Gość: smutna
IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl
13.09.03, 10:56
cztery mce temu moj swiat wywalil sie o 180 stopni.zaszlam w ciaze,a wiec
"nalezalo"wziasc slub.na szczescie z ukochanym facetem,ale dla mnie byla to
i tak rewolucja.zaraz potem zginal moj najlepszy przyjaciel ktory stanowil
jeden z filarow mojego swiata.od tej pory nie moge sie pozbierac.szokiem
jest dla mnie to ze w pare chwil wszystko moze sie w
naszym zyciu totalnie zmienic a my mozemy to tylko biernie obserwowac.
czy jest ktos kto przeszedl przez to samo,albo chociaz ma podobne odczucia?
smutna