Gość: drogowcy Re: Wysyp inżynierów IP: *.centertel.pl 14.04.10, 19:55 2,5 roku doświadczenia 28 lat 4,5 tyś na rękę:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktos tam polskie uczelnie sa lepsze IP: 109.243.135.* 14.04.10, 20:31 wszelkie rankingi sa nie miarodajne. bo jesli w usa na studenta placi sie 24x razy wiecej niz w polsce a w niemczech 10 razy wiecej to o czym tu gadamy. poziom nauczania jest taki sam, niz na zachodzie z ta roznica ze maja dostep do lepszej aparatury i nic wiecej. pierdzielenie ze wiedza jest sprzed cwiec wieku to pomylka. przykladem informatycy co roku zdobywaja nagrody, o robotyce juz nie wspomne bo na polskich inzynierach sie wzoruja inne uczelnie. jak chcesz pracowac i duzo zarabiac to musisz zadbac o certyfikaty w jezyku angielski i koniec pierdzielenia . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cnc Wysyp inżynierów IP: *.chello.pl 14.04.10, 20:52 w 1995 pracowałem na produkcji w stoczni szczecińskiej. do pracy przyszedł młody chłopak po studiach "okrętowych". zaczął pracę jako brygadzista później był mistrzem, kierownikiem a zakończył jako zastępca szefa produkcji. praca na produkcji plus wiedza ze szkoły zrobiły z niego fachowca którego nie dało się wyrolować. i śmiało mogę powiedzieć że koleś zasługuje na miano inżyniera. w obecnej pracy do projektowania przyjęli chłopaka świeżo po studiach który chodzi z głową w chmurach bo on jest inżynierem. co z tego że ma tytuł jeżeli ja na bieżącą muszę kontrolować to wszystko co on tworzy. weźmie się za projektowanie w AutoCAD i każdy jeden projekt jest zepsuty. ale koleś ma się naprawdę za boga bo on skończył studia. za jego pracę to nawet tysiaka bym mu nie dał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ponury_żniwiarz Wysyp inżynierów IP: *.219.38.84.otvk.pl 14.04.10, 21:55 prawdę pisząc, to może głowy mają przeładowane teorią ale z wiedzą praktyczną u nich cieniutko, przez to przyszli inżynierowie są kompletnie nieprzydatni i dodatkowym obciążeniem ekonomicznym, o kształceniu kadry inżynierskiej w trybie zaocznym wolę nie wspominać nawet bo to żenada jest, niedouczone biedaki, którym wydaje się że świat zawojują bo dyplom mają, dyplom który nic nie znaczy bo przede wszystkim liczy się wiedza. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Wysyp inżynierów 14.04.10, 22:14 > prawdę pisząc, to może głowy mają przeładowane teorią ale z wiedzą praktyczną > u nich cieniutko, przez to przyszli inżynierowie są kompletnie nieprzydatni i > dodatkowym obciążeniem ekonomicznym, Prawda, ale później pracodawcy narzekają, że im inżynierów brakuje, bo czekają aż kto inny ich wyszkoli przez parę lat zanim oni będą chcieli ich zatrudnić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kristobal1 Re: Wysyp inżynierów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.10, 16:26 no no nie przesadzalbym z tymi zaocznymi, ja w wieku 26 lat mam uprawnienia nieograniczone do projektowania i wykonywania w branzy drogowej wlasnie staram sie o dotacje z EU na moje male biuro projektowe - a wszystko dzieki studiom zaocznym i 6cio letniemu doswiadczeniu w czasie gdy wy - dzienni studenci - zdobywaliscie "wiedze" ja zdobywalem wiedze i doswiadczenie - i kto tu wyszedl na +? pozdrawiam frustratow z dziennych - nie traccie czasu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzzyk Wysyp inżynierów IP: *.chello.pl 14.04.10, 22:02 Cały problem bierze się z nieporozumienia. Większość absolwentów uczelni technicznych ma jedynie dyplom inżyniera, co wcale nie oznacza, że są inżynierami!. Merytoryczne są to tylko urzędnicy z przygotowaniem techicznym niezdolni do rzeczywistej (tzn koncepcyjnej) pracy inżynierskiej. Sami zresztą o tm mówią "... za kasą Panie, za kasą." I powstaje zaklęty krąg. Przemysł woła inżynierów! inżynierów! Uczelnie rozdają coraz więcej dyplomów (bo trudno to inaczej nazwać), a inżynierów jest coraz mniej. Z punktu widzenia "mojej" firmy (branża IT) tylko ok. 15% absolwentów docierających do nas ma potencjał i wiedzę by stać się inżynierem, tyle że przed nimi jeszcze długa droga. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Wysyp inżynierów 14.04.10, 22:19 > I powstaje zaklęty krąg. Przemysł woła > inżynierów! inżynierów! Uczelnie rozdają coraz więcej dyplomów (bo > trudno to inaczej nazwać), a inżynierów jest coraz mniej. Bardzo dobrze to opisałeś. Problem w tym, że u nas jako rozwiązanie na brak prawdziwej inżynierskiej kadry widzi się tylko zwiększanie produkcji absolwentów przez dalsze rozdawanie dyplomów. Zanim ktoś się zorientuje, że większa ilość absolwentów wcale nie poprawa sytuacji, to wyprodukujemy już masę bezrobotnych, a problem niedoboru inżynierów tylko się pogłębi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Wysyp inżynierów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 22:54 Liczby absolwentów się nie zwiększa. Np. wydziały mechaniczne z 250 przyjętych kończy z 70. Czyli tyle co zawsze, może nawet mniej. Inżynierów wcale nie przybywa, a poziom nauczania wcale nie spada - to mit medialny. To, że nie ma pracy dla inż. to też propaganda medialna - pracy jest mnóstwo. A jeśli chodzi o błędne koło, to jest to tak: Student udaje, że się uczy. Uczelnia udaje, że daje mu dyplom. Pracodawca udaje, że mu płaci. Inżynier udaje, że pracuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bzzyk Re: Wysyp inżynierów IP: *.chello.pl 14.04.10, 23:34 ...apropos poziomu, to konkret! Jeszcze 10 lat temu z absolwentem mogłem rozmawiać o trasformatach Fouriere czy Laplace'a. Dzisiaj absolwen - jeśli wie o czym mowa - najczęściej stwierdza, że nie nie były mu potrzebne, ale wie, że w pakiecie xxx jest coś takiego jak FFT ale na tym kończy sie wiedza. Co do liczb to zerknij do globalnych danych MEN i nie kieruj się danymi klasy.."...a na moim Wydziale". Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Wysyp inżynierów 15.04.10, 00:32 > Inżynierów wcale nie > przybywa, a poziom nauczania wcale nie spada - to mit medialny. To, że nie ma > pracy dla inż. to też propaganda medialna - pracy jest mnóstwo. Mitem jest zapotrzebowanie na inżynierów. Oferty pracy jest mało. Skoro tak dużo według Ciebie jest pracy, to czemu do niej się nie szuka ludzi? A jak się już szuka, to z bardzo wygórowanymi wymaganiami, których po prostu większość ludzi szukających pracy nie jest w stanie spełnić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzzyk Re: Wysyp inżynierów IP: *.chello.pl 15.04.10, 10:42 ... ale nie jest mitem, że na 10 zgłaszających się do nas absolwentów tylko jeden zna jakikolwiek język na poziomie biegłej komunikacji podstawowej i tylko nieliczni pezentują coś co można nazwać samodzielnością intelektualną. Ci na pracę u nas mogą liczyć. Z jedną tezą wszakże się zgadzam. Do sprawnej obsługi państwa (nie tylko Polski) inżynierów potrzebujemy niewielu, ale niestety muszą to być Superinżynierowie, a tych na rynku pracy prawie nie ma. Przepraszam, ale kandydat którego jedyną motywacją jest "kasa", plan zawodowe obracają się wokół zarobków, są z punktu widzenia rozwoju firmy prawie bezwartościowi. Mogą być tylko sprawnymi administratorami. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Wysyp inżynierów 15.04.10, 11:15 > ... ale nie jest mitem, że na 10 zgłaszających się do nas > absolwentów tylko jeden zna jakikolwiek język na poziomie biegłej > komunikacji podstawowej i tylko nieliczni pezentują coś co można > nazwać samodzielnością intelektualną. Ci na pracę u nas mogą liczyć. Pytanie na ile język rzeczywiście jest konieczny w danej pracy. Czasem pracodawcy stawiają wręcz niedorzeczne wymagania jak np. od inżyniera na stanowisko asystenta projektanta oczekuje się znajomości 3 języków obcych. Wiem, że inżynier poliglota, to marzenie większości pracodawców, ale trzeba czasem myśleć realistycznie. W większości przypadków ponad pewien poziom językowy nie da się wyjść jeśli nie używa się tego języka na co dzień, a najczęściej sprowadza się to do tego, że kto wyjechał za granicę, to tego języka się tam poduczył w praktyce. Kto został w kraju, zwykle znajomość języka ogranicza do tej wyniesionej po kilkunastu latach edukacji, co teoretyczne podstawy daje, ale praktycznie dogadać się jest ciężej. Co do samodzielności intelektualnej, to zgadzam się. Niestety nie jest to często występująca cecha, a zwykle człowiek uczy się jej dopiero podejmując pracę, gdy nie może o wszystko kogoś pytać co chwilę. Tylko tego na studiach zwykle się nie uczy, więc na dobrą sprawę tą cechę może rzeczywiście posiadać 1/10 absolwentów. > Z jedną tezą wszakże się zgadzam. Do sprawnej obsługi państwa (nie > tylko Polski) inżynierów potrzebujemy niewielu, ale niestety muszą > to być Superinżynierowie, a tych na rynku pracy prawie nie ma. Taki "superinżynier" z pracą na pewno nie miałby problemów. Tylko, że największe problemy pojawiają się w masie "szaraków", którzy dyplom dostali, ale do bycia inżynierem im trochę jeszcze brakuje. Rozważając jakiekolwiek problemy nie można się koncentrować patrząc na najlepszych, ale trzeba spojrzeć na większość i tu wychodzi, że kształcimy marnych inżynierów, których później nikomu nie potrzeba. > Przepraszam, ale kandydat którego jedyną motywacją jest "kasa", plan > zawodowe obracają się wokół zarobków, są z punktu widzenia rozwoju > firmy prawie bezwartościowi. Mogą być tylko sprawnymi > administratorami. Fakt, ale jak to ocenić? Dla mnie na przykład kasa byłaby drugorzędnym motywatorem, ale co z tego, skoro pracodawca nawet tego nie zauważy? Wpisywanie sobie do CV czy LM chęci rozwoju i tym podobnych pierdół mija się już z celem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzzyk Re: Wysyp inżynierów IP: *.chello.pl 15.04.10, 17:38 No to jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie inżyniera we współczesnym świecie bez znajomości języka na poziomie użytecznym. Zresztą tak na marginesie to powiem, że wielu młodych mgr ma kłopoty nie tyle z językiem obcym, co z polskim!! Trochę posługujesz się schematami. Widziałem wielu młodych ludzi wracających po kilkuletnim pobycie za granicą bez znajomości języka i takich, co za granicę wyjeżdżali tylko okazjonalnie, ale język znali przyzwoicie. Oczywiści pobyt za granicą może być pomocny, ale nie jest to conditio sine qua non poznania języka. Co do CV, rozwoju własnego itd., to podam Ci konkret? Dwa dni temu przyjęliśmy młodego chłopaka, fizyk (nie informatyk) rozmawialiśmy...o nurkowaniu, bo facet jest instruktorem, o tańcach, bo facet ma klasę A, o wysokich górach, bo facet wlazł na Elbrus, wlazł na Aconcaguę. Zapytasz, co to ma wspólnego z sieciami, bo tym się zajmujemy. Ma, bo facet ma napęd, którego kasa nie daje. Nie jest inżynierem, choć ma dyplom, ale ma szansę nim zostać. Na starcie dostał 3000 do ręki tzn. netto, a co zrobi z szansą czas pokaże. Odpowiedz Link Zgłoś
drniehabil Re: Wysyp inżynierów 15.04.10, 17:54 Fizyk czesto moze byc lepszym informatykiem niz inzynier... Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Wysyp inżynierów 15.04.10, 18:24 > No to jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie inżyniera we współczesnym > świecie bez znajomości języka na poziomie użytecznym. Dobra, ale ten poziom języka można różnie interpretować. Można np. bardzo dobrze rozumieć ze słuchu, czy tekst, nawet techniczny, ale jednocześnie mieć problemy z płynnym mówieniem, bo nie ma się praktyki w takim używaniu języka. > Oczywiści pobyt za granicą może być pomocny, ale > nie jest to conditio sine qua non poznania języka. Żeby płynnie posługiwać się językiem, trzeba mieć z nim na co dzień kontakt. Najłatwiej to osiągnąć wyjeżdżając za granicę. > Co do CV, rozwoju własnego itd., to podam Ci konkret? Dwa dni temu > przyjęliśmy młodego chłopaka, fizyk (nie informatyk) > rozmawialiśmy...o nurkowaniu, bo facet jest instruktorem, o tańcach, > bo facet ma klasę A, o wysokich górach, bo facet wlazł na Elbrus, > wlazł na Aconcaguę. Zapytasz, co to ma wspólnego z sieciami, bo tym > się zajmujemy. Ma, bo facet ma napęd, którego kasa nie daje. Nie > jest inżynierem, choć ma dyplom, ale ma szansę nim zostać. Na > starcie dostał 3000 do ręki tzn. netto, a co zrobi z szansą czas > pokaże. Nie bardzo rozumiem co to ma do rzeczy? To, że ma ciekawe zainteresowania pozazawodowe jest wystarczające do tego, żeby dać mu pracę?? Pracę dostał raczej dlatego, że jest dobrym fachowcem i ma spore szansę stać się lepszym. Niestety zatrudnienie na zasadzie dawania szansy należy u nas do rzadkości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bzzyk Re: Wysyp inżynierów IP: *.chello.pl 15.04.10, 20:24 Trochę się nie rozumiemy. To nie jest dawanie szansy jemu. To dawanie szansy przede wszystkim firmie. W firmie pracuje około 100 ludzi, ale z tej setki tylko o trzech mogę powiedzieć, że są inżynierami reszta to technicy oprogramowania, - choć z dyplomem inżynierskim - i takimi już pozostaną. Inżynierów firma musi wykreować sama inaczej zginie, ale do tego potrzeba ludzi z „napędem” pozafinansowym, oczywiście pewien poziom przygotowania merytorycznego jest wymagany i o tym zresztą też była mowa. Oczywiście inwestycja często się nie udaje, ale próbować musimy. Odpowiedz Link Zgłoś
rojberek Nie mają żadnych szans na takie zarobki... 14.04.10, 23:07 ... w większości przypadków na początku ich kariery. Pracuję w jednej z największych w Polsce firm informatycznych i studenci na starcie jak dostaną na rękę 1500-2000 zł to się cieszą. I dostają na rękę tyle tylko dlatego, że nie pracują na umowę o pracę a na umowę o dzieło co jest dobre ale tylko na krótką metę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wdr nie gadaj bzdur IP: *.emea.ibm.com 15.04.10, 15:07 moja pierwsza dorywcza praca (kraków) 10 lat temu to było za ~800zł na pół etatu, ale byłem wtedy na drugim roku, niewiele umiałem i miałem elastyczne godziny pracy. następna pół roku później (kraków) to było już 1500zł za pół etatu (umowa zlecenie). pierwsza praca (warszawa) na etat (7 lat temu!) byłem wtedy na 5 roku studiów to było już ~3500netto + premie. więc te 1500zł po studiach to chyba gdzieś na wsi, bo w warszawie teraz wynajęcie kawalerki kosztuje ~1200-1500zł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szef Re: Wysyp inżynierów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.10, 00:04 Jako pracodawca wiem z doświadczenia, że większość młodych inżynierów to zwykłe buraki reprezentujących mało i wymagających dużo. Polecam im zawsze założyć własną firmę, która będzie prosperowała na tyle, żeby wszystkim można pracownikom płacić po 5000 netto. Wszyscy będą zadowoleni, życie będzie długie, piękne i szczęśliwe. Osobiście szkoda mi nawet tych 1317 brutto dla 90% inżynierów-przygłupów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Knur Re: Wysyp inżynierów IP: *.84-48-64.nextgentel.com 15.04.10, 18:49 > Osobiście szkoda mi nawet tych 1317 brutto dla 90% inżynierów-przygłupów A nam, młodym inżynierom szkoda czasu dla takich lumpenpracodawców :) Jaka płaca, taka praca. Jak się płaci, jak za gówno, to dostaje się gównianą pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
drniehabil Re: Wysyp inżynierów 15.04.10, 18:52 Niestety, ale nasze politechniki od lat ksztalca tylko pseudoinzynierow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: men To ja też bym chciał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.10, 07:25 To ja też bym chciał. Nawet te 2000 na rekę. Jako mgr inż. inzynierii chemicznej PW, aktualnie kierownik wydziału produkcyjnego z ponad 25 letnim stażem. Tyle, że w Lublinie. Odpowiedz Link Zgłoś
pawulon26 Żółtodzioby 3 tys.:D? 15.04.10, 08:18 Taa...zycie szybko zweryfikuje ich oczekiwania....:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 3.14 Re: Żółtodzioby 3 tys.:D? IP: 192.100.112.* 15.04.10, 08:37 Jestem tegorocznym absolwentem fizyki technicznej, w mojej pierwszej pracy mam 3200 na rękę. Wrocław. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DOC Wysyp inżynierów IP: *.riz.pl 15.04.10, 17:17 Dzisiaj liczy się naprawdę tylko tytuł doktora lub wyżej, na całym świecie... Odpowiedz Link Zgłoś
drniehabil Re: Wysyp inżynierów 15.04.10, 17:56 Co moze byc wyzej niz doktor (PhD)? Najlepsze wyzsze uczelnie swiata (Oxbridge, MIT czy Harvard) nadaja tylko stopnie: Bachelor (BA, BSc, BComm etc.) Masters (MA, MSc, MBA etc.) oraz Doktor (PhD oraz tzw. doktoraty "fachowe", np. DBA). Odpowiedz Link Zgłoś
drniehabil Re: Wysyp inżynierów 15.04.10, 17:22 Takich? Prof. dr hab. inż. Wiesław Kuźmicz urodził się w Warszawie w 1946 roku. Ukończył studia w roku 1970, stopień doktora otrzymał w roku 1974, doktora habilitowanego w roku 1987, tytuł profesora w roku 2000. - Zakladam, ze to wszystko na PW, na dodatek dr i dr hab. PRLowskie.. OD MGR DO PROF., NA TEJ SAMEJ UCZELNI, czyli typowy przypadek chowu wsobnego.... W latach 1970 - 1977 pracował na Politechnice Warszawskiej, w latach 1977-78 odbył na własne życzenie staż przemysłowy w Naukowo-Produkcyjnym Centrum Półprzewodników w Warszawie, po czym powrócił do pracy w PW. W latach 1984-85 i powtórnie w roku 1989 wykładał i prowadził badania w Carnegie-Mellon University w Pittsburgu, USA. - Polska Ludowa Pana tam wyslala na koszt podatnikow, podczas gdy ja wtedy wyjechalem z PRLu i pracowalem na wlasny rachunek na Zachodzie jako Systems Analyst i Software Engineer w takich koroporacjach jak np. Compaq i Datapoint, oraz w bankowosci i ubezpieczeniach (m. in. Barclays Bank i Eagle Star). Wygłaszał wykłady zaproszone i seminaria w kilkudziesięciu uczelniach kilkunastu krajów. - I co z tego? Ja tez bralem udzial w licznych miedzynarodowych konferencjach naukowych w Australii, W. Brytanii, Niemczech, Hiszpanii i Portugalii. W roku 2001 pracował w Instytucie Technologii Elektronowej w Warszawie (na urlopie bezpłatnym z PW). Obecnie jest kierownikiem zakładu w Instytucie Mikroelektroniki i Optoelektroniki Politechniki Warszawskiej na stanowisku profesora zwyczajnego. - OK. Pracowal Pan. To juz wiemy. Ale co tam Pan konkretnie zrobil? Jakich wynalazkow tam Pan dokonal, ze ma Pan doktorat, habilitacje i profesure? Obawiam sie, ze przecietny zachodnioeuropejski inzynier z tej samej specjalnosci dokonal znacznie wiecej wynalazkow, i to opatentowanych, niz Pan. Jest autorem bądź współautorem blisko 100 publikacji naukowych, monografii habilitacyjnej, książki (2 wydania) oraz multimiedialnego podręcznika elektronicznego. - Znow ILOSC, zamiast JAKOSCI. Ja nie mam moze az tyle publikacji, ale za to sa one wyzszej jakosci... ILE MA PAN NA SWYM KONCIE PATENTOW? W PoP znalazlem tylko 1 samodzielnapanska publikacje i to z roku 1986. Wypromował 8 doktorów. - Takich samnych jak on sam, czyli niewiele wartych. W roku 1995 zainicjował i prowadzi do dziś działania wspierające transfer wiedzy i technologii w zakresie mikroelektroniki do polskich fi rm. Z jego inicjatywy już w końcu lat 90 na trzech polskich uczelniach powstały ośrodki temu służące. Obecnie jego zakład blisko współpracuje z 5 polskimi firmami. - Konkretnie: transfer jakich techologii, do jakich firm? Za ile? Od roku 1993 stale uczestniczy wraz ze swym zakładem w projektach kolejnych programów ramowych UE. W latach 2002 - 2005 był inicjatorem i koordynatorem dużego projektu w 5 Programie Ramowym UE. Od roku 2000 jest ekspertem Komisji Europejskiej oceniającym wnioski projektowe i projekty w toku. - To dzialanosc urzedowa, a nie naukowa. W latach 1995 - 2000 współpracował społecznie z Departamentem Strategii Gospodarczej Ministerstwa Gospodarki, zajmując się m.in. zagadnieniami transferu technologii, brał udział w opracowaniu rządowego programu podnoszenia innowacyjności polskiej gospodarki (który nie doczekał się realizacji). - Jak widac, marnowal Pan tylko czas... Jest członkiem-założycielem Społecznego Towarzystwa Oświatowego, należy do grona organizatorów i był długoletnim członkiem władz jednej ze szkół podstawowych STO w Warszawie. - Znow: co to ma wspolnegoz nauka? Żonaty, ma dwoje dorosłych dzieci: syn - drobny przedsiębiorca, córka (z wykształcenia matematyk i psycholog) jest doktorantką w SGH i równocześnie pracuje w firmie badania opinii publicznej jako konsultantka w zakresie metod statystycznych. - Ja tez mam dzieci. I co z tego? PROSZE SIE NIE OSMESZAC! MA PAN DOROBEK MNIEJ ZNACZACY NIZ PRZECIETNY INZYNIER PRACUJACY W TAKICH FIRMACH JAK NP. INTEL CZY PHILLIPS... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: Wysyp inżynierów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.10, 18:59 Nie jestem akurat z tej branży, co kolega drniehabil, ale przykro mi to mówic bo w branży autoatyka i napędy jest podbnie. Profesorzy i doktorzy interesują się jak wyciągnąc pieniądze ... i tylko tyle a tak naprawde studenci mogliby się więcej nauczyc od inżyniera aktywnego zawodowo. Pozdrawiam Cię drniehabil i ciesze się że są ludzie którzy to widzą. Odpowiedz Link Zgłoś
drniehabil Re: Wysyp inżynierów 16.04.10, 20:18 Ja jestem ekonomista, a nie inzynierem. Ale z racji mej specjalnosci (ekonomika transportu) musze troche wiedziec o technice... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: La Zgadza sie IP: *.171.196.157.static.crowley.pl 16.04.10, 09:56 Pracuje w duzym koncernie branzy budownictwa drogowego. Zapotrzebowanie na inzynierów z moich obserwacji nie slabnie i wydaje mi sie ze ten trend utrzyma sie jeszcze przez dobrych kilka lat a co do zarobków to na pewno są one na poziomie o wiele wiekszym niz w innych branzach (na poczatek). Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Zgadza sie 16.04.10, 10:16 > Pracuje w duzym koncernie branzy budownictwa drogowego. > Zapotrzebowanie na inzynierów z moich obserwacji nie slabnie i > wydaje mi sie ze ten trend utrzyma sie jeszcze przez dobrych kilka > lat a co do zarobków to na pewno są one na poziomie o wiele wiekszym > niz w innych branzach (na poczatek). Jak koncern stricte drogowy to pewnie Mota-Engil albo Strabag? W tym pierwszym o ile mi wiadomo rzeczywiście cały czas rekrutują, ale ciekaw jestem, czy w drogach szukacie ludzi o konkretnych kwalifikacjach, czy bez konkretnego doświadczenia i po nie-drogowych specjalnościach też jest szansa się dostać?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wsxx mota IP: *.chello.pl 16.04.10, 11:14 mota wali w chuja ciagle rekrutuja bo jest rotacja ludzie odchodza, bo maja dosc krętactwa porugalom sie wydaje ze drugi raz dzikie ludy podbijają i ze sa potega kolonialna Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: mota 16.04.10, 12:52 I tak chyba lepsze to i przemęczyć się chwilę, ale w zawodzie. Z doświadczeniem przynajmniej można startować później do większej liczby firm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inż.mechanik Wysyp inżynierów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.10, 11:01 Przyszli koledzy po fachu zejdźcie na ziemię.Najpierw płaca do 1500zł na produkcji potem to już zależy od umiejętności i chęci oraz szczęścia może 2300 na rękę ale to z doświadczeniem min 5 letnim.Taka jest rzeczywistość która zagościła w moim życiu ale również i w waszym będzie się sprawdzać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inżynier Wysyp inżynierów IP: *.chello.pl 16.04.10, 12:15 wysyp inżynierów...a ja kurcze jestem bez pracy już 2 lata. Odpowiedz Link Zgłoś
drniehabil Re: Wysyp inżynierów 16.04.10, 13:20 No coz, jesli takich, to bron nas Boze: Prof. dr hab. inż. Wiesław Kuźmicz urodził się w Warszawie w 1946 roku. Ukończył studia w roku 1970, stopień doktora otrzymał w roku 1974, doktora habilitowanego w roku 1987, tytuł profesora w roku 2000. - Zakladam, ze to wszystko na PW, na dodatek dr i dr hab. PRLowskie.. OD MGR DO PROF., NA TEJ SAMEJ UCZELNI, czyli typowy przypadek chowu wsobnego.... W latach 1970 - 1977 pracował na Politechnice Warszawskiej, w latach 1977-78 odbył na własne życzenie staż przemysłowy w Naukowo-Produkcyjnym Centrum Półprzewodników w Warszawie, po czym powrócił do pracy w PW. W latach 1984-85 i powtórnie w roku 1989 wykładał i prowadził badania w Carnegie-Mellon University w Pittsburgu, USA. - Polska Ludowa Pana tam wyslala na koszt podatnikow, podczas gdy ja wtedy wyjechalem z PRLu i pracowalem na wlasny rachunek na Zachodzie jako Systems Analyst i Software Engineer w takich koroporacjach jak np. Compaq i Datapoint, oraz w bankowosci i ubezpieczeniach (m. in. Barclays Bank i Eagle Star). Wygłaszał wykłady zaproszone i seminaria w kilkudziesięciu uczelniach kilkunastu krajów. - I co z tego? Ja tez bralem udzial w licznych miedzynarodowych konferencjach naukowych w Australii, W. Brytanii, Niemczech, Hiszpanii i Portugalii. W roku 2001 pracował w Instytucie Technologii Elektronowej w Warszawie (na urlopie bezpłatnym z PW). Obecnie jest kierownikiem zakładu w Instytucie Mikroelektroniki i Optoelektroniki Politechniki Warszawskiej na stanowisku profesora zwyczajnego. - OK. Pracowal Pan. To juz wiemy. Ale co tam Pan konkretnie zrobil? Jakich wynalazkow tam Pan dokonal, ze ma Pan doktorat, habilitacje i profesure? Obawiam sie, ze przecietny zachodnioeuropejski inzynier z tej samej specjalnosci dokonal znacznie wiecej wynalazkow, i to opatentowanych, niz Pan. Jest autorem bądź współautorem blisko 100 publikacji naukowych, monografii habilitacyjnej, książki (2 wydania) oraz multimiedialnego podręcznika elektronicznego. - Znow ILOSC, zamiast JAKOSCI. Ja nie mam moze az tyle publikacji, ale za to sa one wyzszej jakosci... ILE MA PAN NA SWYM KONCIE PATENTOW? W PoP znalazlem tylko 1 samodzielnapanska publikacje i to z roku 1986. Wypromował 8 doktorów. - Takich samnych jak on sam, czyli niewiele wartych. W roku 1995 zainicjował i prowadzi do dziś działania wspierające transfer wiedzy i technologii w zakresie mikroelektroniki do polskich fi rm. Z jego inicjatywy już w końcu lat 90 na trzech polskich uczelniach powstały ośrodki temu służące. Obecnie jego zakład blisko współpracuje z 5 polskimi firmami. - Konkretnie: transfer jakich techologii, do jakich firm? Za ile? Od roku 1993 stale uczestniczy wraz ze swym zakładem w projektach kolejnych programów ramowych UE. W latach 2002 - 2005 był inicjatorem i koordynatorem dużego projektu w 5 Programie Ramowym UE. Od roku 2000 jest ekspertem Komisji Europejskiej oceniającym wnioski projektowe i projekty w toku. - To dzialanosc urzedowa, a nie naukowa. W latach 1995 - 2000 współpracował społecznie z Departamentem Strategii Gospodarczej Ministerstwa Gospodarki, zajmując się m.in. zagadnieniami transferu technologii, brał udział w opracowaniu rządowego programu podnoszenia innowacyjności polskiej gospodarki (który nie doczekał się realizacji). - Jak widac, marnowal Pan tylko czas... Jest członkiem-założycielem Społecznego Towarzystwa Oświatowego, należy do grona organizatorów i był długoletnim członkiem władz jednej ze szkół podstawowych STO w Warszawie. - Znow: co to ma wspolnegoz nauka? Żonaty, ma dwoje dorosłych dzieci: syn - drobny przedsiębiorca, córka (z wykształcenia matematyk i psycholog) jest doktorantką w SGH i równocześnie pracuje w firmie badania opinii publicznej jako konsultantka w zakresie metod statystycznych. - Ja tez mam dzieci. I co z tego? PROSZE SIE NIE OSMESZAC! MA PAN DOROBEK MNIEJ ZNACZACY NIZ PRZECIETNY INZYNIER PRACUJACY W TAKICH FIRMACH JAK NP. INTEL CZY PHILLIPS... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzzyk Re: Wysyp inżynierów IP: *.chello.pl 16.04.10, 17:51 .. powtarzasz się!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slawek Wysyp inżynierów IP: *.nov.com 16.04.10, 12:36 polecam lekturę artykułu spod tego adresu: machinedesign.com/article/is-the-design-engineer-extinct-1005 Niestety tezy w nim zawarte ("wymieranie" konstruktorów) miałem okazję zaobserwować, gdy kierownictwo firmy w której ówcześnie pracowałem (konstruktor mechanik) zdecydowało się "podarować" mi pomocnika. Gdy przychodził kandydat z reguły prosiłem o dokończenie tego czym się akurat zajmowałem. Był to na przykład rysunek nieskomplikowanej części czy drobne obliczenia. W 3D chyba już każdy student potrafi coś "wybryłować", ale poprawne zwymiarowanie (nie wspominając o tolerowaniu) takiego tworu to już było wyzwanie ponad siły... Na prośbę o dobranie reduktora (pytanie tylko o moc zamontowanego silnika) w ciągu jednego dnia trzech kandydatów stwierdziło, że skoro jest tak trudno to oni jednak nie... To co gdy produkt trzeba zoptymalizować? Gdy trzeba się posłużyć matematyką? Problem jest ukryty znacznie głębiej. Przez kilka lat prowadziłem ćwiczenia ze studentami (podstawy programowania; statystyka; podstawy badań inżynierskich). Podczas zajęć ze studentami I-go roku zauważyłem, że wielu z nich ma problemy z działaniami na ułamkach zwykłych (podstawówka!), spore problemy z przekształcaniem równań liniowych (chyba też podstawówka). Zdarzyła mi się grupa studentów, którzy potrzebowali wyznaczyć 6 punktów do równania y=2x-5 zanim ktoś się dopatrzył prostej na wykresie... Czy uczelnie techniczne mają nauczać podstaw matematyki, fizyki? Kiedy w takim razie uczyć "inżynierstwa"? Pozostaje jeszcze sprawa języka angielskiego. Obawiam się, że w obecnej dobie, jego znajomość staje się nieodzowna. Jeśli inżynier ma się tytułować nowoczesnym musi studiować przynajmniej patenty, minimum te związane z jego specjalizacją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzzyk Re: Wysyp inżynierów IP: *.chello.pl 16.04.10, 17:59 One nie uczą inżynierów, to się tylko tak nazywa. Dzisiejszy inż. to klasa dawnych techników i 90% z nich na takim staowisku zakończy karierę. Kto kształci inż.? Nikt, firmy same muszą się o to starać. Dlatego rynek tak wygląda jak wygląda. Z jednej strony mnóstwo absolwentów szukających pracy z drugiej wiele firm rozpaczliwie szukających Inżynierów. Pdkreślam Inżynierów nie mgr inż. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AP Wysyp inżynierów IP: *.icpnet.pl 01.05.10, 12:19 To nie są pierdoły, to jest prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
wycofany Jeden krawiec 20 lat przcował jako inż. 01.05.10, 13:45 I dobrze mu szło... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robson Wysyp inżynierów IP: 82.177.196.* 27.05.10, 09:12 Jest jeden problem, połowa z nich wyjedzie za granicę. Sam to zrobiłem, ale u nas naprawdę nie ma szacunku dla inż. Po technikum 5 lenim, 5 latach na studiach mechanicznych, w Polsce zaproponowano mi 1,2 tyś. Lekko się zaśmiałem, a dzisiaj pracuję za granicą i odkładam 12 tyś. Tyle w temacie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawel_AGH Re: Wysyp inżynierów IP: 80.48.144.* 03.06.10, 23:56 POLSKA to kraj dla politologów he he Odpowiedz Link Zgłoś