Miłość platoniczna

18.04.09, 01:15
Witam wszystkich. Chciałabym posłuchać Waszych uwag, porad, nie wiem sugestii
na temat miłości platonicznej. Co ona dla Was oznacza?Czy istnieje??
Opiszę Wam mój problem. Jestem mężatką od 2 lat. Mamy razem sliczną zdrową
córeczkę. Poznając mojego M zrobiłam wielki błąd. Okłamałam go. Podczas
naszego pierwszego zbliżenia powiedziałam że mam spirale. Brałam tabletki. PO
pewnym czasie wpadliśmy. Co prawda pobraliśmy się i niby jesteśmy normalną
rodziną.Ale nie do końca. Mój M wypomina mi to że nie wzięłam jego odczuć pod
uwagę i chciałam dziecko. Wiem że teraz tego nie odwrócę. Staram się jak mogę
żeby mi wybaczył. Ale on ciągle widzi moje wady,mówi że jest ze mną dla małej.
To bezsensu. Niby kocha ale to nie ma celu. Co robić. Ja też kocham. ciągle
się kłócimy o pierdoły. A później jesteśmy super małżeństwem. Wiem że sam musi
przeboleć i zapomnieć. Ale jak ja mogę mu w tym pomóc?? Pomóżcie
    • rzeka.suf Re: Miłość platoniczna 18.04.09, 01:34
      kto? drwinka?
    • shachar Re: Miłość platoniczna 18.04.09, 12:19
      idz na korepetycje do polubu a potem zasun mezowi taka gadke, ze z
      milosci platonicznej zrobi mu sie syzyfowa
    • ca-ti Re: Miłość platoniczna 18.04.09, 12:33
      knw_nika napisała:

      > Chciałabym posłuchać Waszych uwag, porad, nie wiem sugestii
      > na temat miłości platonicznej. Co ona dla Was oznacza?Czy
      istnieje??


      Nie rozumiem w jaki sposób mam połączyć tę prośbę z dalszą cześcią
      Twojego postu.


      > Opiszę Wam mój problem. Jestem mężatką od 2 lat. Mamy razem
      sliczną zdrową
      > córeczkę. Poznając mojego M zrobiłam wielki błąd. Okłamałam go.
      Podczas
      > naszego pierwszego zbliżenia powiedziałam że mam spirale. Brałam
      tabletki. PO
      > pewnym czasie wpadliśmy. Co prawda pobraliśmy się i niby jesteśmy
      normalną
      > rodziną.Ale nie do końca. Mój M wypomina mi to że nie wzięłam jego
      odczuć pod
      > uwagę i chciałam dziecko. Wiem że teraz tego nie odwrócę. Staram
      się jak mogę
      > żeby mi wybaczył. Ale on ciągle widzi moje wady,mówi że jest ze
      mną dla małej.
      > To bezsensu. Niby kocha ale to nie ma celu. Co robić. Ja też
      kocham. ciągle
      > się kłócimy o pierdoły. A później jesteśmy super małżeństwem. Wiem
      że sam musi
      > przeboleć i zapomnieć. Ale jak ja mogę mu w tym pomóc?? Pomóżcie





      Odnosząc się do tej części Twojej historii, nie pomogę Ci. No bo
      niby jak?
      Okłamałaś mężczyznę w jednej z najważniejszych życiowych spraw.
      Potraktowałaś go jak dawcę nasienia. Rozumiem jego uczucia. Rozumiem
      też Ciebie, ale nic nie poradzę, że odstręcza mnie taka postawa. Tym
      razem, jak widać, cel nie uświęcił środków.
    • moon_witch A co ma milosc platoniczna do tej sprawy? 18.04.09, 13:59
      Nikt przez cale swoje zycie nie postepuje ok. Wszyscy popelniamy
      bledy. I za te bledy placimy czasami ogromna cene.
      To co twoj maz mowi, to jedno, a to co twoj maz robi, to drugie.
      Moim zdaniem sam z siebie zrobil ofiare. Nie chcial abys byla w
      ciazy, to dlaczego sam sie nie chronil?
      Spirale nie zawsze dzialaja, to samo inne srodki antykoncpecyjne,
      nie ma 100% gwarancji.
      Spac z toba chcial, ale juz poniesc wspolny obowiazek za uczucia
      jakie z seksu wynikaja, nowe zycie, jakie z tego spania wynikaja
      to - nie jest mu na reke?
      Owszem zrobilas brzydka rzecz, moznaby nad tym dyskutowac, ale to
      co twoj maz robi wobec ciebie, tez nie jest piekne, ani lepsze.
      Co on Doopa Jasiu? Zle mu z toba, to niech sobie idzie i znajdzie
      ksiezniczke. W koncu dals mu dom, rodzine niech to ceni, za kogo on
      sie uwaza?
      Moim zdaniem powinnas byla byc twardsza z facetami, bo delikatne
      kobiety, maja dosc przechlapane zycie z takim Pitrusiem panem.
      Postaw sprawe jasno i albo przestanie bebnic te same pierdoly
      kolejny rok, albo niech spada. Samotne kobiety, dzis radza sobie
      lepiej, bez faceta niz z facetem.
      • zlotyswit Re: A co ma milosc platoniczna do tej sprawy? 18.04.09, 17:21
        > To co twoj maz mowi, to jedno, a to co twoj maz robi, to drugie.
        > Moim zdaniem sam z siebie zrobil ofiare. Nie chcial abys byla w
        > ciazy, to dlaczego sam sie nie chronil?
        > Spirale nie zawsze dzialaja, to samo inne srodki antykoncpecyjne,
        > nie ma 100% gwarancji.

        co innego jest wpaść po nieskutecznej antykoncepcji, a co innego okłamać kogoś
        by złowić go na dzieciaka.

        > Spac z toba chcial, ale juz poniesc wspolny obowiazek za uczucia
        > jakie z seksu wynikaja, nowe zycie, jakie z tego spania wynikaja
        > to - nie jest mu na reke?

        widzę ostatnio u ciebie moon silną i widoczną więź mentalną z shan
        • moon_witch Zlowic na dzieciaka hahahah 18.04.09, 17:31
          Kto sie dzisiaj lowi na dzieciaka? Przeciez wikszosc rodzaju
          meskiego tylko o tym marzy aby byc zlowiona:=))))
          maja okazje
          do biadolenia przez reszte zycia i zwalania winy na naiwna kobiete,
          swoich brzydkich cech charakteru.
          • zlotyswit Re: Zlowic na dzieciaka hahahah 19.04.09, 00:16
            shan, prosze zostaw dusze moon w spokoju
            • moon_witch Re: Zlowic na dzieciaka hahahah 19.04.09, 13:45
              A co ma shangri.la z moimi opiniami wspolnego? I po co te urojenia?
              • zlotyswit Re: Zlowic na dzieciaka hahahah 19.04.09, 15:19
                sporo, ten sam potłuczyzm bzdurny i pewność nieomylności swoich opinii o innych.
        • knw_nika Re: A co ma milosc platoniczna do tej sprawy? 18.04.09, 17:56
          To że poprosiłam Was o wasze zdanie na temat miłości platonicznej, nie było
          powiązane z moim problemem. Chciałam znać zdanie innych ludzi. Bo mój mąż
          twierdzi że tak właśnie mnie kocha. Choć moim zdaniem on sam nie wiem co to znaczy.
          Co do łapania na dziecko...no sorry ale nikogo nawet nie miałam zamiaru
          łapać.Jestem młoda i dziecko nie było mi jeszcze potrzebne. Fakt okłamałam, i
          zdaję sobie sprawę z tego że to było okrutne. Ale wydaje mi się jeszcze gorze
          irganie z czyimiś uczuciami. A to właśnie robi mój mąż. Jak jest super on mówi
          że mnie kocha, coś się wali to chcę odejść.
          Nie dorósł do roli ojca i tyle. Ja tylko uważam że teraz my nie możemy być
          problemem dla naszej małej, bo ona na świat się nie prosiła.
          Dzięki za Wasze wypowiedzi. Czasem dobrze jest poznać jak inni na to patrzą. To
          mnie jeszcze bardziej uzbraja w cierpliwość. Męża kocham a jeśli on mnie
          również to miłość zakrywa wiele grzechów. Pomimo naszych błędów.
          • zlotyswit Re: A co ma milosc platoniczna do tej sprawy? 19.04.09, 00:13
            Jestem młoda i dziecko nie było mi jeszcze potrzebne. Fakt okłamałam, i
            > zdaję sobie sprawę z tego że to było okrutne. Ale wydaje mi się jeszcze gorze
            > irganie z czyimiś uczuciami.

            dla mnie to jest kosmos, gdybym z tobą musiał mieć jakikolwiek kontakt, załamał
            bym ręce z rozpaczy i popłynął albo spłynął z prądem ale na pewno nie z tobą.

            > bo ona na świat się nie prosiła.

            wyjaśnij mi dlaczego okłamałaś męża i co sobie wtedy wyobrażałaś?
            • moon_witch Re: A co ma milosc platoniczna do tej sprawy? 19.04.09, 14:05
              >
              > dla mnie to jest kosmos, gdybym z tobą musiał mieć jakikolwiek
              kontakt, załamał
              > bym ręce z rozpaczy i popłynął albo spłynął z prądem ale na pewno
              nie z tobą.
              >
              Najszybciej się spływa z woda w toalecie i tam pewnie bys
              spłynął, gdyby nie poczucie miłosci twojej matki, też kobiety,
              ktora cię urodziła. Troche szacunku...i czytaj z uwagą!
              • zlotyswit Re: A co ma milosc platoniczna do tej sprawy? 19.04.09, 15:28
                pogrubione, ukośne czy podkreślone literki są gejowe i
                dziecinne, napisz to jeszcze raz po ludzku.
                nie mam zamiaru czytać z uwagą, czytam to co jest napisane, tu nie chodzi o jej
                miłość, bo zaiste była wielka, ale do tego dziecka, zaspokoiła w ten sposób swe
                instynkty, natomiast faceta po ludzki i bezwzględnie wykorzystała, osobiście nic
                do tego nie mam tylko niech się biedaczysko teraz nie próbuje oczyszczać bo choć
                urodzenie dziecka jest w istocie chwalebne to sposób i głupota w jej
                rozdzierającym wnętrze ambiwalencji uczuć, kochać i wykorzystywać, nie pozostaje
                wątpliwości że sama jeszcze jest dzieckiem i ta perfidia na którą się zdobyła to
                raczej przejaw bezmyślnej głupoty zagłuszanej wartkim pędem instynktów i
                popędów, zwierz w czystej postaci grrr :)
                • moon_witch Ojjj jak surowo oceniamy innych. 19.04.09, 20:55
                  I czy, aby nie za surowo.

                  Tego co siedzi we wnętzru drugiego człowieka tego nie wie nikt
                  znas. Wiec nie wyowoluj wielkiej burzy wokol tego faktu.
                  Nadal uwazam,ze jezeli facet nie chce miec dziecka to niech sie
                  chroni i nie rozsiewa swoich nasionek z wiatrem.:)))

                  • gadagad Re: Ojjj jak surowo oceniamy innych. 19.04.09, 21:15
                    Jasne.Masz babę, licz się z rozmnożeniem.I przez spiralę, znajoma zaszła w
                    bliźniaczą ciążę.To, że dziewczę zaszło, to żadna makbet z jej strony.Ale
                    liczyć, że facet będzie miał z tego emocjonalne katharsis, to naiwność.
                    • zlotyswit Re: Ojjj jak surowo oceniamy innych. 19.04.09, 21:45
                      nawet z prezesem można zajść, istotą jest tutaj fakt że skłamała i powód dla
                      którego to zrobiła
                      • gadagad Re: Ojjj jak surowo oceniamy innych. 19.04.09, 21:50
                        Nie wygląda,żeby znała, uświadamiała sobie powód.Jakiś instynkt.Bezpieczeństwo
                        rodem z 18 w.? Totalna głupota.I za potomka.Głupi muszą w przyrodzie ginąć.
                        • zlotyswit Re: Ojjj jak surowo oceniamy innych. 19.04.09, 22:06
                          Oj, nie mogę tego zaakceptować by kobiecą perfidię tłumaczyć genetycznie, perfidne.
                          • zlotyswit Re: Ojjj jak surowo oceniamy innych. 19.04.09, 22:07
                            takie decyzje muszą być w jakikolwiek sposób przemyślane, instynkt jest tylko
                            impulsem
                            • gadagad Re: Ojjj jak surowo oceniamy innych. 19.04.09, 22:14
                              bee, też demonizujesz drugą płeć, jak tamta chce zobaczyć w kruku anioła,
                              wszystko ludzie maleńcy ze swoim losem
                              • zlotyswit Re: Ojjj jak surowo oceniamy innych. 19.04.09, 22:16
                                nie demonizuję, po prostu nie chcę by komuś było zbyt lekko.
                                • gadagad Re: Ojjj jak surowo oceniamy innych. 19.04.09, 22:19
                                  a co jej lekko, prędzej on się pozbiera,Będzie miał ogon, ale sobie poradzi,
                                  jeszcze z jedną drugą, trzecią, a dziewczynie zostanie walka o byt.
                                  • zlotyswit Re: Ojjj jak surowo oceniamy innych. 19.04.09, 22:41
                                    nie prawda, dziewczę ma trudniej ale nie o wiele - teraz demonizacja jest po
                                    twojej stronie, poza tym dzieckiem może się także zaopiekować ojciec.
                    • moon_witch Re: Ojjj jak surowo oceniamy innych. 19.04.09, 22:45
                      Ale dlaczego tak myslisz? wielu mezczyzn chce miec dzieci...
          • ca-ti Re: A co ma milosc platoniczna do tej sprawy? 19.04.09, 13:36
            knw_nika napisała:

            >twierdzi że tak właśnie mnie kocha. Choć moim zdaniem on sam nie
            wiem co to zna
            > czy.



            Co do Twojego męża, trudno powiedzieć, co do Ciebie natomiast mam
            pewność, że nie wiesz czym jest miłość. Bo nie ma w niej miejsca na
            kłamstwo i oszukiwanie, stawianie ukochanego pod ścianą. A Ty to
            zrobiłaś.



            > Co do łapania na dziecko...no sorry ale nikogo nawet nie miałam
            zamiaru
            > łapać.Jestem młoda i dziecko nie było mi jeszcze potrzebne.




            Po co była ta bajeczka ze spiralą? Skoro brałaś tabletki, trzeba
            było powiedzieć jak jest. Prawdopodobnie miałaś jasne sygnały od
            niego, że nie chce dziecka i powiedziałaś o spirali, żeby czuł się
            bezpieczniej. Bardzo perfidne.



            Fakt okłamałam, i
            > zdaję sobie sprawę z tego że to było okrutne. Ale wydaje mi się
            jeszcze gorze
            > irganie z czyimiś uczuciami. A to właśnie robi mój mąż. Jak jest
            super on mówi
            > że mnie kocha, coś się wali to chcę odejść.
            > Nie dorósł do roli ojca i tyle.




            No i co z tego że nie dorósł? Przecież nie chciał z Tobą dziecka.
            Trzeba było to usznować, a nie wrabiać faceta, a teraz biadolić jaki
            to on niedojrzały. A Ty to niby jesteś dojrzała?


            Ja tylko uważam że teraz my nie możemy być
            > problemem dla naszej małej, bo ona na świat się nie prosiła.




            Strasznie to szlachetne z Twojej strony, ale trzeba było o tym
            pomyśleć zanim sprowadziłaś ją na świat.




            > Dzięki za Wasze wypowiedzi. Czasem dobrze jest poznać jak inni na
            to patrzą. To
            > mnie jeszcze bardziej uzbraja w cierpliwość. Męża kocham a jeśli
            on mnie
            > również to miłość zakrywa wiele grzechów. Pomimo naszych błędów.




            Grzechy najlepiej pozamiatać pod dywan, jak śmieci. I uzbroić się w
            cierpliwość. Za jakiś czas zaczną śmierdzieć.
            Ale miłości do tego mieszaj. Ona jest dobrem, a jej owoce nie gniją.
            • moon_witch Re: A co ma milosc platoniczna do tej sprawy? 19.04.09, 13:59
              ca-ti napisała:

              > knw_nika napisała:
              >
              > >twierdzi że tak właśnie mnie kocha. Choć moim zdaniem on sam nie
              > wiem co to zna
              > > czy.
              >
              >
              >
              > Co do Twojego męża, trudno powiedzieć, co do Ciebie natomiast mam
              > pewność, że nie wiesz czym jest miłość. Bo nie ma w niej miejsca
              na
              > kłamstwo i oszukiwanie, stawianie ukochanego pod ścianą. A Ty to
              > zrobiłaś.
              Miłość jest zawsze obustronna. Nie ma mowy o miłości tam gdzie
              jedna strona kocha, a druga olewa. Miłosć to takze obowiązek wobec
              drugiej osoby i zadbanie o jej dobro, ale także umiejetność
              wybaczenia pomyłek zyciowych i słabości.
              >
              >
              > > Co do łapania na dziecko...no sorry ale nikogo nawet nie miałam
              > zamiaru
              > > łapać.Jestem młoda i dziecko nie było mi jeszcze potrzebne.
              >
              >
              >
              >
              > Po co była ta bajeczka ze spiralą? Skoro brałaś tabletki, trzeba
              > było powiedzieć jak jest. Prawdopodobnie miałaś jasne sygnały od
              > niego, że nie chce dziecka i powiedziałaś o spirali, żeby czuł
              się
              > bezpieczniej. Bardzo perfidne.
              >
              Spirale są mniej pewnym zabezpieczeniem niż tabletki.
              W dobie tych prezerwatyw jakie się produkuje, zmuszanie
              kobiety/partnerki do zatruwania organizmu chemią, albo niszczenia
              ciała od środka, na w pół metalową i chemiczną spiralą, jest
              barbarzyństwem na miarę kamienia łupanego.
              >
              > Fakt okłamałam, i
              > > zdaję sobie sprawę z tego że to było okrutne. Ale wydaje mi się
              > jeszcze gorze
              > > irganie z czyimiś uczuciami. A to właśnie robi mój mąż. Jak
              jest
              > super on mówi
              > > że mnie kocha, coś się wali to chcę odejść.
              > > Nie dorósł do roli ojca i tyle.
              >
              >
              >
              >
              > No i co z tego że nie dorósł? Przecież nie chciał z Tobą dziecka.
              > Trzeba było to usznować, a nie wrabiać faceta, a teraz biadolić
              jaki
              > to on niedojrzały. A Ty to niby jesteś dojrzała?

              Nigdzie ale to nigdzie nie jest powiedziane aby ta kobieta z
              premedytacją wrobiła tego chłopa w dziecko! Czytaj z uwagą! Jest
              mowa o 'wpadce'.
              >
              > Ja tylko uważam że teraz my nie możemy być
              > > problemem dla naszej małej, bo ona na świat się nie prosiła.
              >
              >
              >
              >
              > Strasznie to szlachetne z Twojej strony, ale trzeba było o tym
              > pomyśleć zanim sprowadziłaś ją na świat.

              Połowa ludzkości by nie istniała, gdyby rozbrykani seksualnie
              zapewne panowie wzieli sterki w swoje rączki i zaczęli dbać, aby
              nie roznosić swoich nasionek, tu i tam.
              Coś łatwo jest 'kamieniować' Wam tutaj kobiety, a jakos mało tych
              kamyków leci pod adresem facetów i ich braku odpowiedzilności oraz
              perfidii.
              >
              >
              >
              >
              > > Dzięki za Wasze wypowiedzi. Czasem dobrze jest poznać jak inni
              na
              > to patrzą. To
              > > mnie jeszcze bardziej uzbraja w cierpliwość. Męża kocham a
              jeśli
              > on mnie
              > > również to miłość zakrywa wiele grzechów. Pomimo naszych błędów.
              >
              >
              >
              >
              > Grzechy najlepiej pozamiatać pod dywan, jak śmieci. I uzbroić się
              w
              > cierpliwość. Za jakiś czas zaczną śmierdzieć.
              > Ale miłości do tego mieszaj. Ona jest dobrem, a jej owoce nie
              gniją.



              Facet jest widać mało ambitny i głupi i to na swoje szczęscie
              zaczyna autorka postu dostrzegać!
          • rzeka.suf Re: A co ma milosc platoniczna do tej sprawy? 19.04.09, 14:08
            to moze porozmawiaj z nim na temat znaczenia pojecia milosci platonicznej, a
            potem zaloz watek?
    • muza24 Re: Miłość platoniczna 18.04.09, 14:19
      Trudno mi jakoś połączyć Twoją historię z pojęciem platonicznej
      miłości...

      A to "kłamstwo" to nie kłamstwo tylko zwykłe "świństwo"... Jak można
      kogoś postawić w takiej sytuacji. I mówisz o miłości?
      • jestemsobiemalymis Re: Miłość platoniczna 18.04.09, 15:13
        Mnie też jest trudno to połączyć z pojęciem platonicznej miłości.
        Samo pojęcie kontrowersyjne i narażające na różne komentarze!
        Sam miałem ten problem ,że wolałem zatrzymać się na progu przyjażni
        a jedną mężatką i zrezygnować z wyjazdu może nie na Tahiti ale na
        Baleary i pielęgnować lekko platoniczną przyjażń ze spacerami nad
        podmiejskim zalewem, ale okazało się, że dorabiam teorie
        kompensacyjne do moich zasad i uprawiam taktykę węża, mitomana czy
        też miłośnika wysublimowanych polowań na gąski, stąd ta moja jakże
        urocza ironiczna sygnaturka.
        P.S... a ta mężatka miała skłonność do zauroczeń i poleciała z
        innym "w plener"...
        I tyle w temacie platonicznych milości...
    • bo_dzon Re: Miłość platoniczna 18.04.09, 18:11
      Przykre, gdy ktoś bliski Cię oszukuje, wykorzystuje Twoją słabość, szuka na
      Ciebie haczyków, aby potem móc je wykorzystać. Przykre.
      Taki lajf.

      Normalnie takie związki się rozpadają prędzej czy później.

      Im szybciej, tym lepiej. Dla dziecka, w sumie i tak ma pre...rane. Jak podrośnie
      stanie się stroną w tym sporze.

      Ciągnięcie czegoś takiego bez uczuć, z poczucia obowiązku, z wygodnictwa, z
      powodu jakiś deficytów emocjonalnych, które ta " nowa " rodzina ma wypełnić, to
      dowód niedojrzałości psychicznej.
    • lukaszklimek.blog.onet.pl Złapałaś go na dziecko i jeszcze się dziwisz? 18.04.09, 18:18
      I tak jest odpowiedzialny skoro z Tobą pozostał. Raczej nie oczekuj
      od niego więcej. Wystarczająco dużo energii pochłania mu zapewne
      przyzwyczajenie się do tego wszystkiego. Stara się bardzo a Ty
      oczekujesz jeszcze więcej?
      • ry-ma Re: Złapałaś go na dziecko i jeszcze się dziwisz? 18.04.09, 18:31
        > I tak jest odpowiedzialny skoro z Tobą pozostał.

        Raczej nieodpowiedzialny, wygodny i robi siebie ofiarę kosztem dziecka.

        Nie ma obowiązku, aby żenić się z ciężarną, której sprawiło się dzidziusia.
        Robi się testy DNA, sąd zasądza alimenty, to wszystko.

        Każde żyje z tym z kim chce żyć, a nie tym z kim musi.
        Dzieci wolą mieć zadowolonych i szanujących się rodziców, a nie być świadkiem
        awantur domowych.
        • lukaszklimek.blog.onet.pl Re: Złapałaś go na dziecko i jeszcze się dziwisz? 18.04.09, 21:19
          Nie zawsze w takich relacjach dochodzi do awantur. Ale faktycznie
          miłości tam się trudno doszukać. To co piszesz nie jest takie
          proste. Wprawdzie jej nie kocha ale swoje dziecko pewnie tak. Wtedy
          sprawa się komplikuje. Żyjąc oddzielnie ma bardzo utrudniony kontakt
          z dzieckiem. Co to jest widzieć dziecko raz czy 2 razy w tygodniu?
          • moon_witch Co za meska menda.... 18.04.09, 21:25
            Do lozka to chetnie lazi i nawet sam wlazi, bo go nikt nie zmusza,
            ale jak przyjdzie co do czego to ...nie kocha.
            • lukaszklimek.blog.onet.pl Re: Co za meska menda.... 18.04.09, 21:28
              Przeczytaj ze zrozumieniem! Sama go oszukała a nie on ją!Takich
              rzeczy się nierobi. Teraz przyszło jej za to płacić rachunek. Facet
              tu jest najmniej winny - akurat w tej sytuacji co nie znaczy że
              zawsze...
              • moon_witch Sorry...ale pierd.olisz! 18.04.09, 21:33
                lukaszklimek.blog.onet.pl napisał:

                > Przeczytaj ze zrozumieniem! Sama go oszukała a nie on ją!Takich
                > rzeczy się nierobi. Teraz przyszło jej za to płacić rachunek.
                Facet
                > tu jest najmniej winny - akurat w tej sytuacji co nie znaczy że
                > zawsze...
                ..............................
                A on co nie wie skad sie dzieci biora? Jak tak bardzo facet nie
                chce miec dziecka, to niech uzywa prezerwatywy. Proste i malo
                skomplikowane. Co tak na kobiete wszystko zrzucacie wine! Owszem
                naiwna. Bo cala ta ciezka robote i wychowanie dziecka spadnie
                najbardziej na jej barki. Najczesciej tak bywa.
                • lukaszklimek.blog.onet.pl Pewnie by skorzystał z tego... 18.04.09, 22:26
                  Zapewne by skorzystał z prezerwatyw gdyby go perfidnie nie oszukała.
                  Tak to zmarnowała chłopakowi życie a przy okazji sobie. Dopiero
                  teraz to zaczyna dostrzegać...
                  • moon_witch Och jak go bardzo oklamala 18.04.09, 22:31
                    Podczas
                    naszego pierwszego zbliżenia powiedziałam że mam spirale. Brałam
                    tabletki.
                    ........................

                    Biedaczek. Zmuszono go bez kondomka, bo on taki atrakcyjny misiu.
                    Oby jak najmniej takich malo odpowiedzialnych facetow na tym
                    swiecie!
                    Dzieci nie sa przyczyna zmarnowanego zycia.Dziecko to radosc i duma.
                    Niech sie cieszy, ze sa jeszcze kobiety, ktore dzis w ogole chca
                    miec dzieci. Bo to gatunek wymierajacy!
                    • lukaszklimek.blog.onet.pl To prawda że dzieci to radość... 19.04.09, 00:23
                      wolałbym jednak tę radość dzielić z kobietą którą kocham a nie z tą
                      która jest jedynie złem koniecznym. A poza tym za własną głupotę
                      powinno się odpowiadać samodzielnie i samemu ponosić konsekwencje.
                      Tutaj do tych konsekwencji pociągnęła Bogu ducha winnego człowieka.
                      Przecież dziś wielu ludzi seks uprawia dla rozrywki. Nie wyrządził
                      jej tym nic złego za co miałby odpowiadać.
                      Dziecko nie jest temu nic winne i powinien je całym sercem kochać. A
                      w szczególności zadbać by z pomysłami nie wdało się w mamusie.
                      Nie myśl sobie że ja tak zawsze bronię mężczyzn. Jednak w
                      przedstawionej historii sprawa jest ewidentna i warto nazwać rzeczy
                      po imieniu!
                  • ry-ma Re: Pewnie by skorzystał z tego... 18.04.09, 22:42
                    Ty jakiś niekonsekwentny jesteś. Wcześniej napisałeś, że kocha dzieci, później
                    że zmarnowała mu życie.

                    • lukaszklimek.blog.onet.pl Nie widzę tutaj żadnej niekonsekwencji 19.04.09, 00:29
                      Gdyby kobieta której nie kocham urodziła mi syna bądź córkę
                      (hipotetycznie) to z całą pewnością starałbym się ze wszystkich sił
                      je pokochać. Jednak miałbym z nie swojej winy "przeszkadzajkę" która
                      mnie w to dziecko wrobiła licząc że ot tak nagle się w niej
                      zakocham. Pewnie mi powiesz że dzieci biorą się z seksu. A jeśli
                      dziewczyna zaproponuje seks dla przyjemności - twierdząc z całą
                      stanowczością że wzięła pigułki - mimo że faktycznie tego nie
                      zrobiła. Gdzie tu byłaby moja wina? ( w dodatku jeśli przy tym bym
                      nikogo nie zdadzał?)
                      • ry-ma Re: Nie widzę tutaj żadnej niekonsekwencji 19.04.09, 14:31
                        > Gdyby kobieta której nie kocham urodziła mi syna bądź córkę
                        > (hipotetycznie) to z całą pewnością starałbym się ze wszystkich sił
                        > je pokochać.

                        Jeśli nie mieszkasz w malutkiej wioseczce na podbeskidziu i nie zrobiłeś dziecka
                        córce sołtysa, to nikt na Ciebie krzywo w tych czasach nie spojrzy jeśli nie
                        ożenisz się z wpadką.
                        W większych miastach nikogo nie interesuje, czy jesteś panną z dzieckiem,
                        stukrotnym rozwodnikiem, czy dolega Ci jakakolwiek inna przypadłość.

                        A jeśli
                        > dziewczyna zaproponuje seks dla przyjemności - twierdząc z całą
                        > stanowczością że wzięła pigułki - mimo że faktycznie tego nie
                        > zrobiła. Gdzie tu byłaby moja wina?

                        Jedyny skuteczny sposób to szklanka wody zamiast.
                        Ryzyko jest zawsze, a konesekwencje powinno ponosic i jedno i drugie.

                        Nikogo na siłę nie pokochasz, ani nie zmusisz do miłości.
          • ry-ma Re: Złapałaś go na dziecko i jeszcze się dziwisz? 18.04.09, 22:10
            > sprawa się komplikuje. Żyjąc oddzielnie ma bardzo utrudniony kontakt
            > z dzieckiem. Co to jest widzieć dziecko raz czy 2 razy w tygodniu?

            Ożenił się z nią z miłości do dziecka?
            Takie małżeństwo to najgorsze rozwiązanie.


            To się rozpadnie prędzej czy później. Ona znajdzie sobie kogoś bardziej
            odpowiedniego. On też.

            Co wtedy?
            W imię miłości do dziecka będzie jej uprzykrzał jej życie, próbował zniszczyć
            jej nowy związek, odebrać jej dziecko?
            Lepiej wypracować kompromis wcześniej niż później.
            Np. dziecko tydzień u jednego, tydzień u drugiego.


            • lukaszklimek.blog.onet.pl Mamy tu do czynienia z samooszukiwaniem 19.04.09, 00:34
              Mężczyzna w wyniku zaistniałych okoliczności stara się wyprzeć
              wszelkie negatywy zaistniałej sytuacji, by odnaleźć się w swej roli.
              Zapewne stara się pokochać żonę i zapomnieć jej to co zrobiła. Marzy
              o stworzeniu szczęśliwej rodziny mimo że jest to bardzo utrudnione.
              Może z czasem jednak uda mu sie odnaleźć w tej sytuacji i
              przyzwyczaić do niej w tym stopniu, że zacznie odczuwać z tego
              wewnętrzną przyjemność.Oby
              • moon_witch Ja ciebie czytam to ... 19.04.09, 11:23
                Widze jeszcze jednego GNOJA, do ktorego za nic w swiecie nie
                przemawia fakt,ze za poczecie dziecka odpowiada dwoje osob, a nie
                jedna. Nie chce facet miec dziecka, to niech ruluje kondom. Czy
                wiesz o czym pisze, ty pacanie?!
                Normalny czlowiek chce miec seks z osoba, ktora kocha, lubi i
                szanuje, tylko wypaczony w umysle i zezwierzecony, do ostatka bzdzi
                sie z kim popadnie, bez zabezpieczenia.
                A jak w ogole nie chce miec dzieci, to zagraniczne kliniki maja
                takie uslugi jak streylizacja. Drogie one nie sa, baradzo
                praktyczne dla meskich ku...szonow.
                • lukaszklimek.blog.onet.pl Ubliżasz jedynie sobie tym językiem 19.04.09, 11:30
                  O czym ja mam z Tobą rozmawiać jak do Ciebie nic nie dociera i
                  potrafisz jedynie mi ubliżać - ukazując tym swój poziom. Słowa pacan
                  i gnoj zostaw sobie dla ludzi ze swego środowiska -jeśli sobie na to
                  pozwalają. Mnie jedynie interesuje kulturalna duyskusja na
                  argumenty...
                  • moon_witch Sredniowieczny poziom! 19.04.09, 11:33
                    Myslenia jaki reprezentujesz, nie ma nic wspolnego z kultura obecna!
                    To sobie przyjmij do wiadomosci.
                    • zlotyswit Re: Sredniowieczny poziom! 19.04.09, 11:48
                      moona tak trzymaj! jeśli dalej będziesz napinać poślady wyjdzie im to na dobre hehe
    • naprawdetrzezwy To chyba oczywiste? 18.04.09, 19:12
      knw_nika napisała:

      > Okłamałam go. (...) Mój M wypomina mi to (...) Wiem że sam musi
      > przeboleć i zapomnieć. Ale jak ja mogę mu w tym pomóc?? Pomóżcie

      Pomagam: już więcej go nie okłamuj.
      MOŻE pomoże...
    • kadfael Re: Miłość platoniczna 19.04.09, 11:25
      Dyskusja się rozwinęła, ale o co chodzi z ta miłością PLATONICZNĄ?!
      • jestemsobiemalymis Re: Miłość platoniczna 19.04.09, 17:49
        Po prostu dziewczyna zastanawia sie czy gdyby przedłużyła fazę
        znajomości i budowania relacji bez seksualnej konsumpcji,
        pielęgnując "miłość platoniczną", czy facet by nie wszedł na wyższy
        poziom uczuciowych interakcji, osiagając stan uduchowienia godny
        Dalajlamy :~) i nie miał by do niej o nic pretensji.
        Pytanie kto bardziej nalegał i kto kogo "dosiadł" jest istotne,
        jeśli czuł presję dziewczyny, która zdawała sie do niego mówić: "mam
        spiralę i nie zawacham sie jej użyć", no to...
        Znam takie przypadki gdzie facet czuje się "złowiony", i taki żal?,
        uraz? Nie wiem jak to nazwać, potrafi się odezwac w chwili
        najbliższego konfliktu z wypominaniem sobie tego i owego.
        Ale czyja wina nie roztrzygam! "Polityka" we wzajemnych podchodach
        bywa z dwóch stron. Ona może mieć pretensje, że nie jest
        odpowiedzialny, i że chciał się tylko zabawić, on może mieć
        pretensje, że nie była do końca szczera i chciała go "złowić".
        • jestemsobiemalymis Re: Miłość platoniczna 19.04.09, 17:52
          Oczywiście mówię o fazie wstepnej znajomości, a nie pielęgnowaniu
          miłości platonicznej przez dłuższy czas. Zycie krótkie, młodość
          jeszcze krótsza, korzystać trzeba, tyle że z umiarem, zresztą jak
          kto woli, byleby wysublimowanie.
          • gadagad Re: Miłość platoniczna 19.04.09, 18:01
            Miłość skonsumowana z konsekwencjami.Facetowi jak kamień ciąży podjęte
            zobowiązanie.Mówi sobie, k***a, latać by się chciało, a tu kamień u szyi, ale
            może powinienem być przyzwoity, co tu teraz z tym życiem zrobić.To tak aby się
            nie określać, wymyślił - platoniczną.
            • jestemsobiemalymis Re: Miłość platoniczna 19.04.09, 18:08
              No właśnie czy to jego pomysł ten "platonizm", bo w poście tej
              dziewczyny to ni z gruszki ni z pietruszki.
              • gadagad Re: Miłość platoniczna 19.04.09, 18:13
                no jego, jak określał swój stosunek do niej.
              • rzeka.suf Re: Miłość platoniczna 19.04.09, 18:14
                ja mysle, ze to jak rozmowa mojego ojca z jego kolejna zona:
                - co to jest femme fatale?
                - nie wiem, skad mam wiedziec?

                oboje nie rozumieja tego pojecia, jedynie cos tam im sie zdaje. w innym
                przypadku, dziewczyna nie mieszalaby tego hasla z reszta poruszanych problemow.
    • gadagad starać się ze wszystkich sił kogoś pokochać 19.04.09, 12:09
      , to dobry sposób, jak serdecznie znienawidzieć
    • gadagad Re: Miłość platoniczna 19.04.09, 17:31
      Jakim cudem, bywacie super małżeństwem, jeżeli mąż kocha cię
      platonicznie?Platoniczny związek może znaczyć wierną miłość po grób, ale bez
      kontaktu fizycznego.Małżeństwo na zasadzie białej,może być funkcjonującą
      instytucją, bo fizyczność jest z jakiś powodów nie możliwa, ale z twojego postu
      nic z tych rzeczy nie wynika.
    • muza24 Re: Miłość platoniczna 19.04.09, 20:21

      Uwielbiam wątki, gdzie po założeniu autor milczy...


      Kobieto czytasz to wogóle?
    • moon_witch Na temat facetow 19.04.09, 22:53
      Z tego co mysle jest najbardziej aktualne w tejze sytuacji to fakt,
      ze czesc populacji meskiej lubi dominowac. Dominowac we wszystkim i
      we wszystkim miec swoje ostatnie zdanie.Fakt ze to kobieta
      zadecydowala o dziecku
      juz takiemu dominujacemu faciowi nigdy
      nie bedzie sie podobal.Bo On ma byc facet. I takiego sie nie
      udupia. Ale gdy on udupia kobiete to wszystko z jego strony jest
      ok. Jak wowej wyzej opisanej historii.
      Taki Piotrus Pan, to on przewodzi.
      Dominacja w zwiazku jest brzydka cecha i niszczy zwiazek. To na
      tyle wniskow z bajki Dobranocki dla doroslych....
      • rzeka.suf Re: Na temat facetow 19.04.09, 23:26
        ale po co w ogole dominacja, czy to wojna jakas?
        • jestemsobiemalymis Re: Na temat facetow 20.04.09, 00:14
          Wojna nie! Ale manewry ćwiczebne.
    • knw_nika :) 21.04.09, 22:13
      Szanowni państwo, przepraszam że milczała. Oczywiście czytam to co piszecie i
      bardzo mnie to cieszy. Faktycznie temat miłość platoniczna może nie był
      odpowiedni do dalszej części.Użyłam go jednak bo chciałam zrozumieć co ona
      oznacza. A potem jeszcze dodatkowo opisałam Wam moją sytuację nie zmieniając
      tematu.
      Zbyt powierzchownie opisałam Wam wszystko i stąd pewne nieporozumienia.
      Mojego M poznałam jakieś 5 lat temu. Zanim wpadliśmy znaliśmy się półtorej roku.
      Nie sypialiśmy ze sobą. Planowaliśmy wspólne życie, bo nawet już mieszkał i
      mnie. Więc nie złapałam go na dziecko. Jak to wielu twierdzi. Okej okłamałam i
      to był błąd którego bardzo żałuje. Ale niestety nie zmienię. O ciąży
      powiedziałam mu jak byłam w 4 miesiącu, bo bardzo się bałam, że mnie zostawi. On
      tego nie zrobił i za to po dziś dzień mu jestem wdzięczna.Zresztą już jak mu
      mówiłam o ciąży, powiedziałam że okłamałam. I wtedy już wynikła kwestia co
      robić. Powiedział że mnie kocha, wzięliśmy ślub przed narodzinami małej, bo
      bardzo chciał żeby miała jego nazwisko. Nawet przez okres mojej ciąży i troszkę
      po narodzinach mieszkaliśmy u jego rodziców.Chciał żebym nigdy nie musiała być
      sama w domu. Troszczył się o mnie i wogóle. Sam starał się stworzyć dla nas
      gniazdko. Jak mała miała 8 miesięcy wszystko diametralnie się zmieniło. I ja nie
      wiem dlaczego???Uwierzcie mi że tamte kłamstwo było okrutne i było nauczką
      dlatego też nigdy więcej go nie okłamałam i nie zamierzam. Teraz jednak on
      częściej wraca do tego. Mówi że byłam pomyłką. Wiadomo że nikt nie jest ideałem,
      jednak staram sie jak mogę być dobrą żoną i matką. Błędy które popełniłam są dla
      mnie doświadczeniem ale i najlepszą rzeczą jaka mogła mi się przytrafić. To że
      jego miłość wygasła, nie wiem czemu??Ciągle się o to pytam. Nie jestem ani
      brzydka,ani głupia. Przy najmniej już nie :) Studiuję zaocznie, pracuję na 3/4
      etatu. Wspieram go jak mogę. On po prostu przestał mnie kochać. I czemu?? Nie
      zdradza mnie...powiedziałby mi. Zbyt wysoko się ceni,żeby robić takie rzeczy. Mi
      się wydaję że on potrzebuję przestrzeni.Że przyszedł czas gdzie to wszystko go
      przerasta. I dlatego jak pisała jedna z pań, wolałby balować. Fakt. Ja mam tylko
      nadzieję że ten okres minie. I wcale nie oczekuje rzeczy nieosiągalnych. Czasem
      chyba jak każdy człowiek chcę być doceniona. To wszystko. I wiem że wytrwam. Bo
      jestem młoda i życie dało mi już po dupie. I to nie raz. Nie użalam się nad
      sobą, bo sama mam koleżanki które nie miały tyle szczęścia co ja i faceci ich
      zostawili. M jest ze mną właśnie pomimo tych moich wad.
      Naprawdę szczerze Wam dziękuje za Wasze wypowiedzi. Zbudowały i mnie i jego, bo
      mu pokazałam. Nawet się troszkę ucieszył, że ktoś i mnie wytknął błędy :)
      POzdrawiam
      • zlotyswit Re: :) 22.04.09, 00:48
        świetnie ale czy możesz wyjaśnić dlaczego go okłamałaś?
        byłbym bardzo wdzięczny
        • knw_nika Re: :) 22.04.09, 01:16
          Tak szczerze to na to pytanie sama nie umiem sobie odpowiedzieć. Kierowały mną
          emocje, alkohol. Piliśmy tego wieczora. Oczywiście nie chce zwalać na to. Jestem
          zbyt impulsywna. Wcześniej często gadałam różne rzeczy bez przemyślenia. Miałam
          20 lat. Czego tu oczekiwać. Byłam głupia. Z wiekiem zmądrzałam.
          Samo to że wcześniej z moim opowiadaliśmy wiele zmyślonych historii. Typu a ja
          miałam tylu.... a ja miałem tylu...
          Takie chore myślenie. Które no niestety ciągnie się za mną do dziś...
          • jestemsobiemalymis Re: :) 22.04.09, 02:05
            No widzisz jaka to jest nowoczesna hipokryzja! A mówią ,że tylko
            katole kłamią! A tu się okazuje że nie koniecznie trzeba udawać
            przyzwoitkę i dawać na boku by być hipokrytką ,bo można też udawać
            wyzwolonego, (wyzwoloną) bez zahamowań mając jednocześnie małe
            doświadczenie w "tych" sprawach! Sam pamiętam młodzieńcze, głupawe
            przechwałki moich kumpli (14-16 lat) i potakiwanie TAK ,TAK jak
            pingwinów.
            Nie ma takiej formacji obyczajowej ,która by nie wytwarzała
            własnych form zakłamania poprzez kreowanie takich czy innych wzorców
            do których się należy dostosowywać!
            Kiedyś ludzie w ramach społeczeństwa mieszczańskiego i purytanizmu
            udawali bezgrzesznych mimo, że wielu z nich grzeszyło ,teraz w
            ramach wyzwolenia seksualnego udają hojraków mimo, że wielu z nich
            niekoniecznie ma syndrom "Casanovy". Ot i to cała różnica...
            Nie dziw się ,że fundament założycielski waszego małżeństwa, nie do
            końca jest taki jakbyście chcieli, po latach przyznając się do
            kreowania siebie...no właśnie? Na dobre? Na złe? Niekoniecznie
            chodzi o moralność, po prostu jest głupota i mądrość takich czy
            innych zachowań...i tyle.
          • zlotyswit Re: :) 22.04.09, 09:38
            związek masz na specyficznych fundamentach ale ważne że się przyznałaś, teraz
            możesz znaleźć opokę we wzajemnym zrozumieniu, poza tym w czym kłamstwo jest
            gorsze od prawdy? zwłaszcza jeśli z niego wyszło prawdziwe uczucie, dziecko,
            rodzina, często inni dla szczerości porzucają piękne, to co budowali na - jak
            się okazało z innej perspektywy - kłamstwie :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja