08.03.15, 23:17
Nie chcąc urazić nikogo. Bez podtekstów. Całkowicie serio i na poważnie, mam pytanie pod dyskusję. Dlaczego w BPD istnieje taki problem z jakąkolwiek krytyką (a może i nie istnieje)? Osobiście uważam, że śladowa nawet krytyka w stosunku do osób z BPD wywołuję lawinę złych emocji. Tak jakby jakakolwiek krytyka była od razu traktowana jako atak i TRZEBA się bronić. Czy to może wynikać z powodu podbitych emocji (np. krytyka/akcja 1 = obrona na atak/reakcja 10), czy też z innych powodów? Czy też wg Was nie ma wcale takiego problemu?
Obserwuj wątek
    • zwyczajny_1 Re: Krytyka 09.03.15, 00:14
      Z moich obserwacji i doświadczeń w kontaktach z osobą chwiejną emocjonalnie być może typu BPD można zaobserwować bardzo gwałtowne reakcje na krytykę realną , ta powoduje z reguły zerwanie kontaktów totalny atak połączony z zaprzeczeniem faktom,krytykę urojoną , to jest doszukiwanie się w całkowicie zwycajnych słowach podtekstów , ta powoduje wmawianie tego co się nie powiedziało lub przekonywanie że miało nsię myśli i intencje godzące w tą osobę , czyli ona lepiej wie co się myśli. Równie gwałtowne reakcje wywołuje również wypowiedzenie jedynie własnego zdania na jakiś temat, gdy nie jest ono całkowicie zgodne z rozmówcą BPD. Traktowane jest jako lekceważenie i nie uznawanie ważności i wiedzy. Komunikacja na poziomie rozmowy dwojga dorosłych nieależnych ludzi który znają swoją wartość jest praktycnie niemożliwa, jeeli istnieje jakiś problem z różnymi opcjami okazuje się nie do rowiązania. Akurat w moim przypadku partnerka tak jakby miała przymus wewnętrzny posiadania innego zdania. Odnosiłem wrazenie że tylko po to żeby był konflikt w którym ona jest pokrzywdzona.Spotkałem się z jeszcze jednym dosyć drażliwym problemem , wyrażenie w sposób bezpośredni prośby o cokolwiek bądź konkretnego oczekiwania zawsze wywoływało reakcję obronno-agresywną , z kolei zapytanie " czy nie zechciałabyś" powodowało oskarżenie o manipulację.W momencie jak się przestaje prosić o cokolwiek można zostać oskarżonym że ma się z proszeniem problem z uwagi na swoje lęki wyniesione z okresu wczesnego dzieciństwa. Dorosła osoba ma emocje na poziomie trzyletniego dziecka , albo ulega nieopanowanej złości, albo płacze , albo zabiera zabawki , gdyby zdawała sobie z tego sprawę możnaby to przełknąć bo nikt nie jest ideałem i czasami bycie razem wymaga wysiłku. Natomiast jeśli projektuje własne emocje na swoim rozmówcy i oskarża go to jest nie do zniesienia , to najzwyklejsze poczucie krzywdy i niesprawiedliwości . Tolerować w imię czego? W imię "miłości" która jest tylko taką samą chwilową gwałtowną emocją i nie ma nic wspólnego ze stabilnym uczuciem? Dzieci nie kochają one się tego uczą , a potrzebują troskliwego opiekuna który zaspokoi ich potrzeby i będzie je traktował jak dzieci. Tej sprzeczności w dorosłym życiu według mnie nie da się pogodzić , być traktowanym jak dorosły i równocześnie jak dziecko.
      • ea-0-szarri Re: Krytyka 09.03.15, 08:14
        zwyczajny_1 napisał(a):

        > Dorosła osoba ma emocje na poziomie trzyletniego dziecka , albo ul
        > ega nieopanowanej złości, albo płacze , albo zabiera zabawki , gdyby zdawała so
        > bie z tego sprawę możnaby to przełknąć bo nikt nie jest ideałem i czasami bycie
        > razem wymaga wysiłku.

        przede wszystkim trzeba by odróżnić emocje od reakcji
        emocje są silne, mocne i ... dotyczą nie tylko złości; równie mocno przeżywam sytuację, kiedy obserwuję np. zachowanie ptaków, nieoczekiwane gesty sympatii skierowanej w moją stronę (nie, nie chodzi tu o idealizację, tylko zadziwienie, że ludzie mogą być wobec mnie życzliwi)
        ale wróćmy do niefajnych emocji:
        przede wszystkim jest u mnie tak, że bardziej wierzę temu, kto mówi, ze jestem zła; to trafia mocno i współgra z moim wewnętrznym przekonaniem o mnie samej i cholernie boli, bo ja nie chcę być zła.... no więc mnie cholernie boli, a kiedy boli czuję się bezbronna, więc atakuję, żeby nie dopuścić nikogo do siebie
        przykładowo: jestem matką, staję na uszach, żeby być w miarę ok w tej roli, ale wciąż mam w głowie długą listę moich braków, co sprawia że jestem na tym tle skrajnie przewrażliwiona
        akurat tak szpetnie się składa, że w naszym pięknym kraju na wychowaniu dzieci znają się wszyscy, więc każdy czuje się uprawniony do krytyki, pouczeń, dobrych rad - czasami sprzecznych; jak se siądę i pomyślę na spokojnie, to nawet odróżniam, co uzasadnione, a co nie
        jednak na zdanie: "krzywdzisz dziecko" reaguję złością, bo ono.. cholernie boli, bo spotyka się z moim "jestem złą matką" i wtedy czuję, ze muszę się bronić za wszelką cenę
        zazwyczaj w takiej sytuacji proszę grzecznie o danie mi czasu na uspokojenie emocji
        rzadko, bardzo rzadko ten czas dostaję :(
        najczęściej dzieje się tak, że rozmówca, skoro już się zebrał w sobie, żeby mi powiedzieć, że to, to i tamto źle robię, brnie dalej w rozmowę, pomimo mojej prośby o czas; on brnie, ja się nakręcam, a skoro się nakręcam to daję mu nowe i nowe argumenty... w efekcie nie ma żadnych pozytywów, żadnych twórczych wniosków - są tylko dwie osoby, z których każda czuje się skrzywdzona i skopana :(
        czasami, żeby powstrzymać wybuch, wyłączam się, odrealniam, znikam z rzeczywistości - dzięki czemu zyskuję miano zimnej i obojętnej
        tak to u mnie wygląda w wersji ekstremalnej
    • ea-0-szarri Re: Krytyka 09.03.15, 07:41
      zastanawiam się, co dla Ciebie znaczy słowo "krytyka"
      zwłaszcza w kontekście tego forum

      a sama krytyka... różnie na nią reaguję
      zależy od tego kto, gdzie, kiedy, w jaki sposób

      a ponieważ założyłeś ten wątek w określonym kontekście
      to od razu napiszę, że zdanie: "To jest właśniutko myslonko borderów. Mam prawo robić czepianko, drzeć się, obrażanko robić i wyniszczanie bo....jestem borderem. Wybaczanko mi zróbcie" wedle mnie nie jest żadną krytyką, tylko uogólnieniem i ... tak, odebrałam je jako atak, bo chyba mojego czepiania się literówki w nicku nie można interpretować jako
      - darcie się
      - obrażanie kogoś
      - wyniszczanie....

      gdyby natomiast marek napisał po prostu, że głupio i idiotycznie się czepiam, to po prostu przyznałabym mu rację, pewnie wyjaśniając dlaczego się czepiam

      reasumując: można mi powiedzieć, że jakieś moje działanie jest przesadne, bezsensowne czy krzywdzące i to jestem w stanie znieść
      ale jeżeli ktoś uogólnia i wali z grubej rury, że krzywdzę, bez wskazania czym konkretnie i dlaczego - odbieram to jako bezpodstawny atak
      • conte44 Re: Krytyka 09.03.15, 08:29
        Nie chodzi mi o jakiś konkretny przypadek (np. przytoczony przez Ciebie),nie chodzi też o krytykę w kontekście tego forum tylko o ogólną zależność. Coś chyba jest na rzeczy. Jak napisał zwyczajny_1: " Akurat w moim przypadku partnerka tak jakby miała przymus wewnętrzny posiadania innego zdania." - czy chodzi ew. o nadwrażliwość na krytykę, czy może jednak o fakt wewnętrznego poszukiwania takich sytuacji, żeby po prostu MÓC SIĘ POKŁÓCIĆ (np. żeby cokolwiek poczuć z gamy skrajnych emocji, bo tych nie-skrajnych się zwyczajnie nie odczuwa i nie ma czym zalać pustki)? Dalej czytując zwyczajnego: "Natomiast jeśli projektuje własne emocje na swoim rozmówcy..." - też się zgadzam i uważam, że to częste zjawisko. Ale o co chodzi z tym projektowaniem swoich emocji na partnerze? Niektórzy twierdzą nawet, że osoby BPD dopiero w lustrze partnera potrafią odnaleźć jakąkolwiek osobowość. Jeśli tak Waszym zdaniem jest, to dlaczego dochodzi do prowokowania zdarzeń skutkujących burzą emocji albo dlaczego osoby BPD odnajdują jeden z kolorów kameleona (bez urazy) dopiero w odbiciu partnera?
        • ea-0-szarri Re: Krytyka 09.03.15, 09:15
          conte44 napisał:

          > Jak napisał zwyczajny_1: " Akurat w moim przypadku partnerka ta
          > k jakby miała przymus wewnętrzny posiadania innego zdania." - czy chodzi ew. o
          > nadwrażliwość na krytykę, czy może jednak o fakt wewnętrznego poszukiwania taki
          > ch sytuacji, żeby po prostu MÓC SIĘ POKŁÓCIĆ (np. żeby cokolwiek poczuć z gamy
          > skrajnych emocji, bo tych nie-skrajnych się zwyczajnie nie odczuwa i nie ma czy
          > m zalać pustki)?

