Dodaj do ulubionych

SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLINE

04.03.13, 22:44
Witam,

Dziś (4 marca 2013r.) w godzinach 10.00-11.00 miałem wątpliwą przyjemność wysłuchać audycji o zaburzeniu borderline w Programie 1 Polskiego Radia.

Audycja wg mnie była ABSOLUTNIE SKANDALICZNA! Praktycznie cała audycja była poświęcona temu jak takie osoby są niebezpieczne i szkodliwe dla innych. Jak unikać takich osób i jak się od nich uwolnić.

Nie padło żadne zdanie o tym jak takim osobą pomóc. Praktycznie cała audycja była poświęcona oczernianiu osób z borderline. Terapeuta, który się także wypowiadał oczernił i poniżył publicznie de facto swoich pacjentów.

W audycji uczestniczyli redaktor prowadząca, była znajoma osoby z BPD oraz psychoterapeuta (którego imię i nazwisko teraz pozwolę sobie przemilczeć).

Nigdy nie spotkałem się podczas swojej pracy społecznej z czymś takim. Zastanawiam się czy nie pisać skargii do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji? Co o tym myślicie? Działamy razem?

Mariusz Zalewski
SWPS - Warszawa
Obserwuj wątek
    • brz_a_sk link do odsłuchania podrzuć chociaż 05.03.13, 10:14
      a może skuteczniej będzie napisać albo nawet nagrać i wstawić na youtube swoją 'audycję'
      chętnie poczytamy
      teraz ani audycji z PR nie znamy ani Twoich poglądów
      więc bicie piany

      polecam wpis Spapranego z dzisiejszej nocy - może takie podejście Ci się spodoba
      według mnie warte przemyślenia

      czasem warto wiedzieć co się myśli zanim się napisze - tekst Spapranego wydaje się dobrze przemyślany

    • margaretka2002 Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 05.03.13, 10:43
      Posluchalam i moim zdaniem uderzajaca jest plytkosc tej audycji. Jezeli "pani Magda" nie mowi dokladnie dlaczego w te relacje weszla, co sie takiego wlasciwie dzialo i co przelalo czare goryczy to dla mnie ta historia jest bezwartosciowa. Smieszne, ze jak juz zaczela mowic, ze ta relacja byla dla niej cenna, szybko zmieniono temat. Jesli psychoterapeuta mowi, ze border rani siebie i jeszcze bardziej rani otoczenie (czy jakos tak podobnie) to chyba cos mu w tej wypowiedzi nie wyszlo. To tak jakby powiedziec, ze border popelnil samobojstwo, wiec zlitujmy sie nad otoczeniem, bo im tez jest przykro... Nie wiem, czy to juz mozna zaliczyc do kategorii skandalu, madre to moim zdaniem nie jest jak na instytucje z misja zwlaszcza, ale co ja tam wiem...

      --
      Sumptus censum ne superet
    • brz_a_sk Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 05.03.13, 11:29
      świetna audycja

      opisana na początku jako audycja dla otoczenia bordów - i faktycznie nacisk jest na to położony
      powiedziano na co zwrócić uwagę, z czym trzeba sie zmierzyć w takich relacjach
      gdzie szukać pomocy czy rozwiązań

      audycja zawsze ma ramy czasowe jeśli zarzuca sie, ze czegoś nie było to warto powiedzieć zamiast tego powinno być to czy tamto; ewentualnie podrzuca sie pomysł na kolejne audycje

      audycja dotyczy ogółu i tendencja borda do odnoszenia wszystkiego do siebie daje gwałtowne oburzenie - JA TAK NIE MAM JAK ON ŚMIE - bo bord odniesie wszytsko do siebie i tym się zakatuje

      ja wysłuchałam z zainteresowaniem i coś z tego wyniosę dla siebie

      a jeśli ktoś chce napisać tu konkretnie JA TAK NIE MAM - to będzie to cenna uwaga i szansa na rozmowę
      natomiast protest przeciwko audycji czy zaburzeniu - "bo ja nie chcę " - wyda się po chwili namysłu bordowi kolejnym przyczynkiem do zdołowania się

      jesli miałabym tu napisać coś co mnie nowego zaskoczyło to to, ze relacja z borem może uaktywnić zasuszone złe relacje z dzieciństwa - niejako budzić w partnerze elementy borda

      pomyślę sobie nad tym;

      myślę, że wszystko razem składa się na to poddanie się trudnej okaleczającej często relacji;

      z jednej strony trzeba w sobie mieć to coś co wkręca w trudne związki - to nie jest tak, że DDA tylko mają trudno i pakują się łatwiej w trudne oj nie!!!

      borda bliscy na ogół mają swoje problemy i dlatego są koło borda (część ludzi instynktownie nie nawiązuje żadnych relacji z bordem - czasem unika wręcz a czasem dystansuje się po prostu uznając, że nic dobrego jej to nie da); a osoby zakochane w bordzie niejako tracą zdolność dystansu - wydaje mi się, że dają się zranić w tej fazie tak głęboko jak ranione jest maleńkie bezbronne dziecko przez matkę; wydaje mi się, że stąd pojawiają się w partnerach bordów objawy 'zarażenia' zaburzeniem;
      cóż trudno wychodzi się z takich związków i chyba blizny zostają - warto się z nimi pogodzić i przekuć je jak każde trudne życie w wielki sukces a nie wielkie rozpamiętywanie = depresyjne zrzędzenie i nienawiści -

      za siebie najlepiej odpowiadać samemu - bo nikt nam nie narzuca wyborów - jak się czasem zagapimy to odgapić się można

      bordy i niebordy łączy jedno - trudny proces radzenia sobie ZE SOBĄ





    • szalona123456 Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 05.03.13, 12:39
      Wysłuchałam tej audycji i nie wydaje mi się aby była ona tendencyjna i w jakiś sposób szczególny i nadmierny dotykała i szkalowała borderów.
      W niej też mówiono o partnerach.
      Ważna informacja dla wszystkich to to, że wszyscy możemy szukać pomocy dla siebie aby podnieść swoje poczucie wartości. I pracując nas sobą, zarówno Wy - borderzy, jak i My - partnerzy być może będziemy w stanie znaleźć konsensus w naszych wzajemnych - NIEZWYKLE TRUDNYCH - relacjach.

    • zalu83 Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 05.03.13, 12:50
      proponuje zorganizować audycję o tym jak się chronić w rodzinie przed homoseksualistami wszak bardzo często relacje z nimi w rodzinie są też dość trudne

      tylko nie mówmy w tej adudycji zdania o wsparciu dla homoseksualistów tylko się skupmy na ich otoczeniu, które "przecież przeżywa większą tragedię - gdy dowiaduje się, że np. ich syn jest gejem"
      • toxic_chick Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 05.03.13, 14:57
        > proponuje zorganizować audycję o tym jak się chronić w rodzinie przed homoseksualistami wszak bardzo często relacje z nimi w rodzinie są też dość trudne tylko nie mówmy w tej adudycji zdania o wsparciu dla homoseksualistów tylko się skupmy na ich otoczeniu, które "przecież przeżywa większą tragedię - gdy dowiaduje się, że np. ich syn jest gejem

        Nie widze zwiazku.. zupelnie dwie rozne sprawy i zupelnie inne kategorie wchodzenia w relacje z otoczeniem.. w obu przypadkach wymaga to silnej glowy.. ale nie slyszlam, zeby ktos o innej orientacji mniej lub bardziej swiadomie "krzywdzil" swoim zachowaniem bliskich tylko dlatego, ze jest "inny".. pogodzenie otoczenia jedno... skutki realne drugie.. pomoc innego rodzaju.. nie mowiac o mechanizmach.. bord umie uzywac jezyka.. lubi sobie pogadac.. pokrzyczec.. lubi uzywac raczek.. do roznych celow.. lubi omotac i zamotac.. lubi czuc.. innych tez.. o tym mowa w audycji.. choc nie doslownie.. i mimo, ze momentami byla tendencyjna.. i momentami brakowalo drugiej strony.. kumam przeslanie.. "dbac o sobie" "samorealizacja" - tych co z nami.. i NAS

        Generalizujesz i walczysz jak lew.. a nawet ja.. swiadomy i myslacy bord widze tutaj odcienie szarosci.. i moze zabrzmi to niebordowo.. ale serio? nie zawsze lubie moje skrajne emocje i wiem, ze umiem wyssac, possac, zjesc.. wypluc.. om om om ;) nad tym sie PRACUJE.. a nie udaje, ze nie ma problemu i hop hop hop ale fajowo pysznie byc bordem.


        --
        I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
    • toxic_chick Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 05.03.13, 15:23
      Polecam.. zielona herbatke ;) i ciekawe, ze to pisze osoba nie zaburzona.. czy moze zaburzona jednak.. bo reakcja.. nieadekwatna

      Posluchalam w tle.. dwa razy zeby miec pewnosc.. owszem.. zabraklo mi lustra.. a moze bardziej odbicia.. ale na spokojnie i po kolei.. przeciez tam bylo duzo prawdy.. jasne, ze nie fajnej.. jasne, ze zamrowilo.. ale jak emocje na bok to przeciez glowka lepiej pracuje.. ;) nie bylo tam szykanowania.. bylo tylko i wylacznie generalizowanie.. magia radia.. czasu antenowego... tez byc moze.. ale bylo spojnie.. choc Pan lekarz najwyrazniej reprezentuje nurt amerykanski.. zreszta wspomnal co nieco.. on chroni bardzo otoczenie.. moze nawet bardziej niz zaburzonego.. takie halo ;) a moze takie bylo przeslanie.. zeby uwazac na siebie.. zeby zadbac.. z szacunku.. kto wie.. moze z pozytywnym skutkiem na bdp... tak mysle tylko i pisze.. bo wcale ale co wcale nie jestem dumna ze swoich emocji i umiem sie do tego przyznac.. tak samo jak do tego, ze zdarza sie ranic mimo cholernej pracy nad soba..

      Blad popelnila Pani redaktor mowiac, ze osoba z bdp nie upatruje winy w sobie.. wielki blad bo ja mam wypisane na czole "winna" i mysle, ze nie jedna osoba TU.. to motor sprawczy nie jednej sztuczki..
      Gosc - przyjaciolka.. kiepsko gadala.. taka slabiusia byla.. co nie znaczy, ze nie zawsze zle.. ;) slyszalam o wiele ciezsze historie i to byla bajka.. nie lincz.. wampirem energetycznym bywalam.. staram sie juz nie... i nie wchodzic w obszary nie moje.. zasada wazna.. wszystko do wypracowania..

      Trzymac z dala?.. czy pracowac nad soba? .. zyc w samotnosci?.. czy potrafic sie dostosowac?.. co z tego ze freak ;) kurde.. no autentycznie jestem lubiana.. ale wiem tez ze nie zawsze ;) jak kazdy heh




      --
      I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
      • margaretka2002 Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 05.03.13, 16:05
        Toxic, ale Ty mowisz to z punktu widzenia osoby, ktora wie na ten temat duzo, albo duzo za duzo... A teraz wyobraz sobie, co wynosi z tej audycji ktos, kto o borderline slyszy po raz pierwszy w zyciu? Nie mozemy sie zaslaniac czasem antenowym - to jest publiczne radio utrzymywane za publiczne pieniadze. Mnie tez daleko do oburzania sie, bo z natury spokojna jestem, ale smutne to, ze tyle ma sluchacz tylko wyniesc z tego, zeby uciekac gdzie pieprz rosnie. No i wlasciwie nie dowiedzialam sie z tej audycji dlaczego - co jest takie niebezpieczne. Ze zazdrosna byla o jej zycie prywatne? Ze byly jakies ziarnka, ale w sumie... O co kaman?

        --
        Sumptus censum ne superet
        • toxic_chick Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 05.03.13, 16:39
          > Toxic, ale Ty mowisz to z punktu widzenia osoby, ktora wie na ten temat duzo, albo duzo za duzo... A teraz wyobraz sobie, co wynosi z tej audycji ktos, kto o borderline slyszy po raz pierwszy w zyciu?

          No kumam argument.. napisalam gdzies wyzej ze zabralko tego i owego.. i owszem bylo tendencyjnie bo bylo.. ale tez niestety bylo momentami bardzo prawdziwie.. i nikt nie mowi ze nalezy sie trzymac z daleka.. nie bylo oczerniania.. tylko ze nalezy uwazac na siebie.. sedno.. i moze cos w tym jest?... dbac nalezy zawsze.. nie wazne kto obok .. tyle w temacie..

          Nie odpowiadam za odbior innych.. pisze o sobie tylko i wylacznie..
          --
          I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
      • brz_a_sk wina i wina 05.03.13, 16:44
        tak sobie myślę - bo zawsze o to poczucie winy jest "największa draka" na forum

        myśl że tak by można na to szukać odpowiedzi

        jedno to poczucie winy, które wypala borda - bord sobie zbuduje winę tam gdzie jej wcale nie ma piękną, doskonałą i wyczerpującą 100% myśli; bord czasem jest jedną wielką winą starannie wypielęgnowaną; aż tak ogromną, ze się z nią zyc nie da - więc bord zajmuje się równocześnie ratowaniem się
        a jak
        proste
        bord musi tą winą obarczyć kogoś
        tą cudownie wyhodowaną i zawsze nadmiarową

        powiedzenie bordowi : "no co robisz!!!! patrz!!!!" powoduje lawinę : "nie oceniaj" "nie oskarżaj" "odczep się" no dalej można ściany przesuwać ...
        nawet jeśli chodziło o wniesienie błota na butach do przedpokoju
        bord wywali winy na wszytskich

        stąd mowa o tej drugiej winie - którą bord, że tak powiem dzieli się by przeżyć

        więc może jest to tak, ze bord tworzy w głowie winy bez sensu a potem wywala je też bez sensu na innych

        spróbujcie podpowiadać gdzie to tłumaczenie ma jakiś sens a gdzie się kruszy

        Wina wzięta na siebie to krok po koku analiza i naprawienie, przebaczenie itd - u borda jest staranie bycia dobrym, jest dźwiganie win, bezustanna analiza ale nie ma siły, czasu i sposobów na zmianę zachowania - generuje się winy bez przerwy z kazdego powodu i bez też
        bord wie, ze jak nic się nie dzieje na bank coś zawinił

        bord wie, że jak ktoś mówi - "ale posłuchaj może " to nie ma co czekać to na pewno atak i jak się broni? zwal winy na tego kto pod ręką - najlepiej na tego kto kochany

        stąd określenie, że bord tak naprawdę nie bierze winy na siebie - może lepiej nazywać to tak - bord tak wiele tych win generuje, ze mowy nie ma, by cokolwiek z nimi zrobił racjonalnego więc obdziela nimi tych od których oczekuje zrozumienia

        czasem leci z tym tak daleko, że za swoje zaburzenie wini kolejnych partnerów, których przecież sam wybiera, sam ich inteligentnie obrabia itd itd itd
        a tym partnerom czasem też wiele nie brakuje :) - ale z reguły to nie są takie zaburzenia które dewastują

        chociaż jak tak trafi bord na chorobliwie zazdrosnego - jaka jazda o ho ho - destrukcja totalna - prawda

        jak trafi bord na DDA - jazda przednia - tu identyczne "poczucie winy za nieudacznictwo" z wyrokiem - nigdy nie będziesz szczęśliwy i drugim jeszcze lepszym "musisz chlać"

        Zdarza się, ze bord zamęczony sam produkcją win domaga się rozgrzeszenia, uniewinnienia - robi to wymieniając wszystkie możliwe przyczyny chwilowego spokoju - i czeka na: "nic się nie dzieje nic nie zepsułeś, wszystko jest w porządku" na co można usłyszeć czasem -"bo z tobą tak zawsze... nie chcesz mi powiedzieć, nie szanujesz, nie rozumiesz, nie kochasz, lekceważysz ... dalej do wyboru zdradzasz, izolujesz podsłuchujesz, śledzisz, podejrzewasz.... lawina
        lawina win z chwili ciszy
        cóż na tym między innymi polega to zaburzenie

        jesli cokolwiek pomogłam dobrze jeśli nie wybaczcie - ja próbuję zrozumieć - na szczęście nie czuję się winna gdy nieudolnie



    • zalu83 Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 05.03.13, 15:37
      Jak się szczegółowo zorientowałem przez ostatnie 12-18 miesięcy:

      1. osobą chorym na borderline nie przysługuje refundacja na leki psychotropowe przez NFZ - mimo iż wśród osób chorych na borderline jest nawyższy odsetek samobójstw i samookaleczeń dla wszystkich zaburzeń i chorób psychicznych

      2. lekarze psychiatrzy w tym konsultant krajowy ds. psychiatrii nie uznają borderline za statystyczną jednostkę chorobową - istnieje tylko F60.3 - osobowość z pogranicza czyli F60.31 nie jest praktycznie używana w żadnej domumentacji medycznej w tym w wypisach ze szpitali psychiatrycznych

      3. osoby które na 90% są chore na borderline podczas procesów sądowych nie są uznawane za częściowo niepoczytalne i są karane pełnym wymiarem kary - zamiast poddane właściwemu leczeniu

      4. w Europie czy USA istnieją oddziały leczenia dla osób z borderline. w Polsce system ochrony zdrowia (NFZ, Ministerstwo Zdrowia czy też lekarze) nie mają praktycznie żadnej wiedzy na ten temat

      5. ZUS nie daje renty osobą chory na borderline nawet jeżeli były 6-10 razy w szpitalu psychiatrycznym i de facto nie są zdolne do samodzielnej egzystencji (w tym finansowej)

      6. w publicznym Polskim Radiu prowadzi się audycje oczerniające i nie wspierające osoby z borderline.

      TO JEST REALNA SYTUACJA 1% POLSKIEGO SPOŁECZEŃSTWA - CZYLI OSÓB CHORUJĄCYCH NA OSOBOWOŚĆ Z POGRANICZA...

      Takie są prawa osób w Polsce, które w 80-90% były ciężko maltretowane fizycznie i/lub długotrwale wykorzystywane seksualnie w dzieciństwie - a wtedy ani społeczeństwo ani instytucjonalne państwo im nie pomogło.
      • brz_a_sk zaburzenie nie choroba 05.03.13, 16:03
        wydaje mi się , ze to co piszesz dotyczy zaburzenia

        inaczej jest z chorobami

        towarzyszącymi temu zaburzeniu - i tu wachlarz pełen i już masz odpowiedź

        zaburzenie terapią
        choroby czasem lekami i na pewno terapią

        dziwi mnie czemu Ci to rozróżnienie umknęło

        dla bordów ma to pewne zalety - nie podlegają prawu z tytułu choroby póki są tylko zaburzone
        • zalu83 Re: zaburzenie nie choroba 05.03.13, 16:19
          osobowość z pogranicza to obecnie zaburzenie psychiczne, ale wcale nie wykluczone, że w najbliższej aktualizacji ICD-10 nie będzie określane jako zespół zaburzenia dysocjalnego

          a w jakim aspekcie nie podlegają BPD prawu? jeżeli mają tylko zaburzenie psychiczne, a nie chorobę psychiczną?

          jako absolwent wydziału prawa strasznie mnie to ciekawi
      • toxic_chick Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 05.03.13, 16:30
        Skad ta troska... troszczysz sie o siebie czy o bpd.. czy jedno i drugie..? na raz?

        Borderline to nie choroba.. nie wg klasyfikacji i nie wg. mnie!.. to ZABURZENIE.. samo w sobie jest do zycia i jesli sie chce to mozna.. tak? praca, praca, praca i jeszcze raz praca! nie jestem uposledzona mam glowe, ktorej nie oddam i ktora nawet lubie! mam rece mam nogi mam oczy - mam wszystko a nawet wiecej! czasami wybucham, czasami bardziej przezywam.. ale nie jestem inwalida i wrakiem zeby pobierac rente i nie ponosic odpowiedzialnosci za wlasne zycie i czyny! to dopiero pojscie na latwizne!!! az sie zdenerowalam.. pfffffff i poczulam sie wrecz obrazona.. mowie serio!

        Borderline natomiast laczy sie z innymi nieprawidlowosciami - czytaj CHOROBAMI.. sa osoby z ciezka depresja, sa osoby ktore przy okazji maja psychozy i lęki.. to juz inny temat - i nie zawsze jest tak ze wspolwystepuje ale owszem czesto! temat rzeka.. nie rozumiem dlaczego TY nie wiesz takich PODSTAW.. nie ma tez lekow stricte na borderline! sa leki na choroby, ktore przy okazji gdzies.. i niektore sa refundowane!

        Znam przypadki osob z powaznymi chorobami psychiczymi - np. schizofrenia ktore mialy wyroki i ktore musialy odsiedziec swoja dzialke.. mimo bycia chorym.. wiec dlaczego border mial by tego nie zrobic?.. jesli jest poczytalny?!?

        W Polsce sa oddzialy leczenia borderline - wyobraz sobie i duzo lekarzy, ktorzy sie specjalizuja w problemie! poczytaj sobie kiedys o Krakowie i 7F - Babinski.. taki szpital .. nie mowie, ze jest idealnie ale nie jest zle jak np 5 lat temu..

        > Takie są prawa osób w Polsce, które w 80-90% były ciężko maltretowane fizyczniei/lub długotrwale wykorzystywane seksualnie w dzieciństwie - a wtedy ani społeczeństwo ani instytucjonalne państwo im nie pomogło.

        ughmm.. a to o czym?.. ze niby border w 80% / 90% byl maltretowany? .. wykorzystywany seksualnie w dziecinstwie? wtf? a to skad?

        --
        I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
        • zalu83 Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 05.03.13, 16:55
          zajmuje się od 2002r działalnością społeczną w tym przez większość czasu w psychiatrycznej służbie zdrowia, więziennictwie i wśród bezdomnych...

          a skąd mam takie informacje? po prostu przeczytałem 200 książek z psychologii, psychoterapii, farmakologii czy psychiatrii... i zwyczajnie jestem ogarniętym facetem :)

          poza tym pisałem doktorat na Wydziale Zarządzania UW z psychologii
        • brz_a_sk prawo w leczniu psychiatrycznym 05.03.13, 16:55
          podrzucę może link do ostatnich dyskusji co można zmienić i jak to skutkuje

          rudne wiadomo

          a przy okazji odpowiedzialność karna chorego psychicznie zostaje zniesiona nie z powodu choroby ale tylko wtedy gdy czyn wyniknął z niepoczytalności w momencie popełnienia czynu

          dramatyczne są wyroki dla osób poważnie chorych psychicznie, dla których więzienie jest cierpieniem nie do zniesienia - kiedy czyn nie wynika z choroby - zamyka się takiego chorego w pudle i cześć - bardzo poważny problem!
          • zalu83 Re: prawo w leczniu psychiatrycznym 05.03.13, 17:01
            powyższa wypowiedz jest prawdziwa w 20%

            lepiej przeczytać:
            800 stron komentarza do kodeksu karnego
            600 stron komentarza do kodeksu karnego wykonawczego
            400 stron z zakresu psychiatrii sądowej
            200 stron komentarza do ustawy o ochronie zdrowia psychicznego

            żeby się wypowiadać poprawnie...
            • brz_a_sk Re: prawo w leczniu psychiatrycznym 05.03.13, 17:19
              spoko poczekamy podpowiesz gdzie się pomyliłam jak skończysz czytać

              ale skąd wiesz, ze 80% na kłamałam?

              o jest możliwe - takie podejście daje szansę podciągnięcia się

              rozumiem wiesz ale nie powiesz

              chyba, że nie chodzi o to, że naplotłam bzdur a o to, że to nie wszystko i można dodać wiele

              a to oczywiście - cóż każdy ma obowiązek znać prawo - oprócz prawników, ci spokojnie znają się tylko na swojej działeczce :) im wolno ogłosić, ze reszty nie znają
              • 7mka7 inna audycja radiowa 05.03.13, 17:45
                podana przez ciebie audycja, jest krótka, bardzo po łebkach, na dodatek terapeuta zapytany dwa razy o to samo pytanie nawet na nie nie raczył odpowiedzieć, tylko mówił o zupełnie czymś innym. Kompletnie nic ta audycja nie wniosła, choć faktycznie dla osoby nie mającej zielonego pojęcia o BPD może być dość przerażająca za chwilę, każdy kto ma zazdrosną przyjaciółkę, lub partnerkę będzie ją nazywał bordem...
                proponuję natomiast wysłuchanie poniższej audycji, która moim zdaniem wnosi znacznie więcej :
                www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=aaqcA12ZEv0
                --
                Portal o BPD - zajrzyj, poczytaj i jak masz jaja dołącz do nas
    • ykrastek Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BPD 06.03.13, 10:47
      Zalu83 - zdaje mi się, że zbyt mało wiesz o tym, że drugim bardzo ważnym obliczem zaburzenia BPD jest krzywdzenie najbliższych - uczynienie z ich życia koszmaru. Ci ludzie byli często pełnymi optymizmu, szczęśliwymi ludźmi. Dlaczego nie zajmować się tym zjawiskiem (wszak powiększa problem borderline!) i pozwalać na nie, albo udawać, że nie istnieje...? Też jestem prawnikiem, ale to brz_a_sk ma rację w kwestii karalności osób niepocztalnych w chwili popełnienia czynu. O ile sam nie jesteś zaburzony BPD proponuję abyś dla dobra nauki związał się z jakąś (na ogół bardzo atrakcyjną) laską (freakiem ;)) z tym zaburzeniem (ok 3-4% młodych dziewczyn) i na własnym przykładzie zrozumiał na czym polega ten drugi, tak samo ważny aspekt owego zaburzenia - jak ochrona pokiereszowanych partnerów, osób najbliższych po lub w trakcie trwania tego tak początkowo fascynującego związku z BPD, po którym wielu jednak wolałoby się nigdy nie narodzić. Z Twoim poziomem empatii (trochę naiwnej) wobec osób z BPD myślę, że byłbyś idealnym kandydatem na ofiarę takiego układu. Kto wie, może potem napiszesz z tego w bólu genialną pracę doktorską...;) Pozdrawiam
      • toxic_chick Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BPD 06.03.13, 19:10
        > Zalu83 - zdaje mi się, że zbyt mało wiesz o tym, że drugim bardzo ważnym obliczem zaburzenia BPD jest krzywdzenie najbliższych - uczynienie z ich życia koszmaru.

        Krzywdzic sie zdarzalo czy zdarza.. nie specjalnie glownie.. ale wypraszam sobie ze od razu koszmar... to uproszczenie i wcale nie dziala tak.. jestesmy momentami trudni.. ale nie kazdy jest bardzo trudny i nie je na sniadanie ani na obiadek.. tym bardziej deser ;) jak ja nie lubie takiego wiesz.. ze szufladka.. no.

        > O ile sam nie jesteś zaburzony BPD proponuję abyś dla dobra nauki związał się z jakąś (na ogół bardzo atrakcyjną) laską (freakiem ;)) ... Z Twoim poziomem empatii (trochę naiwnej) wobec osób z BPD myślę, że byłbyś idealnym kandydatem na ofiarę takiego układu. Kto wie, może potem napiszesz z tego w bólu genialną pracę doktorską...;) Pozdrawiam

        Ja tam bym go nie chciala heh ;) nudny, nudy.. flaki z olejem.. wcale nie idealny - grubo sie mylisz ;) no i nielogiczny.. no i gdzies cos glowa nie ten tego.. mam subtelne podniebienie ;) prace juz ma.. habilitacje.. om om om ;)

        --
        I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
          • toxic_chick Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BPD 06.03.13, 20:31
            > habilitacje? na razie zbieram materiały do doktoratu... i dziś napisałm artykuł naukowy o zaburzeniach paranoicznych...

            16.55 - 05.03.2013 cytat z wczoraj.. Twoje slowa.. heh ;)

            "poza tym pisałem doktorat na Wydziale Zarządzania UW z psychologii" - se nie napisales tylko pisales?.. czy nie pamietasz co pisales.. ja mam dobra pamiec.. do szczegolow..

            > poza tym gołym okiem widać, że to forum BPD...

            No tak tak.. nazywa sie: Borderline - BPD - raczej SWIADOMIE tutaj jestes.. ale moim zdaniem jestes nieswiadomy.. leki wzioles?.. refundowalne? .. cos jest grubo nie tak.. ano.



            --
            I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
      • zalu83 Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BPD 06.03.13, 19:52
        więc proszę o podanie podstaw prawnych tego, że osoba z psychozami czyli z chorobą psychiczną trafia do zakładu karnego

        ekstremalna bzdura. total bzdura. to że ktoś jest prawnikiem to nie znaczy że się zna na 50 dziedzinach prawa... ja się nie znam na prawie ochrony środowiska...
        • non-grata Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BPD 06.03.13, 21:29

          Mię zaraz popieści....

          "więc proszę o podanie podstaw prawnych tego, że osoba z psychozami czyli z chorobą psychiczną trafia do zakładu karnego"

          Psychoza implikuje chorobę psychiczną, czy mnie w kosmos wywiało?
          OD KIEDY???

          Nie znam podstaw prawnych.
          Znam mojego byłego-niedoszłego (lubię to pojęcie), psychologa w zakładzie karnym w Rawiczu i jego opowieści o totalnym, patologicznym wymieszaniu osób chorych psychicznie, zdrowych i dewiantów.

          Ooostro po bandzie....

          Stety-niestety litera prawa w tym kraju nie przekłada się na stan faktyczny.

          --

          Jedni wołają: „Kochaj mnie!”. Inni: „Nie kochaj mnie!”. Ale pewien rodzaj, najgorszy i najbardziej nieszczęśliwy: „Nie kochaj mnie i bądź mi wierna!”.

          desaparecido.blog.onet.pl
      • zalu83 Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BPD 06.03.13, 20:21
        rozumiem, że czekamy ponadto na audycje o tym jak trudne jest, życie z osobami chorymi na schizofrenie

        trzeba poinformować wreszcie Polaków jak łatwo takiej osoby pozbyć na stałe zamykając ją najpierw na 2 lata do szpitala psychiatrycznego zgodnie z ustawą, a nastęnie do Zakładu Opiekuńczo Leczniczego na dożywocie.

        I problem z głowy :) By żyło się lepiej! Zdrowym :)
      • l_witch_l Re: Popieram ykrastek.... 22.03.13, 11:44
        Nikt kto nie otarl sie o zwiazek z osoba z 'bordeline' i to z jej szczegolnym, bo najprawdziwszym obliczem, nigdy nie zrozumie ofiar tych 'nieszczesnych BPD'.

        I owszem rozumiem, ze zaburzenie tu ma kontrole nad cala emocjalnoscia takiego czlowieka. ze nikt go takim nie zrobil, /nie do konca prawda/, lecz faktem jest, ze ofiary tych ludzi borykaja sie z cala masa psychosomatycznych chorob, depresjami, a najczesciej z PTSS...

        To co czasami z psychika drugiego czlowieka nie jest w stanie zrobic wojna, jest w stanie zrobic jeden czlowiek w tzw. bliskiej relacji...
        I tu szczegolna uwaga dla relacji matek z BPD i ich dzieci....

        Audycja byla dosc spontaniczna, za to nie byla sztywna, gdzie jakis nadmuchany spec, wypowiada sie na temat BPD, i co w niej ciekawe- to fakt poruszenia tematu rozwoju wlasnej osobowsci/ emocjonalnosci, ktory to fakt, jest zupelnie niemozliwy bez posiadania swiadomosci i glebszej wiedzy w temacie.
    • estereaaa Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 20.09.13, 09:07
      Nie słuchałam audycji, tylko czytam Twój post.
      Miałam do czynienia z borderem, który na początku naszego związku był fascynujący, idealny, perfekcyjny, prawdziwy książę z bajki. To odpowiedź na pytanie ludzi, którzy nie rozumieją jakim sposobem wchodzi się w relacje z "bordem". Ciemna strona wychodzi później, o wiele za późno, kiedy trzeba stanąć przed realiami życia, odpowiedzialnością itd. Nie od razu można się połapać w całej sytuacji, bo jak człowiek się zakochuje i wszystko jest OK, a nagle odwraca się o 180 stopni, to nikt normalny , choćby z odrobiną lojalności i odpowiedzialności w sercu nie kończy związku, ale stara się znaleźć przyczynę, tłumaczyć ( a bord jest mistrzem "tłumaczeń siebie"), dopiero długotrwałość sytuacji pokazuje, że jest to sytuacja beznadziejna. Więc kiedy zostałam już tak zraniona , że bardziej nie można było i wiedziałam , że więcej nie zniosę, to podjęłam decyzję o rozstaniu. Wiem, co bord potrafi zrobić z drugim człowiekiem, zrobi szmatę, wykorzysta , obwini za wszytko , sam zawsze będzie bez winy. Oczywiście potrafi powiedzieć, że coś zrobił źle, kiedy jest to potrzebne do dalszej manipulacji. Nie liczy się nikt, tylko oni sami. Dla mnie prawdziwy bord to potwór, przed którym trzeba chronić normalnych ludzi. Jeśli ktoś nie jest potworem, to może po prostu nie jest bordem? Wszystkie opinie partnerów bordów, osób bliskich są zadziwiająco zgodne i wszystkie potwierdzają, że potrafią oni zrobić piekło z życia, zniszczyć ludzi, którzy darzą ich miłością. A im bardziej ktoś ich kocha, tym bardziej obrywa i bardziej cierpi. Więc Twój post brzmi jak słowa typowego borda, wszyscy dookoła są winni, ale to bord cierpi najbardziej , skoncentrowanie tylko na cierpieniu borda, a nie na jego ofiarach. To tak (co zresztą nie jest rzadkie ostatnio) jak bronić gwałciciela, bo choruje, bo popęd, bo traumy z dzieciństwa... a nie ofiary, którą zgwłacił i to wielokrotnie. Trzeba być ofiarą borda, żeby wiedzieć, co to znaczy.
      • brz_a_sk Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 20.09.13, 15:44
        kto zna jazdy bordów po rozstaniu chyba inaczej patrzy na ten tekst
        wyborcza.pl/duzyformat/1,127823,14627057.html
        przerażające jak to czasem bywa
        czy dziewczyna został zniszczona przez oprawcę czy on poległ jak nie jeden terapeuta - żeby nie było, że fachowiec powinien
        powinien każdy, równnież bord a jednak
        kiedyś czytałam jak prostytutka po zwiazku finansowo korzystnym postanowiła zniszczyć księdza; wydawałoby się on nie miał prawa - no pewnie, że nie miał; nie miał! nie miał! nie miał!
        ale ona była zainteresowana wyłacznie kontynuacją i równocześnie w razie porzucenia (i rozpaczy ustawiała się w roli skrzywdzonego aniołka) - zniszczeniem człowieka; wypaleniem do żywego; planowanie zemsty przerażało
        kiedy zobaczy się borda w fazie bezwzględnej wściekłości, kiedy pozna się sposób myślenia w takiej fazie już nic nie jest na tym świecie takie samo
        i każdy bord powie - nie ma na to rady, uciekaj bo chce cię zabić - nie bierze siekiery ale w myślach i planach bord jest potworem

        dlatego terapia jest niezbędna
        z jednej strony by dało się żyć na co dzień bez poniżania się i szarganie siebie samego - bordy dobrze pamiętają swoje zachowania; okresowe resety nie na wiele się zdaja dają chwilowa ulgę by chociaż zacząć oddychać ale potem to kiedyś wraca
        zniszczenie najbliższych sobie życzliwych ludzi pali jak ogień ale to dopiero kiedyś kiedyś przychodzi refleksja - często w bardzo dziwnych warunkach
        terapia jest nie zbędna by nie zwariować widząc swoje pokręcone życie

        estereaaa super konkretny i jasny wpis; żadnego słowa bym w nim nie proponowała zmienić
        takie osoby jak Ty wiedzą o czym piszą
        jak głęboki sens i wartość ma Twój wpis wie ten kto zobaczył skutki dewastacji
        i mniejsza czy to bord czy borda ofiara
        wieczna ofiara, bo bord nie potrafi zapomnieć

        przegrany bord bez terapii gdy zrobi najgorsze świństwa marzy nie by cofnąć czas i nie powtórzyć krzywd - nie!!! bord marzy by cofnąć czas i tak przywalić by zatriumfować i być niepokonanym z trupami u stóp

        ostre słowa - ależ skąd prawdziwe

        bord w terapii uczy się jak być dla siebie znośnym ze swoim zawsze pełnym nocnikiem i brakiem pewności co jeszcze wywinie mu jego dusza

        "nigdy cię źle nie potraktuję, nigdy ci tego nie zrobię, ja nie jestem zła/zły" tak zaczyna się każda kolejna znajomość i opowieść o sobie a potem byle jaki pstryk i nie ma nic prócz jazdy

        znam osoby, które wyrwały się choć trochę z tego koszmaru jest im bardzo trudno trzymać się w ryzach - ogromny szacunek za walkę; im nie mija chęć rozwalenia wszystkiego to nie takie proste, one potrafią przeczekać tę najgorszą chwilę i co najwyżej pieprznąć kompem, wyć tydzień ... ale nie wpaść w bezsensowną dewastację wszystkiego ukochanego przed sekundą

        oby trwały w tym odnajdywaniu świata bez stałego cierpienia i zadawania cierpienia innym

        /trochę chaotycznie ale może da się intencje zrozumieć/



        • estereaaa Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 09:18
          Brzask... dziękuję ci bardzo za odpowiedź i opis. Zalogowałam się na ty forum, dlatego, że w moi otoczeniu nie mogłam znaleźć zbyt wielu ludzi, którzy "to zrozumieją". Że to nie tylko cham, świnia itp, itd, ale, że to głębszy problem. Tym bardziej trudno było zrozumieć ludziom, którzy znali go jako duszę towarzystwa, uśmiechniętego, zabawnego, elokwentnego itd.
          Ciągłe maski.... zakładane w zależności od tego jakie trzeba było zrobić wrażenie, a kiedy już nie musiał się o mnie starać, bo mnie miał, to trzeba było sobie "ulżyć"... Z perspektywy czasu patrzę, że były momenty, że on się chyba starała... jak mówię momenty. Prowadził walką z samym sobą, żeby nie powiedzieć za dużo... widać po twarzy, kiedy człowiek prowadzi walkę w sobie. Nie jestem też tu teraz po to, żeby rozdrapywać stare rany, jest w miarę OK :) Tylko zaufanie do ludzi spadło u mnie bardzo, czasem reaguję na kogoś ze zbyt dużą agresją... No i bez przesady, nie latam za nikim z siekierą :) tylko mniej cierpliwości mam i uśmiechu, a kiedyś byłam bardzo pogodna i radosna. Czuję już ogromny spokój w sercu po tym piekle, a i tak się z tego cieszę bardzo pomimo, że to jeszcze nie 'szczęście" .
          Bardziej mi zależy na poznaniu odczuć "borda', jego sposbu myślenie itd. Przeczytałam wiele artykułów, ale to nie to samo... posłuchać psychiatry, a posłuchać kogoś, kto z tym żyje...
          Część opinii na tym forum jest bardzo pomocna. Część mnie wkurza ( co pewnie też normalne) ... ale przede wszystkim mam na myśli tych, co piszą, że "ofiary" przesadzają, że bord to nie taki potwór, jak się go przedstawia. Dosłownie mentalność tych ludzi, którzy w sądach bronią oprawców , a nie ofiar. W więzieniach każdy więzień miał trudne dzieciństwo, nikt z nich tak naprawdę nie jest zdrowy psychicznie, a spora część z nich to osoby chore psychicznie... jednak poczytalne, a to różnica! Żaden bord bycia bordem nie wybierał. W moim odczuciu, ten z bardzo zaawansowaną chorobą wymaga cudu, żeby pójść na terapię. Bo on jest zdrowy, ale to inni muszą się leczyć! Od razu mam "powtórkę" , że t ja przesadzam, że jestem dziwna, że ciągle narzekam, wymagam za wiele, niszczę wszystko itd. A chodziło o zwyczajną odpowiedzialność w związku , i prawdę... kiedy odkrywałam kolejne kłamstwa ...ach szkoda gadać... :) Podziwiam tutaj tutaj tych wszystkich, którzy się starają, którzy się leczą, którzy mówią prawdę jak jest .... narażając się na to, że ludzie ich potępią. Ja cenię to, że ktoś mówi, nie kocham, testuję go/ją, itd. Na nieszczęście kilka lat temu nawet nie wiedziałam, że takie zaburzenie istnieje, więc najpierw przyszła praktyka, a potem teoria.
          Więc dziękuję wszystkim "bordom", które dzielą się swoim "wnętrzem", walczą, leczą się i nie udają, że to inni potrzebują tylko leczenia, a oni sami są zdrowi :)
          • brz_a_sk Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 10:39
            długa droga
            powoli uczy się tego

            zadziwia się człowiek zamyśla
            jak można być prawdziwym w kilku odmianach? prawdziwym do bólu i na dodatek w masce

            można :)

            można i przekonywać kogoś równocześnie siebie zapewniając, ze tak bardzo się chce

            można wierzyć w prawie nie możliwe

            można nie wiedzieć kim się jest
            z tego można próbować wywieść jak można postrzegać innych stabilnie

            ech

            okres zaufania łamie się i jest okres podstępu - zawsze czujnie, zawsze z przerażeniem kto kogo

            prawdą niezaprzeczalną jest to, że świat z bordami jest inny - trudniejszy i kancerogenny, warto przynajmniej uczynić go zrozumiałym

            Ciekawostka warta refleksji - bord cierpi i jest w euforii a partner borda od pewnego momentu wyłącznie cierpi
            i zbiera na resztę życia lekcję, rany podobne do tych które ma bord - trzeba uważać :) choć nie da się
      • toxic_chick Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 13:22
        > Nie słuchałam audycji, tylko czytam Twój post.

        Post był na temat konkretnej audycji.. więc wkradł się błąd logiczny w Twoim rozumowaniu... to nie ten wątek.. i nie każdy na audytorium będzie Ci bił brawo.. Twoje wybory... Twoje konkluzje i Twój punkt widzenia skądinąd oparty na jednym przypadku... więc hola z uogólnianiem

        >Wiem, co bord potrafi zrobić z drugim człowiekiem, zrobi szmatę, wykorzysta , obwini za wszytko , sam zawsze będzie bez winy. Oczywiście potrafi powiedzieć, że coś zrobił źle, kiedy jest to potrzebne do dalszej manipulacji.

        Wiesz bo zostałaś zraniona i tak się akurat złożyło, że trafiłaś (nie bez przyczyny...) na osobę zaburzoną... której pozwalałaś na zbyt wiele... i która najwyraźniej nie miała na tyle motywacji, żeby cokolwiek zmienić... w sobie... ciekawe jak długo trwałaś w tym co miałaś... ciekawe ile czasu zajęło mu zrobienie z Ciebie "szmaty"... jak zostałaś wykorzystana? czy przypadkiem nie rzucałabyś się w analogiczny sposób, gdyby ów "bord" nie był nim... a zwyczajnie był "zdrowym" skurwielem? takich wiele... nie maja papierów.. nie mają diagnoz... zdarza im się ranić... więc nie przypinaj etykiet - nie pisz w liczbie mnogiej... są osoby, które potrafią zachowywać się inaczej.. jeśli tylko chcą... zwłaszcza jak im zależy... na kimś..

        >Dla mnie prawdziwy bord to potwór, przed którym trzeba chronić normalnych ludzi. Jeśli ktoś nie jest potworem, to może po prostu nie jest bordem?

        Ciekawa teoria.. w tonie pozostałych...
        Kim jest normlany człowiek wg Ciebie?.. wielu znasz? takich tip top? a Ty sama? uważasz, że jesteś/byłaś zupełnie zdrowa jeśli związałaś się z kimś kogo nazywasz potworem? bo czegoś tutaj nie rozumiem... nawet jeśli na początku było cudownie to nie wierzę, że po tygodniu, dwóch nie widziałaś jakiś oznak... czegoś.. i teraz.. osoba, która zna swoją wartość... która jest silna... stanowcza... "zdrowa" spierdala :) jeśli uzna, że ma do czynienia ze "świrem".. dodatkowo, jeśli ów "świr" najwyraźniej hasa i ma sobie Ciebie za nic... nie da się bowiem manipulować kimś kto jest całkowicie stabilny... i kto się nie daje... to sprawdzone.. naukowo :P


        >Wszystkie opinie partnerów bordów, osób bliskich są zadziwiają co zgodne i wszystkie potwierdzają, że potrafią oni zrobić piekło z życia, zniszczyć ludzi, którzy darzą ich miłością. A im bardziej ktoś ich kocha, tym bardziej obrywa i bardziej cierpi.

        Opinie "partnerów" nie są obiektywne.. i nigdy nie będą... nie TU.. wiesz dlaczego? bo tutaj wchodzą przeważnie osoby, które szukają pomocy, które są sfrustrowane, zranione i takie tam... a nie osoby, które mają udane związki (da się...) z osobami zaburzonymi.. na koniec dodam, że wiele tutaj zależało od Ciebie samej... i jeśli uważasz, że jesteś tylko ofiarą... ponownie błąd logiczy.. no chyba, że lubisz... to już zupełnie inna bajka :P Wiesz, że z tą miłością to nie jest tak... wiesz, że dla owej miłości osoby zaburzone chcą się zmieniać, leczyć? zakładając.. że kochają oczywiście.. to duża motywacja.. może nawet największa..

        >Trzeba być ofiarą borda,żeby wiedzieć, co to znaczy.

        Trzeba mieć predyspozycje.. żeby stać się ofiarą :D


        --
        I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
        • estereaaa Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 14:37
          Tak kochany toxic_chick :) Ja jestem winna, a cały świat jest przeciwko Tobie :)
          Bo po prostu... zupa była za słona :) I objawy nie wychodzą po tygodniu, ale o wiele później,
          bo bord jest mistrzem manipulacji, a ja nie jestem "sadomaso", żebyś ktoś taki jak Ty mógł mnie testować do bólu... bo przecież jak kocham, to powinnam dać się upodlić na maksa, a odejście znaczy tyle, że "nie kochałam" i nie zdałam egzaminu. :)
          Życzę Ci powodzenia w leczeniu i zobaczenia winy w sobie, a nie we wszystkich dookoła. :)


          • toxic_chick Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 21:11
            > Tak kochany toxic_chick :)

            Errata: KOCHANA... jeśli już musisz operować takim nietrafionym słowem :P

            >Ja jestem winna, a cały świat jest przeciwko Tobie Bo po prostu... zupa była za słona :)

            Poprawka ponownie..... Ty niczemu nie jesteś winna... ani Ja... swoją drogą ciekawe, że akurat takiego słowa użyłaś... bardzo ciekawe... lubisz to słowo.. jest wszędzie.. hmm.. może kiedyś opowiem Ci moja teorię na Twój temat.. może.. jak będziesz grzeczna ^^
            Jeśli zaś usilnie szukasz uchybień w Twojej wypowiedzi... i dziwisz się, że ktoś reaguje (kto ma diagnozę od wielu wielu lat, terapeutyzował się i przede wszystkim nie uważa siebie za szatana i nie jest uważany Za przez innych oraz nie toleruje wypowiedzi oczerniających na podstawie czyjeś chcianej traumy zyciowej!) pozwól, że przytoczę kilka słów, których użyłaś (kolejność dowolna aczkolwiek po kolei ;)): ciemna strona, szmata, wykorzystać, zranić, obwiniać, wina, manipulacja, potwór, piekło, niszczyć, ofiara, gwałciciel, choroba, popęd..
            Sporo! jak na tak tak krótką wypowiedź.. ;) kipisz jadem moja droga... przez jedną osobę.. podkreślam! JEDNĄ! nakręcasz się w jakiś chory sposób.. i sama odpowiedz sobie na pytanie dlaczego i przy okazji jaki poziom prezentujesz.. w jakim świetle stawiasz siebie.. tak tak.. nie jego.. nie mnie (uwierz.. Twoja wypowiedz osobiście mnie nie drasnęła.. a jedynie skłoniła do refleksji i re posty nad stanem emocjonalnym autorki i jej kary godną ignorancją tematu, który zakrawającą o amebyzm ^^)

            Kontynuując.. żaden realny człowiek nie jest przeciwko mnie (nie twierdzę, że każdy mnie kocha.. ale byłoby nieco dziwne gdyby było inaczej ;)) ... a tym bardziej świat w którym żyje..co ciekawe.. autentycznie kocham moje życie i czerpie z niego pełnymi garściami... nie krzywdzę ludzi, nie mam problemów ze związkami, nie mam problemów z tzw.miłością.. No kurwa nie mam.. sorryyy :P

            Ps. Twoja pseudo ironiczna wypowiedź nie odpowiada na żadne moje zadane pytanie.. żadne.. przekręcasz kota ogonem.. i trywializujesz usiłując ze mnie zrobić BORDA wg Twojej definicji... problem w tym... że nie znasz mnie.. nie wiesz kim jestem... nie masz pojęcia kto jest po drugiej stornie.. ale ZAKŁADASZ, że muszę być kopią klon Twojego x... to strasznie infantylne.. co gorsze.. nie masz nic na swoją obronę.. nic... każdy z nas jest inny.. wiedziałaś o tym? to nie McDonalds...


            >I objawy nie wychodzą po tygodniu, ale o wiele później, bo bord jest mistrzem manipulacji, a ja nie jestem "sadomaso", żebyś ktoś taki jak Ty mógł mnie testować do bólu... bo przecież jak kocham, to powinnam dać się upodlić na maksa, a odejście znaczy tyle, że "nie kochałam" i nie zdałam egzaminu. :)

            To mój ulubiony fragment :D Taki wiesz... obnażający Cię :P
            Twierdzisz, że objawy BPD (zakładając, że w ogóle On ma dizgnoze.. bo tak pokrętnie piszesz, że czasami myślę, że to Ty mu ją postawiłaś samoczynnie...z zawodu.. frustracji..odrzucenia) nie są widoczne W OGÓLE po kilku spotkaniach?? zero? nic? nawet kilunastu (zakładając, że ktoś nie jest oślepiony?).. to absurd.. nawet jeśli on udawał.. średnio rozgarnięta osoba jest w stanie zaobserwować.. że nie do końca jest OK...

            Ja uważam.. (część mojej teorii..) że mimo wszystko jesteś sadomaso (to naturalnie skrót myślowy.. ku wyjaśnieniu) .. być może niepogodzonym ;) wszystkie Twoje wypowiedzi o tym świadczą.. sam fakt, że zakładasz, że Ja Cię "testuje do bólu"?!? (pomijając, że wymarzyłaś sobie, że jestem kolesiem^^) jest sick! ja usiłowałam zrozumieć Twoją postawę... i otworzyć Ci oczy.. nic ponad to..
            Nigdy nie operowałam takimi założeniami, jak zakładasz.. że jak ktoś kocha to musi się upodlić.. szczerze? Ja gardziłam osobami, które były słabe i były przy mnie na siłę... lubię harmonie.. wyważenie.. z takim osobami powinna zadawać się osoba z borderline.. nigdy z osobami problematycznymi emocjonalnie!

            Wiesz kim byłaś dla niego? zakładając, że koleś faktycznie miał diagnozę i się nie leczył.. pożywką.. mało tego.. nie kochaną pożywką, która była na siłę.. nawet jak on tego nie chciał... każdy by znienawidził.. a przy twoim dość ograniczonym oglądzie świata? dostałaś dokładnie to czego chciałaś podświadomie..

            > Życzę Ci powodzenia w leczeniu i zobaczenia winy w sobie, a nie we wszystkich dookoła. :)

            Ponownie WINA... Pfffff :D polecam... psychologa.. terapie.. nie dlatego, że spotkałaś borderline.. dlatego, że byłaś z kimś takim kilka lat..świadomie.. i chciałaś.. dlatego, że jesteś niedowartościowaną, zgorzkniałą francą która swoja frustracje wyładowuje na jakimś forum i uważa, że jest nieomylna.. oczernia każdego, kto niejednokrotnie walczy o siebie z taką samą pasją jak Ty nienawidzisz swojego byłego, za to, że miał Cię w dupie!
            Masz tylko jedną osobę, która wchodzi z Tobą w dialog Tu.. przemyśl to..

            Zadbaj o siebie.. proponuję.. Jogę :D Czy może powinnam zaproponować nowy związek i miłość? Dla piranii emocjonalnej to kiepska rada..

            --
            I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
            • estereaaa Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 21:29
              Twoje odpowiedzi kochana tylko potwierdzają wszystko, co napisałam :) Tyle agresji, wściekłości... aż się gotujesz, że ktoś ośmielił "dotknąć" czegoś, czego nie lubisz.
              A jeśli nie masz problemu ze związkami i miłością to nie jesteś zaburzona , albo całkowicie wyleczona, więc gratuluję :)
              P.S. Używając męskiej osoby odnosiłam się do nicka, który jest rodzaju męskiego, jakkolwiek by patrzył . Żeby Cię nie "rajcować", to ostatnia odpowiedź na Twojego długaśnego posta :)
              Pozdrawiam!
              • toxic_chick Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 22:03
                > Twoje odpowiedzi kochana tylko potwierdzają wszystko, co napisałam :) Tyle agresji, wściekłości... aż się gotujesz, że ktoś ośmielił "dotknąć" czegoś, czego nie lubisz.

                Nadinterpretacja.. jak zwykle.. nie ma we mnie niczego agresywnego, nie jestem zła na Ciebie.. (poczytaj sobie Twoje wypowiedzi a później pisz o negatywach!!!) jestem zażenowana Tobą a to duża różnica... trudno Ci rozróżnić? zapewne chciałabyś żebym Cię "zajebała".. generalnie robisz wszystko żeby ktoś tutaj Cię zmasakrował.. przykro mi.. nie Ja :) .. liczyłam na dyskusję.. na fakty.. wydajesz sądy więc dziwisz się, że ktos pyta? Nie wyżywaj się KOCHANA na osobach, które tutaj są po to żeby czasami pomagać!!! i nie mówię o Tobie!

                > A jeśli nie masz problemu ze związkami i miłością to nie jesteś zaburzona , albo całkowicie wyleczona, więc gratuluję :)

                Wiesz jak mamy? oświecę Cię... (swoją drogą dalej uważam, że Twój X jest BPD bo Ty go zianozowałaś...szuając wyjaśnienia dlaczego ktoś Cię popierdolił..) nie jesteśmy w związkach (mówię o świadomych i w terpaii i po terpaii) które zeprezentują Ciebie! takie osoby są nikim ważnym... nie piszę tego żeby Ci sprawić przykrość.. tylko usiłuje żebyś ZROZUMIAŁA! nie jesteś stabilna... no nie jesteś... osoby stabilne nie piszą takich rzeczy.. nie są w związkach z kimś kto je niszczy..

                > P.S. Używając męskiej osoby odnosiłam się do nicka, który jest rodzaju męskiego, jakkolwiek by patrzył . Żeby Cię nie "rajcować", to ostatnia odpowiedź na Twojego długaśnego posta :)Pozdrawiam!

                Przykro mi.. ponownie błąd :P rozłożę na czynniki pierwsze.. bo jestem miła :D toxic? nie muszę tłumaczyć.. chyba.. chick? to laska.. slang... w sensie nie kura ani nic takiego :P to określenie dla kogoś rodzaju żeńskiego!!! TYLKO I WYŁĄCZNIE...

                ps. jeśli w takich kwestiach jesteś alfą i omegą.. nie znając angielskiego.. to co Ty do cholery wiesz o innych rzeczach???????? ŻENADA!!!


                --
                I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
                • wolna_jak_ptakk Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 22:30
                  Toxic jesteś 100% borderką i nie bede juz więcej tu z Toba polemizować.Przyjmij do wiadomości,że bordy maja inny kod czytaj język emocjonalny i nie masz pojęcia co odczuwają i jak to robia tz tu "normalsi" esteereaa zgadzam się z Toba w 100% i podpisuję pod wszystkim co napisałaś. Faktem jest ,że nikt nikt stabilny emocjonalnie nie wejdzie z bordem w związek i jak sie kapnie ,że ma do czynienia z psycholem to zwieje gdzie pieprz rośnie.Ja zwiałam ale wiele mnie to kosztowałoa wiesz Toxic dlaczego ? a własnie dlatego ,że mam empatie,że staram się zrozumieć drugiego człowieka,pomóc ,mam serce a nie nie mysle tylko jak wy o sobie. Jak sama napisałaś bord ma pozywkę i wykorzystuje słabe jednostki bo z innymi sie nie zwiąże. Ma ta świadomość a mimo wszystko to robi to sie nazywa sadyzm i psychopatia.Chwała Ci za to ,ze sie leczysz 99,9% tego nie robi bo tak jest wygodniej wykorzystac ,zeszmacić czerpać z czyjeś krzywdy, wykorzystać,. Ten związek nauczył mnie przede wszystkim jednego od takich popaprańcow jak najdalej i tego sie będę trzymała.Może napisać co chcesz nie zrobi to na mnie wrażenia bo jestem stabilna ,silna , pewna siebie i inteligentna a od takich bordy stronią.Dobrej nocy. I tylko jeszcze taka mała dygresja na koniec mądrzy ludzie czytają i wyciągaja wnioski a u Ciebie od razu widać manipulacje i przekręcanie kota ogonem w ripostach.Przyjmij do wiadomości,że ktoś inaczej czuje i myśli.
                  • estereaaa Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 22:40
                    @wolna jak ptak... nie będę komentować, tego , co napisałaś...za to ustosunkuję się do twojego Nicka... :) To jest właśnie to, co też osiągnęłam... jestem wolna jak ptak, szczęśliwa, pełna spokoju ... Ludzie, którzy współczują, są empatyczni.... pozwalają się zranić ( jest granica, którą każdy sam wyznacza) są o wiele silniejsi niż ci co ranią. O wiele trudniej przyjąć zranienie niż ranić... Podkreślam raz jeszcze, że zawsze jest granica, którą każdy sam wyznacza. Ten kto kocha naraża się na zranienie i tu jest sedno.... i tu jest siła. Dla "borda", kochać oznacza być słabym, dlatego rani każdego, kto go darzy miłością, a za tymi, którzy go ranią biega często jak "piesek". To jest przykre i taki człowiek zasługuje na ogromne współczucie, bo nie wie, co to miłość, nie wie, co to poświecenie.... nie wie, co to znaczy kochać. To największa tragedia człowieka... każdego człowieka.
                    • wolna_jak_ptakk Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 22:52
                      Wiesz ja wychodze z założenia ,że nic w zyciu nie dzieje sie bez przyczyny.Swoją traumę przeżyłam ,ale teraz inaczej patrzę na świat, ludzi,życie. Czerpie z każdego dnia jakby miał być ostatni jestem szczęśliwa bo właśnie wolna od manipulacji, kłamstwa, huśtawek nastojów,wykorzystania itd.Masz racje momo wszystko nalezy sie im (bordom) głębokie wspólczucie bo choćby mieli majątek sa tak biedni emocjonalnie,że ich zycie zawsze będzie pustką.
                      • estereaaa Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 22:57
                        I to jest rzecz, której chyba też się nauczyłam! Kiedyś narzekałam na nudę.. często narzekałam :) Po "doświadczeniach" dziękowałam Bogu za święty spokój i właśnie tę nudę :) Tak jak Ty zaczęłam cenić wszystko, co mam, najprostsze rzeczy... codzienność wolną od kłamstw, manipulacji i ciągłego zastanawiania się o co chodzi. Dziękuję Bogu za czyste i nieobłudne relacje z przyjaciółmi... dziękuję za normalność po prostu, której nigdy nie doceniałam tak jak powinnam. Więc jak napisałaś, nic nie dzieje się przypadkiem, więc ja też wyciągnęłam wnioski, a "cierpienie" przyśpieszyło szkołę życia jak nic innego i jestem teraz wdzięczna za te trudne doświadczenia :) Dobrej nocy!
                          • wolna_jak_ptakk Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 23:29
                            Uśmiałam się do łez :-) i Ty się leczysz latami i znasz język emocjonalny zdrowych ludzi.
                            W tej wypowiedzi wyszedł z Ciebie cały Bord. Byłam ciekawa czy odpuścisz czy dasz upust niestety sie nie pomyliłam co daje potwierdzenie ,że terapia niewiele pomaga. I się tak nie oburzaj bo to to nie jest forum o Tobie Pani Kasi, Asi czy Mariolce ale o Borderline. Są kryteria ,są zachowania jakie trzeba wykazywać ,zeby je mieć więc wiadomo i oczywiste jest ,że partner x z borderline jest inny niz partner y z borderline ale zachowania, mechanizmy sa takie same.
                            I dlatego wszyscy partnerzy mają podobne doświadczenia i odczucia.Czy to jest takie trudne.
                            A może Tobie sie tylko wydaje ,że jesteś teraz inna.Pisz i mysl co chcesz każdy specjalista ,i fachowa literatura powiedza cI ,że zaburzenia osobowości są nieuleczalne bo nie są chorobą i za wiele się z tym zrobić nie da. Borderline w czystej postaci występuje w 5% pozostałym przypadkom towarzysza jeszcze inne zaburzenia nistrioniczne, narcystyczne, antyspołeczne itd.
                            Więc nie wmawiaj mi tu ,że jestes juz niezaburzona i czujesz ,odczuwasz i funkcjonujesz jak ludzie niezaburzeni bo Twoja ostania wypowiedź świadczy o czym innym. Dobranoc "zdrowa" inaczej osobo.
                              • wolna_jak_ptakk Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 22.09.13, 11:22
                                Wiesz ,żeby testować trzeba pierw z premedytacją prowokować.Ja tylko bylam ciekawa Twojej reakcji a wiedz ,że jesteś tak przewidywalna aż nudna.Znam te mechanizmy na pamięć, nie zaskoczyłaś mnie nigdy.Testowanie a ciekawośc to inne bajki.Twoje odwracanie kota ogonem i projekcje sa tez typowe próbujesz mi wmówić ,że to ja mam problem i za chwile wyjdzie,że to ja jestem bordem.Przerobiłam pewne powiedzenia na swoja potrzebę nie dyskutuje z bordem bo muszę zniżać się do jego poziomu a i tak pokona mnie od doświadczeniem. Cokolwiek napiszesz jakkolwiek mnie obrazisz czy dasz upust swojemu zaburzeniu nie przejme sie tym bo Ty masz swój zaburzony tok myślenia a na terapii możesz jedynie nauczyc się odczytywać i interpretować odczucia sama ich nie doświadczysz i dlatego Ci głęboko współczuje. A wiem to od najlepszych specjalistów ale próbuj dalej powodzenia.
                                • estereaaa Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 22.09.13, 11:56
                                  "Wolny Ptaku" :) Myślę, że jednej rzeczy, której się nauczyłam... jednej z ważniejszych, to w ogóle nie wchodzić w dyskusję. Nie odpowiadać, ignorować... Po prostu nie ma to sensu. I co z tego, że masz rację ? Zdrowy człowiek to wie...a ten z tym konkretnym zaburzeniem i tak ci tej racji nie przyzna. Twoje postrzeganie świata jest zdrowe i dobre... a bord zawsze będzie starał się ciebie przekonać, że się mylisz, że coś z Tobą jest nie tak, że jesteś albo niezrównoważona emocjonalnie, reagujesz impulsywnie, obrażasz się bez powodu, że wszędzie widzisz problem itd, a jego interpretacja zdarzeń, okoliczności jest słuszna, normalna i prawdziwa. Koniec końców, to my jesteśmy zaburzeni, a nie oni i to my powinniśmy się leczyć , a nie oni :)
                                  Prawdą jest też to, że borda nie można zmusić do leczenia, jeśli sam zechce, to chwała mu za to. Chodzi o to, że to inni mają problem z bordem, a nie on z innymi . On jak nikt inny umie "ustawić" wszystkich dookoła siebie. Nie ma sensu starać się go zmienić, jedyne , co można zrobić, to zostawić go samemu sobie i niech żyje jak chce, a my możemy też żyć w świętym spokoju... który z "bordem" nie jest możliwy :) Nie lubię określenia "bord", ale jest krótkie i wygodne, wiec myślę, że na potrzeby forum idealne.
                                  • toxic_chick Z dedykacją dla "partnerów" i podsumowując gniot.. 22.09.13, 16:04
                                    Krótko i na temat...

                                    ...Choć przyznam, że mam mieszanie uczucia wypowiadając się w tym wątku w ogóle.. jego treść od wczoraj jest poniżej wszelkich standardów.. zresztą nie tylko moich.. ponad to mierzi mnie co poniektóre towarzystwo.. które nie dość, że nie potrafi dyskutować, używając logicznych argumentów, nie umie odpowiadać na pytania (które miały na celu dotarcie do problemu.. WASZEGO), to jeszcze na dodatek szarżuje z każdej możliwej strony.. jednocześnie wmawiając mi (a tym samym każdej zaburzonej osobie), że to ja jestem osobą atakującą..
                                    Nienawiść, pogarda i agresja.. tak powinien brzmieć tytuł tego oto wątku.. który notabene ożył i zmienił swoje dotychczasowe oblicze za sprawą jednej osoby.. "zdrowej".. bynajmniej nie wypowiadającej się na temat audycji radiowej... tylko na temat "byłego", który oczywiście ma borderline (wg niej..przypuszczalnie) i tym samym jest skazany na potępienie, pogardę i idiosynkrazje... idąc tym tokiem rozumowania autorka wraz z jej popleczniczką twierdzi, że każdy zaburzony jest klonem x ... bez znaczenia jest płeć, wiek, charakter zaburzenia, to czy ktoś się leczy, leczył... innymi słowy WSZYSCY JESTEŚMY POPIERDOLENI, ZJEBANI I JEDYNE CO ROBIMY TO KRZYWDZIMY INNYCH POSŁUGUJĄC SIĘ WYŻSZYMI TECHNIKAMI MANIPULACJI, KTÓRYCH UCZYMY SIĘ W TAJNEJ SZKOLE DLA BORDÓW PROWADZONEJ PRZEZ PAPĘ SATANA :D

                                    Nie mam pojęcia dlaczego tak trudno Wam wszystkim odpuścić.. spojrzeć z innej perspektywy.. szerszej nieco.. nie tak ograniczonej... nie tak prostackiej.. i nie tak personalno -emocjonalnej.. po co się babrać w przeszłości i przy okazji obrażać innych, którzy nie są Waszymi partnerami... jarać się jakimiś wyssanymi z palca teoriami, na temat obcych ludzi... którym z automatu przypisujecie cechy osoby, która was skrzywdziła.. przepraszam ale jeśli to jest jakaś chora metoda autoterapii to wyjątkowo nie na miejscu.. Tu nie ma wymiany zdań.. jest szarpanina.. i tylko jedna strona ma rację... "normalna" strona.. ja mogę równie dobrze pisać po chińsku.. wychodzi dokładnie na to samo..

                                    Przeczytałam sobie dzisiejsze dwie wypowiedzi.. i szczerze? nawet nie wiem o czym stanowią... bełkot.. pierdolenie nasączone jadem... dwie dziołchy klepią się po ramieniu, prowokując dalszą bezsensowną dyskusje.. którą ucinam.. bo o czym i przede wszystkim z kim mam tutaj dyskutować? Wy nie macie ani poczucia humoru.. ani dystansu.. ani momentami logicznego toku rozumowania.. jedyne wrażenie jakie można odnieść to to, że szczerze nienawidzicie.. zaś owa nienawiść przepleciona jest jakimś sztucznym współczuciem.. doprawdy nie wiem co gorsze..

                                    Tak jestem sobie zaburzona.. tak owszem nie postrzegam zapewne świata jak osoby przykładne.. tak owszem bywam dziwna... ale nigdy nie zgodzę się z tym, że BORD, który faktycznie ma diagnozę.. który chodzi na terapie, który pracuje nad sobą i potrafi niwelować zło... jest potworem aspołecznym, którego należy skreślać z założenia... może właśnie dlatego.. przez takie podejście nie chodzimy z transparentami i raptem kilka osób przeważnie wie o zaburzeniu.. społeczna akceptowalność jest ważna.. a jej zwyczajnie nie ma.. właśnie przez takie postawy.. które tępię i zamierzam tępić w przyszłości...

                                    --
                                    I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
                  • toxic_chick Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 23:01
                    > Toxic jesteś 100% borderką i nie bede juz więcej tu z Toba polemizować.Przyjmij do wiadomości,że bordy maja inny kod czytaj język emocjonalny i nie masz pojęcia co odczuwają i jak to robia tz tu "normalsi"

                    Inny Kod? Język emocjonalny?? Ej? Ja znam język emocjonalny na pamięć!!! nie tylko mój! a wiesz dlaczego??? bo lata ale mówię LATA uczę się i jakoś ponoć nauczyłam się! Mimo, że mam diagnozę jestem zupełnie totalnie "normalna" wg reguł??? trudno zrozumieć? Wiem jaka byłam.. wiem jaka jestem.. wiem ile pracy mnie to kosztowało! i ktoś wchodzi i twierdzi, że przecież każdy taki sam... to gówno!!! to trywializm!! Co WY myślicię?? że ktoś kto jest zaburzony nie umie kochać?? że ktoś kto jest inny nie potrafi?? żal mi Was.. każdej skrzywdzonej osoby.. nie i nie mówię, że jestem święta.. mówię, że można inaczej! ciężko zrozumieć???

                    >esteereaa zgadzam się z Toba w100% i podpisuję pod wszystkim co napisałaś. Faktem jest ,że nikt nikt stabilny emocjonalnie nie wejdzie z bordem w związek i jak sie kapnie ,że ma do czynienia z psycholem to zwieje gdzie pieprz rośnie.Ja zwiałam ale wiele mnie to kosztowałoa wiesz Toxic dlaczego ? a własnie dlatego ,że mam empatie,że staram się zrozumieć drugiego człowieka,pomóc ,mam serce a nie nie mysle tylko jak wy o sobie. Jak sama napisałaś bord ma pozywkę i wykorzystuje słabe jednostki bo z innymi sie nie zwiąże. Ma ta świadomość a mimo wszystko to robi to sie nazywa sadyzm i psychopatia.Chwała Ci za to ,ze sie leczysz 99,9% tego nie robi bo tak jest wygodniej wykorzystac ,zeszmacić czerpać z czyjeś krzywdy, wykorzystać,. Ten związek nauczył mnie przede wszystkim jednego od takich popaprańcow jak najdalej i tego sie będę trzymała.Może napisać co chcesz nie zrobi to na mnie wrażenia bo jestem stabilna ,silna , pewna siebie i inteligentna a od takich bordy stronią.Dobrej nocy. I tylko jeszcze taka mała dygresja na koniec mądrzy ludzie czytają i wyciągaja wnioski a u Ciebie od razu widać manipulacje i przekręcanie kota ogonem w ripostach.Przyjmij do wiadomości,że ktoś inaczej czuje i myśli.

                    Przyjmuje do wiadomości jedno... każdy dla Was jest taki sam.. kopia klon i nie ma wyjątków... a laska z którą tak bardzo się zgadzasz jest... słaba.. i nędzna.. I


                    --
                    I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
        • non-grata Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 15:28

          Dzięki, Toxic za to, co napisałaś.

          Podpisuję się i jestem wdzięczna o tyle, że nie chciałoby mi się po raz n niepersonalnie w odniesieniu do siebie tłumaczyć, że każdy border jest uosobieniem zła wszelakiego, a szatan buty mi/ nam czyści.

          Dodam tylko ku męczeniu materiału, że border przedterapeutyczny i w ogóle nieterapeutyczny to nie border w trakcie, czy po terapii.
          Tak, jak border ze współtowarzyszącą osobowością zależną czy schizotypią nie jest borderem histrionicznym czy psychopatycznym.

          Ale co tam, dwa głosy z cyklu "nie jestem potworem" to tylko dwie szkarady myjące sobie ręce nawzajem, no nie?

          Ja szczególnie właśnie uwielbiam uogólnienia, 1 sztuka bordera = wszystkie bez reszty złe bordery.
          Godne postrzeganie.

          Sobie w końcu wytatuuję na czole "666" lub pentagram ku przestrodze niewinnych i potencjalnych.

          --

          Jedni wołają: „Kochaj mnie!”. Inni: „Nie kochaj mnie!”. Ale pewien rodzaj, najgorszy i najbardziej nieszczęśliwy: „Nie kochaj mnie i bądź mi wierna!”.

          desaparecido.blog.onet.pl
          • toxic_chick Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 18:13
            > Podpisuję się i jestem wdzięczna o tyle, że nie chciałoby mi się po raz n niepersonalnie w odniesieniu do siebie tłumaczyć, że każdy border jest uosobieniem zła wszelakiego, a szatan buty mi/ nam czyści.

            To, że czyści to wiesz... ;) Nie zapomnij proszę o podstawach ;) np. ofiarach składanych o brzasku?... piciu krwi tłoczonej ze szczurów wodnych i kijanek?.. o rzucanych urokach, klątwach, zaklęciach?... naszych ciemnych jak smoła duszach, w których nie ma miejsca na nic prócz nienawiści, zawiści, zepsucia i sadyzmu !!! :P Masakrujemy bowiem każdego.. za nic.. manipulując, kłamiąc i pastwiąc się... nie jesteśmy też zdolni do miłości.. BA! nawet zwykłej sympatii.. no chyba, że czegoś chcemy :D Lubimy też orgie i okazjonalnie wypady do piekła... ^^

            > Ale co tam, dwa głosy z cyklu "nie jestem potworem" to tylko dwie szkarady myjące sobie ręce nawzajem, no nie?

            Niestety myślę, że nawet jeśli tych głosów byłoby 10.. 20.. 100.. a każdy z nich oddany byłby przez BPD to i tak wniosek dla poniektórych "normalnych" zrażonych mniej lub bardziej bezpośrednio byłby podobny... i tożsamy z tym co piszesz... cholernie przykre...

            Osobiście w każdym człowieku widzę indywiduum... nie dzielę na kategorie i podkategorie.. nie etykietuje z założenia... moja sympatia czy szacunek nie wynika z tego czy ktoś ma diagnozę i jaką ma... wynika z cech indywidualnych.. przypisanych jednostkowo! Tak jest w realnym świecie... i w realnym świecie nikt nie ma naszywki "made in hell" ;) w realnym świecie, jeśli komuś zależy na poprawie i na innych to bierze dupę w troki i zapierdala nad sobą...
            TUTAJ? Tutaj jest to bez znaczenia... mimo rad, porad, dywagacji... tutaj jest się BORDEM.. kaleką społeczną.. patologią i potworem ;) nawet jeśli było się w pizdu czasu w terapii.. nawet jeśli nasze życie wygląda identycznie jak życie każdego "normalnego" człowieka... bez znaczenia... BORD to BORD ;) Ratujcie się zatem mężowie, żony, kochankowie, nałożnice... uciekajcie i zadbajcie o siebie.. pozostawcie gnomy w spokoju... a jak znowu ktoś dostanie po dupie (bez znaczenia od kogo) to zapewne poszuka sobie adekwatnego forum i tam będzie wylewał żale...

            > Ja szczególnie właśnie uwielbiam uogólnienia, 1 sztuka bordera = wszystkie bez reszty złe bordery. Godne postrzeganie.

            Pocieszę Cię słonko... tak mają ludzie niegodni;) ... Nie wierzę, że ktoś kto na prawdę zna temat...z innej strony niż przykład jednorazowy rozpatrywany na własnej osobie (swoją drogą.. nieco masochistycznie.. no nie?^^) tudzież posiłkujący się czymś więcej niż artykułami na temat osób zaburzonych (swoją drogą polecam podejście współczesne... ) jest w stanie wygłaszać tak irracjonalne, krzywdzące i dupne opinie... nie trawię uogólnień... nie akceptuje..

            > Sobie w końcu wytatuuję na czole "666" lub pentagram ku przestrodze niewinnych i potencjalnych.

            YES! tak samo :P

            --
            I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
        • perfekcjonizm Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 22.09.13, 17:02
          Dziękuję Ci za te słowa. Bardzo racjonalne, logiczne argumenty, które pokrywają się z moim tokiem rozumowania.

          Odkąd zdystansowałam się do pewnych kwestii, rzadko zdarza mi się prowadzić dysputy, które skupiają się na etykietowaniu ludzi przeróżnymi, wymyślnymi nazwami, będącymi jedynie pomocnym narzędziem dla lekarzy. Korzystając z różnych możliwości i źródeł nauczyłam się skupiać się na konkretnym zachowaniu ludzi. Łatwiej wówczas zauważyć, że każdy człowiek nawet tzw "normalny" czy "zdrowy" ma w sobie i zdrową część i tę szaloną, która uwidacznia się także w zaburzonym postrzeganiu i zachowaniach.

          Skoro jednak wiadomość o wpisie w tym wątku wpadła do mojej skrzynki, i trafiłam na ten komentarz, ja także postanowiłam się odnieść do tematu. Z góry przepraszam, jeśli się z kimś powtarzam, nie czytałam większości wpisów. Chciałabym się jednak podzielić moją wiedzą, która wynika z długoletniej psychoedukacji, gdyż i ja nie jetem/byłam wolna od pewnych zachowań i "gier".

          Eric Berne, amerykański psychiatra, twórca analizy transakcyjnej (bardzo istotnej w rozumieniu pewnych uwikłań ludzi) w swojej książce "W co grają ludzie" bardzo ciekawie przedstawił panujące między nimi stosunki. Zachęcam do zwrócenia uwagi na tzw. "pozycje psychologiczne" - żeby nie przedłużać do wygooglania albo zajrzenia do Wikipedii pod adresem: pl.wikipedia.org/wiki/Analiza_transakcyjna

          Zaś terapeuta Stephen Kartman utworzył teorię tzw. Trójkąta Dramatycznego, gdzie
          opisał - Uwaga ważne! - że "Kat" lub inaczej "Prześladowca" naprzemiennie wymieniają z "Ofiarą" tzw. "Rolami". Pojawia się jeszcze trzecia rola, rola "Wybawcy", czyli osoby mającej tendencję do współuzależnień, polegających wchodzeniu w takie relacje, w których szlachetnie poświęca się dla dobra innych.

          Odsyłam do bardzo ciekawego artykułu. Naprawdę warto:
          www.dojrzewalnia.pl/endorfina/psychoinspiracje/przemiany/teoria_trojkata_dramatycznego.html
          Otóż z obu teorii wynika także - Znów ważne! - że ludzie pozostają w wyniszczającej ich relacji, dopóki obie strony (mimo strat!) odnoszą jakieś istotne dla nich korzyści, głównie psychologiczne. Owe relacje Berne określił mianem gier właśnie.

          Stąd też nadmierne i może nawet niepotrzebne etykietowanie prowadzi do zbyt uproszczonego rozumowania, w efekcie bardziej zubaża niż daje potrzebną więdzę.
          Potrzebną obu stronom "konfliktu".

          Kimże jest ten BORD-CIERPIĘTNIK, czy BORD-OPRAWCA?
          Kim jest OFIARA-BORDA? Czy nie są to puste nazwy, które utarły się w świadomości wielu, niosąc z góry określony ładunek emocjonalny?

          Ileż to osób mogłoby podpisać pod uczuciami, jakie towarzyszą tzw "bordowi" i "ofiarze borda"? Każdego dnia ktoś przekracza czyjeś granice w sposób równie wyniszczający jak te, o których mowa. Każdego dnia ludzie pozwalają innym na zbyt wiele, zwyczajnie nie mając ani wsparcia ani wiedzy o tym jak mogą się bronić przed różnymi nadużyciami.

          Jeśli wolno mi wyrazić swoją opinię, zachęcam wszystkich tych, którzy czują się niewygodnie w relacji z kimkolwiek do autoanalizy tego problemu, a jeśli z braku narzędzi psychologicznych (co jest często zrozumiałe) nie są w stanie tego uczynić, proponuję choćby warsztaty umiejętności interpersonalnych, w szczególności asertywności. Naturalnie tej odpowiednio pojmowanej. Szczególnie polecam przerobienie lekcji nauki stawiania granic a także nie przekraczania ich względem innych. Warsztaty polecam dlatego, gdyż ćwiczy się na nich zachowania w kontakcie z tzw. "żywym organizmem"

          Jeśli jednak w grę wchodzą zbyt silne emocje, które przekraczają możliwości autorefleksji i czerpania wiedzy na temat zachowań ludzi, łącznie ze swoimi, odsyłam (bez uszczypliwości) do gabinetu terapeutycznego, względnie do psychiatry po leki na uspokojenie, depresję, etc. Zaopiekowanie się sobą w takim momencie jest bardzo ważne i wychodzi każdemu na zdrowie.

          P.S Jako ciekawostkę dodam może, że w grach, o których wspominałam, mogą brać udział nie tylko pojedyncze osoby ale nawet całe grup!

          Czy nie sądzicie, że na tym forum, (pewnie i także na podobnych) toczy się taka gra między "dobrem" a "złem"?
          • toxic_chick Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 22.09.13, 22:21
            > Dziękuję Ci za te słowa. Bardzo racjonalne, logiczne argumenty, które pokrywają się z moim tokiem rozumowania.

            Również dziękuje za wypowiedź... w szczególności, za przednie i idealne wobec tematu około teorie.. jeśli ktoś z tego cokolwiek wywnioskuje i skorzysta? mega! ^^

            Co do etykietowania.. zapewne służy upraszczaniu.. mamy chorych i zdrowych.. mamy zaburzonych i nie zaburzonych.. łysych i kudłatych.. grubych i chudych.. itp itd... i bez znaczenia jak daleko posuniemy się w kategoryzacji suma summarum każdy jest człowiekiem bardziej lub mniej ułomnym.. kwestia odporności.. predyspozycji.. przeżyć, doświadczeń, traum..

            Już jakiś czas temu nauczyłam się patrzeć ponad to co na/w etykiecie.. to tylko schemat.. Znam osoby z poważnymi problemami ( w sensie.. mam papiery;)), które powalają każdym fragmentem siebie i walczą i starają się i są.. niezwykłe w tym.. podziwiam, cenię i klaskam.. Znam też osoby, które teoretycznie nie mają problemów i teoretycznie są zdrowi a ich życie i związki i wszystko dookoła jest.. karygodne.. nie godne..
            I teraz.. nie ulegając pokusie kategoryzacji.. poznając załóżmy dwie osoby.. tak ot.. przebywając z nimi.. nie wiedząc nic poza tym, że są... może okazać się, że osoba, która z definicji powinna być zjebana i nie możliwa.. jest de facto kimś o wiele bardziej wartościowym niejeden normalny człowiek... fakt

            Problem tego miejsca polega na tym, że tutaj nie poznaje się Marylki, Ani czy Stefy.. poznaje się kogoś od dupy strony... nie jako człowieka ale dzieląc.. na pół. zaburzony lub nie.. innych podziałów nie ma..

            Wkurwiają mnie lamety tych którzy otarli się o kogoś kogo nazywają BORDEM.. nie dlatego, że jestem pozbawiona empatii.. bo wiem i znam dokładnie mechanizmy.. nie dlatego, że bronię siebie i mój konglomerat.. dlatego, że nie wierzę w uogólnienia.. i przypadkowość.. i nigdy nie zmienię zdania na temat tego, że jeśli ktoś lubi cierpieć.. nie wykorzysta okazji... i nie mowa o zaburzonych..

            > Otóż z obu teorii wynika także - Znów ważne! - że ludzie pozostają w wyniszczającej ich relacji, dopóki obie strony (mimo strat!) odnoszą jakieś istotne dla nich korzyści, głównie psychologiczne.

            Dokładnie.. i dygresja.. "chory" człowiek czerpie... bo przecież chory.. ale jak to jest, że niby zdrowy czerpie również... widzi co ma.. z kim ma.. a jednak walczy.. i pluje.. i nienawidzi.. dlaczego? bo nie umie odejść.. bo NIE

            > Kimże jest ten BORD-CIERPIĘTNIK, czy BORD-OPRAWCA? Kim jest OFIARA-BORDA? Czy nie są to puste nazwy, które utarły się w świadomośc i wielu, niosąc z góry określony ładunek emocjonalny?

            Puste... Jest tylko BORD.. choć dla wybranych szatan... :P

            > Ileż to osób mogłoby podpisać pod uczuciami, jakie towarzyszą tzw "bordowi" i "ofiarze borda"? Każdego dnia ktoś przekracza czyjeś granice w sposób równie wyniszczający jak te, o których mowa. Każdego dnia ludzie pozwalają innym na zbyt wiele, zwyczajnie nie mając ani wsparcia ani wiedzy o tym jak mogą się bronić przed różnymi nadużyciami.

            Multum.. ale tutaj jest kategoryzacja... nie ma środka.. jest black & white

            > Czy nie sądzicie, że na tym forum, (pewnie i także na podobnych) toczy się taka gra między "dobrem" a "złem"?

            Inaczej.. między głową a duszą..w kombinacjach różnych.. ale gra jest...

            --
            I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
            • 7mka7 Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 23.09.13, 23:52
              Taka mała dygresja - czy zauważyliście, że niemal każdy wątek, niezależnie od tematu kończy się ostatecznie potyczkami między "bordami" i "nie-bordami" ?
              Czy to tylko moje wrażenie, czy zamiast rozmawiać i wyciągać jakieś mądre wnioski z tych rozmów tu wszystko polega na wzajemnym wytykaniu błędów i obwinianiu?
              Chwilami odnoszę wrażenie, że dokładnie wszyscy, którzy tu się udzielają powinni pójść na terapię... choć być może z innych powodów.
              Moi drodzy "nie-bordy" - każdy "bord" jest inny, być może mają podobne zagrywki, ale zaburzenie to jest znacznie bardziej złożone niż tylko lista kryteriów z DSM-IV. Choć trudno w to uwierzyć są tacy, którzy potrafią kochać, mieć partnerów, rodziny. Choć trudno wam w to uwierzyć "bordy", którzy sami stwierdzili, że coś z nimi nie tak i pora to zmienić, leczą się, chodzą na terapię i naprawdę robią wszystko by było lepiej. Wierzcie mi lub nie - ale jeśli ktoś bardzo chce to potrafi bardzo wiele zmienić i wcale nie jest takim potworem jak go malujecie.
              A tak przy okazji - czy z ręką na sercu możecie powiedzieć, że sami nie miewacie lub mieliście w przeszłości głupich, chorych i bezsensownych zagrywek wobec innych ludzi czy waszych partnerów/partnerek i czy w tamtym właśnie momencie wasz partner/partnerka sprawdzał w internecie czy przypadkiem nie jesteście chorzy psychicznie albo zaburzeni?
              I jeszcze kilka słów do "bordów" - jaki jest sens tłumaczyć tego czym jest tłumaczyć "nie-bordowi", że nie ma pojęcia jak to jest? To jak ślepemu tłumaczyć kolory. Nikt kto nie przeżył tego nie jest w stanie tego zrozumieć, bo tego nie da się tak po prostu wytłumaczyć, więc po co tracić nerwy i czas na słowne potyczki?
              Zarzucanie winy bordom czy nie-bordom też nie ma w sumie logicznego uzasadnienia - bo wina leży po środku tak naprawdę: "bord" zachowuje się w pewien swój dziwaczny sposób, bo to wynika z samego zaburzenia i mówienie mu, że jest wcielonym szatanem nic nie zmieni...no może, poza dodatkowym rozjuszeniem określonych bodźców(i wierzcie mi u każdego będą one inne!), "nie-bord" natomiast z jakiegoś powodu trafił w swoim życiu na borda i z jakiegoś powodu pozwolił mu na takie a nie inne traktowanie, z jakiegoś też powodu teraz są tutaj i szukają pomocy, lub rzucają jadem... Słusznie tu perfekcyjna podrzuciła tekst o gierkach i trójkącie dramatycznym, bo to wszystko ma tu bardzo dużo wspólnego. Natomiast etykietowanie i wrzucanie do jednego worka niezależnie od tego czy to miłe etykiety czy oskarżycielskie - zawsze były i będą złe, bo nie ma dwóch identycznych ludzi pod względem zachowania, myśli, uczuć itp.... no chyba, że już nas klonują i nas zapomnieli o tym poinformować :P choć nawet klonowanie nie da nam 100% pewności że myśli i odczucia będą identyczne.
              Bord jest faktycznie ułatwieniem w dyskusji gdy mówimy o objawach... ale gdy rozmawiamy o kogoś byłym lub byłej z diagnozą BPD i potem mówimy że WSZYSTKIE bordy to czy owo... to muszę was rozczarować - NIE WSZYSTKIE!
              Tak jak nie wszystkie blondynki są głupie, a rude - fałszywe!!!
              --
              Wszystko co trzeba wiedzieć o BPD w jednym miejscu!
              • brz_a_sk Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 24.09.13, 18:59
                rozmawiałyśmy już po tym Twoim wpisie
                może komuś się przyda kilka myśli - piszę oczywiście za siebie - nie zdradzając Twojego zdania
                może warto

                pierwsze co zauważyłam to, że border wszystko o czym mówi odnosi do swojego TERAZ do chwili
                ja odnoszę do kiedykolwiek w moim życiu
                to zdecydowana różnica
                i budzi często bardzo ostre spory
                jesli mówię nie krzywdzę bliskich mi osób to ja myślę o zupełnie czym innym niż border
                ja widzę głęboki sens w zdaniu "jestem niepijącym alkoholikiem"
                ja rozróżniam sens określenia jestem rozwódką od jestem panienką bo to jakby nie da się być dziewicą kiedy się zwoje w życiu przeszło
                to w kontekście słów nie każdy border krzywdzi bliskich, terapeutów, dzieci ... pewnie nie kazdy ale chyba ze świecą trzeba by szukać takiego, który nie przeorał nie jednego związku, terapeuty, lekarza itd
                ale border uważa, ze liczy się to co jest teraz i dlatego powie ja nie krzywdzę i nikt mi nic nie będzie wciskał
                warte zastanowienia,
                różnimy się sposbem myślenia o wielu sprawach

                pewnie dla wielu osób nie zrozumiałe jest czemu niektórzy uważają, że borderem się bywa jakby człowiekiem się bywało?
                wg mnie borderem się jest tak jak człowiekiem się jest
                różni ludzie sa i bardzo różni borderzy
                z terapią i bez
                akceptujący swoje zaburzenie i wypierający
                zdający sobie sprawę co zdecydowało, ze dostali diagnozę i tacy, którzy nie są w stanie usłyszeć w czym problem
                są budujacy narcystyczna postawę na zaburzeniu i hulający z niewielkim cierpieniem na co dzień i w pełni świadomi nie akceptujacy siebie i nie mogący się pogodzić z ze swoim zachowaniem
                ale pewne cechy wspólne określają to zaburzenie i to wcale nie błahe

                wiadomo są osoby, które 'wymieniają' zgodę na diagnozę na pozostanie wiecznym dzieckiem, cierpiącym i wymagającym i każdą sugestię by zreflektowały się, coś zrobiły ze swoimi nieznośnymi zachowaniami kwitują - ja nie jestem borderem; w tym kawałku nie!
                powiedzmy, ze to wygodne

                trzymając sie tematu audycji
                dodam - kto chce uzna mnie za tak samo rabniętą jak osoby z audycji a kto chce zastanowi się, ze może coś w tym jest - mnie w tej audycji NIC NIE RAZI
                czemu?
                ja rozumiem, ze terapeuta, który widzi życie swoich pacjentów/klientów i sa wśród nich borderzy i partnerzy borderów ma prawo powiedzieć co widzi; i on odnosi się się do całego życia każdej z osób i zna historię dramatów;
                to nie jest audycja o osiągnięciach terapeutycznych borderów
                to jest audycja o skutkach tego so się złego w związkach działo
                terapeuta wie kim był partner przed związkiem i jakie wyniósł rany
                border na ogół dumnie wychodzi z kolejnych związków
                a jak zdarzy się porzucenie to wtedy jakoś mnie jest że lewus poparany był partnerem i sam sobie ktoś winien itd
                wtedy jest potworny dramat i naprawdę ciężko się bez pomocy podnieść
                w pełni to rozumiem to jest okropnie trudne
                ale ocena zrypanej psychiki zniszczonemu partnerowi, uwaga mu nie przysługuje
                w ocenie bordera liczy sie tylko jego stan - obcego człowieka który przyszedł z ogromnym żalem o to co go spotkało goni się tu i znieważa
                widziałam rady borderów - uciekaj , zostaw to, odejdź bo ten zwiazek jest chory
                ale kiedy na forum pojawia się partner,który miał siłę odejsć jest w terapii - o taki u borderów budzi złe skojarzenia
                a moze jemu się należy tyle samo albo więcej uwagi co borderowi

                może o tym jest ta audycja?
                nie słyszałam by trzeba było ostrzegać borderów przed jakimikolwiek partnerami, bo często szukają przecież z piekła rodem ostrych twardych i lubiących życie na krawędzi
                a przed wiązaniem się z borderem powinno się - powinni wiele widzieć jeśli się decydują na taki zwiazek
                terapeuci to wiedzą i widzą skutki
                czemu by nie mieli o tym mówić

                znając pewne argumenty dodam od razu - jeśli ktoś szafuje lekko 'sam sobie winien;, w grę się sam wdał i na bank zaburzony przyszedł a teraz ma pretensje taki partner po związku z borderem - nie tak wiele jest w tym prawdy jak się łatwo borderom głosi - jak wpiszecie w taki schemat uwiedzionych lekarzy i terapeutów? to nie jeden przypadek to standard
                warto pomyśleć kogo widzi terapeuta patrząc całościowo na bordera w terapii i na jego często niestety ofiarę
                i takie zniszczone osoby mają prawo mówić o swoim żalu i wzburzeniu i krzywdzie
                co przedziwne te osoby z reguły obok wzburzenia mają jeszcze coś - zdanie - mimo wszystko co mnie spotkało współczuję borderowi bo on ma straszne życie, on krzywdzi bo 'tak ma' ; krzywdzi okropnie choć nie chce

                może warto się zastanowić czy tu czasem nie przesadza się z podnoszeniem głosu
                kiedy prawdę z głośnika słychać

                teraz ja poczekam na 7mka7 na czasie
                nam się dobrze rozmawia nawet gdy się nie zgadzamy
                bo w rozmowie nie o to chodzi by ktoś zmienił zdanie ale by poznać jak inni myślą
                i właśnie inaczej myślący są ciekawymi rozmówcami

                byle nie dokuczali potem bo to straszny obciach

                www.youtube.com/watch?v=C6rpq1u3Nno









                • estereaaa Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 24.09.13, 19:07
                  brz_a_sk napisała:


                  >
                  > pierwsze co zauważyłam to, że border wszystko o czym mówi odnosi do swojego TE
                  > RAZ do chwili
                  > ja odnoszę do kiedykolwiek w moim życiu
                  > to zdecydowana różnica
                  > i budzi często bardzo ostre spory
                  > jesli mówię nie krzywdzę bliskich mi osób to ja myślę o zupełnie czym innym niż
                  > border
                  > ja widzę głęboki sens w zdaniu "jestem niepijącym alkoholikiem"
                  > ja rozróżniam sens określenia jestem rozwódką od jestem panienką bo to jakby n
                  > ie da się być dziewicą kiedy się zwoje w życiu przeszło
                  > to w kontekście słów nie każdy border krzywdzi bliskich, terapeutów, dzieci ...
                  > pewnie nie kazdy ale chyba ze świecą trzeba by szukać takiego, który nie przeo
                  > rał nie jednego związku, terapeuty, lekarza itd
                  > ale border uważa, ze liczy się to co jest teraz i dlatego powie ja nie krzywdzę
                  > i nikt mi nic nie będzie wciskał
                  > warte zastanowienia,
                  > różnimy się sposbem myślenia o wielu sprawach
                  >

                  Bardzo dobrze powiedziane. Nie tylko zacytowany fragment, ale całość.
                  Dzięki wielkie!



                • estereaaa Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 24.09.13, 19:30
                  Może jeszcze coś dodam. Jeśli powie się tutaj cokolwiek "nie tak" na bordera... to od razu spada lawina oskarżeń, że nie widzimy człowieka a tylko szatana wcielonego itd.
                  Dużo w tym uogólnień... bo "zaburzony" potrafi sobie doskonale radzić w świecie, często lepiej niż "niezaburzony", potrafi być znakomitym liderem, profesjonalistą w jakiejś dziedzinie... duszą towarzystwa. Może być też wspaniałym przyjacielem i tak samo jak jego wady są kolosalne, tak samo ma kolosalne zalety... jeśliby można tak rzec. Zdarza się, że zna się taką osobę latami i jest błyskotliwa, z ogromnym poczuciem humoru, przebojowa, robiąca karierę itd. wszystkie cechy chwalone przez społeczeństwo... Ale tu nie chodzi o to, jak świat odbiera bordera, znajomi, którzy maja z nim do czynienia od czasu do czasu... bo ci ludzi znają innego człowiek, a innego człowiek zna partner czy partnerka.... bo właśnie bliskość budzi "demona" w zaburzonym... i często to tylko najbliższe osoby, przede wszystkim w związku, w małżeństwie... znają tę "mniej błyskotliwą stronę" (eufemizm :)) Trudno w każdym poście mówić, "bo border to ogólnie jest świetny, tylko taki mały szkopuł, że w związku jest trudno" :) Zawsze używa się pewnych skrótów myślowych i ogólników i nie opisuje się każdej sytuacji i dziedziny życia bordera, ale wybiera się tę, którą się przeżyło.
                  A tu głównie chodzi o związki , a nie o to, że np żaden border nie nauczy się grac na pianinie bo może grać lepiej niż ktokolwiek inny! Problem w tym, że border zakłada tysiące masek... i inny jest dla znajomego na którym stara się zrobić wrażenie, a inny dla żony, dziewczyny, chłopaka itd. A im gorszy jest " w domu" tym lepszy dla innych ludzi jakby starając się chyba samemu sobie udowodnić, że nie jest taki zły... a potem ludzie którzy znają tę "dobrą stroną", nie mogą uwierzyć, że ten gość, ta panna może kogoś skrzywdzić. Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że gdyby ludzie z tymże zaburzeniem zdecydowali się nie uwodzić, nie być w żadnych związkach , a skoncentrować się tylko na pracy, kontaktach towarzyskich, bardzo płytkich i nie kończących się głębszą relacją... to byliby najbardziej kochanymi ludźmi na świecie. Jednak właśnie te bliskie związki i relacje są problemem. A niby dlaczego się nie zakochać w takiej osobie, kiedy jest taka wspaniała? :) A kiedy człowiek już się zaangażuje emocjonalnie, to nie tak łatwo od razu zrezygnować z czegoś, na co się poświęciło czas. A żaden border nie chodzi z naklejką na czole "nie zakochuj się we mnie"... wręcz przeciwnie, robi wszystko, co możliwe, żeby się zakochać w nim , może nieświadomie. Ale to nei ma znaczenia.
                  • wolna_jak_ptakk Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 24.09.13, 20:33
                    Zgadzam się z tym tekstem w 100%.Dodam jeszcze tylko tutaj bo jak wcześniej juz pisałam nie mam zamiaru polemizowac z niejaką toxic , która daje w swoich wypowiedziach do zrozumienia ,że partnerzy to masochiści i sami sa sobie winni ,że trwią w takiej relacji,że szczęśliwi esteraaa i ja ,że mogłyśmy odejść bo nie było żadnych zobowiązań w postaci wspólnych kredytów, domów, dzieci i współczuję każdemu kto musi w tym tkwić bo właśnie takowe zobowiązania ma.
                    • toxic_chick Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 24.09.13, 21:04
                      wolna_jak_ptakk napisał(a):

                      > Zgadzam się z tym tekstem w 100%.Dodam jeszcze tylko tutaj bo jak wcześniej juz pisałam nie mam zamiaru polemizowac z niejaką toxic , która daje w swoich wypowiedziach do zrozumienia ,że partnerzy to masochiści i sami sa sobie winni ,że trwią w takiej relacji,że szczęśliwi esteraaa i ja ,że mogłyśmy odejść bo nie było żadnych zobowiązań w postaci wspólnych kredytów, domów, dzieci i współczuję każdemu kto musi w tym tkwić bo właśnie takowe zobowiązania ma.

                      To a propos głowy i klasy :D Tak jesteś bardzo szczęśliwa :P mega! ale kurwa nienawidzisz jak sto skurwysynów.. razem z tą na E

                      Nie zrozumiałaś słowa.. ani jednego z tego co napisałam.. i inni też pisali... współczuje :) poza tym nigdy nie mówiłam o jakiś domach i kredytach... sory :P pojebały Ci się osoby :D sprawdź :P

                      To, że masz cechy masochistyczne? YES! ja nie wyrocznia.. idź do terapeuty.. ktoś "mądry" Ci to wyłoży.. ja przecież bredzę :P Dziękuje, że podkreślasz.. pogrążając się w swojej głupocie MOI :D będę się dzisiaj ciąć bo nie chcesz polemizować :P

                      Dobra kończę.. to jest zbyt piękne i proste :P

                      --
                      I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
                    • brz_a_sk Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 24.09.13, 21:18
                      wolna_jak_ptakk napisał(a):

                      > Zgadzam się z tym tekstem w 100%.Dodam jeszcze tylko tutaj bo jak wcześniej juz
                      > pisałam nie mam zamiaru polemizowac z niejaką toxic , która daje w swoich wypo
                      > wiedziach do zrozumienia ,że partnerzy to masochiści i sami sa sobie winni ,że
                      > trwią w takiej relacji,że szczęśliwi esteraaa i ja ,że mogłyśmy odejść bo nie b
                      > yło żadnych zobowiązań w postaci wspólnych kredytów, domów, dzieci i współczuję
                      > każdemu kto musi w tym tkwić bo właśnie takowe zobowiązania ma.


                      ja to sobie tak myślę
                      warto czy nie warto

                      a w ogóle mam dziecinne zasady podobno
                      jeśli czuję się obrażona
                      to czekam na przeprosiny

                      na forach wzbudza to czasem śmiech
                      nie możliwe taki zabytek
                      no taka mumia egipska
                      trudno tak sobie mam

                      i latam wolno
                      i wzdycham

                      śmieszna, uparta i parę innych stokrotek

                      na tym świecie jest miejsce dla wszytskich wystarczy się ciut odsunąć albo obrucić ociupek

                      dziś idioci wycięli dwie piękne brzozy pod moim oknem
                      musze być pogodna bo mnie trafi
                      a idiota pomyśli, ze mu się ziściło
                      chyba muszę coś z tym zrobić
                      porobiłam zdjęcia
                      ale nie znoszę tego użerania się
                      czemu ludzie są tak durni?

                      pozaliłam sie tak o bo czemu nie tu :)
                    • estereaaa Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 24.09.13, 21:23
                      wolna_jak_ptakk napisał(a):

                      > Zgadzam się z tym tekstem w 100%.Dodam jeszcze tylko tutaj bo jak wcześniej juz
                      > pisałam nie mam zamiaru polemizowac z niejaką toxic , która daje w swoich wypo
                      > wiedziach do zrozumienia ,że partnerzy to masochiści i sami sa sobie winni ,że
                      > trwią w takiej relacji,że szczęśliwi esteraaa i ja ,że mogłyśmy odejść bo nie b
                      > yło żadnych zobowiązań w postaci wspólnych kredytów, domów, dzieci i współczuję
                      > każdemu kto musi w tym tkwić bo właśnie takowe zobowiązania ma.

                      Wiesz, myślę, że osoby z BPD pałają do nas taką nienawiścią... nie dlatego, że to my widzimy w każdym z BPD swojego oprawcę, ale oni widzą w każdym z nas soją ofiarę. Nie umieją sobie poradzić z poczuciem winy i wyrzutami sumienia, więc żeby jakkolwiek zmniejszyć ten straszny ból, oskarżają nas o wszystko. To jest właśnie ten schemat... projekcja zachowania, przerzucają na innych to, z czym nie mogą sobie często poradzić. I co najgorsze, wszystko odnoszą do siebie personalnie... Straszne to, kiedy wydaje się komuś , że wszystko się wokół jego osoby...
                      No i zgadzam się z Tobą, że na szczęście nie było żadnych zobowiązań w moim wypadku jak dzieci, czy kredyty, bo to ułatwiło sprawę :)

                      • toxic_chick Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 24.09.13, 21:38
                        > Wiesz, myślę, że osoby z BPD pałają do nas taką nienawiścią... nie dlatego, że to my widzimy w każdym z BPD swojego oprawcę, ale oni widzą w każdym z nas soją ofiarę. Nie umieją sobie poradzić z poczuciem winy i wyrzutami sumienia, więc żeby jakkolwiek zmniejszyć ten straszny ból, oskarżają nas o wszystko. To jest właśnie ten schemat... projekcja zachowania, przerzucają na innych to, z czym nie mogą sobie często poradzić. I co najgorsze, wszystko odnoszą do siebie personalnie... Straszne to, kiedy wydaje się komuś , że wszystko się wokół jego osoby...
                        No i zgadzam się z Tobą, że na szczęście nie było żadnych zobowiązań w moim wypadku jak dzieci, czy kredyty, bo to ułatwiło sprawę :)

                        Jeśli miałabym jakąś magiczną pigułkę? wysłałabym DHL-em! Nic nie kumasz! Was nikt nie nienawidzi! a przynajmniej Ja bo za co???
                        NIE MAM WYRZUTÓW SUMIENIA TYLKO WSPÓŁCZUJE WAM!!!!!!! To duża różnica...

                        Zaakceptuj fakty.. będzie łatwiej.. i zrozum.. ZROZUM.. ja nie zareagowałam na to, że byłaś z BPD!!! tylko na to co pisałaś! o wszystkich!


                        --
                        I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
                      • 7mka7 Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 24.09.13, 23:48
                        nie wydaje mi się, by jakikolwiek bord tutaj wziął was za swoją ofiarę... nie wydaje mi się również, że jakikolwiek z nich miałby wyrzuty sumienia. Nie zapominacie przypadkiem o tym, że bord NIGDY nie jest winny? To bord jest zwykle ofiarą i to jemu trzeba współczuć. Poczucie winy u borda? ?Nie sądzę....
                        Jeśli już mamy szukać wyjaśnień dlaczego bordy mogą czuć sięurażone wypowiedziami niebordów to może dlatego, że sami w sobie widzą to o czym wy mówicie, ale tak bardzo boją się tych ocen, że nawet przed sobą się do nich nie przyznają :P (oczywiście nie mogę się tu wypowiadać za wszystkich, ale podejrzewam, że część bordów, którzy to czytają skiną w duchu głową... bo raczej się głośno do tego nie przyznają :P )
                        Brz_a_sk -to prawda - często mamy odmienne zdanie, ale gdyby wszyscy mieli dokłądnie takie samo zdanie to nie byłoby przecież o czym rozmawiać. Ja nie oceniam poglądów innych ludzi i nie przekonuję ich na siłę do własnych, bo przecież każdy z nas ma swój własny rozum, wolną wolę.... jeśli ktoś po rozmowie ze mną stwierdzi że to co mówię ma sens i faktycznie zmieni zdanie to fajnie... jak nie - to płakać nie będę.... zresztą sama też zmieniam czasem zdanie pod wpływem rozmowy z kimś...
                        --
                        Wszystko co trzeba wiedzieć o BPD w jednym miejscu!
                        • estereaaa Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 24.09.13, 23:57
                          7mka7 zgadzam sie z Tobą, a "wyrzuty sumienia i poczucie winy" niekoniecznie muszą być jawne, ale są w każdym człowieku, nawet "bordzie" :) Chodzi o to, że te ukryte przyjmują różnorakie postawy agresji, a poczucie winy kiedy jest świadome i "przerobione", nie ma niszczycielskiego skutku, a wręcz niejednych potrafi zbudować, bo uczą się na swoich błędach.
              • toxic_chick Re: Podpisuję się i dodaję coś od siebie. 24.09.13, 20:49
                Patrzę na słowa, treść, przesłanie.. nie na autora i jego diagnozę lub jej brak.. reaguje na ograniczony punkt widzenia i krzywdzące oceny.. na głupotę emocjonalną.. na agresję, która cechuje daną wypowiedzi.. tak było do tej pory i tak jest.. i wcale nie zawsze byłam milusia dla moich braci i sióstr rodem z piekła :P
                Czy usiłuję zrozumieć? owszem... nie raz pytałam... i nie raz w przeszłości dostawałam odpowiedzi.. Da się rozmawiać i da się polemizować.. ale nie z każdym.. do tego trzeba mieć klasę.. i czasami być elastycznym.. a nie na siłę trwać przy swoich przekonaniach, które nie mają racji bytu w praktyce.. ale co Ja tam wiem... ja tylko jestem borderline od ponad 30 lat i gówno rozumiem.. i nic nie przeżyłam.. i nie znam swoich reakcji i reakcji innych podobnych! do tego nie wiem jak wygląda moje życie! i kompletnie nie wiem co tutaj robię (to akurat prawda..)

                W tym wątku zareagowałam na jedną wypowiedź, która została mi dostarczona bezpośrednio do skrzynki.. ale reakcja na mój post i to nie jednej osoby była.. atakiem.. jakbym stanowiła czyjąś przeszłość.. jakbym to ja była winna wszystkiemu.. szyderstwo, nienawiść.. fakt

                Nie ma winy pośrodku... nie ma w ogóle winy.. jest niekompatybilność emocji i charakterów, a tego nie da się zmienić..

                Dopóki ludzie, CZŁOWIEKI, osoby, zaburzeni i niezaburzeni będą pierdolić? czasami będę reagować.. jak czas mi pozwoli

                --
                I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
    • brz_a_sk Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 21.09.13, 19:12
      www.polskieradio.pl/7/163/Artykul/794621,Borderline-to-skrajnosci-w-emocjach
      link do audycji

      "w jednym zdaniu kocham cię i nienawidzę" z pełną realizacją

      "bardzo ciężka przypadłość"

      to cytaty z pierwszych słów audycji

      ...

      może warto pomyśleć jaki obraz mają terapeuci - pamiętając klientów w całej ich historii przez wszystkie lata bycia borderem i lata terapii i lata wychodzenia

      wystarczy stratować w życiu jedną osobę, by wpisać się w to o czym mowa

      pewnie kiedy naprawi się wyrządzone krzywdy obraz staje się jaśniejszy

      tak sobie myślę, że osoby, które nie skrzywdziły żadnego partnera, rodziny, terapeuty nie żyją ze świadomością niesienia zagrożenia, nie mają poczucia winy, te osoby raczej nie szukają pomocy u psychiatry i często nie widzą, że mają zaburzenia osobowości

      czasem z pierwszą katastrofą kończy się okres triumfalnego pochodu przez życie i diagnozą - bywa że wiele lat uwodzenia i porzucania, dla zabawy wręcz, nie zapala lampki "krzywdzę", nie tworzę stałych zwiazków, tratuję ludzi okropnie bez zmrużenia oka, sprawia mi to frajdę, błyszczę - wprost przeciwnie to wręcz narcystyczny pochód; spektakularna klapa wybucha pełnią objawów i zdarza się, że wtedy dociera diagnoza to bpd

      cóż ludzie są rózni i osoby z ta przypadłością są różne
      mozna by równie dobrze pisać - jak tak można nie wszyscy ludzie są tacy
      no nie wszyscy

      czasem korci, mnie pytanie w czym border upatruje swój problem - wielu powie w tym, że niszczę to co kocham i nie potrafię na to nic poradzić
      ale pewnie nie wszyscy w życiu to przeżyli czy usłyszeli

      natomiast większość, a może zaryzkuję wszyscy borderzy pół żartem pół serio powiedzą o tak - z bordem się nie walczy, bo border zabija, nie bacząc na nic - zajedzie się, ośmieszy i poświeci życie na zajmowanie się "byłymi " ze swojej listy
      gdy mu się odmieni to z miłości, współpracy, terapii w sekundę stworzy wojnę przeciwko, lawinę podejrzeń, pretensji i oskarżeń
      wiedzą o tym terapeuci, wiedzą znajomi i partnerzy; zaczynają się śledzenia latami, niszczenie, wyzywanie przez telefon nie pozwalanie na odejście, niszczenie rzeczy, wizerunku i tzw obrabianie d@py
      i najlepiej jak to działa wiedzą borderzy, bo znają szczegóły - często przerażające ich samych

      ciężko potrafią doświadczyć w związku, przyciągając i odpychając i organizując życie na gorącej blasze emocji - przenosząc swoje zaburzenie na partnera
      a rozstać się no cóż - szkoda gadać - jak to bywa destrukcyjne

      terapia uczy jak żyć z zaburzeniem

      jak nie żyć w wiecznym poczuciu winy za to co się zdarzyło - tych którzy spojrzeli na pogorzeliska

      ale są i tacy, którzy jeszcze bawią się świetnie innymi, widząc w tym wyjście ze swoich odmienności

      Nikt tak perfekcyjnie nie śledzi krytycznych uwag jak bpd - to niestety jedna z cech zaburzenia - w każdym słowie można znaleźć odcień podejrzany, a w braku słowa - dopiero czai się problem :)

      ogólnie borderzy uważają, że z nimi nie da się fajnie gadać - a jeśli ja gadam to na bank jestem podejrzana i mam zrypany beret - no pewnie tak :) - jedyne co mam do zdradzenia używam podstępu :) :) :) perfidnego pewnie - nie zabiegam o rozmowę, kiedy mnie nudzi czy irytuje spokojnie rezygnuję; każdy kto ze mną rozmawia przychodzi i zagaduje - bezustannie jest to z inicjatywy borda; nie dlatego, ze jestem wredna - dlatego, że tak ustalam na początku;
      to pozwala ludziom wpadać pogadać i iść w swoją stronę
      nie jest łatwo być borderm i nie jest łatwo nie zniechęcić się do bycia znajomym bordera, dlatego warto dbać o dystans i pewność,ze nikt nikomu na głowę nie wchodzi

      tego niestety nie mają partnerzy i terapeuci stąd audycja pokazuje problem

      nie wszyscy borderzy są tacy sami nawet powiedziałabym sa do siebie zupełnie nie podobni, to bardzo ciężkie zaburzenie i bardzo trudne do diagnozowania - w tym jest zgodność wszytskich ; prócz paru nowomyslicieli, którzy mówią: nie ma DDA , nie ma ADHD, nie ma BPD - to brak pracy nad sobą itp - i tu jest naprawdę nad czym myśleć jak dalej potoczą się terapie - nie wesoła refleksja
      trzeba się zdecydować czy bronić bpd jako cholernie trudnego zaburzenia i problemu społecznego czy iść w stronę lekkiego traktowania przypadłości w niczym nie przeszkadzającej i trywialnej w opanowaniu przez zainteresownch





    • brz_a_sk Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 25.09.13, 06:33
      na msze trzeba dać nie ma rady

      czasem jest tak:

      nb: już nigdy żaden borde mi na głowę nie wejdzie
      b: zdrowa jestem to zdrowo przypi@rdolę

      a ogólnie - to szczególnie spokój sprzyja rozmowie o a nie przeciw

      kiedy jestem w złej formie psychicznej wydaje mi się, że każdy ruch skrzydeł motyla przeważa losy świata

      tak nie jest

      a po trzepotaniu widać, że świat ma się lepiej gdy czasem ma nas w d@pie

      www.owady.org.pl/owady/glass-motyl-wing-kontur.jpeg
      los motyli jest jasny
      • estereaaa Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 25.09.13, 10:23
        brz_a_sk napisała:

        > na msze trzeba dać nie ma rady
        >
        > czasem jest tak:
        >
        > nb: już nigdy żaden borde mi na głowę nie wejdzie
        > b: zdrowa jestem to zdrowo przypi@rdolę

        ależ się naśmiałam, coś w tym jest :)
        Może i dobrze, że są takie reakcje, bo to pokazuje, że jeśli na forum wobec obcych osób nie można zachować rezerwy i utrzymać emocji na wodzy... wobec osób, które tak naprawdę są tylko "nickami", które odpowiadają z drugiej strony komputera, to jak można zachować dystans wobec osób z którymi łącza nas ścisłe więzy emocjonalne, miłość, rodzina.... wtedy każde słowo boli tysiąc razy bardziej niż słowo kogoś, kogo nie znamy. Przykre to, ale nawet to forum pokazuje jakie są relacje zaburzonych z niezaburzonymi... a nikt tu prawdopodobnie z nikim nie jest w żadnych relacjach osobistych. Jeśli można zrobić piekiełko ze zwyczajnego forum, to co można zrobić we własnym domu ?
    • brz_a_sk Re: SKANDALICZNA AUDYCJA W PROGRAMIE 1 O BORDERLI 25.09.13, 11:08
      tak sobie patrzę, z wygodnej pozycji jak i 7mka7 zdaje się

      gdyby ludzie mówili co myślą - nie kumulowali to nie autotratowaliby po horyzont

      SOBIE

      nie wszystko się mówi wprost i na bieżąco ale tego co ważne nie da się upychać po kątach dla pozornej bliskości

      to się zawsze wyda

      Jeszce coś co mi po wczorajszym poście mki przyszło do głowy (przed chwilą dopiero dojrzałam ostatnią wymianę zdań i skłoniło mnie do tego kilku słów )


      nie przegrać żadnej gry w łapki, bo nie ma mowy o zdrowym kompromisie, to zapomnieć o tym, że z człowiekiem rozmawiamy

      tak się rozmienia na NIC WSZYSTKO

      mieć rację w sprawie, której nie ma to fundament zapalczywości

      póki jest rozmowa i pytania nic nie jest bezsensowne, ale wystarczy zająć pozycje i już broni się NIC=pozycja

      po wygranej ma się NIC

      to listę winnych się tworzy > zajęcie > potyczki o NIC

      a WSZYSTKO ?

      śmieciara czasem zgarnie bo zaniedbane zostało

      może zaniechanie refleksji jest zapędem w NIC?

      kolekcja życia nie ułożona, bez chaosu win i odpokutowań, bez świadomości, że wszystko trzeba unieść kiedyś by znaleźć spokój, wydaje się bez wartości - a to nie tak, jednak wszystko się liczy

      trzeba szukać dobrych choćby strzępów
      nie trzeba ich cerować wystarczy się obejrzeć i docenić

      jak ja to mówię nie narzekaj póki nie masz lepszego

      - choćby pomysłu




Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka