Dodaj do ulubionych

jak zdobyć wolność

31.08.03, 19:11
Moja bliska koleżanka jest mężatką od dwóch lat.
Ma rocznego synka.
Jej mąż jest chorobliwie zazdrosny, a ona powoli
staje sie ofiarą jego chorych uczuć.
Wkrótce po slubie facet zaczął uprawiać wolny zawód, aby
móc jak najdłużej przebywać ze swieżo upieczoną małżonką.
Początkowo koleżance ta sytuacja odopwiadała, obecnie sprawia
wrażenie uwięzionego ptaka.
Gdy dzwonię do niej, obojętne czy na tel stacjonarny, czy też na komórkę,
odbiera zawsze on.
Gdy rozmawiamy w pokoju, on ma " przypadkiem" coś do załatwienia w nim,
gdy przeniesiemy się do innego, on robi to z nami.
Ostatnio znalazłam kartkę (wysunęła sie ze sterty gazet),
na której on napisał , cyt. " Pamietaj, ze jesteś i będziesz moja żoną
aż do śmierci, musisz być zawsze ze mną. Nie słuchaj opinii
innych, bo oni robią Ci pranie mózgu"
Ponadto, zauważyłam, że on bardzo rzadko wychodzi
z domu, chyba że z nią.
Czasami nie pozwala zajmować się jej dzieckiem, twierdząc,
że on jest jej mężem i również potrzebuje opieki.
Dziecko natomiast sprawia wrażenie , ze obawia się ojca.
Cieszy się tylko na widok matki i innych znajomych osób.
Na zabawy z ojcem nie reaguje.
Dwukrotnie zauważyłam na pośladkach malca siniaki.
Wyglądały tak, jakby dziecko otrzymało klapsa.
Kiedys podał dziecku w mojej obecności schłodzone mleko.
Gdy zwróciłam mu uwagę, powiedział z uśmiechem, że butelka
jest zimna, ale mleko wewnątrz ciepłe (!)

Kiedy próbowałam rozmawiać z koleżanką, początkowo
rozpłakała się, a później stwierdziła, że wszystko jest w należytym
porządku.

Nie wiem, jak jej pomóc, a wiem że nie mogę się
temu bezczynnie przyglądać. Nie będę patrzeć na kolejną tragedię


z:)
Obserwuj wątek
    • silverstone Re: jak zdobyć wolność 31.08.03, 19:21
      Wiesz, jesli ona nie ma alternatywy, takiej porzadnej alternatywy to zadne
      dyskusje nic nie pomoga... Na Twoim miejscu spytalabym jej (niby tak dla picu)
      czego potrzebowalaby, aby zaczac samodzielne zycie... Jedni w takich chwilach
      mowia - pieniadze, inni - poczucie wlasnej wartosci. Zawsze to jednak krok do
      przodu...

      sunrise1 napisała:

      > Moja bliska koleżanka jest mężatką od dwóch lat.
      > Ma rocznego synka.
      > Jej mąż jest chorobliwie zazdrosny, a ona powoli
      > staje sie ofiarą jego chorych uczuć.
      > Wkrótce po slubie facet zaczął uprawiać wolny zawód, aby
      > móc jak najdłużej przebywać ze swieżo upieczoną małżonką.
      > Początkowo koleżance ta sytuacja odopwiadała, obecnie sprawia
      > wrażenie uwięzionego ptaka.
      > Gdy dzwonię do niej, obojętne czy na tel stacjonarny, czy też na komórkę,
      > odbiera zawsze on.
      > Gdy rozmawiamy w pokoju, on ma " przypadkiem" coś do załatwienia w nim,
      > gdy przeniesiemy się do innego, on robi to z nami.
      > Ostatnio znalazłam kartkę (wysunęła sie ze sterty gazet),
      > na której on napisał , cyt. " Pamietaj, ze jesteś i będziesz moja żoną
      > aż do śmierci, musisz być zawsze ze mną. Nie słuchaj opinii
      > innych, bo oni robią Ci pranie mózgu"
      > Ponadto, zauważyłam, że on bardzo rzadko wychodzi
      > z domu, chyba że z nią.
      > Czasami nie pozwala zajmować się jej dzieckiem, twierdząc,
      > że on jest jej mężem i również potrzebuje opieki.
      > Dziecko natomiast sprawia wrażenie , ze obawia się ojca.
      > Cieszy się tylko na widok matki i innych znajomych osób.
      > Na zabawy z ojcem nie reaguje.
      > Dwukrotnie zauważyłam na pośladkach malca siniaki.
      > Wyglądały tak, jakby dziecko otrzymało klapsa.
      > Kiedys podał dziecku w mojej obecności schłodzone mleko.
      > Gdy zwróciłam mu uwagę, powiedział z uśmiechem, że butelka
      > jest zimna, ale mleko wewnątrz ciepłe (!)
      >
      > Kiedy próbowałam rozmawiać z koleżanką, początkowo
      > rozpłakała się, a później stwierdziła, że wszystko jest w należytym
      > porządku.
      >
      > Nie wiem, jak jej pomóc, a wiem że nie mogę się
      > temu bezczynnie przyglądać. Nie będę patrzeć na kolejną tragedię
      >
      >
      > z:)
      • sunrise1 Re: jak zdobyć wolność 31.08.03, 19:44
        silverstone napisała:

        > Wiesz, jesli ona nie ma alternatywy, takiej porzadnej alternatywy to zadne
        > dyskusje nic nie pomoga... Na Twoim miejscu spytalabym jej (niby tak dla
        picu)
        > czego potrzebowalaby, aby zaczac samodzielne zycie... Jedni w takich chwilach
        > mowia - pieniadze, inni - poczucie wlasnej wartosci. Zawsze to jednak krok do
        > przodu...
        >
        Wiem, że mogłaby skorzystać z pomocy swoich rodziców.
        Wydaje mi się również, że jej matka zaczyna COŚ widzieć.

        Możlwe, ze zacznę rozmowę z nią od proponowanego
        przez Ciebie tematu.
        Jest jeszcze to, że czasami wyduję go, jak mizdrzy się
        do sąsiadek. Ponadto swterdził, że nie
        powinna sobie zbyt prędko szukać pracy.
        To chyba nie jest zdrowe ?


        z:)
        • silverstone Re: jak zdobyć wolność 31.08.03, 19:55
          Najwyrazniej chce ja calkowicie uzaleznic od siebie. W sumie to dobrze, ze jej
          matka cos przeczuwa. Nie wiadomo jednak na ile dobre stosunki lacza matke z
          corka, aby jedna chciala wyswiadczyc pomoc, a druga z niej skorzsytac. Jesli
          piszesz, ze tamta tylko czegos sie domysla, to chyba nie jest najlepiej...
          Trzymam kciuki za wasza rozmowe... Byc moze ona powinna oswoic sie z mysla, ze
          Inni tez juz o tym wiedza i nie jest sama (tak jak sie jej pewnie wydaje)


          sunrise1 napisała:

          >> >
          > Wiem, że mogłaby skorzystać z pomocy swoich rodziców.
          > Wydaje mi się również, że jej matka zaczyna COŚ widzieć.
          >
          > Możlwe, ze zacznę rozmowę z nią od proponowanego
          > przez Ciebie tematu.
          > Jest jeszcze to, że czasami wyduję go, jak mizdrzy się
          > do sąsiadek. Ponadto swterdził, że nie
          > powinna sobie zbyt prędko szukać pracy.
          > To chyba nie jest zdrowe ?
          >
          >
          > z:)
    • sdfsfdsf Re: jak zdobyć wolność 31.08.03, 19:49
      masz racje rozpierdziel zwiazek bo tobie sie cos wydaje, mleko chlodne
      przebralo miarke, zapewne katuje swoje dziecko i jest jeszcze pedofilem,
      zboczencem, zoofilem i sadysta, a zona i dziecko biedni i uwiezieni w jego
      ramionach, wyniki badan podaja ze im dluzej partnerzy przebywaja ze soba tym
      mniej zdrad w zwiazkach, ciekawe prawda?
      • silverstone Re: jak zdobyć wolność 31.08.03, 19:56
        tak tak a ta panna to pewnie ze szczescia tak placze, nie?


        sdfsfdsf napisał:

        > masz racje rozpierdziel zwiazek bo tobie sie cos wydaje, mleko chlodne
        > przebralo miarke, zapewne katuje swoje dziecko i jest jeszcze pedofilem,
        > zboczencem, zoofilem i sadysta, a zona i dziecko biedni i uwiezieni w jego
        > ramionach, wyniki badan podaja ze im dluzej partnerzy przebywaja ze soba tym
        > mniej zdrad w zwiazkach, ciekawe prawda?
        • sdfsfdsf Re: jak zdobyć wolność 31.08.03, 20:00
          o ile sie orientuje kobiety placza przy kazdej nadarzajacej sie okazji, a na
          powaznie - zrozumialem ze kobieta stwierdzila ze wszystko jest w porzadku?
          jezeli mowi prawde to ok, jezeli klamie - jezeli sama nie da sobie pomoc to nic
          nie zdzialacie
          • sunrise1 Re: jak zdobyć wolność 31.08.03, 21:27
            Jesteś w błędzie. Nigdy nie rozwaliłam
            i nie mam zamiaru rozwalać niczyjego związku.
            Dziewczynę znam nie od dziś i nie oglądam za dużo
            dramatów psychologicznych.
            Jeśli jedna strona do drugiej nie ma zaufania,
            a wręcz węszy zmowę
            innych i zdradę - to jest to ciężko chora osoba.
            Nie będę opisywać kolejnych przykładów typu dziecko
            miało 2 m-ce , a tatuś uznał , że nie trzeba mu
            zakładać czapeczki na spacer, bo on też nie zakłada.
            To tylko świadczy o stanie psychiki tego osobnika.
            Masz rację, że nic po mnie, jeśli ona nie
            zechce zmienić swojego życia.
            Ja jednak muszę zrobić cokolwiek
            w kierunku, aby zechciała...

            z :)

            Dzięki silverstone

            • seksuolog Bezwglednie nie 31.08.03, 21:37
              sunrise1 napisała:

              >...
              > Ja jednak muszę zrobić cokolwiek
              > w kierunku, aby zechciała...

              To nalezy bezwzglednie wykluczyc. Osoba z zewnatrz zwiazku nie
              ma jakiegokolwiek prawa do wtracania sie. Jezeli kolezanka nie
              zwraca sie o pomoc czy rade nalezy zachowac dyplomatyczne milczenie.
              W tej sytuacji znacznie lepsze byloby ograniczenie kontaktow z kolezanka
              niz pakowanie sie do jej zycia.

              Zdanie typu MUSZE zrobic swiadczy ze z twoja postawa jest cos nie w porzadku.
              Nie zmuszaj nikogo by cos musial robic w swoim zwiazku wedlug twoich
              wskazowek.
              • megxx Re: Bezwglednie nie-bzdura 31.08.03, 21:47
                Tym tłumaczą się sąsiedzi, którzy słyszą krzyki zza ściany i nie reagują, a tam
                zabijają człowieka.

                Zbyt wiele tragedii wyniknęło z tego, że osoba w trudnej sytuacji nie znalazła
                w sobie determinacji by sobie pomóc.
                Jedyną poradą może tu być rozmowa z matką koleżanki, jest to i dyplomatyczne,
                i buduje wspólny front.
                To co opisuje autorka wątku to wygląda na poważny problem, a zawsze lepiej
                leczyć wczesne stadia....

                • sunrise1 Re: Bezwglednie nie-bzdura 31.08.03, 21:58
                  megxx napisała:

                  > Tym tłumaczą się sąsiedzi, którzy słyszą krzyki zza ściany i nie reagują, a
                  tam
                  >
                  > zabijają człowieka.

                  Masz rację megxx.

                  Poszanowanie prywatności, czy intymnośi są niezbędne we
                  współżyciu miedzyludzkim, ale spokojne nieprzejmowanie
                  sie krzywdą kogoś ( obojętne kogo, w tym wypadku dodatkowo
                  dziewczyny uczciwej, życzliwej wszystkim)
                  to nie w porządku.
                  >
                  > Zbyt wiele tragedii wyniknęło z tego, że osoba w trudnej sytuacji nie
                  znalazła
                  >
                  > w sobie determinacji by sobie pomóc.
                  > Jedyną poradą może tu być rozmowa z matką koleżanki, jest to i
                  dyplomatyczne,
                  > i buduje wspólny front.
                  > To co opisuje autorka wątku to wygląda na poważny problem, a zawsze lepiej
                  > leczyć wczesne stadia....


                  Mogłabym opisac wiele innych spostrzeżen, ale
                  nie chcę Was zanudzać, a i naisałam te, ktore
                  nasunęły mi się , jako pierwsze.

                  Znam matkę koleżanki. Bywam czasami u niej.
                  Lubię ją i ona mnie chyba również.
                  Twoja rada megxx wydaje się rozsądna. Muszę się z tym " przespać"
                  Dziekuję.


                  z:)
                  • komandos57 Re: Bezwglednie nie-bzdura 31.08.03, 22:03
                    sunrise1 napisała:

                    > megxx napisała:
                    >
                    > > Tym tłumaczą się sąsiedzi, którzy słyszą krzyki zza ściany i nie reagują,
                    > a zabijają człowieka
                    > Masz rację megxx.
                    > > Zbyt wiele
                    vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvja tez mowie ze masz racje..Wysmaruj
                    terpentyna dupsko.Wtedy zawsze bedziesz mial racje.I jeden turnus w
                    Tworkach.Buziaczki.
                  • megxx Re: Powodzenia 31.08.03, 22:10
                    Ja po prostu wiem, że w takich sytuacjach bardzo trudno przełamać milczenie i
                    wstyd jaki ogarnia zastraszone kobiety. Twoja rola jest trudna, bo czasem tak
                    bardzo nie chcemy sie przyznać do bezradności, że odrzucamy pomocną dłoń i
                    (uważaj)niszczymy wręcz przyjaciół. Dlatego lepiej byś nie działała
                    bezpośrednio, a pośrednio przez matkę. Czasem wystarczy jak rodzic powie: to
                    jest moja córka i nie ma naszej zgody na unieszczęśliwianie jej. Oby tak to
                    ładnie się załatwiło.
              • komandos57 Re: Bezwglednie nie 31.08.03, 21:51
                seksuolog napisała:
                vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv
                mam lewe jajo 3X wieksze od prawego.Chcesz pomacac seksuologu?
    • komandos57 siekiera i widlami 31.08.03, 21:30
      Ojejciu,naprawde.
      • sunrise1 Re: siekiera i widlami 31.08.03, 21:32

        hmmmmm.... to też jest sposób ( przynajmniej na niektórych )


        z:)
        • komandos57 Re: siekiera i widlami 31.08.03, 21:47
          moj sposob.Orgazmujesz sie czesto?
    • komandos57 megxx 31.08.03, 22:13
      zdecydowanie tak,chociaz nie!Czy ty nasycona(y) jestes orgazmowaniem sie?
    • bardzo_be nie i nie 01.09.03, 20:33

      Może to ty wschodzie potrzebujesz faceta ?
      W końcu wschody są takie romantyczne, ha, ha, ha !
    • komandos57 rzuc sie pod pociag pospieszny do Koluszek 02.09.03, 23:28
      naprawde

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka