Gość: zdołowana
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.10.09, 11:13
Kiedys myslałam ze mieszkajac w duzej aglomeracji nie jest problemem
znalezc prace.Dzis pozostaje bezrobotna juz od pół roku i nic sie
nie zmienia oprócz popadania w coraz wiekszy dołek psychiczny i
ubóstwo.nie wiem czy rano bede miała siłe wstac z łóżka zeby
spojrzec dzieciomm w oczy i zapytac "zjesz znowu ziemniaczka na
sniadanko?"brakuje mi juz pomysłów skąd wziac dla nich na jedzenie,
pózniej na czynsz i energie a w koncu zacznie dobijac sie komornik o
zaległe raty.czuje ze stale drże nie moge spac , a jesli juz zasne
to snie ze dostałam prace i kupiłam dzieciom bułki. gdy wychodza
dzieci do szkoły rozklejam sie i płacze. a pózniej znów zanurzam
twarz w zimnej wodzie i ide szukac chocby dorywczej pracy zeby móc
dac dzieciom jesc. za chwile przyjdzie zima...czy da mozliwosc
zarobienia na buty i kurtki... a moze nawet na uregulowanie czynszu?
czy sa moze jeszcze ludzie dobrej woli którzy mogli by nam troszke
pomóc?