Dodaj do ulubionych

postawic się tesciowej?

01.10.08, 15:44

problem niby prozaiczny....ja synowa, zona jedynaka...ona tesciowa
wdowa...jest naprawde zle..bez wchodzenia w szczegoly...po jej kilku
wyskokach odcielismy sie od niej, ale ona wymysla teraz jak zatruc
nam zycie....staramy sie to lekcewazyc i nie pokazywac ze sie
przejmujemy jej działaniami..ale zaczyna dreczyc moja rodzine,
nasylajac Urzad Skarbowy (siostra ma firmę), patrol policyjny pod
wyssanym z palca zarzutem...
znajomy psycholog doradzil kiedys zeby takie zachowania ignorowac,
to jej sie znudzi ale nie jestem pewna…do tej pory nie miałam
ścięcia/kłótni z tesciowa…kiedy powiedziala pod moich adresem pare
słów za duzo, zamilkłam i przestałam się do niej odzywac…ona nie
chciala utrzymywac ze mna kontaktu….ale teraz nosze się z zamiarem
żeby pojechac i powiedziec DOSC….tylko czy to jej dodatkowo nie
rozlosci i skloni do rozmyslan nad knuciem zemsty....??
Obserwuj wątek
    • malakas Re: postawic się tesciowej? 01.10.08, 18:49
      Nic nie piszesz co mąz na to. A to preciez on jest tu kluczowa
      postacia i najbardziej między młotem a kowadłem. Od jego postawy
      głównie zależy dalszy rozwój sytuacji. W skrajnej sytuacji mamusia
      musi wiedziec, iz postawiony przed ostatecznym wyborem synalek
      wybierze Ciebie, a ona skaże się na odciecie od was, od bycia 100%
      babcią, od radości z ew. osiągnieć syna, od rodzinnych swiąt,
      pomocnej dłoni itp. itd. Byc może skaże sie tym samym na zupełna
      samotnośc.
      Przypadki takich czasowych "rozwodów" sa całkiem nierzadkie. Zwykle
      kończy sie tak, iż obie strony rewidują po jakims czasie swoje
      stanowiska i po pogodzeniu jest juz w miare normalnie.
      Synowa juz troche dojrzeje, a mamusia pogodzi sie z faktem, że pewna
      epoka sie skończyła, że Ty nigdy nie będziesz z jej snów i marzeń,
      ale że to nie koniec swiata, a najważniejsze, że jej chłopiec jest z
      Tobą szczęśliwy. (w wersji optymistycznej).
      Cyk Walenty...


      • takajaaa Re: postawic się tesciowej? 02.10.08, 09:13
        maz jest po mojej stronie...poczatkowo probowal to jakos pogodzic,
        ale sie nei dalo...dlatego sie odcielismy i on tez z nia sie
        praktycznie nie kontaktuje...po roznych jej wyskokach, to on
        jezdzil, on z nia rozmawial/klocil sie/stawial ultimatum....grozi ze
        popełni samobójstwo...maz na szczescie nie poddaje sie temu
        szantazowi.....ona nie dostrzega tego,ze to ona sobie robi
        najwieksza krzywde..bo zostala sama...my mamy siebie..jestem w
        ciazy, i na chwile obecna nie wyobrazam sobie,ze nasze dzieci beda z
        nia mialy kontakt...a moglo byc dobrze, mialaby wieksza
        rodzine,wnuki...a tak zostala calkiem sama (ze swoimi bracmi i
        siostra tez sie nie odzywa juz od lat, z sasiadkami sie nie
        odzywa)...za to ma duzo czasu by obmyslac jak tu jeszcze uprzykrzyc
        komus zycie ...
        • horpyna4 Re: postawic się tesciowej? 02.10.08, 11:44
          No to olej ją równo ciepłym moczem i staraj się nie myśleć o jej
          istnieniu. Bo to rzeczywiście bardziej sprawa Twojego męża, niż
          Twoja. A co do szkodzenia Twojej rodzinie, to niech rodzina zbiera
          starannie dowody na bezzasadność jej pomówień, a potem wniesie
          sprawę o nękanie i szkalowanie. A przynajmniej postraszy możliwością
          takiego pozwu.
      • leda16 Re: postawic się tesciowej? 02.10.08, 16:03
        W skrajnej sytuacji mamusia
        > musi wiedziec, iz postawiony przed ostatecznym wyborem synalek
        > wybierze Ciebie,

        Oczywiście. Mamusia już pewnie jest szpetną staruchą, więc seksualnie ukochanemu synkowi nie dogodzi, prokreacyjnie też, i rozsierdzona synowa może spokojnie uzależnionym od jej młodej d...y chłopem manipulować. Wobec teściowej deklaruje wybitnie mściwe plany - odizolować od wnuków, ignorować w chorobie, nawet na Wigilię nie zaprosić. Kobieciątko zapewne w bogobojnym, katolickim domu wychowane. Bo przecież oszukiwać Urząd Podatkowy to nie grzech :).
    • rayenne dać szansę lecz jasno określić granice. 03.10.08, 17:12
      Ja na to patrzę inaczej: w Twoim mężu zawsze w jakimś najbardziej
      odległym i zatrzaśniętym zakamarku zostaną wyrzuty sumienia to jego
      mama, która go wychowała takim, jakim go pokochałaś. Sprawdź, czy to
      co ona wyprawia, nie jest desperackim aktem zwrócenia na siebie
      uwagi (miałam podobną sytuację). Wydaje mi się z opisu (relacje z
      Wami, z sąsiadami, mężem) że mama Twojego męża ma zaburzenia
      osobowości i niewykluczone, że i również - zachowania. Powinniście
      ją namówić na wizytę u lekarza (psychologa, psychiatry), bo ten stan
      sam nie minie, uwierz. A niezależnie od tego, co czujecie, jeśli ona
      będzie pogłębiać się w tej chorobie Twoja rodzina również to
      odczuje. Jesteś w ciąży - pamiętaj, że twoje dzieci mogą Ci zadać
      kiedyś pytanie o babcię - albo też o to, gdzie byliscie z mężem,
      kiedy z nią działo się coś niedobrego. Uwierz, wiem co mówię, mam
      absolutnie podobną sytuację (oprócz nasyłania policji) -następnym
      etapem będzie "konwertowanie" tego na jakąś chorobę (serce,
      wieńcówka) i wieczne pobyty w szpitalu (angażujące uwagę męża).
      Spróbuj jednak sprowokować spotkanie i szczerą (acz stanowczą
      rozmowę).
      • leda16 Re: dać szansę lecz jasno określić granice. 03.10.08, 20:12
        rayenne napisała:

        > Ja na to patrzę inaczej: w Twoim mężu zawsze w jakimś najbardziej
        > odległym i zatrzaśniętym zakamarku zostaną wyrzuty sumienia to jego
        > mama, która go wychowała takim, jakim go pokochałaś. Sprawdź, czy to
        > co ona wyprawia, nie jest desperackim aktem zwrócenia na siebie
        > uwagi (miałam podobną sytuację).


        Dobrze tutaj patrzysz, jak rasowy psycholog, którym zapewne nie jesteś :).


        Wydaje mi się z opisu (relacje z
        > Wami, z sąsiadami, mężem) że mama Twojego męża ma zaburzenia
        > osobowości i niewykluczone, że i również - zachowania. Powinniście
        > ją namówić na wizytę u lekarza (psychologa, psychiatry), bo ten stan
        > sam nie minie, uwierz. A niezależnie od tego, co czujecie, jeśli ona
        > będzie pogłębiać się w tej chorobie Twoja rodzina również to
        > odczuje.


        A tu patrzysz jak totalny laik. Zaburzenia zachowania i osobowości NIE SĄ chorobą.Jeżeli się pogłębiają, to tylko na skutek eskalacji stresu i wyczerpania mechanizmów obronnych. Zaburzenia osobowości wbrew temu, co sądzi wiekszość laików - są nieuleczalne, ponieważ nie da się kilkoma czy kilkunastoma wizytami u psychologa zmienić tego, co kształtowało się przez wiele, wiele lat. Żadna pigułka nie zmieni też raz ukształtowanej osobowości tak, jak nie zmieni krzywego nosa czy obwisłych piersi. Jedno i drugie w jakimś stopniu może zmienić tylko chirurgia - genetyczna bądź plastyczna. zaleganie afektu i zaburzenia cech osobowości byłabym skłonna podejrzewać raczej tą młodą kobietę ze względu na jej prostacką mściwość wobec matki męża, rywalizację ze starą, schorowaną krewną, oraz wyraźne tendencje do manipulacji poprzez wywieranie presji na męża i szantaż emocjonalny.


        Jesteś w ciąży - pamiętaj, że twoje dzieci mogą Ci zadać
        > kiedyś pytanie o babcię - albo też o to, gdzie byliscie z mężem,
        > kiedy z nią działo się coś niedobrego.


        Wątpię. Jeżeli nawet dzieci nie odziedziczą cech Jej parszywego charakterku, odziedziczą jego bezduszność,indolencję i skłonność do płytkich zwiazków emocjonalnych. Do tego dołączy się środowiskowy brak treningu harmonijnego współżycia w rodzinie i dzieciaki w kierunku "złej" babci nawet nie pierdną. Bo zła ona być musi - wyczają - skoro nasza ukochana mamusia tak jej nie lubi ;).


        Uwierz, wiem co mówię,

        Tak uważam, ale Ona na pewno Ci nie uwierzy. Nie ten poziom wrażliwości uczuciowej i empatii Rayenne.


        -następnym
        > etapem będzie "konwertowanie" tego na jakąś chorobę (serce,
        > wieńcówka) i wieczne pobyty w szpitalu (angażujące uwagę męża).

        To bardzo możliwe.


        > Spróbuj jednak sprowokować spotkanie i szczerą (acz stanowczą
        > rozmowę).


        Nie łudćź się, Ona nie spróbuje. Będzie z pomocą manipulowanego męża a potem dzieci, flekować teściową aż do skutku.
        • rayenne ledo :) 04.10.08, 01:49
          hm. ICD-10 czyli Międzynarodowa Klasyfikacja CHORÓB, Urazów i
          Przyczyn Zgonów (amerykański DSM IV też) klasyfikuje zaburzenia
          osobowości jako hm, chorobę? Fakt nie chodziło mi o zaburzenia
          zachowania ale "zaburzenia psychiczne" in total ot, za szybko
          wylewałam myśli na papier.
          Jednak bardzo Ci dziękuję za wsparcie. Zawsze tam, gdzie bezradność
          i samotność eskaluje do stadium agresji, węszę rozpaczliwe wołanie o
          zainteresowanie, miłość, pomoc. Pozdrawiam nocnie.
          • leda16 Re: ledo :) 04.10.08, 11:25
            hm. ICD-10 czyli Międzynarodowa Klasyfikacja CHORÓB, Urazów i
            > Przyczyn Zgonów (amerykański DSM IV też) klasyfikuje zaburzenia
            > osobowości jako hm, chorobę?


            To tylko umowna klasyfikacja. Praktyka kliniczna nadaje pojęciu choroby inne cechy.


            Fakt nie chodziło mi o zaburzenia
            > zachowania ale "zaburzenia psychiczne"


            Zaburzeniom psychicznym często towarzyszą zaburzenia zachowania, odwrotnie znacznie rzadziej. To zależy, czy rozpatrujemy zaburzenia zachowania w aspekcie etiologii czy symptomu, zdrowia czy choroby, normy czy patologii.



            Zawsze tam, gdzie bezradność
            > i samotność eskaluje do stadium agresji, węszę rozpaczliwe wołanie o
            > zainteresowanie, miłość, pomoc. Pozdrawiam nocnie.


            Och, tych uczuć na pewno doświadcza każdy, niezależnie od tego, czy cieszy się pełnym zdrowiem, cierpi na chorobą psychiczną bądź zaburzenia osobowości
            Pozdrawiam porannie :).
    • elielieli Re: postawic się tesciowej? 03.10.08, 17:38
      POSTAWIC SIE. Okreslic jasno i precyzyjnie gdzie jest twoje
      terytorium gdzie jej.Jak baba psychicznie wysiadzie to ewentualnie
      posluzyc wskazowkami gdzie ma sie zwrocic (ale i tak niewiele beda
      mogli jej pomodz bo poziom jej swiadomosci jest ponizej zera).Od
      psycholi z dala bo ci zycie zmarnuje. Doszczetnie.
      • elielieli Re: postawic się tesciowej? 04.10.08, 15:26
        "Zaburzeniom psychicznym często towarzyszą zaburzenia zachowania,
        odwrotnie znacznie rzadziej".

        Przepraszam za ten prymitywny behaviouryzm, ale czlowieka poznaje
        sie po czynach jego i zaburzenia zachowania bardzo czesto wskjazuja
        na zaburzenia osobowosci...
    • spinline Wroga tesciowa... 05.10.08, 10:05
      Dziwne, ze tak postepuje wobec swojego wlasnego dziecka.

      Jednak najlepiej unikac jak ognia. A jezeli juz kiedys sie spotkac
      to postawic jej warunki, na ktorych moze sie z wami zadawac.

      Jezeli to osobowosc skrajna, to zawsze beda problemy, tacy nigdy
      sie nie ucza. Szkoda na nia nerwow.
    • maria_elena Re: postawic się tesciowej? 12.10.08, 22:17
      Coś mi w tej relacji nie gra, skąd pewność że teściowa donosi do Urzędu czy na
      policję.Co do Urzędu to mogę zaręczyć że nie ma takiej możliwości, aby
      pracownicy tej instytucji, informowali kto złożył doniesienie (co do policji nie
      wiem i nie mogę się wypowiadać)Czy to aby Ty moja droga nie chcesz na siłę
      odsunąć mężulka od teściowej, bo po co ma "Ci zaglądać po garach". Wiele lat
      przeżyłam na tym świecie i wierz mi, synowa nigdy nie wygra z teściową.Jeśli tak
      się stanie to tylko pozornie i do czasu pierwszego nieporozumienia z mężem.Życie
      nie jest proste i nie zawsze układa się po różach, wcześniej czy później
      przegrasz z kretesem. Więcej stracisz niż wygrasz, przede wszystkim mąż już
      nigdy potem nie będzie się liczył z Twoim zdaniem, tak jak do tej pory. Uważam
      że raczej powinnaś ją wspomagać w tak trudnej sytuacji (sama piszesz że została
      wdową, a to naprawdę traumatyczne przeżycie).Przemyśl to zamiast knuć intrygi.I
      zastanów się czy przypadkiem nie ma w tym Twojej winy, jakiegoś grzeszku który
      zbyt szybko sobie odpuściłaś.Życzę powodzenia w porozumieniu się.!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka