Dodaj do ulubionych

Angielski dla dzieciaczków - Helen Doron

10.06.05, 22:47
Napiszcie prosze co sądzicie o metodzie Helen Doron. Czy zapisalibyście swoje
dziecko na zajęcia w takiej szkole jezykowej, ktora specjalizuje się w
nauczaniu najmłodszych? Czy taka szkoła ma szanse zaistnienia w Dębicy.
Ponizej link dotyczący Helen Doron:
helendoron.com.pl/
Obserwuj wątek
    • kocur_1 Re: Angielski dla dzieciaczków - Helen Doron 05.09.05, 00:05
      Pozwól, że wkleję Ci cytat z pewnego forum, a wnioski wyciągnij sama. Oto cytat:

      "Czy mogę się wypowiedzieć z punktu widzenia nauczycielki?

      Moim zdaniem bardzo słuszne jest stwierdzenie, że małe dzieci najszybciej uczą
      się języka obcego. Towarzyszy temu kompletne ignorowanie gramatyki, ale język
      się ma.

      Taaaaak.

      Tylko trick polega na tym (tak mówią książki metodyczne i fachowcy), że tylko
      dziecko funkcjonujące w dwujęzycznym środowisku ten język łapie. A w innych
      przypadkach to onomatopeiczne opanowanie kilku zwrotów lub tylko słów. I
      niestety o niczym nie decyduje wiek, w jakim zapiszemy dziecko na angielski. Ja
      znam ten język biegle, a zaczęłam się uczyć w wieku 16 lat. Moja siostra miała
      angielski od 3. roku życia nieprzerwanie i zna go tylko-tylko. Obie mamy
      podobne zdolności (matematyzno-słowne). Drugi przykład - uczyłam się w wieku
      przedszkolnym języka niemieckiego. Przez 8 lat. I dzisiaj nie umiem nic - poza
      może Ich bin eine Frau. Najważniejsze jest bowiem nie
      zmitologizowane "osłuchiwanie" dziecka z językiem (do tego mogą służyć kasety z
      piosenkami po angielsku, "Lippy and Messy" i inne tego typu produkcje), ale
      systematyczna praca w wieku nastoletnim.

      I nie dajcie się wbić w poczucie winy, nie posyłając roczniaczka na lekcje.
      Mózg dziecka jest jeszcze niedojrzały do takiego wysiłku, a jedna godzina
      tygodniowo nie zmieni tego faktu.

      PS. Uczyłam w przedszkolach, w podstawówce, w gimnazjum i dorosłych. Z własnego
      doświadczenia wiem, że to 5-6 klasa i gimnazjum mają największy potencjał do
      nauki języków - odpowiednią chłonność umysłu, śmiałość podejmowania prób i
      motywację (rozumienie piosenek, czatowanie bądź ircowanie z obcokrajowcami,
      wyjazdy na wakacje za granicę). I Angielski od 2 lub 3 klasy podstawówki jest
      moim zdaniem najrozsądniejszym rozwiązaniem. W tym wieku to taka propedeutyka
      nauki języków obcych."
    • kocur_1 Re: Angielski dla dzieciaczków - Helen Doron 05.09.05, 00:06
      I jeszcze:


      "Ja jestem metodykiem plastyki a nie języków, ale moja córka chodzi na
      angielski odkąd skończyła 2,5 roku. Jestem pewna, że to się przyda - mówi z
      takim akcentem jakiego ja się w życiu nie dorobię. Nie wiem jak takie lekcje
      wyglądają w przedszkolu, bo my chodzimy "na zajęcia dodatkowe" popołudniami -
      grupa do 5-ciu osób i myślę, że w większej trudniej jest zainteresować takie
      małe dzieci.

      Dzieci w tym wieku mają ogromne możliwości językowe i nawet jeśli nie mówią
      dobrze we własnym języku to przecież rozumieją. I o to chodzi w takich
      zajęciach - żeby się dzieciska osłuchały. A to ile im zostanie w uchu i języku -
      to zależy głównie od nauczyciela, ale też i od tego co się robi w domu.
      Wszystkie wiadomości i umiejętności trzeba powtarzać. Nie wiem jak często macie
      te zajęcia i co robicie pomiędzy nimi. My słuchamy dwa razy dziennie kasety, a
      ja staram się bawić z córką tak by wykorzystać to czego się nauczyła. Rezultaty
      znakomite, ale dużo w tym mojej pracy."
    • kocur_1 Re: Angielski dla dzieciaczków - Helen Doron 05.09.05, 00:09
      I jeszcze:



      "Wiecie, a ja to już trochę skołowana jestem Mój mały zaczął chodzic do Helen
      Doron jak miał prawie 2 lata. Chodził niecały rok. Przez pierwsze cztery
      miesiące nauczył się trochę słowek, a potem nic wiecej. Powodem było dziecko
      które rozwalało zajęcia, tzn. olewało to, co pani robiła, biegało po klasie i
      zajmowało się innymi rzeczami. Pani nie reagowała, mama tez nie i inne dzieci
      zaczęły z niego brać przykład.

      Poniewaz kasa byłą spora, a mojemu małemu w wieku 2,5 lat już nie wystarczało
      tylko 30 minut tygodniowo kontaktu z dziecmi (to był właściwie głowny powód,
      dla którego go tam posłałam) plus brak dalszych postepów spowodował
      przeniesienie go do artystyczngo ogniska przedszkolengo, gdzie za połowę kasy z
      helen Doron miał trzy razy w tygodniu po dwie godziny kontakt z innymi dziećmi
      (bez angielskiego).

      Po roku, kiedy przeszedł do starszej, miał być tam angielski. Okazało się, że
      prowadzić go będzie ta sama pani, co w Helen Doron. Miałam mieszane uczucia, bo
      pani była fajna, symaptyczna, z tzw. polotem i podejsciem do dzieci, ale w HD
      słabo radziła sobie z dyscypliną i organizacją. Miałam obawy, co będzie tutaj w
      grupie 20 ososbowej.

      Finał ? Dziecko w tej 20 osobowej grupie uczy się więcej i lepiej niż w 6
      osobowej grupie w Helen Doron. Pani ta sama, a efekt różny. A dzieci za bardzo
      zdyscyplinowane nie są. Może to jednak sprawa wieku ?"
    • kocur_1 Re: Angielski dla dzieciaczków - Helen Doron 05.09.05, 00:17
      I jeszcze:

      "zapisalam corke na angielski w przedszkola, jak miala 4 lata, jestem w szoku
      jakie robi postepy. Grupy sa 10-osobowe. Jestem bardzo zaskoczona, pozytywnie.
      Bardzo chetnie chodzi na te lekcje w przedszkolu i widze, ze duzo zapamietuje
      Teraz ma drugi rok w przedszkolu i jest poziom bardziej zaawansowany, nie robia
      tego samego co rok temu.
      Dodatkowo od tego roku zaczela chodzic na Helen Doron
      Czytalam wypowiedzi, ze w tym wieku nauka nie ma sensu, bo i tak pozniej
      dziecko ten sam material przyswoi, nawet w krotszym czasie. Moze i tak, ja
      specjalista nie jestem, wazne dla mnie jest to, ze dziecko chce chodzic na
      lekcje, bawi sie tam i uczy chetnie, no i sa efekty.
      Gdyby nie chciala chodzic, to wtedy bym odpuscila nauke angielskiego na kilka
      lat."

      "A ja myślę, że nie ma to sensu - piszę z perspektywy mamy dziecka uczacego się
      angielskiego od 4 roku życia. Przez cały okres przedszkolny - 3 lata - moja
      córka nauczyła się dosłownie kilku słówek. Przed pójściem do szkoły nie
      pamiętała nawet nazw kolorów
      Nadmienię, że jest to b. zdolna dziewczynka - teraz ma prawie 10 lat.
      W szkole nauka języka idzie jej dużo lepiej"



      No nie wiem....niby tak, ale do mnie zaczęła przychodzic pani na 30 minut
      tygodniowo jak miałam 4 lata. I w ciągu roku dogoniłam mojego 6 lat starszego
      brata, który uczył sie juz trzeci rok (ale w grupie, a ja sam na sam z panią).
      No i nie miałam specjalnie przestojów w przyswajaniu (tak mi sie wydaje
      przynajmniej ). I widzę różnicę między tym jak ja przyswajałam jako dziecko, a
      jak przyswajali moi koledzy, którzy nauke rozpoczeli w wieku 11-12 lat. Nie
      jestem dydaktykiem, ale bardzo długo uczyłam -udzielałam korepetycji z
      angielskiego (na czarno, a propos uczciwości ) - całe liceum i całe studia
      oraz troszkę po- i naprawde najbardziej lubiłam uczyc dzieci takie 5-7 lat, one
      cudownie przyswajają, bez żadnych analogii, tłumaczeń, szybko łapia całe
      struktury itd itp . Zupelnie inaczej mi sie pracowalo ze starszymi, takimi 13-
      14, a 8-9 plasowały sie gdzies posrodku. Oczywiscie były tez wyjatki. Nie wiem
      jak to jest z 2-3 latkami, ale chciałabym moje dziecko jednak na angielski
      posłac, tylko nie wiem jak znależć dobrego lektora. Tosiu, może ty się
      podejmiesz? Niby sie organizuje jakas grupa, ale coś opieszale
      Podsumowując- myślę, że dobry lektor i dobrze prowadzone zajęcia maja sens, a
      myśle tak na podstawie własnych doświadczeń "


      "zgadzam się z Gosią, ze angielski w wieku przedszkolnym to zły pomysł....

      piszę to z perspektywy osoby, która w czasie studiów uczyła angielskiego
      również przedszkolaki....
      takie dzieci owszem szybko zapamiętują słówka, szybko się uczą, ale jeszcze
      szybciej zapominają.... i w zasadzie w późniejszej nauce nie daje to żadnych
      efektów, albo jeszcze gorzej- dziecko może nabrać rzeczywiście złych nawyków,
      jeśli nauczyciel był nie najlepszy....

      miałam taką małą uczennicę Gosię, której mama albo strasznie chciała pochwalić
      się swoja "anglojęzyczną córcią" przed koleżankami, albo sama chciała się
      naucyć angielskiego pod pretekstem nauki córeczki.... dziewczynka była bardzo
      zdolna, szyko zapamiętywała, ale przy każdej następnej lekcji musiałyśmy
      praktycznie wszystko zaczynać od początku, wszystko musiało być w formie
      zabawy, bo małe dziecko nie potrafi zbyt długo skupić uwagi... dodatkowo mama
      prosiła o zapisywanie wszystkich słówek w zeszyciku(po angielsku i "tak jak się
      wymawia" bo nie znała angielskiego), aby mogła powtarzać to wszystko codziennie
      z dzieczynką- katowała ją dosłownie...
      efekty owszem były duże, ale po co?? kiedy przerwałyśmy naukę na okres wakacji
      Gosia wszystko zapomniała... a ile dzieciństwa i pieniędzy mamusi straciła...."








      "Ja zawsze zadaję pytanie zasadnicze w tej kwestii : po co na angielski chodzi
      2/3 latek
      słyszę zawsze
      * przyda się ,bo się osłucha
      * to zawsze procentuje
      * no jak to po co ?

      Niestety (aj się narażę) taki 2-latek chodzi dla rodziców na ten angielski ,bo
      jako nawet 4-latek ten angielski będzie miał w nosie ,wysoce ceniąc piaskownię
      w zamian.

      Powiedzmy,że ma to służyć pogadaniu z jakimś 4-letnim anglojęzycznym
      kolegą ,tyle że przy pomocy kolorów i My name is ... mało sobie pogadają
      A świetnie poradzą w inny sposób.

      Uczę angielskiego w gimnazjum i zawsze słyszałam 'jesu czemu ty nie gadasz do
      dziewczynek po angielsku ? `Ano temu, że mają po polsku gadać na razie
      opanowuja piekne zawijasy naszego słownictwa.

      Ola ma prawie 10 lat ,"poważną " naukę ang zaczęła jakiś rok temu.
      Przez miesiąc opanowała to co przedszkolak przyswaja na dobrym kursie w jakies
      2 lata.Do tego dochodzi ryzyko ,że w przedszkolu załapie złe nawyki i
      akcent ,lepiej niech pooglada sobie bajki po ang.

      Niech te przedszkolaki malują,lepią z plasteliny i układają klocki ...angielski
      nie zając nie ucieknie

      Zaczynając w wieku powiedzmy 8/9 lat dziecko mając 13/14 ma już w kieszeni FC i
      jest całkiem fluent w angielskim
      "


      No, opinii kilka, od różnych soób i z różnym doświadczeniem - wybierz coś dla
      siebie ;)
      • gosiaklis Re: Angielski dla dzieciaczków - Helen Doron 20.09.05, 22:44
        Kocurku trochę się nie zrozumieliśmy.Chciałam założyć szkołę Helen Doron w
        Dębicy i wolałabym poznać opinie Dębiczan i ludzi z najbliższego regionu na ten
        temat. We fragmentach , które mi wkleiłaś wypowiadają się osoby u których już
        taka szkoła funkcjonuje, lub których dzieci miały zajęcia w przedszkolu. Napisz
        lepiej, czy Ty posłała byś dziecko do Helen Doron. Wybierać z tych odpowiedzi
        nie musze, ponieważ mam swoje zdanie na ten temat. Wole poznac opinie innych,
        między innymi Twoją. Czy taka szkoła ma szansę przetrwania w Dębicy??
        • malopolskowianka Re: Angielski dla dzieciaczków - Helen Doron 26.09.05, 12:59
          wracam !!! i odpisuje bo jakos nikt sie w temacie nie udziela, szkola moze i
          wypali w zwiazku z moda na jezyki obce dla dzieciakow, moim jednak zdaniem
          nauka jezyka wczesniej niz w szkole nie ma sensu, swoich dzieci przynajmniej
          wczesniej nie bede edukowac a to ze wzgledu chocby ich niepoprawnej jeszcze
          polszczyzny, chwilowo odzucilam propozycje ang w przedszkolu, moj 3latek
          zaczyna dopiero przygode z j.polskim, w piosenkach nie nadaza ze slowami i
          koniec koncow spiewa "łałałała" zamiast polskich slów, nie byłoby wiec mowy o
          zadnej poprawnosci w j.ang, kazde dziecko jest jednak inne, co wiecej - rodzice
          sa inni i maja rozne ambicje, ja swiadomie zrezygnowalam z ang bo nawet
          osluchanie sie dziecka z jezykiem to strata czasu i przede wszystkim pieniedzy -
          w tym wieku oczywiscie, ja stawiam na to co bardziej pewne, (to ile zostaje
          dziecku w glowie z zajec z jezyka obcego wciaz jest dyskusyjne), na razie
          postawilam na rozwijanie go manualnie, sportowo itp, dla dziecka ciekawszy
          bedzie 1/2 godzinny basen niz 15min jezyka obcego, widze z reszta w jakim
          kierunku zmierzaja jego zainteresowania, wiec i my jako jego rodzice podązamy w
          tym samym:)
        • kocur_1 Re: Angielski dla dzieciaczków - Helen Doron 10.11.05, 21:49
          Gosiu, chyba faktycznie nie zrozumiałam Twojego posta....
          Co do meritum: w/g mnie nie ma szansy taka szkoła w Dębicy, tzn. nie szkoła z
          j. ang. jako taka, tylko Helen Doron. Rodzice przedszkolaków nie mają pojęcia,
          co to jest H.D. i jeśli decydują się na zapisanie dziecka na ang. to robią to
          najczęściej w przedszkolach, nie wnikając w metody a i z powodów też różnych.

          Ja osobiście nie zapisałabym Mikiego do takiej szoły, tak jak nie zapisałam go
          na ang. w przedszkolu - nie ze wględu na metodę nauczania, ale ze względu na
          niego samego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka