markus.kembi
25.08.07, 20:49
Czy nie można tego jakoś spowolnić? A najlepiej czasem zatrzymać na chwilę.
Nacisnąć "pause" i tak pozostać, odetchnąć.
Czas pędzi i w skali mikro i długoterminowo też. Codziennie wstanę, zjem
śniadanie, pójdę się przejść jeśli jest ciepło, nie zdążę zrobić nic
konstruktywnego, a tu już dzień się kończy.
Gdy jest ciepło, idę do parku. Siadam na ławce, na takiej, która jest zwrócona
w kierunku słońca. Słońce oświetla mi twarz i tak siedzę, odpoczywając od
myślenia o swojej przyszłości. Ale czas mija, dzień dobiega końca, słońce
zachodzi i trzeba wracać do domu. Nie mam nigdzie przycisku "pause". Tak samo
od czasu do czasu po wypiciu 4-5 piw - wtedy lubię chodzić po zmroku po ulich
i parkach. Ale czas mija, alkohol przestaje działać i ten stan, gdy wszystko
jest takie kolorowe i jestem (jak to kiedyś nazwał pan Himilsbach) w bajkowym
nastroju, szybko mija.
Gdy jest ciepło, idę do parku. Chodzę wśród zieleni, jest tak pięknie, miło.
Ale czas płynie szybko liście już niedługo liście zaczną opadać. Na tym
drzewie, które widzę przez okno, już pożółkły. Niedługo zrobi się szaro, a
więc mniej zielono i przez to nieco smutniej.
Czas płynie zbyt szybko. To już 2 lata minęły jak skończyłem studia i
wkroczyłem na rynek pracy, by przekonać się, że nie ma dla mnie na nim
miejsca. Sceny sprzed lat, gdy miałem dużo znajomych, było tak pięknie i
mogłoby pozostać, wydają się pochodzić sprzed tygodnia, góra trzech, a to było
lata temu. Ostatnie 3 lata przeleciały mi przed nosem że ledwie to zauważyłem.
To tylko mnie tak się wydaje, czy może po prostu czas rzeczywiście
przyspieszył? Czy dalej będzie zapier/dalał jak pociąg do Warszawa-Włoszczowa
czy można go jakoś przyhamować?