Dodaj do ulubionych

Dopiero (a może aż?) drugi dzień

28.09.05, 17:15
hej dziewczyny, znowu mi się udało - wygrałam kolejną codzienną bitwę. Drugi
normalny dzień... Z jednej strony dopiero drugi dzień bo był czas kiedy
wymiotowałam kilka razy w miesiącu, a z drugiej strony aż drugi bo ostatnio
znów zdarzało mi się to robić codziennie. To forum bardzo mi pomaga, daje
siłę do walki - codziennej walki o kolejny normalny dzień. Ale to dopiero
druga bitwa - dziewczyny, czy kiedys wygramy te cholerna wojnę? Oby tak bo
szkoda życia i zdrowia, prawda? :) trzymajcie się i walczcie - razem ze mną
Obserwuj wątek
    • bch4 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 28.09.05, 23:35
      jejeku, dziewczeta jak cudnie, ze trafilam na to forum! sama staram sie paskude zwalczyc i choc juz od
      czwartku pieknie mi szlo to dzis rano sie zalamalam..i efekt tego oczywisty.. Ale zdajac sobie sprawe z
      tego ze nie jestem jedyna osoba borykajaca sie z tym problemem, nie poddaje sie.. przegrana bitwa nie
      oznacza przegranej wojny;) WYGRAMY:))
      • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 28.09.05, 23:41
        Jejkuuuu...ale tu czuć siłę optymizmu!!! tego mi było trzeba! dziewuszki
        dołączam do Was, walczę razem z Wami od jutra!! a właściwie nie od jutra ale od
        tego właśnie momentu!!! trzymam kciuki za Was i za siebie! będzie dobrze!
        wierzę że nam wszystkim się uda!! pozdrawiam! nie jesteśmy same!
        • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 28.09.05, 23:58
          haha, dziewczyny tak trzymać, aż mi się łezka w oku zakręciła :) tak strasznie
          się cieszę że trafiłam na to forum, czuję że az mnie energia rozpiera :)
          nareszcie mam z kim walczyć bo samej czasami cieżko. No to dziewczyny - DO
          BOJU!!! Z taką pozytywną energią nikt nas nie pokona, co nie? :) Trzymajcie się
          cieplutko :)))
              • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 29.09.05, 00:12
                Dokładnie! to my mamy kierować swoim zyciem i robic to na co mamy ochotę,
                choroba nie może zabrać nam najpiękniejszych lat młodości!!! naszym przywilejem
                jest młodość i pozytywne szaleństwo a nie smmutek i żal. my możemy byc chore
                tylko na młodość :) wierzę że tak właśnie będzie!! będę tu pisała jak mi
                idzie :) i mam nadzieję że Wy też będziecie pisać.
                  • bch4 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 29.09.05, 10:49
                    kobitki moje kochane:) ja naprawde czuje jak mnie wielka sila napenia gdy czytam wasze wypowiedzi:))
                    samemu tak strasznie jest sie przez to wszytsko przebic... Nawet jesli chcialoby sie porozmawiac
                    przyjacielem, to nikt kto nie mial bulimii nigdy nie zrozumie jak bez powodu mozna pozrec kilo slodyczy
                    z gory wiedzac ze i tak za chwile wyladuje w toalecie.. i jak starsznie sie czlowiek pozniej czuje..
                    Trzymajmy sie razem:)) razem do boju a im armia wieksza tym szybciej nasza zmora bedzie wiala w
                    poplochu;)) ja czuje dzis , ze wszystko moge i ze chocby nie wiem co to przebrne przez ten dzien
                    radosnie:))
                    • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 29.09.05, 11:39
                      Świetny pomysł! Przeżyjmy ten dzień jak najweselej potrafimy, zróbmy cos dla
                      siebie,a jak dopadnie nas ta zmora, pomyslmy o sobie nawzajem, pomyślmy że nie
                      jesteśmy same, że w tym samym momencie ktoś o nas mysli i trzyma kciuki żebyśmy
                      wytrwały, żebyśmy wreszcie dały "jej" popalić i nie poddały sie:)
                      • wiolkaa3 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 25.11.05, 21:10
                        .....wytrzymałam tydzień!!! Czuję się świetnie!! Taka szczęśliwa, pełna
                        optymizmu, zadowolona z życia no i lekkkkkka!!! ,, Choruję na moją młodość" i
                        chcę wpaść w uzależnienie!!! 3mam kciuki za wszystkich i za siebie również!!!
    • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 29.09.05, 21:23
      Najtrudniejszy jest poczatek.Ale trzeba byc gotowym na zmiany,pamietam ze latem
      gdy mialam bardzo czeste ataki,wcale nie chcialam z tym konczyc i bylam wrecz
      wsciekla gdy wyjezdzajac nie moglam tego robic.Trzeba byc gotowym na zmiany i
      trzeba tego chciec.Wtedy sie osiagnie sukces.Teraz zdecydowanie czuje ze wiecej
      korzysci mam z tego ze tego nie robie niz z tego ze bylam chuda.I tyle
      • moojaa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 29.09.05, 21:57
        dziewczyny ja też walczę, dokładnie 2 tygodnie temu zrobiłam to po raz
        ostatni:) BYł taki czas,że robiłam to tylko kilka razy w miesiącu, potem znów
        codziennie, ale odkąd pierwszy raz weszłam na to forum, czyli dwa tygodnie temu
        pomyśłałam, że jak kończyć to od razu i całkowicie. I tak się staram trzymać z
        dnia na dzień, dopingując sobie każdym kolejnym dniem w którym nie
        wymiotowałam. Dzisiaj stoczyłam ostrą walkę, już się prawie poddałam, kolejną
        porcję ryżu jadłam ze świadomością, ze zaraz wyląduje w kibelku, ale nadal we
        mnie siedzi i zaczyna się trawić:) Piszę bo wiem, że uzyskam tutaj wsparcie,
        jakiego potrzebuje każda z nas, zaczęłam wchodzić tutaj zawsze, jak mam chwilę
        załamania. Dziewczyny ja w Was wierzę z całych sił, przecież z tego się da
        wyjść i żyć normalnie, tylko musimy sobie postanowić że się wyleczymy:) No i
        trzeba sobie nasze postanowienie systematycznie przypominać:) każdy czysty
        dzień jest wart tego, by nie zmarnować nazej walki i nie poddać się, żeby suma
        rosła, najpierw dzień, potem dwa, potem tydzień, miesiąc, rok, a potem całe
        życie. Damy rade!!!
    • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 29.09.05, 21:56
      Choc nie ukrywam ze nie czuje sie dzis najlepiej.niby powinnam byc
      szczesliwa,ale jakos to uzaleznienie od jedzenia strasznie mnie meczy.zabiera
      radosc zycia.dzis mialam, taka straszna ochote to zrobic czulam sie taka
      najedzona tym ciastem...ale nie zrobilam tego,ciesze sie bardzo,ale jednoczesnie
      to okropne uczucie ciezkosci w brzuchu:(nienawidze tego uczucia.ale i z tym dam
      sobie rade.dziewczyny,powiedzcie mi prosze co jecie w ciagu dnia,tak mniej
      wiecej oczywiscie...Jejku,trzymajcie sie i nie lapcie takich dolow jak ja choc
      pewnie to nieuniknione w czasie zdrowienia.moze jestem naiwna ale ja wierze ze
      mi sie uda...
      • moojaa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 29.09.05, 22:10
        wydaje mi się, że nalepszym rozwiązaniem jest jeść niejsze porcje, za to nie
        robić sobie głodówek, jeść tak, zeby się nie najeść i żeby nie być głodnym.
        Teraz saram sie jesc racjonalne śniadania(ze dwie kanapki), obiady (mniej
        ziemniaków wiecej surówki,jedno danie) i kolacje, oczywiście nie za późno, tak
        do 19 max (dzisiaj z tą kolacją to mi nie wyszło :| ale sie nie poddałam)
        Trzeba się przyzwyczaić, potem bedzie łatwiej:) Staram się powoli ale
        systematycznie przywrócić żołądek do normalnych rozmiarów:P Trzymaj się gaapa!
        • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 29.09.05, 23:05
          Jejku jejku ale tu pięknie!!! normalnie aż chce się znowu zyć zwłaszcza, że
          UDAŁO MI SIĘ UDAŁO UDAŁO pokonałam chęć, pokonałam tego potworka i dzień
          zaliczam do udanych a walkę wpisuję na konto wygranych! a tym lepszy miałam
          dzień, że postanowiłam sie nagrodzić i kupiłam sobie buty i torebkę :) i
          nagrałam 4 płytki z fajna muzą :D a wiecie moje kochane babeczki co mi
          najbardziej pomogło?? świadomość tego, że walczymy RAZEM i że nie jestem w tej
          walce sama i że ktoś trzyma za mnie kciuki i ja staram się nie tylko dla siebie
          ale i dla as żeby móc Wam tu napisać że może się udać że można pokonać
          zmore!!!!! to co?? wstajemy jutro by przezyć kolejny zdrowy dzień? postarajmy
          się wszytskei!!! i napiszmy o swoich przezyciach. pozdrawiam!
          • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 29.09.05, 23:13
            Kurcze, normalnie jestem z Was taka dumna że hej :) Z siebie też :) Już dawno
            nie jadłam tak "normalnie" - śniadanie, obiad i kolacja, nawet duży batonik na
            deser :) Chociaz muszę się przyznać że dosłownie na ułamek sekundy przyszła do
            mnie ta zmora - ale powiedziałam jej "sio!" i pomyślałam o Was moje kobitki :)
            I co? Zmora odeszła! Jutro też się nie dam - ani ja, ani Wy :) buziaczki!!!
    • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 30.09.05, 07:16
      obiecajmy sobie,ze co dzien wieczorem bedziemy pisaly czy nam sie udalo czy
      nie.w ten sposob(bo jesli komus sie udalo to dlaczego mi mialoby nie?) bedziemy
      mialy sile i wiare ze mozna.mi to forum daje duzo sily i wsparcia,dzieki Wam w
      ogole dziewczyyny.Mam teraz taki troche nienajlepszy okres,sporo pracy,a moj
      facet wyjezdza do innego miasta do pracy na 3 miesiace:(a za tydzien mam
      wazny,stresujacy egzamin...no i przytylam co tez mnie meczy.ale nie wroce do
      tego swinstwa,dzieki Wam.kurcze,trzymajcie sie i piszcie jak Wam idzie,prosze!!
      • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 30.09.05, 09:23
        Bardzo dobry pomysł:) Droga Gaapo, jestem w bardzo podobnej sytuacji - tylko że
        mój facet wyjechał na 7 miesięcy i to na druga półkulę, no i wtedy mi się
        pogorszyło. Też mi się troszkę przytyło ale mój facet powiedział mi przed
        wyjazdem jedna ważną rzecz: "kochanie najważniejsze żebyś była zdrowa, jak
        wyzdrowiejesz i nadal koniecznie bedziesz chciała schudnąć to Ci pomogę zrobic
        to zdrowo, chociaz doskonale wiesz że dla mnie jesteś najpiękniejsza i bedziesz
        taka choćbyś niewiem ile ważyła". Powtarzam to sobie za każdym razem kiedy
        czuję się gruba i nieatrakcyjna, i chyba nareszcie zaczęłam wieżyć że naprawdę
        wyglądam super - przede wszystkim dla niego jestem piękna, i to wystarczy. Więc
        dziewczyny pamiętajcie - jesteśmy piękne i wspaniałe, a jak ktos tego nie widzi
        to jest ślepy i głupi :) Uwierzcie w to, i walczcie bo liczy się kazdy normalny
        dzień :) Jutro chcę przeczytać u wszystkich "udalo się znowu wygrałam!". To
        rozkaz :)))) Buziaki!!!
      • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 30.09.05, 10:14
        Qrcze no...strasznie strasznie tutaj pięknie :D wystarczy to przeczytać a serce
        pełne radości że nas jest tyle chcących i walczących :) jadę dzisiaj na trzy
        dni w góry, trza się zrelaksować przed kolejnym rozpoczęciem zajęć :) i
        OBIECUJĘ Wam, uda mi się przeżyć ten weekend zdrowo!! a jesli już Wam oiecałam
        to choćby nie wiem co dotrzymam obietnicy :) jak tylko wrócę, napiszę. i bardzo
        podoba mi się pomysł abysmy pisały tutaj codziennie jak nam idzie. Dziękuję Wam
        że jesteście! Bardzo mi pomagacie i dzięki Wam moje złote mam więcej siły :)
        pozdrawiam!
        PS będę za Wami tęskniła ;)
      • bch4 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 30.09.05, 10:26
        Mordy moje kochane:)) jak ja sie ciesze ze znalazlam to forum!! Juz oddawna sie tak dobrze nie czulam!!
        czytam wasze wypowiedzi i plakac mi sie chce ze szczescia, bo ja naprawde wierze , ze tym razem sie
        uda!!:) Nie ma mnie w kraju, wiec zadnych szans na wsparcie medyczne, ale swiadomosc, ze tu jestescie
        jest lepsza niz kubel prozacu;)) Dzieki wielkie:))
    • bch4 Dzienniczek dobrego sprawowania 30.09.05, 10:30
      Mam pewien pomysl ! Rotpocznijmy tu nowy watek. W tym miejscu, kazda moze opisac pokrotce swoj
      dzien. Czesto zastanawiamy sie przeciez, czy to co jadlysmy to normalny ilosc jedzenia, czy nasze
      problemy sa powszechne wsrod bulimizek czy nie.Takie male poronanie, pomoze na sie ustabilizowac, a
      takze swidomosc tego ze codzien trzeby bedzie sie przyznac do wszelkich slabosci jakie nam sie zdarzyly
      , pomoze sie zmobilizowac. Wszelkie pomysly na walke ze zmore tez jak najmilej widziane:))
      • bch4 Re: Dzienniczek dobrego sprawowania 30.09.05, 10:36
        Skoro zasugerowalam to zaczne:))

        Mialam wczoraj przemily dzien, fakt niesamowicie zabiegana bylam , ale dzieki temu nie myslalam
        zbyt duzo o jedzeniu:) Poniewaz bulimia doprowadzila mnie do anemii postanowilam sie zdrowiej
        odzywiac. Zjadam nie za duze ale mile sniadanko.. buleczke z dzemikiem, lub jogurt i wafle ryzowe+
        kawusia z mlekiem. Zawsze sie tez staram zjesc obiad z miesem i warzywkami. Niestety unikanie
        wczesniej przez dlugi czas potraw miesnych ,wywoluje u mnie teraz pewne rewolucje zoladkowe:/ Mam
        wzdecia i roztaczam niezbyt mile zapachy.. ehhh Wam tez sie to zdarza??? Co ja mam z tym zrobic??
        Po obiadku wcinam juz tylko owoce.. a gdy nachodzi mnie wielka ochota na cos slodkiego to zajadam
        sie lodami bez tluszczu:) Weigth Watchers robia naprawde pyszne. No i w zyciu nie przyjdzie mi ochota
        na pozbycie sie ich z zoladka, skoro kubeczek ma tylko 67 kcal:PP
        • kwiatuszek_82 Re: Dzienniczek dobrego sprawowania 30.09.05, 11:30
          Kobitki kochane, uwielbiam tu zaglądać :D Micha mi się cieszy od ucha do
          ucha :D Ja właśnie zaczynam kolejny dzień - mam nadzieję że to będzie już 4
          normalny dzień :D Bch4 masz niezły pomysł, tylko nie wiem czy powinnam pisać co
          jem bo ja jem sporo słodyczy :D To jedyna rzecz po której nigdy nie
          wymiotowałam, uwielbiam słodycze o to one uratowały mnie przed drastyczną
          utratą wagi :D Prawie codziennie jem na śniadanie pączka :D Wiem, straszny ze
          mnie łakomczuch :D Ale boje się że mogę komuś zaszkodzić kto próbuje z całych
          sił nie jeść słodyczy - i za to podziwiam, naprawdę :D A co do wzdęć - bez
          komentarza :))) Chociaż odkąd jem często i mało mam coraz mniejsze problemy z
          roztaczaniem niemiłych zapachów :) Aha, przeczytałam gdzieś na formu że na te
          dolegliwości super pomagaja otręby - zdrowe i nieszkodliwe :) A więc Kobitki
          trzymam kciuki za kolejny normalny dzień :) DO BOJU!!! Głowy do góry -
          wykończymy tą zmorę raz na zawsze!!!
      • bch4 Re: Dzienniczek dobrego sprawowania 01.10.05, 11:43
        hihi!:) udaje sie kochane moje:) dzis trzeci dzien.. niby nie dlugo ale ja sie ciesze bo naprawde czuje, ze
        dzisiejszy bedzie kolejnym, a jutrzejszy jeszcze przyblizy mnie do wyzdrowienia:)) Wczoraj spotkalam sie
        z przyjacielem, ktoremu z zacieta mina powiedzialam, ze dumna z siebie jestem bo wypowiedzialam
        walke chorobie!! Spojrzal zdumiony bo nie wiedzial co mnie wczesniej gnebilo.. tak jak wiele innych osob
        chowalam to przed najblizszymi, bylo to moja tajemnica.. ale odkad zaczelam sie tym dzielic..to
        naprawde pomaga!:) Swiadomosc, ze sa ludzie ktorym na tobie zalezy, ze ofiaruja ci siebie, aby Cie
        wysluchac gdy tylko tego potrzebujesz!! Z tego paskudztwa nie da sie wyjsc samemu. Dziekuje wiec z
        calego serca za wszytkich ptzyjaciol i za was moje kochane:))
    • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 30.09.05, 15:25
      O.Kwiatuszku wiec tez to przezylas.Zabawne ale mojemu facetowi tez sie podoba
      jak teraz wygladam i wcale nie chce zebym chudla tylko byla zdrowa:)i nie miala
      wahan nastroju:(
      kurcze,kobietki,jakos malo jecie:)ja wiecej,ale to nic,odchudzac sie naprawde
      bede pozniej.jem bardzo duzo jablek tez moze to nieznajlepiej bo troche
      rozpychaja zoladek ale tak je lubie ze traktuje je wrecz nalogowo.slodycze
      niestety rowniez uwielbiam.
      ale juz czuje sie znacznie lepiej,nawet moja buzia mam wrazenie sie jakby
      zmienila!to moj 13sty dzien czysty.niestety smutny u nas w Bialymstoku
      trzymam kciuki i pilnujmy sie nawzajem!!!
      • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 30.09.05, 19:10
        babeczki kochane u mnie znów do przodu!!! kolejny zdrowy dzień!! dzisiaj czeka
        mnei nagroda w postaci możliwości wypicia winka przy kominkowym ogniu w
        górach :D bo jak wczesniej wspomniałam jadę na weekend ze znajomymi :) i wiecie
        co? będę miała kolejne dwa dni zdrowe :) i za Was trzymam kciukole!!
        • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 30.09.05, 19:48
          Dziewuszki kochane u mnie tez do przodu :D Ale było ciężko... Na szczęście
          dałam radę bo cały czas myślałam o Was i o tym że Wy też walczycie, że
          trzymacie kciuki - i udało się :) No to co? Jutro znowu walczymy :) Trzymam za
          Was wszystkie 3 kciuki :) Ups, chyba źle policzyłam :) Jeden kciuk... Drugi...
          Ufff, więcej nie ma :) Nie martwcie się, nie jestem mutantem :) Ale gdybym
          miała trzeci kciuk to też bym go trzymała za Was :) Przepraszam za te głupoty
          ale czasami nachodzi mnie głupawka :) Śmiech to zdrowie a tego nam właśnie
          potrzeba, prawda? :))) Buziaczki !!!
    • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 30.09.05, 22:27
      Musze stwierdzic,ku pokrzepieniu, ze wczoraj minely dwa tygodnie odkad jestem
      czysta i ze wcale (serio,serio) nie mam ochoty najadac sie i wymiotowac.Mam
      wrazenie ze jakby sie odzywczailam od tego naprawde dziewczyny,to tylko kwestia
      czasu.Po prostu nie wyobrazam sobie jak moglabym to zrobic!Niestety,mam czasem
      takie jakby ciagi jedzeniowe,jem wiecej na pewno,ale od jutra sprobuje tez jesc
      jakos rozsadniej,regularnie i mniejsze posilki.Dziewczyny,przetrzymajcie
      poczatek,potem idzie jak z platka.Potem trzeba znalezc zastepcze przyjemnosci
      zeby calkiem zapomniec ze sie mialo taki nawyk,glupi i bezsensowny.Jak tylko
      bede miala wiecej czasu zaczne chodzic na aerobik.Dzieki za wsparcie jakie tu
      znajduje
      • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 01.10.05, 00:26
        Właśnie dzięki takim postom mam siłę walczyć :) Skoro Tobie udało się tak długo
        to czemu mi ma sie nie udac? Dziewczyny piszcie częściej o takich super
        wynikach jak Gaapa - a w ogóle to gratuluję :) - mi bardzo to pomaga bo widzę
        czarno na białym że naprawdę można z tego wyjść. Przeciez to tylko "głupi i
        bezsensowny nawyk" :)))
    • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 01.10.05, 09:10
      Kwiatuszku i inne super babeczki!Musze Wam powiedziec ze po prostu juz zupelnie
      nie chce mi sie tego robic.Po prostu nie wiem co widzialam w tym przyjemnego
      poza tym ze bylam szczupla, przez chwile w zasadzie i ogromnym kosztem.Zupelnie
      to ze przytylam nie zmienilo NIC w moim zyciu,zupelnie NIC.To ze bylam chuda tez
      nie wplywalo ani na moja prace ani na moje zycie osobiste.Nie warto!!Za to
      bulimia miala ogromny,niekorzystny wplyw na moje zycie (pisze w czasie
      przeszlym;)Zawsze sie balam np weekendow gdy mialam czas na wielkie zarcie i
      sesje w lazience.To bylo straszne,wystarczylo zeby nie wiem,ktos przyniosl mi
      jakies smakolyki czy zebym gdzies poszla na obaid.NIe umialam powiedziec sobie
      stop.A potem to byly wielkie zakupy,w roznych sklepach bo przeciez to moglo byc
      podejrzane ze kupuje tyle slodyczy i w ogole rzeczy na raz.Ten wstyd, ta
      niecierpliwosc,szybciej,szybciej...Czesto w aucie juz zaczynalam jesc np paczki
      z cukierni,potem w domu konczylam zwykle jakimis tlustymi rzeczami,smaoznymi
      itd...I to straszne uczucie rozpierania zoladka jakby mial za chwile
      peknac...Nie,nie chce do tego wracac...Sorry,ze pisze tak szczegolowo,ale to
      rowniez po to by umocnic swoja niechcec i zobrzydzenie do tego swinstwa.Czego
      Wam tez zycze.
      Teraz chce sie nauczyc zyc calkiem normalnie.odzywiac sie zdrowo choc tez chce
      schudnac by czuc sie dobrze.Ale rozsadnie,nie przy pomocy wymiotow...Tez sie
      boje wciaz,ze moze cos mi sie odmieni.Chce na maxa skojarzyc bulimie z
      cierpieniem,Wy tez tak sprobujcie.Przemyslcie sobie ile zlych rzeczy ile
      cierpienia sie z tym wiaze.A co moglybyscie zyskac jak z tym skonczycie.Ja czuje
      wreszcie spokoj,przestalam klamac ze nie moge wyjsc z domu bo ktos u mnie jest
      albo pracuje.Albo gdy ktos dzwoni dlaczego wlasnie nie moge rozmawiac.Zreszta
      same wiecie...Zaraz ide na angielski.Jest ranek a jeszcze dwa miesiace temu
      spoznilam sie na taka lekcje chyba z pol godziny bo mialam atak rano.Potem tylko
      sie zastanawialam ze widac ze jestem taka spuchnieta,taka wymeczona...Nie,to
      bylo straszne po rpstu.Ten brak koncentracji,jakies takie otepienie...
      Nigdy wiecej...Przynajmniej mam taka nadzieje
      • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 01.10.05, 10:25
        Gaapo dziekuję za tego posta, właśnie takich nam trzeba :) A ja chyba po raz
        pierwszy od dłuższego czasu nie wstałam z myśla "no i znowu muszę walczyć o
        kolejny dziń". A dlaczego? Bo gdzieś w podświadomości wiem że ten dzień będzie
        po prostu normalny :) A jak czuję że coś się zbliża to przypominam sobie jakim
        wrakiem byłam w tym najgorszym okresie - bardzo mi to pomaga, bo to było
        naprawdę straszne... Było minęło :) NIGDY WIĘCEJ! :)))) Buziaczki dla Was
        Kobitki, trzymajcie się cieplutko :)
        • ja1502 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 02.10.05, 10:51
          ja sie dziewczyny czujecie? ta akcja mnie b ucieszyla i mimo, ze nie bralam w
          niej udzialu (kryzys), to dopingowalam. A ty kwiatuszku jak sie czujesz? jak
          twoje zmagania?
          dzis jesst moj dopiero drugi (i z pewnoscia aż)dzień.przez caly tydzien
          wymiotowalam po pieknych 10 dniach przerwy.tamte dni jakos latwo mi
          przyszly,teraz bedzie trudniej po tym koszmarnym tygodniu. ale bylam u
          psychologa po 2 latach przerwy.zaproponowala, abym powiedziala o bulimii mojemu
          chlopakowi, na co ja zaprotestowalam. jednak tego samego dnia powiedzialam.
          wiem, ze z jego wparciem, pomocą psychologa wyjde z bulimii. musze byc z nimi
          tylko szczera i rzeczywiscie walczyc.czuje duzą odpowiedzialnosc za siebie,
          boje sie wpadek, bo mnie zupelnie rozbijają. to drugi dzien, ale chce, aby juz
          nie liczyc tak sumiennie tych czystych dni, aby one staly sie zwyczajną
          rzeczywistością.
          walczcie, ale nie wyobrazajcie sobie, ze jestescie takie samowystarczalne,
          takie zosie samosie, które ie potrzebują wsparcia, aby wyjsc z choroby!
          powiedzcie o tym komus zaufanemu - przyjaciolce, mamie, chlopakowi.
      • bch4 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 02.10.05, 22:00
        UDALO SIE UDALO!! :)))) hihihi... ilez to daje satysfakcji!:) mialam wczoraj chcice na slodycze o 23:30 i
        wiecie co? powiedzialam sobie jak masz ochote to jedz. Zjadlam i to sporo czekoladki i przyznam przez
        ulamek sekundy przeszla TA mysl.. ale ja przegonilam:) normalnie zwymiotowalabym a potem czula sie
        przeokropnie. Tym razem czuje sie wspaniale:) chodze codziennie na spacerki:) tzn, zamiast autobusu
        ide na dworzec na piechotke ok 40 min i umysl odzywa:)

        Mam ochote spiewac, bo dzis rano gdy sie obudzilam poczulam sie tak "normalnie" tak jakby ten
        koszmar mial juz nie wrocic! wiem.. dluga jeszcze droga przede mna, ale mam w sobie tyle zapalu, ze
        musi sie udac:)
        • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 02.10.05, 22:32
          jedno powiem...UDAŁO SIĘ!!!!!!!!!! dzisiaj się tylko wieczorem trochę
          zagalopowałam z kolacją ale tylko troszeczkę i teraz piję sobie herbatkę i wiem
          że mogę...być zdrowa!
          PS cały czas myslałam o Was. Silna jestem dzięki Wam i tym wypowiedziom :)
          Wielkie dzięki i trzymajmy za siebie nawzajem kciuki oby już zawsze było tak
          pięknie :) pozdrawiam!
    • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 03.10.05, 15:52
      Hej dziewczyny!Jak sie trzymacie?Musze Wam powiedziec,ze idzie mi ok,nadal
      jestem czysta.I prawde mowiac juz mi sie nie chce tego robic...Cudowne
      uczucie.Najtrudniejsze dla mnie bylo pokonanie leku przed utyciem,a skoro to sie
      juz stalo i swiat sie nie zawalil,to jakos to bedzie...Teraz jest latwiej,idzie
      jesien nie musze sie martwic ze bede musiala odslaniac cialo:)
      No i musze Wam sie przyznac ze zaczelam troche sieodchudzac (znow dieta South
      Beach, w ktorej jest naprawde mnostwo pysznego jedzenia,zadnego liczenia kalorii
      no i w zasadzie mozna jesc naprawde duze porcje:)Tak wiec ryzykuje ale jak tylko
      poczucje ze sobioe nie radze z tym i ze chce wrocic do tego koszmaru bulimii
      natychmiast przerywam diete.I..jem normalnie i zostaje taka okraglejsza.Jestem
      teraz juz naprawde w duzo lepszej formie.Mam wreszcie energie i chec do
      zycia...Wszystko to co zabierala mi choroba.Walczcie dziewczyny,naprawde
      warto,nie ma sensu marnowac sobie zycia i tak wiele tracic.Przez ten czas
      naprawde mozna robic super rzeczy.Ja zmarnowalam go strasznie duzo...Wreszcie
      moge normalnie pracowac,uczyc sie itd...Zupelnie nowa jakosc zycia.Wierze ze Wam
      tez sie uda tylko musicie chciec tego naprawde i odczuc jak bardzo bulimia
      niszczy zycie.Piszcie jak Wam idzie!
      • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 03.10.05, 17:05
        Gaapa a mozesz cos wiecej napisac o tej diecie? albo moze znasz jakas stronke
        gdzie jest ona opisana?? ja tez walcze i lepiej mi bez bulimii nawet jakbym
        miala byc okraglejsza, to nie jest tagedia, kwestia myslenia ale ja lubie byc
        na diecie :) tak wiec jak bys mogla cos wiecej o niej, bylabym wdzieczna :)
        zycze powodzenia i pozdrawiam!!!
        • ja1502 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 03.10.05, 18:45
          diety są dla zdrowych ludzi, a nie takich ja my, ktore popadly w bulimię, bo
          wlasnie sie odchudzaly, glodowaly itp.
          na razie mi sie udaje od soboty. staram sie jesc male porcje nie patrząc na
          kalorie. boje sie jednk objesc jeszcze, bo pewnie bym chciala
          zwymiotowac.absolyutnie zadnej diety nie stosuje i sie ich boję.jem tylko male
          porcje i regularnie, aby przyzwyczaic zolądek do trawienia i normalnosci.
          nie myslcie o dietach (odchudzających) gdy zdrowiejecie, bo to zbyt
          niebezpieczne. naprawdę.
          • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 03.10.05, 22:39
            Wiecie co...nie udało mi się dzisiaj :( i będąc z Wami szczera przyznaję się
            ale...aby Was nie dołować powiem że się nie poddaję! Nie jest ławto i pewnie
            długo nie bedzie ale walczę!! Będziecie ze mną?? Bądźcie proszę!!!! Ja zrobię
            wszystko by reszta tego tygodnia byla zdrowa i usmiechnięta :) Trzymajcie
            kciuki jak i ja za Was trzymam!
            • ja1502 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 04.10.05, 12:06
              będziemy z tobą!!!
              chodzi o to, by po ataku sie i tak nie poddawać i zbierac sile do walki. to
              specyficzne napięcie, ze juz sie nie wytrzyma, ze zaraz trzeba okielznac,
              zamienic na jakąc sile, ale nie na atak.
              ja mam oparcie w chlopaku i psychologu.
            • bch4 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 04.10.05, 12:37
              forkate nic sie nie boj:) jeden dzien zalamania niczego nie przekresla! wiem bo sama zaczelam walczyc na
              dobre 2 tygodnie temu.. ale dopiero jutro bedzie tydzien liczaac od ostatniego ataku.. tak jest!!:)) hihi,
              jutro bedzie tydzien:))

              Pamietaj ze my tu toczymy wojne.. a jesli zdarzy sie potkniecie to tylko mala , tycia przegrana bitwa;)
              Pomysl, jesli wygramy czeka nas normalne zycie !! i nigdy wiceje jedzenie nie bedzie kontrolowalo
              naszych umyslow! eh jak ja bym chetnie swoja radoscia obdarowala wszytskich wokolo:)
    • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 04.10.05, 18:29
      Forkate!Przeciez nic sie nie stalo,niepowodzenia sa po to aby dodac sily do
      walki.Musisz isc dalej,wyciagnij tylko wnioski dlaczego akurat tak sie stalo.Byc
      moze w tym momencie nie moglas inaczej rozladowac napiecia.A jesli chodzi o
      diety to sadze ze jest to indywidualna sprawa.Ja tez sie ich boje dlatego jesli
      tylko poczuje ze chce to zrobic bnatychmniast jem to na co mam akurat ochote.Nie
      za bardzo umiem jesc male porcje niestety mam jeszcze tendencje do jedzenia
      duzych ilosci a chyba lepiej zeby to nie byly slodycze.Poza tym u mnie ataki
      wywolywalo czesto poczucie ze jestem gruba.I mysle ze jesli uda mi sie zdrwo
      schudnac troszeczke to bede juz miala poczucie kontroli nad swoim zyciem.Na
      razie jestem czysta pojutrze to juz trzeci tydzien.Nie cche zapeszac ale czuje
      sie juz poniekad zdrowa.Na pewno fizycznie czuje sie juz ok,i te koszmarne
      wzdecia znikaja!Jesli chodzi o te diete to nawet nie jest dieta ale pewien
      sposob odzywiania tylko pierwsze dwa tygodnie sa restrykcyjne.Zaraz napisze Ci
      link do fajnej stronki tylko ja znajde:)Ja mam zamiar tylko kilka dni doslownie
      sie pomeczyc,gora tydzien.Poza tym lubie ryby i jajka i warzywa a w tej diecie
      naprawde mozna sobie jesc pyszne rzeczy smazone na oliwie z oliwek,na[prawde
      smaczne i sycace.Chce pomalutku zaczac odzywiac sie normalnie no i wkrotce
      zapisze sie tez do fitness klubu.Dziewczyny skoromi sie udaje Wam tez.Jestem
      tego pewna.Odzywajcie sie
    • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 04.10.05, 20:49
      Chce Wam jeszcze powiedziec,z mojego skromnego doswiadczenia:), ze naprawde
      zanim sie postanowi skonczyc z choroba trzeba sobie uswiadomic,nawet
      niekoniecznie z pomoca psychologa,przyczyny atakaow.I to trzeba wyeliminowac.Nie
      skutek,czyli np zmuszac sie by nie wymiotowac.Ja np probowalam czesto gdzies
      wyjezdzac to bylk moj sposob na proby wyzdrowienia.Za to co sie dzialo gdy
      wracalam...To byl koszmar jkuz w podrozy powrotnej mialam swoj plan wielkiego
      zarcia,po kolei...koszmar.Tak wiec mytsle ze najpierw trzeba naprawde chcioec
      wyzdrowiec,bo bulimia na poczatku naprawde wydawala mi sie swietnym sposobem na
      utrzymanie wagi, potem uswiadomic sobie co wywoluje ataki.I z tym walczyc.Jesli
      chec rozladowania napiecia to nie wiem moze jakis sport.Seks chyba tez jest
      dobrym sposobem.Np u mnie ataki wywolywala swidomosc bycia gruba np waga w
      gore-ja wymiotuje...Wiec przestalam sie wazyc.Dziala.Tlumacze sobie ze po prostu
      mam teraz taki okres w zyciu ze jestem troche grubsza ale nie jest to powod zeby
      niszczyc siebie bulimia.Naprawde wypiszcie sobie na kartce za i
      przeciw.Skojarzcie sobie buli z cierpieniem.Wytrzymajcie pare dni a bedzie ok.Ja
      jeszcze trzymam sie dobrze gdy sie czyms waznym stresuje,choc z tym tez bywa
      roznie.Ale to musi byc jakis duzy stres,wtedy trace apetyt.Albo...zakochac
      sie,ja juz jestem w stalym zwiazku wiec to niestety odpada chyba ze na nowo w
      partnerze:)Ale jest to niewatpliwie sposob niezly.No i jeszcze kiedy sie zacznie
      sobie wmawiac ze jest sie super atrakcyjna,i rozpieszczanie siebie jakis
      fryzjer,zakupy,kosmetyczka wtedy odchodzi ochota na atak.Ale coz,udzielam
      madrych rad ale gdy ja bylam sama w "ciagu" nie istnialo dla mnie nic przez
      wiele tygodni...Wstydzilam sie spotykac ze znajomymi bo zle wygladalam.Taka
      spuchnieta wciaz,glodna rozdrazniona...Zawsze mialam wrazenie ze gdy ktos patrzy
      na mnie to sie domysla co wyprawiam...Mysle ze dobrze jest tez wspominac takie
      najgorsze dni,takie doly z tym zwiazne,gdy to sie robilo kilka razy dziennie na
      przyklad.Ja przeciez tez po jednym ataku jechalam zwykle na zakupy spozywcze i
      robilam to caly wieczor,gdy mialam mozliwosc zostania samej w domu...I ciagle
      smazylam jajecznice bo zawsze sobie jej odmawialam i jadlam moje ulubione paczki
      z cukierni.No i masa slodyczy i innych tlustych rzeczy.Ale mi sie na wspominki
      znowu zebralo!!!Skonczmy z tym,prosze Was!Jesli tylko przyjdzie mi ochota znow
      to zrobic natychmiast Wam o tym powiem i poprosze o wsparcie,ok?Nie wiem co ja
      bym bez Was zrobila...
      • bch4 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 05.10.05, 22:58
        TYDZIEN!! rowniutko tydzien:)) niby sie ciesze ale zapchalam sie dzis wieczorem majac oczywisty napad
        paskudztwa.. mimo wszytsko udalo mi sie powstrzymac od wiszenie z glowa w dol nad toaleta.. moje
        kochane.. boje sie tylko ze utyje.. wprawdzie udalo mi sie owciskac w sama siebie zdrowe i nie tuczace
        rzeczy.. zastanawia mnie jednak, jak to jest z naszymi organizmami? czy metaboilizm rzeczywicie tak
        zwalnia i teraz nie ma innego wyjscia jak nabrac troche cialka?? O to , ze wroce do zwracania mowy nie
        ma.. zaparlam sie i stwierdzilam dzis , ze SUKA ze man nie wygra!! O tak, nadalam jej w swoim umysle
        ksztalt fizyczne, tratktowana jest jak wstretne babsko, ktore nalezy pokonac! Babsztyl ze mna nie
        wygra;) napiszcie prosze jednak jak to jest z tym tyciem?..a moze macie jakies dobre doswiadczenia z
        tym co jesc a czego nie.. zeby nie pojawialo sie to uporczywe ssanie wzoladku? Musze sie pochwalic, ze
        zaczelam tez systematycznie cwiczyc.. kazdego ranka polgodzinny trening na dziendobry!:) zaczela
        mnie tylko dreczyc bezsennosc..a to wiaze sie z rozdraznieniem.. czy da sie na dobre wyjsc z tego
        blednego kola?
        • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 06.10.05, 07:37
          Bch4 to super Ci idzie,brawo!Dzis mija 3 tydzien mego zdrowqienia.Musze Ci
          powiedziec ze nawet przez 3 dni stosowalam diete ale ja zarzucilam bo jestem
          przed okresem i mam troszke stresow w pracy.Jest juz nieporownywalnie lepiej
          jesli chodzi o moj zoladek,nie jeste juz jak pileczka,ale na poczatku bylo
          trudno.Na pewno bulimia rozpieprza metablolizm(sorry za rozpieprza:).Ale z
          czasem na pewno wszystkow koncu wroci do normy.Ja teraz strama sie ograniczyc te
          moje ukochane jablka jem sporo bialka,czasem slodyczy.Staram sie nie
          przygototwywac pysznych rzeczy w domu,na casto na pewno dlugo poczekam bo takie
          czynnosic zwykle wywolywaly u mnie ataki.Na pewno wszystko pomalutku sie
          ustabilizuje ja czuje juz nawet czasem glod:)co mnie bardzo ieszy!Trzymam kciuki
          i brawo ze sie tak zaparlas.Wysilek fizyczny tez jest swietny nie tylko odchudza
          ale i na dluzej poprawia metabolizm.Wiec nie martw sie ze troszke przytylas,ja
          tez ale to nieistotne bo wszystko wroci do normy.Zobaczysz
    • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 06.10.05, 15:27
      No ladnie,daje sama madre rady a tymczasem...sama to dzis zrobilam!Co prawda nie
      bylo to planowane i trwalo doslownie chwilke (zjadlam za duzo slodyczy,jestem
      przed okresem:( to zaluje ze to zrobilam...Ale postanowilam sie nie poddawac i
      po rpostu potraktowac to jako po prostu zdarzenie i isc dalej do przodu.Ale
      myusialam sie tu przyznac przed Wami moze w jakis sposob powstrzyma mnie to
      przed checia robienia tego jeszcze kiedys.
    • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 06.10.05, 23:16
      chciałam Wam wszystkim podziękować i powiedzieć, że dziś jest drugi dzień
      bardzo bardzo wspaniały :D cieszę się jak głupia ale może to dobrze? a jak Wam
      idzie?? jakos coście umilkły ostatnio...babeczki!! walczymy walczymy!!
      kwiatuszek_82 dajesz radę??
      • trytytytka Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 06.10.05, 23:59
        forkate...kwiatuszku_82...jenny_j...i w ogóle wszystkim Wam bardzo bardzo
        dziękuję..hmm pewnie nie bardzo wiecie za co - za to że jesteście i dajecie
        siłę do walki - ja mam tydzień do przodu i w końcu wierzę w to, że dam radę i
        my wszystkie damy. Dzięki Wam wreszcie się z tym zmierzyłam i mam nadzieję
        ujażmić. Dziękuję! I wierzę że każda nas mimo potknięć i słabości przetrwa to
        najgorsze i będzie już do końca wierzyć w siebie! Dziewczyny...jakie my
        jesteśmy silne!!! Byle by do końca! .... A teraz coś co mnie zawsze stawia do
        pionu:
        "Nie widzę już nic, nic a nic, biało mi..
        IDŹ DALEJ NIEZŁOMNIE a mnie zostaw sny
        NIC NIE JEST STRACONE, SKONCZONE TEŻ NIE
        GDY DROGA PRZED TOBĄ A SAM JESTEŚ W TLE..."
        to był Pan Stachura... jakby kto pytał..
        Dzięki raz jeszcze...
        • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 07.10.05, 17:30
          przepisałam sobie te słowa. pomagają. a dzisiaj jest trzeci dzień kiedy jestem
          czytsa i pełna energii do zycia. i mam dzisiaj zamiar ładnie się wystroić i idę
          na browarka na rynek :D trzeba uczcić kolejną wygraną bitwę !! trzymajcie się
          ciepło słoneczka!!
    • bch4 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 07.10.05, 21:50
      KOCHANE MOJE NAJCUDOWNIEJSZE!:)) To moje ulubione forum, to foru, ktore wyciaga mnie z bulimii..
      zabija zmore dzien po dniu i dodaje mi sil!!:) odkad jestem z wami pre naprod, nie poddaje sie, nigdy
      do tej pory nie czulam sie taka silna, nie wierzylam ze pokonanie zmory jest wcale nie takei trudne!:)
      Zdobylam sie anwte na regularnosc co nigdy nie bylo moja domena. Codziennie rano budzac sie
      nakaldam na siebei stroj do biegania.. i wierzcie mi... nienawidze pobudek.. otwiera oczy i pierwszy
      mysla jest ze moze dzis sobie odpuszcze... ale wtedy wstyje wypiajm kawusie i ruszam z kopyta:P

      To juz moj DZIEWIATY dzien:) i piaty regularnych ciwczen:) one trzymaja mnie wpionie, jestem z siebie
      dumna jak nigdy... nawet zaczelam marzyc o maratonie gdzies w przyszlosci.. hihi ja ktory jak narazie
      dostaje zadyszki po 25 minutach;) ale mam cel:))

      Nawizujac do porzednich wypowiedzi, aj tez mam cos co pomaga mi przec naprzod. to piosenka U2
      Walk on.. wiem nie spiewaja o bulimi.. ale wsluchajcie sie mordy ipowiedzcie, czyz ona nie dodaje sil:)

      Walk On
      Written by U2

      And if the darkness is to keep us apart
      And if the daylight feels like
      It's a long way off
      And if your glass heart should crack
      And for a second you turn back
      Oh no, be strong (oh ho)

      Walk on, walk on
      What you got they can't steal it
      No they can't even feel it
      Walk on, walk on
      Stay safe tonight

      You're packing a suitcase
      For a place none of us has been
      A place that has to be believed
      To be seen
      You could have flown away
      A singing bird in an open cage
      Who will only fly
      Only fly for freedom

      Walk on, walk on
      What you've got they can't deny it
      Can't sell it, or buy it
      Walk on, walk on
      Stay safe tonight

      I know it aches
      Your heart it breaks
      You can only take so much
      Walk on, walk on

      Leave it behind
      You got to leave it behind
      All that you fashion
      All that you make
      All that you build
      And all that you break
      All that you measure
      All that you deal
      What you count on two fingers
      And all that you steal
    • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 08.10.05, 08:18
      Zabawne zespól U2 jest moim ulubionym:)Dzieki za przytoczenie slow ich
      piosenki.Jest ok,ja mam zamiar byc czysta dzis i jutro i w ogole caly czas...I
      chce jesc NORMALNIE,jak inni ludzie.I cwiczyc.Dobrze ze mam psa zabieram go na
      spacery i biegam z nim.Trzymajcie sie i piszcie dalej o postepach.Dodaja sily
        • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 09.10.05, 17:32
          Kobitki moje kochane, wybaczcie mi że tak długo mnie nie było ale mój
          komputerek był w naprawie. Przepraszam za moją nieobecność - gdy nie mogłam
          wejść tutaj to mnie tak nosiło że hej, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Przed
          chwilą przeczytałam wszystkie nowe posty i mało się nie poryczałam ze
          wzruszenia:) Ależ mi Was brakowało :) Muszę się Wam przyznać że wytrzymałam 10
          dni - potem coś mi się prztrafiło (myślę że to dlatego że nie mogłam do Was
          zajrzeć :) ale i tak jestem z siebie dumna, wcale nie uważam że przegrałam bo
          wiem że takie rzeczy zdarzają się na początku leczenia, nie można tak nagle nie
          wymiotować - przecież jedna przegrana bitwa nie oznacza przegranej wojny:)
          Najważniejsze że w ogóle nie czuję potrzeby zwymiotowania, zresztą odkąd
          zaczęły mi się zajęcia nie mam czasu myśleć o tych rzeczach :) Cieszę się
          przeogromnie że tak Wam dobrze idzie - dzięki Wam wierzę że wyzdrowieję i to
          juz niedługo :) Trzymajcie się cieplutko i pamiętajcie że walczymy razem - do
          skutku:) Buziaczki!!!
          • ja1502 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 09.10.05, 20:27
            Gratuluję!
            ja tez wlasnie nie wymiotowalam 10 dni (to byl cud) i potem mialam aż
            tygodniowy niestety kryzys. teraz znow 9 dzien skutecznej walki. ale
            najwazniejsze to ze juz chodze do psychologa i powiedzialam chlopakowi. znow
            czuje sile i nie chce wpadek, bo okropnie boje sie , ze jakjuz zaczne, to mnie
            to rozbije, zalamie znow, zdemotywuje. ja wlascie zrobilam wszytsko (chodze do
            psychologa i powiedzialam chlopakowi), aby sie zmotywowac, a co bedzie moją
            motywacja, gdy znow by mi sie nie powiodlo? ale powtarzam sobie, ze walcze JA i
            sie udaje i ze moj chlopak mnie b.wspiera, ale nie walczy za mnie.
            te dni są trudniejsze niz tamte 10 dni.ale czuje, ze zdrowieję.
            • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 09.10.05, 21:47
              przed chwilą miałam atak ale...nie ma we mnie tych negatywnych uczuć które były
              kiedyś. jest we mnie ogromna siła walki i chęć wygranej. trudno. stało się ale
              od tego momentu znów będzie dobrze. mimo wszystko mam uśmiech na twarzy bo
              czuję że jestem coraz bardziej silniejsza i zmotywowana. jutro zaczynam kurs
              tańca :D wspaniale że jesteśmy tu wszystkie razem i podniosło mnie na duchu to,
              że nie tylko ja prócz sukcesów odnosze porażki. cieszy mnie że wszystkie
              staramy się i walczymy. kiedyś każda z nas będzie mogła tu napisać: JESTEM
              ZDROWA :) pozdrawiam pełna wiary i nowej siły :) buziaczki!!!
    • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 09.10.05, 21:49
      aha! zapomniałam dodać że mimo ataku nie zaprzestałam ćwieczeń i nawet zrobiłam
      więcej brzuszków niz zwykle oraz jeszcze ładniej niż zazwyczaj postarałam się
      pomalować paznokcie. niby drobiazgi ale naprawdę bardzo mi pomagają :) papa!
      • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 10.10.05, 20:16
        Bedzie dobrze,Forkate.zdarzaja sie wpadki.Pewnie po to by bardziej motywowac(tak
        ja sie pocieszalam po mojej wpadce:)Ale jest ok,staram sie jak najwiecej
        wychodzic z domu,choc kurcze naprawde szczupla to ja juz niestety nie
        jestem...Ale za to ucze sie jesc normalnie i na pewno z czasem schudne.Cwicze
        takze.Dodawajcie mi otuchy,potrzebuje tego!Wam tez zycze duzo sily.Jestesmy
        silne i damy sobie rade.
        • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 10.10.05, 21:40
          Dziewuszki kochane, na pewno będzie dobrze, ja naprawdę w to wierzę:) W ciągu
          ostatnich dwóch tygodni zaliczyłam jedną wpadkę ale i tak uważam to za sukces:)
          Czuję się świetnie, normalnie jem i co najśmieszniejsze uważam że jestem
          naprawdę niczego sobie:) Mimo że waże 61 kilo to i tak czuję sie piękna:) I
          uważam że każda z nas powinna tak się czuć - dziewczyny, jesteśmy piękne i
          wspaniałe!!! Nie zapominajcie o tym bo wiara w siebie to pierwszy krok do
          wyzdrowienia:) A jeśli ktos uważa inaczej to jest po prostu idiotą:) Czuję się
          silna i to głównie dzięki Wam - dajecie mi takiego kopa że hej:) Damy radę!!!
          buziaki!!
          • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 10.10.05, 22:45
            wiecie co? dzisiaj koło południa siedziałam przy biurku i cos tam sobie robiłma
            i nagle pojawiło się to specyficzne napięcie, ta myśl...JEŚĆ. wstałam i szłam
            do lodówki czując już zapachy i smaki róznych rzeczy które miałam za chwilę
            wchłonąc. idąc spojrzałam w lustro i...krzyknęłam NIE! włączyłam głośniki na
            full i zaczęłam tańczyć. minęło. wygrałam. zmora odeszła. wróciłam do swojego
            biureczka i zagłębiłam się w swoich zajęciach dumna i szczęśliwa. to był
            cudowny miły wspaniały dzień!!! jestem z siebie dumna i bardzo bardzo chciałam
            się z Wami moje drogie tym podzielić! można, naprawdę można pokonac to napięcie.
            uwierzcie w to ja już uwierzyłam!! jesteśmy w stanie pokonac bulimię i ataki
            wilczego głodu. proszę znajdźcie w sobie tyle siły ile ja dzisiaj znalazłam!!!
            trzymam kciuki za Was wszystkie!! buziaki!
          • bch4 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 10.10.05, 22:54
            oczywiscie ze jestesmy piekne, jestesmy cudowne i wspaniale:) ja roztylam sie moja bulimia do 65 kg,
            przy wzroscie 177cm.. a przeciez ludzie naokolo mowia jaka to mam ladna figure.. to po co ja sie gluptas
            katuje wyrzutami sumienia????? przepraszam.. katowalam;)) hehe.. bo juz widze jak normalnosc wkracza
            w me zycie:P cwicze, praktycznie codziennie, ale nie jak za dawnych czasow nastawiajac sie na spalanie
            kalorii ale na podniesienie poziomu endorfin we krwi:))) to moj 12 dzien, tuzin pieknych dzionkow bez
            wiszenia glowa a toalecie;) ah ,ah! jakie zycie jest piekne:)) A prawda jest, ze nie udaloby mi sie to bez
            was!!! dziekuje wam najmocniej!!:) i wspierajmy sie dalej:)
                • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 11.10.05, 22:15
                  kurczę...przykro mi że muszę napisać tutaj iz dzisiejszy dzień jest przegraną
                  walka niestety. dwie wizyty w toalecie i cały dzień maraton między kuchnią a
                  pokojem :( ale wiecie co? nie mam doła. nie ma we mnie smutku. jest siła mimo
                  wszystko! już się chyba pogodziłam z tym że upadki się zdarzają i będą zdarzać
                  jeszcze nie raz. nie tryskam co prawda takim optymizmem jak wczoraj ale za
                  kilka dni które uda mi się przetrwac i przeżyć radośnie znów uśmiech weźmie
                  górę! od tego momentu znów biorę się za siebie. zaraz na komputerku zrobię
                  sobie tabelkę gdzie mam zmaiar ułożyć plan zdrowego żywienia na dwa tygodnie i
                  zestawy ćwiczeń do wykonania każdego dnia. do tego pewne zabiegi pielęgnacyjne
                  i będę piekna :) nie wiem co Wy sobie teraz o tym pomyslicie choć jestem tego
                  ciekawa ale mam nadzieję, że mi się uda i trzymanie się planu pomoże w mojej
                  walce! zyczcie mi powodznia i za Was moje drogie tez trzymam mocno kciuki!
                  buziaki!!!
                  • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 11.10.05, 23:00
                    Forkate moja droga, wstyd się przyznać ale też zaliczyłam dzisiaj wpadkę :) Ale
                    i tak jestem z siebie dumna bo wymiotowanie raz na tydzień to dla mnie duzy
                    sukces - szczególnie jak kiedyś wymiotowałam po 5-6 razy dziennie... brrrr..
                    moim kolejnym krokiem będzie wymiotowanie raz w miesiącu - a potem juz będzie
                    coraz lepiej, małymi kroczkami ale ważne że skutecznie :) Przepraszam Was za tą
                    dzisiejsza wpadkę, ale wierzę że będzie i mi i Wam zdarzac się to coraz
                    rzadziej :) Dziewczyny, potem to już bedzie z górki - zanim się obejrzymy a
                    będziemy pisać na tym forum "wyzdrowiałam!!!" :) życzę Wam tego z całego
                    serca :)))
                    • ja1502 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 11.10.05, 23:14
                      podziwiam, ze tak mozna planowac. ze raz w tygodniu, a potem raz w miesiącu. ja
                      niestety bardzo boje sie wpadek. wymiotowalam prawie codziennie. po 10 dniach
                      czystych, jedna wpadka doprowadzila do prawie 7 dni, kiedy mialam wpadki. teraz
                      jest 11 dni minelo bez wymiotowania i boje sie, jak bedzie wpadka to na calego,
                      ze jak zaczne, to znow....:(
                      Na razie jestem silna, ale jeszcze jednak zbyt slaba, aby bo niepewna. moze
                      brak mi wiary,że jak bedzie wpadka, to sie podniosę szybko. na razie nie ma co,
                      projektować przyszlosci. czas pokaże. przyszly tydzien, miesiąc, rok.
                      • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 12.10.05, 13:03
                        Wydaje mi się że każda z Nas musi znaleźć sobie jakiś cel, bo wtedy jest
                        łatwiej. Mi to bardzo pomogło, ale dopiero wtedy kiedy do mnie dotarło że tak
                        nie można żyć, że musze coś z tym zrobić. Dlatego najpierw postanowiłam że będę
                        wymiotować tylko raz dziennie - było bardzo cieżko, to chyba było dla mnie
                        najtrudniejsze - potem pojawił się pierwszy normalny dzień i postanowiłam
                        zrobić wszystko żeby wymiotowac co drugi dzień, i stopniowo, krok po kroczku
                        doszłam do jednego razu w tygodniu, a moim sukcesem było wymiotowanie 1-2 razy
                        w miesiącu. Niestety, mój chłopak wyjechał za granicę i od razy mi się
                        pogorszyło, ale na szczęście na krótko i postanowiłam wyjść z tego za wszelką
                        cenę. Bardzo mi pomaga wsparcie tej jedynej ukochanej osoby która wie o
                        wszystkim i dzięki niej nareszcie czuję się normalnie, nie mam obsesji
                        jedzenia, uważam że jestem fajną dziewczyną, ciągle się śmieję i w ogóle czuję
                        się świetnie. Wiadomo, zdarzają mi sie jeszcze wpadki, ale od urodzenia jestem
                        optymistką i wierzą że wyleczę się z tego świństwa w 100%. Myślę że właśnie
                        tego optymizmu brakuje wielu dziewczynom, bardzo chciałabym się nim podzielić i
                        dlatego założyłam tu taki wątek, bo czuję że rozpiera mnie energia i z całych
                        sił próbuję przekazać Wam wszystkim chociaz odrobinkę pozytywnego myslenia, bo
                        wiem że to czasami bardzo pomaga. Jejku, ale się rozpisałam :) Dziewuszki
                        drogie życzę Wam uśmiechu od ucha do ucha :)))
                        • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 14.10.05, 14:24
                          Dziewczyny,musze Wam powiedziec, ze mi sie juz po prostu NIE CHCE tego
                          robic.nie mam na to najmniejszej nawet ochoty,ani czasu ani nawet
                          energii.Zaczelam inaczej zyc,zaczynam normalnie wygladac (mam na mysli twarz
                          jak u chomika),zaczynam pomalu chudnac bo staram sie jesc normalnie.I jest
                          super:)Powodzenia!Wszysto jest mozliwe trzeba tylko chciec.
                          • bch4 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 15.10.05, 01:31
                            Bravo Gaapa.. ja niestety po 2 tygodniach udanej walki zalamalam sie:(( ciezko mi bo wlasnie siedze
                            popuchnieta i zastanawiam sie po jaka , za przeproszeniem,cholere?? ehh.. nie palam dzis zbyt wielkim
                            entuzjazmem... i wiem ze wszytsko dlatego ze stanelam dzis na wadze... pomyslalam ze zwaze sie z
                            ciekawosci . niestety tak na mnie dziala magia liczb:(.. pomozci mi mordy, bo musze odbudowac na nowo
                            ten entuzjazm i zapal do walki!! i wiem, ze mi sie uda.. tylko czasem brak i sil by samej przez to isc...
                            • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 15.10.05, 10:08
                              Po pierwsze chcyba zapomniałaś że nie jesteś sama:) Moge Ci obiecać że dopóki
                              nie wyzdrowiejesz wszystkie będziemy iść przy Tobie :) I powtórzę jeszcze raz -
                              na początku leczenia wszystkim zdażają się wpadki bo to jest tak silne że nie
                              da się z tym skończyć z dnia na dzień:) Więc głowa do góry - ja miałam 2 wpadki
                              w ciągu 18 dni ale i tak jestem z siebie dumna:) I Ty też opowinnaś być dumna z
                              tych dwóch normalnych tygodni:)Nie pozwól żeby ten jeden raz zepsuł radość z
                              tego wyniku:) Czas na następne dwa tygodnie:) Trzymaj się cieplutko, i nie daj
                              satysfakcji "tej cholerze":) Buziaczki:)))
                              • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 19.10.05, 22:31
                                No ladnie, ja tu sie najpierw chwale sukcesami,a teraz musze przyznac do
                                porazki.Jednak znow mi sie zdarzylo,co prawda nie najadlam sie na maxa (boje sie
                                jednak) ale troche i to zrobilam niestety...Kurcze dziewczyny,nie mozemy dac jej
                                wygrac.Po prostu nie mozemy!!!Koniec,jak my sobie nie mamy dac z tym rady to kto??
                                Mimo wszystko ja to traktuje jako lekcje a nie porazke i nie bede sie tym
                                podlamywac.Bch opuchlizna przejdzie i znow bedziemy atrakcyjne i zadowolone z
                                zycia...Porazki tez sa po to by dac kopa do dalszej walki!Piszcie prosze jak
                                dajecie sobie rade,ja bede sie przyznawac do swoich porazek..i sukcesow:)
                                  • nieokielznanaaa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 20.10.05, 08:06
                                    Czytam, czytam, czytam Wasze posty i czuję jak oczy się uśmiechają.. Podobnie jak Pani Kwiatuszkowa, w ciągu trzech tygodni miałam trzy wpadki (raz na tydzien, jednak napady nie polegaly juz na typowym obzarstwie, zjadlam "coś" nadprogramowo, tak wiem, nie powinnam stosowac diety, ale o tym innym razem )
                                    Dziś idę do psychiatry, tj. godzina oczekiwania na przyjęcię, 5 minut gabinet -co u Ciebie? - dziękuję, niewiele się zmieniło -aha, aha... ( i subtelnie pajac notuje to w swoich tajnych kartotekach).. ech.. Na szczęście dzis mam duzo do zrobienia, więc nie będzie czasu na ataki :) W tych wszystkich czynnosciach, zalatwieniach towarzyszyc mi będzie najwspanialszy czlowiek na ziemi, moja Przyjaciółka. Pozdrawiam Was ciepło... Uważajcie na siebie
    • forkate Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 22.10.05, 18:52
      hej dziewczynki!!! oj dawno mnie tu nie było dawno...a zatem...10 dni !!!!!
      kocham życie!!! normalnie nie mam ataków, nie chce mi się obżerać, nie chce mi
      sie wymiotować, nie mam napadów chęci na słodycze...cos sie normalnie odwróciło
      w mojej główce i chwała jej za to!! jest super super super!!! tymczasem lece na
      imprezke :D pozdrawiam Was gorąco i zyczę powodzenia!!! papapapa! jutro zajrze
      tutaj i poczytam Wasze posty bo dzisiaj nie mam za bardzo czasu, chciałam się
      tylko podzielić z Wami swoja radością przeogromną!!!
        • gaapa Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 23.10.05, 19:06
          No dziewczyny,super!Jednak to Zle da sie pokonac:)Ja tez mam sie niezle.Nie mam
          juz atakow, ale niestety czasem zdarza mi sie wymiotowac kiedy troszke za duzo
          zjem.Ale nie mam juz atakow wilczego glodu, obzarstwa i wymiotow,nie mam tez
          ochoty tego robic co uwazam za sukces. Mam nadzieje ze i z kontrola wagi sobie
          poradze sama i nie bede stosowac bulimii jako sposobu na utrzymanie wagi.Wierze
          ze sie uda bo i tak czuje sie o niebo lepiej.Tak..zdrowo...Pomaga mi tez
          aerobik,po prostu czuje sie lepiej nie tylko fizycznie.Czego i Wam zycze!:)I
          duzo pogody ducha!!
            • kwiatuszek_82 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 24.10.05, 23:28
              Hej Dziewczynki, mam nadzieje ze czujecie sie tak super jak ja:) Od rana do
              wieczora mam usmiech na buzi i czuje sie fantastycznie:) Juz powoli zapominam
              co to znaczy byc chora - czasmi mam wrazenie ze to byl po prostu dlugi,
              koszmarny sen. I czuje ze ten koszmar wreszcie sie konczy:) Rany, jak ja sie
              ciesze ze ta wojna wreszcie sie konczy :)
              • dlaczegoj Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 25.10.05, 09:39
                Wczoraj miałam po długim okresie bierności wobec choroby wizyte u psycholog.
                Coprawda niewiele mi pomogła ale jakby dała na nowo do zrozumienia jak bardzo
                mam jej dośc i,że w koncu znów cos robie aby sie wyleczyc i zacząc od nowa
                życ!!!!
    • pawel9967 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 24.11.05, 23:48
      wiatm na forum trafilem przez moja dziewczyne
      miala tez taki problem, byla u swietnego lekarza który naprawde chcial pomoc a
      nie tylko brac kase za setki wizyt a problem jak byl tak zostal dal jej adres
      strony gdzie kupila specjalny blonnik i teraz jest swietnie wygrala
      jak macie ochote to piszcie pawel19967@nospam.gazeta.pl
      wezme od niej adres i podam
      pozdro trzykajcie sie mozna wygrac
      • otofoto1 Re: Dopiero (a może aż?) drugi dzień 24.11.05, 23:52
        fajnie, rozumiem, internetowa akwizycja to też nielekki kawałek chleba, ale, do
        licha, chłopie, miej trochę wyczucia!!! tu ludzie szukają pomocy, wiele z nas
        balansuje na krawędzi życia i śmierci, a ty im błonnik proponujesz jako
        remedium... puknij się w czółko, z łaski swojej! :/
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka