Gość: Panna Tulipanna 78
IP: *.intertel.net.pl / *.intertel.net.pl
21.01.06, 21:21
Przeanalizowałam Twoje wskazówki co do ewentualnego kredytu i zajrzałam na
stronę www.ebankier.pl. Zrobiłam kilka symulacji spłat kredytu i dopiero
wtedy zrozumiałam, o czym pisałeś :) - chyba się przefarbuję, bo przynoszę
hańbę brunetkom :-). Jestem przerażona, mimo wszystko. Rozważam możliwość
wzięcia mniejszego kredytu (150 tys zł) na 15 lat. Zawsze to 15 lat, a nie
30.
Zastanawia mnie jedna sprawa i tu proszę o jakąś wskazówkę co do praktyk
stosowanych przez banki w takim przypadku:
Obliczenia są w duuuużym uproszczeniu, tylko dla nakreślenia sytuacji
Załóżmy, że wzięliśmy kredyt 200.000 zł na 30 lat, rata równa - 1.200 zł
miesięcznie w złotówkach (w dużym uproszczeniu po 30 latach zwrócę bankowi
jakieś 432.000 zł (1.200 zł x 30 lat x 12 miesięcy), czyli 2 razy więcej niż
pożyczyłam.
Wartość nieruchomości została wyceniona na 300.000 zł (czyli 100.000 zł to
wkład własny).
Oboje pracujemy - mąż zarabia 3.000 zł netto, ja 1.500 zł netto.
Załóżmy, że po 5 latach spłacania kredytu dom już stoi od np. 3 lat,
mieszkamy w nim, powoli go urządzamy wydając zaoszczędzone przez nas przez te
5 lat pieniądze (sprzedaliśmy kawalerkę i pieniądze z niej też włożyliśmy do
domu) i po tych 5 latach nieszczęśliwy wypadek - zostaję sama (wybrałam na
ofiarę męża, bo zarabiam mniej i moja sytuacja wyglądałaby gorzej niż
sytuacja męża, gdybym to ja się straciła :-)
A zatem zostaję sama z wypłatą 1.500 zł i ratą do spłacenia 1.200 zł, bez
mieszkania, do którego mogłabym wrócić. Po zrobieniu opłat, na życie nie mam
nic. Przez te 5 lat spłaciliśmy 72.000 zł (1.200 zł x 5 lat x 12 miesięcy =
72.000 zł), zostało do spłaty 360.000 zł (1.200 zł x 25 lat x 12 miesięcy =
360.000 zł).
Ponieważ kwota, jaka pozostała do spłaty (360.000 zł) wciąż przewyższa
wartość nieruchomości (300.000 zł), bank zabiera mi dom i moje 5 lat
wyrzeczeń i odejmowania sobie od gęby idą na marne, zostaję bez domu, bez
mieszkania i bez pieniędzy na życie, a nie daj Boże jeszcze w sytuacji, w
której bank zwraca się do mnie o oddanie tych 60.000 zł różnicy pomiędzy
pozostałym do spłaty długiem (360.000 zł) a należnością zaspokojoną ze
sprzedaży domu (300.000 zł), w końcu nie dostał tyle pieniędzy, ile założono
w umowie kredytowej.
Wiem, że to długie i pogmatwane, ale mam nadzieję, że jasno przedstawiłam ten
problem i moje pytanie jest takie: CO ROBI BANK W OPISANEJ PRZEZ MNIE
SYTUACJI, czyli w przypadku śmierci jednego z małżonków??? Czy zachowa się
tak, jak to opisałam powyżej? Bo jeśli tak, to ten kredyt to nic innego jak
założenie sobie pętli na szyję. Wiem, że to bardzo pesymistyczna sytuacja i
że nigdy nie można przewidzieć sytuacji losowych, że jak się nie spróbuje, to
się człowiek nigdy nie przekona itd, ale muszę wziąć to wszystko pod uwagę!
Może lepiej wziąć 150.000 zł kredytu na 15 lat w złotówkach w ratach równych
i resztę brakujących pieniędzy uzupełniać z zarobków. Fakt, budowa wtedy
przedłuży się o kilka długich lat, ale o ile sen będzie spokojniejszy.
Symulacja spłaty według PKO BP:
Produkt: Własny Kąt Hipoteczny
Waluta:PLN
Wkład własny: Od 50% włącznie do 70%
Oprocentowanie: 5.49%
Kwota kredytu: 150000
Okres spłaty: 15
Rata równa :1229.24
Rata ostatnia :1363.42
Sposób spłaty : Raty równe
BARDZO MI ZALEŻY NA ODPOWIEDZI MIFA. Z góry dziękuję.