Dodaj do ulubionych

Jak pielęgnować związek?

17.09.07, 12:16


Dlugotrwale zwiazki maja czesto i jak sie
wydaje coraz czesciej taka dynamike:

Na poczatku sa bardzo silne emocje, uczucia,
erotyka, partnerzy zyja soba. Pozniej to
wszystko stopniowo slabnie, partnerzy w
coraz wiekszym stopniu zyja wlasnym zyciem
az dochodzi do tego ze zyja niby razem ale
osobno. Wtedy dochodzi do kryzysu a czesto
i do rozpadu zwiazku. Jako przyczyny takiej
sytuacji ludzie czesto podaja "nie mielismy
dla siebie czasu", "ujawnily sie powazne
roznice", "uczucia oslably", "seks zanikal",
"przestalismy sie soba interesowac" albo
wrecz "jakos tak wyszlo ze stopniowo sie
wychlodzilo".

Pytanie jest wiec czy do tak typowej
sytuacji nie dochodzi wskutek braku
pielegnacji zwiazku?

Przez pielegnacje zwiazku nalezy rozumiec
czas i czynnosci poswiecone *szczegolnie* na
podtrzymanie wiezi miedzy partnerami.

Mozna bowiem myslec ze nie wystarczy
mieszkac z partnerem, prowadzic wspolne
gospodarstwo, miec dzieci, ogladac telewizje
itd. bo trzeba miec tez czas poswiecony
specjalnie na pielegnacje zwiazku. Dlatego
ze jesli takiego czasu nie ma i sa tylko
czynnosci zwiazane z obsluga codziennego
zycia to zwiazek oslabnie lub calkowicie sie
na nich wypali.

Ten problem nie jest taki istotny na
poczatku bo pielegnacje zwiazku zalatwiaja
niemal automatycznie silne uczucia i seks.
Ale na dluzsza mete ten automat oslabia sie
i z tego powodu nalezy myslec o czyms co to
skompensuje.

Pytanie wiec jest takie:

Jak pielegnowac zwiazek by podtrzymac
mozliwie silna wiez miedzy partnerami pomimo
uplywu czasu?
Obserwuj wątek
    • krytyk2 Re: Jak pielęgnować związek? 17.09.07, 12:47
      Najlepiej pielegnuje sie związek przez pielęgnowanie samego
      siebie..;)
      Dbałośc o własny rozwój,o bycie tu i teraz dla siebie i dla drugiej
      osoby.Zapominanie o samym sobie ,swoich potrzebach sprawia ,ze
      przestajemy sie rozwijać ,stajemy sie malo atrakcyjni ,niczym
      partnera nie jestesmy w stanie zaskoczyc i zauroczyć.Jego
      przyciagała tajemnica.Stagnacja wlasnwego rozwoju jest zaprzeczeniem
      tej tajemnicy.Stajemy sie przewidywalni i nudni..
    • anka.ww Re: Jak pielęgnować związek? 17.09.07, 13:23

      strasznie złożona sprawa.
      zależy od konkretnego przypadku.
      rozne rzeczy działają na różne osoby.
      są rózne konstrukcje psychiczne.
      ludzie mają osobiste historie z dzieciństwa.
      zeby zrozumieć partnera i wiedzieć co na niego działa, trzeba go bardzo dobrze
      poznać. a do tego potrzebna jest otwartość i obustronna chęć.
      wielu związkom nie jest dane przetrwać.

      generalnie: szacunek, uważność, otwartość, cierpliwość.
      No i jak moj przedmówca napisał: dbałość o własny rozwój i samoświadomość.

      • anka.ww Re: Jak pielęgnować związek? 17.09.07, 14:06
        i jeszcze jedno (jak to ktoś mądry powiedział):

        Nie przeszkadzać drugiej osobie w kochaniu ciebie.

    • 13kotek13 Re: Jak pielęgnować związek? 17.09.07, 13:35
      Być czułym, lojalnym, szczerym i traktować partnera z szacunkiem.
    • jan_stereo Re: Jak pielęgnować związek? 17.09.07, 20:16
      psychoguru napisała:

      > Jak pielegnowac zwiazek by podtrzymac
      > mozliwie silna wiez miedzy partnerami pomimo
      > uplywu czasu?

      Odpowiedz jest banalna, 'wystarczy' robic dokladnie to samo co w przypadku znajdowania sobie satysfakcji w zyciu jakby sie zylo samemu, zadowolony czlowiek tak tez bedzie postrzegal zazwyczaj swoje najblizsze otoczenie,partenrke/partnera.Pytanie powinno wiec brzmiec, co robic zeby sie w zyciu nie nudzic i nie popadac w demoralizujaca rutyne...reszta to dodatki.
      • 13kotek13 Re: Jak pielęgnować związek? 18.09.07, 13:05
        Właśnie, jan ma racje, zastanawiam się właśnie co robić by się
        związkiem/partnerem nie znudzić, rutyna tak naprawdę wkrada się w każdy związek
        i trzeba sobie zadać pytanie jak z nią walczyć - by wygrać...

        idę pomyśleć dając dziecku obiadek :)
    • shangri.la Re: Pasja.....:) 17.09.07, 20:50
      Wspólne podróże!;)
      Zawsze podziwiałam takie pary jak E.Dzikowska i T.Halik np
      • sankanda Zwiazek jest jak roslina 17.09.07, 21:47
        - nalezy podlewac,
        - wystawiac na deszcz,
        - nawozic (nawozem sztucznym, zeby nie urazic)
        - i od czasu do czasu przesadzac...

    • wichrowe_wzgorza Polecam... 17.09.07, 22:43
      "O sztuce milosci" - Fromma - dobrze się czyta i daje częściową oczywiście odpowiedź
    • solaris_38 Re: Jak pielęgnować związek? 17.09.07, 23:11
      1. poznać partnera

      tu nieskończona jest ścieżka poznania i nei ma ono granic

      poznać aby zroumieć CO JEST DOBRE dla partnera

      co go wesprze, zainspiruje, zachwyci, da wyzwanie

      a z pierwszego wszystko inne wyniknie
      patrzebnie słuchanie świadoma obecność zabawa współpraca i zmagania o pola sporne
      • jan_stereo Re: Jak pielęgnować związek? 18.09.07, 11:19
        solaris_38 napisała:

        > 1. poznać partnera
        > tu nieskończona jest ścieżka poznania i nie ma ono granic

        Dokladnie tak jak piszesz Solaris, jest tylko jeden szkopul, tak jak
        sciezka poznania partnera jest nieskonczona, tak ciekawosc
        poznawania juz nie. Wynika to stad,ze dosc rzadko, owa ukryta przed
        naszymi oczami wiedza/osobowosc partnera, jest az na tyle
        inspirujaca by chciec ja zglebiac w nieskonczonosc, a tym samym
        czerpac z tego satysfakcje.

        > poznać aby zroumieć CO JEST DOBRE dla partnera

        Wowczas rodzi sie kolejne zapytanie, czy to co dobre dla
        partnera,jest dobre dla nas, albo inaczej, czy dawanie mu tegoz
        bedzie nas nakrecalo pozytywnie czy wrecz przeciwnie.

        > co go wesprze, zainspiruje, zachwyci, da wyzwanie

        Jesli dochodzi do takiego momentu to jest to dosc ciezki zwiazek,
        lepiej aby partnerzy znali te rzeczy sami z siebie i ewentualnie
        dzielili sie ta wiedza niz 'czekali' na jej odkrycie przez inne
        osoby, nawet najlblizsze, a zwlaszcza najblizsze.

        • anka.ww Re: Jak pielęgnować związek? 18.09.07, 13:54

          jan_stereo napisał:

          > Jesli dochodzi do takiego momentu to jest to dosc ciezki zwiazek,
          > lepiej aby partnerzy znali te rzeczy sami z siebie i ewentualnie
          > dzielili sie ta wiedza niz 'czekali' na jej odkrycie przez inne
          > osoby, nawet najlblizsze, a zwlaszcza najblizsze.


          Myśle Jasiu, ze o to chodziło przede wszystkim.
          O zwiazek 2 osób, ktore wykazują aktywność w poznawaniu samych siebie, a nie że
          partner zrobi to za nich. Bo mogłoby go to rzeczywiście zmęczyć.
          Chodzi o to, żeby samemu znać i być gotowym na poznawanie siebie i tą wiedzą
          dzielić sie z partnerem, a nie ukrywać jakies prawdy o sobie. Wzajemnie się o
          sobie dowiadywać, a nie, że jedna osoba pracuje nad drugą, a ta druga ma to gdzieś.
          Oczwiście, mogą tez być sytuacje, kiedy partner nasunie jakiś wniosek drugiemu o
          nim samym. I to jest wtedy inspirujące :)

          Tak samo jak bywa inspirujaca wspólna praca zawodowców nad jakimś projektem.



        • ksanthippe Re: Jak pielęgnować związek? 18.09.07, 14:12
          rozmowami i umiejętnością słuchania, aby nie doprowadzić do obojętności i bezsensu wspólnie spędzanych chwil

          bo można żyć blisko siebie, a jednak daleko, gdy dzieli nas przeszłość i teraźniejszość dnia codziennego

          i to co dobre dla partnera, musi mnie też odpowiadać, żeby nie zatracić swojej osobowości

        • solaris_38 Re: Jak pielęgnować związek? 19.09.07, 16:40
          " dosc rzadko, owa ukryta przed
          > naszymi oczami wiedza/osobowosc partnera, jest az na tyle
          > inspirujaca by chciec ja zglebiac w nieskonczonosc, a tym samym
          > czerpac z tego satysfakcje.



          ;) sie nie zgadzam
          ciekawa może być mrówka i kamień a co dopiero człowiek

          nieskończenie ciekawa

          to nie brak ciekawych treści w obiekcie ale niezdolność dotarcia do niej
          powoduje nudę i zniechęcenie

          i to jest problem
          bo kiedy ustaje ciekawość poznwania
          związek musi zacząć chylić sie ku upadkowi
          (tyle że może to być upadek tak powolny ze przy odrobinie silnej woli i zapału
          np religijnego partnerzy tego nie zauważą ;) hłe hłe


          >
          > > poznać aby zroumieć CO JEST DOBRE dla partnera
          >
          > Wowczas rodzi sie kolejne zapytanie, czy to co dobre dla
          > partnera,jest dobre dla nas, albo inaczej, czy dawanie mu tegoz
          > bedzie nas nakrecalo pozytywnie czy wrecz przeciwnie.

          mamy bardzo różne pojęcia bazowe
          dla mnei jak coś jest DOBRE to jest dobre w ogóle a nie dla jednego czy drugiego
          nie czuje sie na silach wykładać ci mojego pojmowania dobra choć jak gdybyś
          podał konkretny przykład sytuacji w której coś jest dobre dla jednego a złe
          dla drugiego może bym popróbowała

          >
          > > co go wesprze, zainspiruje, zachwyci, da wyzwanie
          >
          > Jesli dochodzi do takiego momentu to jest to dosc ciezki zwiazek,
          > lepiej aby partnerzy znali te rzeczy sami z siebie i ewentualnie
          > dzielili sie ta wiedza niz 'czekali' na jej odkrycie przez inne
          > osoby, nawet najlblizsze, a zwlaszcza najblizsze.
          >

          nie rozumeim co amsz na myśli

          "znali sami z siebie" hmm
          ja w coś takiego nie wierzę
          a ty widać tak

          • solaris_38 to do Janka było nt 19.09.07, 19:30
          • jan_stereo Re: Jak pielęgnować związek? 19.09.07, 21:19
            solaris_38 napisała:

            > ;) sie nie zgadzam
            > ciekawa może być mrówka i kamień a co dopiero człowiek
            > nieskończenie ciekawa

            Wpadasz tutaj moim zdaniem w naukowe podejscie, zapomnij, ze bedzie to standardem w przecietnych parach, takie szkielko i oko poznawczo badawcze nakrecone u zony wobec meza badz odwrotnie.Jesli nie masz ciagot do analizowania badz prowadzenia studium osobowosciowego partnera, to zwyczajnie owa 'ciekawosc' zawarta w czlowieku Cie nie zainteresuje, jako ze wyda sie nieatrakcyjna poznawania :")


            > to nie brak ciekawych treści w obiekcie ale niezdolność dotarcia do >niej powoduje nudę i zniechęcenie i to jest problem..

            A co to za roznica, czy to obiekt wyda sie nudny, czy tez obserwator osiagnie szczyt swych mozliwosci dotarcia do interesujacych partii swej polowki, efekt dokladnie ten sam. To troche tak, jak mowic komus, sluchaj gdybys byl zdolniejszy to ta trudna matematyka by Ci sie wydala ciekawsza...

            > bo kiedy ustaje ciekawość poznwania związek musi zacząć chylić sie ku upadkowi (tyle że może to być upadek tak powolny ze przy odrobinie silnej woli i zapału np religijnego partnerzy tego nie zauważą ;) hłe hłe

            Widzisz, ludzka zdolnosc poznawcza zazwyczaj ma jakis tam podstawowy przecietny limit wobec szerokiej gamy roznych tematow, zatem im wiecej tych tematow poznawczych tym dluzej trwa stan doswiadczania zaspokojenia potrzeby konsumowania nowosci, odmiany. Jak ktos eksploatuje wiecznie ten sam temat, to zazwyczaj jedno zrodlo szybciej wyschnieniz kiedy mamy ich wiele.

            > nie rozumeim co amsz na myśli

            wydaje mi sie, ze sie nie zrozumielismy poprzednio,kiedy napisalas ze partner powinien odkrywac w partnerce jej potrzeby, zainteresowania. Zrozumialem to, ze to on (a ona jego) ma ja zanalizowac pod tym katem, a nie, ze ona ma mu zwyczajnie te wiedze przekazac,jako ze zna siebie dosc dobrze, 'sama z siebie', a nie dzieki komus :"))
            • shangri.la Re: Jan S. znalazł rozwiązanie! Hih 19.09.07, 21:25
              jan_stereo napisał:
              Widzisz, ludzka zdolnosc poznawcza zazwyczaj ma jakis tam podstawowy przecietny
              > limit wobec szerokiej gamy roznych tematow, zatem im wiecej tych tematow pozna
              > wczych tym dluzej trwa stan doswiadczania zaspokojenia potrzeby konsumowania no
              > wosci, odmiany. Jak ktos eksploatuje wiecznie ten sam temat, to zazwyczaj jedno
              > zrodlo szybciej wyschnieniz kiedy mamy ich wiele


              Faceci przechodźcie na islam!
              Oprócz czterech żon można mieć legalne nałożnice, nie mówiąc o wizji raju.....:)
              • jan_stereo Re: Jan S. znalazł rozwiązanie! Hih 19.09.07, 21:33
                shangri.la napisała:

                > Faceci przechodźcie na islam!
                > Oprócz czterech żon można mieć legalne nałożnice, nie mówiąc o wizji raju.....:)

                Dlatego mam kilku znajomych zamiast jednego, a ograniczeni miloscia ludzie nie maja sie czym chwalic, no bo jak to brzmi, podchodzi babka do faceta i mowi ja to kocham tylko meza a facet na to, a ja kocham cala swoja rodzine :") Babka mu na to, to bardzo zle kochac az tyle osob, powinienes przejsc na islam.

                ps. Shani, a czemu skojarzylas wiele zrodel zainteresowan z naloznicami, zauwazylem ze zawsze niemal wszystko kojarzysz momentalnie z seksem, nawet jesli nie ma to wiekszego zwiazku z sobaTy to musisz byc taka gimnastyczka na srodkach pobudzajacych, ktorej ktos zwiazal nogi i rece :"))
                • shangri.la Re: Jan S. znalazł rozwiązanie! Hih 19.09.07, 21:40
                  Ech, prowokujesz....:)
                  Już Ci pisałam kiedyś, że to się nazywa TEMPERAMENT.
                  Nie mylić z AEROBIKIEM:)
                  • jan_stereo Re: Jan S. znalazł rozwiązanie! Hih 19.09.07, 21:52
                    shangri.la napisała:

                    > Ech, prowokujesz....:)
                    > Już Ci pisałam kiedyś, że to się nazywa TEMPERAMENT.
                    > Nie mylić z AEROBIKIEM:)

                    Aerobik w duzej mierze opiera sie na temperamencie, a moze Ty masz zwyczajnie TEMPERATURE ?
                    • shangri.la Re: Jan S. znalazł rozwiązanie! Hih 19.09.07, 21:58
                      Temperaturę ma każdy z nas....do czasu, niestety:(
                      Temperament już nie każdy:)
                      A aerobik z dużą porcją temperamentu i głębokim uczuciem miłości....i z owszem:)))
            • solaris_38 Re: Jak pielęgnować związek? 20.09.07, 11:20
              jan_stereo napisał:


              > Wpadasz tutaj moim zdaniem w naukowe podejscie, zapomnij, ze bedzie to standard
              > em w przecietnych parach


              to słuszna uwaga

              , takie szkielko i oko poznawczo badawcze nakrecone u z
              > ony wobec meza badz odwrotnie.Jesli nie masz ciagot do analizowania badz prowad
              > zenia studium osobowosciowego partnera, to zwyczajnie owa 'ciekawosc' zawarta w
              > czlowieku Cie nie zainteresuje, jako ze wyda sie nieatrakcyjna poznawania :")


              mnie nie chodziło o logiczne analizowanie
              raczej o pewnego rodzaju gorliwą gotowość do skupiania uwagi na partnerze
              czujna obecność przy boku

              >
              >
              > > to nie brak ciekawych treści w obiekcie ale niezdolność dotarcia do >
              > niej powoduje nudę i zniechęcenie i to jest problem..
              >
              > A co to za roznica, czy to obiekt wyda sie nudny, czy tez obserwator osiagnie s
              > zczyt swych mozliwosci dotarcia do interesujacych partii swej polowki, efekt do
              > kladnie ten sam.

              tak
              to stanowi najwiekszy problem
              i wracamy do punktu wyjścia
              jak utrzymać ową gotowość

              może świadomosćią że kiedy będziemy tak czynić
              partner będzie przy nas kwitnął
              coś mu tym aktem ofiarujemy

              wszak ludzie "kochając" sie nie wiedząc z kim mają do czynienia

              i wiedza staje sie wtedy gwoździem do trumny a nie napędem miłości


              > Widzisz, ludzka zdolnosc poznawcza zazwyczaj ma jakis tam podstawowy przecietny
              > limit wobec szerokiej gamy roznych tematow, zatem im wiecej tych tematow pozna
              > wczych tym dluzej trwa stan doswiadczania zaspokojenia potrzeby konsumowania no
              > wosci, odmiany. Jak ktos eksploatuje wiecznie ten sam temat, to zazwyczaj jedno
              > zrodlo szybciej wyschnieniz kiedy mamy ich wiele.


              tak i nie

              choć ustaje pewna spontaniczność
              pozostaje pamięć jak wiele czasu potzreba było aby kogoś poznać
              moze sie owemu przeciętnemu nie chcieć poznawać i sprawdzać harmonię z następną
              osobą zwodniczo atrakcyjna ale w środku jest niewiadoma
              to może bardziej przestraszać szczególnie jak sie ma dużo doświadczeń kiedy
              poznanie okazało sie czymś przykrym

              > wydaje mi sie, ze sie nie zrozumielismy poprzednio,kiedy napisalas ze partner p
              > owinien odkrywac w partnerce jej potrzeby, zainteresowania. Zrozumialem to, ze
              > to on (a ona jego) ma ja zanalizowac pod tym katem, a nie, ze ona ma mu zwyczaj
              > nie te wiedze przekazac,jako ze zna siebie dosc dobrze, 'sama z siebie', a nie
              > dzieki komus :"))


              nadal nie rozumiem

              :)
              • jan_stereo Re: Jak pielęgnować związek? 20.09.07, 11:56
                solaris_38 napisała:

                > nadal nie rozumiem
                > :)

                Wierze :) postaram sie uproscic.

                Mamy dwie mozliwosci poznania swoich pasji,zainteresowan,zdolnosci
                itp.

                1. Mozemy dokonac tego sami poznajac wlasny umysl poprzez czas
                doswiadczen w okresie 'dojrzewania i nauki o sobie'

                2. Mozemy o taka wiedze 'poprosic' osoby drugie,ktore obserwujac nas
                i analizujac odkryja te wymienione cechy.


                Ja odebralem Twoje slowa,jako optowanie (opieranie sie na nim w
                zwiazku) za wariantem drugim, co uznalem za ratowanie chorego przez
                innego chorego.

                To wszystko, mam nadzieje ze sie przejasnilo :"))


                • solaris_38 Re: Jak pielęgnować związek? 20.09.07, 21:00

                  hmm
                  w tej sprawie to myślę tak
                  ze poznanie musi sie opierać na wszystkich kanałach
                  jakie się da odbierać

                  trzeba słuchać co mówi druga osoba
                  bo choć niekoniecznie dotarła do wszystkiego to jednak jej informacje mogą być
                  wielorako płodne
                  (inna sprawa ze że wiele osób żyje w takich bańkach złudzeń że tu poznanie
                  osoby może być wstrząsem dla niej samej bo ona tego nie chce
                  ale czy TAKA osoba może stworzyć pozytywny związek to nie jestem pewna)

                  a druga rzecz że partner może nas wiele nauczyć
                  no kobieta mężczyznę a i na odwrót już samej odmienności psychik
                  bardzo inspirujący w swej odmiennosci dla siebie możemy być
                  hormony wszak dają efekt także na psychikę

                  niezwykle sobie zawsze ceniłam obserwacje mojego byłego męża
                  to jak dostać
                  drugie oczy i drugi mózg dla poznania siebie
    • mona.blue Re: Jak pielęgnować związek? 18.09.07, 12:17
      Moim zdaniem prawdziwa miłość nigdy nie gaśnie :)

      Owszem, ważne jest pielęgnowanie zwiąku. Dla mnie polega ono
      bardziej na tym, by pracować również nad sobą, żeby mieć większą
      miłość, wyrozumiałość, cierpliowość dla partnera, być uważnym na
      jego potrzeby, czułym, dobrym.

      A nie są potrzebne specjalne rytuały. Dla mnie w każdej sytuacji,
      gdy jest się we dwoje, można ten związek pielęgnować - zwykłe
      pójście do kina, w miłej atmosferze czułości jest już pielęgnacją
      tego związku.

      Dla mnie ważne jest jak zachowujemy się wobec innych ludzi,
      szczególnie płci przeciwnej. Na pewno skłonność do nawet
      niezobwiązujących flirtów nie sprzyja pielęgnacji związku, natomiast
      flirt w związku jak najbardziej, okazywanie troski, pomoc.
    • synvilla Re: Jakie to dziwne.. 18.09.07, 14:35
      Najwiecej odpowiedzi od osob, ktore albo nie zyja w zadnym zwiazku,
      a juz napewno nie w zwiazku dlugotrwalym.
      • jan_stereo Re: Jakie to dziwne.. 18.09.07, 14:49
        synvilla napisała:

        > Najwiecej odpowiedzi od osob, ktore albo nie zyja w zadnym
        >zwiazku,a juz napewno nie w zwiazku dlugotrwalym.

        To wcale nie jest dziwne, wrecz takie sobie normalne.Kiedy wiesz, co
        jest dla Ciebie dobre, to chcesz to zatrzymac/kontynuowac bez
        wzgledu na to, czy jestes w zwiazku, czy tez nie. Jest to niejako
        wartosc bezwzgledna,jesli zwiazek Ci tego nie zapewnia to sie w
        niego nie ladujesz albo z niego rezygnujesz albo zaczynasz pracowac
        nad odzyskaniem utraconego. To tez jest swego rodzaju
        najbezposredniejsza odpowiedz na pytanie w temacie.
        • synvilla Re: Jakie to dziwne.. 18.09.07, 14:55
          Guru zadawal konkretne pytania. Gdzie bylaby jedynie wskazana
          odpowiedz od osob, ktore rzeczywiscie maja doczynienia ze zwiazkiem
          i zyja w zwiazku dlugoletnim.
          Inaczej tworzy sie przepasc pomiedzy teoria na temat, a praktyka w
          temacie.
          Ale nie przeszkadzajcie sobie, piszcie sobie dalej:=))))
          Powodzenia!
          • jan_stereo Re: Jakie to dziwne.. 18.09.07, 15:22
            synvilla napisała:

            > Guru zadawal konkretne pytania. Gdzie bylaby jedynie wskazana
            > odpowiedz od osob, ktore rzeczywiscie maja doczynienia ze
            >zwiazkiem i zyja w zwiazku dlugoletnim.

            Zauwaz, ze Guru wysnulo wszystkie swoje domysly na temat upadku
            zwiazkow na swoich wlasnych teoriach nie praktyce, przynajmniej w
            tytulowym poscie. Co wiecej nie trzeba miec bezposrednio do
            czynienia ze zwiazkiem,aby taki/takie obserwowac od dluzszego czasu,
            z racji otaczajacych nas zwiazkow innych ludzi. No i ludzie maja tez
            za soba zwiazki.

            > Inaczej tworzy sie przepasc pomiedzy teoria na temat, a praktyka w
            > temacie.

            Akurat tutaj moze byc tylko roznica miedzy teoriami w temacie i
            odpowiedzi,ale przeciez my wiemy tez z praktyki co jest dobre dla
            nas, u mnie sie to nie zmienialo w zwiazkach dotychczasowych i nie
            sadze abym w jakimkolwiek ukladzie partnerskim, z czasem i nagle,
            mial zmienic swoje potrzeby/upodobania. Czlowiek musi sie odzywiac
            zarowno zyjac sam jak i zyjac z kims :))
            • synvilla Re: Jakie to dziwne.. 18.09.07, 15:35
              A ja z wielką chęcią poczytałabym historie związków ludzi
              uwikłanych w realia życia.Którzy przeżyli już wiele lat razem, i
              przeszli wszelakiej masci etapy owego związku i wyszli na całą. Ma
              to swoją swoistą wartość, to tak jak różnica pomiędzy młodym, a
              dojrzałym winem,albo: wykończonym obrazem olejnym, a podmalówką z
              tempery jajecznej.
              Pisanie na temat długoletniego i udzielanie rad o zwiazku w jakim
              się nie było, wydaje mi się na poziomie małego Jasia, o tym co
              będzie Jasio robił gdy będzie już duży.
              • jan_stereo Re: Jakie to dziwne.. 18.09.07, 15:49
                synvilla napisała:

                > A ja z wielką chęcią poczytałabym historie związków ludzi
                > uwikłanych w realia życia.Którzy przeżyli już wiele lat razem, i
                > przeszli wszelakiej masci etapy owego związku i wyszli na całą. Ma
                > to swoją swoistą wartość, to tak jak różnica pomiędzy młodym, a
                > dojrzałym winem,albo: wykończonym obrazem olejnym, a podmalówką z
                > tempery jajecznej.

                Ty mowisz tutaj o literaturze pieknej, czyli opowiesciach, przeciez
                to nie ma znaczenia ostatecznie czy opis opiera sie o prawdziwe
                przezycia czy tez niedoszle, skoro Ty i tak nie bedziesz nigdy mogla
                ich zaaplikowac do swojego zwiazku. Jak sobie to wyobrazasz, jakas
                pani po 50 latach udanego bycia razem ze swym partnerem opowiada, ze
                zylo im sie ok. nie narzeka, ale i tez sie nie ekscytuje, czy taka
                opowiesc Cie natchnie mimo swej prawdziwosci ? No pewnie nie,
                prawdziwosc nie wystarczy, potrzebujesz zaskakujaych zwrotow akcji,
                dramaturgii, no i niech taka historia sie trafi, to co skopiujesz ja
                do swojego zwiazku mimo, ze dotyczyla zupelnie innych osob. No tez
                nie, zatem wszystko sprowadza sie do literatury.

                > Pisanie na temat długoletniego i udzielanie rad o zwiazku w jakim
                > się nie było, wydaje mi się na poziomie małego Jasia, o tym co
                > będzie Jasio robił gdy będzie już duży.

                A wiesz, ze mam przyjaciol od kilkudziesieciu lat i traktuje te
                kontakty jak zwiazki, sa to prawdziwe przezycia, pytanie co by Ci w
                opisie ich zabraklo ?

                • synvilla Re: A tak konkretnie? 18.09.07, 16:13
                  Pytanie wiec jest takie:

                  Jak pielegnowac zwiazek by podtrzymac
                  mozliwie silna wiez miedzy partnerami pomimo
                  uplywu czasu?

                  ...............................
                  Masz odpowiedz na te pytanie?
                  jezeli to, poparte doswiadczeniem? Moze z przyjaciolmi, bo to dla
                  ciebie to samo?
                  • jan_stereo Re: A tak konkretnie? 18.09.07, 16:32
                    synvilla napisała:

                    > Pytanie wiec jest takie:

                    > Jak pielegnowac zwiazek by podtrzymac
                    > mozliwie silna wiez miedzy partnerami pomimo
                    > uplywu czasu?

                    > ...............................
                    > Masz odpowiedz na te pytanie?
                    > jezeli to, poparte doswiadczeniem? Moze z przyjaciolmi, bo to dla
                    > ciebie to samo?

                    To ja jeszcze zapytam, czy w tym pytaniu dociekasz jak podtrzymac
                    silne wiezi w moim zwiazku/przyjazniach ? Czy tez ogolnie w jakims
                    blizej nieokreslonym zwiazku, teoretycznym ? No i jesli odpowiem na
                    to pytanie bazujac na wlasnych przezyciach, to jaka z tego wartosc
                    moze byc dla Ciebie, Twojego zwiazku ?

                    ps. tak, uwazam, ze przyjazn bliska ma wiele wspolnego ze zwiazkiem..
                    • synvilla Re: A tak konkretnie? 18.09.07, 17:10
                      No i jesli odpowiem na
                      to pytanie bazujac na wlasnych przezyciach, to jaka z tego wartosc
                      moze byc dla Ciebie, Twojego zwiazku ?
                      ...............................

                      To zalezy jakie jest to owo przezycie. Jezli przezyles w jednym
                      zwiazku z 15- 25 lat, to juz wiesz cos na temat zwiazku dlugiego.
                      Cwierc wieku to juz kawal czasu. To nie jeden etap rozwojowy
                      waszego zwiazku musial minac, dlatego ciekawe jest to, jak ty
                      patrzysz na zycie w zwiazeku.Z jakiej perspektywy?

                      Co to ma dla mnie i mojego zwiazku do dania? To zalezy czy to jest
                      cos co mi pasuje, czy mi odpowiada, moze i ja przetestuje, moze i u
                      mnie sie sprawdzi, kto wie?:)
                      Natomiast co do teorii, o ile idzie w parze z praktyka to jest to
                      okej. Natomiast o ile teoria mija sie z praktyka, tak jak to czesto
                      bywa, to czlowiek stwarza sobie i innym niepotrzebne problemy.

                      Ps. czas moj sie konczy, musze wracac do pracy, po drugiej strony
                      ekranu, ale od czasu do czasu poczytam to co piszecie.


                      ____________________
                      hem.bredband.net/waldon/
      • anka.ww Re: Jakie to dziwne.. 18.09.07, 17:03

        moja droga, a skad ty to wiesz? :)

        ja żyje w zwiazku 7 letnim, bardzo szczęśliwym.
        Może nie jest to staż 30-letni, ale było bardzo wiele baardzo trudnych i
        przykrych przejść.
        i zwiazek ten uzdrowiony został własnie w wyniku zastosowania wszyskich tych
        rzeczy, o których napisałam. Uwierz mi.
        Tylko, że obie strony bardzo tego chciały.

        Pozdrawiam :) i zycze nie oceniania zbyt pochopnego.
        • anka.ww to było do Synvilli 18.09.07, 17:05
        • synvilla Re: Jakie to dziwne.. 18.09.07, 17:15
          anka.ww napisała:

          >
          > moja droga, a skad ty to wiesz? :)
          >
          > ja żyje w zwiazku 7 letnim, bardzo szczęśliwym.
          > Może nie jest to staż 30-letni, ale było bardzo wiele baardzo
          trudnych i
          > przykrych przejść.
          > i zwiazek ten uzdrowiony został własnie w wyniku zastosowania
          wszyskich tych
          > rzeczy, o których napisałam. Uwierz mi.
          > Tylko, że obie strony bardzo tego chciały.
          >
          > Pozdrawiam :) i zycze nie oceniania zbyt pochopnego.
          ........................
          Wszystko jest relatywne, dla jednego 7 lat to jak cale wieki, dla
          innego to nic.

          Mozliwe ze oceniam pochopnie.
          • jan_stereo Re: Jakie to dziwne.. 18.09.07, 17:25
            synvilla napisała:

            > Wszystko jest relatywne, dla jednego 7 lat to jak cale wieki, dla
            > innego to nic.

            Dla jednego 30 lat to cale wieki, dla innego to nic, liczy sie
            intensywnosc nie sam czas :")))

            ps. pozniej podam Ci przyklady, zobaczysz jakie to zawiklane :"))
            • synvilla Re:Intensywnosc czego? 18.09.07, 18:51
              Dla jednego 30 lat to cale wieki, dla innego to nic, liczy sie
              intensywnosc nie sam czas :")))
              ..............................................

              Uczuc? jezeli uczuc to wlasnie w tym caly problem, bo sam autor
              pisze ze wlasnie owa intensywnosc zanika z biegiem lat. A to co
              wchodzi w gre to rutyna i przyzwyczajenie.
              I co tu robic aby ogien uczuc nie zaginal?
              Uda sie czy sie nie uda?
              Jak to robia inni?

              Moim zdaniem uda sie tam, gdzie jest jak to mowia poetycznie -
              milosc dusz-.:=)))
              • jan_stereo Re:Intensywnosc czego? 19.09.07, 21:21
                synvilla napisała:

                > Uczuc? jezeli uczuc to wlasnie w tym caly problem, bo sam autor
                > pisze ze wlasnie owa intensywnosc zanika z biegiem lat. A to co
                > wchodzi w gre to rutyna i przyzwyczajenie.



                Chodzilo mi tutaj, ze to raczej intensywnosc uczuc odbija swoje znamie wiekowe na zwiazku, a nie zegarkowy czas spedzony razem, w sensie, ze mozna sie niekiedy lepiej poznac podczas pelnej w wyzwania podrozy we dwoje, niz podczas blogich kilku lat pomiedzy domem i praca :")
                • synvilla Re:Ani jedno ani drugie nie ma nic do rzeczy. 20.09.07, 11:58
                  jan_stereo napisał:



                  > Chodzilo mi tutaj, ze to raczej intensywnosc uczuc odbija swoje
                  znamie wiekowe
                  > na zwiazku, a nie zegarkowy czas spedzony razem, w sensie, ze
                  mozna sie niekied
                  > y lepiej poznac podczas pelnej w wyzwania podrozy we dwoje, niz
                  podczas blogich
                  > kilku lat pomiedzy domem i praca :")
                  ......................................
                  Ani intensywnosc uczuc ani te pozostale sprawy ktore wymieniales.

                  Zawsze na pierwszym miejscu wchodzi czlowiek, to on tworzy uczucia
                  ich jakosc. Co z tego ze uczucia sa intensywne jezeli jakosc tych
                  uczuc jest byle jaka- tandetna.

                  Nie ma regul na dlugoletni dlugi zwiazek, bo ludzie tworzac siebie
                  samych sami skazuja siebie na cos wartosciowego co trwa latami i
                  jest udane albo na cos bezwartosciowego co trwa krotko./to tak
                  exemplarycznie/
                  Dlugosc i jakosc zwiazkow tkwi w samych ludziach. I jest jedynie
                  zalezna od nich samych.
                  • jan_stereo Re:Ani jedno ani drugie nie ma nic do rzeczy. 20.09.07, 12:39
                    synvilla napisała:

                    > Ani intensywnosc uczuc ani te pozostale sprawy ktore wymieniales.

                    Ale co ani jedno ani drugie ? Nie ma nic do rzeczy z czym ? Ja to
                    pisalem w sensie postrzegania zaawansowania zwiazku, glebokosci
                    relacji miedzy dwoma osobami.

                    > Zawsze na pierwszym miejscu wchodzi czlowiek, to on tworzy uczucia
                    > ich jakosc. Co z tego ze uczucia sa intensywne jezeli jakosc tych
                    > uczuc jest byle jaka- tandetna.

                    No przeciez nie pisalem, ze to uczucia zyja sobie w zwiazku z soba..
                    Natomiast jesli uczucia sa intensywne, to bez wzgledu na to czy sa
                    tandetne czy nie,powoduja podobny efekt. Czlowiek,kotry spedzil 5
                    lat na wojnie wsrod intensywnych i tandetnych emocji, poczuje sie
                    starszy psychicznie o wiele bardziej niz gdyby spedzil 5 lat przez
                    telewizorem ogladajac telenowele. Tak w uproszczeniu. Intensywnosc
                    uczuc pomiedzy partnerami jest oznaka 'gestosci' informacji/emocji
                    jakie sobie przekazuja, badz jakich razem doswiadczaja, zarowno tych
                    zlych (tandetnych ?) jak i pozytywnych (nietandetnych ?)


                    > Nie ma regul na dlugoletni dlugi zwiazek, bo ludzie tworzac siebie
                    > samych sami skazuja siebie na cos wartosciowego co trwa latami i
                    > jest udane albo na cos bezwartosciowego co trwa krotko.

                    To nie byla regula na dlugotletni zwiazek, tylko uwaga, ze 'starosc'
                    zwiazku jest znacznie slabiej definiowana przez czas spedzony z
                    soba, a duzo mocniej przez jakosc (ich stopien intensywnosci
                    wlasnie, tych tandetnych rowniez)chwil odbytych razem, zarowno
                    dobrych jak i zlych.

                    • synvilla Re:Problem komunikacji z toba jan-stero 20.09.07, 12:51
                      Mam duzy. Ja zyje od lat zagranica i na codzien uzywam dwoch
                      jezykow, angielski i szwedzki.
                      I gdy czytam twoje teksty to kompletnie ich nie rozumiem. Ta logika
                      budowania zdan jest mi zupelnie obca.
                      Wybacz, ale nie bede sie zaglebiac w twoj tekst, bo nic z tego nie
                      rozumiem.Sorry...:=)
                      • jan_stereo Re:Problem komunikacji z toba jan-stero 20.09.07, 13:03
                        to przez ten szwedzki :")) ja jestem na codzien pod wplywem
                        angielskiego jezyka, czasem mi to tez przeszkadza podczas pisania w
                        polskim.
            • anka.ww Re: Jakie to dziwne.. 20.09.07, 14:43
              synvilla napisała:

              > Wszystko jest relatywne, dla jednego 7 lat to jak cale wieki, dla
              > innego to nic.

              jan_stereo napisał:

              Dla jednego 30 lat to cale wieki, dla innego to nic, liczy sie
              intensywnosc nie sam czas :")))



              czy jan_stereo nie miał tu na mysli, ze nawet krótki czas istnienia związku
              (jesli obfituje w trudności) moze być o wiele bardziej pouczający niż np. 30 lat
              pozornego spokoju?

              wynikało to chyba z tego, że synvilla podważyła wiarygodność osób, które
              udzieliły odpowiedzi w tym wątku (bo w jej mniemaniu - nie wiem skad ten wniosek
              - miały zbyt krótki staż, albo żadnego, co nie jest prawdą. Już to wyjaśniłam wyżej)


              • synvilla Re: Jakie to dziwne.. 20.09.07, 14:50
                To ja sie przyznam.
                Mojego partnera poznalam 24 lata temu. Jestesmy razem 12 lat.
                Wiem,ze nic nie wiem.
                Lata byly rozne i nie zawsze bylo spokojnie.
                • anka.ww Re: Jakie to dziwne.. 20.09.07, 15:19
                  myśle, ze zabawne byłoby sie teraz licytować, która z nas ile wyniosła ze
                  związku. stąpamy po grząskim gruncie subiektywnej oceny i osobistych możliwości
                  uczenia się.
                  jednego może nauczyc mała trudność, drugiego duza niewiele nauczy, ale
                  oczywiście to nie jest reguła, tylko podaję to jako skrajności.

                  • synvilla Re: Jakie to dziwne.. 20.09.07, 16:10
                    anka.ww napisała:

                    > myśle, ze zabawne byłoby sie teraz licytować, która z nas ile
                    wyniosła ze
                    > związku. stąpamy po grząskim gruncie subiektywnej oceny i
                    osobistych możliwości
                    > uczenia się.
                    > jednego może nauczyc mała trudność, drugiego duza niewiele
                    nauczy, ale
                    > oczywiście to nie jest reguła, tylko podaję to jako skrajności.
                    >
                    ............

                    Tak masz racje, zabrzmialo to jak licytacja.Kompletnie bez sensu:=))
                    Jak pielegnowac zwiazek?
                    Trzeba umiec siebie pielegnowac i byc atrakcyjnym pod kazdym
                    wzgledem. zarowno tym fizycznym jak i duchowym. Ale to tez kolejna
                    teza. Ktora jednym pasuje a innym nie.
                    • anka.ww Re: Jakie to dziwne.. 21.09.07, 12:19
                      chyba nie da sie być atrakcyjnym pod każdym względem.
                      Niech chociaż pod jednym wzgledem się takim będzie.
                      I to pod takim wzgledem, ktory przede wszystkim NAM przynosi satysfakcje.
                      bo satysfakcja z siebie powoduje, ze zaczynamy emanować radością.
                      A radość przyciaga.
                      I wtedy jest już druga rzecz, która (niejako w efekcie ubocznym) tworzy nasza
                      atrakcyjność w oczach innych osób.


    • mona.blue Re: Jak pielęgnować związek? 19.09.07, 20:16
      Jeżeli chodzi o rytuały, to moi znajomi mają taki zwyczaj, że jeden
      wieczór w tygodniu rezerwują sobie dla siebie - wychodzą z domu
      zostawiając dzieci pod opieką.
    • mona.blue Re: Jak pielęgnować związek? 19.09.07, 20:37
      Mi osobiście najbardziej podobają się rozmowy nt związku,
      wspominanie wpólnych chwil z przeszłości, marzenia o przyszłości,
      uważność na siebie, robienie sobie małych niespodzianek, troska,
      czułość, dobry seks, wspólne rozrywki, uzgadnianie wspólnych
      stanowisk w klimacie porozumienia, wspólne żarty, szczególnie lubię
      wspólne oglądanie dobrych filmów, które można potem twórczo omówić,
      wspólne rozmowy nt treści wyczytanych w ważnych dla nas książkach,
      wspólne pichcenie, czerpnie z mądrości drugiej osoby i jej chęć, aby
      mnie czegoś nauczyć, pomoc w różnych życiowych sprawach, nie mówiąc
      o długich, uważnych spojrzeniach, które uwielbiam.
      Najchętniej wszystko robiłabym razem, dzieliła się wszystkim,
      szczególnie uwielbiam wspólne podróże, lubię wspólne rozwiązywanie
      problemów, nawet kłótnie, jak są twórcze i miło się kończą :)
      Lubię doradzanie w sprawach ubioru, fryzury, ogólnie mojego stylu,
      wspólne zakupy, drobne prezenty, uwielbiam wspólne słuchanie muzyki,
      szczególnie tej o miłości, doceniam wkład w wychowanie dzieci,
      zdejmowanie nadmiaru trosk i obowiązków, wspólne ustalanie celów i
      priorytetów, dżentelmeńskie podejście do mnie jako kobiety,
      oczywiście komplementy i pochwały, nawet krytykę, gdy okazuje się
      pomocna.
    • mona.blue Re: Jak pielęgnować związek? 19.09.07, 23:20
      psychoguru napisała:

      > Dlugotrwale zwiazki maja czesto i jak sie
      > wydaje coraz czesciej taka dynamike:
      >
      > Na poczatku sa bardzo silne emocje, uczucia,
      > erotyka, partnerzy zyja soba. Pozniej to
      > wszystko stopniowo slabnie, partnerzy w
      > coraz wiekszym stopniu zyja wlasnym zyciem
      > az dochodzi do tego ze zyja niby razem ale
      > osobno.

      Wcale nie musi tak być, może w wielu przypadkach tak jest ale znam
      mażeństwa, które po latach kochają się tak samo, a może nawt
      mocniej, dojrzalej.
    • psychoguru Podsumowanie wypowiedzi 23.09.07, 10:42
      Ciekawe ze odpowiedzi byly bardzo zroznicowane,
      swiadczy to ze nie ma wspolnego rozumienia co to
      jest pielegnacja zwiazku. Proponowane sposoby
      mozna zacytowac i skomentowac tak:

      "Najlepiej pielegnuje sie związek przez
      pielęgnowanie samego siebie. Dbałośc o własny
      rozwój,o bycie tu i teraz dla siebie i dla
      drugiej osoby"

      Zwraca uwage to nastawienie na siebie, gdzie
      jest wspolnota z partnerem?

      "Być czułym, lojalnym, szczerym i traktować
      partnera z szacunkiem."

      To wyglada na absolutna podstawe zwiazku.No bo
      jak mozna mowic o zwiazku w ktorym partnerzy np.
      sie nie szanuja? Z kolei szczerosc tak ale w
      jakich granicach?

      "Wspólne podróże!;)Zawsze podziwiałam takie pary
      jak E.Dzikowska i T.Halik"

      Podroze moga byc elementem pielegnacji zwiazku
      bo partnerzy sa razem, maja czas dla siebie. Ale
      normalnie na codzien ludzie zyja w inny sposob,
      jak pielegnowac zwiazek w warunkach codziennosci?

      ""O sztuce milosci" - Fromma - dobrze się czyta
      i daje częściową oczywiście odpowiedź"

      Istotnie Fromm przedstawia wizje milosci
      absolutnej i odpowiedzialnej. Pytanie jest jak
      przelozyc to na konkrety codziennego zycia.


      "rozmowami i umiejętnością słuchania, aby nie
      doprowadzić do obojętności i bezsensu wspólnie
      spędzanych chwil bo można żyć blisko siebie, a
      jednak daleko, gdy dzieli nas przeszłość i
      teraźniejszość dnia codziennego"

      Tu jest poruszone sedno sprawy. I na pewno
      rozmowy/sluchanie czyli skupienie na wymianie
      mysli z partnerem to bedzie pielegnacja zwiazku.

      "Owszem, ważne jest pielęgnowanie zwiąku. Dla
      mnie polega ono bardziej na tym, by pracować
      również nad sobą, żeby mieć większą miłość,
      wyrozumiałość, cierpliowość dla partnera, być
      uważnym na jego potrzeby, czułym, dobrym. A nie
      są potrzebne specjalne rytuały. Dla mnie w
      każdej sytuacji, gdy jest się we dwoje, można
      ten związek pielęgnować - zwykłe pójście do
      kina, w miłej atmosferze czułości jest już
      pielęgnacją tego związku."

      Kino jako czas spedzony wspolnie w milej
      atmosferze to na pewno pielegnacja zwiazku.
      Pytanie czy kino ma tutaj symboliczne znaczenie
      pozwalajace partnerom byc w nieco intymnej i
      niezwyklej scenerii? Czy bez kina jest to
      mozliwe?


      "ja żyje w zwiazku 7 letnim, bardzo szczęśliwym.
      Może nie jest to staż 30-letni, ale było bardzo
      wiele baardzo trudnych i przykrych przejść."

      Tu jest pytanie, kiedy zwiazek jest dlugotrwaly?
      Nie mozna podac na to pytanie jednej odpowiedzi
      bo zalezy tez od wieku partnerow. Akurat 7 lat
      to statystycznie chyba jeszcze nie to bo tych
      okolicach wiele zwiazkow sie rozpada. Ale gdzies
      miedzy 10 a 20 lat to bedzie juz to.


      "Jeżeli chodzi o rytuały, to moi znajomi mają
      taki zwyczaj, że jeden wieczór w tygodniu
      rezerwują sobie dla siebie - wychodzą z domu
      zostawiając dzieci pod opieką."

      Jak widac rezerwuja czas szczegolnie dla siebie,
      to na pewno z mysla o pielegnacji zwiazku.


      "Najchętniej wszystko robiłabym razem, dzieliła
      się wszystkim, szczególnie uwielbiam wspólne
      podróże, lubię wspólne rozwiązywanie
      problemów, nawet kłótnie, jak są twórcze i miło
      się kończą :) Lubię doradzanie w sprawach
      ubioru, fryzury, ogólnie mojego stylu,
      wspólne zakupy, drobne prezenty, uwielbiam
      wspólne słuchanie muzyki, szczególnie tej o
      miłości, doceniam wkład w wychowanie dzieci,
      zdejmowanie nadmiaru trosk i obowiązków, wspólne
      ustalanie celów i priorytetów, dżentelmeńskie
      podejście do mnie jako kobiety, oczywiście
      komplementy i pochwały, nawet krytykę, gdy
      okazuje się pomocna."

      To jest bardzo szeroka pielegnacja zwiazku,
      wyglada nawet na nieco zaborcza. Jest chyba
      idealem jesli w zyciu codziennym duzo czasu
      zajmuja inne sprawy.


      "Wcale nie musi tak być, może w wieluprzypadkach
      tak jest ale znam mażeństwa, które po latach
      kochają się tak samo, a może nawet mocniej,
      dojrzalej."

      Alez oczywiscie ze tak jest. Jednak gdy spojrzy
      sie przez statystyke jest tak ze coraz wiecej
      zwiazkow sie rozpada. Na dodatek im wyzsza stopa
      zyciowa tym czesciej ma to miejsce. Wobec tego
      jest pytanie skd to sie bierze? Byc moze czesc
      odpowiedzi jest taka ze w zwiazkach ktore sa
      szczesliwe po wielu latach partnerzy niejako
      automatycznie pielegnuja zwiazek?

      Natomiast innym zwiazkom pomoglaby wiedza jak to
      robic? Wobec tego wnioski z tego watku bylyby
      dla nich wazne i o tym w nastepnym odcinku.







      • psychoguru Wnioski 23.09.07, 11:18
        Proponowane w tym watku sposoby pielegnacji
        zwiazku mozna podzielic na dwie kategorie:

        - pielegnacja rozumiana totalnie, czyli
        partnerzy niemal w kazdej chwili i kazdym
        dzialaniem sa nastawieni na dawanie czyli
        wzajemne podnoszenie poziomu zadowolenia i
        szczescia.

        W tym podejsciu sugeruje sie ze najlepiej
        byloby gdyby partnerzy wszystko robili razem
        bo to podwyzszaloby poczucie wspolnoty. Mowiac
        obrazowo, na przyklad wspolne sprzatanie domu
        albo gotowanie byloby elementem pielegnacji
        zwiazku.

        Problem z takim doskonalym podejsciem jest ze
        pasuje raczej do ograniczonej liczby par. No bo
        zwykle sa roznice zainteresowan. Trudno wymagac
        od kazdego faceta by zamienial sie w kucharza i
        od kazdej facetki by umiala wiercic otwory w
        scianach wiertarka udarowa:). Wspolnota jest
        potrzebna ale moze tez byc na zasadzie
        dopelniania sie.

        - pielegnacja rozumiana jako czas szczegolnie
        zarezerwowany dla partnerow. Jako przyklady
        podawane sa: wspolne wyjscia, kino, podroze.

        Mozna myslec ze ten drugi kierunek jest bardziej
        realistyczny dla wiekszosci zwiazkow w ktorych
        partnerzy maja rozna specyfike (pierwszy jest
        raczej dla tych o bardzo duzych mozliwosciach
        wspolnego dzialania).


        Wydaje sie tez ze jesli sie rozwaza pielegnacje
        zwiazku to jej archetypalnym (czyli pierwotnym i
        majacym zrodlo w najglebszych podstawach
        biologii) wzorcem powinien byc seks.
        Symbolicznie biorac seks oznacza najwieksza
        bliskosc, intymnosc, cieplo i takie skupienie
        partnerow na sobie ze czuja sie w pelni
        zjednoczeni. Biologia zalatwila to w sposob
        perfekcyjny stwarzajac odpowiednie narzedzia do
        wywolywania poczucia zjednoczenia.

        W zwiazkach w poczatkowym stadium seks zalatwia
        sprawe pielegnacji niejako automatycznie bo jest
        uprawiany bardzo czesto i jest sila ktorej
        partnerzy przyporzadkowuja swoje inne dzialania.

        Natomiast w zwiazkach dlugotrwalych gdy sila
        seksu opada pojawiaja sie problemy ktorych sedno
        mozna chyba opisac jako dryfowanie partnerow do
        innych spraw. Mozna nawet spekulowac ze ten
        problem sie pojawia bo czas zycia sie wydluzyl
        poza pierwotne 40 lat. Oprocz tego zycie nie
        wymaga obecnie walki o przetrwanie i jest wiecej
        mozliwosci dryfowania od zwiazku. Dlatego
        wlasnie im wyzszy materialny poziom zycia tym
        zwiazki czesciej sie rozpadaja.


        Proponowane metody pielegnacji zwiazku /takie
        jak kino czy rozmowy/ ida oczywiscie w kierunku
        seksualnego archetypu czyli tworzenia atmosfery
        wspolnoty i skupienia partnerow na sobie. Jest
        to wiec dobry kierunek.

        Jezeli przyjac seks jako ideal pielegnacji to
        mozna sie zastanawiac jak podwyzszac poziom
        pielegnacji zwiazku. W tym kontekscie jest
        jednak dosc zadziwiajace ze nie zwraca sie uwagi
        na role kontaktu cielesnego miedzy partnerami.
        A przeciez kontakt cielesny jest podstawa seksu
        wiec powinien miec zawsze absolutnie zasadnicze
        znaczenie. Typowo jest jednak tak ze w
        dlugotrwalym zwiazku (czyli 15, 20, 30... lat)
        bardzo czesto kontakt cielesny miedzy partnerami
        slabnie lub zanika.

        No bo ten kontakt byl utozsamiany z seksem a gdy
        natezenie seksu slabnie to i kontakt zanika i
        partnerzy jakby odzwyczajaja sie od siebie.
        Wydaje sie wiec ze podtrzymanie intensywnego
        kontaktu cielesnego miedzy partnerami jest
        sprawa zasadnicza. To beda przytulanki,
        pocalunki, pieszczoty, masaze i tego nie nalezy
        oszczedzac a pewnie i przeznaczenie specjalnego
        czasu bedzie dobre

        Ogolnie mozna sformulowac zalecenia dla
        pielegnacji zwiazku dlugookresowego jako
        wydzielenie czasu w ktorym partnerzy moga skupic
        sie na sobie, w atmosferze sprzyjajacej
        intymnosci. Elementem podnoszacym poziom tej
        pielegnacji bedzie bliski kontakt cielesny jako
        cos co jest blizej seksu postrzeganego jako
        ideal.

        Czyli obrazowo pielegnacją zwiazku przez pare
        emerytow moze byc pojscie do kina. Poziom
        pielegnacji jeszcze sie podniesie jesli w czasie
        seanse sie pomiziolą tak jak inni nastolatkowie
        na sali:).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka