psychoguru
17.09.07, 12:16
Dlugotrwale zwiazki maja czesto i jak sie
wydaje coraz czesciej taka dynamike:
Na poczatku sa bardzo silne emocje, uczucia,
erotyka, partnerzy zyja soba. Pozniej to
wszystko stopniowo slabnie, partnerzy w
coraz wiekszym stopniu zyja wlasnym zyciem
az dochodzi do tego ze zyja niby razem ale
osobno. Wtedy dochodzi do kryzysu a czesto
i do rozpadu zwiazku. Jako przyczyny takiej
sytuacji ludzie czesto podaja "nie mielismy
dla siebie czasu", "ujawnily sie powazne
roznice", "uczucia oslably", "seks zanikal",
"przestalismy sie soba interesowac" albo
wrecz "jakos tak wyszlo ze stopniowo sie
wychlodzilo".
Pytanie jest wiec czy do tak typowej
sytuacji nie dochodzi wskutek braku
pielegnacji zwiazku?
Przez pielegnacje zwiazku nalezy rozumiec
czas i czynnosci poswiecone *szczegolnie* na
podtrzymanie wiezi miedzy partnerami.
Mozna bowiem myslec ze nie wystarczy
mieszkac z partnerem, prowadzic wspolne
gospodarstwo, miec dzieci, ogladac telewizje
itd. bo trzeba miec tez czas poswiecony
specjalnie na pielegnacje zwiazku. Dlatego
ze jesli takiego czasu nie ma i sa tylko
czynnosci zwiazane z obsluga codziennego
zycia to zwiazek oslabnie lub calkowicie sie
na nich wypali.
Ten problem nie jest taki istotny na
poczatku bo pielegnacje zwiazku zalatwiaja
niemal automatycznie silne uczucia i seks.
Ale na dluzsza mete ten automat oslabia sie
i z tego powodu nalezy myslec o czyms co to
skompensuje.
Pytanie wiec jest takie:
Jak pielegnowac zwiazek by podtrzymac
mozliwie silna wiez miedzy partnerami pomimo
uplywu czasu?