Dodaj do ulubionych

dla dobra planety

20.06.03, 22:07
postulat do calej ludzkosci - przestancie sie rozmnazac, bedzie to ostateczne
zwyciestwo umyslu nad biologicznymi korzeniami, niech z oblicza planety
zniknie nasza smrodliwa i halasliwa obecnosc wchodzaca w kolizje z
odwiecznymi prawami natury, im szybciej milosiernie skazemy sie na zaglade,
tym szybciej ziemia wroci do stabilizacji, jestesmy zakloceniem ktore uroslo
do niepokojacych rozmiarow i zagraza calemu zyciu, kto wie czy nie we
wrzechswiecie, bracia szkodniki czas umierac :)))
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: dla dobra planety IP: *.neb.rr.com 20.06.03, 23:03
      Intrygujesz mnie. Ty cos WIESZ. Lubie tego typu tematy
      o wiele bardziej niz Malwinowe gnomy i parabole. O Jezu !
      Co ja znowu powiedzialem ? Chowam sie.
      Imagine.
    • maly.ksiaze Kto sie wtedy bedzie tym swiatem zachwycal? n/t. 20.06.03, 23:18
    • ziemiomorze Re: dla dobra planety 20.06.03, 23:20
      sdfsfdsf napisał:

      > postulat do calej ludzkosci - przestancie sie rozmnazac, bedzie to ostateczne
      > zwyciestwo umyslu nad biologicznymi korzeniami, niech z oblicza planety
      > zniknie nasza smrodliwa i halasliwa obecnosc wchodzaca w kolizje z
      > odwiecznymi prawami natury, im szybciej milosiernie skazemy sie na zaglade,
      > tym szybciej ziemia wroci do stabilizacji, jestesmy zakloceniem ktore uroslo
      > do niepokojacych rozmiarow i zagraza calemu zyciu, kto wie czy nie we
      > wrzechswiecie, bracia szkodniki czas umierac :)))

      zacznij od niejedzenia miesa
      albo: zacznij od unicestwienia siebie i sasiadow - dla dobra planety
      albo: - plan awaryjny - zostaw sasiadow w spokoju i zacznij od uwagi i wspol-
      czucia,

      ziemiomorze
    • fnoll Re: dla dobra planety 20.06.03, 23:24
      te, człowiek, nie bądź taki antropocentryk, myślisz że przyrost liczebny
      ludzkości jest jakoś "mniej" naturalny od namnażania się mrówek faraona w
      cieplutkim mieszkaniu z mnóstwem smakowitych okruszków?

      i to natura - i to natura

      ech, ta ludzka pyszałkowatość skłaniająca do naiwnej wiary, że się wie "co jest
      dobre dla planety"...

      pobiegaj trochę z psami!

      • sdfsfdsf Re: dla dobra planety 20.06.03, 23:35
        fnoll napisał:

        myślisz że przyrost liczebny ludzkości jest jakoś "mniej" naturalny od
        namnażania się mrówek faraona w cieplutkim mieszkaniu z mnóstwem smakowitych
        okruszków?

        wlasnie tak mysle, jakim cudem mrowka z indii znalazla sie w polsce? skad sie
        wzielo mieszkanko i okruszki? jaki twoim zdaniem jest naturalny wiek czlowieka?
        czy mrowka albo jakiekolwiek inne zwierze potrafi wplynac na zmiany klimatyczne
        ziemi, albo zagrozic jej w inny sposob?
        • fnoll Re: dla dobra planety 21.06.03, 01:12
          sdfsfdsf napisał:


          > jakim cudem mrowka z indii znalazla sie w polsce?

          żadnym cudem, małe zwierzątka podróżują na dużych od setek tysięcy lat i nie ma
          w tym nic nienaturalnego

          > skad sie wzielo mieszkanko i okruszki?

          a skąd się wzięły wieże termitów? podpowiem: nie spadły z nieba


          > jaki twoim zdaniem jest naturalny wiek czlowieka?

          każdy

          > czy mrowka albo jakiekolwiek inne zwierze potrafi wplynac na zmiany
          > klimatyczne ziemi, albo zagrozic jej w inny sposob?

          zmiany klimatyczne zagrażają ziemi? pewnie utrudnią życie wielu gatunkom, innym
          ułatwią, jak to w naturze - ale nazywanie ich "zagrożeniem dla ziemi" to gruba
          przesada, bo niby jak właściwie "zagrażają"? jak można w ogóle "zagrozić
          ziemi"?? to jest przy największych chęciach niewykonalne! nawet jak słońce
          kiedyś spuchnie to będzie naturalna kolej rzeczy, a nie jakieś "zagrożenie", bo
          czy np. materia zagraża próżni? światło ciemności? cień piaskowi?

          sinice - o te to dopiero odmieniły klimat ziemi! ale czy ktoś ma do nich o to
          pretensje?

          ech, ten twój uparty antropocentryzm... uwierz - człowiek nie jest pępkiem
          świata, świat się od niego nie zaczął i na nim nie kończy


          strzałeczka

          fnoll
          • sdfsfdsf Re: dla dobra planety 22.06.03, 12:47
            Antropocentryzm to poglad, wedlug ktorego czlowiek jest osrodkiem i celem
            wszechswiata. Twoje stwierdzenie jakobym w swoich rozwazaniach kierowal sie ta
            postawa uwazam co najmniej za ryzykowne, jezeli nie z gruntu falszywe. Bo czy
            postulat eliminacji czynnika ludzkiego z powierzchni planet, spowodowany troska
            o przetrwanie i egzystencje innych istot mozna uznac za postawe
            antropocentryczna? Jest dalece posunieta hipokryzja nazywanie naturalnym
            biegiem rzeczy destrukcji srodowiska naturalnego i zyjacych w nim gatunkow dla
            tak prozaicznych celow jak pieniadze, wygodne zycie czy nawet rozrywka. I jest
            to tak charakterystyczna postawa dla przewazajacej wiekszosci przedstawicieli
            naszego gatunku, panie fnoll. Czy jest to cynizm z panskiej strony, czy moze
            jest pan wyznawca tak popularnej obecnie wiary w przeznaczenie? Przed oczami
            staja mi billboardy umieszczane przy drogach z wiele mowiacym
            napisem "przeznaczenie czy glupota?". Prawde mowiac nie doczuwam zadnej radosci
            z faktu, ze czlowiek z racji swojego, stal sie w jakims sensie panem tego
            globu. Byloby to zreszta dziwaczne polaczenie schadenfreude czy suave mari
            magno z nieuzasadniona pycha, biorac pod uwage niszczacy wplyw jaki wywieramy
            na otaczajacy nas swiat i jednoczesnie jak bardzo jestesmy od niego
            uzaleznieni. Analizujac zachowania czlowieka trudno nie dojsc do wniosku, ze
            zachowuje sie on jak nieudana hybryda zwierzecia i istoty wyzszej. Mozna
            dowodzic, ze znajdujemy sie wlasnie w stadium przejsciowym na drodze do idealu.
            Tylko czy zanim nie osiagniemy tej wymarzonej doskonalosci nie utoniemy we
            wlasnym nawozie? To wlasnie postawe antropocentryczna cechuje przekonanie o
            ludzkiej wyzszosci nad innymi istotami, przekonanie ze sa nam one dane na
            wlasnosc, mozemy je wykorzystywac i niszczyc kiedy tylko mamy na to ochote.
            Organizmy zyjace w biocenozie tworza harmonijna calosc zwiazana czynnikami
            ekologicznymi. Kazdy z nich ma swoje miejsce w lancuchu pokarmowym i aktywnie
            oddzialywuje na inne elementy tego systemu. Dlatego w naturalnych warunkach
            liczebnosc gatunkow utrzymuje sie na stalym poziomie m.in. dzieki naturalnej
            selekcji. Czlowiek rozwalil cala ta misterna ukladanke - czy u jakiegos innego
            gatunku srednia zycia wydluza sie z uplywem czasu? czy liczebnosc ktorejkolwiek
            populacji staje sie liczba nieskonczona? Nawet do pasozytow trudno nas
            porownac, gdyz potrafimy przeprowadzic eksterminacje nie w celu ekspansji lub
            przezycia, lecz czesto dla celu dziwnie pojetej rozrywki (tak wyniszczono
            bizony w ameryce polnocnej). Nie porownujmy wplywu glonow na klimat ziemi, z
            destrukcyjnym wplywem czlowieka na atmosfere. To nie ta skala - dziura ozonowa
            czy efekt cieplarniany - chyba nie musze nikomu tlumaczyc tych pojec.
            Czlowiek zaczal kreowac sie na boga. Chcemy zyc wiecznie, nieustanni piekni i
            mlodzi. Juz Proust pisal "Zdaje sie ze natura zsyla choroby dosc krotkie. Ale
            medycyna posiadla sztuke przedluzania ich". Juz nie chodzi tylko o leczenie
            chorob, tylko o maksymalne przedluzenie zycia, za wszelka cene. W tym kierunku
            stale rozwija sie medycyna - poznalismy budowe genomu, rozpoczely sie
            manipulacje genetyczne, klonowanie zwierzat a w przyszlosci, nie oszukujmy sie,
            takze ludzi. Oby zwyciestwa nad natura nie okazaly sie zwyciestwami
            pyrrusowymi. Wlos mi sie jezy na glowie, kiedy wybiegajac mysla w przyszlosc
            widze populacje niesmiertelnych, wiecznie pieknych i mlodych kretynow
            emocjonalnych i duchowych. Istnieje znaczna dysproporcja miedzy rozwojem
            nakierowanym na wnetrze czlowieka, a rozwojem umiejetnosci poruszania sie w
            swiecie nas otaczajacym, cywilizacji ktora stworzylismy, na niekorzysc tego
            pierwszego. Jezeli kierunek rozwoju obrany przez rase ludzka jest wlasciwy,
            dlaczego rosnie liczba osob zapadajacych na roznego rodzaju choroby
            cywilizacyjne, zaczynajac od czysto fizycznych jak choroby wzroku, alergie,
            wady postawy konczac na depresji, psychozach i nerwicach. Czy naprawde jestesmy
            szczesliwi w sztucznym otoczeniu, ktore sami tworzymy? Skad wiec bierze sie
            dojmujace poczucie pustki i osamotnienia tak charakterystyczne dla
            wspolczesnego czlowieka? Panie Boze, jezeli istniejesz, marny z ciebie
            eksperymentator - z dinozaurami nie wyszlo, czlowiek tez sie nie sprawdza - czy
            nie czas juz nacisnac reset i postawic na... owady?

            strzaleczka,
            sdfsfdsf


            p.s. a propos marnego przykladu z mrowkami - co powiesz na to ze na terenie
            Kanzas znajduje sie wiecej lwow, niz biega po reszcie swiata? Przeplynely ocean?

            --
            ain't no sunshine when she's gone
            • sdfsfdsf errata 22.06.03, 12:52
              powinno byc - Prawde mowiac nie doczuwam zadnej radosci z faktu, ze czlowiek z
              racji swojego umyslu, stal sie w jakims sensie panem tego globu. ;)
            • fnoll tłuuusta polemika 22.06.03, 20:33
              sdfsfdsf napisał:

              ) Antropocentryzm to poglad, wedlug ktorego czlowiek jest osrodkiem i celem
              ) wszechswiata.

              a także: "interpretacja świata wyłącznie z punktu widzenia doświadczenia
              ludzkiego" - i o ten aspekt antropocentryzmu chodziło mi w przypadku twoich
              poglądów na "losy ziemi"

              jak myśleć o planecie w sposób nieantropocentryczny? cóż, trzeba mieć w sobie
              coś z kosmity, w którym równe zadziwienie budzi dżdżwonica, kondor, człowiek,
              ryś, modrzew, chlorella i turkuć podjadek

              wiara w to, że "eliminacja człowieka uzdrowi ziemię" jest wybitnie
              antropocentryczna - dynamiczna równowaga w naturze nie bierze się z masowej
              eliminacji gatunków; wbrew temu co głosisz twoje poglądy wpisują się w tradycję
              podbijania natury ogniem i mieczem - ty tylko ten miecz kierujesz zamiast na
              bizony, to na homo sapiens

              poza antropocentryzmem twoje poglądy mają w sobie coś z demagogi - robisz szum
              wokół rozwiązań efektownych, aczkolwiek kompletnie niewykonalnych, posługując
              się przy tym pseudonaukowym językiem, taki śliczny kwiatek posadziłeś w
              ostatnim poście:

              ) Organizmy zyjace w biocenozie tworza harmonijna calosc zwiazana czynnikami
              ) ekologicznymi. Kazdy z nich ma swoje miejsce w lancuchu pokarmowym i aktywnie
              ) oddzialywuje na inne elementy tego systemu. Dlatego w naturalnych warunkach
              ) liczebnosc gatunkow utrzymuje sie na stalym poziomie m.in. dzieki naturalnej
              ) selekcji.

              szczególnie pierwsze zdanie mnie powala :)))))))) trudno zawyrokować co ono
              właściwie znaczy, dlatego że organizmy żywe są składowymi biocenozy, osadzonej
              w biotypie - w twoim zdaniu zaś mamy biocenozę w biocenozie :)))))))))))))) no
              i czym są owe tajemnicze "czynniki ekologiczne"? zaś w drugim zdaniu, prócz
              tego, że bliskie jest tautologizmowi, użyłeś terminu "aktywnie" w sposób wysoce
              niejasny - czy wg. ciebie np. bycie zjedzonym jest aktywnym oddziaływaniem
              ofiary na drapieżnika??? trzecie zdanie natomiast jest po prostu fałszywe, gdyż
              nie ma na świecie gatunku, którego liczebność utrzymuje się na stałym poziomie

              jeśli idzie o rzekomo przejawianą przeze mnie hipokryzję, to hipokrytą jest się
              wtedy, gdy się nie wierzy w to co się mówi lub pisze - uwierz, ja wierzę :)

              to tyle w kwestiach formalnych, przejdę teraz do polemiki z niektórymi z tak
              obficie rzuconych przez ciebie tez:

              ) Jest dalece posunieta hipokryzja nazywanie naturalnym
              ) biegiem rzeczy destrukcji srodowiska naturalnego i zyjacych w nim gatunkow
              dla
              ) tak prozaicznych celow jak pieniadze, wygodne zycie czy nawet rozrywka.

              cóż, mole raz zjadły mi futro (dopuściły się niewybaczalnego aktu destrukcji!)
              z jeszcze bardziej prozaicznego powodu - z głodu; i z człowiekiem nie jest w
              zasadzie inaczej (z tą różnicą, że jako istota rozumna ma większe możliwości),
              pierwsze znane nam ingerencje homo sapiens w naturę, jak wytłuczenie mamutów
              czy obrócenie zielonych gajów Grecji w skaliste pagóry (tak tak, to człowiekowi
              zawdzięczamy dzisiejszy kamienisty pejzaż Grecji) etc. wynikały z całkiem
              przyziemnej chęci zagwarantowania sobie jak najlepszych źródeł pożywienia, i do
              dziś wszystko od tego się tak naprawdę zaczyna, czasem to rzuca się od razu w
              oczy, jak w kwestii przewożenia samolotami cytrusów (mało kto zdaje sobie
              sprawę jak trujące są przeloty samolotów) dla ludzi, którzy chcą mieć
              urozmaiconą dietę cały rok, a czasem mniej

              ) Prawde mowiac nie doczuwam zadnej radosci
              ) z faktu, ze czlowiek z racji swojego, stal sie w jakims sensie panem tego
              ) globu.

              "pan tego globu" ma znaczenie tylko metaforyczne - bo czy ktoś potrafi
              zapanować nad migracjami ptaków? nad porami roku? nad głupim katarem? ale cóż,
              odrobina megalomanii była nam zawsze potrzebna w starciu z naturą... żeby nie
              stracić motywacji :)

              ) Analizujac zachowania czlowieka trudno nie dojsc do wniosku, ze
              ) zachowuje sie on jak nieudana hybryda zwierzecia i istoty wyzszej.

              najpierw trzeba założyć a'priori że istnieje coś takiego jak "istoty wyższe" z
              którymi pokrewieństwo czyni nas jakościowo innymi od pozostałych istot żywych,
              ja na przykład nie uważam za uprawnione czynienie takiego założenia, weź zatem
              proszę na to poprawkę zanim znowu napiszesz "że trudno nie dojść..." - tobie
              może łatwo, ale już np. dla mnie tka myśl jest obca

              ) Mozna
              ) dowodzic, ze znajdujemy sie wlasnie w stadium przejsciowym na drodze do
              ) idealu.

              kwestia wiary, a nie dowodzenia... tego nie da się dowieść

              ) To wlasnie postawe antropocentryczna cechuje przekonanie o
              ) ludzkiej wyzszosci nad innymi istotami, przekonanie ze sa nam one dane na
              ) wlasnosc, mozemy je wykorzystywac i niszczyc kiedy tylko mamy na to ochote.

              rozdymasz pojęcie antropocentryzmu - można być antropocentrycznym
              wegetarianinem, bez problemu :) i miłośnikiem przyrody też, polecam zapoznać
              się z definicją - antropocentryk o wysokim poziomie etycznym i świadomości
              ograniczeń środowiska nie będzie robił tych brzydkich rzeczy naturze w SWOIM
              INTERESIE, albo dlatego, że tak każe mu religia (buddyzm na przykład)

              ) czy u jakiegos innego
              ) gatunku srednia zycia wydluza sie z uplywem czasu?

              oczywiście :) jeśli stale polepszają się warunki jego bytowania, to naturalne,
              chyba nie sądzisz że schorowana i niedożywiona mysz żyje zawsze tyle samo co
              mysz zdrowa i syta?


              ) czy liczebnosc ktorejkolwiek
              ) populacji staje sie liczba nieskonczona?

              pytanie retoryczne... chyba nie sugerujesz, że liczebność ludzi jest jest
              bliska nieskończoności? :D ciągle wyprzedza nas wiele tysięcy owadzich
              gatunków...

              ) Nawet do pasozytow trudno nas
              ) porownac, gdyz potrafimy przeprowadzic eksterminacje nie w celu ekspansji lub
              ) przezycia, lecz czesto dla celu dziwnie pojetej rozrywki (tak wyniszczono
              ) bizony w ameryce polnocnej).

              bo i człowiek nigdy nie był i nie będzie pasożytem, raczej możnaby homo sapiens
              nazwać inteligentnie mutualistycznymi drapieżco-roślinożercami, heh; jeśli
              uważasz strzelanie do bizonów dla coś nienaturalnego, to radzę się zapoznać ze
              zwyczajami innych drapieżców, np. kotów (zaróno tych wielkich jak i domowych),
              one też lubią "zabijać dla sportu"

              ) Nie porownujmy wplywu glonow na klimat ziemi, z
              ) destrukcyjnym wplywem czlowieka na atmosfere.

              chodziło mi o to, że sinice miały wpływ na klimat ziemie niepomiernie bardziej
              rewolucyjny niż człowiek dotychczas - jeśli wiesz, co tym małym glonkom całe
              ziemskie życie zawdzięcza

              ) To nie ta skala - dziura ozonowa
              ) czy efekt cieplarniany - chyba nie musze nikomu tlumaczyc tych pojec.

              ale może sobie na początek wytłumacz :) efekt cieplarniany nie jest prostą
              konsekwencją rewolucji przemysłowej i "bomby demograficznej" - przypisywanie
              obu tych zjawisk działalności li tylko człowieka jest nadużyciem

              ) Czlowiek zaczal kreowac sie na boga.

              nie od dziś, nie od dziś... teraz jest to nawet bardziej "przyjazne dla
              otoczenia" niż drzewiej bywało, bo zamiast jednego boga na szczycie państwa
              mamy wielu bogów, którzy muszą ze sobą konsultować decyzje, a najbardziej
              niebezpieczna jest przecież samowolka

              ) Chcemy zyc wiecznie, nieustanni piekni i mlodzi.

              nie uogólniał bym - czy naprawdę uważasz, że większość ludzi by tego chciała? a
              chrześcijanie? jaby trafili do raju gdyby nie umarli? no chyba, że prawdziwych
              chrześcijan już nie ma... ale są może jeszcze żydzi, muzułmanie, buddyści etc.,
              i z pewnością wyjdzie ich więcej niż połowa populacji - ci ludzie nie chcą żyć
              wiecznie w obecnych warunkach, nie chcą być wiecznie piękni i młodzi

              a czego chcą? bo ja wiem... chyba jeść przede wszystkim :) to taki wspólny
              mianownik

              ) Juz nie chodzi tylko o leczenie
              ) chorob, tylko o maksymalne przedluzenie zycia, za wszelka cene.

              szczerze pisząc, to interes w tym mają firmy farmaceutyczne, a nie ludzie -
              wiadomo, stary człowiek kupuje więcej leków, a im dłużej pociągnie, tym więcej
              kupi, jakość życia nie jest w tych kalkulacjach brana pod uwagę

              ) W tym
              • fnoll tłuuusta polemika - ciąg dalszy 22.06.03, 20:42

                > W tym kierunku
                > stale rozwija sie medycyna - poznalismy budowe genomu, rozpoczely sie
                > manipulacje genetyczne, klonowanie zwierzat a w przyszlosci, nie oszukujmy
                sie, takze ludzi.

                jawohl! nie mamy się zamiaru oszukiwać towarzyszu - będą manipulacje genetyczne
                na ludziach, dzięki czemu może uchorni się wiele istnień np. od piekła
                alzheimera

                > Oby zwyciestwa nad natura nie okazaly sie zwyciestwami
                > pyrrusowymi.

                zawsze są jakieś nowe problemy, co robić... takie życie

                > Istnieje znaczna dysproporcja miedzy rozwojem
                > nakierowanym na wnetrze czlowieka, a rozwojem umiejetnosci poruszania sie w
                > swiecie nas otaczajacym, cywilizacji ktora stworzylismy, na niekorzysc tego
                > pierwszego.

                nie byłbym takim pesymistą - gdy ludzie zaspokoją swoje podstawowe potrzeby
                zaczynają wymyślać takie fajne rzeczy jak małżeństwa partnerskie, samorządność,
                kółka zainteresowań etc. podstawową cechą człowieka jest ciekawość, dlatego gdy
                tylko ma ku temu okazję uczy się coraz to nowych i nowych rzeczy - a to jest
                chyba rozwój, nie?

                > Jezeli kierunek rozwoju obrany przez rase ludzka jest wlasciwy,
                > dlaczego rosnie liczba osob zapadajacych na roznego rodzaju choroby
                > cywilizacyjne, zaczynajac od czysto fizycznych jak choroby wzroku, alergie,
                > wady postawy konczac na depresji, psychozach i nerwicach.

                ale z drugiej strony coraz mniej dzieci ma wady rozwojowe spowodowane
                niedożywieniem - a to dopiero początek długiej wyliczanki co z cierpień naszych
                przodków zostało nam oszczędzone; łatwo zlekceważyć dobra, które ma się od
                dziecka, nie wiedząc, że nie zawsze były w posiadaniu człowieka, niestety
                bardzo łatwo... osobiście jestem za poszanowaniem trudu pokoleń w budowaniu
                kultury w której teraz żyjemy, zamisat ją z góry skreślać lepiej przyłączyć się
                do sztafety, i dorzucić swój kamyk do tej wciąż rosnącej wieży ;)


                > Czy naprawde jestesmy
                > szczesliwi w sztucznym otoczeniu, ktore sami tworzymy?

                to jest kwestia adaptacji i umiejętnego współkształtowania otoczenia, osobiście
                żyłem w otoczeniu, które mnie unieszczęśliwiało, ale zmieniłem je na takie, w
                którym czuję się dobrze - ma się w końcu po coś ten rozum...

                > Skad wiec bierze sie
                > dojmujace poczucie pustki i osamotnienia tak charakterystyczne dla
                > wspolczesnego czlowieka?

                myślę, że da się wskazać, pewnie jeden z wielu, ale mocny czynnik
                odpowiedzialny za ten stan rzeczy - w zawirowaniach XIX i XX wieku uległo
                zerwaniu wiele "przekazów rodzinnych", zgubiło się wiele niepisanej wiedzy na
                temat tego "jak żyć" - po części przez wojny, po części przez zmiany
                gospodarcze; zbyt wielu rodziców nie miało po prostu możliwości dobrze
                wprowadzić swoje dzieci w świat - kolejne pokolenia odnajdywały się w
                doczesności trochę "na dziko", rozwiązania tymczasowe, efekty wojennych traum
                etc, stały się kanonem - dlatego ksiązki musierowicz mają dla mnie nieocenioną
                wartość, tam na paierze zostały zapisane rzeczy, które normalnie człowiek
                winien wynosić z domu, by dobrze wejść w świat, przynajmniej część z nich

                > p.s. a propos marnego przykladu z mrowkami - co powiesz na to ze na terenie
                > Kanzas znajduje sie wiecej lwow, niz biega po reszcie swiata? Przeplynely
                ocean ?

                a co mam powiedzieć? człowiek wozi za sobą zwierzęta które lubi, celowo, lub
                takie które jego lubią, przy okazji :)))) mrówki hodujące grzybnię jak się
                przeprowadzają na nowe mrowisko też zanierają ze sobą "swojego" grzyba
                • sdfsfdsf sprostowanie 23.06.03, 10:38
                  Prawde mowiac jestem odrobine rozczarowany twoja polemika, w ktorej nagminnie
                  odnosisz sie do fragmentow i wyrwanych z kontekstu zdan, zamiast potraktowac
                  wypowiedz i niesiona przez nia problematyke jako calosc. Taki sposob
                  argumentacji i interpretacji zagadnien mozna uznac za sofistyke. Oczywistym
                  zdawalo mi sie, ze wskazany przeze mnie juz na wstepie sposob rozwiazania
                  problemu przez eliminacje gatunku homo sapiens, bedzie odbierany jako
                  przerysowany, w celu podkreslenia wagi istniejacych zagrozen. Odnioslem dziwne
                  wrazenie, ze problemy zwiazane z rabunkowa gospodarka czlowieka i jej skutkami
                  dla srodowiska naturalnego, traktujesz jako wymysl moj i grupki neurotykow
                  nazywanych ekologami. Krancowosc naszych pogladow wyklucza osiagniecie
                  kompromisowych rozwiazan, wiec ogranicze sie do sprostowan i wyjasnien.

                  1."Organizmy zyjace w biocenozie tworza harmonijna calosc zwiazana czynnikami
                  ekologicznymi"
                  Biocenoza jest naturalnym zespolem organizmow zywych danego srodowiska, wiec
                  organizmy w niej zyja, zyja w zespole, czyz nie? Moze szczesliwszym zwrotem
                  byloby wyrazenie "tworza biocenoze" , ale uzyte przeze mnie slowo "zyjace"
                  takze uwazam za dopuszczalne. Much ado about nothing. Natomiast biotop
                  (nie "biotyp") to oczywiscie srodowisko zycia organizmow.
                  2."Kazdy z nich ma swoje miejsce w lancuchu pokarmowym i aktywnie oddzialywuje
                  na inne elementy tego systemu." Gdzie tu tautologia? Co rozumiem pod pojeciem
                  aktywnie - kot wylapie wszystkie myszy, przenosi sie gdzie indziej, albo - w
                  okolicy pojawia sie kot, myszy przenosza sie gdzie indziej, albo - kota
                  przejedzie samochod, myszy harcuja.
                  3. Definicje te sa odpowiedzia na pytanie o czynniki ekologiczne jak tez
                  dowodem na to ze liczebnosc gatunku w srodowisku naturalnym utrzymuje sie na
                  stalym poziomie.
                  "Ekologiczne czynniki, czynniki abiotyczne i biotyczne (np. konkurencja
                  biologiczna, konkurencja międzygatunkowa i konkurencja wewnątrzgatunkowa)
                  środowiska wpływające na rozmieszczenie organizmów w biocenozach lub ogólnie na
                  kuli ziemskiej, rozpatrywane jako czynniki ograniczające ich rozwój.
                  Wśród czynników abiotycznych wyróżnia się trzy klasy:
                  1) klimatyczne (temperatura i wilgotność powietrza, wiatr, itp.),
                  2) fizjograficzne lub orograficzne (właściwości powierzchni Ziemi),
                  3) edaficzne czynniki (właściwości gleby).
                  Często ścisłe rozgraniczenie czynników ekologicznych nie jest możliwe ze
                  względu na różnorodne związki zachodzące pomiędzy nimi, np. urzeźbienie wpływa
                  na klimat lokalny (mezoklimat) i glebę, także organizmy modyfikują właściwości
                  gleb.
                  Niekiedy brak jednego czynnika ekologicznego może być zastępowany przez inny,
                  łatwo dostępny, np. nawożenie azotem łąk, kompensuje częściowo niedobór wody."

                  "Abiotyczne czynniki, czynniki środowiska nieożywionego, np. promieniowanie
                  słoneczne, atmosfera i jej skład, powierzchnia litosfery z jej rzeźbą i
                  składnikami (np. glebą), hydrosfera.
                  Czynniki abiotyczne mają wpływ na rozmieszczenie organizmów zarówno w skali
                  globu (biomy), jak i w poszczególnych biocenozach. Człowiek, zanieczyszczając
                  środowisko naturalne (powietrze, glebę, wodę), zmienia czynniki abiotyczne na
                  danym obszarze, przez co wpływa na skład jego flory i fauny."

                  "Biotyczne czynniki, czynniki środowiska regulujące rozmieszczenie i liczebność
                  populacji roślin i zwierząt, powstające w wyniku oddziaływania jednych
                  organizmów na drugie poprzez: symbiozę, pasożytnictwo, drapieżnictwo,
                  kooperację, konkurencję biologiczną wewnątrzgatunkową i międzygatunkową,
                  oddziaływania troficzne (sieć troficzna, łańcuch pokarmowy), życie społeczne
                  (społeczne owady), zachowania socjalne (terytorializm), allelopatię, czynniki
                  chorobotwórcze i in. Do czynników biotycznych zalicza się również działalność
                  człowieka."
                  4.
                  "Efekt cieplarniany, wzrost temperatury planety spowodowany zwiększoną
                  koncentracją dwutlenku węgla (lub innych gazów nieprzezroczystych dla
                  podczerwonego promieniowania – tzw. gazów cieplarnianych), jeden z negatywnych
                  skutków skażenia środowiska naturalnego.
                  Polega na zatrzymywaniu się w atmosferze coraz większych części promieniowania
                  podczerwonego, co prowadzi do ogrzewania się Ziemi. Przypuszcza się, że jest to
                  wynik zmiany zawartości gazów w powietrzu, a szczególnie gwałtownego wzrostu
                  stężenia dwutlenku węgla. Prognozy zakładają, że jeśli tempo spalania paliw
                  kopalnych utrzyma się, to w ciągu 40–45 lat może nastąpić nasycenie nim
                  atmosfery, co spowodowałoby średni wzrost powierzchniowej temperatury Ziemi o
                  ok. 1,5–4,5°C.
                  Raport Międzynarodowego Zespołu do Zmian Klimatycznych (1995) jest
                  pesymistyczny. Przewiduje, że w następnym stuleciu poziom wód morskich może
                  wzrosnąć w wyniku topnienia lodów o ok. 1 m, zalewając większość delt
                  rzecznych, wysp na atlantyckim wybrzeżu USA, część Chin, wyspy na Oceanie
                  Indyjskim i Spokojnym. Zimy będą cieplejsze, a lata niebezpiecznie dla życia
                  upalne. Zaostrzą się susze, opady deszczu będą prowadziły do nieustających
                  powodzi."
                  5."Mozna dowodzic, ze znajdujemy sie wlasnie w stadium przejsciowym na drodze
                  do idealu."
                  "kwestia wiary, a nie dowodzenia... tego nie da się dowieść"
                  Jak to "nie da sie" - a ewolucja to pies?

                  pozdrawiam,
                  sdfsfdsf

                  --
                  ain't no sunshine when she's gone
                  • Gość: Malwina a la boite marche , sdf IP: *.d1.club-internet.fr 23.06.03, 10:59
                  • fnoll Re: sprostowanie 23.06.03, 11:59
                    sdfsfdsf napisał:

                    > Prawde mowiac jestem odrobine rozczarowany twoja polemika, w ktorej nagminnie
                    > odnosisz sie do fragmentow i wyrwanych z kontekstu zdan, zamiast potraktowac
                    > wypowiedz i niesiona przez nia problematyke jako calosc.

                    ok, odniosę się do całości: tak, to niedobrze, że ludzie ingerując w środowisko
                    na tak dużą skalę często robią to tak lekkomyślnie (czy ten rodzaj "dyskusji"
                    to właśnie to czego oczekujesz?)

                    dla mnie ważne jest nie tylko to, co chce się powiedzieć, ale także JAK to się
                    mówi, bo oprócz "tezy" wiodącej można chcący lub niechcący wprowadzić
                    niejako "za jej plecami" mase innych założeń, już bardziej wątpliwych niż ona
                    sama

                    to taka wiecowa metoda urabiania publiki na "konia trojańskiego", poprzej
                    kojarzenie tez uznanych przez wszystkich z mniej uniwersalnymi (np. wypromowany
                    kiedyś zlepek "polak-katolik", przy użyciu tak niewinnych zda się form
                    jak "katolicy powinni kochać SWOJĄ ojczyznę" - wielu się bezrefleksyjnie
                    zgodzi, że powinni, łykając przy okazji sugestię, że to jest ICH ojczyzna, na
                    bazie której rozwija się myśl, że to TYLKO ICH ojczyzna i żydzi oraz masoni
                    łapy precz)

                    dlatego do polemiki z tobą wybrałem te wszystkie "boczne kwestie" z którymi się
                    właśnie nie zgadzam, a które wystąpiły pod parasolem podzielanej przez wielu
                    troski o naturę

                    a teraz wracając do ćwiczeń z erystyki i logiki, czyli znowu w kwestiach
                    formalnych:

                    > 1."Organizmy zyjace w biocenozie tworza harmonijna calosc zwiazana czynnikami
                    > ekologicznymi"
                    > Biocenoza jest naturalnym zespolem organizmow zywych danego srodowiska, wiec
                    > organizmy w niej zyja, zyja w zespole, czyz nie? Moze szczesliwszym zwrotem
                    > byloby wyrazenie "tworza biocenoze" , ale uzyte przeze mnie slowo "zyjace"
                    > takze uwazam za dopuszczalne. Much ado about nothing. Natomiast biotop
                    > (nie "biotyp") to oczywiscie srodowisko zycia organizmow.

                    dobrze, to mamy jasność co do początku zdania ("Organizmy żyjące w {zespole
                    populacji różnych gatunków zwierząt i roślin, żyjącym w określonym
                    środowisku}...") ale co do diaska oznacza: "...tworzą harmonijną całość" ?? czy
                    mogą tworzyć całość nieharmonijną zatem? no i dalej: "...związaną czynnikami
                    ekologicznymi." - cóż to za czynniki? że są powietrzem związane? glebą?
                    zależnościami pokarmowymi? - jak widzisz zdanie to ma wątpliwe walory
                    informacyjne, pełniąc w twym poście bardziej rolę chwytu stylistycznego


                    > 2."Kazdy z nich ma swoje miejsce w lancuchu pokarmowym i aktywnie
                    oddzialywuje
                    > na inne elementy tego systemu." Gdzie tu tautologia? Co rozumiem pod pojeciem
                    > aktywnie - kot wylapie wszystkie myszy, przenosi sie gdzie indziej, albo - w
                    > okolicy pojawia sie kot, myszy przenosza sie gdzie indziej, albo - kota
                    > przejedzie samochod, myszy harcuja.

                    to proszę nakreśl mi wobec tego bierne oddziaływanie w tym kontekście... i
                    powiedz: czy będąc częścią łańcucha pokarmowego można NIE oddziaływać na inne
                    elementy systemu?

                    skoro to zdanie można ograniczyć do: "każdy z nich ma swoje miejsce w łańcuchu
                    pokarmowym" bez strat na treści, to znaczy, że jako całość jest tautologizmem

                    > 3. Definicje te sa odpowiedzia na pytanie o czynniki ekologiczne jak tez
                    > dowodem na to ze liczebnosc gatunku w srodowisku naturalnym utrzymuje sie na
                    > stalym poziomie.

                    no wiesz co, poza używaniem opcji copy-paste wypada włożyć też nieco własnego
                    wysiłku... a z zapodanych przez ciebie opisów czynników wpływających na
                    liczebność populacji wcale nie wynika, że utrzymuje się ona na stałym poziomie,
                    ta lansowana przez ciebie stałość to w ogóle jakiś absurdalny postulat -
                    sądzisz, że istot żywych było zawsze tyle samo od dnia stworzenia?? :D przecież
                    to się ciągle zmienia, bo klimat się zmienia, dostępność żarcia się zmienia,
                    organizmy się zmieniają, nowe choroby się pojawiają...

                    jeśli chodzi o zacytowany przez ciebie opis efektu cieplarnianego - gdyby go
                    uzupełnić o obserwowaną równolegle "zieloną eksplozję" (a zielone absorbuje ten
                    niedobry dwutlenek węgla) sytuacja się komplikuje, gdyby zwrócić przy tym uwagę
                    konkretnie na zmiany biomasy w oceanach (które są największym "płucem" ziemi),
                    spowodowane także czynnikami natury geologicznej, to zupełnie robi się
                    niejasno - człowiek o ten efekt cieplarniany nie gra niestety solo


                    > 5."Mozna dowodzic, ze znajdujemy sie wlasnie w stadium przejsciowym na drodze
                    > do idealu."
                    > "kwestia wiary, a nie dowodzenia... tego nie da się dowieść"
                    > Jak to "nie da sie" - a ewolucja to pies?

                    według ciebie ewolucja jest "celowa", zmierza ku jakiemuś "stanowi idealnemu"?

                    przykro mi, ale to też jest kwestią wiary - celowości ewolucji nie da się
                    udowodnić, zdaje się raczej że napędzają ją cele bardzo krótkoterminowe, nie
                    przekraczające okresu życia jednego pokolenia



                    ciekawego wybóru do kontynuowania polemiki dokonałeś :) najwięcej uwagi
                    poświęciłeś najmiej "treściwym" zdaniom, które za to najostrzej zaatakowałem ze
                    względów formalnych - zdać by się mogło, że skoro na wstępie zaznaczyłeś, że
                    wstrętnym ci jest uciekanie od podstawowych problemów w "sofistykę", to
                    wybierzesz coś bardziej "problematycznego" do dyskusji...

                    a bardziej problematyczne kwestie zbyłeś cytatami...

                    może lepiej było trochę poczekać z odpowiedzią? pozastanawiać się?

                    a nie tak zaraz do defensywy... ;)



                    siemanko

                    fnoll
                    • komandos57 Re: prostowanie krzywych gwozdzi 23.06.03, 12:15
                      Znasz Jagusie vel Eryk'a?Jagne z kutasem.Mozesz jej wyprostowac?
    • kol5 Re: genialne! 20.06.03, 23:39
      na tyle, by pojąć czym prawo przyrody jest!
    • cossa Re: dla dobra planety 20.06.03, 23:43
      no ja myslalam o czyms po srodku
      by bylo nas mniej
      dla dobra planety
      i dla nas

      nie posunelam sie jednak do
      ctrl+a
      delete:)

      cossa
      • urthona Re: dla dobra planety 21.06.03, 13:56
        a jesli tzw. planeta to tylko skutek projekcji naszych wyobrazni? i razem z
        naszym zniknieciem sama zniknie? A moze jej znikanie jest wlasnie objawianiem
        sie procesu transformacji rodzaju ludzkiego w rzeczywistosc pozabiologiczna? A
        zatem transformujemy sie razem z cala natura. Hurra, nic nie ginie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka