alexolo
16.07.08, 11:59
dla czego tak silnie odczówam wszystko co dzieje sie
wokół mnie...jestem zrozpaczona...zmeczona.. czy macie jakies
rady...czy jest jakas literatura?
czy w/w fakt moz e byc spowodowany...dośc niska samooceną???
np;
jeśli moja sprzataczka za głosnoo sprzata o 6 rano... mój
facet wybiega na klatke..i robi jej awanture!!!! ja mam z
tego powodu doła.. choc wiem ż e nie powinna hałasowac o 6
rano i bardzoo mi to przeszkadza .... jest mi głupio z e
została zrugana.. do tego stopnia ż e ja omijam... bo nie
umiem jej spojrzec w oczy
ciotka poprosiła mnie o wykonanie czegos.. na co nie
miałam ochoty ani możliwosci.... grzecznie odmawiam....ale
mina ciotki i ton głosu mówi o jej niezadowoleniu....co
powoduje u mnie obsesje...i daże do tego aby jednak
wykonac zadanie...alboo w jakis inny sposób zrękompensowac
sie!!!
jedziemy do mojej rodziny ..moj facet jeszcze ich nie
zna... ja przezywam koszmar... boli mnie głowa od
tygodnia.....jak to bedzie.. czy moj partner sie spodoba..
czy zachowa sie tak jak od niego beda oczekiwali moi
bliscy...a jak nie to co ja powinnam zrobic...jak łagodzic...
dla czego inni maja łatwosc w przyswajaniu innosci i
porazek nie przejmuja sie... chyba .. imm prosciej i łatwiej
zyc... ja ciagle wszystkim sie martwie...robie swoje ale
martwie sie i mimo optymistycznego charakteru...w głowie
układam najgorsze scenariusze...które wałkuje...i to mnie
zabija.... chce aby mi było dobrze ale broń boż e nie
kosztem innych i tak aby to oni byli zadowoleni!!!!!
dodam z e jestem bb samodzielna i nie potrzebuje
pomocyINNYCH wiec inni nie powinni byc dla mnie tak
wazni..... czemu nie potrafie "zrobic sobie dobrze" nie
przejmujac sie otoczeniem??????????