nasza_maggie
20.02.04, 13:42
Rok 2006, Bruksela, budynek Parlamentu Europejskiego. Deputowani
z kilkunastu krajów i szefowie rządów utkwili wzrok w trybunie, za którą
schował się korpulentny mężczyzna przybyły z kraju nad Wisłą.
Na szlachetne czoło tajemniczego Sarmaty opadała blond grzywka,
falując niczym łan pszenicy w letni dzień, zaś czerstwa i spalona słońcem
solarium twarz przypominała pachnący bochen, ulepiony spracowanymi
dłońmi polskich gospodyń. Na szyi dyndał niebieski krawat upstrzony
biało czerwonymi gwiazdkami. Mężczyzną tym był Przewodniczący...
- "Tall room !
(Wysoka Izbo!)
- "Welcome in the name of all penis of polish SELFDEFENCE!"
(Witam w imieniu wszystkich członków samoobrony!).
- "Today I drink coffe with Anan."
(Dzi¶ piłem kawę z sekretarzem generalnym ONZ).
- "Balcerowicz must go on!"
(Balcerowicz musi odejść)
- "I have all on this shit!"
(Mam wszystko na tej kartce!).
- "Selfedefence is big party and ice is poor in Poland!"
(Samoobrona jest dużą partią, a lud jest biedny w Polsce).
Po czym swoje krótkie, acz mocne przemówienie zakończył zniżając
głos do basu Schwarzennegera:
- "I'll be back!"
(Jeszcze tu wrócę)
I kiedy Przewodnicz±cy schodził z mównicy deputowani
europejskich rz±dów zgotowali mu owację. Bądź co bądź
Przewodniczący był polskim premierem. Uśmiechnął się z
zadowoleniem i tylko nieliczni dostrzegli błyszczące w jego
oczach figlarne little eye-bitches (kurwiki).