krzakikrzaki
22.08.08, 00:16
Te post może zostać skazowany. Piszę go nie będąć w pełni śiadoma,
co nie znaczy, że jestem pijana lub odurzona. Piszę na granicy
załamania nerwowego albo szaleństwa. Nigdy tej granicy nie
przekroczę, bo nie umiem. Nie mam już siły żyć, ale nie popełnię
samobójstwa, bo nie umiem. Po powrocie z pracy położyłam sie do
łózka, bo nie miałam siły sie poruszać, Nie chcę jutro iść do
pracy.. I jeszcze ten cholerny weekend, sama myśl o weekendzie mnie
dobija. Nie chcę weekendów, świąt i wakacji, nie chcę pracy, nie
chce dnia ani nocy. Nie chcę ocen, diagnoz i osądów, dorych i złych
rad, banałów, komunałów. Naprawdę myslicie, że mówiąc komuś np. że
za bardzo się przejmuje, ta osoba przestanie się tak przejmować?
Rady służą tylko osobom, które je wygłaszają. Wyzwiska, wzbudzanie
poczucia winy, wymówki, pretensje. Albo opowiadanie o Bogu, poparte
najczęsciej szantażem w stylu Bez niego nie będziesz szczęśliwa. Ja
już nie mam siły, zostawcie mnie. I jeszcze te słońce, którego
nienawidzę, które mnie zabija. Nie mam siły. Nie chcę sie jutro
obudzić. Całe życie przede mną, mogę wiele osiągnąć, tylko co mi z
tych osiągnieć? Może nie chcę żadnych? Ale trzeba to powtarzać, wraz
z komplementami, nie bacząc iz nie mam komoleksów. Ale słyszę to
bardzo rzadko, bo z reguły nic nie słyszę. Nie mam siły, Nie mam
siły. Powiecie , że to depresja i trzeba to leczyć? Bo wam sie
wydaje że to taka choroba jak zapalenie płuc. Ale nie ma leku na złe
wspomnienia, których jest za wiele i na ciężkie zycie, nie ma. Do
pewnego momentu można iść pod wiatr, do pewnego momentu mozna byc
opluwanym, ale później pojawiaja się pytania? Po cholere to robisz?
Po co Ci to? że psycholog? Co paniusia w eleganckim sfeterku może
wiedzieć o noclegowni dla bezdomnych, o pracy fizycznej, o biedzie,
o wsi bez kanalizacji, o przemocy, która nie wygląda jak przemoc?
Ona tego nie doświadczyła. To dla niej bajki Szeherezady. Pani
psycholog może porozmawiać o stersie w korporacji albo o
trudnościach w związku 2 intelektualistów. Nie mam siły. Nie mam
tozsamości. Nie było mojego dzieciństwa, nie było mojej młodości,
nie mam rodziny. Nie mogę porozmawiać o nartach, górach,
restauracjach, świętach, to mnie to nie dotyczy. Kiedyś chciałam
mieć tylko prysznic, ciepłą zupę, że pójdę do sklepu kupie chleb,
masło, pomidora i zrobie kanapki, że będzie ciepło w domu, ale kto w
to uwierzy, przecież mamy XX w i jest Warszawa. Street walkerzy
chodzą po ulicach tup, tup, tup - możecie żyć inaczej - mówią. Tylko
po co? Żeby byc ciałami najedzonymi, ubranymi, bez przeszłości, bez
tożsamości? Przecież ja nie planowałam takiego życia, ja go sobie
nie wymysliłam. Zasłużyłam choć na odrobine spokoju.
Tak, wszystko ze mną w porządku jest. Dzieci bez rąk i nóg maja
gorzej, wiem, słyszałam już to. Tak, przyjęłam do wiadomości.
Ja chcę tylko odrobinki spokoju, chociaż odrobinki.
Przepraszam, chciałam to po prostu komus opowiedzieć