Dodaj do ulubionych

Mąż i pies!

IP: 194.204.161.* 15.01.02, 08:44
Prosze o radę, bo sama nie wiem co już zrobić - mam męża i od 3 miesięcy psa
owczarka niemieckiego (ma teraz 5 m-cy). Mieszkamy w trzypokojowym mieszkaniu w
bloku. Pies demoluje to mieszkanie okrutnie - podczas, gdy my jesteśmy w pracy
w domu jest tornado. Mimo chowania przedmiotów, czy zamykania pokoi nic to nie
pomaga. Ostatnio np. wydrapał pazurami dziurę w ścianie. Ma kupę zabawek,
kości, jednak to nie wystarcza, aby go zając w dzień. I tak jest co dzień -
zniszczenai są mniejsze lub większe. Wczoraj, gdy przyszłam do doamu i znowu
zastałam zniszczenia w domu załamałam się i powiedziałam mężowi, aby psa oddać
do domu - koniecznie z ogródkiem. Mówiłam o tym już pare razy wcześniej, więc
nie jest to nowy temat. Mąż odpowiedział, że mu te zniszczenia nie
przeszkadzają, a ostatecznie stwierdził, że mogę go oddać, ale on będzie
nieszczęsliwy i że jestem dziecinna oddając psa. I pytanie: co powinnam robić:
godzić się na zniszczenia, czy oddać psa? i jak to przetłumaczyć mężowi, który
powiedział, że umywa ręce, bo zniszczenia mu nie przeszkadzają.
i druga sprawa: mąż powiedział, że on właściwie nie ma nic do gadania w domu.
Tymczasem sprawa jest taka, że jak ja cos zaproponuję to on przytaknie, raczej
nie zaprzecza. A teraz mówi,że ja o wszystkim decudje podczas, gdy on nie ma
zdania lub się zgadza.
No i co mam zrobić??
Obserwuj wątek
    • agniecha3 Re: Mąż i pies! 15.01.02, 09:32
      najpierw jedno male pytanie - po co wzieliscie psa (i kto o tym zdecydowal),
      skoro teraz chcesz go oddac? A jak mielibyscie male dziecko (bo przypuszczam,
      ze nie macie) i ono by psocilo, to tez bys oddala? Moim zdaniem skoro juz sie
      na psa zdecydowaliscie, to wzieliscie za to stworzonko odpowiedzialnosc - to
      nie jest zabawka, ktora mozna wyrzucic, bo nie pasuje do wystroju wnetrza. To
      jeszcze szczeniak, wyrosnie z psocenia. Nie wiem, czy kiedykolwiek mialas psa,
      ja tak i powiem Ci, ze balagan w domu to nic w porownaniu z radoscia, jaka moze
      dac taki merdajacy przyjaciel :-)
      Jesli chodzi o wydrapana dziure w scianie, to przypuszczalnie szczeniakowi
      brakuje wapna. Mialam juz kilka psiakow i podanie wapna (mozna kupic u
      wiekszosci weterynarzy, ew. jakis preparat wapniowy w aptece) zawsze pomagalo
      na drapanie scian. A ze rozrzuca zabawki - to dosc normalne i u szczeniat, i u
      malych dzieci. Moze zamiast przejmowac sie rozgardiaszem - zacznij czerpac
      radosc z obecnosci tego zwierzecia. A do sprzatania to ja bym zaprosila
      malzonka - wtedy nie bedziesz miala wrazenia, ze ten okropny pies jest tylko na
      Twojej glowie.
      Co do wypowiedzi Twojego meza, to chyba calkiem osobny rozdzial...
      • Gość: miśka Re: Mąż i pies! IP: 194.204.161.* 15.01.02, 09:46
        Pies był wspólną decyzją. I są dwa aspekty: jeden to taki, że owszem jest on
        mił, ładny itp. A drugi aspekt to taki, że jeśli przychodzę do domu i:
        pozwalane doniczki (i pobite) na dywan, na to nasikane (dywan do wyrzucenia),
        wydrapane dwie dziury w ścienia (witaminy i wapno dostaje!), przegyziony kabel
        od telefonu to nie widze ładnego pieska, ale psa-demolkę. Biorąc psa nie
        przypuszczałam, że będzie robił takie szkody. Przecież każdy ma jakąs granicę
        wytrzymałości psychicznej, a idąc do domu chcę odpocząć po pracy - natomiast
        teraz wracam z duszą na ramieniu - co jest nabrojone.
        • faxio Re: Mąż i pies! 15.01.02, 10:03
          Doskonale Cię rozumiem.
          Miałam też kiedyś takiego psa. Właściwie to był pies mojego taty, bo byłam
          jeszcze dzieckiem. Pies słuchał tylko jego, a mnie terroryzował. Nienawidził
          zostawać sam w domu. Myślę, że Twój pies ma to samo. Nie mogłam wyjść do
          szkoły, bo wtedy pies rzucał się na mnie z zębami. Jak zostawał sam potrafił
          zdemolować wszystko. Pogryzł szafy i kanapy, wyciągał i rozdzierał książki z
          półek o ciuchach nie wspomnę.
          Tu nie ma żadnego porównania z psocącym dzieckiem. Mój pies nigdy z tego nie
          wyrósł. Sądzę, że cierpiał na jakiś rodzaj psiej choroby psychicznej.
          Może powinniście podawać psu jakieś środki uspokajające, gdy ma zostać sam.
          Poza tym sądzę, że niezbędna będzie psia szkoła. Może wytresowany trochę
          zastopuje.Powodzenia.
        • agniecha3 Re: Mąż i pies! 15.01.02, 10:13
          nie wiem, co Ci poradzic (w kazdym razie nie oddanie psa!). Piszesz, ze jest
          ladny i mily, ale... czy kochasz tego psiaka? Zwierzeta to wyczuwaja, jesli
          pies czuje, ze Ci przeszkadza, to moze zachowuje sie tak po prostu ze
          zlosliwosci? Nie zartuje. Moj np. rozrabia, jak chce na siebie zwrocic uwage,
          albo wlasnie zlosliwie. Ja go odganiam od kwiatka, a on na zlosc wlasnie go
          szarpie. Poza tym pies wymaga ulozenia. Komu z Was jest bardziej posluszny? To
          z Was powinno zapanowac nad psem, nauczyc go, co mu wolno, a czego nie. Psy sa
          pojetne i naprawde chetnie sie ucza, trzeba im tylko poswiecic troche czasu,
          serca i cierpliwosci.

          PS. I zadne srodki uspokajajace dla psa, ludzie! Faxio, nie twierdze, ze Twoj
          pies z cala pewnoscia nie mial nic z glowa, ale czy Twoj tata wychowal go?
          Nauczyl? Pies sam wybiera sobie osobe ktorej bedzie posluszny. I wlasnie ta
          osoba jest w stanie nauczyc tego psa niemal wszystkiego. Pies jest taki, jak
          sie go wychowa.
          • kwieto Re: Mąż i pies! 15.01.02, 10:34
            Psa mozna wychowac, moj pies np. nigdy by nie nasikal w domu. Po prostu nie. Z
            innymi przejawami psiej aktywnosci roznie bywalo, po dzis dzien zostaly po nim
            podrapane drzwi, pies nie tolerowal w domu nikogo poza rodzina, i tak dalej. A
            mimo tego, nie oddalbym go nigdy.
    • Gość: Saba Re: Mąż i pies! IP: 111.12.111.* 15.01.02, 10:47
      No niestety to jest nieodpowiedzialność osoby która wzięłą tego psa na
      wychowanie (mąż albo Pani). Trzeba bowiem wiedzieć z góry, że owczarek to pies
      który nie oże zostawać sam na cały dzień w domu i to pewnie w bloku. Taki pies
      musi być przez cały czas z kimś , lub musi być w ogródku przy domu. A jeśli
      ryzykuje się w taki sposób to nie można winić psa, że przez cały dzień się
      nudzi i demoluje dom. On poprostu protestuje na takie traktowanie tymbardziej,
      że jest to bardzo młody pies. Wyjście musicie Państwo z naleźć sami, biorąc pod
      uwagę że to jest żywe stworzenie, a nie zabawka dla męża.
      • Gość: Adam Re: Mąż i pies! IP: 195.136.36.* 15.01.02, 15:29
        Czesc,

        Tez ma owczarka niemieckiego, ktory swojego czasu troche rozrabial. Teraz ma 18
        miesiecy i jest ok, ale jak go niewyprowadze na spacer to potrafi sie zemscis
        (ostatnio odgryzl wtyczke od lampek choinkowych...). Niestety trzeba mu
        poswiecac sporo czasu i jak najbardziej zmeczyc (spacery i np. rzucanie patyka,
        owczarki sa tez towarzyskie takze dobrze znalezc mu psie towarzystwo do
        wybiegania sie). W kazdym badz razie nie wolno go karac gdy nie zdaje sobie
        sprawy co przeskrobal. Moze pozniej wyrosnac na zlosliwe stworzenie, a dorosly
        40kg pies moze narozbiac (bedzie sie bal w przyszlosci, a pies ktory sie boi
        atakuje np. przechodniow). Abstrachujac od technicznych aspektow wychowania psa
        to prawdziwy problem moze tkwic w waszych wzajemnych relacjach a mezem. Moze
        kupno psa bylo jego sposobem na odreagowanie? Moze czuje sie troche zbyt bardzo
        zalezny od Ciebie i chcial sobie cos udowodnic podejmujac samodzielnie "meska"
        decyzje? Z drugiej strony Ty czujesz sie pominieta w podejmowaniu wspolnych
        decyzji ktorych skutki odczuwasz na codzien. Trzeba chyba usiasc i ze soba
        porozmawiac o co tak naprawde chodzi, pies moze byc tylko skutkiem a nie
        przyczyna konfliktu.

        Pozdrawiam,

        Adam
    • Gość: Sylwia Re: Mąż i pies! IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 15.01.02, 10:51
      Dobrze powiedziane: pies będzie taki jak go się wychowa.

      Tak samo jest z dzieciakami przecież !!!

      Trzeba poświęcic troche czasu, pracy - aby stworzenie wiedziało
      czego od niego wymagamy. Nie bić, nie krzyczeć !!!
      Uczyć - co mu wolno a czego nie.
      A do tego potrzeba naszej cierpliwości i miłości. Warto, bo pies
      tylko mówic nie umie ludzkim głosem. Wszystko rozumie !!!
      Uwielbiamy wszyscy naszego pieska, ktorego mamy od szczeniaka.



      • Gość: miśka Re: Mąż i pies! IP: 194.204.161.* 15.01.02, 10:58
        Pies, gdy ktoś jest w domu raczej niczego nie niszczy, więc trudno
        "wytłumaczyć" mu, iż nie wolno tego robić podczas naszej nieobecności. Jeżeli
        wie, iż np. zrzucanie bombek (świeży przykład) z choinki jest zabronione to
        tego nie robi, ale jeżeli wychodzimy, to pól bombek było potłuczonych. Przecież
        nie jestem pierwszą osobą mającą ON-a w bloku. Mam dwóch znajomych, którzy też
        mają takie psy i nie mieli takich problemów. Mój pies po prostu dla mnie za
        bardzo niszczy i chciałabym znaleźć mu dom z ogródkiem. Niestety mąż ma inne
        zdanie. Mam się godzić na dalsze zniszczenia, czy unieszczęsliwić męża?
        • kwieto Re: Mąż i pies! 15.01.02, 11:03
          No a moze psa oddac (ale nie do schroniska, jesli juz to w "pewne" rece), a
          samemu wziac do domu cos mniejszego i mniej wymagajacego? Jamnika, malego
          Teriera, czy inna taka rase... zgrabny nieduzy kundelek tez moze dac sporo
          radosci
          • Gość: miśka Re: Mąż i pies! IP: 194.204.161.* 15.01.02, 11:05
            Tak, ale jak to przetłumaczyć mężowi???
            • kwieto Re: Mąż i pies! 15.01.02, 11:11
              Porozmawiac? Bo jak mowisz "przetlumaczyc" to mam wrazenie, ze traktujesz go
              troche jak dziecko, albo osobe lekko uposledzona, ktorej sie "tlumaczy co dla
              niej dobre" a nie rozmawia jak z rownorzednym partnerem. No ale to moje
              wrazenia...
              • Gość: miśka Re: Mąż i pies! IP: 194.204.161.* 15.01.02, 11:19
                Napisałam przetłumaczyć, gdyż jak zaczynam temat zniszczeń w domu to mąż: a)
                zamyka się w drugim pokoju b) mói "oddaj psa, ale ja będę niesczęśliwy i ręki
                do tego nie przyłożę" c) nic nie mówi. Te trzy warianty są przerabiane na
                przemian.
                • agniecha3 Re: Mąż i pies! 15.01.02, 11:22
                  Miska, a ja wroce do swojego pytania - czy i ktore z Was zajmuje sie
                  wychowaniem tego psa? bo mi cos wyglada, ze Ty wychowujesz i meza, i psa i
                  jedno i drugie z marnym skutkiem
                  • Gość: miśka Re: Mąż i pies! IP: 194.204.161.* 15.01.02, 11:29
                    Psa wychowujemy razem, z tym, iż ja jestem na pewno bardziej surowa dla niego.
                    Męża - czy wychowuję, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, bo nie wiem co dla
                    Ciebie oznacza wychowywanie męża.Jesteśmy dość młodym małżeństwem i "docieramy
                    się". Kwestia jest taka, iż ja zawsze mam zdanie i mówię, gdy coś mi się nie
                    podoba lub odwrotnie. Mąż często, gdy pytam go o zdanie przytakuje lub mówi np.
                    może być.
                    • agniecha3 Re: Mąż i pies! 15.01.02, 11:38
                      temat wychowania meza zostawmy, a co do psa, to tyle moge Ci podpowiedziec:
                      psa powinna wychowywac JEDNA osoba. A druga powinna byc tylko KONSEKWENTNYM
                      WSPARCIEM w tym wychowywaniu. Zwroc uwage, komu pies jest bardziej posluszny,
                      czyje polecenia chetniej (! niekoniecznie szybciej !) wykonuje (czemu mam
                      wrazenie, ze Twojego meza?). I niech ta wlasnie osoba zajmie sie ukladaniem
                      zwierzaka. Jesli oboje bedziecie probowali byc ta osoba, ktora na psa ma
                      najwiekszy wplyw, to zwierzak zglupieje i bedzie zdezorientowany. Nie wiem, czy
                      dosc jasno tlumacze, o co mi chodzi. A swoja droga, poczytajcie sobie jakas
                      ksiazke o wychowaniu psa, najlepiej tej wlasnie rasy. O tym, ze pies wybiera
                      sobie w stadle rodzinnym przewodnika, o karceniu i nagradzaniu - metod jest
                      naprade mnostwo. Oddanie psa nie jest dobrym pomyslem. To ucieczka od problemu.
                      Zarowno od problemu zwiazanego z balaganem, jak i od dogadania sie na ten temat
                      z mezem.
          • zszywka Re: Mąż i pies! 15.01.02, 16:35
            kwieto napisał(a):

            > No a moze psa oddac (ale nie do schroniska, jesli juz to w "pewne" rece), a
            > samemu wziac do domu cos mniejszego i mniej wymagajacego? Jamnika, malego
            > Teriera, czy inna taka rase... zgrabny nieduzy kundelek tez moze dac sporo
            > radosci

            tylko nie teriera!!!
            to najbardziej energiczne psy jakie znam!!! jednego takiego mam w domciu!!!
            "ułożenie" go wymagało wiele czasu (jest u nas już 6 lat a od 5 "dogadujemy się").
            psiny o takim charakterku naprawdę potrzebują towarzystwa oraz tego, by jego
            opiekun zapełnił mu czas. mój Max biega średnio kilka godzin dziennie, a jak już
            uda mi się go zaciągnąć do domu to przybiega z zabawką i tak długo z nią czeka,
            aż zwróci się na niego uwagę. poza tym najkochańsze zwierze pod słońcem.
            jest jeszcze jedna rada. istnieją szkolenia dla psów. tyle tylko, że to trwa 3
            miesiące.
            trzymam kciuki
            :o)))
        • agniecha3 Re: Mąż i pies! 15.01.02, 11:11
          Ja na twoim miejscu zgodzilabym sie na dalsze niszczenia :-) bo szkoda by mi
          bylo i meza, i psiaka... i siebie (bo ja kocham swojego psiaka).
          Ze rozrabia pod Wasza nieobecnosc, a przy Was nie, to dosc standardowe
          zachowanie. Psu trzeba dac do zrozumienia, ze zrobil zle, zaraz jak wracacie z
          pracy. Zaprowadzic go w to miejsce, gdzie cos potlukl, powiedziec 'niedobry
          pies' (tylko nie krzykiem i placzliwie/piskliwie, ale zdecydowanym, twardym
          glosem). I nie przez pol godziny, tylko krotko, a stanowczo skarcic i np. przez
          pare minut byc na niego 'obrazonym' (z moim psem skutkuje). No i wazne jest,
          ktore z Was ma wiekszy posluch u psa. Jesli np. Twoj maz, to nie powinno byc
          sytuacji, ze Ty karcisz psa, a 3 minuty pozniej maz sie z nim bawi. To raczej
          on powinien powiedziec wtedy psu, ze zle zrobil, a u Ciebie pies nie powienien
          (przez pare minut przynajmniej) znalezc pocieszenia. Wychowujac psa trzeba sie
          wykazac duza cierpliwoscia i KONSEKWENCJA, ale uwierz, to procentuje.
    • maarys ZGROZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.01.02, 11:27
      Słuchaj, nie czytałam innych postów wiec nie wiem, czy czegoś nie powtórzę:
      O PSA TRZEBA DBAĆ I GO WYCHOWYWAĆ!!!!! Czemu wybraliście tę rasę? Rasę cudowną,
      ale wymagającą baaardzo dużo pracy, z tendencją do dominacji???? ONy trzeba
      intensywnie szkolić przez parę lat zeby "nie właziły na głowę" - ba! źle
      prowadzone mogą stać sie zagrozeniem dla właścicieli! Rozumiem, ze nie macie
      dzieci. A jakby się pojawiły? Jak przyjdzie ktoś do Was i pies go pogryzie?
      Piszesz o zniszczeniach w domu! Skoro szczeniak siedzi sam to SIĘ BOI i nudzi.
      Jeśli nie wiecie nic o wychowaniu psa, moze byscie SIĘ trochę podszkolili??!!
      Ani TY ani Twój mąż nie postępujecie jak ludzie odpowiedzialni!! Dzięki takim
      jak Wy mamy w Polsce tyle bezpańskich psów, tak przeładowane schroniska: pies
      JUŻ jest źle zsocjalizowany! Jesli trafi do ludzi, którzy tylko mają dom z
      ogrodem (mogę Cię zapewnić, ze nie ogród czyni psa, takze ONa, szczęśliwym i
      spokojnym!!!!!) a znają sie na psach tak samo jak Wy - zacznie bardzo szybko
      zmieniać właścicieli a w końcu ktoś go przywiąze do drzewa w lesie...
      po prostu ZGROZA!
      ale
      jeśli zdecydujecie sie na pracę z psem, na to, żeby stał sie pełnoprawnym
      członkiem rodziny - odszczekam wszystko. Jeśli chcesz, naprowadzę Cie na
      szkoleniowców, którzy pomogą Wam w "psim" problemie
    • Gość: Sylwia Re: Mąż i pies! IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 15.01.02, 11:31
      Miśka, a dlaczego pies ma dostęp do wszystkich pomieszczeń w domu
      podczas waszej nieobecności ???
      Całe mieszkanie do dyspozycji psa ??? Czyz to nie lekka przesada???

      Przed każdym waszym wyjściem z domu - psa powinno sie porządnie
      przeganiać na dworze, aby oprócz spania niczego więcej mu sie nie
      chciało.
      • Gość: miśka Re: Mąż i pies! IP: 194.204.161.* 15.01.02, 11:36
        Umie otwierać sobie drzwi - niektóe nie zamykają się na klucz - takie
        mieszkanie dostaliśmy - wada fabryczna. A jak pisałam wcześniej, gdy
        zastwiliśmy drzwi, tak, aby nie mógł wejśc do tych pokoi to wydrapał dwie
        dziury w ścianie - trzba gipsować, zamalować się tego nie da. Mąż przed
        ożenikeim mieszkał w innym mieście i miał już ON-a (padaczka - już w krainie
        łowów) oraz nadal rotka (został u rodziców). Obydwa ułożone, grzeczne, bez
        większych zniszczeń i też w mieszkaniu. Metoda wychowywania była ta sama.
    • Gość: Sylwia Re: Mąż i pies! IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 15.01.02, 12:01

      Ale czy pies zawsze jest "wyganiany" nim sam zostanie w domu ???
      Czy długo jest sam ???
      Juz ktoś tu powiedział, że pies boi sie i nudzi jednoczesnie.
      Musi mieć cos do zabawy, zostaw mu swoją jakąś bluzkę/ sweter do
      czego będzie miał sie przytulic.
      Jeśli to ty jesteś jego "przewodnikiem".


      • Gość: Alik Re: Mąż i pies! IP: *.acn.waw.pl 15.01.02, 13:10
        Chyba każdy pies rozrabia w wieku szczenięcym Twój ma w sobie dużo energii,
        dlatego uważam (jak jeden z moich poprzedników), że musi się wybiegać. Trzeba
        mu poświęcić trochę czasu rano, przed wyjściem do pracy. Nie wystarczy spacer.
        Pobaw się z nim na dworze, porzucaj mu patyk, niech się naprawdę zmęczy. A
        najlepiej, jak się tym zajmie Twój mąż! No i szkoła tresury napewno też dobrze
        mu zrobi. Ja też mam owczarka niemieckiego. To są kochane i naprawdę bardzo
        mądre psy. To nieprawda, że ta rasa nadaje się tylko do domu z ogrodem. Mój też
        psocił, ale liczyliśmy się z tym podejmując decyzję i w związku z tym przez
        parę miesięcy trzeba było bardzo uważać, co się zostawia na wierzchu. Do drzwi
        pokoju, gdzie nie wolno mu było wtedy wchodzić dorobiliśmy haczyk, bo też
        potrafił otworzyć je sobie z klamki.
        Doskonale Cię rozumiem, wiem jak może być to męczące, ale na wszystko są metody!
        Rozumiem też Twojego męża, który już zdążył bardzo pokochać Waszego psa.
        Wytrzymaj jeszcze trochę, bo skoro pies już ma 5 miesięcy, to naprawdę bliżej
        niż dalej! Życzę Ci dużo radości, której Ci napewno dostarczy!
    • Gość: KASIA Re: Mąż i pies! IP: 212.160.245.* 16.01.02, 10:40
    • Gość: soso tylko do Misi IP: 195.41.66.* 16.01.02, 11:17
      Wbrew pozorom moze masz przyszlosc z waszym pieskiem. Przeczytaj te angdotke i
      moze nie bedzie juz tak nieznosni myslec o piesku:

      2 dogs are sitting in vet waiting room. They read newspapers and magazines,
      look at each other and breath hard from time to time. One dog is very small and
      the other is very big. Because dogs become very easy tired reading magazines
      they start talking at last. It is very polite and nice chat. Special when
      veterinary doctor waits for next patient.

      - Why are you here? – asks the big one.
      - Oh, it is a long story – answers the small dog.
      - Tell me.
      - Well, you know, we have a nice garden.
      - Mhu.
      - In this garden the cat from neighbourhood takes a walk from time to time.
      - Mhu.
      - I hate cats! Do you understand me?
      - Oh, I understand you very well. I hate cats too.
      - So, yesterday this stupid cat walked into my garden again. I hate it! I tried
      to catch him like always. Do you know what?
      - What?
      - I never before had got him but yesterday I did it! I felt his fur in my jaw.
      It was great moment. Do you understand me?
      - Oh, I understand you very well.
      - He escaped in the end but a part of his fur has been staying in my jaw.
      - Great.
      - Oh, not so much. Troubles started very soon. The human mother of this stupid
      cat visited my human mother and they agreed that I had done very bad thing and
      that this behaviour can’t be tolerate more and that I am too aggressive and…
      - And…?
      - And it is the reason I am here today.
      - What do you mean?
      - Both women agreed that I should have cut out my balls. Then I will be more
      peaceful.
      - Oh, it’s terrible. I am really sorry – says big dog.
      - But what about you? – asks the small one.
      - Well, it is a long story too.
      - Tell me.
      - Well. I slept in the bathroom yesterday like always. It is coldest place in
      the house, you know. I like cold place when is hot outside. Do you understand
      me?
      - I understand you very well.
      - So, I took a nap when my human mother came into the bathroom.
      - Mhu.
      - She started pour water into the bath.
      - Mhu.
      - She took her clothes off.
      - Mhu.
      - She checked was water hot enough or not.
      - Mhu.
      - She did it completely naked showing me her beautiful bottom. Do you
      understand me?
      - Oh, I understand you very well.
      - And do you know what was happened then?
      - What?
      - I couldn’t stand it longer and I moved straight inside her, deep and with
      crazy passion.
      - Whow! I understand you very well fellow!!!
      - We made love like nobody never before on the Earth.
      - Really?!
      - Yes. And it is the reason I am here today.
      - Oh, I am very sorry. You must cut out your balls too, am I right?
      - No, no. I am here for claws cutting.
      • Gość: onnanohi Re: tylko do Misi IP: 213.17.193.* 16.01.02, 12:12
        Miśka, czy Ty lubisz zwierzęta? Miałaś psa, kota?
        Wydaje mi się, że nie. Jezeli ważniejszy jest dla Ciebie dywan niż pies -
        myślę, że dla PSA będzie lepiej, jak trafi do KOCHAJĄCEJ go rodziny.

        Mam 2 koty. Czy wiecie, co potrafią nawyczynuać dwa koty w niedużym mieszkanku?
        Czasem przebiegają jak tornado po domu i wszystko spada z szafek, firany itd.
        Zbieram kocie duperele - ze szkła i inne, już wiele z nich straciłam, ale
        ważniejsze są dla mnie ŻYWE KOTY. Po prostu kocham moje koty i myślę, że tu
        jest problem Miśki. Że ten pies jest jej obojętny. Pisze tylko o mężu, że mu
        będzie smutno, ona ma to w nosie, niepotrzebne jej wasze rady. Psu należy się
        kochająca rodzina, a nie wieczne karanie i złość.

        Szkoda mi waszego psa, zwierzęta potrafia być wspaniałe, gdy obdarzy się je
        miłością. Wydrapał dziurę - ale to przecież zwierzak, skąd miał wiedzieć,
        ciekawe, że nie wolno, hę?,

        Oddajcie komus psa
    • Gość: Miska Re: Mąż i pies! IP: 195.94.193.* 16.01.02, 12:20
      Jestem szczesliwa posiadaczka dwoch psow - suczki mastino napoletano i psa cane
      corso. Oba molosy. W ksiazkach jest napisane, ze te psy sa malo energiczne,
      calymi dniami spia, nic im sie nie chce. Sigma ma 27 miesiecy, Hasan ma 29,5
      miesiaca. Hasana kupilam jak mial 9,5 miesiaca. Poprzedni wlasciciele oddali go
      z powrotem do hodowli bo podobno niszczyl, demolowal mieszkanie. Sigma go
      zaakceptowala ale strasznie ja zdominowal. Byl bity... bal sie i kulil jak ktos
      gestykulowal rekami albo mowil podniesionym glosem. Ponad 1,5 roku zajelo mi
      doprowadzenie go do rownowago psychicznej. Z wlasnego doswiadczenia moge Ci
      powiedziec, ze oddajac psa tylko pogarszasz sprawe, bo pies nie bedzie wiedzial
      co sie dzieje, nie zaufa nikomu i moze zaczac mu szwankowac psychika bo ON
      (Owczarek Niemiecki) wymaga najwiecej kontaktu z przewodnikiem niz inne rasy !
      Trzeba to miec szczegolnie na uwadze. Jezeli zdecydujecie sie go oddac to pies
      moze sie nie przystosowac, nie zaufa, bedzie bojowo nastawiony do swiata i
      socjalizacja moze nie pomoc. Efektem bedzie eutanazja...
      Co do niszczenia u mnie w domu:
      Na koncie Hasana-kilka plyt DVD, CD.
      Na koncie Sigmy-wersalka, 2 fotele, 7 par butow ecco, 2 pary Martensow, X par
      kapci, 3 panele do radia, 2 telefony komorkowe, 1 telefon stacjonarny, pilot do
      TV, kilka plyt DVD, CD, kilka kaset VHS, 3 swoje koszyki do spania+koszyk
      Hasana, kilka par obrozy, 3 smycze, pejcz, kilka kompletow poscieli, 3
      poduszki, dywan i 6 scian wydrapanych na glebokosc ok 5 cm. I musze powiedziec,
      ze dopiero 3 miesiace temu przestala sikac w domu!
      Tak wiec straty mam straszne, mieszkam w "budzie" bo inaczej nie moge okreslic
      mojego mieszkania w tym stanie i nie moge nic zrobic dopoki nie przestanie
      niszczyc.
      Prawde mowiac kilka razy prawie przezylam zalamanie nerwowe jak wracalam do
      domu a tam demolka na maxa wlacznie z porozrzucanymi smieciami i sikami na
      srodku...
      Ale mi przeszlo, miloscia osiagnelam to co chcialam, suka nie boi sie sama
      zostawac, nie jest zlosliwa, za wszystko ja chwale a jej malo tyleczek do nieba
      nie podskoczy jak sie napina prze glaskaniu i zabawie :-) To jest
      najprzyjemniejsze :-) Wdziecznosc i milosc jaka dostajesz od tego stworzenia
      prawieza nic... za to, ze jestes, za to, ze wyjdziesz z nim na spacer, pobawisz
      sie, potarmosisz, dasz jesc i na spacerku nagrode :-)
      Psy przychodza do mnie na kazde zawolanie niezaleznie od tego co sie dzieje w
      poblizu - ja mam cel i one - ja chce, zeby one przyszly a one chca dostac
      niespodzianke czyt. nagrode. Bardzo czesto bywa tak, ze psy sie bawia, nagle
      podchodzi do mnie Sigma i pyka mnie lapka, zeby z nia pocwiczyc, jest tak
      chetna wiedzy, ze czasami mnie zaskakuje.
      A jak ja cos boli - tez potrafi to okazac... przyjdzie, przytuli sie,
      poplacze... mnie wtedy tez boli :-(
      Wiem, ze czasem jestem dla nich zbyt ostra ale tez malo konsekwentna w swoim
      postepowaniu i sa rozpuszczeni jak zydowskie bicze to mimo tych wszystkich
      zniszczen bardzo ich kocham i wiem, ze nigdy ich nie oddam !

      Pozdrawiam i zycze powodzenia i wiecej cierpliwosci :-)
      Ewa

      P.S.
      Ty jak bylas mala pewnie tez nie bylas swieta, badzmy wyrozumiali i
      odpowiedzialni za swoje czyny. Zwierzeta to nie rzeczy, one tak samo jak my,
      ludzie, czuja, kochaja, tylko maja nad nami taka przewage, ze nigdy nie
      zdradzaja swego przyjaciela.

      • Gość: miśka Re: Mąż i pies! IP: 194.204.161.* 16.01.02, 13:38
        Pies na razie jest, ja jestem troche rozbita, bo z jednej strony mąż i pies, a
        z drugiej strony nowe mieszkanie i bieda piszcząca na koncie (to w aspekcie
        tego, iż jest to jedyny dywan - na więcej nas nie stać, a ściany były dopiero
        malowane). Zwierzęta kocham i to mnie powstrzymuje przed oddaniem go. 9Miałam w
        swoim życiu kilkoro paug, świnek morskich i kotów - które uwielbiałam nad
        życie. Niestety po ostatnim zejściu Dziubasa mimo intensywnego leczenia w
        najlepszej prywatnej Klinice zostałam bez kotów. Tzn. kot jest, ale u rodziców
        (ogródek, trawka, -koci raj). Podsumowując zwierząt wszelakich miałam mnóstwo -
        ale pierwszy raz mam zwierzę z tak niszczycielskimi zapędami. No i jak to jest,
        że wszystkie koty w mig nauczyły się czystości i nie psociły, a pies ON
        (synonim inteligencji) tak długo i tak mocno broi??? Chodzi tu też o to, iż
        wracając po pracy do domu (gdzie atmosfera nieciekawa - zwolnienia na dużą
        skalę) chciałabym psychicznie odpocząć w domu. A w domu demolka. I błędne koło
        - praca i dom - brak odpoczynku psychicznego.
        • agniecha3 Re: Mąż i pies! 16.01.02, 13:55
          wpradzie i pies, i kot to czworonozne zwierzaczki, ale w domu zachowuja sie
          chyba DUZO inaczej :-)
          w ktoryms z postow napisalas, ze jestescie mlodym malzenstwem i ze sie
          docieracie. Mnie sie wydaje, ze wpolna odpowiedzialnosc za ta demolke to tez
          moze byc element tego docierania. Mozna nauczyc meza, ze czasem jak wracasz z
          pracy, to sie balaganem po prostu nie przejmujesz, tylko przytulasz psa,
          pozniej meza, jak juz wroci z pracy, dla siebie robisz dzien dobroci, a
          porzadki - zostawiasz dla malzonka :-) Nawet jak zrobi je 3 razy mniej
          dokladnie niz Ty bys zrobila, to co z tego? Jakos tam sprzatnie, a Ty bedziesz
          miala wolne :-) Nie bierz tylko na siebie odpowiedzialnosci za to, podziel sie
          nią z Twoim lubym. Mysle, ze on sie chetnie poudziela (no i wtedy - jako czynny
          uczestnik zycia domowego - nie bedzie Ci wypominal, ze o wszystkim Ty
          decydujesz). I ze to pozwoli Ci nawet miedzy kupkami ziemi z doniczek na
          dywanie znalezc troche psychicznego odpoczynku.
          pozdrawiam
          • pieskuba Re: Mąż i pies! 16.01.02, 14:53
            Miśka, przeczekaj.. Prawie dwa lata temu znaleźliśmy w lesie zabiedzonego
            totalnie szczeniaka (chudy jak szkielet, wyłysiały miejscami, pełno pasożytów.
            Miał jakieś pięć miesięcy, ale był dość duży. To, co przeżyłam przez następne
            miesiące (nie tylko ja, mój mąż i dziecko też) jest trudne do opisania - piesek
            rozszarpał na strzępki łóżko córeczki, niezliczoną liczbę pluszaków, książek (w
            tym kilka o tyle cennych, że mało osiągalnych), buty, ubrania. W dywanie
            wygryzł dziurę. Próbawałam wszystkiego, łącznie z ziołowymi środkami
            uspokajającymi, zostawiałam mnóstwo kostek, zabawek - figa z makiem. Pies po
            prostu musi wyrosnąć. Teraz mam cudownego, mądrego futrzaka, ukochanego. Ma
            ciągle niezły temperament, bo weterynarz stwierdził, że jest pół-amstaffem,
            czyli charakter terriera daje znać o sobie, ale jest już dorosły i zupełnie
            inny niż wariat - szczeniak. Pokochaj swojego psa, schowaj bardziej cenne
            przedmioty na wyższe półki czy gdzieś tam, dywan na razie wypierz i zdejmij z
            podłogi - parę miesięcy wytrzymasz może bez - my wytrzymaliśmy. Pies niedługo
            dorośnie i będziecie mieli wspaniałego przyjaciela.

            Uszy do góry,
            pieskuba
    • Gość: ach Re: Mąż i pies! IP: 212.106.139.* 16.01.02, 15:04
      Witaj,
      Zdecydowanie zbyt pochopnie podjęta decyzja o posiadaniu psa. Zwłaszcza, że
      piszesz o "docieraniu się" w małżeństwie. W tej sytuacji ani Wasze docieranie,
      ani wychowywanie psa nie może przebiegać w miarę łagodnie. Sami ustawiliście
      sobie tor przeszkód. Porozmawiajcie i ustalcie zasady podziału
      obowiązków.Piszesz,że mąż miał /ma/ psa w domu rodzinnym. Czy nie było tak,że
      większość obowiązków związanych z opieką nad zwierzęciem pełnił inny domownik,
      a mąż miał same "konfitury" czyli spacerki i zabawy? Z Twoich postów wyczuwam
      dużą niechęć do tego zwierza, a ON tego myślisz nie czuje? I tej napiętej
      atmosfery w domu? Błędne koło...W tych warunkach nie wychowa się zrównoważonego
      psychicznie psa. Co może zdziałac niezrównoważony, duży, silny pies nietrudno
      sobie wyobrazić...
      Mój nieżyjący już niestety bokser, nasz ukochany domownik, nim "dojrzał"
      zniszczył tak wiele dobytku,że długo by wyliczać /a nie należymy do krezusów!/
      Miłość jaką nam dał będziemy pamiętać zawsze a żałujemy tylko tego,że nie ma go
      juz z nami...
      P.S. Do 3 roku Zycia pies biegał na dużej, wolnej przestrzeni /pola i
      nieużytki/ conajmniej 3 godziny dziennie, oprócz wyprowadzania "za potrzebą",z
      wiekiem mniej, ale nie mniej niż 1 godzina biegania dziennie. Może Waszemu psu
      brakuje ruchu?.
      Nigdy nie był uderzony, za to pieszczony bez końca :) Od 3 roku życia był już
      aniołem :)))Powodzenia
      • Gość: Marianna Re: Mąż i pies! IP: 12.34.46.* 16.01.02, 19:58
        A pomyslalas, zeby kupic duza klatke (sklepy z artykulami dla zwierzat zwykle
        maja cos takiego), umiescic ja w ktoryms z pokoi i trzymac tam psa, kiedy Was
        nie ma? Oczywiscie sprawa wychowania i poswiecania czasu zwierzakowi jest nadal
        istotna, jesli nie najistotniejsza. Ja mam dwa owczarki niemiecki i niestety
        jeden z nich niszczy co popadnie. Mielismy pogryzione sciany, krzesla i porwane
        na strzepy zaslony. Teraz pies jest w klatce jak jestesmy nieobecni i mam
        klopot z glowy, a tez swego czasu myslalam o pozbyciu sie psa. Psy sa na prawde
        kochane, wiec nie trac nadzieji.
        • Gość: Renka Re: pies w klatce to okrucienstwo w domu IP: *.home.cgocable.net 17.01.02, 06:28
          Owczarek MUSI przejsc szkolenie przez FACHOWCOW. Zapisz go koniecznie, poki nie
          jest za pozno i chodz ty lub maz na te lekcje. Owczarki musza byc szkolone.Po
          szkoleniu bedzie spokojny.W domu sami niewiele wskoracie.
    • varvara Re: Mąż i pies! 17.01.02, 09:21
      Trzeba sie godziec. Pies wyrosnie i bedzie spokojniejszy to jest po pierwsze a
      po drugie pies w domu to jest radosc. Mialam odwrotne problemy, mez nie chcial
      psa w domu. Nie wybaczalam bym go jesli zmusil mnie do wyrzucenia psa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka