nie umiem żyć

06.01.09, 22:35
mam 20 lat. a ciągle jestem dzieckiem i to chyba niedorozwiniętym. Nie umiem
chyba czuć, nie odczuwam emocji. Nie mam nawet ochoty płakać. Jestem pusta w
środku. Pragnę to zmienić. Nie chce tak żyć. Poza tym moje studia mnie nie
interesują. Wiem, że to co pisze jest bardzo chaotyczne, ale wynika to stąd,
że nie umiem się odpowiednio wysłowić.Nie mam swojego zdania, jestem jak
chorągiewka na wietrze. Nie umiem używać odpowiednich argumentów. Nie umiem
się kłócić, to wynika z tego, że się boję mówić. Wolę nie rozmawiać, nie mam
przyjaciół, takich osób, które wiedzą o mnie wszystko. Co mam zrobić?
    • mlody_18 Re: nie umiem żyć 06.01.09, 22:51
      Musisz sobie znaleźć cel w życiu. Odpowiedzieć na pytanie co sprawiło że jesteś
      taka jaka jesteś? Lenistwo? Problem z wysławianiem się wynika z braku czytania
      książek - proponuję wybrać się do empiku i wybrać coś co może cię zaciekawić,
      może to być nawet poradnik psychologiczny.
      Proponuję znaleźć sobie jakieś aktywne hobby, może warto zacząć chodzić na
      fitness/siłownie?
      Nie wierze że jesteś pusta, po prostu jesteś leniwa.
      Co do studiów to już Ty sama powinnaś sobie odpowiedzieć co robisz na tym
      kierunku na którym jesteś.

      • lux_occulta Re: nie umiem żyć 07.01.09, 00:25
        Eh, mlody_18, poczekaj Ty te 2 lata i zobaczysz, jak życie potrafi juz dać w dupę. Teraz masz czas żeby gdzieś wyjść mimo nauki (wiem, jak to jest kiedy człowiek jest przed maturą, zakuwa jak idiota i tak dalej, na pewno jesteś zmęczony ale jednak masz czas na inne rzeczy jak każdy w liceum) i dajesz benne rady by inni zrobili to samo. Ot, poczytaj ksiazki, zajmij se czymś i osąd - jesteś leniwa, to jest lenistwo. KOchany, nie tak prędko. POczekaj, jak napiszesz maturę i skończy się licealne zycie, które, wierz mi, wcale juz takie miłe i proste wcale nie jest. Nie, nie jestem wiele strasza od Ciebie, bo tylko... 2 lata. I byłam niemile zaskoczona tym, co zastałam jak skończyło się pracowite a jednak słodkie i przyjemne życie licealisty. NIe jestem leniwa - pracuję, zarabiam na swoje utrzymanie, na studia lub po prostu szkołę, do której mam nadzieje trafić, dużo czytam, sama piszę i to z niezłym skutkiem, Mam przyjaciół i tak dalej i... ten sam problem, o którym koleżanka wyżej napisała. A wiesz co to jest? Depresja, mój drogi, depresja. I Ciebie też to dopadnie jak sam siebie zapędzisz w kozi róg, że stwierdzisz, żę za dużo na siebie nakładasz, nie idzie tak, jak miałeś w planach i zwali Ci się troche za dużo spraw na głowę a do tego dojdziesz nagle do wniosku, że tak naprawdę, to gdzieś uciekło ci parę najlepszych lat Twojego życia. A ucieka Ci, oj ucieka... Sam o tym pisałeś w załozonym przez siebie wątku i... jesteś pewien, że nie jestes narcyzem? Zastanów się, przeczytaj to, co w swoim wątku napisałeś jeszcze raz. Przeczytaj to tak. jakby napisał to ktoś zupełnie obcy. I przemyśl.
        • ebilinder Re: nie umiem żyć 07.01.09, 12:13
          Mam wrażenie, że koleżanka trochę demonizuje życie po 'słodkim i przyjemnym
          życiu licealisty' :) Przecież to wszystko zależy od człowieka, jego preferencji,
          ludzi, którymi się otacza, i rzeczy, którymi się zajmuje. Ważne żeby znaleźć w
          życiu pasje, które nas będą podtrzymywały w czasie gorszych dni. A gdzie ich
          szukać? Wszędzie...Mozna zaczac i od ksiazek i od bardziej radykalnych metod.
          Mniejsza o to.
          Jedni lubią mieć masę obowiązków na głowie, innym wystarcza absolutne ich
          minimum. Do niepowodzeń mozna za to nabrac dystansu. Porazki są wpisane w los
          człowieka, wiec to juz kwestia jego determinacji czy pojdzie dalej czy usiadzie
          i bedzie plakal.
          • lux_occulta Re: nie umiem żyć 07.01.09, 12:40
            Przecież to wszystko zależy od człowieka, jego preferencji
            > ,
            > ludzi, którymi się otacza, i rzeczy, którymi się zajmuje. Ważne żeby znaleźć w
            > życiu pasje, które nas będą podtrzymywały w czasie gorszych dni. A gdzie ich
            > szukać? Wszędzie...Mozna zaczac i od ksiazek i od bardziej radykalnych metod.
            > Mniejsza o to.
            > Jedni lubią mieć masę obowiązków na głowie, innym wystarcza absolutne ich
            > minimum. Do niepowodzeń mozna za to nabrac dystansu. Porazki są wpisane w los
            > człowieka, wiec to juz kwestia jego determinacji czy pojdzie dalej czy usiadzie
            > i bedzie plakal.
            Oczywiście, to co piszesz to prawdą, ale musisz zdac sobie sprawę (trudno mi tu będzie przedstawić sytuację nie wiedząc, w jakim wieku jesteś) że o swoich ograniczeniach wie tylko człowiek, ktorego owe ograniczenia dotyczą. Na studiach, w szkole, w pracy wymaga się od wszystkich jednakowo tak naprawdę nie zwracając uwagi, kto ile zrobić jest w stanie. Presja, ciągła i bez wyrozumiałości. Zaprzeczysz? Są ludzie, którzy na ową presję, na stres, na słowa krytyki czy nagle walące się na głowę nowe obowiązki są odporni a wręcz czują się w swoim zywiole, jak sama to napisałaś. Lubia to. Ale sa i tacy, którzy nie są na to odporni. Myślisz, że ktoś, kto na przykłąd już w liceum musiał zrywać się o piątej żeby dojechać do szkoły, wracał ze szkoły tez o piątej, lekcje zrobić trzeba, pouczyć się trzeba a nie każdy ma taki talent, że siądzie pięć minut i po sprawie, możę brak kolejny zeszyt i przewertować. Lektury, które są nudne jak flaki z olejem, wypracwania i tak dalej. Wyścig szczurów. NIe każdy to tempo wytrzymuje a dla niektórych przy tym brakuje czasu na cokolwiek innego jak owe "pasje", o których piszesz. A potem przychodzą studia, na których zwykle czasu jest jeszcze mniej. Poza tym dziewczyna tam gdzieś napisała o tym, że jest typem cichym, nieśmiałym itd... to raczej też ne sprzyja prezwyciężeniu własnych słabości. A przy tym wszystkim tekst młodego_18 w którym dominowało stwierdzenie "jestes leniwa".. no comment, zobaczy facet, jak to jest na studiach albo lepiej, zobaczy jak to jest zarabiać na studia, to szybko zmieni zdanie. Mam przyjaciela na prawie, który, chociaz uwielbiał zawsze się uczyć i dla rozrywki czytał tomiszcza historyczne grubości encyklopedii, sam powiedział, że studia to zabójstwo dla pasji. Więc możę by tak w inną stronę?
            • ebilinder Re: nie umiem żyć 07.01.09, 15:50
              Generalnie w Twojej wypowiedzi widzę tendencję do podziału ludzi na tych, którzy
              radzą sobie ze wszystkim ze względu na zdolności, cechy charakteru itd. i na
              tych, którym takie rzeczy trudniej przychodzą. Ale generalnie nie zauwazylam
              żeby autorka postu wpisała się jakos jednoznacznie w którąś z tych grup. To, że
              czuje się nijaka, pusta czy jeszcze jakaś to wcale nie znaczy, że np. nie radzi
              sobie w życiu, nie ma żadnych zdolności itd. Może jedynie nie umie się nimi
              posługiwać, nie wiem. W zasadzie sama autorka mogłaby powiedzieć coś więcej, bo
              takie gdybanie nie będzie miało końca, a w ten sposób rózne możliwosci można
              rozwazac w nieskonczonosc :)

              > to jest zarabiać na studia, to szybko zmieni zdanie. Mam przyjaciela na prawie
              > , który, chociaz uwielbiał zawsze się uczyć i dla rozrywki czytał tomiszcza his
              > toryczne grubości encyklopedii, sam powiedział, że studia to zabójstwo dla pasj
              > i.

              Ale to jedynie jego sybiektywna opinia o studiach. Nie można tutaj
              generalizować. Ja swoje studia kocham, dla mnie są one jednoznaczne z moją
              pasją, rozwijają mi skrzydła, a mimo nauki i pracy nie brakuje mi czasu dla siebie.

              > Więc możę by tak w inną stronę?

              Tylko w którą proponujesz? :)
              • lux_occulta Re: nie umiem żyć 07.01.09, 17:02
                to juz sama ponieką zasugerowałaś - więcej informacji o samej autorce wątku... zwłaszcza, że właściwie to nie wiemy, z czego się to wszystko mogło wziąc, chociaż mi to wygląda niepokojąco znajomo.
    • ebilinder Re: nie umiem żyć 06.01.09, 23:41
      Popieram poprzedniczkę - znajdz sobie jakies hobby. Dobrze jeżeli czymś
      konkretnym się interesujesz. Jeżeli nie, to szukaj. Smakuj życia i znajdź to, co
      Ci sprawia radość. Najłatwiej wtedy znalezc znajomych i przyjaciol od serca,
      wlasnie w tych kręgach, w których tacy ludzie czują się dobrze, mają wspolne
      zainteresowania, a co za tym idzie - tematy do rozmow, pasje. Mi osobiscie daje
      poczucie, ze zyję mozliwosc pomocy innym. Szczere słowo DZIĘKUJE wyzwala we mnie
      ogromne pokłady pozytwnych uczuc/odczuc, ktore stanowią sens mojej
      rzeczywistosci. Rodzina, facet, praca, nauka, owszem... Ale generalnie gdybym
      kazdego dnia nie miala mozliwosci pomocy innym, nie miala poczucia bycia
      potrzebna, nie wstalabym nawet z lozka. Znajdz jakis zapalnik...
      Pozdrawiam.
      • mlody_18 Re: nie umiem żyć 06.01.09, 23:46
        ebilinder napisała:

        > Popieram poprzedniczkę - znajdz sobie jakies hobby. Dobrze jeżeli czymś
        > konkretnym się interesujesz. Jeżeli nie, to szukaj. Smakuj życia i znajdź to, c
        > o

        POPRZEDNIKA :P
        • ebilinder Re: nie umiem żyć 07.01.09, 11:58
          Ojjjjj :) Wielkie PRZEPRASZAM!
    • lux_occulta Re: nie umiem żyć 07.01.09, 00:37
      Droga rówieśniczko - próbowałas sięgnąć po pomoc fachowca? To, co piszesz świadczy o depresji albo jej początkach...

      Nie załamuj sie, jestes... obie jesteśmy w takim wieku, żę z powodzeniem możemy udawać dzieciaki albo kobiety takie, jak każda inna. Jesteś przemęczona i przepracowana jak wszyscy na pierwszym roku studiów. Dlatego kierunek Cię nie cieszy. NO i dosięgła Cię apatia - stąd taki wniosek, żę uważasz, że nie potrafisz czuć, uczucie pustki. PIszesz, żę nie masz swojego zdania... POwiedz, jak wyglądały relacje z Twoimi rodzicami?
      A co do reszty... Chyba należysz do osób, które boja sie świata, pradwa? Przemykasz cicho i masz nadzieję, że nikt Cię nie zauwazy a juz broń boże nie zaczepi i nie będzie próbował wciągnąć do jakiejś dyskusji. Ale jednocześnie czyjesz się samotna o tęsknisz za prawdziwą przyjaźnią, czyż nie tak? POwiedz, jak wyglądało Twoje życie w liceum? Byłas odludkiem? Należałaś do osób lubianych czy raczej całkowicie niepopularnych? Do tych, o których mówiono "dziwadła"?
      PIszesz, że jesteś jak horągoewka na wietrze... Obawiasz się podejmować decyzje, tak? Wolisz, żeby ktoś podjał za Ciebie decyzje? Czujesz się wtedy bezpiecznie, bo obowiązek podjęcia decyzji, dokonania wyboru spada na kogoś innego?
      Wiesz, z tymi ksiązkami, które ktoś tu proponował (i to dwie osoby) to nie jest właściwie głupi pomysł. NIe chodzi tu o oczytanie itd, ale pozwoli Ci to wyrobić sobie pewne słownictwo, nauczysz się ciętości języka, która często się przydaje, może pomoże Ci to otworzyć sie trochę, nabrac pewności siebie. Spróbuj spisywać swoje myśli, marzenia, nawet te najbardziej szalone czy chaotyczne, nie bój się tego. A jeżeli chcesz, mogę Ci polecić kilka ciekawych (moim zdaniem) książek, albo chociaż autorów.
    • camelot0 Re: nie umiem żyć 07.01.09, 12:22
      poszukaj sobie opisu osobowości schizoidalnej i spróbuj się dopasować do niej.
      jeżeli nie zgadza się to, jak sugerują przedmówcy, albo depresja albo lenistwo.
    • ari.vatanen Re: nie umiem żyć 07.01.09, 13:46
      jesli chodzi o konstrukcje Twojej wypowiedzi to wydaje mnie sie ze
      wszystko z Toba OKEJ. Nie widze specjalnie haosu.
      Mysle tez ze potrzebny Ci bodziec do dzialania. Moze masz za duzo
      wolnego czasu? Sprobuj znalezc ludzi ktorzy maja konkretne cele w
      zyciu i motywacje w dzialaniu i wsrod nich na pewno znajdziesz swoje
      cele zyciowe. Jesli na studiach nie realizujesz sie to moze masz na
      tyle wolnego czasu zeby podjąć prace, tam na pewno beda ludzie
      ktorzy są nastawieni na działanie:) ...a moze po prostu musisz
      odpowiedziec sobie na wazne, ale to na prawde zajebiscie wazne
      pytanie "co chce robic w zyciu" i zacząć to robić:)
    • niewiemjakajestem Re: nie umiem żyć 08.01.09, 01:44
      Przede wszystkim pragnę wszystkim podziękować.
      Jeśli chodzi o moją sytuację, to fakytcznie jestem leniwa. Napewno część mojego życia jest taka, przez tą moją wadę. Ale nie myślcie, że nic nie robię, żeby to zmienić. albo przynajmniej próbować. naprawdę chcę, ale nie wiem jak się do tego zabrać. czuję się wyczerpana, bo nic mi sie nie udaje. Chciałam w tamtym roku poprawić maturę, ale stchórzyłam-nie poszłam, pomimo tego, że do ostatniego dnia coś się uczyłam. Moja samotność wiąże się z tym, że nie umiem i nie chce kogoś zmuszać do czegoś. np. żeby poszedł ze mną na zakupy czy do kina. Wg mnie jeśli nie chce, to znaczy że nie należy nalegać. To się tyczy również w drugą stronę. Jeżeli ja nie chcę, to znaczy że nie, a często ulegam... Bardzo boję się, zaczynać rozmowę z osobami, które wydają się mi mądrzejsze. Od razu myślę, że jestem od nich od głupsza i że lepiej się nie odzywać, żeby nie palnąć jakiś głupstw. Nie wiem, co mogłoby mnie zmotywać do działania, żebym znalazła ten poszukiwany przeze mnie sesns życia:(
      Pozdrawiam.
      • gadagad Re: nie umiem żyć 08.01.09, 02:08
        Nie możesz i nie umiesz zająć się swoją głową,zajmij się ciałem.Idź do jakiegoś
        fitn,nic tak nie działa na rozwój osobowości jak ładny brzuch.I to wcale nie
        myślę ironicznie.Poczujesz się lepiej we własnej skórze,to i intelekt zacznie
        mieć ambicje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja