wytrwala
05.09.06, 17:15
Nie mam pojecia na co cierpie, czy to depresja czy co, a moze nie cierpie na
nic? Nie mam na nic ochoty ani energii - pomijam wypady do sklepow z siostra -
nie mam ochoty na kontakty z innymi ludzmi. Czuje sie zmeczona, chociaz nic
nie robie. Moje tegoroczne wakacje spedzilam w domu nie robiac doslownie nic,
nie spotykajac sie z zadnymi znajomymi, przesiedzialam w domu, spotykajac sie
z blisko mieszkajaca siostra i chlopakiem. W sumie by mi to odpowiadalo gdyby
nie fakt, ze nigdzie nie wychodze bo nie chce mi sie, nie mam na to sily. Jak
pomysle, ze zacznie sie znowu jezdzenie na uczelnie, robi mi sie niedobrze
pomimo, ze wcale na studiach ciezko nie mam. Stalo sie ze mna cos dziwnego -
kiedys nauka nie sprawiala mi problemow, teraz ciezko jest mi czegokolwiek
sie nauczyc, cokolwiek zapamietac. Nie rozwijam zadnego hobby, nie czytam
ksiazek, jesli nie musze nie ucze sie, wegetuje. Naprawde, ciezko mi
czegokolwiek sie nauczyc... a kiedys to bylo pestka.. czuje, jakby moj umysl
sie wylaczyl, byl gdzies za mgla. Na dodatek jestem na zle dobranych
studiach - ekonomicznych - teraz mam poprawke z makroekonomii i nie wiem, jak
to zdam bo naprawde to nie wchodzi mi do glowy, nie rozumiem, tak, jakbym
odzwyczaila sie od zapamietywania, rozumowania, nauki. Czuje sie ,,jak za
mgla". Byl taki czas, ze nie moglam uczyc sie do egzaminow, siadalam 2 dni
przed do nauki, umialam niewiele i WOGOLE SIE TYM NIE PRZEJMOWALAM, na
egzaminie zero stresu, taka jakby rezygnacja, albo olewka. Nie robie nic a
ciagle narzekam, przez ten egzamin z makro placze, a moj chlopak ma na glowie
prace, studia, kilka egzaminow teraz i sie nie przejmuje. On to ma zapieprz,
ja sie obijam - a mimo to stale mi zle, brakuje mi czasu choc sama nie wiem
na co. Nie wiem czy to depresja bo np gdy do egzaminu bylo jeszcze daleko
bylo w miare ok, teraz mam ochote zasnac i o egzaminie zapomniec. Ludzie co
mi jest :((((((((( nie ta dziewczyna, co kiedys :(