megxx 31.08.03, 21:15 Czy jest wg Was prawdą, że kobieta ma tyle wolności(i tyle jej zagospodarowywuje) ile zostawia jej mężczyzna? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
komandos57 Re: Wolność kobiety 31.08.03, 21:16 tak,tak,tak.Super.Piszcie.mam zatwardzenie,moze mi minie.Ojejciu,mowie powaznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisekchytrusek Re: Wolność kobiety IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 31.08.03, 21:32 Kpisz czy o drogę pytasz? Kobieta ma dokładnie tyle wolności, ile sama chce mieć - jeżeli godzi się ograniczać swoją wolność dla faceta, to jest to tylko jej wybór, a nie kwestia możliwej potencjalnie do uzyskania wolności. Odpowiedz Link Zgłoś
sunrise1 Re: Wolność kobiety 31.08.03, 21:33 nie, raczej tyle , ile sama jej sobie zostawi ;) z:) Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 bylbym przegapil 31.08.03, 22:11 przepraszam.ojejciu,to swieta prawda.Jezeli masz watpliwosci,Tworki czekaja. Odpowiedz Link Zgłoś
coroline Re: Wolność kobiety 31.08.03, 22:16 megxx napisała: > Czy jest wg Was prawdą, że kobieta ma tyle wolności(i tyle jej > zagospodarowywuje) ile zostawia jej mężczyzna? dla mnie to bzdura kompletna. ale takie kobiety tez sie spotyka niestety i stad pozniej watki typu "jak zdobyc wolnosc". moim zdaniem same tego chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: Wolność kobiety 31.08.03, 22:19 coroline napisał dla mnie to bzdura kompletna. vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv Dla mnie tez.Masz walonki?Musisz miec.Bo.......podzielam twoj sposob myslenia.Cichusko powiem ci ze pomoge ci zalatwic Tworka!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ludek Re: Wolność kobiety IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 02.09.03, 13:21 wolnosc maja tylko te kobiety ktore nie daja poznac po sobie ze im zalezy na facecie i sa w stanie od niego odejsc jesli uznaja ze narusza sie ich wolnosc... takich kobiet jest masa wiec faceci musza sie im podporzadkowac i zostaja pantoflarzami. liczba pantoflarzy rosnie bo w/w sposob zycia kobiet jest coraz bardziej popularny!! Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: Wolność kobiety 02.09.03, 13:24 a czym jest ta wolnosc? wolnym czasem dla siebie? bo obowiazkow "wykajacych z zalozenia rodziny" chyba nie zalicza sie do ograniczenia wolnosci? pozdrawiam cossa megxx napisała: > Czy jest wg Was prawdą, że kobieta ma tyle wolności(i tyle jej > zagospodarowywuje) ile zostawia jej mężczyzna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gb Re: Wolność kobiety IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 02.09.03, 16:07 megxx napisała: > Czy jest wg Was prawdą, że kobieta ma tyle wolności(i tyle jej > zagospodarowywuje) ile zostawia jej mężczyzna? Brzmi to nieciekawie i jak widać po wpisach, jest żle odbierane ale tak faktycznie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
jasmintea Re: Wolność kobiety 02.09.03, 16:22 Mozna byc wolna przewijajac dziecko i gotujac obiad:) Obowiazki domowo/rodzinne nie maja tu nic do rzeczy:) Wolność ma sie w sobie - albo nie. To trywialne ale to prawda:) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gb Re: Wolność kobiety IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 02.09.03, 16:36 jasmintea napisała: > Mozna byc wolna przewijajac dziecko i gotujac obiad:) Obowiazki domowo/rodzinne > > nie maja tu nic do rzeczy:) > > Wolność ma sie w sobie - albo nie. To trywialne ale to prawda:) > Jesteś pewna, ze to co piszesz, to nie jest wpływ przeczytanej literatury :) > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JasminTea Re: Wolność kobiety IP: *.pl / 192.168.0.* 02.09.03, 16:43 Nie z literatury powyzsze ale z autopsji:) Gość portalu: gb napisał(a): >> > > Jesteś pewna, ze to co piszesz, to nie jest wpływ przeczytanej literatury :) > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gb Re: Wolność kobiety IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 02.09.03, 16:49 Gość portalu: JasminTea napisał(a): > Nie z literatury powyzsze ale z autopsji:) > > Gość portalu: gb napisał(a): > > >> > > > Jesteś pewna, ze to co piszesz, to nie jest wpływ przeczytanej literatury > :) > > > Ciekawa jestem w jaki sposób to stwierdzasz i rozróżniasz :))) Odpowiedz Link Zgłoś
megxx Re: Wolność kobiety 03.09.03, 08:51 Wiadomo, że dla każdego wolność ma inne znaczenie, inny wymiar. Dla jednych to możliwość spędzania wolnego czasu w sposób odmienny od poglądów partnera, dla innych to możliwość decydowania o sobie, czy nawet domowo-rodzinnych sprawach. Mimo trudności w uogólnieniu wyobrażenia wolności, czy jest tak, że to od tego ile miejsca na podjęcie wolnościowych decyzji zostawia mężczyzna kobiecie zależy ile ona może tej wolności mieć? Czy jeżeli mężczyzna zostawia kobiecie we wszystkim wolną rękę, to ona przejmuje całą tą możliwość, czy zrezygnuje z jej części, bo chce, bo może? A jeżeli chodzi o wolność podejmowania decyzji, jacy mężczyźni wolą by kobiety o wszystkim decydowały, jacy chcą wspólnie podejmować odpowiedzialność za decyzje? Zmierzam do tego, że podobno jeżeli mężczyzna w jakikolwiek sposób ogranicza kobietę, to ona jakoś tym ograniczeniom sie poddaje, jeżeli załóżmy ten sam mężczyzna rozszerza wolność kobiety, to ona zawsze z tego korzysta. Czy też tak czujecie? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Wolność kobiety 03.09.03, 09:01 Jak sobie pozwoli na ograniczanie tejże wolności przez mężczyznę, to i owszem. A naprawdę sama decyduje - czy to on jest od ograniczania, ile chce siebie ograniczyć w związku, jeśli chce, bo jemu coś sprawia przykrość - patrz wątek Herminy. Albo czy w ogóle ma siebie ograniczać. Jak już się nabędzie do syta reniferkiem łechtanym nożem - to z wątku Malwinki - to albo się pogodzi i zostanie jej tyle wolności, ile da jej mężczyzna, albo się obudzi i stworzą parę Małej Rozbójniczki i Małego Rozbójnika, gdzie sami decydują ile partner otrzymuje - nie dlatego, że JEMU się wydaje, że mu się należy. Nie mamy ustalonego pojęcia "wolność", mogą być rozdźwięki, perkusje i reperkusje... Odpowiedz Link Zgłoś
megxx Re: Wolność kobiety 03.09.03, 09:44 alfika napisała: > Jak sobie pozwoli na ograniczanie tejże wolności przez mężczyznę, to i owszem. > A naprawdę sama decyduje - czy to on jest od ograniczania, ile chce siebie > ograniczyć w związku, jeśli chce, bo jemu coś sprawia przykrość No właśnie na ile może sama o tym zadecydować, czy to pozwolenie sobie na takie czy inne ograniczenie sobie wolności jest w rękach kobiety? Czy wybierając partnera podświadomie czujemy, że ten zostawia tyle wolności ile potrzebujemy, a jeśli źle rozpoznamy, to potem mamy konflikty, czasem nierozumiejąc skąd sie wzięły? Rozumiem, że można szybko sie rozstać w sytuacji uświadomionego poczucia ograniczeń, a co jeśli tego się nie wie i mówi się bo mój luby to nie lubi(albo lubi-wg wyboru) jak ja...(tu wstawka wg uznania). Tak zmienia i zmieniać partnerów aż trafi się na takiego co ma swoją formę wolności dla kobiety skrojoną na naszą miarę? Czy można zmieniać zakres wolności w istniejącym już związku? Np.może kiedyś któraś wolała nie pracować, a teraz chce do pracy i już napotyka na mur ze strony partnera, czy nie trzeba walczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: Wolność kobiety IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 03.09.03, 09:50 dziewczyny ! on nic nie "zostawia" ! co wy gadacie !??? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Wolność kobiety 03.09.03, 10:13 1. Wolność kobiety jest nieograniczalna (póki kobieta sama na to nie pozwoli - ale czy to robi świadomie czy nie, to i tak pozostaje w jej i tylko jej gestii). 1a. Wolność mężczyzny również jest nieograniczalna, o czym w zasadzie ludzkość jest święcie przekonana (a mężczyźni najświęciej...). 2. Mężczyzna (kobieta) w związku jest od wspierania, kochania, bycia partnerem - partner rozmawia - ew. od opieprzania (jeśli nie potrafi spokojnie przedstawić swój punkt widzenia) (ale tu powinien (powinna) pogodzić się z faktem, że zwykle po opieprzeniu zostanie opieprzony (-a)). To nic, bo potem opadają emocje i można już spokojnie pogadać. 3. A jeśli w związku pojawią się różnice zdań w kwestii działalności jednego z partnerów, to zawsze, zawsze powinni dyskutować do osiągnięcia przynajmniej zrozumienia siebie nawzajem. 4. Czasem trzeba poczekać na gotowość lubego do dyskusji. 5. Jeśli słyszę, że dyskusji nie będzie, bo w temacie pójścia do pracy mam po prostu zakaz, to pierwsze co robię, to szukam pracy i za cenę życia ją znajduję. Koniec dyskusji? OK. Niech on teraz odchodzi, jeśli nie życzy sobie słyszeć o potrzebach czy kaprysach, z powodu podjęcia pracy. Albo się pogodzi. Zawsze mogę kazdemu wyjaśniać temat nieograniczalności wolności. Ale jeśli jest możliwość przedyskutowania, to trzeba dyskutować, wyjaśniac i rozumieć partnera!!! I wszyściutko, co napisałam, dotyczy płci obu, a nie tylko "wolności kobiety". Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Wolność kobiety 03.09.03, 10:45 A, jeszcze coś. Z racji słabości do ukochanego czasem można ulec, nie dyskutować, ustąpić. W kwestiach, które nie wywołają życia wbrew sobie i oczywiście jeśli nie stanie się normą, że się ustępuje. Odpowiedz Link Zgłoś
megxx Re: Wolność kobiety 03.09.03, 15:55 alfika napisała: . > > 5. Jeśli słyszę, że dyskusji nie będzie, bo w temacie pójścia do pracy mam po > prostu zakaz, to pierwsze co robię, to szukam pracy i za cenę życia ją znajduję > . > Koniec dyskusji? OK. > Niech on teraz odchodzi, jeśli nie życzy sobie słyszeć o potrzebach czy > kaprysach, z powodu podjęcia pracy. Albo się pogodzi. A jeżeli potrzeba by on np. przejął część Twoich obowiązków, byś mogła pracować i nie zgadza się z tym, to co? Zawsze mogę kazdemu > wyjaśniać temat nieograniczalności wolności. Wiem,że jedyna prawdziwa wolność to wolność wyboru między bodźcem, który na mnie działa a decyzją co z nim zrobię, ale czasem to tylko ułamki sekund, chociaż niczym poza moim ja nieograniczone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renka Re: Wolność kobiety IP: *.home.cgocable.net 04.09.03, 06:28 Ja mysle, ze kobieta potrzebuje wiecej wolnosci niz mezczyzna,a jest ta jej wolnosc od wiekow krepowana. W zasadzie juz od Adama i Ewy trwa ten proces. Za to, ze chciala za duzo(ze tez musiala TO jablko zerwac, chociaz wokol bylo tyle innego owocu..) W dodatku czas(wolnosc) ciagle ucieka, a kazda kobieta chce zatrzymac czas :) Mezczyzni nie cenia czasu(wolnosci) tak, jak kobiety. Marnuja go na rozne bzdury, np lowienie ryb :) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Wolność kobiety 04.09.03, 07:59 megxx napisała: > > A jeżeli potrzeba by on np. przejął część Twoich obowiązków, byś mogła > pracować i nie zgadza się z tym, to co? > Nie żartuj, miałabym nie iść do pracy, bo nie mogę się doprosić, by mył gary??? To niech stoją. Można kupić plastikowe. Można jesc w mieście. Możesz prac tylko swoje ubrania. Możesz nie sprzątać. I przy kazdych pretensjach powtarzać spokojnie "ja chcę pracować i oczekuję, że to zrozumiesz" i już na żadne stwierdzenia/zaczepki/uwagi/pretensje nie reagować. Odpowiedz Link Zgłoś
megxx Re: Wolność kobiety 04.09.03, 11:37 Gary, porządki, zakupy, nie zając nie uciekną, można jakoś zorganizować. A jak Twoja praca będzie wymagać odebrania przez niego dziecka z przedszkola? Ja wiem, że można wynająć kogoś do odebrania dzieciaka, ale on może na to się nie zgadzać. Czytuję różne fora i wiem,że dziewczyny miewają z tym problem, czy z jakimś podobnym zjawiskiem. Przychodzisz padnięta z pracy, a dziecie wymaga. On mógłby dać Ci chwilę odpocząć, ale nie, sama chciałaś pracować.... Nie mamy w związku nieograniczonej wolności, żadna ze stron. Chcesz wyjechać na wycieczkę sama( ja jadę bo w tym mam nieograniczoną wolność- mężą ciężko wyciągnąć),ile kobiet nie pojedzie bo mąż zatruje jej życie, albo wyrzutami, albo zazdrością, albo ograniczy kasę... Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Wolność kobiety 04.09.03, 11:52 megxx napisała: > Przychodzisz padnięta z pracy, a dziecie wymaga. On mógłby dać Ci chwilę > odpocząć, ale nie, sama chciałaś pracować.... Twój wybór, ja jestem wytrwała ponoć. I nie lubię złośliwości, szczególnie u mężczyzny. ile kobiet nie pojedzie bo mąż zatruje jej życie, albo > wyrzutami, albo zazdrością, albo ograniczy kasę... Dokładnie tyle, ile nie potrafi spokojnie i rzeczowo partnerowi wytłumaczyć, ze dla niej to ważne. W związku bierze się, jak zauważyłaś, pod uwagę drugą osobę. Zawsze. I mężczyzna liczy się z kobietą, i kobieta z mężczyzną. Wzajemność. Jak kobieta bierze mężczyznę pod uwagę, a w drugą stronę to nie działa, to mówimy o dobrowolnym niewolnictwie, nie o związku. Tak też jest dobrze, jeśli wszyscy zadowoleni. Nie namawiałam, jak pewnie wyczytałaś, do wojny o swoje czy do skrajnego egoizmu. Namawiałam do dyskusji, tłumaczenia, porozumienia. Ale nie mam zamiaru w zwiazku być tą głupszą, mniej ważną, pomijalną. Odpowiedz Link Zgłoś
megxx Re: Wolność kobiety 04.09.03, 12:41 W zasadzie nie interesuje mnie jak o tą wolność wywalczyć, czy jak ją poszerzyć, bo to inny temat i nie to miałam na myśli zakładając wątek. Wchodząc w związek nie jesteśmy w stanie o wszystko zapytać, wszystko ustalić. Pewne sprawy wychodzą po latach. Sama bywam zdziwiona, jaką postawę wykazuje mój osobisty mąż przy pewnych nowych tematach. Oczywiście póki co dogadujemy się, ale to przykład, kiedy któreś z nas rezygnuje dobrowolnie z części swojej wolności. Tak więc nie jest ona nieograniczona. Zamysłem moim było sprawdzenie, czy gdyby mężczyzna zawęził kobiecie wolność i ona to przyjęłaby mniej lub bardziej świadomie, a potem jego wpływ na jej wolność zmniejszył się, to czy ona wykorzysta tą większą wolność? Czy zależy to tylko od charakteru, czy to cecha kobiet w ogóle(tyle zagospodarowywują ile zostawia partner) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Wolność kobiety 04.09.03, 12:46 Nie rozumiem takiego podejścia, więc temat przedłużania i skracania smyczy po prostu pominę :) Pozdr :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renka Re: Wolność kobiety IP: *.home.cgocable.net 05.09.03, 00:43 Mysle, ze jak sie przyzwyczaimy do zycia w jakims kieracie, to po uwolnieniu kieratu jeszcze chodzimy wokol jak slepy kon.Dowodem na to, ze tak jest w wiekszosci byloby to, ze "naturalnie kobiety staja sie matkami a potem babciami, co oznacza ni mniej ni wiecej jak opieke nad wnukami". Wydaje mi sie, ze wolnosc kobiety w tym wypadku czesto cierpi, bo dzieci (wnuki) sa podrzucane do "starych", czy sie to "starym" podoba czy nie. Jedna kobieta zabiera drugiej chwile wolnosci.A co tu mowic o mezczyznach.Oni sa jak dzieci, wiec wiadomo, ze kazda chce byc dobra matka i sie w ten kierat sama pcha. No i co? wychodzi na to, ze kobity same sobie winne i same sobie robia wspak. :) Odpowiedz Link Zgłoś