Dodaj do ulubionych

Zaproszenie na slub

21.10.03, 19:10
Witam! Razem z moja narzeczona planujemy slub i jestesmy na etapie tworzenia
listy gosci. I tu pojawil sie zgrzyt - chce zaprosic swojego eks, ja
natomiast nie uwazam tego za zbyt szczesliwy pomysl (dluuuuga wspolna
przeszlosc, itp, itd). Co o tym sadzicie?
Pozdrowiam
Obserwuj wątek
    • malvvina Re: Zaproszenie na slub 21.10.03, 19:28
      slicznie by bylo gdyby ona zrezygnowala z pomyslu dla ciebie a ty z odmowy dla
      niej
      • komandos57 Re: Zaproszenie na slub 21.10.03, 21:09
        malvvina napisała:

        > slicznie by bylo gdyby ona zrezygnowala z pomyslu dla ciebie a ty z odmowy
        dla
        > niej
        XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
        TAK MYSLE ZE JANEK TO KOLES TEJ STULARDESKI MEZA PEDALA.
    • Gość: girlfriend Re: Zaproszenie na slub IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 19:56
      nie lubisz gościa, który kochał tą sama kobietę, co Ty?
      ciekawe.

      boisz się go?
      a za kogo ona wychodzi, hihi?
      • melanie Re: Zaproszenie na slub 21.10.03, 20:03
        Wcale sie go nie boi. Dlaczego uwazasz, ze sie boi.Wg mnie jest to bardzo glupi
        pomysl. To tak, jak by sie nie odciela od przyszlosci. Albo na zlosc eks chce
        go zaprosic (co w sumie to samo - czyli cos do niego czuje: zal, zlosc?). A
        jezeli nie, to dlaczego chce go widziec na swoim slubie? Znowu posluze sie
        cytatem, chociaz autora, ktorego wrecz nie znosze, ale z calej jego tworczosci
        jedno zdanie zapadlo mi w pamiec: "Spotykac sie z bylymi kochankami, to tak
        jakby spotykac sie z umarlymi" - to powiedziala starucha Izergil w powiesci
        M.Gorkiego. Cos w tym jest. Czyli jest dla niej jeszcze zywy, dlaczego?
        • Gość: girlfriend bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 20:41
          jedni pozostają znajomymi inni nawet sie przyjaźnią.
          znaczy dorośli tak robią.
          kto się rozstaje z hukiem, nie umie wybaczyć, za to sie obraża - ten mądry nie
          jest.
          gdyby tamten budził jej emocje - nazwijmy to - "erotyczne", to by go na ślub
          nie prosiła. zaprasza - czyli traktuje jak kumpla/przyjaciela.

          nie wiem co Jankowi nie pasuje w tamtym, ale powodów do zazdrości to chyba
          raczej nie ma.
          • melanie Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju 21.10.03, 20:48
            Gość portalu: girlfriend napisał(a):

            > jedni pozostają znajomymi inni nawet sie przyjaźnią.
            > znaczy dorośli tak robią.
            > kto się rozstaje z hukiem, nie umie wybaczyć, za to sie obraża - ten mądry
            nie
            > jest.
            > gdyby tamten budził jej emocje - nazwijmy to - "erotyczne", to by go na ślub
            > nie prosiła. zaprasza - czyli traktuje jak kumpla/przyjaciela.
            >
            > nie wiem co Jankowi nie pasuje w tamtym, ale powodów do zazdrości to chyba
            > raczej nie ma.
            ____________-

            Nie o tym mowie. Mozna rozstac sie w przyjazni (nawet trzeba), ale trzeba tez
            zamknac ten okres w zyciu. Skoro ma narzeczonego, wychodzi za maz, to jest nowy
            rozdzial w jej zyciu, wiec nie powinna go zapraszac na slub. Wg mnie brak tej
            osobie empatii. Jak ona by sie czula, gdyby zaprosil swoje byle na swoj slub?
            • Gość: girlfriend Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 20:53
              jak to jak by się czuła? napewno by tego chciała.
              skoro zamykam z kimś rozdział "miłość" i otwieram "przyjaźń" to chyba naturalne
              ze będzie obecny w moim życiu, zwłaszcza w ważnym momencie?
              • melanie Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju 21.10.03, 20:55
                Otwieraj, jak najbardziej, ale nie na slubie! Jezeli MU to przeszkadza, a dla
                niej nie jest to wazne, zle rokuje temu zwiazkowi.
                • Gość: girlfriend Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 20:57
                  ale co on Jankowi przeszkadza, skoro to Janka wybrała???
                  • melanie Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju 21.10.03, 21:00
                    Girl, dla niej powinno wystarczyc to, ze przeszkadza. I juz. Nie dociekac
                    dlaczego. to jego dzien i jej. Ma prawo byc w tym dniu z ludzmi, kocho lubi i z
                    kim dobrze sie czuje. Nie z eks kochankami. Dlaczego nie rozumiesz?
                    • Gość: girlfriend Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 21:06
                      nie, bo to jest nienormalne, ze przeszkadza.
                      oczywiście, ze nie chodzi o upieranie się i stawianie na swoim.
                      sęk w tym, ze normalna sytuacja to obecność jej przyjaciela na ich ślubie za
                      aprobatą obojga.

                      bo co dalej?
                      ona ma się z nim spotykać za jego plecami?
                      i on ma sobie wyobrażać co robią?

                      jak mozna nie lubić ludzi, ktorzy kochaja/kochali tą sama osobę co my?
                      to świadczy o tym, ze jest problem - jakiś podświadomy brak pewności siebie.

                      dlaczego nie widzisz, ze nieobecność na ślubie eksboyfrienda niczego nie
                      załatwia?
                      • melanie Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju 21.10.03, 21:10
                        Fruwasz w oblokach. Zazdrosc o przeszlosc jest najgorszym rodzajem zazdrosci.
                        Nie kazdy sie z tym upora. Tylko czas leczy rany. Wiec powinna uszanowac jego
                        uczucia, jakkolwiek nie wydaja sie jej irracionalne i nieuzasadnione. I juz.
                        • Gość: girlfriend Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 21:16
                          nie prawda.
                          zdrowi i normalni ludzie rozumieją, że inni maja przeszłość i nie są zazdrośni
                          o to co BYŁO, tym bardziej, ze było dawno - skoro sie hajtają to chyba z tamtym
                          sie dawno rozstała, prawda?

                          zawsze czułam sympatię do ekspartnerek mężczyzn, z ktorymi byłam związana, bo
                          lubię te, co kochały tych samych co ja. nie wyobrażam sobie niechęci do nich.
                          nigdy bym się też nie związała z mężczyzną, który nie polubiłby tych, którzy
                          kiedyś kochali mnie.
                          to nie obłoki, tylko real.
                          z tym, ze zdrowy real, ale rozumiem ze nie każdy jest zdrowy.
                          • procesor Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju 21.10.03, 21:21
                            Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                            > tym bardziej, ze było dawno - skoro sie hajtają to
                            > chyba z tamtym sie dawno rozstała, prawda?

                            Niekoniecznie. Przedwczesny wniosek..

                            A zazdrość jest tak powszechnie spotykana w zwiazkach - że wg twoich kryteriów -
                            normalnych właściwie niema....
                            • Gość: girlfriend Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 21:29
                              > Niekoniecznie. Przedwczesny wniosek..

                              wiesz procesor, to jest raczej norma, ze ludzie się nie hajtają po tygodniu
                              zakładam ze są normalni, bo nie powodu czynić inaczej

                              > A zazdrość jest tak powszechnie spotykana w zwiazkach - że wg twoich
                              > kryteriów

                              bzdura, obracamy sie wśrod innych ludzi widocznie.
                              zazdrość jest chorobą, ktora trzeba leczyć.
                              • melanie Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju 21.10.03, 21:31
                                Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                > zazdrość jest chorobą, ktora trzeba leczyć.
                                _________________
                                Jak znajdziesz lek na te chorobe, zostaniesz milionerka
                                • Gość: girlfriend Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 21:33
                                  taką chorobę leczy się u psychologa, nihil novi.
                              • malvvina Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju 21.10.03, 21:31
                                Girl, masz racje
                                tak by bylo idealnie
                                no ale widze to tylko w filmach
                                (dzis bylabym do tego zdolna i to letttko - w wieku lat dwudziestu kilku
                                absolutnie nie)
                                • komandos57 Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju 21.10.03, 21:33
                                  malvvina napisała:
                                  widze to tylko w filmach
                                  > (dzis bylabym do tego zdolna i to letttko - w wieku lat dwudziestu kilku
                                  > absolutnie nie)
                                  XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
                                  niech wykresle troche twoich bzdzin Malwino.a jak widzisz rozstanie w kuchni
                                  przy fortepianie w walonkach???czyz nie romatyczne?????
                                  • malvvina Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju 21.10.03, 21:35
                                    jak najbardziej - rozstanie w kuchni z biciem talerzy to jest to
                                  • Gość: girlfriend Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 21:35
                                    Baby na lazurach noszą szpilki :)
                                • Gość: girlfriend Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 21:34
                                  ok, rozumiem ze ludzie są zazdrośni, ale czynić z tego normę i przyklepywać
                                  temu i pocieszać po judaszowemu Janka "dobrze robisz, niech nie przychodzi"?
                                  • melanie Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju 21.10.03, 21:38
                                    Why po judaszowemu?
                                    Czy judasz chodzil na slub swojej eks? Girl, "nie czujesz poczucia" jak mowi
                                    moja najmlodsza coreczka. Powiadam, ze ja czuje zgrzyt, nie mowie nawet o
                                    zazdrosci. Nie umiem nawet powiedziec dlaczego. Moze powiem tak, jak nie lubisz
                                    (z dulszczyzny) : wg mnie nie wypada.
                                    • Gość: girlfriend Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 21:39
                                      przyjaciela nie wypada?????? to kogo wypada?
                                      • melanie Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju 21.10.03, 21:40
                                        Ale mnie meczysz. Janek nie napisal, ze to jego przyjaciel. Zreszta to mi sie
                                        tez kojarzy "przyjaciel rodziny":))))))))
                                        • Gość: girlfriend Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 21:44
                                          ale prawdopodobnie JEJ, skoro go chce zaprosić. może nie dopatrujmy sie bez
                                          powodu niecnych motywów postępowania tej panny, co?

                                          i co masz przeciw "przyjaźniom z eks"?
                                          • melanie Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju 21.10.03, 21:47
                                            Nic nie mam przeciw przyjazniom z eks. Zawsze staralam sie rozstawac w
                                            przyjazni, ale slub to nie miejsce na eks. Musza byc wspolni przyjaciele,
                                            jezeli janek wyraznie nie chce ogladac jej eks, nie powinna psuc mu tego dnia.
                                            • Gość: girlfriend Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 22:10
                                              a on jej.amen.

                                              jesli eks jest "zaabsorbowany" na przyjaciela - ślub jest jak najbardziej
                                              miejscem dla niego.
                                              Byłam raz na ślubie mojego eks i szczerze powiem, że jakby się zakochał w
                                              pannie, ktora by mnie oglądać nie chciała, to zaczęłabym się martwić jego
                                              stanem ducha lub swoim stanem umysłu z czasu kiedy go kochałam.


                                              :)
                                            • Gość: jar Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: 195.136.33.* 22.10.03, 09:50
                                              >Musza byc wspolni przyjaciele,

                                              co takiego???? o czym ty mowisz, booosheee, ty chyba nie napisalas tego
                                              powaznie? bo az nie moge uwierzyc w taka bzdure

                                              > jezeli janek wyraznie nie chce ogladac jej eks, nie powinna psuc mu tego dnia.

                                              a to to juz zupelnie inna historia, ona ma do wyboru albo dobrze zrobic dla
                                              przyszlego meza albo dla obecnego przyjaciela (ekskochanka), inna sprawa ze
                                              malzonek faktycznie ma problem z zazdroscia i w zaden spsob to nie rozwiaze jej
                                              relacji z ekskochankiem-obecnym przyjacielem, ze nie zaprosza go na slub....
                                              • Gość: girlfriend Re: bo normalni ludzie rozstają się w pokoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 13:22
                                                cieszę, się że nie tylko ja to widzę - niezaproszenie faceta na ślub to tak
                                                naprawdę zamiatanie pod dywan, nie rozwiazuje sedna problemu.
    • komandos57 a czy te nie zes brat Slawka? 21.10.03, 20:56
      A gdzie wieczor kawalerski?Bedzie na tym slubie Renia?ona potrafi przyprawic
      mnie o orgazma.juz mi sie kutas podnosi na wspomnienie o niej. A SLUBA MASZ Z
      BABA CZY Z FACETEM?
    • komandos57 ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym 21.10.03, 21:13
      takie pierdolenie kotka motyka po chrapach.
      • Gość: girlfriend Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 21:17
        > takie pierdolenie kotka motyka po chrapach.

        nie rymuje sie.

        jestes zazdrosny?
        bo ja wcale, pewnie jestem nienormalna.
        • komandos57 Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym 21.10.03, 21:20
          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

          pewnie jestem nienormalna.
          XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
          masz racje.w koncu doszedlas do konkluzji!!!!
        • Gość: Abi Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym IP: *.va.client2.attbi.com 21.10.03, 22:19
          Girl, nie sprawiaj wrażenia doskonałej bo to głupio brzmi. Nawet jeżeli ty nie
          masz takich uczuć to nie znaczy, że ktoś inny jest nienormalny bo je ma.
          uczucia to uczucia. Kropka.
          Może to nie jest najbardziej eleganckie uczucie. może chłop ma problem z
          poczuciem własnej wartości. Może i nie ma.
          Nie wiem czy ma podstawy do tego, żeby się dziwnie czuć. Ale to zapraszanie
          byłych niedoszłych , czy przeszłych na śluby wydaje się być nieco przegadanym
          pokazaniem jak bardzo my to się przyjaźnimy i jak bardzo jesteśmy dojrzali i
          mądrzy. Ludzie prawdziwie dojrzali i mądrzy nie muszą się z tym obnosić. To
          tyle.
          • malvvina Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym 21.10.03, 22:21
            rozumiem ze gosc moze powiedziec co czuje a girl (i ja jako druga
            niezazdrosna) nie ?
            ok
            • Gość: Abi Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym IP: *.va.client2.attbi.com 21.10.03, 22:24
              Nie chodzi o powiedzenie czego się czuje ale o przedstawienie czyichś uczuć w
              gorszym świetle: "jak mu się nie podoba to znaczy że zazdrosny, a to takie
              niedojrzałe (oczywiście ja jestem taka dojrzała)" czy wręcz jak napisała
              girl, "nienormalne"
              • Gość: girlfriend Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 22:29
                czy widzisz inna przyczynę "niepodobania się" niz zazdrość?
                i czy zazdrość jest tak samo ok jak jej brak?
          • Gość: girlfriend Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 22:28
            masz takie wrażenie? hmm...do doskonałości mi daleko, zapewniam.
            nie jestem natomiast zazdrosna i uważam to za dobre.
            ani mi się śni dołączać do rozgrzeszaczy zazdrości.

            nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem jak mozna uważać zaproszenie przyjaciela na
            ślub za działanie "na pokaz" czy za faux pas - tak może myśleć tylko ktoś kto
            sam ma żale do swoich eks i zazdrości ze inni nie mają. moi przyjaciele sa dla
            mnie ważni.

            tyle.
            • Gość: Abi Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym IP: *.va.client2.attbi.com 21.10.03, 22:33
              Nikt nie każe ci do nikogo dołącząć. Wolność słowa. Wolność poglądów. Uważasz,
              że to dobre. I dobrze. Ale to twoje "nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem" to
              chyba mało tolerancyjne dla innych. Albo "tak może myśleć tylko ktoś, kto...".
              Skąd wiesz co myśli ktoś taki? Skąd ta pewność?
              • malvvina Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym 21.10.03, 22:34
                wiem ze pytanie nie do mnie ale moge jesli pozwolisz odpowiedziec : ja wiem bo
                jestem ex zazdrosna (tzn gdy bylam b mloda i niepewna siebie mialam takie
                napady :-))
                • Gość: Abi Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym IP: *.va.client2.attbi.com 21.10.03, 22:36
                  Jak z tego wyszłaś? Poradź chłopu zamiast mówić, że nienormalny.
                  • procesor a gdzi ew ogól eten Janek? wyjaśnic powinien pare 21.10.03, 22:38
                    szczegółów a on sobie wziął rzucił bombke i poszedł.
                    Uch.
              • Gość: girlfriend Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 22:37
                Bo mam do czynienia z zazdrością. Oto skąd.
                Masz rację - jestem dla niektórych postaw nietolerancyjna.
                Nie lubię jak ktoś bije słabszych, nawołuje do nienawiści, dręczy tych, ktorych
                rzekomo i - miedzy innymi - jest zazdrosny.
                Wot wsjo.
                Istnieje dla mnie "sfera niewzruszonych przekonań i tyle".
                Rozumiem ze istnieje takie uczucie "zazdrość" - to czego nie rozumiem, to
                pisanie "zazdrość jest ok". Nie jest ok. Trzeba się jej pozbywac a nie
                przyklaskiwać.
                • jmx Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym 21.10.03, 23:25

                  A uważasz, że tylko zazdrość powoduje niechęć oglądania byłych swoich
                  partnerów na ślubie? Gdybym była taką zaproszona na ślub to bym nie przyszła.
                  Uważam to za przesadę. Tak się nie robi moim zdaniem (bez wytłumaczenia tym
                  razem ;-)))
                  • Gość: girlfriend Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 23:29
                    owszem robi się - jeśli mój eks a dziś przyjaciel i jego narzeczona (czyli tym
                    samym i dla mnie ważna osoba) chcą mnie widzieć - przychodzę.
                    sorry gregorry, ale to jakaś dulszczyzna nie przyjść.

                    Jmx, od godziny albo i dłużej czekam aż ktoś mi to wyjaśni - co poza zazdrością
                    może powodowac niechęcią do oglądania ekspartnera narzeczonej na własnym
                    slubie. Wal śmiało.
                    • jmx Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym 21.10.03, 23:44

                      Dla mnie to jakaś niezręczność, zgrzyt (to chyba Melanii?).
                      Jest tysiąc innych okazji by okazywać sobie przyjacielskie uczucia i
                      akceptację. A ślub to ślub. Nie przyszłabym jako zaproszona i nie wymagałabym
                      od przyszłego ślubnego zgody na zapraszanie eks. Gdyby nie chcial to nie, on
                      byłby dla mnie najważniejszy w tym momencie a nie obesność byłych.
                      • Gość: girlfriend Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 23:45
                        nie ma dyskusji co do faktu kto jest najwazniejszy.
                        ale nie odpowiedziałas na pytanie.
                    • melanie Re: ZAWSZE SIE ROZSTAJA W POKOJU goscinnym 21.10.03, 23:45
                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                      > może powodowac niechęcią do oglądania ekspartnera narzeczonej na własnym
                      > slubie. Wal śmiało.
                      ____________

                      Od godziny albo i dluzej probuje ci to wytlumaczyc, ale tego sie nie wytlumaczy
                      slowami. To sie czuje. Na slubie nie chcialabym widziec bylych i juz.
                      Nigdy sie nie zostanie z bylym prawdziwym przyjacielem. Mozna miec poprawne
                      stosunki, ale jezeli nic cie nie ukluje w sercu, kiedy go widzisz, albo jego,
                      to chyba nie bylo milosci? Byliscie razem i rozstaliscie sie. Cos bylo
                      przyczyna? Nie umiem tego wyjasnic, a tak probowalam, ja to poprostu czuje, ze
                      na slubie nie chcialabym widziec ani swoich eks ani jego.
                      • Gość: girlfriend i teraz trafiłaś w sedno! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 23:49
                        > Nigdy sie nie zostanie z bylym prawdziwym przyjacielem.

                        mam na ten temat kompletnie odmienne zdanie

                        > Mozna miec poprawne
                        > stosunki, ale jezeli nic cie nie ukluje w sercu, kiedy go widzisz, albo jego,
                        > to chyba nie bylo milosci?

                        jeśli czujesz ukłucie - to znaczy że albo masz do niego o coś żal albo Ci żal,
                        tak czy siak, że sprawa jest niezamknięta.
                        trzeba zamykać w sobie dawne sprawy, bo jak inaczej normalnie zyć?

                        głównym i podstawowym uczuciem, jakie mam do moich byłych eks jest czułość -
                        tak bym to nazwała. oraz głęboka wdzięczność i sympatia.
                        może zmienię zdanie jak ktoś mnie rzuci - niewykluczone.
                        • jmx Re: i teraz trafiłaś w sedno! 22.10.03, 00:07

                          Ukłucie - to nie musi zaraz chodzić o niezamknięte sprawy, matki też często
                          płaczą na ślubach swoich dzieci a przecież chcą dla nich jak najlepiej. Uważam
                          tak jak Melania - to się czuje, po prostu gdzieś w sercu. I też się zgadzam z
                          tym, że nie można osiągnąć prawdziwej przyjaźni z byłymi. To wg mnie będzie
                          kumplowanie się, sympatia, jakiś sentyment w sercu, życzliwą pamięć. Ale nie
                          przyjaźń.
                          • Gość: girlfriend Re: i teraz trafiłaś w sedno! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 00:17
                            kurde ;))))
                            matki płaczą z radości!!!

                            niestety muszę wracać do pracy :(
                        • melanie Re: i teraz trafiłaś w sedno! 22.10.03, 00:10
                          Nie dogadamy sie. Zostaniemy (jak zawsze) przy swoich zdaniach. Do nastepnego
                          problemu, ktory mnie (a moze i ciebie?) zainteresuje.
                      • Gość: tak Trochę teorii IP: *.net.pl / 192.168.1.* 22.10.03, 00:15
                        melanie napisała:

                        > Od godziny albo i dluzej probuje ci to wytlumaczyc, ale tego sie nie
                        wytlumaczy
                        >
                        > slowami. To sie czuje. Na slubie nie chcialabym widziec bylych i juz.
                        > Nigdy sie nie zostanie z bylym prawdziwym przyjacielem. Mozna miec poprawne
                        > stosunki, ale jezeli nic cie nie ukluje w sercu, kiedy go widzisz, albo jego,
                        > to chyba nie bylo milosci? Byliscie razem i rozstaliscie sie. Cos bylo
                        > przyczyna? Nie umiem tego wyjasnic, a tak probowalam, ja to poprostu czuje,
                        ze
                        > na slubie nie chcialabym widziec ani swoich eks ani jego.

                        Mam podobne odczucia.
                        Myślę, że problem w uzgodnieniu stanowisk polega na braku definicji "eks-a/y".
                        Ważne jest co nas (ich) łączyło, kiedy to było.
                        Nie mam wielkiego pola do popisu, ale myślę, że byłyby takie panie, których
                        obecność byłaby mi obojętna (może nawet radością), ale też wyobrażam sobie
                        swoją niechęć do widzenia innych na moim ślubie.
                        Z kolei moja wybranka niech sobie zaprasza kogo tam uważa. Na pewno zrobi to
                        właściwie, bo moja wybranka inaczej uczynić nie będzie umiała.

                        Pozdrawiam
                        • melanie tak'u, moze wiecej o definicji? 22.10.03, 00:48
                          Gość portalu: tak napisał(a):

                          > Myślę, że problem w uzgodnieniu stanowisk polega na braku definicji "eks-
                          a/y".
                          ___________________

                          Rozumiem, ze laczylo uczucie, w przypadku eks-kochankow oraz kawal wspolnego
                          zycia. W przypadku eks-malzonkow jeszcze dzie oraz duzo wiecej wiezow. Cos sie
                          musialo stac, ze sie rozstali. Nie wierze, ze chociaz jedno serce nie krwawilo.
                          Nie wierze, ze mimo poprawnych stosunkow, sympatii itp pozytywnych uczuc mozna
                          zostac prawdziwymi przyjaciolmi. Jedna strona zawsze bedzie czula krzywde.
                          Chyba ze sie soba nawzajem sie znudzili i rozstali sie z radoscia (nareszcie
                          spokoj) ale wtedy nie laczylo ich glebokie uczucie.
                          • Gość: tak Zgoda, melanie IP: *.net.pl / 192.168.1.* 22.10.03, 00:59
                            melanie napisała:

                            > Rozumiem, ze [...]

                            Też tak myślę (czuję).

                            Pozdrawiam
                          • malvvina Re: tak'u, moze wiecej o definicji? 22.10.03, 09:10
                            zawsze ? nieprawda ! latami moze ale zawsze ?! jakim cudem ? ludzie nam
                            obojetnieja, nienawisci i animozje przechodza, w sumie kiedys trzeba dorosnac

                            > Nie wierze, ze mimo poprawnych stosunkow, sympatii itp pozytywnych uczuc
                            mozna
                            > zostac prawdziwymi przyjaciolmi. Jedna strona zawsze bedzie czula krzywde.
                            > Chyba ze sie soba nawzajem sie znudzili i rozstali sie z radoscia (nareszcie
                            > spokoj) ale wtedy nie laczylo ich glebokie uczucie.
                            • Gość: girlfriend Re: tak'u, moze wiecej o definicji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 13:24
                              To być może zależy też od tego czy akceptuje sie fakt, ze czasem związki się
                              kończą, czy też traktuje się coś takiego jak wielką porażkę, której nie potrafi
                              sie ani sobie ani drugiej stronie wybaczyć.
    • dingdong Re: Zaproszenie na slub 21.10.03, 21:31
      No i niech zaprosi, bardzo godnie i uczciwie z jej strony. Dlaczego nie.


      ryb
      • komandos57 Re: Zaproszenie na slub 21.10.03, 21:38
        dingdong napisał:

        > No i niech zaprosi, bardzo godnie i uczciwie z jej strony. Dlaczego nie
        XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
        rybo szlona.ten facet to tez pedal.i ona zaprasza go dla tego pedala ,co z nim
        sluba bierze
        • Gość: girlfriend yesoo Komandos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 21:40
          weź Ty raz zmądrzej, tak na moment chociaż...
      • orvokki Re: Zaproszenie na slub 21.10.03, 21:41
        A nie napisałeś, czy oni się dalej przyjaźnią i spotykają, czy nie. Po jeżeli
        pozostała im przyjaźń, to chyba normalne, że chce żeby przyjaciel był na
        ślubie. A jeżeli tak nagle ni z gruchy ni z pietruchy wyciągnęła go z lamusa,
        to jest to trochę dziwne i być może jakiś niezdrowy motyw nią kieruje (w
        rodzaju niech popatrzy co stracił).
        • komandos57 Re: Zaproszenie na slub 21.10.03, 21:46
          orvokki napisała:

          > A nie napisałeś, czy oni się dalej przyjaźnią i spotykają, czy nie. Po
          jeżeli
          XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
          te dwa pedaly????o,tak przyjaznia sie. nawet chca latac na jednej linii w
          samolotach i beingowac sie na tylnim siedzeniu.
    • eskapi Re: Zaproszenie na slub 21.10.03, 22:30
      Może najlepiej będzie jesli zaproszenie zostanie wysłane (grzeczność) ale on
      się wykręci np. pilną delegacją? Tak powinno być gładko dla obu stron.
      • orvokki Re: Zaproszenie na slub 21.10.03, 23:16
        A tak szczerze, zaprosilibyście byłego/byłą na swój ślub?
        • malvvina Re: Zaproszenie na slub 21.10.03, 23:20
          tak :-)
          i by przyszedl - w dodatku z przyjemnoscia
          i w druga strone tez by tak zadzialalo
          no ale 10 lat temu to bym go z fuzja powitala :-D
    • noie Re: Zaproszenie na slub 22.10.03, 00:20
      Widze ze dyskusja "wrze". Ja powiem tylko tyle... Gdybym mogla to z checia
      zaprosilabym mojego eks :-) .I szczerze powiem, ze jesli Tobie to nie
      odpowiada, to zastanowilabym sie dlaczego. Czyzbys juz teraz ( jeszcze przed
      malzenstwem ) mial tak malo zaufania do swojej wymarzonej i przyszlej zony ?
      Zazdrosny albo niepewny ? Jesli odpowiesz sobie na to pytanie, bedziesz tez
      znal odpowiedz :-) Mimo juz teraz zaczynajacych sie klopotow, zycze wam
      szczescia i milosci :-)
      Pozdrawiam wszystkich
      noie
      • Gość: olivka Re: Zaproszenie na slub IP: 213.195.141.* 22.10.03, 11:41
        ex mojego chłopaka zaprosila na slub jego rodzicow i jego(!) beze mnie, mimo iz
        wie ze od 3 lat jestesmy razem. Dla mnie była to manifestacja jej dezaprobaty
        dla mnie i porazki jej przyszlego męża (ze w ogole na to pozwolił). Koniec
        koncow poszla tylko jego mama, co porażką dla mnie i tak pozostalo...
        Ja nie zamierzam jej zaprosić, chociaż jej ex mowi że to by pokazało że nie mam
        żalu i jestem ponad to wszystko..
        • noie Re: Zaproszenie na slub 22.10.03, 12:18
          No ta to bym sie juz nie zgodzila. Zaprosilabym mojego ex ale z jego
          zona/dziewczyna a nie samego. Chocby juz tylko po to aby zobaczyc jaka jest
          roznica miedzy nami ;-) hihihi. Ale na powaznie to byla to tak jak mowisz
          manifestacja...brrr.... A czy ja teraz zaprosic ? Hmm...tez bym sie
          zastanowila. Ale jak znam siebie to bym ja wlasnie zaprosila by pokazac ze
          jestem lepsza...hihi ( na zlosc ? ) hihih Pozdrawiam
          noie
          • procesor Re: Zaproszenie na slub 22.10.03, 12:41
            A ja w ogóle mimo wszystko nie rozumiem o co ten wielki szum..
            Jeżeli z byłym utrzymuje sie poprawne chociaz stosunki - czyli rozmawia sie z
            nim i spotyka na gruncie towarzyskim - to czemu na litość nie zaprosic na
            ślub?? Jak normalnego znajomego?
            Ślub - nie wesele!
            Bo to juz bardziej skomplikowana sytuacja.

            Przeciez na sama uroczystość w kościele moga przyjść i sąsiedzi i obcy ludzie.
            Więc czemu az tak sobie głowe tym zaprzatać? Dopiero rozdmuchiwanie tego do
            rangi afery jest dziwne.
            Tak myslę.
            Przyjdzie, złozy zyczenia , cmoknie w rączke i uścisk wymieni.. i juz. Po bólu.

            procesor_ka
            • Gość: olivka Re: Zaproszenie na slub IP: 213.195.141.* 22.10.03, 13:07
              Ta moja sytuacja to w ogole była dziwna dlatego, że cały rok uczyłam eks mojego
              (wraz z jej nowym) na studiach (całe szczęście zaocznych).Pisali kolokwia,
              owszem, ale nie zgłosili się w czerwcu po wpis z egzaminu. Ich ślub był we
              wrzesniu.. Dzień po tym ślubie wysłalismy do nich kartkę z najlepszymi
              życzeniami na nowej drodze życia i ich od tamtej pory nie widzielismy. Na sesji
              poprawkowej się nie pojawili, ja już na owej uczelni nie pracuję i nie wiem czy
              aby oni nie podrobili mojego podpisu. Wiem ze to glupie ale może sprawdzić, he??
              Troche zjeżdżam z tematu, ale to było dla mnie dość dziwne i wcale nie
              przyjemne doświadczenie..
              Tak się mówi "to tylko ślub" (faceci tak mówią) a dla kobitek to jednak coś
              więcej. albo tylko dla mnie ;-)
              • procesor Re: Zaproszenie na slub 22.10.03, 13:27
                Gość portalu: olivka napisał(a):
                > Tak się mówi "to tylko ślub" (faceci tak mówią) a dla kobitek to jednak coś
                > więcej. albo tylko dla mnie ;-)

                Cóz, ja jestem kobieta. :)
                I od razu dodam że byłych na ślub nie zapraszałam. :) Ale wszyscy moi znajomi
                ogólnie byli zaproszeni, niektórzy szczególnie, a mj miły choć lubi srogie miny
                stroic ;) gdy wspominam starego, hm.. bliskiego przyjaciela - nie robił
                problemu z jego obecnosci na slubie.
                Ale ja na to tez nie zwracałam szczególnej uwagi.
                Bo co innego było wazne.
                I przede wsystkim - KTo inny był ważny.
              • Gość: Aa Re: Zaproszenie na slub IP: *.bluu.net 22.10.03, 13:37
                Moim zdaniem jest nietaktem zapraszać swojego eks na ślub ( nie mówiąc już o
                weselu). Ewentualnie można wysłać mu zawiadomienie o ślubie jeśli druga strona
                na to się zgadza, ale po co od razu zapraszać. Może jeszcze potem maja się
                zapraszać na herbatki? Dla mnie to trochę dziwne. Poza tym jest tu jeszcze
                kwestia jak ważną rolę w jej życiu odegrał ów eks. Bo jeśli chodzili ze sobą
                np kilka miesięcy i pozostali w przyjazni to jest to coś innego niż eks z
                którym się mieszkało przez kilka lat i dzieliło wszelkie radości i smutki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka