michalek87
14.01.08, 22:08
Od kilku lat mam depresje, czasem bardziej się nasila czasem niej ale
towarzyszy mi zawsze.
Od ok. roku zaczynam widzieć że działa to destrukcyjnie na mnie.
Cały czas chodzę spięty, mam bezsenność, cały czas się boje. Boje się
wszystkiego, że nie będę miał pracy, że zachoruje na coś, że odejdzie ode mnie
dziewczyna.
Jestem w stałym związku, nie współżyjemy ze sobą, ona ma straszne bóle,
obecnie studiuje ale nie imprezuje, nie biorę narkotyków, sporadycznie trafiam
na imprezy.
Jestem sztywniakiem o znaczy że mam swoje ideały, porównując z fanatycznymi
katolikami chodź jestem ateistą, nie toleruje większości zachowań społecznych
dlatego ciężko mi jest się odnaleźć w społeczeństwie.
Od ok. 5 lat cały czas jestem nieszczęśliwy, nic mi nie pomaga, zupełnie nic.
Chodziłem na terapie ponad rok, ale z perspektywy czasu widzę że nauczyłem się
lepiej kontaktować z innymi, być asertywnym itp. a poza tym udawać że wszystko
jest ok. Głęboka depresja, stany lękowe, 30 minut później spotkanie z
dziewczyną i uśmiech na twarzy, bo po co wkoło powtarzać że jest mi źle.
Spotkania ze znajomymi, żarty śmiechy a potem lęk. Nie mogę spać, lęki,
strach. Czasem jest mi tak źle że śmieje się z tego, bo o trwa już tyle lat i
nic nie jest lepiej. Zaczynam się bać że to może przerodzić się w poważny
problem w życiu, może to spowodować że za kilka lat będę agresywny dla swojej
rodziny (chociaż teraz jestem bardzo miły i niesamowicie opiekuńczy dla swojej
dziewczyny i dla innych) boje się że będę miał problemy w życiu zawodowym.
Ten stan mnie zabija.
Co mogę zrobić?
Jak pozbyć się tego?
Co zmienić w swoim życiu?
Proszę o radę
Co ty byś zrobił/zrobiła na moim miejscu?