          u mnie to nie jest przymus posiadania własnego zdania
          spróbuję na przykładzie, będzie łatwiej:
          wiadomość w TV, człowiek zabił kogoś, nieważne, kogo
          zazwyczaj pojawia się wtedy reakcja "jakie to straszne, jak tak można, ja bym nigdy..." i mogę do tego chóru dołączyć i jest ślicznie jak na obrazku ;)
          i tutaj zbiega się w jednym punkcie kilka moich cech:
          - ja wcale nie mam pewności, że ja bym nigdy, więc ważne jest dla mnie zrozumieć, dlaczego ten ktoś zabił i czy ja na jego miejscu...
          - faktycznie, śpiewanie jednym głosem w chórze mnie po prostu nudzi, bo nic do mojego widzenia świata nie wnosi
          - lubię rozpatrywać sprawy z różnych stron, jestem ciekawa innych możliwych scenariuszy, poza "bo to zły człowiek był"
          - od dziecka moim podstawowym pytaniem jest "dlaczego?"
          no i w efekcie wychodzi, że bronię psychopatycznego kryminalisty :D
          w gruncie rzeczy nie ma to nic wspólnego z krytyką, czy awanturowaniem się - po prostu lubię dyskutować, a że czasami przesadzam... no przesadzam i się nawet do tego przyznam tak ze dwa dni później

          > Dalej czytując zwyczajnego: "Natomiast jeśli projektuje własne
          > emocje na swoim rozmówcy..." - też się zgadzam i uważam, że to częste zjawisko

          to w ogóle jest częste zjawisko u ludxi i nie jest jakoś szczególnie charakterystyczne dla BPD tak myślę

          > . Ale o co chodzi z tym projektowaniem swoich emocji na partnerze? Niektórzy tw
          > ierdzą nawet, że osoby BPD dopiero w lustrze partnera potrafią odnaleźć jakąkol
          > wiek osobowość.

          to, co teraz napiszę, to będzie domorosła psychologia dla ubogich, czyli jak ja to widzę, ale mogę się przecież mylić:
          jest dziecko, ono ma emocje, ale ani ich nie różnicuje, ani nie umie nazwać
          to, co dziecko robi, to czysta ekspresja (czasami sprowadzająca się do różnych gatunków płaczu)
          rolą rodzica jest to wszystko pooddzielać, ponazywać: teraz się złościsz, teraz się boisz, a teraz odczuwasz ból
          wbrew pozorom to nie jest takie trudne do ogarnięcia
          ale może się zdarzyć na przykład tak, że na każdy płacz rodzic reaguje tak, jakby to była złość skierowana przeciw niemu i odpowiada złością; wtedy dzieciak nie nauczy się rozróżniać i nazywać tego, co przeżywa; robi się chaos; jedyne co umie, to pokazywać emocje, a z emocji najbardziej ekspresywna, najsilniejsza jest złość... a co się pod nią kryje, to już zagadka
          i to może być taka zabawa: pokażę emocję i zobaczę w tobie, co przeżywam - tyle, że to tak działa tylko kiedy jest się małym dzieckiem, potem... a co ja Ci będę mówić, co jest potem

          > Jeśli tak Waszym zdaniem jest, to dlaczego dochodzi do prowokow
          > ania zdarzeń skutkujących burzą emocji

          prowokowanie ... tak sobie myślę, że nieumiejętność okazywania (może nawet czasami i odczuwania) emocji miękkich, delikatnych, spokojnych; nieumiejętność ich odbierania jest frustrująca
          narastająca frustracja czeka na możliwość wyładowania

          mam poczucie, że się trochę gubię, bo w rzeczywistości każda sytuacja może być trochę inna
          drogi mogą być bardzo różne nawet u tej samej osoby, a końcowy efekt (wściekła awantura, bo powiedziałeś, że zupa była niedosolona) ten sam... coś się gromadzi i byle pierdoła może być zapalnikiem
          co się gromadzi, dlaczego, po co - pewnie za każdym razem jest potrzebna analiza
          • conte44 Re: Krytyka 09.03.15, 09:59
            Owszem, można rozkładać każdą sytuację na czynniki pierwsze, ale to do niczego nie doprowadzi. Padło jedno moim zdaniem ważne słowo - nuda. Czy w BPD można mówić o mechanizmie: --> nuda (a ja "lubię jak coś się dzieje") --> brak odbioru słabszych emocji (a przecież "na tych falach nie nadajemy") --> poszukiwanie mocnych emocji --> magazynowanie ekstremalnych emocji (nieważne jakich, nawet złych /najczęściej?/, oby ekstremalnych) --> wypełnienie ekstremalnymi emocjami (czyli już się przelewa) --> poszukiwanie pretekstu do "rozładowania" ( czyli np. do kłótni) --> znalezienie zapalnika (może być nawet pierdoła) --> wrzucenie komuś np. partnerowi całego wora tych emocji na plecy (rozładowanie baterii) --> złość na siebie, ukaranie siebie, chwilowa ulga (ale potem już deprecha) --> uczucie pustki (nie wiem kim jestem) --> I OD NOWA --> pustka przekształca się w nudę --> nuda...
            Czy to może tak działać???
            • ea-0-szarri Re: Krytyka 09.03.15, 11:22
              conte44 napisał:

              > Owszem, można rozkładać każdą sytuację na czynniki pierwsze, ale to do niczego
              > nie doprowadzi.

              zależy, co się chce osiągnąć
              jeżeli obraz uproszczony - to masz rację, ale trzeba się wtedy liczyć z tym, że obraz uproszczony nie zawsze znaczy prawdziwy

              > Padło jedno moim zdaniem ważne słowo - nuda.

              no padło, padło, ale w kontekście sytuacyjnym
              nudzę się też, kiedy sprzątam ale nie robię z tego powodu nikomu awantury :D

              > Czy w BPD można mó
              > wić o mechanizmie: --> nuda (a ja "lubię jak coś się dzieje") --> brak
              > odbioru słabszych emocji (a przecież "na tych falach nie nadajemy") --> pos
              > zukiwanie mocnych emocji --> magazynowanie ekstremalnych emocji (nieważne j
              > akich, nawet złych /najczęściej?/, oby ekstremalnych) --> wypełnienie ekstr
              > emalnymi emocjami (czyli już się przelewa) --> poszukiwanie pretekstu do "r
              > ozładowania" ( czyli np. do kłótni) --> znalezienie zapalnika (może być naw
              > et pierdoła) --> wrzucenie komuś np. partnerowi całego wora tych emocji na
              > plecy (rozładowanie baterii) --> złość na siebie, ukaranie siebie, chwilowa
              > ulga (ale potem już deprecha) --> uczucie pustki (nie wiem kim jestem) --
              > > I OD NOWA --> pustka przekształca się w nudę --> nuda...
              > Czy to może tak działać???

              zgrabna teoria :)
              być może prawdziwa, chociaż jakoś mi "nie leży"
              widzisz, ja nie znoszę awantur - za dużo mnie kosztują
              czasami wygląda to tak, że osoba z którą się starłam, wróciła do równowagi i jest zdolna dalej radośnie żyć, a mnie jeszcze poniewiera, boli, zżera od środka, z wielką trudnością przychodzi mi uspokoić emocje...
              więc powinnam awantur dla własnego dobra unikać, ale jestem impulsywna i szybciej mówię niż myślę, łatwo się "nakręcam", więc jest jak jest
              jest jeszcze jeden aspekt, który mi się nasunął: awantura (tak jak sytuacje ekstremalne) jest lekarstwem na niestabilny obraz samej siebie; po prostu, kiedy "się dzieje" czuję się spójna, jasno określona, mam poczucie, że jestem;

              ale znowu: to ja tak mam, być może u innych twój schemat jest jak najbardziej prawdziwy
            • zwyczajny_1 Re: Krytyka 09.03.15, 11:24
              Myślę że nie można tak upraszczać i jest przyczyna ekstremalnych zachowań tak pozytywnych jak i negatywnych.Emocje same w sobie nie stanowią problemu tym bardziej że każdy im ulega mniej lub bardziej ekspresyjnie. Emocje nie są w stanie zmienić osobowości , mogą być co najwyżej nieadekwatne do sytuacji , ale to jest tylko skutek.Z mojego doświadczenia i obserwacji wynika że przyczyną jest lęk , i nie tylko ten ciągle wymieniany lęk przed porzuceniem jako ten najważniejszy. Lęk na wielu płaszczyznach , między innymi przed niespełnieniem oczekiwań czyli przed krytyką. Im więcej tych płaszczyzn tym trudniej rozmawiać tak żeby nie spowodować obrony czyli ataku.Lęk działający w sposób permamentny wydaje mi się może bardzo wpłynąć na kształtowanie się osobowości zwłaszcza w dzieciństwie.Potem wyparty wraca pod postacią różnych zachowań.Ukochana trzyma mnie za rękę w sklepie i nagle przejęta szepce "trzymaj mnie mocno i nigdy nie puszczaj , by nikt nigdy nie wszedł między nas" i mówi to całą sobą , to pozytywne ale też w sposób znamienny dziwne. Gdy nie ma nikogo bliskiego tego lęku wielopłaszczyznowego powinno nie być, czy tak jest nie wiem ale wydaje mi się że poszukiwanie musi trwać nadal , tego boga który przyniesie ukojenie. To są tylko moje obserwacje i wnioski , nie preteduję do wydawania werdyktów , natomiast chętnie poznam zdanie ea-0-szarri.
              • ea-0-szarri Re: Krytyka 09.03.15, 12:12
                czasami sobie myślę, że lęk jest to niezagospodarowany strach
                lęk niknie w konfrontacji z rzeczywistym zagrożeniem - pewnie nieźle bym sobie radziła jako korespondent wojenny
                ale nie jestem korespondentem wojennym, wokół stabilizacja i ... mam do dyspozycji cały lęk świata ;)
                a bardziej serio:
                1. jest taki mit, że nikt nigdy nie pokocha człowieka tak bezkrytycznie jak matka, więc jeżeli nie jest się dostatecznie dobrym dla własnej matki, to ... jak myśleć o sobie, że będzie się dostatecznie dobrym dla kogoś innego?
                2. jeżeli patrzy się na siebie i widzi się jedynie gigantyczny katalog wad wrodzonych i nabytych, to jak tu się nie bać, że ktoś spojrzy na mnie moimi oczami, że zobaczy to, co ja widzę? ja jestem ze sobą, bo nie mam wyjścia, inny może odejść; jasne, że odejdzie, to nie jest pytanie, czy odejdzie, ale kiedy?
                co można zrobić z takim lękiem? jak długo można trwać czekając na dzień, kiedy się zostanie odrzuconym ze wstrętem? ja nie mogę ze sobą wytrzymać, więc kto ze mną wytrzyma? jak przejrzy na oczy... pozostaje tylko odejść, albo sprowokować to, co nieuchronne... prowokować do skutku, aż potwierdzi się to, co jest znane...
                to moja pieśń
                tak, w samotności ten strach znika, ale ceną za idealną samotność, jest pytanie: czy ja jestem? może mnie nie ma? nikt mnie nie widzi, nikt nie mówi do mnie, nikt nie dotyka...
                z koszmaru w koszmar
                zaznałam obydwu stanów
                lepiej jest być codziennie bitym niż być niewidzialnym

                w gruncie rzeczy lęk przed opuszczeniem, porzuceniem, to lęk przed byciem po raz kolejny "zbyt kiepskim, by ktoś chciał ze mną być"
                stąd pewnie nadwrażliwość na krytykę
                pragnienie mocnego doświadczenia osoby obok
                rozpaczliwe próby udawania kogoś lepszego niż się jest w rzeczywistości
                aż wreszcie wmówienie sobie, że ten kogo kochamy jest tak beznadziejny, że nie warto z nim być, więc lepiej odejść
                i w końcu gdzieś tam nadzieja, że może jednak nie jest się tak złą, jak się o sobie myśli i czuje (żeby nie było: rozumna część mnie podpowiada mi, że gdybym była tak zła i pokraczna, jaką ta którą siebie widzę, to by mnie w cyrku za wielkie pieniądze pokazywali- ale rozum swoje, a reszta ma d^^pie, co rozum gada)

                a teraz smętny koniec: nikt, żaden partner, własne dziecko, nikt nie jest w stanie udowodnić mi, że mnie rzeczywiście kocha; kocha bo mnie nie zna, jakby znał... pozostaje jedynie terapia i własne zapier^^^lanie
                • brz_a_sk Re: Krytyka 09.03.15, 13:51
                  bardzo dobry wpis
                  dla tych którzy próbują zacząć rozumieć czym jest BPD
                  i dla czego nie da się tego pojąć
                  bardzo długo nie da i nigdy do końca

                  na tym forum pisałam wiele razy warto sobie zdać sprawę - nie da się przemienić w bordera na chwilę ani border nie zamieni się na chwilę w normalsa

                  bez tego jesteśmy na początku drogi i źle kombinujemy
                  obmyślając w głowie proste sztuczki i obejścia złożonego problemu

                  świetny tekst!

                • matkazrozpaczona Re: Krytyka 12.03.15, 22:58
                  Czytam Twój post po raz wtóry....żeby zrozumieć.... jak to może być?....to" tylko zaburzenie", a tak człowiek cierpi ?.....
                  Pytam syna," źle się z tym czuje ?" (Jego wybranka)...." tak, bardzo źle"-odpowiada......więc może czuje podobnie jak Ty?...próbuję zrozumieć.....próbuję Jemu powiedzieć, że może być gorzej z nią.....

                  Powiedziałam mu po raz wtóry, aby namówił Ją na terapię. że tylko terapia może jej pomóc....

                  Wchodzę tu i czytam, chcę zrozumieć i oczy szeroko otwieram ....jak to może być, jak nasza psychika jest skomplikowana.....i próbuję zrozumieć co dzieje się z Dziewczyną

                  "Na razie jest ok"...- powiedział mi, tylko jak długo? Wcześniej miał nadzieję, że to tylko tak wyszło...jednorazowo, potem na moje zapytanie" no jak tam wszystko w porządku?"
                  " Tak, już się nie kłócimy"...."To dobrze'-mówię i też jeszcze nie wiedziałam, ze będzie następny raz awantura...

                  A jak teraz ostatnio była, jeszcze nie świadomy, wkurzony przyszedł i powiedział.....już wtedy ja intuicyjnie powiedziałam mu "teraz chwila spokoju do następnego razu..."i czekamy kiedy to nastąpi....

                  I wchodzę tu i czytam i po trochę uświadamiam mu o co w tym wszystkim chodzi....najpierw się naburmuszył, że nie będzie nic czytał, co mu podeślę....bo wymyślam...... teraz po woli zaczyna kumać...
                  Zresztą wspomniał coś, że duzo rozmawiają....Ona świadoma chyba jest i mówi mu o swych odczuciach....mówi, że walczy ze sobą........

                  zaczynam trochę kumać co nieco, bo czytam tu .......i jak coś tu czasem palnę niestosownego nie miejcie mi tego za złe....

                  Aha i widzę jak moi Młodzi się męczą.....
                  niebawem wybieram się do nich ( za zgodą Dziewczyny) oczywiście i nie wiem, czy znów nie wywoła to takiej reakcji, jaka była ostatnio....
                  • matkazrozpaczona Re: Krytyka 12.03.15, 23:21
                    matkazrozpaczona napisał(a): do ea-O-szarri

                    > Czytam Twój post po raz wtóry....żeby zrozumieć.... jak to może być?....to"
                    > tylko zaburzenie", a tak człowiek cierpi ?.....
                    > Pytam syna," źle się z tym czuje ?" (Jego wybranka)...." tak, bardzo źle"-odpow
                    > iada......więc może czuje podobnie jak Ty?...próbuję zrozumieć.....próbuję Jemu
                    > powiedzieć, że może być gorzej z nią.....
                    >
                    > Powiedziałam mu po raz wtóry, aby namówił Ją na terapię. że tylko terapia może
                    > jej pomóc....
                    >
                    > Wchodzę tu i czytam, chcę zrozumieć i oczy szeroko otwieram ....jak to może być
                    > , jak nasza psychika jest skomplikowana.....i próbuję zrozumieć co dzieje się z
                    > Dziewczyną

                  • brz_a_sk Re: Krytyka 13.03.15, 01:26
                    pl.wikipedia.org/wiki/Karen_Horney
                    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,12353377,Narcyz_nie_wierzy__ze_ktos_moze_go_pokochac.html
                    pl.wikipedia.org/wiki/Narcystyczne_zaburzenie_osobowo%C5%9Bci
                    pl.wikipedia.org/wiki/Narcyzm_%28psychologia%29
                    chcesz popatrz - to skomplikowane i do diagnozy nie zbliża
                    ale jeśli maja problem powazny to coś tam poczytać kazdy musi - zorientować się co wazne, co jak się nazywa, co sie z czym wiąże
                    sięgnąć po ksiązkę itd

                    brałabym, i to pod uwagę, że czasem ludzie kłócą sie przeróżne duperele a tak w głębi chodzi im o coś innego - nie potrafia czy nie chcą tego nazwać; potrzebny im czas i pewnie jakas wiedza


                  • ea-0-szarri Re: Krytyka 13.03.15, 09:14
                    matkazrozpaczona napisał(a):

                    > Powiedziałam mu po raz wtóry, aby namówił Ją na terapię. że tylko terapia może
                    > jej pomóc....

                    niech rozmawiają, niech ONA zobaczy swój problem - samo namówienie na terapię, to niestety za mało, bo najzwyczajniej w świecie terapia to nie jest miła rozmowa przy kawce:(
                    więc to ona musi chcieć coś w sobie zmienić
                    ale rozmowa może jej pomóc w podjęciu decyzji

                    w sumie w tym zamieszaniu twoja rola jest prosta: być bazą, do której syn może w razie porażki wrócić, więc nie zawiedź jego zaufania

                    > Wchodzę tu i czytam, chcę zrozumieć i oczy szeroko otwieram ....jak to może być
                    > , jak nasza psychika jest skomplikowana.....i próbuję zrozumieć co dzieje się z
                    > Dziewczyną

                    fajnie, że próbujesz, to miłe, naprawdę
                    ale psychika to skomplikowana rzecz i po prostu patrz na nią, nie próbując jej diagnozować
                    to nie ma sensu i w sumie żadnego znaczenia


                    > zaczynam trochę kumać co nieco, bo czytam tu .......i jak coś tu czasem palnę n
                    > iestosownego nie miejcie mi tego za złe....

                    nie ma problemu
                    dopóki pytasz, a nie stajesz w postawie "ja wiem najlepiej", możesz mieć pewność mojej wyrozumiałości

                    > Aha i widzę jak moi Młodzi się męczą.....
                    > niebawem wybieram się do nich ( za zgodą Dziewczyny) oczywiście i nie wiem, cz
                    > y znów nie wywoła to takiej reakcji, jaka była ostatnio....

                    może będzie dobrze
                    trzymam kciuki

                    • matkazrozpaczona Re: Krytyka 15.03.15, 23:05
                      Byłam u Młodych w goścince.... Zauważyłam, że była trochę spięta, może zestresowana, ale było bardzo miło... rozmowa luźna na lekkie tematy ( nie robiłam jej żadnych wymówek), ...nie wracałam do tego co było, bo i po co?...
                      Zobaczę jak sytuacja się rozwiąże, na razie wchodzę tu i czytam ....
          • brz_a_sk Re: Krytyka 09.03.15, 11:36
            ea-0-szarri napisała:

            > conte44 napisał:
            >
            ...
            > u mnie to nie jest przymus posiadania własnego zdania
            > spróbuję na przykładzie, będzie łatwiej:
            > wiadomość w TV, człowiek zabił kogoś, nieważne, kogo
            > zazwyczaj pojawia się wtedy reakcja "jakie to straszne, jak tak można, ja bym n
            > igdy..." i mogę do tego chóru dołączyć i jest ślicznie jak na obrazku ;)
            > i tutaj zbiega się w jednym punkcie kilka moich cech:
            > - ja wcale nie mam pewności, że ja bym nigdy, więc ważne jest dla mnie zrozumie
            > ć, dlaczego ten ktoś zabił i czy ja na jego miejscu...
            > - faktycznie, śpiewanie jednym głosem w chórze mnie po prostu nudzi, bo nic do
            > mojego widzenia świata nie wnosi
            > - lubię rozpatrywać sprawy z różnych stron, jestem ciekawa innych możliwych sce
            > nariuszy, poza "bo to zły człowiek był"
            > - od dziecka moim podstawowym pytaniem jest "dlaczego?"
            > no i w efekcie wychodzi, że bronię psychopatycznego kryminalisty :D
            > w gruncie rzeczy nie ma to nic wspólnego z krytyką, czy awanturowaniem się - po
            > prostu lubię dyskutować, a że czasami przesadzam... no przesadzam i się nawet
            > do tego przyznam tak ze dwa dni później
            >

            popatrz sobie na to tak - może Ci się spodoba coś z tego co ja myślę
            to normalne, że chcemy pogadać
            - bo coś nami wstrząsnęło
            - - i albo szukamy bratniej duszy, która myśli jak my i to nas wzmacnia
            - - albo szukamy odpowiedzi, podpowiedzi bo nam się w głowie coś nie mieści, kotłuje
            - - albo tak nas coś wkurzyło, że szukamy tylko ofiary, która zbierze za wszytskich idiotów świata ...

            jasne czasem wyładowujemy się krytykując coś - słusznie czy nie, z sensem czy nie - jakaś metoda - po zadowoleniu lub niesmaku poznajemy czy poniosło nas beznadziejnie i bez senesu czy jest oky np - wiadomo zawsze trzeba natychmiast reagować gdy ktoś źle traktuje dziecko - nie ma co wściekłości zmieniać w obojętność, trzeba interweniować; super gdy mamy coś przemyślane od lat i uda się oburzyć jasno zdecydowanie skutecznie - pokazując pewność swoich racji i nie podkrecając szkodzącej dziecku atmosfery; naszym celem nie jest awantura, nie powinno być wywalenie frustracji ale przekonanie drugiej strony o tym, że my mamy 100% racji (jasne, ze czasem trzeba ze stanowczością anioła odwrócić uwagę szalonej mamuśki :) która drze ryj na malutkie dziecko... żeby nie było, że od razu leję ... ciekawy temat )

            najlepiej się rozmawia gdy chcemy poznać zdanie innych - wtedy nawet gdy upieramy się przy swoim to nie chcemy zmieniać zdania rozmówcy; nawet gdy powiemy: 'nie nie przekonuje mnie to' mamy pomysł by powiedzieć dzięki z a rozmowę wiem jak myślą o tym inni

            a trzecia opcja? no co tu gadać - lepiej złapać dres i biegiem do kresu sił a potem jakoś się wróci - mniej śmieszni będziemy

            nic tak nie nie psuje nam humoru jak niezadowlenie z siebie, pogłębione wybuchami dowalaniem dzieciom, czy domownikom, czy w sieci - nie ma inteligentnych frustratów zdaje się, może ci którzy wojny sprowadzają - jak już się za coś wezmą to dopiero widać bryndzę;
            czasem lepiej skopać kawałek ugorku i coś posadzić, popodlewać i pokazać światu - na pewno da się (trzeba poćwiczyć - dla siebie!)


            • zwyczajny_1 Re: Krytyka 09.03.15, 12:09
              Czytam tutaj różne wypowiedzi , bardzo rozsądne lub mniej trafne według mnie. Mam tylko jedną watpliwość , że niestety nie oddają prawdy. Swoje sądy ,opinie , wypowiedzi można formować i przemyśleć .Jednak większość komunikacji w relacji bezpośredniej to komunikacja poza werbalna ,w której też tzw panowanie nad emocjami nic mie daje jeżeli one są , słucham jednego a odbieram co innego.


            • ea-0-szarri Re: Krytyka 09.03.15, 12:38
              brz_a_sk napisała:


              > najlepiej się rozmawia gdy chcemy poznać zdanie innych - wtedy nawet gdy upiera
              > my się przy swoim to nie chcemy zmieniać zdania rozmówcy; nawet gdy powiemy: '
              > nie nie przekonuje mnie to' mamy pomysł by powiedzieć dzięki z a rozmowę wiem j
              > ak myślą o tym inni

              wiesz, czasami lepiej byłoby dla mnie, gdybym nie znała zdania innych...
              tak po prostu
              • conte44 Re: Krytyka 09.03.15, 13:20
                "(...) awantura (tak jak sytuacje ekstremalne) jest lekarstwem na niestabilny obraz samej siebie; po prostu, kiedy "się dzieje" czuję się spójna, jasno określona, mam poczucie, że jestem."

                Chyba musisz wyjaśnić, bo przyznaję, że w ogóle tego nie rozumiem. Nie lubisz awantur, ale... "awantura (tak jak sytuacje ekstremalne) jest lekarstwem na niestabilny obraz samej siebie; po prostu, kiedy "się dzieje" czuję się spójna, jasno określona, mam poczucie, że jestem."???
                A jak się "nie dzieje" to Cię "nie ma/jest brak spójności/nie możesz siebie określić"? Przyznaję, że dla mnie to niepojęte, bo wydawałoby mi się, że właśnie jest i powinno być odwrotnie...

                Co do reszty Twojego tekstu, to też się zastanawiam. Jak to jest? Czuję się beznadziejna --> nikt mnie nie pokocha (?) --> jak mnie pokocha, to musi być podstęp albo mnie "jeszcze nie zna" --> sprawdzam/testuję/sprawdzam/testuję i tak 100 razy nieustannie --> są dowody na to, że mnie jednak pokochał --> czyli: nie zna mnie prawdziwej --> poznaje mnie i dalej są dowody, że mnie pokochał (ale mnie na pewno porzuci, jak mnie pozna do końca) --> chyba sama go porzucę (zanim porzuci mnie on) --> widzę, ze mnie kocha, ale to musi być jakiś nierdróbek, bo przecież nikt wartościowy jakby mnie poznał, to by mnie nie pokochał --> dewaluacja + wyjście z gry --> jestem beznadziejna, niech ktoś mnie pocieszy --> I wejście w kolejne koło na nowym obiektem...
                Przecież to jakieś błędne koło... :( Samospełniająca się przepowiednia. Syzyfowe związki.
                Albo ja to źle zrozumiałem.
                • ea-0-szarri Re: Krytyka 09.03.15, 14:50
                  conte44 napisał:

                  > Chyba musisz wyjaśnić, bo przyznaję, że w ogóle tego nie rozumiem. Nie lubisz a
                  > wantur, ale... "awantura (tak jak sytuacje ekstremalne) jest lekarstwem na nies
                  > tabilny obraz samej siebie; po prostu, kiedy "się dzieje" czuję się spójna, jas
                  > no określona, mam poczucie, że jestem."???
                  > A jak się "nie dzieje" to Cię "nie ma/jest brak spójności/nie możesz siebie okr
                  > eślić"? Przyznaję, że dla mnie to niepojęte, bo wydawałoby mi się, że właśnie j
                  > est i powinno być odwrotnie...

                  wiesz, cholernie jest trudno to wyjaśnić normalnemu człowiekowi
                  no bo rzeczą podstawową, którą się ma to poczucie własnej tożsamości, jakąś wizję tego, jakim się jest i jest to stałe; okoliczności zewnętrzne mogą się zmieniać, ale poczucie stałego własnego "ja" trwa
                  a ja - upraszczając maksymalnie - jestem jakby podwójna
                  mogę pragnąć sprzecznych rzeczy w tym samym momencie
                  "zostań" i "odejdź" równie silne, równie prawdziwe, równoległe
                  zarówno "zostań", jak i "odejdź" mają swoje przyczyny, swoją historię, swoje racje
                  nie są połączone w całość
                  krótko mówiąc, ze mnie jednej można bez większych kłopotów zrobić dwie spójne, jasno określone osobowości ;)
                  awantura, poczucie realnego zagrożenia niweluje te różnice (jak groźba wojny sprawia, że następuje zgoda ponad partyjnymi podziałami); wszystkie siły skierowane są do obrony (cokolwiek by to słowo miało nie znaczyć)

                  >
                  > Co do reszty Twojego tekstu, to też się zastanawiam. Jak to jest? Czuję się bez
                  > nadziejna --> nikt mnie nie pokocha (?) --> jak mnie pokocha, to musi b
                  > yć podstęp albo mnie "jeszcze nie zna" --> sprawdzam/testuję/sprawdzam/test
                  > uję i tak 100 razy nieustannie --> są dowody na to, że mnie jednak pokochał
                  > --> czyli: nie zna mnie prawdziwej --> poznaje mnie i dalej są dowody,
                  > że mnie pokochał (ale mnie na pewno porzuci, jak mnie pozna do końca) -->
                  > chyba sama go porzucę (zanim porzuci mnie on) --> widzę, ze mnie kocha, ale
                  > to musi być jakiś nierdróbek, bo przecież nikt wartościowy jakby mnie poznał,
                  > to by mnie nie pokochał --> dewaluacja + wyjście z gry --> jestem bezna
                  > dziejna, niech ktoś mnie pocieszy --> I wejście w kolejne koło na nowym obi
                  > ektem...
                  > Przecież to jakieś błędne koło... :( Samospełniająca się przepowiednia. Syzyfo
                  > we związki.
                  > Albo ja to źle zrozumiałem.

                  ano: to błędne koło, chyba że w którymś momencie uda się cykl przerwać - trudne, ale nie niemożliwe
                  • conte44 Re: Krytyka 09.03.15, 15:24
                    Trudno to zrozumieć, przyznaję. :( Brak poczucia tożsamości, brak poczucia wartości, ujemna samoocena, autodestrukcja we własnych poczynaniach... :( A przecież w coś trzeba wierzyć, żeby żyć. Jak czytam - masz np. własne zasady i przekonania co do tego, że dzieci nie wolno krzywdzić. I chyba tu akurat niezależnie od sytuacji, awantury, emocji lub tego czy "się dzieje" czy nie - ten Twój pogląd pozostaje "stale stały". Dlaczego więc taka "stale stała zasada" nie może Cię obowiązywać na innych polach, w innych sytuacjach lub zwyczajnie - nie wobec dzieci, a na przykład wobec innych ludzi, czy chociażby samej siebie? Można sobie "wybrać" zasady stałe i zmienne, czy o co chodzi? Poza tym, te powiedzmy dwie osobowości nie rodzą napięcia, bo wg mnie taka sprzeczna energia może napompować balon do całkiem pokaźnych rozmiarów.
                    • ea-0-szarri Re: Krytyka 09.03.15, 16:07
                      trochę to pułapka: dajesz radę przy dziecku, to dasz radę i gdzie indziej... możesz to, to możesz i więcej... ale to nie tak: trzeba coś wybrać
                      ja wybrałam dziecko, odpuściłam sobie angażowanie się w związki z facetami, nie wchodzę w bliskie relacje z innymi, minimalizuję szkody;
                      do bycia z córką eksploatuję siebie na maksa i na więcej nie starcza mi najzwyczajniej w świecie sił
                      i do rozpaczy mnie doprowadza takie: możesz tu, to możesz i tam... i tam... i tam... bieg, w którym nie ma mety
                      • brz_a_sk Re: Krytyka 09.03.15, 16:46
                        to trudno wytłumaczyć
                        nie irytuj się
                        i trudno zrozumieć

                        moze warto tak próbować - jak nie rozhuśtam emocji, jak zrezygnuję z zakochiwania się, jak np nie piję nie ...... tu udaje mi sie w tej jednej najwazniejszej działce - w byciu matka panować

                        wiem jak się mysli o tym samym z drugiego punktu widzenia - tam gdzie rodzi się pomysł jakby tak była zelazna dyscyplina pomogło by - nie jest tak prosto (choć stabilnośc jest super ważna ) - ten drugi punkt widzenia mówi tak - jesli nie wydziera się ktoś w parzy, nie wydziera się u lekarza to mógłby się nie wydzierać na partnera np

                        niby tak ale proste to nie jest
                        kto chce poszukać w głowie różnych dowodów, zę to nie jest proste niech popatrzy na statecznych szefów z górnych pólek nawet - wzór dzentelmena - tłukących słabą drobną zaszczutą żonę i dzieci (gender jasne baby tez sa okropne w przemocy) ; do tego chory sex z piekła rodem; czesto po tym jak się emocje rozładowuje i jak manipuluje władza czy poddaniem się każdy moze dojsć co mu się w głowie narobiło kiedyś tam

                        co się dziej z partnerem poddanym hustawkom - no mozna tu Trzepot skrzydeł Katarzyna Grochola

                        jak to jest że nie zawsze jestesmy tacy jakbyśmy chcieli
                        albo przestajemy wiedzieć jacy jesteśmy
                        albo nic nie wydaje się trwałe
                        wolno się człowiek uczy

                      • conte44 Re: Krytyka 09.03.15, 17:00
                        Nie odbieraj tego tak. Ja Ci absolutnie nic nie radzę, ani Cię nie oceniam. Ja się po prostu, zwyczajnie zastanawiam - jak to jest możliwe, że na jednej ścieżce można w pewien - określony na stałe - sposób, a na innej ścieżce już "ten sposób" nie działa, bo jest jakieś wewnętrzne przyzwolenie (?), że tu to już można wielorako. I to wszystko. Nie ma tu nic personalnego, żadnych dobrych rad wujka Józia, ani "pokazywania" Tobie czegokolwiek. Interesuje mnie zwyczajnie taka >>wybiórcza konsekwencja<<..., bo byłem przekonany, iż termin konsekwencja już w swojej definicji jest pozbawiony aspektu wybiórczości.
                        • ea-0-szarri Re: Krytyka 09.03.15, 17:21
                          conte44 napisał:

                          > Nie odbieraj tego tak.

                          ok

                          > Interesuje mnie zwyczajnie taka
                          > >>wybiórcza konsekwencja<<..., bo byłem przekonany, iż termin
                          > konsekwencja już w swojej definicji jest pozbawiony aspektu wybiórczości.

                          problem polega na tym, że nie chodzi o to, żeby dziecka nie bić, czy go nie wyzywać, bo ma się taką zasadę
                          można tego nie robić, a jednocześnie sprzedać złość, agresję, brak akceptacji
                          więcej: nie wystarczy czegoś złego nie robić; w to miejsce trzeba jeszcze coś włożyć, np. czułość, cierpliwość w tłumaczeniu tego samego ad mortem usrandam etc.
                          żeby temu podołać, musiałam sobie przypomnieć, jak to było, kiedy byłam dzieckiem; czego pragnęłam, a co dostałam; jakie są tego konsekwencje dla mnie i (!) dla mojej matki, a w efekcie wybrać to, co przyniesie korzyść zarówno mnie, jak i mojemu dziecku
                          w jakimś stopniu mi się to chyba udało, ale ... cóż, skończyłam u psychiatry i się z tego do dzisiaj nie wyplątałam :(

                          że nie wspomnę o takim drobiazgu, iż relacja matka-dziecko jest dość szczególna i nie da się jej przełożyć prosto na relację dorosły-dorosły

                          • conte44 Re: Krytyka 09.03.15, 19:36
                            Relacja matka-dziecko jest zawsze szczególna. Albo inaczej - przynajmniej powinna być. Swoją drogą, interesujące jest to, jak często ten temat się przewija w dziedzinie BPD. Prawie wszyscy i prawie wszędzie nawiązują do tego, że w ich przypadku - szczególnie relacje matka-córka(BPD) to była, delikatnie mówiąc, jedna wielka pomyłka. To co - BPD w genach/?/ (jakoś nie wierzę), czy poprzez "odrzucającą" matkę, czy - wracając do głównego tematu wątku - przez matkę (prze)krytyczną wobec córki? Mój dom rodzinny pewnie i nie był idealny, ale czasem jak słucham o dzieciństwie BPD, to chwilami aż trudno uwierzyć. I sam nie wiem - przesadzają, tłumaczą się tym, chcą wzbudzić współczucie (coś ugrać), czy właśnie "normalne" dla nich było (i jest?) to, co innym jeży włos na głowie?
                            • ea-0-szarri Re: Krytyka 10.03.15, 16:06
                              conte44 napisał:

                              > Relacja matka-dziecko jest zawsze szczególna.

                              tak sobie myślę, że sporo w tym mitologii, bajki utkanej z marzeń i czystej biologii
                              cud narodzin, tkliwa miłość od pierwszego wejrzenia, uśmiechnięta mamunia wstająca po raz siódmy tej nocy do wrzeszczącego bachora, któremu o coś chodzi, ale nie wiadomo o co...
                              na różne sposoby można o tym gadać
                              ale instynkt odwala wielką robotę i bez niego dziatki nie dożywałyby 4 roku życia (tzw, bunt trzylatka byłby gwoździem do jego własnej trumny) ;)

                              > To co - BPD w genach/?/ (jakoś nie wierzę), czy poprzez "odrz
                              > ucającą" matkę, czy - wracając do głównego tematu wątku - przez matkę (prze)kry
                              > tyczną wobec córki?

                              jednoznacznej odpowiedzi nie ma
                              z jednej strony człowiek rodzi się z jakimś wstępnym oprogramowaniem, ma jakieś wrodzone cechy, temperament, kolor oczu
                              a potem to rodzice jakoś muszą to, co dostali ogarnąć
                              z tym, że rodzice też jakoś są zaprogramowani, ukształtowani przez własne cechy i to, czego doświadczyli w życiu
                              jeżeli spokojny, miły człowiek dostaje spokojne miłe dziecko, to jest pięknie
                              sam dostał, więc może dać
                              a że dziecko do niego podobne, to automatycznie "czyta" swoje dziecko i wie, jak postępować
                              a jeżeli dostanie egzemplarz rozchwiany, impulsywny i nieco nadwrażliwy, to taki spokojny wielkiej krzywdy nie wyrządzi pewnie, ale namęczy się i będzie mu trudno zrozumieć bez wysiłku swojego potomka
                              czasami rodzic dostaje "niewłaściwe" dziecko
                              tych kombinacji jest pewnie sporo
                              a ponoć (gdzieś to wyczytałam i jakoś do mnie pasuje) dziecko-przyszły bpd to taki egzemplarz, który z jednej strony jest bardzo wrażliwy i łatwo go zranić i w związku z tym dobrze byłoby, gdyby był małym domatorem czytającym książeczki, ale tak nie jest, bo cholernik dodatkowo jest wścibski, impulsywny, niecierpliwy i ... wiecznie pcha się w jakiś kłopoty, ma żyłkę awanturnika, ale awanturnik, żeby mu w awanturze było dobrze i ciekawie, musi być bardziej "twardy", odporny...
                              jak do tego rodzic jest z tych mniej delikatnych, ale za to dość impulsywnych, to o kłopoty łatwo

                              ale to tylko teoria, zdaje się, że jedna z wielu

                              > Mój dom rodzinny pewnie i nie był idealny, ale czasem jak s
                              > łucham o dzieciństwie BPD, to chwilami aż trudno uwierzyć. I sam nie wiem - prz
                              > esadzają, tłumaczą się tym, chcą wzbudzić współczucie (coś ugrać), czy właśnie
                              > "normalne" dla nich było (i jest?) to, co innym jeży włos na głowie?

                              wiesz, to różnie bywa
                              jedni nieświadomie chronią dom za wszelką cenę i wtedy zdanie "mama mnie kiedyś uderzyła" trzeba przetłumaczyć na "mama często mnie biła"
                              inni przypominają sobie nawet to, co się nigdy nie zdarzyło, żeby jakoś uzasadnić swoją obecną kondycję - i nie robią tego z premedytacją, sami w to święcie wierzyć potrafią, w dodatku z błogosławieństwem kiepskich terapeutów
                              jeszcze inni całkiem nieźle pamiętają, nie ubarwiają, ale ... pamiętają zdarzenie z perspektywy dziecka: "rzucił się na nie ogromny pies i przewrócił i prawie odgryzł mi głowę" (to jest moje wspomnienie) - w rzeczywistości (widziałam tego psa kilkanaście lat później) kundel miał 40 cm wzrostu i chciał się przywitać - tyle, że ja miałam wtedy dwa lata i z perspektywy solidnie przestraszonych 86 cm na psa patrzyłam -> no i wychodzi, że zaniedbana byłam, bo rodzice nie upilnowali dzikiej bestii ;)

                              w sumie to dramatyczne dzieciństwo nie musi skutkować bpd
                              a bpd nie musi być skutkiem wyjątkowo dramatycznego dzieciństwa
                              niestety to tak prosto się nie przekłada i każdy ma swoją własną historię
                    • brz_a_sk Re: Krytyka 09.03.15, 16:16
                      a może na takich przykładach, które wydaja nam się zrozumiałe coś będzie łatwiej
                      np
                      kiedy dziecko jest bite ma jeden pewnik na dorosłość - nigdy nie zrobię tego swojemu dziecku i okazuje się, że (pomijam tumanów, którzy systemowo leja i tym się chlubią ) w trudnej stresowej sytuacji pojawia się odruch - pakiet cały - jak to jest
                      to nie wiem kim jestem
                      o matko co we mnie siedzi
                      co ja myslę, i czemu czasem nie myślę

                      jest taki film, który poakzuje co sie z nami dzieje kiedy sami siebie zdziwimy
                      border ma takich zaskoczeń bardzo duzo i nie ma co z tym zrobić - a żyć trzeba
                      no pewnie, zę nie wolno uderzyć dziecka ani się wydrzeć ...
                      czasem to ze się wie nie ejst wystarczajace

                      polecam
                      www.filmweb.pl/film/Turysta-2014-709434
                      www.cda.pl/video/17876282/Turysta---Force-Majeure-2014-Napisy-PL
              • brz_a_sk Re: Krytyka 09.03.15, 13:58
                jest tak głębsza myśl dalej idąc, nie tylko o znaniu myśli innych ale i o sprzeciwianiu się im
                chcesz spojrzyj
                zdecydowanie wychodzi to poza ja

                od rozmowy do sprzeciwu
                Martin Niemöller pl.wikipedia.org/wiki/Martin_Niem%C3%B6ller za Wikipedią


                Kiedy naziści przyszli po komunistów, milczałem,
                nie byłem komunistą.
                Kiedy zamknęli socjaldemokratów, milczałem,
                nie byłem socjaldemokratą.
                Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem,
                nie byłem związkowcem.
                Kiedy przyszli po Żydów, milczałem,
                nie byłem Żydem.
                Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować.
                • ea-0-szarri Re: Krytyka 09.03.15, 14:09
                  brz_a_sk napisała:

                  dobry tekst, bardzo ludzki...

                  > jest tak głębsza myśl dalej idąc, nie tylko o znaniu myśli innych ale i o sprze
                  > ciwianiu się im

                  zawsze pojawia się pytanie: gdzie leży granica, z którą kończy się sprzeciw, a zaczyna pieniactwo...
                  niestety, nie ma żadnych ogólnych zasad, żadnych wyznaczników, żadnych prostych wskazówek...
      • marekgazek Re: Krytyka 10.03.15, 18:32
        Co ten marek takie bolonko ci robi? Pytanka następujące:
        ilu ludzi w życiu skrzywdziłaś poprzez darcie się, obrażanie, prowokowanie, celowe wyniszczanie. Wiesz jakie pokazywanko tu zrobię. Znalazłem w zakamarkach FB jeden z wielu dialożków jakie borderek potrafii prowadzić w zaciszonku domowym lub w prywatniutkich rozmóweczkach. Niech wszyscy zobaczonko zrobią i nie dadzą sobie wodeński z mózgu zrobiąnka robić na temat skruszki borderków.

        Oto wypowiedziuńki na temacik mojej urojonej kochanicy - zwykłej koleżanki z pracuni co po prostu była ładna. I to cała jej winka była.

        Jedne z wielutkich oczywiście. Zaznaczonko robię że ten wcaleńce hardorowiutki nie ejst. Są lepsze. Uwaga niecenzuralne słóweczka.

        "ją zniszczę dla zabawy głupia szmata będzie płakać dla mojej czystej satysfakcji zniszczę ją przysięgam"
        "chce jej krwi płaczu rozpaczy to będzie kara za moje krzywdy"
        "idź do niej tego kaszalota co bym się kijem brzydziła dotknąć"
        "zabije ja wezmę za kłaki i rozjebie o ścianę aż jej się cała twarz zaleje krwią"
        "rozetnę jej cipę tępym nożem żebyś jej kurwa nigdy nie tknął. Zrobię to.
        "wyobraź sobie jej zakrwawiony ryj. No wyobraź jesteś mój rozumiesz? i jak zechce cie w całości to sobie wezmę a jej każe patrzeć"
        "zabij ją! szmata ma zdechnąć.I tak jej zrobię krzywdę. a teraz idę obmyślać jak. dobranoc"

        Czy wszyscy co zastanawianko robią nad fakcikiem że bordzikowi da się naprawianko zrobić porzucili sluszniutko nadziejkę? Czy ci co myślonko mają że partnerzy i dzieciaki ich jakoś się dotrą przejrzanko na oczy właśnie zrobili? Czy ci co widzonko mają i wiedzunię o jakimś bajtlu wychowywanym przez bordera mają jakieś wątpliwości aby wkraczanko robić do takiej matuli z policją i całym aparatem opieki społecznej?

        Chyba jednak nie. I nie dawajcie wiarki w nic a nic co bordery wypowiadanko robią publicznie. Kłamią. Bordery prawdziwe to działają tak jak zacytowanko zrobiłem powyzonko. I wszysćiutko na temacik jeśli chodzi o nierobienie krzywdzonka, wyzywanka i kłótni.








        • ea-0-szarri Re: Krytyka 10.03.15, 19:27
          marekgazek napisał(a):

          > Czy ci co
          > widzonko mają i wiedzunię o jakimś bajtlu wychowywanym przez bordera mają jak
          > ieś wątpliwości aby wkraczanko robić do takiej matuli z policją i całym aparate
          > m opieki społecznej?

          daj więc przykład
          wychowuję dziecko
          po IP kompa policja do mnie trafi
          • marekgazek Re: Krytyka 10.03.15, 20:36
            Widzisz swojutkie kanaliki? Widzonko masz na to co napisałaś biorąc do siebiutko mój tekscik? Znajdź mnie oo ip donoszoboszonko policyjce zrobionko zrob. Notabenka tekst o szukaniu po ip już tu kiedyś ujrzał światełko dzienne w innym konkonteksciku co daje dużo do myslonka. Retoryczka na wysokim poziomku. Pominiatko zrobić niewygodniutkiej reszty i cosik wybrać do dyskutyjki. Gdybyś napisanko zrobiła że idziesz sie właśnie z własnej rączki przenieść do mrocznej krainki salve regregina to bym zadzwonionko zrobil na policyjke i im nadal ip. Nie mam wiedzonka poprzez forum co robisz swojemu bajtlowi. Jednaczek gdybym był twoim sasiadzikiem lub czloneczkiem rodzinki i zauwazylbym niepokojące objawki to zawiadomionko zrobionko bym dał gdzie trzeba bez mrugnięcia oczetami obojetniutko jaki cyrczek byś odstawila aby robionka nie podejmować
            • ea-0-szarri Re: Krytyka 11.03.15, 14:02
              odpisałam na to, co uderzyło we mnie bezpośrednio
              cała reszta, łącznie z przytoczonymi przez Ciebie tekstami twojej "byłej", to dla mnie egzotyka i nie mam nic na ten temat do powiedzenia
              naprawdę, "burzliwy związek" w który wchodzi bpd nie oznacza, że border robi gigantyczną rozpierduchę, a przynajmniej nie zawsze to oznacza
              wśród moich "byłych" tylko jeden był z w miarę normalnym facetem - ale wtedy nauczyłam się już uciekać z bliskiej relacji
              jeden był mitomanem i w dodatku ślicznie mnie szantażował samobójstwem
              drugi nieustannie pokazywał mi innych facetów "z którymi byłabym szczęśliwsza" i zmuszał do nieustannego zapewniania, że tylko on, on i nikt więcej
              inny był alkoholikiem...
              tiaaa... działo się w tych związkach, oj działo... ja nie musiałam już nic robić
              i nie, nie musisz mi współczuć- sama wchodziłam w te relacje i wiem ,dlaczego tak robiłam, chociaż nie jest to ani miła, ani przyjemna dla mnie wiedza
              tak więc daruj sobie swoją zjadliwość i wyładowuj wściekłość na kimś innym
              • marekgazek Re: Krytyka 11.03.15, 14:18

                > i nie, nie musisz mi współczuć- sama wchodziłam w te relacje i wiem ,dlaczego t
                > ak robiłam, chociaż nie jest to ani miła, ani przyjemna dla mnie wiedza
                > tak więc daruj sobie swoją zjadliwość i wyładowuj wściekłość na kimś innym

                nie wiem skąd pomyślonko miałaś że będę ci współczuł. Każdy jest kowalkiem swojego losiku. Ja też nie oczekuję, że ktoś współczulonko będzie mi robił za to że wszełem w związek z borderkiem. Nie wyładowuje na nikim wściekłości. Skąd ten pomysłek? Co innego wyładowywać wściekłość a co innego obnażanko robić mechanizmów. Nie jestem też zjadliwy. Opisałem wszytko z mojego życiątka i tyle. Przestrzeganko innym robie aby mięli dość mocno ograniczone zaufanie do borderków którzy tu wpisują o swojej szczęśliwości i opanowaniu. Pozdrowionka
                • ea-0-szarri Re: Krytyka 11.03.15, 15:01
                  marekgazek napisał(a):

                  > Nie wyładowuje na nikim wściekłości. Skąd ten
                  > pomysłek? Co innego wyładowywać wściekłość a co innego obnażanko robić mechaniz
                  > mów. Nie jestem też zjadliwy. Opisałem wszytko z mojego życiątka i tyle.

                  no bo jak pytasz:
                  "ilu ludzi w życiu skrzywdziłaś poprzez darcie się, obrażanie, prowokowanie, celowe wyniszczanie."
                  czy piszesz:
                  "I nie dawajcie wiarki w nic a nic co bordery wypowiadanko robią publicznie. Kłamią. Bordery prawdziwe to działają tak jak zacytowanko zrobiłem powyzonko. I wszysćiutko na temacik jeśli chodzi o nierobienie krzywdzonka, wyzywanka i kłótni. "

                  to jakoś nie mam poczucia, że Ty piszesz tylko o swoim doświadczeniu..., czy o obnażaniu mechanizmów

                  • marekgazek Re: Krytyka 11.03.15, 16:05
                    Każda diagnozka oparta jest na czymś. Każde schorzonko ma swoje objawki. Skoro masz zdjagnozowane BPD to masz też jakieś specyficzniutkie zachowanka. Stąd mój wnioseczek o krzywdzonku, darciu się, manipulacyjki, brak epatyjki i cąła gamka objawków. Między innymi też patologiczne kłamstewka. Nie zrobili ci diagnozowanka na przykadzik cukrzycy tylko BPD/ Nie tylko moje doświadczonko wziąlem pod uważanie lecz historię opisane przez inne ludziska. I wszystkie są bardzo podobniutkie. Chyba że czytanko robimy czego innego.
                    • ea-0-szarri Re: Krytyka 11.03.15, 16:33
                      marekgazek napisał(a):

                      > Każda diagnozka oparta jest na czymś.

                      fakt

                      > Każde schorzonko ma swoje objawki.

                      też prawda

                      >Skoro
                      > masz zdjagnozowane BPD to masz też jakieś specyficzniutkie zachowanka. Stąd mój
                      > wnioseczek o krzywdzonku, darciu się, manipulacyjki, brak epatyjki i cąła gamk
                      > a objawków. Między innymi też patologiczne kłamstewka. Nie zrobili ci diagnozow
                      > anka na przykadzik cukrzycy tylko BPD/

                      czasy mamy takie, że lekarz nie ocenia "na oko", ale obowiązują go pewne kryteria
                      te kryteria są zawarte w czymś, co nazywa się: Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10
                      obowiązuje ona również w Polsce
                      teraz mi wskaż, gdzie tam jest napisane o:
                      a. krzywdzonku
                      b. darciu się
                      c. manipulacyjkach
                      d. braku empatyjki?
                      e. patologicznych kłamstewkach
                      jako charakterystycznych dla BPD

                      zwracam Ci uwagę, że moja diagnoza nie jest diagnozą moich byłych partnerów, rodziny czy znajomych
                      jest to diagnoza lekarzy
                      • marekgazek Re: Krytyka 11.03.15, 18:30

                        > te kryteria są zawarte w czymś, co nazywa się: Międzynarodowa Statystyczna Klas
                        > yfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10
                        > obowiązuje ona również w Polsce
                        > teraz mi wskaż, gdzie tam jest napisane o:
                        > a. krzywdzonku
                        > b. darciu się
                        > c. manipulacyjkach
                        > d. braku empatyjki?
                        > e. patologicznych kłamstewkach
                        > jako charakterystycznych dla BPD
                        >
                        > zwracam Ci uwagę, że moja diagnoza nie jest diagnozą moich byłych partnerów, ro
                        > dziny czy znajomych
                        > jest to diagnoza lekarzy

                        Nie musisz zwracanka mi uwagi robić. Domyślanko mam że lekarzy. Uwierzonko mi zrób. Szanowanko mam do tego że w ogóle tam poszłaś. Wiem co to jest ICD-10 bo będąc z osobą z BPD przeoranko zrobiłem wszystkiego co chyba moziwe na ten temack łącznie z konsultowankami u psychiatrów. Chciałem pomóc i wesprzonko zrobić pomimo wszyściutkich wojenek. Nie chce mi chyba powiedzonka zrobić, że wkasyfikacyjce formalnej wypisanko będzie objawów pospoitym języczkiem. Lekarzyk diagnozuje na podstawce wypowiedzonek osoby zaburzonej jak i partnerów. Im więcej tym lepiej. A partnerzy mówię - kłamstwa, manipulcje itepeczka. Lekarzyk szuka przyczynek i źródeł partnerzy opowiadają o obiawach w sposobik prosty acz wymowniutki. Napisanko mi zrób że nikogo nie manipulwałaś, nie krzywdziłaś itepeczka.
                      • wendd Re: Krytyka 11.03.15, 20:22
                        Ea-0-szarri naprawdę szkoda Twojego czasu i nerwów na "dyskusyjki" z MarkiemGazkiem.
                        Ten dziwny osobnik ma mocno nierówno pod sufitem.
                        Poniżej jego "działalność" na forum, którą opisałam we wcześniejszym wątku:

                        "W telegraficznym skrócie.
                        MarekGazek swój pobyt na tym forum rozpoczął od gorączkowego dzielenia się wrażeniami z pobytu na innym forum dla osób zaburzonych, gdzie logował się pod damskim nickiem, udawał kobietę, podpatrywał co piszą i między babami trajkotał o babskich sprawach.
                        Grzmiał i przestrzegał tutejszych użytkowników przed strasznymi "borderbabami", które próbują naciągać na kasę "mutantów" (cyt. za MarkiemGazkiem).
                        Wg jego relacji sam w tamtym okresie był posiadaczem takowej "borderbaby" planującej zaciążyć z MarkiemGazkiem i przerobić go na "mutanta", przyszłej teściowej również "borderbaby", jego kumple również mieli "borderbaby" i w ogóle cały świat wokół MarkaGazka składał się z samych "borderbab".
                        Na tamtym etapie sam nie wiedział jeszcze co dolega jego "borderbabie" - ale nieco później obwieścił, że "wszyściutko" pasuje i "borderbaba" jak nic.
                        Później nagle zmienił front.
                        Z pogromcy "borderbab" nagle zmienił się w wielbiciela "borderbab", twierdził, że to fantastyczne kobiety dla prawdziwych mężczyzn kochających emocje, gnoił i wyśmiewał na forum facetów porzuconych przez "borderbaby" itp.itd.
                        Teraz mamy kolejny nagły zwrot akcji - MarekGazek w roli ofiary "borderbaby".
                        I znów walczy z "borderbabami" (na chybił trafił przypisując zresztą użytkownikom zaburzenia) oraz wypisując brednie organizuje "wsparciątka" innym rozbitym przez "borderbaby".
                        I do tego jeszcze inwigiluje innych użytkowników, gania za nimi po całym forum Gazety i próbuje ich zastraszać."
                        • toxic_chick Re: Krytyka 11.03.15, 20:49
                          Dzięki babe ta ten wpis - szukałam żeby wkleić ale nie mam cierpliwości, żeby przeprawiać się przez ostatnie treści :)

                          Koleś uważa, że ma czystą kartę za każdym razem jak zdrabnia z kimś nowym.. to ciekawe, nawet bardzo... istny kameleon - nie wnikam, nie analizuje ale to na serio zakrawa na poważny problem

                          :*
                          • marekgazek Re: Krytyka 11.03.15, 21:04
                            Nie będę wchodził w dyskurs z Tobą zachowując pomino wszystko szacunek dla Ciebie jako czlowieka. Pomimo calej masy niezliczonej ilosci zjadliwych klonów operujacych jezykiem złości na poziomie 3 letniego dziecka sprowadzajacego ta jakze ciekawa debate do poziomu szlamu wybaczam wszystko to co mi imputujesz i szczerze życzę zdrowia panno toxic chic. Pozdrowionka. Twój mareczek gazeczek
                          • wendd Re: Krytyka 11.03.15, 21:10
                            Jak tak można!
                            Jak można chodzić za obcym i zupełnie nieznanym człowiekiem na forum internetowym i wmawiać mu patologię?:(
                            I twierdzić z pełnym przekonaniem, że ten obcy człowiek jest klonem jakiejś popapranej znajomej MarkaGazka?:(

                            Ja naprawdę dużo rozumiem; rozumiem, że można się sparzyć na ludziach, że można czuć niechęć do jakiegoś typu ludzi pod wpływem własnych złych doświadczeń.
                            Ale żeby upierdliwie miesiącami łazić po forum i obcym ludziom wpierać zło, które wyrządził ktoś inny (i nawet nie wiadomo czy to kobieta z BPD była czy tylko zwykły impulsywny cham w damskim wydaniu) - tego nie rozumiem:(
                            I to ma być ten niby normalny ktoś?

                            Jak na to patrzę to mam skojarzenia z psychopatą, który wychodzi na ulicę mścić się i odgrywać na kobietach - bo go wcześniej inna zła kobieta rzuciła.
                            • toxic_chick Re: Krytyka 11.03.15, 21:37
                              wendd napisała:

                              > Jak tak można! Jak można chodzić za obcym i zupełnie nieznanym człowiekiem na forum internetowym i wmawiać mu patologię?:(
                              I twierdzić z pełnym przekonaniem, że ten obcy człowiek jest klonem jakiejś poppranej znajomej MarkaGazka?:(

                              A widzisz.. widocznie można.. nie jestem tylko klonem jego traumy ale też mam klony swoje ;) w sensie każda zaburzona osoba, która weźmie udział w dyskusji w której akurat ja piszę jest mną :P tzn. człowiek twierdzi (ciężko wyczuć czy w to wierzy czy to dla blichu) że zakładam mnogie nicki i piszę z nich, rozmawiając z samą sobą :P

                              > Jak na to patrzę to mam skojarzenia z psychopatą, który wychodzi na ulicę mścićsię i odgrywać na kobietach - bo go wcześniej inna zła kobieta rzuciła.

                              Skojarzenia mam identyczne! Ale nie jest mi go żal.. jakoś... żałośnuitko, straszniutko, śmieszniutko zbyt... jak dla mnie
                      • toxic_chick Re: Krytyka 11.03.15, 20:44
                        Przyłączam się do tego co napisała Wendd!!! nie polemizuj z tym kimś, nie rozmawiaj... niech pisze ale niech Ciebie to nie dotyczy personalnie, bo to nie prowadzi do niczego, poza frustracją i schizofreniczną - paranoidalną otoczką, która zdrobniona robi się jeszcze bardziej obleśna i nie do strawienia

                        Innymi słowy jak widzisz nick? nie reaguj, zostaw, odejdź i wsio - nic nie zmienisz i żadne słowo nie ma racji bytu - strata czasu i energii dear
                      • marekgazek Re: Krytyka 11.03.15, 20:50
                        I tak jeszcze Tobie ze szczerym szacuneczkiem i zyczeniami trwania w poprawianku siebie napisanko zrobię. Myślisz ze po ostrych jazdeczkach jakie tu tylko częściowo opisywanko zrobilem wlazlem pod tampczan i dalem siebie ujezdzac? Moje wypowiedzonka na forum jasno informowanko robia że nie. Nie robię rozpaczanka ze skrzywdzonko jakieś odebrałem itepeczka. Sam w to wlazlem i sam wylazlem. Mógłbym dalej w tym siedzonko robić. Ogarnianko mialem i przystosowanko. Tylko po co? Zeby borderkiem sie stac? Przekraczać ciągle granice i przechodzić do porzadeczku dnia powszedniego nad tym a już tak to zaczęło wyglądać. wojowanko maksymalniutkie. Budowanko codzienych zasiekow kończące sie względnym pokojem pieczetowanym łóżkiem z mmyslonkiem jednoczesnym ze to i taczek element przyszlej wojenki. Po jaki ch.j coś takiego uprawianko robić? Nie tak to powinno wygladanko robić. Jedni lądują zmieleni i rozpaczanko robią tesknotke robiąc za dobijaniem. Inni odchodzą na chlodno chcąc zrozumionko zrobic plusik ostrzec innych przed wejsciem na bezsenbezsensowniutki szlak wojenny. Samo życie. oczywista wczesniej walczatko robiac o związek ze szczerą checia przewalczenia i pokonania wspólnego demonikow obojetniutko jak hardcorowe są. Prosbeczke mam. Nie klasyfikuj mnie jako czlowieczka ktory z zalozonka bezmyslnego tepi borderkow. Przeczytaj I przemyslonko zrob. Pozdrowionka. Mareczek gazeczek :)

                        • toxic_chick Re: Krytyka 11.03.15, 21:07
                          PRZECZYTAŁAM PIERWSZE ZDANIE - na resztę nie starczyło mi atencji ani zainteresowania

                          Ile razy mam Ci pisać, żebyś się wystrzelił na swoją planetę? człowieku jesteś nudny, jesteś żałosny, nie da się przebrnąć przez nic do piszesz bo to gnioty... "sorki"

                          NIE PISZ DO MNIE - NIE STARAJ SIĘ PROWOKOWAĆ - BEZ ODBIORU (ps. poszukaj mózgu.. może gdzieś jest? może...)
                          • marekgazek Re: Krytyka 11.03.15, 21:38
                            Szczerze liczyłem na konstruktywny dyskurs, który cos wniesie do nawet subiektywnego zrozumienia procesu
                            O naiwności. Po prostu znów się zaczadzilas swoja złością i najzwyczajniej splunelas jak dobrze znanym jadem. Przykre ale jakże prawdziwe. Postaraj się na troche ogarnąć i wtedy moze da się efektywnie podebatowac. Pozdrowionka panno toxic. Twój mareczek gazeczek
    • brz_a_sk Re: Krytyka 16.03.15, 12:03
      "O czym pani myśli? – Czuję pustkę. – Ale jednak ta pustka nie jest kompletna, bo umie ją pani nazwać."
      "Nigdy nie prowokuję. - Ale przecież świetnie wiesz jak się to robi ... :) "
      "Dzieciom nic nie jest i to wspaniałe" ... "Załamałam się dzieci mają diagnozę BPD"

      w spokojnej rozmowie da się dopytać o sprzeczne informacje,
      - o opowiadanie o teraz jakby to dotyczyło całego życia
      - o opowiadanie o planach jakby to maiło 100% gwarancje
      - o manipulowanie - oky z desperacji
      w spokojnej rozmowie usłyszy się - nie pomyślałam tak, zobaczy się zaskoczenie oczywistością, a nie ...

      w rozmowie nie da się dopytać - każde podważenie spójności to obnażenie słabości, tajemnic - rozwal się świat i następuje eksplozja czasem gwałtowna, czasem trwająca już non stop
      słowa jakie padają wtedy pokazują jak mozolnie jest budowany obraz siebie przez bordera
      jakimi tajemnicami mają być objęte najzwyklejsze codzienne nawet sprawy
      po ludzku mówiąc czasem najmniejsze zasugerowanie tylko rozumiem, to typowe dla bordera rozwala świat
      manipulacja ma być niewykrywana
      jeśli ktoś chce być szczery w rozmowach z bordrem podkreśla: rozumiem ale widzę - nie ma innego wyjścia
      trudno takie są zasady
      czy się godzimy na taki świat obok nas to już inna sprawa, na jakich zasadach tez skomplikowana sprawa; ważne by 'niewidoczne', niezauważane, niepodkreślane dziwności nie dotyczyły szkodzenia innym

      to że border na terapii uczy się widzenia świata i siebie wydaje się oczywiste, odbierania świat też; że opowiada ten świat w opcji pokręconej przez swoje zaburzenie też na ogól zgadzamy się; niedobrze gdy przystajemy na udawanie, że nie ma problemu; warto szukać konwencji w której jest świadomość problemu

      pierwsze szokujące prawdy docierają do partnerów gdy orientują się, że opowiadania o wszytskich exaxh, rodzinie i exwspółpracownikach zmieniają się i z reguły są podpasowane pod cel
      ogólnie wszyscy byli źli i szkodzili
      ale Jasiu to był bardziej elgancki; a Jarek to miał wiecej kasy; a Krzysiu to ... - halo coś tu nie gra
      albo akcja - oni wszyscy sie na mnie rzucją, wzrokiem gwałcą itd id a spiłam się publicznie zupełnie przypadkiem, a wszyscy poszli i mnie zostawili, chamy bezmyślne ... to tak akurat dość świeże, rozpacze - opis nieatrakcyjnej borderki montującej tekst dla 'opiekuna' - szybko przestaje działać, w sumie powinien nie działać od początku :) :(

      w momencie kiedy ktoś pozwala sobie powiedzieć - jak pustka? przy pustce inaczej to wygląda - zaczyna się wybór reakcji - jestem borderem tamie to wszystko trudne w tym zaburzeniu albo jestem człowiekiem i nikt ale to nikt nie śmie podważać czegokolwiek

      Chcecie pomyślcie jak to jest widzieć w człowieku bordera i w borderze człowieka - mnie się nie wydaje ważne by tego nie rozszczepiać, staram się niewidomemu nie powtarzać: "no patrz no widzisz? patrz musisz jak wszyscy - chcesz to zobaczysz + tumanie itp" ale nie udaję również że nie ma we mnie zgody na udawanie, że niewidomy nie różni się ode mnie (jeszcze trochę widzę :P to taki żart dla zainteresowanych głównie moimi wadami ) . Nie pędzę z niewidomym nad brzeg przepaści i nie rechoczę o poleciał - a nawet mawiam
      - słuchaj jesteś borderem wiem, nie cuduj bo to śmieszne, głupie i rozwal nie mnie a ciebie człowieku
      - chcesz szanuj, nie - oddal się i żyj w świecie gdzie wszyscy nie pokażą cienia niezadowolenia z tego co widzą lub zobaczą i zrozumieją za pewne - jesli tylko zechcą
      dobrze gdy zechcą w bordzie zobaczyć człowieka - bo to często potwornie trudne

      jęsli ktoś chce krok po kroku rozumieć dlaczego czasem krytyka zabija to moze od socjopatii zacząć tak mi się pomyślało - chyba mozna sobie wyobrazić, że strasznie boimy się, że jesteśmy wręcz przezroczyści i wróg czyha? Może ktos podpowie inny przykład.

      obsesja bywa złym doradzą - bywa, że border ma wrażenie, że wszyscy tylko nim się zajmują - niby fajnie :) do czasu - jak pstryczek zrobi off to pozostaje wrażenie, że spiskują, ze oczerniają, że knują i buduje się front, ekipę ... a w życiu jak w przykładzie wyżej
      przyjeżdża taksówka i zbiera smętne ciało z knajpy - z czasem nikt się nie nabiera na spiski, zmowy i nieodpowiedzialnych znajomych i obcych; naga prawda odsuwa ludzi - fan grupa nawet pryska; czasem, podkreślam czasem obsesja przeradza się w rękoczyny i groźby karalne

      a wystarczy narazić się KRYTYKĄ = spojrzeniem = opamiętaj się, to zaburzenie ale nie usprawiedliwienie

      większość borderów robi sobie krzywdę znajdując wśród borderów poklask dla fatalnych ściem - może się mylę; popiszcie jeśli chcecie;
      nikt tak jak border nie wyczuwa ściemy, manipulacji i cudaczenia drugiego bordera - ten, któremu zależy na człowieku (czasem milcząco) daje do zrozumienia - źle lecisz; ten któremu zależy na borderze wkręca aplauzem i lajkami ;
      przypomina się ewidentny zwiastun manii, katastrofa kolejna wisiał na włosku i co? borderzy: brawo jak wspaniale, świat zmienisz, popatrz jesteś wielka - podłe powiem! po kraksie zero wpisów oczywiście; i tak w koło

      często się mylę, bo to nie jest ani proste ani oczywiste
      nie podlizuję się, nie schlebiam, nie szukam bylejakości
      można mnie nie czytać i pisać lepiej - to proste i bardzo pożyteczne















      - nie pomyślałam tak
      -

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka