Dodaj do ulubionych

Moje rozterki sama nie wiem o czym i dlaczego :(

07.10.08, 07:28
Witam wszystkich zainteresowanych i chcących zapoznac się z moim
problemem i obawami, w ogóle ze mną. Postaram się opisac moją
historię od początku.
Mam 26 lat, skończyłam studia, pracuję. Od lipca mam nową pracę na
kierowniczym stanowisku( nie jest to praca stresująca dla mnie) nie
zarabiam kokosów, ponieważ jestem młoda ale na warunki w moim
regionie nie jest źle ( wspólnie z narzeczonym mamy „jakąś” zdolność
kredytową).
Mój narzeczony ma również 26 lat, pracuje.Narzeczonymi jesteśmy od
lipca tego roku, ale „chodzimy” ze sobą od lat ponad 7-właściwie to
od zakończenia liceum.
Mój narzeczony mówi, że od jakiegoś czasu jestem inna- inna w
sensie, nie przytulam się tak jak kiedyś, nie potrzebuje już takiej
wielkiej porcji czułości jak wczesniej, a wczesniej potrzebowałam
dużo. Taki pieszczoch był ze mnie.
Ja również to zauważyłam, ale jakoś pomyślałam o „zmęczeniu
materiału” wkońcu długo jestesmy ze sobą, pomyślałam, że to minie.
Ale nie mija.
W dodatku nie mam ochoty na seks z nim, wręcz unikam sytuacji w
których mogłoby do czegoś dojść. Dodam, że zaczęliśmu współżyć po
1,5 roku bycia ze sobą, była to przemyślana i odpowiedzialna
decyzja, od tamtego czasu biorę pigułki i wszystko było OK.
W zeszłym roku ze względu na wysoki cholesterol moja gin zaleciła
przerwę w pigułkach, tak dla powrotu normalnego cyklu a także w
międzyczasie dla zbicia tego cholesterolu. Tak więc od stycznia 2008
do czerwca 2008 nie brałam pigułek i przez ten czas się nie
kochaliśmy- w sensie nie odbywały się pełne stosunki. W lipcu
jechaliśmy na urlop, zbadałam się i znów zaczęłam brać pigułki- te
co wcześniej, były dobrze dobrane. I właśnie od tego czasu klapa- o
ile jeszcze na urlopie jakieś chęci miałam, to po powrocie klapa na
całej linii jak już pisałam.
Nie rozumiem czym to jest spowodowane- kocham mojego partnera, chce
być z nim całe życie, planujemy ślub, w tej chwili szukamy
mieszkania. I co no i nic!! I mam wyrzuty sumienia bo kochamy się
bardzo mało, o wiele mniej niż przedtem. Przedtem praktycznie za
każdym razem, jak się widzieliśmy, czyli ( 2-4 razy w tygodniu) się
kochaliśmy a teraz to raz na dwa tygodnie.
Niby wszystko jest w porządku a nie jest, mój partner jest bardzo
wyrozumiały, jakiś czas nic nic nie mówił, ale teraz pyta, pyta czy
to jego wina, jak ma mi pomóc, czy chce go rzucić, czy już go nie
kocham, czy mnie nie pociąga. On chce mi pomóc a ja nie wiem jak. Bo
kocham go i chce z nim być. Najbardziej zrobiło mi się przykro kiedy
powiedział, że boi się o nas, o nasz związek bo dawniej widział
iskierki w moich oczach a teraz ich nie ma.
Co ja mam zrobić? Nawet nie wiem czy mój post nadaje się na forum
psychologia, czy na zdrowie kobiety, czy problemy z seksiem czy
jeszcze jakieś inne.
Wiem, ze coś jest nie tak a nie wiem czemu i jak to zmienić.
Starałam się przekonać siebie na logike: mam kochającego faceta,
jesteśmy zdrowi, pracujemy, planujemy zamieszkać razem, wziąć ślub,
rodzice nam pomagają, możemy liczyć na wsparcie bliskich.
Niby OK a we mnie jest jakiś marazm, wszystkie dni takie same,
praca, dom, praca, spotkanie z narzeczonym, wyjście ze znajomymi,
praca, dom, praca i tak cały czas.
Co ja mam zrobić i jak odzyskać t co było, jak sobie poprawić
nastrój, jak stać się wiekszą optymistką bo są ludzie co mają
gorzejk odemnie a ja nad sobą wynajduje tylko czarne chmury.
No i podsumowanie : ja go KOCHAM – nie chce się z nim rozstawać,
piszę tak na wszelki wypadek, bo na pewno znajdą się tacy, którzy
poradzą rozstanie.
Proszę o ocenę, analizę mojej sytuacji albo sama nie wiem co. Na
wszelki pytania postaram się odpowiedzieć jeśli trzeba by było
jeszcze przybliżyć moją sytuację.
Pozwalam sobie zamieścić mój post na dwóch forach bo nie potrafie
zdecydować na które się bardziej nadaje.
Obserwuj wątek
    • malakas Re: Moje rozterki sama nie wiem o czym i dlaczego 07.10.08, 09:48
      Nic tylko sie upić. Potem do seksuologa (ale po wytrzeźwieniu:-).
      Poniewaz to prawdopodobnie nic nie da, znowu niestety trzeba będzie
      sie napić. Ginekolog, psycholog, psychoterapeuta i da capo al fine.
      Won z pigułami - obniżają i tak juz obniżone zmęczeniem materiału
      libido. 7-letnie "chodzenie" to prosta droga do rozstania.
      Finalizuj, nie ma na co czekac. Chłopiec cierpliwy i wyrozumialy,
      ale prawda jest brutalna - instrument w stanie wzwodu nie zna
      litosci! A faceci nie wiedzą co to jakies blokady psychiczne i nie
      potrzebuja opraw ani podkładu. I nawet jesli słyszeli, że dla
      kobiety to niezbędne warunki podjęcia współzycia, to najwyzej
      poszukaja sobie juz takiej gotowej. I wcale nie dlatego że są takimi
      nieokrzesanymi, egoistycznymi kreaturami, ale że maja minimalny
      wpływ na osiagnięcie stanu gotowości "swojej" kobiety.
      Bottoms up!
      • klakierka Re: Moje rozterki sama nie wiem o czym i dlaczego 07.10.08, 10:31
        Ale przed przerwą od pigułek moje libido było ok, w sam raz, po tej
        przerwie się coś stało.
        Sama nie wiem co, nie mówie, że całkiem nie mam ochoty na seks, mam
        ale o wiele mnieszą, dłużej mnie trzeba przekonywać , zachęcać, ale
        jak już jest seks to jest super, czule miło o wogóle mniam :)
    • grzehuu Re: Moje rozterki sama nie wiem o czym i dlaczego 07.10.08, 10:24
      Witaj, powiem coś co może Ci zaciekawić mianowicie mówi się że każdy związek ma
      swoje fazy , na początku jest Faza zakochania czyli takie zauroczenie, pociąg
      seksualny, namiętność, która przechodzi w fazę romantycznych początków (myślę że
      to samo za siebie mówi ) kolejna faza to Faza związku kompletnego czyli tu
      myślimy o wspólnym mieszkaniu, ślubie itd... Problem się pojawia wtedy gdy
      związek po krótkim czasie przeskakuje na fazę związku przyjacielskiego gdzie
      jest pozbawiona składnika namiętności, który jeśli był utożsamiany z samą
      miłością, może oznaczać, że w danym związku miłość wypaliła się, w tym przypadku
      jest skupienie się bardziej na zaangażowaniu ale zaniedbanie życia seksualnego
      powoduję przejście w tzw. związek pusty - tutaj związek jest tylko sztucznie
      podtrzymywany z tym że któryś z partnerów w tym czasie może zapragnąć zmiany
      więc może przejść w fazę ostatnią w tj.rozpad związku.
    • paco_lopez Re: Moje rozterki sama nie wiem o czym i dlaczego 07.10.08, 15:10
      to wszystko przez to, ze tak chodzicie i chodzicie ze sobą. a co ty
      myslisz, ze to sie musi ciągle chcieć ?
      • klakierka Re: Moje rozterki sama nie wiem o czym i dlaczego 07.10.08, 15:29
        Jeśli nie masz nic do powiedzenia na mój temat nie mów. Nikomu sie
        nie musi chcieć cały czas.
        • elielieli Re: Moje rozterki sama nie wiem o czym i dlaczego 07.10.08, 15:40
          w takich sytuacjach ludzie czesto robia sobie przerwe, wyjezdzaja
          osobno na wakacje.Jesli zwiazek jest wystarzczajaco mocny-wytrzyma
          probe czasu, jesli nie-rozpadnie sie.
          Nie wiem tylko czy to "ja go kocham" nie znaczy-"przyzwyczailam sie
          do niego tak, ze do innego nie przyzwyczailabym sie tak nigdy.Nie
          chce mi sie nic zmieniac"?
          • grzehuu Re: Moje rozterki sama nie wiem o czym i dlaczego 07.10.08, 16:40
            > Nie wiem tylko czy to "ja go kocham" nie znaczy-"przyzwyczailam sie
            > do niego tak, ze do innego nie przyzwyczailabym sie tak nigdy.Nie
            > chce mi sie nic zmieniac"?

            O tym też wspomniałem w mojej poprzedniej wypowiedzi, to jest tzw. faza związku
            przyjacielskiego - gdzie zanika życie seksualne a wzmacnia się przywiązanie - z
            tym ze to jest właśnie na zasadzie " przyzwyczaiłam się i to jest takie
            oczywiste że on jest "
    • ca-ti Re: Moje rozterki sama nie wiem o czym i dlaczego 07.10.08, 19:25
      Jedną z bardziej niebezpiecznych iluzji jest oczekiwanie, że związek
      przez cały czas jego trwania powinien być jednakowo ekstytujący, a
      partner pożądany i pożądający.
      To jest pułapaka, z której niełatwo się wydostać. Dążymy do
      przeżywania przyjemności, najlepiej łatwo dostępnej, szybkiej w stu
      procentach satysfakcjonującej. Ma być cały czas tak jak w pierwszych
      dwóch miesiącach znajomości, kiedy to świat się kołysał, a w brzuchu
      motyle latały. Kiedy to mija płaczemy, że związek się wypałił, albo,
      że to w ogóle nie było to.
      Szukamy następnego partnera, przy którym historia mniej więcej się
      powtarza i tak do wieku, w którym bezradnie odpuszczamy dalsze
      poszukiwania (obecnie jest to coraz późniejszy wiek).

      Seks ma to do siebie, że najwspanialszy bywa wtedy gdy ma posmak
      świeżości. A o jakiej świeżości można mówić po kilku latach? Na
      początku znajomości nikt nikogo nie musi namawiać na współżycie, bo
      ludzie lgną do siebie sami, nie potrzebują dodatkowych podniet,
      świec, kolacji, seksownej bielizny... Te gadżety "wkraczają", jak
      zaczyna brakowyć naturalnego popędu lub staje się on słabszy.

      I nie ma to nic wspólnego z wygaśnięciem miłości (zakładam, że w
      ogóle była). Związek wchodzi w różne fazy, jak to ktoś tu już
      napisał i warto to wiedzieć, żeby nie wpaść w pułapkę powracania i
      szukania na siłę tego co było. Każdy etap w życiu ma swoje prawa,
      swoją specyfikę, lepiej to zaakceptować, niż gonić własny cień...



      • klakierka Re: Moje rozterki sama nie wiem o czym i dlaczego 07.10.08, 20:44
        Rozumiem, że mam przyjąć, że to co sie dzieje teraz to faza
        przyzwyczajenia i tak już musi być ?
        Rozumiem, że nie jest tak jak po pół roku bycia razem ale jeszcze
        rok temu nie było takich problemów.
        Już zaczynam podejrzewać, że może to sprawa mojej niskiej
        samooceny :(, nie chce kończyć tego związku,kocham mojego faceta i
        chce z nim być, musi nadejsc jakiś powiew świeżości czy coś,nie
        wiem sama, chce tylko żeby było lepiej ...
        • ca-ti Re: Moje rozterki sama nie wiem o czym i dlaczego 07.10.08, 21:34
          klakierka napisała:

          > Rozumiem, że nie jest tak jak po pół roku bycia razem ale jeszcze
          > rok temu nie było takich problemów.



          Jeszcze rok temu nie, a teraz tak. Jaki wniosek dla Ciebie z tego,
          że rok temu było lepiej? Bo dla mnie tylko taki, że to było rok
          temu, a teraz jest teraz.


          > Już zaczynam podejrzewać, że może to sprawa mojej niskiej
          > samooceny :(,


          A co do rzeczy ma tu Twoja samoocena? Rok temu była lepsza?




          nie chce kończyć tego związku,kocham mojego faceta i
          > chce z nim być,



          A kto każe Ci to zmieniać? Może mniejsza częstotliwość stosunków nie
          będzie powodem rozpadu związku?


          musi nadejsc jakiś powiew świeżości czy coś,

          Nie musi. Może nadejść. Ale co? Może akceptacja faktu, że całe
          życie jest dynamiczne.


          nie
          > wiem sama, chce tylko żeby było lepiej ...
    • psychoguru Dwa powody 07.10.08, 22:24
      Na podstawie tego co piszesz (a to moze byc niepelna informacja)
      wychodza dwa mozliwe i ze soba powiazane powody

      - przechodzony zwiazek, w bardzo dlugo trwajacych zwiazkach ktore
      ludzie chca ustabilzowac przez malzenstwo czy wspolne zamieszkanie
      pojawia sie problem braku swiezosci uczuc, niby ma sie zaczac
      zupelnie nowy etap w zyciu ale nie ma juz tego napiecia
      emocjonalnego jakie bylo kiedys. Dlatego nie poleca sie
      wieloletniego zwiazku/narzecznstwa czyli takiego w ktorym partnerzy
      nie ustalili ze soba definitywnie ze potencjalnie moga spedzic
      razem cale zycie i prowadza wspolne gospodarstwo spiac zawsze w
      jednym lozku.

      - zmiana hormonalna i formy wspolzycia na pol roku, pytanie czy
      bylo to dla ciebie duzym obciazeniem psychicznym i w jakim stopniu
      mialas satysfakcje seksualna. Na przyklad moze byc tak ze seks
      oralny nie wystarcza i na dluzsza mete nawet obniza poziom potrzeb
      bo potrzebne jest solidne "dopchanie" dopochwowe a szczegolnie gdy
      wyksztalcil sie odruch szczytowania zwiazany z odczuwaniem czlonka
      i wytrysku w pochwie.

      Jednak w tej sytuacji jesli oboje deklarujecie gorace przywiazanie
      do sprawy trzeba sprobowac podejsc tak jakby byliscie juz
      malzenstwem ze stazem. Wtedy nalezy potraktowac tak ze swieze
      uczucia juz minely a problemy to rzecz normalna w kazdym zwiazku i
      to problemy nieraz ogromne, nie tylko nowa praca, ale choroby,
      dzieci i brak kasy. Trzeba wobec tego dzialac planowo w kierunku
      podtrzymywania i rozwijania wiezi. A wiec na przyklad zamiast
      spontanicznych miziolow ktore sa typowe dla mlodych zwiazkow, w
      dojrzalym zwiazku dobrze robi ustalenie 'tradycji' sprzyjajacych
      bliskosci cielesnej i psychicznej. Na przyklad regularne masaze,
      powiedzmy kilka razy w tygodniu partnerzy zamieniaja sie w
      masazystow i starannie masuja swoje ciala. Do tego mozna dodac
      wspolne cieple kapiele i prysznice czy takie formy jak gimnastyka
      splecionych cial. To wszystko moze ale niekoniecznia musi byc
      polaczone z seksem ale w ogole na pewno jest bardzo zdrowe choc
      wymaga pewnego wysilku i organizacji.
      • klakierka Re: Dwa powody 12.10.08, 19:57
        Dziękuje, bede sie starać, chce żeby nam było dobrze, najlepiej,
        chcę z nim być już na zawsze :) wiem że chce

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka