eemila 09.11.03, 15:46 Dlaczego trzeba zaakceptowac swoje wady zeby sie zmienic? jak moge polubic niektore swoje zle cechy, ktorych wrecz nienawidze!? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
empeka Re: Akceptacja zwierzecia w sobie 09.11.03, 17:05 Zaakceptowac nie znaczy polubić Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: girlfriend a czego w sobie aż nienawidzisz? :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 18:46 Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna trochę nieprecyzyjne 10.11.03, 17:38 Zwierzęciem w sobie nazwałabym seksualność. To właśnie ta siła, którą niełatwo okiełznać. Ale wykonalne. Wady? Zaczynam walczyć z nimi, gdy doskwierają innym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Richelieu* Re: trochę nieprecyzyjne IP: *.localdomain / 192.168.0.* 10.11.03, 17:51 kvinna napisała: > > Zwierzęciem w sobie nazwałabym seksualność. To właśnie ta siła, którą niełatwo > okiełznać. Ale wykonalne. > > Seksualność okiełznywać to jakby ujeździć mustanga. Ujeździsz, założyć uzdę, zamkniesz do boksu, a on i tak się będzie wyrywał na swoje miejsce na prerii Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna no nie :) 10.11.03, 17:56 Przecież nie można ciągle brykac, trzeba też żyć :) Odpowiada mi metafora jeźdźca i rumaka zaproponowana przez WE. Jeździec jest od tego, aby to brykające stworzenie jakoś zmusić do posłuszeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Richelieu* Re: no nie :) IP: *.localdomain / 192.168.0.* 10.11.03, 18:28 kvinna napisała: > Przecież nie można ciągle brykac, trzeba też żyć :) > > Odpowiada mi metafora jeźdźca i rumaka zaproponowana przez WE. > Jeździec jest od tego, aby to brykające stworzenie jakoś zmusić do > posłuszeństwa. Dopóki brykające stworzenie będzie zmuszone do posłuszeństwa niegdy posłusznym nie będzie. Ostrogi tylko zwiększają hardość zwierzęcia. Kostka cukru jest sto razy lepsza. Jak ja to kiedyś mówiłam. Oswoić zwierzę aby samo chciało stać w boksie Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Kostka cukru dla wewnętrznego zwierza 10.11.03, 18:57 Aby uniknąć oskarżeń o plagiat, od razu zaznaczam, że idea nie jest moja - nie pamiętam jednak, u kogo to wyczytałem. Może jakiś prawdziwy erudyta mnie wspomoże? Ciężko jest walczyć z pokusą - i po co walczyć, skoro lepiej jest ulec. Po walce człowiek jest uszmodrany i wyczerpany, a zwycięstwo i tak jest tymaczasowe, bo skubana i tak zawsze wraca - i znów gębę szczerzy. Czyż nie lepiej jest ulec? Zwyczajnie i bez walki, pofolgować sobie, zeszmacić się ociupinkę. Potem trzeba tylko otrzepać się z godnością, uśmiechnąć pogodnie i pomaszerować dziarskim krokiem przed siebie. Pozdrawiam, mk. Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna paradoksalnie, ale.. 10.11.03, 19:05 skojarzenia mam z buddyzmem zen nie opierać się, niech się przeze mnie przetoczy i spokojnie pójść dalej.. uśmiechy, m.k. -- nie przywiązuję się, nie opieram O! Takie coś mi się jeszcze przypomniało: Spokojnie przyjmować, spokojnie tracić.. Yes! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Richelieu* Re: Kostka cukru dla wewnętrznego zwierza IP: *.localdomain / 192.168.0.* 10.11.03, 19:40 maly.ksiaze napisał: > Aby uniknąć oskarżeń o plagiat, od razu zaznaczam, że idea nie jest moja - nie > pamiętam jednak, u kogo to wyczytałem. Może jakiś prawdziwy erudyta mnie > wspomoże? > > Ciężko jest walczyć z pokusą - i po co walczyć, skoro lepiej jest ulec. Po > walce człowiek jest uszmodrany i wyczerpany, a zwycięstwo i tak jest > tymaczasowe, bo skubana i tak zawsze wraca - i znów gębę szczerzy. Czyż nie > lepiej jest ulec? Zwyczajnie i bez walki, pofolgować sobie, zeszmacić się > ociupinkę. Potem trzeba tylko otrzepać się z godnością, uśmiechnąć pogodnie i > pomaszerować dziarskim krokiem przed siebie. > > Pozdrawiam, > > mk. Pofolgowanie, zeszmacenie.. ale czy człowiek nie składa się też z tej ociupinki zeszmacenia? Zwierz nawet i brudny, jest najnormalniejszym składnikiem człowieka. I lepiej aby wiedział, że jest człowiekiem a nie bogiem, bo zamiast walczyć i tracić siły przyjmie swoją człowiekowatość z całym bogactwem inwentarza siły wykorzystując na poprawę innych rzeczy. Gorzej gdy znalazłwszy w sobie boską cząstkę uważa się za półboga. Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna a teraz do rzeczy 10.11.03, 17:42 Może dlatego, że po zaakceptowaniu wad, przestajesz wlaczyć i możesz zacząć wprowadzać zmiany :) Tak mi przyszło, kvi, uśmiechnięta i zadowolona ze swoich wad :) Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Jakie to zwierzę? 10.11.03, 17:50 Najciężej zawsze mi było zaakceptować osła w sobie. Z tygrysem jest znacznie łatwiej, budzi szacunek. Ale osioł? Pozdrawiam, mk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Richelieu* Re: Jakie to zwierzę? IP: *.localdomain / 192.168.0.* 10.11.03, 17:55 maly.ksiaze napisał: > Najciężej zawsze mi było zaakceptować osła w sobie. Z tygrysem jest znacznie > łatwiej, budzi szacunek. Ale osioł? > > Pozdrawiam, > > mk. a co z leniwcem i mrówką. Być leniwcem źle, być mrówką prawdę mówiąc też źle Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna a ja jestem misiem koalą 10.11.03, 18:00 Zaczepiam się łapkami, wpieprzam te bambusy, jak już bardzo trzeba zacząć coś robić, spadam z hukiem z drzewa i zaczynam działać :) Pracowitą mrówką nie będę nigdy. Osłem? chyba też nie jestem. Jestem w gruncie rzeczy dość inteligentnym stworzeniem. -- Dziś Dzień Wesołej Megalomanii :) Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Jesteśmy zachwyceni, Królowa jest zachwycona 10.11.03, 18:04 Kvinna, jesteś pierwszą osobą bez wewętrznego osła, którą mam zaszczyt poznać. Serdeczne gratulacje. Pozdrawiam, mk. (i-aaaaaaaaaaa) Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna iiia!! iiiaaa!!! iiiaaa!!!! 10.11.03, 18:19 :) Mój osioł to ten wesoły, ryczący! Głupi osioł? Też jest. Ale zawsze kryjący się za tym wesołym :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piąstka Re: Akceptacja zwierzecia w sobie IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 10.11.03, 19:32 im bardziej coś nienawidzisz tym bardziej to wzmacniasz...i tym trudniej to zmienić... mi też bardzo trudno akceptowac pewne rzeczy w sobie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Soldat qubix Re: Akceptacja zwierzecia w sobie IP: *.chello.pl 11.11.03, 23:36 Head shot Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Akceptacja zwierzecia w sobie 13.11.03, 02:30 Trzeba zaakceptować żeby oswoić (zwierzę). Wtedy nie będzie brykać i zaskakiwać niemile ;-). A z nienawiści do siebie samego jeszcze nikomu nic dobrego nie przyszło, lepiej się polubić i swoje wady też, nikt nie jest i nie będzie doskonały. Warto też czasem tak na to spojrzeć :-). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imagine Re: Akceptacja zwierzecia w sobie IP: *.adsl.navix.net 13.11.03, 03:53 cossa moze ci wytlumaczyc jaka jest roznica miedzy zaakceptowaniem a polubieniem. nie przejmuj sie. zaakceptuj oslice w sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
beauty_baby Re: Akceptacja zwierzecia w sobie 14.11.03, 10:14 A ja uwielbiam zwierzęcą stronę swojej natury, Odpowiedz Link Zgłoś