16.01.06, 10:05
Mam pytanie:jak często chodzicie do psychologa? Pytam bo wczoraj i
przedwczoraj złamałam reguły diety na której jestem od dwóch tygodni i
najadłam się.Teraz siebie za to nienawidzę i w związku z tym chciałam zapytać
co mi radzicie?Czy powinnam pójść do psychologa i powiedzieć o wszystkim,czy
może przeczekać aż się uspokoję i wtedy pójść bo rozmawiałam z psychologiem
tydzień temu.Poza tym nie chcę żeby ta pani psycholog pomyślała że ze mnie
taka histeryczka,że nawet nie potrafię sobie sama jakoś pomóc.Proszę
poradźcie mi coś.Jak mam się zachowac?
Obserwuj wątek
    • mima777 Re: Psycholog 16.01.06, 10:29
      jesli chcesz zrobic wrazenie na psychologu, to nie przyznawaj sie. jezeli
      natomiast chcesz wyzdrowiec, powiedz prawde. psycholog wowczas nie skarci cie,
      ale obierze nowa metode leczenia, zeby ci pomoc. w koncu po co jest?
      ps. tak sobie mysle, ze psycholog nie poczuje sie lepiej ani gorzej, jesli
      bedziesz falszywa.
      tylko ty...
    • rozalda Re: Psycholog 24.02.06, 22:06
      idz natychmiast! dobrego psychologa wcale to nie zdziwi leczysz sie masz prawo
      do wpadki mysl tylko o tym ze kiedys wygrasz w końcu musisz chociaż trochę w to
      wierzyć skoro wciąż walczysz ; ja jestem na liście oczekujących do Kliniki
      Nerwic Instytutu Psychiatrii i Neurologi na Sobieskiego; mija tydzien od mojego
      miesięcznego pobytu w psychiatryku ; chodzę znowu do pracy; jest beznadziejnie
      ale jakoś daję rade;myśle tylko o tym żeby wytrwać te 4 miesiące bardzo licze na
      to leczenie przez ponad 8 lat męczyłam się z tym; dopiero rok temu dowiedzialam
      się i w moim przypadku to może być wina choroby bo do tej pory uważałam że sama
      mam obowiązek sobie z tym poradzić;w końcu sami lekarze potwierdzili że to
      kwestia choroby i to mnie trochę odciążyło;jestem na II roku studiów ale biorę
      roczny urlop dziekański choroba zabrała mi tyle lat ze ten jeden rok jest bez
      znaczenia;z całego serca życze Ci powodzenia w walce mam nadzieję ze kiedyś
      przestaniesz żyć ciągłą walką i zaczniesz żyć NAPRAWDę pozdrawiam Monika
      • misiaxl Re: Psycholog 25.02.06, 18:56
        Wiem już teraz że psycholog jest po to aby pomagać.Od marca zaczynam terapię na
        oddziale dziennym.Będzie tam pracować ta psycholog u której do tej pory się
        leczyłam i chodziłam na terapię indywidualną.Bardzo się cieszę że to już tak
        blisko ale jednocześnie jestem przerażona.Wiem,że tam będzie czas na terapię
        indywidualną i grupową.I właśnie tej terapii grupowej się trochę boję.Nie wiem
        czy będę potrafiła otworzyć się przed wiekszą liczbą osób.Poza tym jak na razie
        ciągle uczę się żyć na nowo i wciąż robię postępy z czego nie ukrywam jestem
        ogromnie dumna.
    • 234az Re: Psycholog 26.02.06, 10:04
      posłuchaj jesteś tylko człowiekiem który popełnia błędy a do tego jeszcze
      jestes chora na bulimie
      jezeli złamałaś regułe i sie najadłś to nic takiego sie nie stało, po to
      chodzisz do psychologa a nie do innej osoby, bo to właśnie tylko psycholog moze
      zrozumieć kiedy złamiesz reguły, nie boj sie psychologa on doskonale rozumie co
      sie z toba dzieje, jezeli tego nie zrozumie to ZMIEŃ PSYCHOLOGA, STUDJUJE
      PSYCHOLOGIE, SAMA JESTEM CHORA NA BULIMIE OD 5 LAT , NA STUDIACH UCZA NAS O
      UZALEŻNIENIACH I WŁAŚNIE BULIMIE ZALICZA SIE DO UZALEŻNIEŃ, DUZO NA TEN TEMAT
      CZYTAŁAM I UWIEŻ MI TO NIE PO RAZ OSTATNI ZŁAMAŁAŚ REGUŁE A WŁAŚNIE PSYCHOLOG
      JEST OSOBA KTÓRA BEDZIE PRZY TOBIE KIEDY BEDZIESZ JE ŁAMAĆ , POMOZE TOBIE WTEDY
      UPORAĆ SIE Z UCZUCIAMI KTÓRE TOWAŻYSZA KIEDY MASZ NAPAD OBŻARSTWA, POZDRAWIAM
      PAPATKI
      • misiaxl Re: Psycholog 26.02.06, 10:32
        Wiesz 234az dziękuje za odpowiedź ale szczerze mówiąc to nie wiem czy to jest
        bulimia.Może raczej anoreksja bulimiczna bo pytałam Tej psycholog kiedy
        stwierdziła u mnie zaburzenia odżywiania czy mam bulimię i powiedziała,że to
        nie jest bulimia.Kiedy zapytałam co sie ze mną dzieje psycholog zapytała:Nie
        wie pani?Powiedziałam tylko że wydaje mi się że to coś z jedzeniem.Jedyne czego
        jestem na 100% pewna to że mam depresję.Wiem że czasem zachowuję się jak
        bulimiczka bo się objadam jednak to nie są tak ogromne ilości jedzenia jak w
        bulimii bo jest to np dwie kanapki z masłem i wędliną lub cała tabliczka
        czekolady albo np 20 dag czekoladek.Wtedy jak się najem to mam okropne wyrzuty
        sumienia.Nienawidzę siebie za to co robię.Dzisiaj znów poddałam sie
        nałogowi.Zamiast zjeść normalne śniadanie zjadłam tabliczkę czekolady i w
        dodatku sama nie wiem dlaczego to zrobiłam.Ale pomyślałam sobie że skoro
        zjadłam ta czekoladę a to ok 500 kcal to nie mogę więcej jeść.Byłam z siebie
        dumna że nie uległam i nie zjadłam śniadania tak jak zwykle do tej pory miałam
        zalecone przez dietetyczkę.Wiem,że to chore i nienormalne co robię ale nie
        potrafię przestać.Zaplanowałam,że obiadu też nie zjem bo czuję się strasznie
        grubo i źle mi z tym.A w ogóle ze mnie to jakiś dziwny przypadek.Mam nadwagę i
        sposób myślenia anorektyczki.Psycholog - wszystko co do tej pory mówiła
        wskazywało że mam anoreksję.Kiedyś powiedziała:"Wie pani przychodzą do mnie
        dziewczyny z anoreksją.Myśli pani,że są szczęśliwe?"Jedyne na co było mnie
        wtedy stać to odpowiedź:Ja bym była szczęśliwa gdybym schudła".Nie wiem już czy
        to anoreksja czy bulimia.Wmawiam sobie że to nie prawda i że to nie możliwe
        żebym miała anoreksję bo anorektyczki są strasznie chude a ja jestem gruba i
        muszę schudnąć.Szczerze mówiąc z drugiej strony to przeczytałam "Namiętnik"
        M.Gretkowskiej i wiem,że(zachowywałam)i chyba nadal zachowuję się jak
        dziewczyna o której było opowiadanie.Cały czas jednak zaprzeczam i nie potrafię
        się przyznać przed samą sobą że to anoreksja.Nie wiem ale kusi mnie żeby spytać
        wprost czy mam anoreksję.Z resztą moja psycholog uważa że jestm inteligentną
        osobą i powinnam się pewnie domyślić co mi jest.
    • 234az Re: Psycholog 26.02.06, 10:15
      LECZE SIE OD 3 MIESIECY I NADAL WYMIOTUJE NAWET TRZY RAZY DZIENNIE ALE
      PSYCHOLOG NIE STAWIA ŻADNYCH REGUŁ TYPU OD DZISIAJ NIE JESZ W DUZYCH ILOŚĆIACH
      I NIE WYMIOTUJESZ, JEZELI TWÓJ PSYCHOLOG STAWIA TOBIE TAKIE WARUNKI TO JEST Z
      NIM COŚ NIE TAK, NA STUDIACH UCZĄ NAS ZE TO BARDZO CIEZKA CHOROBA I NIE MOZNA
      PRZESTAĆ WYMIOTOWAC Z DNIA NA DZIEŃ POTRZEBA CZASU BY ZALECZYC TA CHOROBĘ TO
      WSZYSTKO SIEDZI W GŁOWIE, MUSISZ ZOBACZYC JAK ZAREAGUJR TWÓJ PSYCHOLOG JEŻELI
      ZACZNIE ROBIĆ TOBIE PROBLEMY I NIE ZROZUMIE ZE MUSIAŁAŚ ZWYMIOTOWAĆ BO NIE
      JESTES JESZCZE TAKA SILNA TO ZMIEŃ PSYCHOLOGA
      W POLSCE JEST JESZCZE MAŁO LUDZI KTÓRZY ZAJMUJA SIE TA SPECJALIZACJĄ TA CHOROBA
      WIELU PSYCHOLOGÓW NIE MAM POJĘCIA O PROWADZENIU TERAPI DLA OSÓB CHORYCH NA
      BULIMIE BO NIE BYŁO TEGO KIEDYS NA STUDIACH DOPIERO NIE DAWNO ZACZETO O TYM
      MÓWIĆ , JEŻELI PODEJRZEWASZ ŻE PSYCHOLOG POTEPIA CIEBIE ZA TO ZE ZWYMIOTOWAŁAŚ
      TO SZUKAJ KOGOS KTO NA TYM SIE ZNA, OSO CHORYCH NA BULIMIE NIE POTĘPA SIE ZA TO
      ŻE WYMIOTUJĄ POMAGA SIE IM TYLKO ZASTANOWIC SIE NAD UCZUCIAMI KTÓE POJAWIAJĄ
      SIE KIEDY JEMY W DUZYCH ILOŚCIACH NA TYM POLEGA TERAPIA , JEST CAŁY PROGRAM
      TERAPI DLA OSÓB CHORYCH NA BULIMIE KTÓREGO UCZY SIE NA SOCJOTERAPI I UWIEŻ MI
      NIE MA TAM NIC O POTEPIANIU OSÓB KTÓRE WYMIOTUJĘ
      TWÓJ PSYCHOLOG MÓGŁ DAC TAKI PUNKT OD DZISIAJ STARAMY SIE NIE WYMIOTOWAĆ ALE
      RÓWNIEŻ KIEDY JUZ ZWYMIOTUJESZ ZACZYNA Z TOBA GADAC O UCZUCIACH I NA TYM POLEGA
      TO WSZYSTKO
      POZDRAWIAM
      • misiaxl Re: Psycholog 26.02.06, 10:44
        Wiesz 234az dziękuje za odpowiedź ale szczerze mówiąc to nie wiem czy to jest
        bulimia.Może raczej anoreksja bulimiczna bo pytałam Tej psycholog kiedy
        stwierdziła u mnie zaburzenia odżywiania czy mam bulimię i powiedziała,że to
        nie jest bulimia.Kiedy zapytałam co sie ze mną dzieje psycholog zapytała:Nie
        wie pani?Powiedziałam tylko że wydaje mi się że to coś z jedzeniem.Jedyne czego
        jestem na 100% pewna to że mam depresję.Wiem że czasem zachowuję się jak
        bulimiczka bo się objadam jednak to nie są tak ogromne ilości jedzenia jak w
        bulimii bo jest to np dwie kanapki z masłem i wędliną lub cała tabliczka
        czekolady albo np 20 dag czekoladek.Wtedy jak się najem to mam okropne wyrzuty
        sumienia.Nienawidzę siebie za to co robię.Dzisiaj znów poddałam sie
        nałogowi.Zamiast zjeść normalne śniadanie zjadłam tabliczkę czekolady i w
        dodatku sama nie wiem dlaczego to zrobiłam.Ale pomyślałam sobie że skoro
        zjadłam ta czekoladę a to ok 500 kcal to nie mogę więcej jeść.Byłam z siebie
        dumna że nie uległam i nie zjadłam śniadania tak jak zwykle do tej pory miałam
        zalecone przez dietetyczkę.Wiem,że to chore i nienormalne co robię ale nie
        potrafię przestać.Zaplanowałam,że obiadu też nie zjem bo czuję się strasznie
        grubo i źle mi z tym.A w ogóle ze mnie to jakiś dziwny przypadek.Mam nadwagę i
        sposób myślenia anorektyczki.Psycholog - wszystko co do tej pory mówiła
        wskazywało że mam anoreksję.Kiedyś powiedziała:"Wie pani przychodzą do mnie
        dziewczyny z anoreksją.Myśli pani,że są szczęśliwe?"Jedyne na co było mnie
        wtedy stać to odpowiedź:Ja bym była szczęśliwa gdybym schudła".Nie wiem już czy
        to anoreksja czy bulimia.Wmawiam sobie że to nie prawda i że to nie możliwe
        żebym miała anoreksję bo anorektyczki są strasznie chude a ja jestem gruba i
        muszę schudnąć.Szczerze mówiąc z drugiej strony to przeczytałam "Namiętnik"
        M.Gretkowskiej i wiem,że(zachowywałam)i chyba nadal zachowuję się jak
        dziewczyna o której było opowiadanie.Cały czas jednak zaprzeczam i nie potrafię
        się przyznać przed samą sobą że to anoreksja.Nie wiem ale kusi mnie żeby spytać
        wprost czy mam anoreksję.Z resztą moja psycholog uważa że jestm inteligentną
        osobą i powinnam się pewnie domyślić co mi jest.


        Poza tym ja nie wymiotuję a psycholog nigdy nie stawiała mi żadnych
        warunków.Zawsze jest bardzo wyrozumiała i nigdy nie potepia mnie za to że się
        najadłam czy też za to że się głodziłam.Ciągle z Nią współpracuję i z każdym
        dniem jest coraz lepiej.Mnie jednak przeraża to ze ta terapia tak długo
        trwa.Fakt choruję już 17 lat ale myślałam że da się to szybciej wyleczyć a
        tymczasem okazuje się że przede mna kolejna i to wdodatku Bóg wie jak długa
        terapia.Pytałam się ile będzie trwać ta terapia na oddziale dziennym i niestety
        nie uzyskałam odpowiedzi na moje pytanie.Doszłam do wniosku że nie da się chyba
        tego przewidzieć.Wiesz ta psycholog do któej chodze jest wspaniałą osobą.Kiedyś
        powiedziałą że pomogła jednej anorektyczce i wiesz ja pomyślałąm że mnie może
        też pomoże bo ja chcę żeby ktoś pomógł mi się z tego wyleczyć.I w ogóle kiedyś
        powiedziałą że może ktoś inny będzie mi potrafił pomóc lepiej niż ona ale ja
        wiem że nie chcę rozmawiać z żadnym innym psychologiem bo do niej mam zaufanie
        i to wszystko właśnie jej powiedziałam.Teraz moja pani psycholog bedzie na
        oddziale dziennym i powiedziałam że chciałabym chodzić tam do niej na tą
        terapię.Powiedziałą że mnie zapisze ale będę musiała jeszcze porozmawiać z
        lekarzem.Nie wiesz przypadkiem dlaczego muszę rozmawiać z tym lekarzem?Może
        dlatego że On też będzie tam na tym oddziale dziennym prowadził terapię?Jak
        myslisz?
        • kwiatuszek999 Re: Psycholog 26.02.06, 11:20
          wiecie dlaczego jest tak niewielu dobrych psychologow?
          bo na psychologie ida ludzie z problemami, mowi sie, ze po to by uleczyc wlasne
          problemy, a dobry psycholog/psychoterapeta wcale nie musi byc po przejsciach no
          i przede wszystkim musi umiec pomoc sobie, a dopiero pozniej myslec o pomaganiu
          innym.
          • misiaxl Re: Psycholog 01.03.06, 16:29
            Jestem z siebie dumna!Właśnie jestem po rozmowie kwalifikacyjnej na terapię na
            oddziale dziennym.Terapia zaczyna się od poniedziałku o godz.8.00. Już wiem, że
            będę chodzić tam przez 12 tygodni ale pod warunkiem,że mój kierownik z pracy
            zgodzi się na moją nieobecność w pracy. Bardzo chciałabym żeby się zgodził na
            moją nieobecność bo magłabym chodzić na terapię dzięki której udałoby mi się
            zmienić swoje życie na lepsze.Bardzo chcę wyzdrowieć i ta terapia jest dla mnie
            barzdo ważna.Jest ona dla mnie szansą na lepsze życie,szansą powrotu do
            normalności.Żeby tylko kierownik ustosunkował się pozytywnie do mojej
            prośby.Mam nadzieję że wszystko pójdzie po mojej myśli.
              • kwiatuszek999 Re: Psycholog 01.03.06, 21:40
                i co myslisz ze terapia cie uzdrowi? buahahaha
                nie odradzam, ale nie licz, ze to cie wyleczy, nawet przy silnych checiach moze
                nie przyniesc rezultatu.
                zreszta ja jestem wlasnie w trakcie terapii na oddziele dziennym, staram sie
                nie zawalac studiow, ale ciezko jest, dzien w dzien placze, oj nawet sobie nie
                wyobrazasz co to za emocje, na razie malo ludzie, boze jakie ludzie tam maja
                problemy, ja to sie moge pod stol schowac i jak ich slucham lzy same mi leca...
                • misiaxl Re: Psycholog 02.03.06, 20:29
                  Ja jednak wierzę,że mi się uda wyzdrowieć zrobilam już spore postępy w terapii
                  bo leczę się już prawie trzy lata.Przez te trzy lata bywało różnie.Nawet teraz
                  ostatnio miałam okres załamania ale jakoś nie poddałam się chorobie.Dzięki
                  siostrze i rozmowie z Nią udało mi się zwyciężyć chorobę.Wierzę,że wyzdrowieję
                  a terapia może nie uleczy mnie ale sprawi że poczuję sie bardziej pewna siebie
                  i stanę się bardziej samodzielna.
                  • misiaxl Re: Psycholog 03.03.06, 14:35
                    No i niestety z terapii nici.Pracodawca nie zgodził się na moją nieobecność w
                    pracy.Tak więc nadal nie mam co liczyć na poprawę stanu zdrowia.Nadal niestety
                    bedę w tym tkwić.I chyba już do końca życia.Faktycznie byłam naiwna,że liczyłam
                    na tą psychoterapię.
                    • wielkie.nieba Re: Psycholog 03.03.06, 17:18
                      Misia. Capuccino ma rację. Jaką masz gwarancję, że Twoja choroba będzie
                      wyglądać za kilka lat tak samo jak teraz??(jeśli nie zdecydujesz się na
                      leczenie). Jest niestety niebezpieczeństwo, i to - jak mi się zdaje - spore, że
                      potem bulimia i tak "zabierze" Ci pracę.
                      Coś w tym stylu było u mnie. Odwlekałam moment pójścia na ter, bo studia, bo
                      bez sensu teraz przerywać, po pracy mgr będzie odpowiedniejszy moment. No i
                      teraz mus iść do szpitala, żeby w ogóle doczekać się kiedyś tej mgr, nauczyć
                      się znowu uczyć, pracować normalnie itd.
                      • misiaxl Re: Psycholog 03.03.06, 20:49
                        Może faktycznie nie jestem już dzieckiem bo faktycznie mam 30 lat ale tak na
                        prawdę czuję się jak dziecko,jak mała bezbronna dziewczynka.Na prawdę chciałam
                        pójść na tą terapię ale niestety zostałam postawiona przed faktem
                        dokonanym.Kierownik był pozytywnie nastawiony ale prezes postawił warunek albo
                        praca albo terapia.Ponieważ bardzo zależało mi i na pracy i na terapii
                        zaproponowałam że będę przychodzić do pracy na drugą zmianę.Wtedy rano
                        chodziłabym na terapię a po południu do pracy.Niestety nie została
                        zaakceptowana moja propozycja przez prezesa firmy.Wiem dziewczyny że może dla
                        mnie ważniejsza powinna być psychoterapia ale jak sobie przypomnę że przez dwa
                        lata bezskutecznie szukałam pracy(przez to też nabawiłam się depresji) to same
                        rozumiecie że trudno mi podjąć decyzję aby pójść na terapię i nie przejmować
                        się tym że stracę pracę.W tej chwili mogę sobie tylko tłumaczyć to w ten sposób
                        że Bóg nie wysłuchał moich próśb gdyż widocznie są osoby które bardziej niż ja
                        potrzebują tej terapii.
                        • kwietniowe_cappuccino Re: Psycholog 03.03.06, 21:53
                          Oj, przestań - nawet boga i prezesów w to mieszasz? A prawda jest brutalna -
                          albo bierzesz sie w garść, albo do końca życia bedziesz płakać na tym forum,
                          jaką jesteś bezbronną dziewczynką. A to można znieść najwyżej u 15-latek.
                          • misiaxl Re: Psycholog 03.03.06, 22:29
                            Kwietniowe cappuccino ja chciałabym pójść na tą terapię ale nie mogę pozwolić
                            sobie na utratę pracy.W związku z tym postanowiłam sama uporać się z moimi
                            problemami i wziąć życie w swoje ręce.Wiem że potrzebuję terapii ale potrzebuję
                            też pracy.W mojej sytuacji(spłacam kredyt) nie mogę pozwolić sobie na utratę
                            pracy więc jedyne co mogę zrobić to zrezygnować z psychoterapii i wziąć się w
                            garść.
                            • wielkie.nieba Re: Psycholog 03.03.06, 22:47
                              Więc powodzenia. Jeśli dotychczas nie próbowałaś "sama uporać się ze swoimi
                              > problemami i wziąć życie w swoje ręce" - oczywiście próbuj. Może to przekona
                              Cie ostatecznie do tej nieszczęsnej terapii. Nic za darmo.
                              • misiaxl Re: Psycholog 03.03.06, 23:05
                                Nie no prawda jest taka że sobie nie radzę.Nie radzę sobie z problemami a
                                emocje wyrażam za pomoca jedzenia.Wiem że to nie jest normalne ale teraz jest
                                dużo lepiej niż było i dużo na prawdę osiągnęłam.Wiem,że dzięki
                                psychoterapii.Trwa już trzy lata wprawdzie ale efekty widać(to nie tylko moje
                                zdanie)gołym okiem.Co z tego jak nie potrafię zebrać się w sobie i podjąc
                                decyzji żeby pójść na terapię.Z resztą rozmawiałam z psycholog i Ona
                                powiedziała,że faktycznie dużo pracy kosztowało mnie i Ją to abym znalazła
                                pracę i w związku z tym szkoda byłoby teraz stracić pracę.Z resztą od kiedy
                                poszłam do pracy moje życie zmieniło się na lepsze.Boże!Co ja mam zrobić?
                                • misiaxl Re: Psycholog 04.03.06, 09:18
                                  Kurcze,żeby ta psycholog zagwarantowała mi że jeżeli zdecyduję się na terapię i
                                  pójdę tam na te trzy miesiące to potem bez problemu znajdę pracę nie
                                  zastanawiałabym się w ogóle co mam robić.Jeżeli miałabym pewność że znajdę
                                  pracę i to w dodatku w swoim zawodzie odeszłabym z obecnej pracy,poszłabym na
                                  ta trzymiesięczną terapię.Nie wahałabym się ani minuty.wiedziałąbym jaka podjąć
                                  decyzję.A tak sami rozumiecie.Czuję się okropnie.Dlaczego zostałam postawiona
                                  przed takim wyborem?I co ja mam robić?Jaką podjąć decyzję,żeby była dla mnie
                                  korzystna?Zrezygnuję z pracy stracę pracę i pieniądze.Do tej pory przez to że
                                  miałam pieniądze przynajmniej chociaż trochę byłam niezależna od rodziców.nie
                                  musiałam ich prosić o kasę na swoje potrzeby. Z resztą u mnie w domu wszyscy
                                  uważają że moja decyzja o tym aby nie odchodzić z pracy była słuszna.Czuję się
                                  okropnie i strasznie z tym całym ciężarem jaki muszę dźwigać.Jak długo to
                                  jeszcze wytrzymam?Dlaczego nikt mi nie pomoże.Nawet Bóg mnie
                                  opuścił...Koszmar!!!
                                  • amela Re: Psycholog 04.03.06, 14:22
                                    podpisuję sie pod tym co napisały:kwietniowe cappucino i wielkie nieba...
                                    Misiu, też miałam takie dylematy- od pieciu lat nie chciałam isc na terapię na
                                    oddz.dziennym ani całodobowym, bo praca najważniejsza. zresztą w międzyczasie
                                    leczyłam się ambulatoryjnie..i co, teraz cholernie załuję tych straconych lat,
                                    bo mogłam je mieć za sobą...
                                    miałam efekty terapii, oczywiscie, ale w nie były one na tyle duże, żeby pomóc
                                    mi wyzdrowieć, pewnego dnia przegrałam i nie mogłam już pójśćdo pracy.i to nie
                                    ja juz o tym decydowałam. wszystko się już szybko potoczyło..jeszcze masz
                                    czas, aby samej podjąć decyzję, nie jesteś do tego zmuszona, ale czy możesz
                                    przeewidzieć,co będzie za miesiąc lub dwa?ja też rozważałam tędecyzję pod
                                    koniec zeszłej zimy, potem na wiosnę poczułam się super i wydawało mi się, że
                                    zdrowieję, a w lipcu wszystko się zawaliło.nie dopuść do tego!!!!pamiętaj, że
                                    teraz jeszcze ty decydujesz!!!pomysl co jest dla ciebie najważniejsze w zyciu?
                                    czy naprawdę praca?jesli tak, to zyczę Ci powodzenia, i mam nadzieję, że Ty z
                                    kolei dobrze wybrałaś..
                                    • misiaxl Re: Psycholog 04.03.06, 17:44
                                      Ojej amelo gdyby to było takie proste...Mnie wydaje się że dla mnie najlepszym
                                      wyborem byłaby psychoterapia ale niestety moi najbliżsi uważają,że nie powinnam
                                      wybierac terapii i rezygnować z pracy.Dzisiaj miałam podły dzień.W zasadzie
                                      powinnam sie cieszyć bo brat dostał pracę w renomowanej firmie.Niestety zamiast
                                      cieszyć się razem z Nim pomyslałam sobie,że On to ma szczęście.Znalazł dobrą
                                      pracę a ja jestm głupia beznadziejna i do niczego się nie nadaję.Pomyślałam
                                      sobie że jestem najgorsza i najgłupsza z rodziny i oczywiście nie chciałam jeść
                                      ale pogadałam z siostrą która jeszcze raz utwierdziła mnie w przekonaniu ze nie
                                      powinnam rezygnowac z pracy i nie poddałam się chorobie.Zjadłam tak jak wszyscy
                                      obiad ale teraz czuję do siebie wstret.Siostra powiedziała,że ta terapia być
                                      może wcale mi nie pomoże i wtedy nie dość że będę w złym stanie psychicznym to
                                      jeszcze zostanę bez pracy.Powiedziała że sama powinnam sobie pomóc np.zapisując
                                      się na jakieś inne studia(mam wyższe wykształcenie.jestem chemikiem)ale ja mam
                                      w głowie tylko to że do niczego się nie nadaję a jedyne co mi najlepiej
                                      wychodzi to odchudzanie i w tym jestem dobra.Tylko te mysli teraz krążą mi po
                                      głowie.Wiem że potrzebuję terapii ale nie kosztem pracy.Być może kiedys
                                      uruchomią taki oddział dzienny gdzie zajecia będą odbywały się po południu i te
                                      osoby kóre pracują tak jak ja też będą miały szansę się leczyć.Poza tym skoro
                                      ta psycholog zaproponowała mi terapię to czemu nie mogę do Niej nadal chodzić
                                      co jakiś czas? W końcu nie jest powiedziane że nie mogę nadal spotykać się z
                                      psycholog na terapii indywidualnej.Poza tym chodzę do psychiatry więc jestem
                                      pod dobra opieką i tylko muszę zawziąć się i nie okazywać mojej słabości.Żeby
                                      to tylko było takie proste...
                                      • amela Re: Psycholog 05.03.06, 19:50
                                        ja wiem, że to nie jest takie proste...ja też nie chciałam rezygnować z
                                        pracy..to nie był mój wybór...po prostu organizm w pewnym momencie sam
                                        powiedził NIE. choruję b. długo, ponad 10 lat, na przemian a. i b., widocznie
                                        do tego musiało dojść, żebym wzięła się za siebie poważnie..
                                        terapia dzienna nie jest widzimisię psychologów.dostajesz wtedy zwolnienie
                                        lekarskie, bo chodzi o to, zebyś skoncentrowała się na tym, co się dzieje na
                                        terapii. poza tym, wiem z włąsnego doświadcznia - jest ona tak wyczerpujaca, ze
                                        naprawdę nie miałabyś siły równocześnie pracować...pozostali uczestnicy terapii
                                        tak jak ja, przyznawali, ze emocje i przeżycia są tak duże, że ledwie starcza
                                        im sił, by dotrzeć do domu..ja w trakcie terapii - po zajęciach ciagle spałam,
                                        aż rodzina niepokoiła sie co siędzieje..dopiero zapewnienia terapeutów, ze to
                                        normalne oraz doswiadczenia pozostałych osób upewniły mnie, że nic złego się
                                        nie dzieje..
                                        po prostu decydując się na taką terapię, musisz mieć swiadomośc ze maxymalnie
                                        koncentrujesz sięna swojej osobie i grupie terapeutycznej, a cała reszta
                                        schodzi na plan dalszy.. ja nawet nie miałąm siły spotykać się z chłopakiem,
                                        nawet rozmawiać z nim przez telefon, i okazało się,że nie
                                        wytrzymał"konkurencji" z terapią..
                                        ja wiem ze to nie jest proste.,moja rodzina wcale nie popierała mnie w tej
                                        decyzji, bo przecieżpraca, przecież co ludzie powiedzą, przecieztak nie mozna -
                                        ota tak sobie - rezygnować z normalnego zycia.
                                        nadal jestem na zwolnieniu lekarskim, z pracy mnie jeszcze nie zwolnili,
                                        choćspodziewam się tego, gdy wrócę, w lipcu minie rok mojej nieobecnosci...
                                        ale wiesz co?
                                        mysle że warto było poswiecić ten czas, rok wyrwany z życia, nie wiem co będzie
                                        dalej, ale mimo ze nadal mam objawy ED, jest mi duzo łatwiej żyć...i to dzieki
                                        tym terapiom grupowym..nigdzie tyle sięnie nauczyłam co tam..było bardzo
                                        cieżko, naprawdę kilka razy rezygnowałam, płakałam, przezywałam skrajne emocje,
                                        włąćznie z chęcią "całkowitego zakończenia tego koszmaru", ale przeszłąm przez
                                        to wszystko i nikt mi nie odbierze tego, na co zapracowałam..
                                        wybacz za chaos, ale piszę to z serca, naprawdę szczerze życzę Ci, żebyś
                                        podjęła dobrą dla siebie decyzję...nawet wbrew rodzinie i znajomym..ty
                                        najlepiej wiesz, w jakim jesteś stanie i jak długo uda Ci się żyć tak jak
                                        teraz...
                                        dodam jeszcze, bo to takze b.ważne, że na zwolnieniu lekarskim otrzymujesz
                                        chyba 90%wynagrodzenia, możesz je ciągnąć do 6 mies.,i w tym czasie nikt nie
                                        może Ciebie zwolnic, jesli konieczne jest przedłuzenie zwolnienia, teżjest na
                                        to wyjście.dowiedziałam się tego od osób na grupie i tak też zrobiłam. i wierzę
                                        że ZUS nie wyrzuca pieniedzy na darmo, bo ciężko nad sobą pracujęi jeszcze mu
                                        to wszystko zwrócę z nadwyżką. a lekarz-orzecznik dał mi zyciową szansę. mam
                                        kasę na życie i czas, więc mogę się leczyć - również prywatnie. i zapewniam
                                        cię, ze nie marnuję danej mi szansy!!
                                        pozdrawiam Cię Misiu i trzymam za Ciebie kciuki!
                                        • misiaxl Re: Psycholog 06.03.06, 10:17
                                          Amelo.Bardzo dziękuję Ci,że tak żywo zainteresowałaś się moim problemem.Ja
                                          właśnie podobne słowa usłyszałam od pracodawcy,że nie miałabym siły pracować.A
                                          mój kierownik powiedział,że mi taka terapia nic nie da.Wiem już co
                                          zrobić.Podjęłam tą decyzję świadomie.Nie zrezygnuję z pracy.Zwolnienia też nie
                                          wezmę bo pewnie znalazłby się ktoś inny na moje miejsce.Wolę pracować i cieszyć
                                          się z tego jak jest obecnie bo tak szczerze mówiąc to nie jest ze mną wcale tak
                                          źle.Poza tym w pracy czuję,że żyję.Jestem lubiana przez mojego kierownika i
                                          przez innych pracowników.Poza tym mam też wsparcie mojej najbliższej rodziny co
                                          nie ukrywam jest dla mnie niezmiernie ważne.Tak więc wiem że muszę być silna i
                                          muszę wierzyć w to że sobie poradzę z chorobą.Bez takiego przekonania trudno
                                          wyzdrowieć.Dzisiaj idę do psychiatry bo skończyły mi się leki.Wiem,że z pomocą
                                          leków i rodizny poradzę sobie i nie potzrebuję terapii do tego aby być zdrową i
                                          cieszyć się życiem.Wiem że wszystko zależy ode mnie i od mojego
                                          nastawienia.Wiem że nikt się za mnie nie wyleczy,że sama muszę się z tym
                                          uporać.Wierzę że mi się uda i że dam radę bez tej terapii na oddziale dziennym.
                                          • misiaxl Re: Psycholog 09.03.06, 21:29
                                            Widać Opatrzność Boża czuwa nade mną.Co prawda zrezygnowałam z terapii i
                                            poświęciłam się pracy ale nie żałuję tego.Podjęłam decyzję wprawdzie nie
                                            samodzielnie bo po rozmowie z bliskimi ale zdecydowałam,że ważniejsza dla mnie
                                            jest praca.Zdrowie też ważne ale w dzisiejszych czasch gdzie trudno znaleźć
                                            zatrudnienie nie mogłam postapić inaczej.Jednak Bóg ma mnie w swojej opiece bo
                                            dzisiaj spotkałam lekarza który prowadzi tą terapię na oddziale dziennym i
                                            rozmawiałam z Nim.Zapytał mnie co postanowiłam.Powiedziałam Mu wszystko że
                                            szczegółami,że musiałąm wybrać pracę albo leczenie i wybrałam pracę.W trakcie
                                            rozmowy okazało się że pan doktor pracuje w tym samym zakładzie pracy gdzie ja
                                            i zna mojego pracodawcę.Obiecał mi że z Nim porozmawia pod warunkiem że będę
                                            tego chciała.Powiedziałam, że chcę żeby porozmawiał bo bardzo zależy mi na tym
                                            aby się wyleczyć i pozbyć tych problemów które mam.Jutro mam się do Niego
                                            zgłosic o godz.12.00.Ciekawa jestem co z tego wyniknie.Tak bardzo chciałabym
                                            żeby pracodawca zgodził się na moje leczenie.Bardzo zależy mi na tym aby raz na
                                            zawsze skończyć z odchudzaniem i nieustannym myśleniu o jedzeniu.Mam
                                            nadzieję,że wszystko się jakoś ułoży i będę mogła jednocześnie chodzić na
                                            terapię i pracować.
                                            • misiaxl Re: Psycholog 10.03.06, 17:22
                                              No niestety.Pomimo dobrych chęci pana doktora nic nie wyszło z rozmowy z
                                              prezesem firmy.Prezes nie zgodził się żebym pracowała na drugą zmianę.No
                                              cóż...Jak widać coś za coś.Albo praca i pieniądze a tym samym samodzielność
                                              albo choroba i leczenie.Nie ma lekko.Na szczęście pan doktor powiedział,że
                                              gdyby tylko coś zmieniło się w moim życiu jeżeli chodzi o pracę i miałabym
                                              możliwość przychodzić na terapię na oddział dzienny w godzinach porannych to
                                              mogę w każdej chwili przyjść i zawsze mnie przyjmą.
                                              • chevrefeuille Re: Psycholog 10.03.06, 17:56
                                                ja chodze do psychologa raz na miesiac...a przez ten miesiac musze sobie radzic
                                                sama.i nie radze sobie.spotkania trwaja roznie.godzine.pol.poltorej.nigdzie
                                                indziej nie chca mi pomoc...
                                                • misiaxl Re: Psycholog 10.03.06, 19:03
                                                  Wiesz?Współczuję Ci bo wiem,że jest Ci trudno.Doskonale rozumiem co czujesz.W
                                                  zaburzeniach odżywiania ważne jest wsparcie najbliższych.Oczywiście ważna jest
                                                  też pomoc specjalistów.Ja leczę się już trzy lata ale zawsze kiedy chcę mogę
                                                  porozmawiać z moją pania psycholog.Fakt ostatnio nie miała dla mnie czasu ale
                                                  zmieniła system pracy więc rozumiem Ją doskonale.Poza tym wiem,że nie tylko ja
                                                  potrzebuję pomocy.Jest wiele osób którym pani psycholog pomaga i ja nie jestem
                                                  jedyną osoba która potrzebuje Jej pomocy.Ona też ma swoje życie prywatne więc
                                                  nie mogę mieć do Niej pretensji,że nie miała ostatnio czasu.Niezwykle miło mi
                                                  że znalazła się osoba której nie mniej niż mnie zależy na moim wyzdrowieniu.Pan
                                                  doktor psychiatra którego poznałam, kiedy dowiedział się że mam wyższe
                                                  wykształcenie powiedział że wraz z innymi paniami psycholożkami muszą
                                                  zatroszczyć się o mnie.To na prawdę miło z Ich strony.Ja barzdo sobie to
                                                  cenię.Wierzę że ta moja dzisiejsza rozmowa z doktorem nie była ostatnią i
                                                  jeszcze kiedyś na pewno sie spotkamy.Powiedział mi że miejsce na oddziale
                                                  dziennym czeka na mnie i jak tylko coś zmieni sie w związku z moją pracą w
                                                  każdej chwili jak tylko będę chciała przyjma mnie na oddział.Na prawdę są to
                                                  dla mnie bardzo cenne słowa.A Ty skoro sobie nie radzisz powinnaś porozmawiać
                                                  ze swoim psychologiem, powiedzieć mu o wszystkich swoich odczuciach i zapytać
                                                  czy nie mogłabyś przychodzić częściej?Mam nadzieję że wszystko będzie
                                                  dobrze.Nie może być inaczej.Ja w to wierzę i Ty też musisz uwierzyć.
                                                  • dolly21 Re: Psycholog 15.03.06, 12:21
                                                    misiaxl czy jesteś z W-wy?jesli tak to u jakiego psychologa? gdzie masz
                                                    możliwość korzystania z terapii na oddziale dziennym? szukam sprawdzonych
                                                    ludzi, na rynku jest b.duża oferta chociażby psychologów, do tej pory nie
                                                    znalazłam nikogo odpowiedniego.
                                                  • misiaxl Re: Psycholog 15.03.06, 12:38
                                                    No niestety...Bardzo mi przykro ale nie jestem z Warszawy.Szkoda,że nie
                                                    natrafiłaś do tej pory na jakiegoś doświadczonego psychologa.Ja chodzę do
                                                    wspaniałej pani psycholog ale niestety mieszkam daleko od W-wy więc przykro mi
                                                    ale nie pomoge Ci.Wiem już że mam wielkie szczęście że trafiłam na
                                                    profesjonalistkę w temacie jakim są zaburzenia odżywiania i wiem,że jeżeli chcę
                                                    być zdrowa nie mogę przerywać terapii dlatego postanowiłam dzisiaj zadzwonić do
                                                    tej pani psycholog i poprosić o spotkanie.
                                                  • misiaxl Re: Psycholog 16.03.06, 09:34
                                                    Nie wiem dlaczego tak podle się czuję?Znowu wróciła choroba.Ograniczam jedzenie
                                                    i wydaje mi się że schudnę i chociaż to mi wyjdzie bo jak na razie wszystko co
                                                    zaplanuję nie wychodzi.Znowu przestałam regularnie się odżywiać.Najgorsze że
                                                    nie wiem dlaczego to robię.W domu wszystko w porządku więc nie mogę winić o ten
                                                    stan domowników.Dzisiaj rozmawiałam z mamą i ona powiedziała że to może
                                                    zwiazane jest z tą terapią na oddziale dziennym i tym,że prezes nie wyraził
                                                    zgody na moje leczenie.Powiedziałam mamie,że wiem że mój wybór żeby chodzić do
                                                    pracy i zrezygnować z terapii był właściwy.Tak właśnie uważam.Nie wiem co mogło
                                                    wpłynąć na taką moją reakcję?A w ogóle to nienawidzę tego prezesa i nie chcę go
                                                    znać.Jak go widzę(osttnio częściej niż rzadziej)to na jego widok robi mi sie
                                                    niedobrze.Tylko nadal nie wiem co jest przyczyną tego że znów się głodzę i
                                                    sprawia mi to przyjemność?A może to faktycznie chodzi o tą terapię tylko ja
                                                    sobie wmawiam że tak nie jest?Dzisiaj postanowiłam pójść do tej pani psycholog
                                                    i porozmawiać z Nią o tym co się dzieje.Mam nadzieję że rozmowa z Nią mi pomoże
                                                    dowiedzieć się co jest przyczyną tego mojego zachowania.Jedno jest pewne mam
                                                    teraz strasznie trudny okres w życiu i nie mogę sobie z sobą poradzić.Może
                                                    powinnam wybrać terapię a nie pracę...Sama już nie wiem...Wydaje mi się że
                                                    straciłam szansę na lepsze i bardziej szczęśliwe życie.Ale czy aby to co myslę
                                                    ma w ogóle sens?Czy mam rację?
                                                  • kwietniowe_cappuccino Re: Psycholog 16.03.06, 14:36
                                                    misiu, masz 30 lat!!!! nie zmuszaj całego świata, źeby myślał za ciebie i nie
                                                    zwalaj winy na cały świat - w tym na prezesa i pana boga! zdecyduj się na coś i
                                                    zrób to konsekwentnie. Zapewne za chwilę bedziesz miała 31 lat!
                                                  • misiaxl Re: Psycholog 16.03.06, 21:08
                                                    Właśnie podjęłam decyzję.Zdecydowałam,że chcę dalszej terapii u mojej psycholog
                                                    ale w godzinach popołudniowych a nie na oddziale dziennym.Dzisiaj odważyłam się
                                                    zadzwonić do mojej pani psycholog bo zauważyłam że zamiast być lepiej mój stan
                                                    psychiczny pogarsza się.Wiele mnie kosztowało żeby do Niej zadzwonić ale
                                                    przełamałam się i jakoś mi poszło.Oczywiście usłyszałam że pani psycholog nie
                                                    ma czasu ale nie dałam się zbyć.Porozmawiałam z Nią chwilę i ustaliłyśmy że
                                                    będę mogła zobaczyć się z Nią we wtorek o 17.00.Powiedziałam też o moich
                                                    obawach odnośnie wyboru(praca czy psychoterapia) którego dokonałam.Pani
                                                    psycholog powiedziała mi że to była bardzo dojrzała i właściwa decyzja.Poczułam
                                                    się dużo lepiej gdy usłyszałam te słowa.Podziałały jak balsam dla zranionej
                                                    duszy. Szczerze mówiąc to strasznie trudne chwile przeżywam obecnie i ciężko mi
                                                    odnaleźć się w tej nowej dla mnie sytuacji ale nie mogę sie poddać.Chcę być
                                                    zdrowa więc muszę o siebie walczyć.Muszę walczyć o to by moje życie było lepsze
                                                    niż jest teraz.Wiem i zrozumiałam to że jedyne czego teraz najbardziej pragnę
                                                    to być zdrową szczęśliwą i zadowoloną ze swojego życia osobą.Wiem i wierzę w
                                                    to,że ta pani psycholog może mi w tym pomóc,może mi pomóc zobaczyć że można
                                                    czerpać radość z życia.Jeżeli Ona uważa inaczej,jeżeli powie że nie potrafi mi
                                                    pomóc to postanowiłam,że jak pójdę do Niej we wtorek to poproszę o kontakt z
                                                    jakimś innym terapeutą który będzie mógł kontynuować moją terapię.Chociaż tak
                                                    prawdę mówiąc to nie chciałabym zrywać kontaktów z tą pania psycholog do której
                                                    chodzę ponieważ sama dostrzegam efekty dotychczasowej pracy i w dodatku to nie
                                                    jest tylko moja subiektywna ocena bo to samo zauważyła moja pani doktor
                                                    psychiatra u której się leczę.Tak więc jeżeli tylko ta pani psycholog się
                                                    zgodzi to chciałabym kontynuować u Niej terapię.Mam nadzieję,że zgodzi się
                                                    spotykać ze mną po południu po pracy.Jeżeli powie "niestety nie mogę dłużej
                                                    prowadzić pani terapii" poszukam jakiegoś innego terapeuty.Nie wiem sama co
                                                    mysleć ale jest we mnie dużo wiary że wszystko jakoś się ułoży i w końcu będę
                                                    zdrowa.Gdzieś kiedyś przeczytałam że terapia to ciężka praca nad sobą i w
                                                    trakcie jej trwania są wzloty i upadki.Do tej pory jakoś ich nie
                                                    zauważałam.Teraz już wiem co miały znaczyć te słowa.Wierzę,że będzie dobrze że
                                                    jakoś dam sobie radę bo mam wsparcie najblizszych - mojej rodziny a pomoc
                                                    której potrzebuję aby wyzdrowieć mam nadzieję otrzymam od specjalisty - od
                                                    mojej pani psycholog bądź też od jakiegoś innego terapeuty którego Ona mi
                                                    poleci.Jeszcze raz dziękuję za te wszystkie słowa skierowane do mnie ponieważ
                                                    prawdę mówiąc dały mi trochę do myślenia ale przede wszystkim podniosły trochę
                                                    na duchu i wzbudziły we mnie nadzieję na lepsze jutro.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka