Dodaj do ulubionych

Life after death

11.02.06, 14:54
Stare,ale jare.Miłego czytania ;-)

Cholera wie co sie stalo. Jakas zylka w mózgu, czy serce
alkoholowe nie wytrzymalo. Podczas "uniesienia" z Joasia, cos we mnie peklo,
i pognalem przed siebie, slynnym juz tunelem, w strone swiatelka. Swiatelko
jak swiatelko, biale i silne. Malutkie bylo, a ja gnalem jak oszalaly.
Szybciej niz Polonezem Siwego. Nie wiem ile czasu minelo, gdy swiatelko
zaczelo sie powiekszac, a gdy bylo juz rozpoznawalne okazalo sie ze to
wielki neon z napisem ROZDZIELNIA nr2 EUROPA. W owej rozdzielni zobaczylem
mase ludzi (ludzi?) stojacych w kolejkach do jakis recepcji, czy cos
takiego.Ustawiono mnie w rzadku krótszym za przemila grupka okolo 70
staruszków. Jak sie okazalo pózniej, ofiar wypadku autobusowego w
Pirenejach. Za biurkiem siedzial gruby facet ze zlotymi
lokami, Cherubin, kurvva jego mac. Gdy nadeszla moja kolej spytal:
- Nazwisko ?
- C. , Ryszard C.
- Miejsce zamieszkania na Ziemi ?
- Kraków, Polska. Nowa Huta dokladniej
- Co wy tak, jak Chopin, z Polski do Paryza umierac
przyjezdzacie ? A potem burdel w papierach...
Zimny pot mnie oblal. Wiec jednak kurvva umarlem. To nie sen. Zrobilem sobie
szybciutenki rachunek sumienia w mysli. Ja pierdole, dozywocie w Piekle, jak
tra la la. Zrobilem najzalosniejsza mine na jaka mnie bylo stac, i
cichospytalem:
- Pieklo
?
- Dupa tam, nie pieklo. Nie ma Piekla, jest tylko Niebo. Pieklo
jest na Ziemi, tu jest tzw. RAJ. A czy sie komus podoba, czy nie to juz
jego sprawa. Udacie sie teraz, jako Dusza z Polski, do korytarza 12567843,
tam was skieruja do sektora Krakowskiego. No szczesc Boze !
Obrócilem sie na piecie i ide do owego korytarza. Zatrzymal mnie krzyk
Cherubina z recepcji:
- Halo, obywatelu ! Wróccie tu na sekundke. Zapomnialem wam wydac Aureole i
skrzydla. Macie, i tu pokwitujcie. A tu macie instrukcje jak skrzydla
dopinac. Aureoli nie zgubcie bo nastepna wam bedzie za wiek wydawana. No,
zegnam. Dlugo sie ze skrzydlami meczylem. Krzywo lezaly. Aureola w miare sie
prosto kolysala nad bania
Rozgladalem sie dookola. Od z-ajebania dusz. Kolo
mnie grupka Niemieckich dusz tez sobie nie mogla poradzic ze Skrzydlami.
Kleli jak fiks. Polazlem w swoja strone do korytarza Polskiego, po drodze
mijalem korytarze Wloskie, Francuskie, Niemieckie. Zaczalem zalowac ze do
Francuzów mnie nie przydzielono, duzo fajnych laseczek.
Zobaczylem w koncu i mój korytarz. Chyba fajnie tu jest, siedza goscie na
poboczu, cmiki jaraja. Zaraz tez podszedlem do jednego, poczestowal. Okazalo
sie ze to
góral z Zywca, zamarzl po pijaku w lesie. Przyszedl tu przed godzinka. A
cmiki rozdaje sw. Piotr Polski, przed brama. Wpuszcza nas do srodka za kilka
godzin, bo jakas inspekcja w srodku czy cos. Zebrala nas sie juz spora
grupka, stalismy, siedzieli, i gwarzylismy jak tu który trafil. Ze mnie lali
najbardziej, jak powiedzialem, ze zaciupcialem sie na smierc. Ladny obciach.
Bylo dwóch zagryzionych przez psy, jeden zatluczony przez zone,
czterech z wypadku pod Jaslem, piatka topielców z Sopotu. Niezla ekipka,
wszyscy na bani tu przyszli. Okazalo sie, ze mozna prosic tu w ADMINISTRACJI
o zmiane wieku. Np. jak ktos wykitowal majac 90 lat, to tu moze miec 20, 30
lat. Od nowa laseczki rwac których tu wiecej niz na ziemi. Góralowi cmiki
sie skonczyly, wiec teraz ja poszedlem do Piotra po szlugi. Stal tam pod
brama.
Maly chudy, taki wyplosz. Kleplem go w lopatke i mówie.
- Dziadzius, kopsnij paczuszke, bo nam sie jarac chce.
Ten wyciagnal ramke HEAVENFIELDÓW i dorzucil zapalki. Usmiechnal sie,
pokazujac zólte od tytoniu zeby. Wrócilem do moich nowych znajomych i
zapalilismy po calym.
- Kurvva, piwka bym sie napil - powiedzial Góral, okazalo sie, ze piwko nam
dadza ale dopiero w srodku. Bo tu nie wolno. Przyszly jakies dziewczyny i
zaczely nam skrzydla poprawiac. U mnie bylo w sumie ok, a Górala ledwie sie
trzymaly. Aureola mi blyszczala jak psie jaja, tylko nie moglem sie
przyzwyczaic do tej sukienki, w której mialem lazic. Kieszenie sa to lapy
jest gdzie wsadzic, ale taka dluga, plata sie miedzy nogami. Otworzyli w
koncu brame. Zaczelismy sie przepychac z Góralem jak najblizej wejscia, zeby
nas nie rozdzielili. Widac swój chlop, bo przypadlismy sobie do gustu. W
ADMISNISTRACJI skierowano mnie do bloku KRAKÓW, pietro 3499, pokój 21897 w
skrzydle C. Mialem byc sublokatorem niejakiego Mariana E. zmarlego w 1937
roku. Lat 89, zmienione na 35. Chu-jowo, Gienek (ten Góral) poszedl do
Blockhausu ZYWIEC, to kilka godzin na piechotke od mojego. Obiecalem mu ze
sie odwiedzimy za jakis czas. Potem poszedlem do MAGAZYNU. Tam mi mieli
wydac posciel, zapasowe suknie i Skrzydla Galowe, na Swieta i specjalne
okazje.
Kurvva, jak w wojsku... MAGAZYNIEREM byl Zyd rozstrzelany przez Hitlerowców w
Plaszowie w 1942. Ledwie mi wydal posciel juz zaczal kombinowac, ze zalatwic
u niego moge wszystko. Aureole jak zgubie, lub przepije, skrzydla,
wygodniejsze suknie. Nawet tu kombinuja. Z tobolem pojechalem winda na moje
pietro, duzo wiary tu lazi.
Niektórzy maja skrzydla poodpinane, inni Aureole w kieszeniach. Luzik. Dosc
dlugo szukalem mojego skrzydla C i pokoju. Dobrze, ze byly tzw. szybkie
chodniki, bo lazilbym chyba cala wiecznosc. Marian E. okazal sie szczuplym
facetem z wasami i lysa pala. Usciskal mnie jak starego znajomego i
wyciagnal z lodówki dwa piwka. Wpierw rozlozylem swoje klamoty. Posciel na
kojo,
skrzydla i suknie do szafy. Skrzydla odpialem bo przeszkadzaly i chwycilem
zimniutkie piwko.
Jeszcze zajaralismy po szlugu, i Marian zaczal mnie wtajemniczac w Zycie
Niebianskie.
- Widzisz stary. Tu jest faktyczny RAJ, niczym sie nie
przejmujesz, glodny nie chodzisz, alkohol masz, fajek pod dostatkiem,
dziewuchy lataja. Nie chorujesz, nie umrzesz na nic bo juz nie zyjesz.
Zajebiscie jest. Raz do roku tylko sie wszyscy spotykaja bo Glówny przemawia
i troche to trwa, zanim wszystkich w ich jezykach nie poblogoslawi. A tak to
robisz co chcesz. Chcesz pracowac ? Idziesz do roboty, chcesz lezec i chlac
caly dzien?
Lezysz i chlejesz caly dzien. Panienki leca na chlopów,
zwlaszcza Zakonnice, wpierw celibat na ziemi to tu sie sypia jak choinka po
3 królach. Trzeba na pedalów uwazac bo w sukience to czasami nie poznasz kto
jest kto. Ja sie nacialem kilka razy, Podnosze suknie a tu fujara,
wystrzelalem po mordzie, skrzydla polamalem i wyjebalem z pokoju. Tacy to
skurwiele przebierancy. Jak chcesz sie opic to co 100 pieter jest knajpa,
wszystko za darmo, podchodzisz i bierzesz. Szwedzki stól. My mamy blisko, bo
schodami mozesz przeskoczyc pietro do góry, i na wprost schodów masz knajpe.
Mordownia straszna, leja
sie czesto. Dwa lata temu Mickiewiczowi tam dojebano, tego. Chopin kuflem
zarobil od górali, a pijanemu Wyspianskiemu Aureole ukradziono. Na aureole
trzeba uwazac, stracisz to masz przejebane. Do raportu idziesz.
W kazda niedziele sa organizowane wycieczki do innych Niebios, ja polecam
Indonezje i Wlochy, najlepsze panienki, leca na Slowian jak cholera. AIDS
nie zlapiesz, wiec stukasz na calego. Nie polecam wyjazdów do Niebios
Arabskich, tacy sami pojebani jak na Ziemi, tu tez maja Hamas i Hezbollah,
zlapia Cie i skrzydla z aureola zajebia, a wtedy raport. Duzo znanych
umarlaków mozesz w podrózach poznac, od 1945 prawdziwym gwiazdorstwem
cieszyl sie Hitler, od nas z Nieba Polskiego pojechalo 30 milionów go
ogladac, pecha mial jak poszedl do knajpy bodajze 10 lat temu. Grupka
pijanych kolesi go przecwelila. Afera byla na pól Nieba. Listy gratulacyjne
nawet z Nieba Izraelskiego przychodzily. Kolesie do raportu poszli, a za
Hitlerem do dzisiaj wszyscy Adolfina wolaja. Potem w 1977,
przyszedl Presley, to fani korytarz Amerykanski zablokowali. Kilkaset
milionów po autograf polecialo, pojebani. Tu jest tak, ze mozesz spotkac
kogos komu zycie uprzykrzyles na Ziemi, rewanzyk gotowy. Ja zostalem w 37'
powieszony za zabójstwo zony. Znalazla sobie jakiegos gacha tutaj, z którym
mieszka i ten gach
mi dojebal. Nowiuskie skrzydla
Obserwuj wątek
    • janowsik Re: Life after death 11.02.06, 14:57
      mi dojebal. Nowiuskie skrzydla mi polamal. Nie podalem go do raportu, zal mi
      chlopa. Z taka kurwa mieszka, ze RAJ to dla niego pieklo musi byc. Sasiad
      obok z pokoju to seryjny morderca z XVIII wieku. Boi sie do knajpy chodzic,
      bo na niego poluja. Juz 200 lat na niego sie sadza, nawet raz mu wjazd do
      pokoju zrobili. wszyscy do
      raport poszli. Znanych w Naszym Niebie jest tez masa,
      Królowie mieszkaja na nizszych pietrach, ale nie warto tam lazic. Czasami
      mozesz ich w knajpach na 200, i 300 pietrze spotkac. Dzikusy. Zwlaszcza
      Kazimierz, pije sam przy stoliku i nie odzywa sie do nikogo. Rozrywek tez
      mamy pelno, w TV leca wszystkie kanaly ziemskie, nawet te X. W wypozyczalni
      masz wszystkie filmy jakie na ziemi nakrecono. Sport tez jest tutaj szalenie
      popularny. Co 4 lata SA Mistrzostwa Nieba w pilce noznej. Najlepsi byli
      Brazylijczycy, do 68'. Potem w wypadku zginela ekipa Manchesteru Utd. i
      Anglicy mieli Mistrza przez 20 lat. W 88' piorun zabil na boisku 8
      Zairczyków i teraz Zair to potega niebianska. Polacy tez graja dobrze.
      Wpierw nas lali jak cholera wszyscy, ale odkad doszedl Deyna to
      cwiercfinaly mamy na kazdej imprezie. Mecz z Anglia ogladaly 3 mld ludzi na
      stadionie, a przed telewizorami cale niebo. Przegralismy w karnych, Reyman
      bramki nie strzelil
      Zarcie nam daja o kazdej porze. Otwierasz lodówke i zawsze jest
      pelna. Kible czysciutkie, prysznice tez. Przyzwyczaisz sie. No, ja ide na
      karty do sektora D. Wróce wieczorem, drzwi sie nie zamyka. Marian polazl, a
      ja zaczalem myslec. Myslenie nie bylo moja najmocniejsza strona, wiec
      poszedlem sie zalatwic. Nawet nie wiecie, jak niewygodnie sra sie ze
      skrzydlami, Odpialem je w cholere i postawilem obok.
      Gdy spuszczalem wode, zdarzylo sie nieszczescie, schylilem sie zeby zobaczyc
      czy czysto zostawilem, i aureola mi do klopa wpadla. Kurwa mac ! Poszedlem
      po jakis przyrzad do wylowienia, znalazlem wieszak od sukien i po chwili juz
      suszylem aureole w reczniku Mariana. Co tu robic ? Ide sie rozgladnac, po
      sektorze Krakowskim, skocze do knajpy, moze jakies laseczki beda. Czas sie
      przyzwyczajac. Moze niedlugo Joasia ze smutku za mna wykituje i dolaczy ?
      Fajnie by bylo. Zapisalem sobie na kartce nr pokoju, zeby sie nie zgubic i
      polazlem schodami do knajpy. Dlugo lazlem, co chwila spotykalem zawianych
      aniolów - znak ze dobrze ide.
      Wreszcie mym oczom ukazala sie knajpa - no, to jest knajpa!! Wielkosci
      Maracany, stoliki 4-osobowe, bar caly z zlota. Przyspieszylem kroku,
      wyminalem grupke najebanych w trupa aniolów spiewajacych :
      - NIECH ZYJE NAM REZERWA !!!!'
      i juz bylem przed lada. Barmanem byl Ogromny Aniol z wielkimi wasami.
      Poprosilem o sete i piwo, do zarcia wzialem tatara i ogóreczki. Poszukalem
      wzrokiem miejsca, z którego móglbym obserwowac sale i siadlem przy stoliku
      oznaczonym nr 210. Kolo mnie toczyla sie zazarta klótnia miedzy kilkoma
      aniolami:
      - Ty dupa jestes nie Janosik !
      - Ja nie jestem Janosik ?!! Ty chuju zajebany... Jak ja ludzi pralem w
      Ojcowie, to ty jeszcze w worze u starego hulales...
      Tak to okazalo sie, ze Janosik faktycznie zyl. Po piwku lac mi sie
      zachcialo, wiec poszedlem do klopa. Pod drzwiami spal jakis siwy Aniol, bez
      aureoli, pewnie mu zajebali. Koplem go w biodro i mówie:
      - Dziadzius, wstawaj bo Ci bachora podrzuca
      Mruknal cos i obrócil sie na drugi bok. Twarz jakas znajoma. Ale nie
      kojarzylem skad go moge znac. W kiblu wszystkie sciany zapisane, nad moim
      pisuarem widnial napis: PONIATOWSKI PEDAL, POLSKE SPRZEDAL
      Nizej bylo: CRACOVIA MISTRZ POLSKI 1927
      he, he... dopisalem: III LIGA - A.D. 2001.
      Jak wrócilem do stolika to Janosik juz spal na stole a jego kompan wylatywal
      wlasnie z knajpy. Wpierw on, potem skrzydla. Powiedzialem barmanowi, ze
      jakis dziadzius spi pod kiblem, moznaby go przeniesc bo drzwi tarasuje.
      Barman machnal reka:
      - To Bierut, pije juz tak od 20 lat jak go zona z Sobieskim
      zostawila.Aureole zostawia w barze i chleje na umór. Wzialem jeszcze raz to
      samo i ogladalem aniolów. Przewaznie mlode chlopaki, skrzydla u niektórych
      zólte od dymu z fajek, cwaniacko aureole na bok zalozone, kufle w lapach i
      dyskutuja o czyms. Zastanawialem sie czy swoich tu w Niebie nie poszukac,
      ale zdecydowalem, ze jeszcze nie czas. Moze pózniej. W drodze do pokoju
      wyrwalem fajna anielice, Marzena. Zmarla w dwa lata temu na raka. Sliczna
      dziewucha, umówilismy sie na wieczór
      w knajpie. Mi sie spac chcialo, tyle emocji.... Obudzilo mnie szarpanie i
      krzyk Mariana, bladego jak przescieradlo Mariana:
      - wstawaj, cos ty narobil !! Wstawaj... chlopie cos ty
      wykrecil ?!
      Nie wiedzialem o co mu chodzi. Okazalo sie, ze szuka mnie od godziny cala
      straz Niebianska. Maja mnie doprowadzic do Glównego.... Przerazilem sie.
      Kurwa, za co ? Za kopniecie Bieruta ? A moze za wyrwanie jakiejs szychy
      niebianskiej ? Nie wiedzialem czy spieprzac do innego Nieba, czy poddac sie.
      Po chwili bylo za pózno, bo kilku blondynów wpadlo do pokoju i
      pod rece mnie wyprowadzili. Cala droge nic nie mówili, wszystkie Anioly sie
      za nami ogladaly i cos szeptaly. Pewnie mysleli, ze do Raportu ide. Po kilku
      godzinach jazdy (jechalismy jakims lazikiem) dotarlismy pod drzwi z napisem
      DYREKCJA - GLOWNY SEKRETARIAT. Wprowadzono mnie do srodka. Za biurkiem
      siedzial maly chlop, z
      bokserskim nosem i grzywka ulizana na lewy bok. Nad lbem mu hulala purpurowa
      aureola. A skrzydla mial blekitne. Ladnie to kolorystycznie wygladalo.
      Wskazal mi fotel, usmiechnal sie i poczestowal cmikiem. Potem tak patrzyl na
      mnie i powiedzial do mikrofonu:
      - Pani Zosiu, wprowadzic straznika Rafala W.
      Wlazl mlody, przestraszony aniol. Nerwowo ugniatal palce i przestepowal z
      nogi na noge.
      - No co tam, strazniku Rafale.. Popilo sie na sluzbie ?! Co?!! - zagrzmial
      Glówny.
      - Ale .. ja...
      - Jakie, kurwa, JA... Jakie ja ? Opiliscie sie i nie tego sprowadzili co
      potrzeba. Chlopak mial jeszcze dlugo zyc, a wy mu taki kawal wycinacie.
      Pokoje zescie pomylili. Ryszard mial zyc, a obok w pokoju juz tydzien
      staruszek na gruzlice umieral. I dalej umiera. Zdegraduje was!!! - grzmial
      dalej Glówny.
      Ja sobie cmika jaralem i zaczalem co nieco kapowac. Rafal sie opil i
      pomylilo mu sie. Moze mnie cofna na Ziemie...
      - I co my z panem, panie Rysiu zrobimy ? - popatrzyl na mnie po ojcowsku -
      Musimy pana cofnac, chyba, ze chce pan zostac...
      Kurna, nie wiedzialem. Zostawac, czy isc na Ziemie. Tu jest chyba fajnie. Za
      kilkanascie lat moze chlopaki z osiedla dolacza, Polska gra w
      ciwercifanalach, laski sa swietne. ale znów na Ziemi, Lew, Joasia, chlopaki
      ze spirytusem, Polska w finalach, Legia mistrzem, Wisla z kazdym prawie
      dotaje...,
      Mamusia mi gotuje...
      - Wracam. I tak tu trafie z powrotem, wiec nic nie trace.
      Glówny odetchnal z ulga. Musieliby dziadka uzdrawiac, zeby przezyl moje
      zycie, a plan cudów juz wykonali na ten rok. Pozegnalem sie z Glównym,
      Rafalowi dalem w pysk, wzialem paczke szlugów i odprowadzono mnie do
      recepcji. Cherubin z lokami jak mnie zobaczyl to mu szczena opadla. Anioly
      na mnie z zazdroscia patrzyly, jak mnie wrzucaja do tunelu z którego
      wylatuja co
      chwila kolejne dusze. Blyslo, huklo i znalazlem sie znów w mym ciele.
      Spocony, ciezko oddychajac lezalem na Joasi. Tak samo spoconej i ciezko
      oddychajacej:
      - Nie uwierzysz, Kochanie jaka mialem jazde...
      - Oooo, a jaka ja.....


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka