kropka85
29.07.05, 15:44
Od kilku lat dokuczal mi porzadnie kregoslup. 12 lat temu, w zartach,
podnioslam do gory nastoletnia kuzynke i... zostalam unieruchomiona na 10 dni
w lozku, z zanikiem czucia w konczynach dolnych. Moj lekarz jak mnie zobaczyl
po 10-ciu dniach, powiedzial, ze mloda jestem i nic mi nie bedzie. I
rzeczywiscie mloda i glupia bylam i nic sobie z tego wypadku nie robilam. Ale
bole kregoslupa nasilaly sie, poczatkowo w dolnej jego czesci, a od roku
rowniez w gornej. Od 3 tygodni rozbolala mnie prawa reka, od lokcia w dol.
Jest praktycznie scierpnieta i mam bardzo slabe czucie w dloni i palcach,
szczegolnie srodkowych. Do tego doszedl bol kolana, rowniez po prawej stronie
i cierpniecie stopy oraz slabe czucie w srodkowych palcach. Poszlam z tym do
lekarza i zalamalam sie kompletnie, bo lekarz podejrzewa Stwardnienie
Rozsiane. Jestem jeszcze przed 40-ka, wiec jestem w t.zw. grupie ryzyka. Na
moje sugestie, ze to moze problem z kregoslupem, odpowiedzial, ze gdyby to byl
problem z kregoslupem to by mnie bolalo podczas badania (wykrecal mi lekko
noge i reke w rozne strony). On twierdzi, ze to problem z nerwem no i nie da
sie wykluczyc SM. Jestem zalamana. Nie potrafie o niczym innym myslec. Do
badania rezonansem magnetycznym zostal mi caly miesiac. Nie wiem, jak
przeczekac ten okres, zeby nie zwariowac. Nikomu na razie o tym nie
powiedzialam. Siedze w domu i wyje.