Gość: joa_boa
IP: *.kosnet.pl / 10.106.5.*
13.07.03, 17:36
Czy bardziej doświadczone i mądrzejsze osoby z tego forum mogłyby mi
doradzić? Moje małżeństwo kończy 8 rok, jesteśmy ze soba od 10 lat. Prawie od
"zawsze" ścieraliśmy sie, a może raczej to ja walczyłam. Z powodu swojej
agresywności do starszego synka podjełam 5 lat temu psychoterapię, którą
kontynuuję, widzę dużą zmianę w swoim zachowaniu - do dzieci, do męża, ale...
W ciągu ostatnich kilku miesięcy odbyliśmy z meżem kilka naprawdę
dramatycznych rozmów, dla mnie - wstrząsających, myślę, że nie zniosłabym ich
gdybym nie była już troche "wprawiona" przez psychoterapie. Mąż powiedział
mi, że mnie nie kocha - jego miłość zniszczyła moja agresja. Ja go rozumiem i
biorę odpowiedziałność za swoje zachowania i słowa - ale ... Sporo
rozmawiamy, myślę, że jednak się lubimy, przestaliśmy się właściwie kłócić,
no i mamy dwóch synków, których oboje bardzo kochamy. I tu jest sęk
wszystkiego . Nie wiem co robić. Rozwieść się, czekać, aż mąż znajdzie inną
kobietę i sam odejdzie, próbować zdobyć jego uczucie? Nie wiem.