Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Trzeba wypchnąć młodych w świat

    IP: *.chello.pl 24.05.10, 15:44
    Profesorowie mówią że jak ktoś odbędzie półroczny staż to może być
    adiunktem...Czyli poszukujemy starych kawalerów i panien, którzy nie mają
    zobowiązań i mogą pracować na 100% za ok.3000 zł/brutto na miesiąc i musi
    reprezentować poziom światowy, znać języki obce itp. Ciekawe kto zostanie, bo
    po obserwacji kadry uczelni to widać że średnia profesorska wieku wynosząca 60
    lat widać że młode pokolenie ma to w du..ie ...Po drugie szkoda że mówią to
    osoby, które obecnie maja odchowane dzieci siedzą na ciepłych stołeczkach, nie
    pozwalają robić habilitacji i cały czas wymyślają coś nowego...
    Obserwuj wątek
      • Gość: malgorzata.academi Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.chello.pl 24.05.10, 15:48
        Cytat:
        "Łatwiej jednak przenieść się do innego miasta, niż wyjechać na kilka miesięcy
        albo nawet kilka lat za granicę bez możliwości utrzymania ze stypendium żony i
        dzieci."

        Otoz zdecydowanie nie zgadzam sie z ta opinia, ale jest to jeszcze jedna
        "mentalna" bariera dla srodowiska akademickiego. Na razie wiekszosc
        "mobilnosci" to mobilnosc "stypendialna". Ciagle ma ona niewiele wspolnego z
        prawdziwa mobilnoscia, ktora polega na startowaniu w otwartych openingach i
        wygrywaniu z innymi kandydatami. A wtedy pensja juz jest "normalna".

        Mam wrazenie, ze ciagle zbyt wiele osob wyjezdzalo z kraju "na gotowe". Jednak
        takie doswiadczenia sprowadzaja sie wylacznie do porownania warunkow pracy i
        zdecydowanie nie wystarczaja by reformowac sytuacje w kraju. Swietnym
        przykladem sa tutaj raporty o stypendystach FNP - glownie skarza sie na WLASNE
        problemy w kontekscie wlasnej kariery (niezaleznosci i funduszy). Zbyt rzadko
        maja przemyslenia dotyczace problemow systemowych, funkcjonowania polskich
        uczelni, organizacji procesu dydaktycznego, procesu oceny, awansu a zwlaszcza
        rekrutacji. To ostatnie zreszta przewaznie ich nie dotyczy bo wyjezdzaja "on
        leave".
        • Gość: zlewozmywak najpierw wypchnąć wszystkich członków PZPR IP: *.opera-mini.net 25.05.10, 08:41
          dopóki ta sitwa będzie trzęsła edukacją nie ma szans na lepsze
      • Gość: bonobo Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat... IP: 132.170.11.* 24.05.10, 16:08
        ...tyle, iz to w dalszym ciagu nie zmieni skostnialego, mocno
        sfeudalizowanego (habilitacje, dozywotnie profesury "belwederskie" i
        inne tego typu "wynalazki...), niewydolnego i nieudolnego systemu
        szkolnictwa wyzszego i nauki obowiazujacego w Polsce!!!
      • Gość: anonymous Polskie uczelnie post RWPG bezuzytecne w Polsce IP: *.dip.t-dialin.net 24.05.10, 16:15
        Polskie uczelnie szczegolnie techniczne sa w warunkach praktycznego
        braku przemyslu w porownaniu z np. Niemcami nie potrzebne i jako
        swiadomy lub nieswiadomy element komunistycznego terroru i zaplecze
        Wojsk Ukladu Warszawskiego ksztalcace kadry oficerow rezerwy i
        dostarczajace elektronike wojskowa powinny byc
        zamkniete. Najwieksze strategiczne firmy PRL bedace zapleczem
        laboratoryjnym najwazniejszych uczelni technicznych jak Unitra,
        FSA, FSM , Fablok, Pafawag czy Bumar zostaly praktyczne zamniete lub
        ograniczyly produkje to 10% produkcji PRL nie
        wytrzymujac tapniecia otwarcia zapory pomiedzy RWPG i stara unia Europejska
        z powodu opoznienia technologii RWPG do starej unii i USA okolo
        50 lat, uzywania czesto bez glebszego zrozumienia obcych technologii
        ukradzionych przez Stasi np. procesory MCY czy samoloty Tu).
        jedyna alternatywa byloby pdtrzymywanie przemyslu PRL i jego uczelni
        sztucznie w czasie traktujac wszyzstko PRL jako wewnetrzne laboratoria
        rzadowe z powodu przesuniec czasu technologicznego ale w kraju nie
        zmiltaryzowanym nie ma to sensu.
      • dystansownik Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat 24.05.10, 16:17
        > Ciekawe kto zostanie, bo
        > po obserwacji kadry uczelni to widać że średnia profesorska wieku wynosząca 60
        > lat widać że młode pokolenie ma to w du..ie ...Po drugie szkoda że mówią to
        > osoby, które obecnie maja odchowane dzieci siedzą na ciepłych stołeczkach, nie
        > pozwalają robić habilitacji i cały czas wymyślają coś nowego...

        Dokładnie. Teraz nawet na robienie doktoratu niewiele osób chce zostawać na
        uczelniach, przynajmniej jeśli chodzi o techniczne. Dla większości wizja
        spędzenia kolejnych lat za głodowe "stypendium" wcale nie jest zbyt zachwycająca.

        Sam znam jedną osobę, którą świetnie się na studiach uczyła, byłaby idealnym
        materiałem na naukowca, ale odmówiła na propozycję robienia doktoratu, bo
        siedzenie do 30-stki rodzicom na głowie lub kombinowanie od pierwszego do
        pierwszego wcale nie jest marzeniem młodego człowieka. Po prostu w wyuczonym
        zawodzie ma lepsze perspektywy niż na uczelni.
        Jak do tak kiepskich warunków dorzucimy jeszcze obowiązkowy wyjazd za granicę,
        żeby później można było liczyć na etat na uczelni, to już sobie mogę wyobrazić
        jakie tłumy będą walić do nich pchając się do pracy. :P
        • Gość: titta Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.botany.gu.se 24.05.10, 16:47
          Traktujecie ten wyjazd za granice jak niewiadomo jakie zeslanie. A
          to przeciez jest plus pracy na uczelni: mozliwosc na wmiare
          bezproblemowe zobaczenie jak zyje sie "gdzies indziej".
          • Gość: erazmus Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.05.10, 18:15
            ależ my wiemy, jak jest gdzie indziej. Po prostu - zrozum, mając 24-
            28 lat to człowiek myśli raczej o tym, żeby dziecko zrobić i
            odchować, a nie o tym, żeby jeździć za granicę, jeśli chce np.
            pracować na uczelni. Dużo łatwiej założyć rodzinę i pracować w
            wyuczonym zawodzie, choćby i za 'głodową' pensję jak na takie
            wykształcenie, ale zostać w miejscu, brać kredyt na mieszkanie,
            dzieciaka 'zrobić'. Z takim wyjazdem to nic nie wiadomo, bo to
            dziewczyna się rozmyśli albo rozwiedzie, albo będzie chciała już
            teraz na już mieć własne cztery kąty (kredyt). A nikt nie da
            gwarancji, że etat na rodzinnej uczelni dostaniesz, przy takiej
            ilości znajomości i poplecznictwa, jaka jest w skostniałym
            szkolnictwie wyższym.

            Jak ktoś niżej napisał - ja też już się rozpędzam, rozkładam
            skrzydła i lecę w ciemno...
            A w zamian sąsiad będzie ojcem moich dzieci.
            • Gość: bonobo Re: Troche wiecej zaufania, prosze... IP: 132.170.11.* 24.05.10, 20:51
              "Jak ktoś niżej napisał - ja też już się rozpędzam, rozkładam
              skrzydła i lecę w ciemno... A w zamian sąsiad będzie ojcem moich
              dzieci."

              Biedna jest twoja ("erazmusie") zona, oj biedna... o ile,
              oczywiscie, takowa posiadasz!
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat 25.05.10, 08:07
              > zrozum, mając 24-
              > 28 lat to człowiek myśli raczej o tym, żeby dziecko zrobić i
              > odchować

              Na zachodzie w tym wieku ludzie mają chyba nieco inne myślenie...
          • Gość: elel Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.itc.pw.edu.pl 25.05.10, 08:35
            Gość portalu: titta napisał(a):

            > Traktujecie ten wyjazd za granice jak niewiadomo jakie zeslanie. A
            > to przeciez jest plus pracy na uczelni: mozliwosc na wmiare
            > bezproblemowe zobaczenie jak zyje sie "gdzies indziej".

            Bez rodziny - to oczywiście zesłanie.
            Z rodziną - współmałżonek musi rzucić pracę.
            Bezproblemowe zobaczenie jak się żyje? - Raczej wiemy jak się żyje - lekko miło
            i przyjemnie - tylko pojawia się pytanie co po powrocie?
            Konkursy na stanowiska na polskich uczelniach to przecież fikcja. Jak nie masz
            pracy dogadanej przed wyjazdem to i po powrocie jej mieć nie będziesz. A to się
            może zmienić podczas nieobecności. Są przecież synowie, córki, małżonkowie
            profesorów/profesorek, którym nie wyszło w życiu i trzeba ich gdzieś poupychać.
            U nas w instytucie naliczyłem 4 zatrudnionych dzieci naszych profesorów.

            Czy coś się wynosi z wyjazdów? Niektórzy wynoszą inni nic - ale tak samo jest w
            sumie ze wszystkim. Znam takich, którzy wrócili i z zapałem wprowadzają
            zagraniczne standardy - w dziedzinie badań (bo w żadnej innej nie mogą) -
            starcza im tej pary na pół roku maks rok.
            A są tacy, którzy jawnie mówią, że to była kompletna strata czasu.

            Reforma szkolnictwa powinna zacząć się gdzieś indziej.
      • Gość: Profesorek Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.aster.pl 24.05.10, 16:18
        Cudowny pomysł. Przez pół roku bez dzieci i męża doskonale można
        przeżyć i wszystkim to dobrze zrobi. Jedno pytanie - jak młody
        pracownik naukowy ma sobie ten staż załatwić??? Jeżeli uczelnia mu
        go zapewni - podpisuję się obiema rękami pod tym pomysłem.
        Sama "stażowałam" i studiowałam trochę za granicą, więc wiem, jak
        dużo to daje - język, nowa wiedza, nowe metody badawcze, inne
        podejście dydaktyczne. Procentuje przez całe życie.
        • Gość: titta Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.botany.gu.se 24.05.10, 16:42
          >>Jedno pytanie - jak młody pracownik naukowy ma sobie ten staż
          >>załatwić???
          Normalnie. Zaczynajac chodzby od wyjazdow na konferencje i kontaktow
          mailowych. Do nas (Szwecja) trafila dziewczyna z jakiejs Kurdyjskiej
          miescinki (ma meza i dziecko, z ktorymi widuje sie na skypie).
          Trafila przez kontakt mailowy, nawet na miejscowe stypendium sie
          zalapala. Takich osob jak ona jest sporo. Jak sie chce to sie da.
          • Gość: aktualnie tez styp Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.cdma.centertel.pl 25.05.10, 09:20
            Tak, tak to wszystko bardzo piekne!
            Ja tez aktualnie musze (!) - bedac na stazu - ogladac moja zone i dziecko na
            skype i jest to katorga! Masz dzieci? Wiesz jak to pieknie, jak dziecko sie
            pyta, a dlaczego ciebie tutaj nie ma? Oczywiscie mozesz zaczac mu opowiadac o
            wartosci badan naukowych, jakie prowadzisz, postepie cywilizacyjnym, jaki sie za
            pomoca tego w Polsce dokona, itp...
            Generlanie, to moze od razu powinno sie zakazac naukowcom posiadania potomstwa?
        • Gość: PhD US Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.mrl.uiuc.edu 24.05.10, 19:28
          Czasami trzeba samemu sobie poszukac (uczelnia nie musi prowadzic jak dziecko za
          raczke :)).Polecam tiptop.iop.org/index.cfm?action=job.list&jobtype=4
        • Gość: pablo Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: 38.110.17.* 25.05.10, 03:27
          trzeba probowac - pracuje w R&D w UK i dostajemy kilka(nascie) podan
          od studentow/doktorantow z pytaniem o mozliwosc odbycia stazu.
          Jest to praca bardziej jako pracownik techniczny ale daje szanse
          zobaczenia co dzieje sie w danej dziedzinie w przemysle.
          teraz szukam studenta (lub poczatkujacego doktoranta) do swojej
          grupy, wyslalem info do kilku profow w Polsce - i nikt nie zglasza
          sie. wiec niedlugo zaczen szukac w innych kraja.
          szkoda bo to daje szanse na dobra prace pozniej...
      • frusto Już się rozpędzam 24.05.10, 16:18
        Czyli mam zostawić żonę z 3 letnim synem i małą córeczką, czy też żona ma rzucić
        pracę (i wtedy już na pewno nie wróci) i jechać ze mną? A może od razu mam brać
        rozwód? Jak pensja będzie odpowiednia, to czemu nie..

        • annataylor Re: Już się rozpędzam 24.05.10, 18:08
          bez przesady, pół roku to nie tak dużo, wytrzymasz bez
          rodziny...dlaczego wszyscy tak bardzo dramatyzują z tymi rodzinami???
          mojego taty nie ma 8 miesięcy w domu i żyję :)
          • hollowcat problem chyba nie jest w rodzinie 24.05.10, 18:31
            Na polskich uczelniach pensja jest praktycznie głodowa. Dorabiając na boku możesz całkiem nieźle żyć, ale jeśli masz wyjechać za granice i utrzymać rodzinę z gołej pensji uczelnianej to już dramat.

            Ogólnie pomysł mi się podoba, można by jeszcze wiecej wymagań i innowacji wprowadzić - ale niech na uczelniach płacą z 2-3 razy więcej to wtedy to bedzie możn wprowadzić. Bo teraz wprowadzą mega-wymagania za 2000zł netto...
        • Gość: PhD US Re: Już się rozpędzam IP: *.mrl.uiuc.edu 24.05.10, 18:29
          Sam wybrales kariere naukowa. Poza tym, pol roku gdzies na uniwersytecie w
          Europie( gdzie z kazdego kraju do Polski jest 1-2h lotu) to nie jest wielkie
          wyrzeczenie.
        • Gość: rektor Re: Już się rozpędzam IP: 95.108.9.* 25.05.10, 06:52
          frusto napisał:
          > Czyli mam zostawić żonę z 3 letnim synem i małą córeczką, czy też żona ma
          > rzucić pracę (i wtedy już na pewno nie wróci) i jechać ze mną?

          A jeśli nie - czyli nadal mam utrzymywać darmozjada o wąskich jak szparka
          Azjatki horyzontach myślowych, miernej wiedzy i bez kontaktów z Zachodem? A na
          licho mi taki pracownik? University is not a social support for lasy and
          non-activ workers (ach, sorry, ty przecież nie rozumiesz bo twój angielski to
          żenada, z którą przygodę zakończyłeś na III semestrze studiów...)

          Wypad - albo na zagraniczny staż, albo z uczelni. I krótka piłka ;)
          • Gość: antyHipokryta Re: Już się rozpędzam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.10, 07:03
            to musialbys sie sam zwolnic rektorze- przy twoim horyzoncie myslowym azjatek
            szparki wydaja sie byc szerokosci nilu
            • Gość: ccc Chyba "lazy" o ile znam język Shakespeare'a? IP: *.xdsl.centertel.pl 25.05.10, 07:42
              Magnificencjo, do roboty - podszkolić angielski
      • Gość: nemo666 Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: 213.156.124.* 24.05.10, 16:26
        jestem dopiero studentem, ale pomysł wydaje się dobry. i nie mówcie mi,
        że nie da się pół roku wytrzymać z dala od rodziny. poza tym nikt nie
        każe jechać na biegun, można np do niemiec skąd w kilka godzin
        pociągiem za nie duże pieniądze można na święta/weekend wrócić.
      • Gość: pracownik uczelni Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: 217.17.38.* 24.05.10, 16:38
        Jestem stosunkowo krótko po doktoracie, studenci dość licznie
        wybierają moje kursy (a zapewniam, że nie chodzi o stawiane "za
        darmo" piątki), mam niezły dorobek i umiem pracować z ludźmi z
        innych ośrodków przez net, bo w mojej dziedzinie kontakt bezpośredni
        nie jest naprawdę niezbędny (ekonomia nie jest bowiem nauką
        eksperymentalną). Jako student dostałem X nagród, w tym dla
        najlepszego absolwenta. I powiem tak: dla mnie wprowadzenie "nakazu"
        wyjazdu oznacza koniec pracy na uczelni. Nie będę na pół roku
        zostawiał wszystkiego, w szczególności rodziny. Nie interesuje mnie,
        że "w kraju Y taka zasada obowiązuje od kiedys tam". Być może w
        kraju Y zarobki na uczelniach są takie, że po powrocie z takiego
        wyjazdu za zwykłą uczelniana pensję da się utrzymać. My niestety nie
        mamy takich warunków i to się nie zmieni prędko. Oznacza to, że po
        powrocie co miesiąc na konto zaczyna wpływać niecała średnia
        krajowa, bo z obiegu prywatnych szkół i prac dla biznesu wypada się
        szybko i raczej na trwałe. A niestety nie jest poważne proponować
        niecałą średnią krajową (adiunktom) za uczciwą pracę, bo pracownik
        uczelni powinien być elitą intelektualną i tym samym chyba jednak
        zarabiać nieco więcej niż kierowca autobusu. Morał: jeśli już wpada
        się na ten niezdrowy pomysł NAKAZYWANIA ludziom opuszczenia rodziny
        na pół roku (lub więcej - cos czytałem i o dwóch latach), to pytanie
        brzmi: w imię czego? Pieniędzy? Nie, bo ich nie ma. Satysfakcji? Jak
        można ją mieć, kiedy sąsiad-tirowiec może sobie pozwolić na znacznie
        wyższy standard życia. Idei? No niestety, na to nie każdego stać, a
        nawet jeśli - obowiązek dydaktyczny ciąży coraz bardziej, gdy
        młodzież przychodząca na studia powoli zaczyna mieć kłopoty z
        czytaniem i mnożeniem do stu.

        Życzę powodzenia i dobrych kadr na przyszłość - na pewno miliony się
        skuszą i to miliony tych najlepszych. Chyba że zaimportujemmy
        najlepszych studentów z Hawany albo Ułan Bator - oni będą pod
        wrażeniem standardu polskich szkół.
        • Gość: titta Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.botany.gu.se 24.05.10, 16:51
          Pisz wprost, ze nie chodzi o rozlake z rodzina, a dodatkowe etaty. Z
          tym sie zgodze, dosc chore, ze czlowiek nie moze wyzyc z samej pracy
          na uczelni.
          Z drugiej strony: nie wyobrazam soie jak w naukach scislych ktos
          chce sie rozwijac nie wyjezdzajac.
        • Gość: bonobo Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: 132.170.11.* 24.05.10, 17:24
          "I powiem tak: dla mnie wprowadzenie "nakazu"
          wyjazdu oznacza koniec pracy na uczelni"

          To chyba tylko w Polsce ludzie moga wypisywac podobne (jak wyzej)
          opinie!
      • wielki_czarownik Totalne oderwanie od rzeczywistości 24.05.10, 16:58
        Ludzie mają rodziny, przyjaciół, domy etc. i mają to zostawić, pojechać na ileś miesięcy w świat po to, aby wylądować na państwowej uczelni z pensją porównywalną z zarobkami sprzedawcy?
        Ciekawe ilu ludzi sobie dzięki tej wymianie naukowej rozpieprzy życie osobiste.
        • Gość: bonobo Re: Totalne oderwanie od rzeczywistości ??? IP: 132.170.11.* 24.05.10, 17:29
          "Ciekawe ilu ludzi sobie dzięki tej wymianie naukowej rozpieprzy
          życie osobiste."

          Ciekaw jestem ("wielki czarowniku"), czy w podobny sposob, np.
          martwiles sie o zycie osobiste zolnierzy wysylanych na roznego
          rodzaju misje (czytaj - wyprawy wojenne)?

          P.S. Praca naukowa (traktowana na serio) praktycznie
          zawsze wymagala poswiecania sporej ilosci czasu oraz
          wysilku. To nie jest i nie musi byc zajecie dla kazdego!
          • wielki_czarownik Re: Totalne oderwanie od rzeczywistości ??? 24.05.10, 19:52
            Zawód żołnierza polega na tym, że jeździ się to tu, to tam i strzela do innych. To wymaga odpowiednich predyspozycji. Zawód naukowca zaś wybierają z reguły ludzie ceniący spokój, stabilizację i preferujący używanie mózgu zamiast mięśni. Jasne - to wymaga czasu, ale do tej pory ten czas można było zużywać w domu i pomiędzy napisaniem jednego a drugiego akapitu wyjść z dzieckiem na plac zabaw, albo pogadać z żoną.
            Zmuszanie ludzi, żeby wbrew sobie jeździli po obcych krajach jest bezsensem. Niech liczy się dorobek naukowy, intelekt itp. a nie to czy ktoś odbębnił staż w jakimś lokalnym niemieckim uniwersytecie, czy nie.
            • odchudzacz Re: Totalne oderwanie od rzeczywistości ??? 24.05.10, 19:59
              wielki_czarownik napisał:

              > Jasne - to wymaga czasu, ale do tej pory ten czas można było
              zużywać w domu i p
              > omiędzy napisaniem jednego a drugiego akapitu wyjść z dzieckiem na
              plac zabaw,
              > albo pogadać z żoną.

              I mamy takich naukowcow jakich mamy.

              > Niech liczy się dorobek naukowy

              Oczywiscie, ale tego w ogrodku jordanowskim nie pomnozysz.

              > intelekt

              Ciekawe kryterium oceny naukowca. I jakze obiektywne...

              • wielki_czarownik Re: Totalne oderwanie od rzeczywistości ??? 24.05.10, 20:17
                odchudzacz napisała:


                > I mamy takich naukowcow jakich mamy.

                Upraszczasz. Mamy takich naukowców, jakich mamy dzięki feudalizmowi na uczelniach, ogromnemu obciążeniu pracą dydaktyczną, niskimi pensjami (i przez to wieloetatowością) i żenującymi warunkami pracy. Wiesz, że na UWr nie wszyscy profesorowie (o adiunktach nie wspominamy) mają komputery w gabinetach?


                > Oczywiscie, ale tego w ogrodku jordanowskim nie pomnozysz.
                >

                Prawda jest taka, że pracuje się (naukowo) w domu, bo na uczelni nie ma warunków (pomijamy uczelnie techniczne).


                > Ciekawe kryterium oceny naukowca. I jakze obiektywne...
                >

                Zatrudnisz na uczelni kogoś z IQ 90?
                • Gość: dr inż. AP Re: Totalne oderwanie od rzeczywistości ??? IP: *.aztw.cable.virginmedia.com 25.05.10, 21:22
                  Na uczelniach technicznych w Polsce też nie ma warunków.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Totalne oderwanie od rzeczywistości 25.05.10, 08:15
          > Ludzie mają rodziny, przyjaciół, domy etc. i mają to zostawić, pojechać na ileś
          > miesięcy w świat po to, aby wylądować na państwowej uczelni z pensją porównywa
          > lną z zarobkami sprzedawcy?

          Tego argumentu to już szczególnie nie rozumiem. Pracować na uczelni z pensją
          sprzedawcy, wyjechać i zarobić godziwe pieniądze, wrócić i znów zarabiać pensję
          sprzedawcy - to przecież tak czy tak daje więcej pieniędzy, niż siedzenie cały
          czas na pensji sprzedawcy.

          Zresztą, pracować w nauce należy tam, gdzie są pieniądze. Również w Polsce są
          grupy badawcze wygrywające takie granty, że zatrudnieni tam pracownicy mają
          bardzo przyzwoite zarobki.
          • wj_2000 Re: Totalne oderwanie od rzeczywistości 25.05.10, 09:02
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

            > Tego argumentu to już szczególnie nie rozumiem. Pracować na uczelni z pensją
            > sprzedawcy, wyjechać i zarobić godziwe pieniądze, wrócić i znów zarabiać pensję
            > sprzedawcy - to przecież tak czy tak daje więcej pieniędzy, niż siedzenie cały
            > czas na pensji sprzedawcy.
            >

            Taki model życia jak opisałaś funkcjonował w PRL. Moje pokolenie (a i starsze i
            nieco młodsze) naukowców było beneficjentami tego systemu. Tylko, że wtedy w
            Polsce zarabiało się ~30$ na miesiąc, a za granicą (zależnie od pozycji) od
            1500$ do 3000$. Po zaoszczędzeniu znacznego ułamka tamtej pensji było się w
            Polsce krezusem. Po paru latach znów wyjazd (mógł być już z rodziną, bo
            imperatyw oszczędzania nie był tak silny gdy z pierwszego wyjazdu miało się
            mieszkanie samochód, działkę i co nieco dolarów na koncie) i było "życie jak w
            Madrycie", lub jak kto woli "Kanada".
            To był magnes przyciągający młodych najzdolniejszych do uprawiania nauk
            (zwłaszcza ścisłych).
            Teraz siła nabywcza dolarowych (czy funtowych czy euro'wych) stypendiów (czy
            nawet wynagrodzeń) już nie jest w kraju tak szokująco wielka. Ewentualne
            oszczędności przywiezione stamtąd są porównywalne z tym co tu można dostać za
            byle chałturę. Dlatego działalność naukowa w Polsce utraciła walor ekonomiczny!
            Przestałą przyciągać najzdolniejszych (poza garstką zapaleńców).

            Nawiasem mówiąc, w zamożnym kraju, jakim były Stany Zjednoczone, pieniądze za
            pracę na uczelni nie były bynajmniej takie atrakcyjne dla miejscowych,
            tj. urodzonych Amerykanów. Były atrakcyjne dla imigrantów (albo visitorów) z
            Europy Wschodniej, potem dla Azjatów.

            Jakim cudem w kraju biednym jak nasz, ale bez motorka w postaci czarnorynkowego
            kursu walut, miałaby kwitnąć nauka??? Jestem pesymistą!
            Moje dzieci, bardzo zdolni studenci w swoim czasie, obdzielani stypendiami
            Ministra i osiągający średnią 5.0, po paru latach na uczelni i próbie doczekania
            lepszych finansowo czasów (w latach 90-tych, na początku, znikł kurs
            czarnorynkowy, a pensje asystentów i profesorów stały się całkiem głodowe)
            zrezygnowali z uczelni i wiodą udane życie zarabiając godziwie poza Uniwersytetem.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Totalne oderwanie od rzeczywistości 25.05.10, 09:22
              > >Pracować na uczelni z pensją
              > > sprzedawcy, wyjechać i zarobić godziwe pieniądze, wrócić i znów zarabiać pensję
              > > sprzedawcy - to przecież tak czy tak daje więcej pieniędzy, niż siedzenie cały
              > > czas na pensji sprzedawcy.
              >
              >
              > Taki model życia jak opisałaś funkcjonował w PRL. Moje pokolenie (a i starsze i
              > nieco młodsze) naukowców było beneficjentami tego systemu. Tylko, że wtedy w
              > Polsce zarabiało się ~30$ na miesiąc, a za granicą (zależnie od pozycji) od
              > 1500$ do 3000$.

              Z matematycznego punktu widzenia, zarabiać przez rok 1700 zł, przez drugi 9000
              zł, a potem znów 1700 zł i tak daje większy zysk, niż zarabiać przez 3 lata 1700 zł.

              A co do roli napędowej komunistycznego systemu - ja się z tobą nie zgodzę. Znam
              wyjątki, ale w bardzo wielu przypadkach ci ludzie konkretnie pracowali tylko jak
              byli na zachodzie, natomiast w Polsce obijali się (jak na dzisiejsze, nawet
              polskie, standardy).
              • wj_2000 Re: Totalne oderwanie od rzeczywistości 25.05.10, 10:05
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > Z matematycznego punktu widzenia, zarabiać przez rok 1700 zł, przez drugi 9000
                > zł, a potem znów 1700 zł i tak daje większy zysk, niż zarabiać przez 3 lata 170
                > 0 zł.

                Widzę, że bardzo jesteś przywiązana do swojego punktu widzenia.
                Ale zwróć uwagę, że 9000pln za granicą to nie to samo co 9000 pln w Polsce.
                Wiele rzeczy jest dużo droższych. W globalnym rachunku ekonomicznym (jeśli
                pobyty za granicą mają być epizodami) liczą się oszczędności, które potem można
                zużyć (zainwestować) w kraju.
                Poza tym, owo "1700zł" to pewien skrót myślowy. Młody pracownik naukowy łatwo
                znajdzie dodatkowe źródła dochodu, tak zresztą jak i kiedyś.
                Na przykład ja, przed laty, przez pierwsze 4 lata po studiach, nim zrobiłem
                doktorat i wyjechałem "na Zachód", przetłumaczyłem dwa podręczniki, tygodniowo
                miałem 4 godziny korepetycji. Brałem dużo - 100zł za godzinę co dawało ok.
                1600zł. Pierwsza pensja to było 1500zł, po trzech miesiącach wzbogacona o
                stypendium (dla fizyów jądrowych) 700zł. Tłumaczenie zrobione w ciągu miesiąca
                dało 7000zł (i do dzisiaj, po przeszło 40 latach przynosi niewielkie tantiemy od
                wznowień!).
                Dzisiejszych parametrów podobnych "chałtur" nie znam, ale żaden asystent,
                adiunkt, czy doktorant nie zadowala się swoim podstawowym uposażeniem.
                Za granicą możliwości pracy dodatkowej (nazywanej przeze mnie "chałturą", choć
                przecież pożytecznej) praktycznie nie istnieją!

                Wreszcie! Co tu teoretyzować. O ile dla mnie wyjazd na postdoca w roku 1968 był
                wielką atrakcją naukową, poznawczą i finansową, to już w roku 1991 mój
                syn, po 3 miesięcznym pobycie w Kanadzie odrzucił propozycję pozostania
                tam na minimum dwa lata za 2000 kanadyjskich dolarów.
                Nie mówię, że zrobił dobrze, ale pracując (za śmieszne pieniądze na UW) i
                prowadząc kursy Excela czy Lotusa dla pracowników rozmaitych banków, w
                dwa lata zarobił w Polsce na mieszkanie za ścianą przylegające do ich pierwszego
                mieszkania odziedziczonego po ciotce. W Kanadzie, z żoną nie zaoszczędzili by nic!
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Totalne oderwanie od rzeczywistości 25.05.10, 12:24
                  > Widzę, że bardzo jesteś przywiązana do swojego punktu widzenia.

                  Argument niemerytoryczny.

                  > Ale zwróć uwagę, że 9000pln za granicą to nie to samo co 9000 pln w Polsce.
                  > Wiele rzeczy jest dużo droższych.

                  Chyba dawno nie byłeś na zachodzie. W Niemczech wiele rzeczy jest wręcz tańszych
                  niż w Polsce. Wynajem mieszkania w średnio drogim mieście kosztuje tyle co w
                  Warszawie. W Berlinie - tyle samo co w Krakowie. Benzyna tyle samo. Artykuły
                  spożywcze tyle samo lub taniej. Przykładowa rozrywka, aquapark - akurat tam
                  często chodziłam, to wiem - taniej. Zajęcia sportowe - taniej. Nawet w sklepach
                  sieciowych typu Ikea ceny są niższe niż w Polsce.
                  • wj_2000 Re: Totalne oderwanie od rzeczywistości 25.05.10, 16:53
                    Tylko spróbuj wyleczyć zęba, albo zatrudnić opiekunkę dla dziecka.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Totalne oderwanie od rzeczywistości 25.05.10, 17:04
                      wj_2000 napisał:

                      > Tylko spróbuj wyleczyć zęba, albo zatrudnić opiekunkę dla dziecka.

                      Leczyłam zęba, opiekunki nie zatrudniałam. W ramach kasy chorych ceny u dentysty
                      są nieco wyższe niż (prywatnie) w Krakowie, ale raczej niższe niż w Warszawie. W
                      Polsce w ramach funduszu zdrowia można wstawić plombę chyba nieco taniej, ale
                      ogólnie te usługi w ramach funduszu są bardzo ograniczone i obłożone kolejkami,
                      dlatego w Polsce i tak wszyscy chodza do prywatnego dentysty. Natomiast w ramach
                      kasy chorych w Niemczech jest o wiele więcej świadczeń darmowych, nawet w
                      niektórych kasach - akupunktura. Więc w praktyce w Niemczech koszty zdrowotne
                      wychodziły mi tak samo jak w Polsce.
                      • wielki_czarownik Czy dla Ciebie liczy się tylko kasa? 25.05.10, 19:38
                        A rodzina? A przyjaciele? Wyjeżdżasz na X miesięcy i zostawiasz ich. Pytanie po co, skoro tu bierze się etat w prywatnej uczelni, raz na jakiś czas pisze ekspertyzę, robi szkolenie itp. i finansowo wychodzi się podobnie do postdoca, ale ma się bliskich przy sobie?
      • hugow Trzeba wypchnąć młodych w świat 24.05.10, 17:32
        powinni też wprowadzić przymusową zasadę, że nie przyjmują nikogo po własnej
        uczelni aby uniknąć kumoterstwa
      • Gość: kalafior Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: 157.158.55.* 24.05.10, 17:58
        Idzie niż, studentów bedzie coraz mniej, poza tym w Polsce nie opłaca sie
        zbytnio studiowac - dyplom jest niewiele wart. Srodki budżetowe na utrzymanie
        szkolnictwa wyższego w tym badań bedą coraz niższe - są ważniejsze wydatki:
        emerytury, twarda infrastruktura. Na finansowanie nauki z tzw. biznesu w
        Polsce nie ma szans. Firmy raczej wolą inwestowac w drużyne piłkarską niż w
        innowacyjnosc - taka niestety mentalnosc. Wniosek - pieniedzy jest mało i
        bedzie jeszcze mniej. Lepiej wyjechac teraz po dobroci, mając 25-35 lat, niż
        byc za kilka lat zredukowanym i miec 40-50 na karku, marny dorobek, kto was
        wtedy zatrudni?
      • nuncamas Trzeba wypchnąć młodych w świat 24.05.10, 18:03
        Nie wierzę w ani jedno słowo. Te reguły wymyślili siedzący-nie-do-ruszenia
        profesorkowie. Doktorat robiłam w ramach studium - zero praw, zusu, a
        obowiązki pracownika - mówiło się idzie nowe. Była nadzieja na zdrową
        konkurencję. Po obronie wyjazd na stypendium. I co po powrocie? NIC. Start w
        trzech konkursach. Raz "przegrałam" z córką dziekana, drugi raz z jakimś tam
        innym krewnym kogoś-bardzo-ważnego, trzeci podobnie. Konkursy były fikcyjne, a
        komisje bierne (może bezsilne). W tej chwili pracuję na uczelni i trzęsie mną
        jak widzę co mnie otacza. Regresja.
      • sselrats Trzeba wypchnąć młodych w świat 24.05.10, 18:13
        zeby nie zagrazali starym.
      • aurita Trzeba wypchnąć młodych w świat 24.05.10, 18:25
        i potem tacy doktorzy, z zagranicznym stazem, wroca i beda sie bic o miejsce
        na uczelni za 2200 na reke...

        :) zabawne, bardzo zabawne...
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat 25.05.10, 08:18
          aurita napisała:

          > i potem tacy doktorzy, z zagranicznym stazem, wroca i beda sie bic o miejsce
          > na uczelni za 2200 na reke...

          Nie. Oni będą konkurować jedynie o posady za duże pieniądze z grantów. Szef
          grupy badawczej dysponującej takimi pieniędzmi nie będzie przyjmował do pracy
          ludzi kiszących się w Polsce, jeśli ma do wyboru ludzi ze stażem za granicą.
          • Gość: elel Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.itc.pw.edu.pl 25.05.10, 08:58
            Na AGH tak jest?

            To chyba pora mi zmienić uczelnie.

            A co jak się kończy grant. Miałem kolegę co był zatrudniony przy grancie - po
            dwóch latach: niech Pan sobie poszuka nowej pracy.
            Nie wiem - może był kiepski i przy nowych projektach go nie chcieli.

            Nie jestem zwolennikiem aby główna część zarobków pochodziła z grantów (tak jest
            w sumie obecnie).

            Uważam, że powinna być solidna podstawa. Ale żeby nie zatrudniać leniwych na
            ciepłe posady powinny być prawdziwe konkursy na stanowiska - a nie to co jest
            teraz. I co kilka lat weryfikacja.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat 25.05.10, 09:31
              Gość portalu: elel napisał(a):

              > Na AGH tak jest?

              Nie wiem, jak jest na AGH.


              > To chyba pora mi zmienić uczelnie.

              I słusznie, głosować należy nogami.

              Przykładowe całkiem przyzwoicie płatne postdoki w Polsce:
              www.fnp.org.pl/programy/aktualne_programy_fnp/stypendia_i_subsydia/program_team/konkursy_w_ramach_nagrodzonych_proj
              (...ale uważaj - jeśli jesteś w pewnym wieku, to bez zagranicznego postdoka
              pewnie cię tam nie przyjmą.)


              > A co jak się kończy grant. Miałem kolegę co był zatrudniony przy grancie - po
              > dwóch latach: niech Pan sobie poszuka nowej pracy.

              Tak jest w nauce. (I w pozostałym życiu bardoz często też.) Nie widzę w tym nic
              dziwnego.


              > Uważam, że powinna być solidna podstawa. Ale żeby nie zatrudniać leniwych na
              > ciepłe posady powinny być prawdziwe konkursy na stanowiska - a nie to co jest
              > teraz. I co kilka lat weryfikacja.

              Tu jestem odmiennego zdania. Najlepszą weryfikacją jest walka o granty.
              • Gość: elel Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.itc.pw.edu.pl 25.05.10, 09:45
                > Gość portalu: elel napisał(a):
                >
                > > Na AGH tak jest?
                >
                > Nie wiem, jak jest na AGH.

                Zasugerowałem się adresem mailowym ...agh.edu.pl


                > > Uważam, że powinna być solidna podstawa. Ale żeby nie zatrudniać leniwych
                > na
                > > ciepłe posady powinny być prawdziwe konkursy na stanowiska - a nie to co
                > jest
                > > teraz. I co kilka lat weryfikacja.
                >
                > Tu jestem odmiennego zdania. Najlepszą weryfikacją jest walka o granty.
                >
                >

                no dobrze, po części mogę się zgodzić - ale w wypadku gdy zmieni się trochę
                sposób rozliczania grantów i wprowadzi choć lekką dowolność wydawania pieniędzy.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat 25.05.10, 09:46
                > Tu jestem odmiennego zdania. Najlepszą weryfikacją jest walka o granty.

                Po namyśle - być może to co napisałam zabrzmiało zbyt prosto. Ale mam na myśli
                taką zasadę: Wszelkie odgórne regulacje, "żeby konkursy były uczciwe", "żeby
                przyjmowano dobrych, a nie miernoty" - są sztuczne i będą miały dużo mniejszy
                skutek niż realna konkurencja o duże pieniądze, z których należy się potem
                rozliczyć.
              • Gość: elel Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.itc.pw.edu.pl 25.05.10, 10:01
                > Gość portalu: elel napisał(a):
                >
                > > Na AGH tak jest?
                >
                > Nie wiem, jak jest na AGH.

                To może zdradzisz jaka polska instytucja naukowa jest tak wspaniałomyślna?
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat 25.05.10, 12:26
                  > To może zdradzisz jaka polska instytucja naukowa jest tak wspaniałomyślna?

                  Podawałam linki do FNP, tam są podane takie instytucje. Nie czytasz, a potem
                  głupio pytasz.
      • Gość: benek Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.aster.pl 24.05.10, 18:38
        Bardzo nowatorskie. Na niektórych wydziałach Uniwersytetu Warszawskiego takie
        reguły panują od mniej więcej 8 lat... albo i dłużej.
        • Gość: Tom Tak, tak to znakomity pomysł, tylko dla kogo... IP: *.chello.pl 24.05.10, 19:08
          Jak ktoś wyjedzie na pół roku czy rok i tam się sprawdzi to po prostu jeśli w
          kraju go nic nie trzyma, to nie wróci. A jeśli nie ma ochoty wyjeżdżać (rodzina,
          dzieci) to pójdzie sobie z uczelni. Sztucznie generowana "mobilność" to bzdura!
          Takie pomysły,że nie można przyjąć człowieka, który skończył daną uczelnie też
          brzmią śmiesznie. O jakich znajomościach czy nepotyzmie mówimy? Przyjmuje się
          kogoś kto jest wartościowy.Pewnie jest tak, ze jak kogoś znam z dobrej strony to
          wolałbym go przyjąć jak człowieka z zewnątrz, który ma być może dobre papiery,
          ale to są tylko papiery.
          Z moich wielu tak doświadczeń na uczelni technicznej wynika, że głównym
          problemem jest brak możliwości powrotu ludzi z doświadczeniem z przemysłu na
          uczelnie. Jest to praktycznie niemożliwe. Nawet jakby taki "ktoś" miał doktorat
          to na jakie stanowisko mógłby wrócić: adiunkta? starszego wykładowcy? Żenada!
          Jedyne sensowne dla niego to stanowisko profesora, a to w naszym systemie jest
          to niemożliwe. Przyjrzyjcie się jak to jest w Niemczech, tam standardem jest
          napływ doświadczonych praktyków na uczelnię na stanowiska profesorskie. W
          efekcie na naszych uczelniach technicznych pracują ludzie (na wszystkich
          stanowiskach),którzy skończyli uczelnię, potem zrobili doktorat, być może
          habilitację, na koniec niektórzy zyskają tytuł profesora, ale ... cała ich praca
          to uczelnia, artykuły, książki, są tzw. ekspertami, ale nigdy nie pracowali w
          przemyśle. Ich wiedza jest teoretyczna, książkowa, pochodzi z artykułów.
          Doświadczenia mogą mieć z zakresu stanowisk laboratoryjnych z cyklu: "Trzymaj
          Józiu ja idę po pieniądze..." Taki prof.Mościcki nie miałby teraz szans na pracę
          na uczelni.
          Polecam ten problem pani minister Kudryckiej. I tak to nic nie da...
      • Gość: xoc Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: 189.180.114.* 24.05.10, 18:55
        Ja wlasnie jestem na stazu podoktorskim na rocznym wyjezdzie z cala
        rodzina. Ale wymagalo to od nas nie tylko zdobycia stypendium
        (przeze mnie), ale i oszczednosci zbieranych przez 3 lata, i to
        tylko dzieki pracy mojego meza, bo moje uczelniane zarobki sa tylko
        dodatkiem, a nie konkretnym wkladem ekonomicznym do "gospodarstwa".
        Sama idea wyjazdu jest swietna, chyba kazdy wie, jak duzo to
        korzysci przynosi, ale uwazam, ze:
        1) nie powinno byc nakazywane, KIEDY ma sie wyjechac (zalezy np. od
        wieku dziecka, jego sytuacji, tzn. jak wlasnie przezylo pierwszy rok
        w szkole, to trudno go od razu zabrac na rok do innej i zafundowac
        kolejna zmiane w przeciagu trzech lat; plus czy ma sie srodki na
        wyjazd);
        2) nie powinno byc nakazywane, NA ILE ma sie wyjechac. Ja mam
        szczescie, bo maz dostal jakims cudem roczny urlop bezplatny, ale to
        raczej nie jest czesty przypadek. Lepiej wiec wprowadzic mozliwosc
        kilku wyjazdow na krocej, a nie nakaz, ze tyle dokladnie. Zreszta,
        tu kolejny absurd, bo najlatwiej macierzysta uczelnia pozwala
        wyjechac w wakacje, bo przeciez "kto bedzie prowadzil zajecia?";
        tylko ze po co wyjezdzac, jak i na innej uczelni sa wtedy wakacje.
        Chyba najlepsza bylaby polityka ulatwiania wyjazdow, uelastycznienia
        zajec, umozliwienie poprowadzenia zajec na innej uczelni czy wyjazdu
        np. na miesiac do pracy w jakims projekcie, wtedy sami naukowcy beda
        jezdzic. Acha, jeszcze jedna opcja to prowadzenie zajec przez
        wideokonferencje, wtedy nawet z zagranicy mozna prowdzic na
        macierzystej uczelni (ja jestem teraz na uczelni w tzw. trzecim
        swiecie, gdzie wideokonferencje jako forma zajec sa norma. Nawet
        tutejsza uczelnia sama tworzy specjalne programy komputerowe, ktore
        umozliwiaja wymiane dokumentow, prezentacji w Powerpoincie, itd. Tym
        samym, juz sie zastanawiam, gdzie tak naprawde jest ten trzeci
        swiat).
        3) najwazniejsza sprawa, to zapewnic srodki do zycia calej rodzinie,
        jesli stypendium nie obejmuje czlonkow rodziny, to niestety, powinno
        to byc w gescie uczelni, bo niby za co zyc na granica. Dodam, ze
        druga polowka nie dostaje pozwolenia na prace
        4) no i wreszcie do Autora artykulu: a skad to zalozenie, ze to
        mezczyzna wyjezdza i bierze ze soba zone? A moze odwrotnie?
      • lord.wiader Pomysl dobry ale... 24.05.10, 18:59
        ... nie dla adiunktow ale doktorantow. Wyjazdy w pozniejszym
        okresie, juz po zatrudnieniu na uczelni - jak najbardziej, ale nie
        jako obowiazek. Jedyna forma przymusu powinna byc ocena dorobku. W
        wielu dziedzinach dorobek = wyjazdy.
        • Gość: UK Stypendium za granicą IP: *.shef.ac.uk 24.05.10, 19:42
          Ja jestem troche w innej sytuacji poniewaz wyjechalem zaraz po studiach na Polibudzie na doktorat do UK. Bralem pod uwage, czy nie robic doktoratu przez 5 lat na polskiej uczelni za marne pieniadze, czy wyjechac na stypendium i ukonczyc doktorat w 3 lata.
          Jedno co moge powiedziec, to nie mam w planach powrotu do Polski do pracy na uczelni. Nie jestem materialistą, ale prawda jest taka, że za cos trzeba zyc.
          Zgadzam sie, ze nie nalezy zmuszac nikogo do wyjazdu za granice na staże. Po pierwsze wprowadza to niepotrzebny stres i rozlake z rodzina. To bardzie przypomina uszczesliwianie na siłę.
          Jesli ktos bedzie chcial poszerzyc swoje horyzonty i bedzie go na to stac i nie ma problemu z rodzina aby wyjechac na pol roku to prosze bardzo.
          To ze "ciagnie" sie rodzine za soba za granice tez nie zawsze jest dobre. Z nam osobe ktora przyjechala robic doktorat na uczelni w UK ze swoja zona, ale niestety malzenstwo sie rozpadlo, gdyz nowe srodowisko, nowi ludzie zmieniaja czlowieka. Ta osoba teraz konczy PhD, ale za to jest sama. Cos za cos.
          Jak widac duzo zalezy od szczescia. Jednym dobrze w Polsce, drugim za granica, ale nie mozna wrzucac wszystkich do jednego worka i nakazywac np. wyjazd do staż. Kazdy powinien sam decydowac co dla niego, w jego sytuacji jest najlepsze.
        • Gość: chilly Re: Pomysl dobry ale... IP: *.punkt.opole.pl 24.05.10, 19:42
          Ależ, koledzy! Dlaczego się martwicie? Popatrzcie na mapę. Hradec
          Kralove niedaleko, do Ołomuńca tez niedaleko. Można tam podjąć pracę,
          dojeżdżając z Wrocławia. Tylko trzeba się pospieszyć, zanim inni
          wpadną na ten sam pomysł.
          A poważnie - idea słuszna, tylko w naszych realiach kiepska ze
          względów o których piszą inni forumowicze. Może się bowiem okazać, że
          albo wyjazd udał się aż tak, że zostaję, albo wracam, ale okazuje
          się, że tu nikt na mnie nie czeka. Nie ma etatu. Poza tym czuję ten
          bunt w wypowiedziach: dlaczego mam dawać z siebie tak wiele
          (wszystko?) za tak niewiele.
          • Gość: chilly Re: Pomysl dobry ale... IP: *.punkt.opole.pl 24.05.10, 19:44
            P.S.
            Dopiero teraz zwróciłem, że dyskutujemy w dziale "Praca", nie "Nauka".
            To chyba symptomatyczne?
      • Gość: opolanin Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.10, 20:08
        Może nawet i powinno się wyjechać na staż, jak twierdzą pomysłodawcy, za granicę. Do wyboru jest co najmniej kilkaset uczelni lepszych niż Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu (no bo na gorsze, niżej klasyfikowane uczelnie wysyłać pracowników UP chyba nie będzie), więc tu należy się zgodzić z władzami uczelni, że jej pracownikom wyjdzie to na dobre. Jeśli będą dobrzy to zapewne otrzymają propozycję pracy i to na dodatek znacznie lepiej płatnej, o lepszym prestiżu niż własna uczelnia, uzyskają więcej środków i możliwości prowadzonych badań, dostęp do lepszej aparatury i infrastruktury badawczej. Ci z kolei, którzy takiej propozycji nie otrzymają będą mogli szczycić się po powrocie, że mają zaliczony staż i zachowane miejsce pracy.
        Może jednak lepszym rozwiązaniem dla UP we Wrocławiu byłoby stanie się uczelnią międzynarodową i zatrudnianie naukowców zdolnych, znanych, uznanych w środowisku naukowym, międzynarodowym. No cóż, ale to wymaga od władz więcej wysiłku, umiejętności, poświęcenia, czasu, rezygnacji z dodatkowych etatów, a po co skoro jest prostszy sposób budowania wątpliwego prestiżu uczelni. Warto może na dobry początek samemu najpierw od siebie coś dać, zaświecić pozytywnym przykładem, a potem wymagać od innych.
      • Gość: lolo Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.adsl.inetia.pl 24.05.10, 20:42
        Hehehehe. To jest jakieś nieporozumienie. Polski system nauczania to dno
        kompletne. Nie ma co się dziwić doktorantom czy doktorom, że mają takie
        podejście. 10 lat studiowania, pisania artykułów, referatów, konferencji a potem
        co ? Ja jako student miałem większe stypendium niż jako doktorant, doktor to 2,5
        tys pensji, więc we Wrocławiu to nie wystarczy na normalne życie, nie mówiąc o
        założeniu rodziny (wynajęcie pokoju to wydatek 700-800 PLN)
        Wszystko w myśl zasady : oni udają że płacą my udajemy że pracujemy.
      • Gość: marek Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.217.146.194.generacja.pl 24.05.10, 21:55
        Cholerni oszuści! Za każdym razem wymyślają jakieś cuda w efekcie czego
        doktorant nie jest w stanie zaplanować sobie kariery naukowej!!!
        Co chwile zmieniają się reguły gry. Nie bierzcie poważnie tych idiotycznych
        głosów poparcia dla rektora w tej sprawie, tym bardziej, że nie ma kto
        finansować wyjazdów i stypendiów na pobyt za granicą! Przyjmują człowieka do
        pracy i ma 2 lata na znalezienie sobie miejsca do wyjazdu i finansowania.
        Często samo zdobycie finansowania np. poprzez wygranie konkursu zajmuje
        średnio 1-2 lata. Pomijam, że musi się znaleźć jednostka, która prowadzi
        badania i potrzebuje Cie do zespołu! To nie dla pracowników a dla podbicia
        punktów dla uczelni... dlaczego nie powysyłają tych wszystkich ułomnych
        pierdzi-stołków co to nie mogą się habilitować po 15 lat? na praktyki? UP to
        najbardziej szmaciana uczelnia pod słońcem. Panuje tu korupcja, buta, komunizm
        i totalne bezprawie!
        • Gość: EM Re: Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 24.05.10, 22:38
          Juz widze, jak uczelnia pomaga zalatwic staz zagraniczny dla kazdego mlodego
          adjunkta, a jak uczelnie zagraniczne bija sie o nich. Jakos jak ja staralem sie
          o stypendium niezbedne dla napisania doktoratu, to jakos nikogo to tak
          specjalnie nie interesowano.
          Wyjazdy zagraniczne kadry naukowej? Jak najbardziej za, ale musza one miec jakis
          sens, byc czescia jakiego projektu, a nie polegac na wyjezdzie dla samego
          wyjazdu, bo to nic innego, jak malowanie trawy na zielono.
      • Gość: Polak Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 24.05.10, 21:57
        Ja miałem przyjemność zrobić doktorat za granicą. Trafiło się, chciałem tego więc wyjechałem, wracając na święta do Polski + krótkie urlopy w sierpniu. Nie chciałem robić doktoratu w Polsce, ponieważ warunki wydawały mi się fatalne, i na pewno od razu po studiach szukałbym pracy.

        Wydaje mi się kluczowym to, by w obecnym wątku dyskusji wskazać co znaczy tak naprawdę słowo naukowiec za granicą Polski.

        Otóż podejścia są dwa, jedno to jest pracownik dydaktyczny a drugie badacz, researcher.
        W tym drugim przypadku mowa o dziecku, rodzinie, to jest raczej sprawa iluzoryczna. Bycie researcherem - to misja, dla której poświęca się często rodzinę. To jest bardzo specyficzny zawód, podobnie do bycia księdzem. Naukowiec przez duże N swoich dzieci nie posiada, a o ile je posiada, to jest dla nich bardziej wujkiem niż ojcem, ponieważ nie ma go w domu (wyjazdy) lub jest zajęty publikacjami lub szukaniem funduszy na kolejne projekty. Z kolei dla ludzi których szkoli jest po prostu wzorcem. Naukowiec nie ma dzieci, dziećmi są jego podopieczni, których szkoli dla społeczeństwa. Naukowiec inwestuje w siebie, siebie i tylko w siebie. Musi mieć doskonałe warunki społeczne i troskliwą rodzinę, która zajmie się sprawami "przyziemnymi". On nie ma urlopu, pracuje 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę śpiąc w laboratorium... I tak to wygląda. Nie ma czegoś takiego jak "nie potrzebuję wyjazdów". Nie wyjeżdżasz, nie rozwijasz się, nie nawiązujesz kontaktów, giniesz!

        Młody, zdolny student powinien chyba głęboko zastanowić się co chce robić w życiu i czy jego/jej ambicje są tak ogromne, by poświęcić się w sposób jaki piszę.

        Bycie naukowcem to po prostu misja, i również misją jest bycie nauczycielem akademickim.

        Niemniej wielu ludzi decyduje się na zostanie na uczelni zaraz po studiach, ponieważ nie zdaje sobie z tego sprawy.

        Z kolei Pojęcie naukowca w Polsce jest bardziej utożsamiane z pojęciem nauczyciela akademickiego, który to może ale nie musi posiadać rodzinę i dzieci. Jest to wynikiem katolickiej mentalności społeczeństwa polskiego. Niemniej społeczeństwa katolickie, są z reguły społeczeństwami biednym.

        Jeśli chodzi o mnie: przyjechałem, zobaczyłem co się dzieje w Polsce no i cóż... znalazłem alternatywny świat, który prawdopodobnie jest z punktu widzenia naukowego wyrobnictwem, ale mam teraz czas na życie prywatne, planuję rodzinę i mam czas dla siebie.

        Młodzi ludzie - życzę Wam Powodzenia w dokonywaniu wyborów!
      • Gość: gosc Trzeba zatrudnic managerow nauki IP: *.114.226.48.homesurf.thn-ag1.dyn.plus.net 24.05.10, 22:28
        Wiekszosc tego typu pomyslow to srodki dorazne. A rozwiazanie jest
        bardzo proste, i na dluzsza mete bardzo ekonomiczne:

        1. Zamrozic obecne pensje, "zamrozic" tytularne profesury i
        habilitacje

        2. Wszystkie pozostale pieniadze na nauke, wlaczajac granty,
        stypendia, dodatki do pensji, dofinansowanie uczelni, etc.
        przepuscic przez instytucje zlozona z wysokiej klasy naukowcow-
        manager'ow z zagranicy, zawezajac sie do kilkunastu osrodkow typu
        Harvard, Stanford, Berkeley, MIT, Max-Planck, ETH, Oxbridge, i tym
        podobnych.

        3. Wybor rektorow, dziekanow, szefow instytutow zlecic wspomnianej
        wyzej instytucji, na drodze konkursow (a nie wyborow).

        4. Uproscic procedury administracyjne, zwolnic polowe administracji,
        pozostalym podwoic pensje i postawic poprzeczke - 3 uzasadnione
        skargi o nad-interpretacje przepisow skutkuja zwolnieniem.

        Wowczas sytuacja budzetowa plus doswiadczenie ekspertow
        zagranicznych wymusi normalnosc. W szczegolnosci stanie sie czyms
        normalnym i powszednim ze

        - nie zatrudnia sie osoby z doktoratem na tej samej uczelni (nie
        tylko ze wzgledu na kumoterstwo, ale rowniez zeby uniknac nad-
        reprezentacji danej dziedziny na jednym uniwersytecie),

        - student planujacy kariere naukowa musi miec perspektywe rozsadnych
        zarobkow jesli udanie rozpocznie swoja kariere naukowa, oraz ze

        - taki student sam musi byc swiadomy na co sie decyduje a nie potem
        plakac mamusi w mankiet ze on/ona nie wiedzial(a) ze naukowiec musi
        byc albo geniuszem (zeby inni do niego przyjezdzali) albo byc
        mobilny (zeby zbierac doswiadczenie od innych i wypracowywac swoj
        unikalny warsztat pracy).

        Dyktaturze lesnych dziadkow nalezy powiedziec "stop", ale skrajnie
        przeciwny socjalizm naukowy i nianczenie doktorantow/doktorow to tez
        droga do nikad.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Laboga! W tyli świat!... 24.05.10, 22:42
        Podobne jest na uniwersytetach w Niemczech, które nie zatrudniają swoich
        absolwentów zaraz po doktoratach.


        Prawie w ogóle nie zatrudniają własnych absolwentów. Takie osoby to rzadkość i
        ofiary natrząsania się przez kolegów i studentów.


        Naukowcy z innych uczelni oceniają ją entuzjastycznie.

        Entuzjastycznie? No niech się to tak nazywa. Ja raczej na zasadzie: Uff,
        wreszcie coś w kierunku normalności.

        Nawiasem mówiąc, na wydziale FAIS UJ tego typu zwyczaj panuje od dość dawna,
        choć nie jest sformalizowany. Rzadkością jest zatrudnienie adiunkta bez
        zagranicznego postdoka. W IChF PAN - nie jestem pewna, czy to skodyfikowane, ale
        z tego co wiem również nie ma mowy o adiunkcie bez postdoka.


        Ważne, by wyjazdy pracowników wynikały z autentycznej potrzeby badawczej, a
        nie były tylko jakimś odgórnie narzuconym ruchem.


        ??
        Bo jak nie wynikają, to co? Moim zdaniem ludzi trzeba do tego zmusić, bo inaczej
        będą się kisić w grajdole. Potrzeba badawcza przyjdzie sama, albo ktoś się nie
        nadaje. ;-) Mówię oczywiście o naukach przyrodniczych i ścisłych.


        Oczywiście, każdy staż daje wiele dobrych doświadczeń, ale trudno byłoby
        wymagać od ludzi, którzy mają rodziny, aby na pół roku wyjechali za granicę.


        Laboga! W tyli świat!...


        Poza tym to prosta droga do pozbycia się najbardziej wartościowych
        pracowników


        Jak należy to rozumieć? "Dajmy ludziom do zrozumienia, że jak wyjadą, to nie
        mają do czego wracać. Zatrudniamy tych, co boją się, że już nikt nigdzie indziej
        ich nie zatrudni"???


        Taka możliwość ułatwiłaby decyzję o zmianie uczelni osobom z rodzinami.
        Łatwiej jednak przenieść się do innego miasta, niż wyjechać na kilka miesięcy
        albo nawet kilka lat za granicę bez możliwości utrzymania ze stypendium żony i
        dzieci.


        Ależ jest dokładnie na odwrót! Za pensję niemieckiego postdoka Polak łatwo
        utrzyma małżonka i dziecko. Za pensję polskiego adiunkta - nie starczy mu nawet
        na wynajęcie ciężarówki do przewozu mebli.

        Ten pan raczy sobie żartować. Jeśli postdoki w Polsce - koszty przeprowadzek,
        zmiany pracy przez współmałżonka - to tylko za takie pensje, jak na zachodzie.
        (Owszem, są takie możliwości - Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej.)
        • Gość: zuza Re: Laboga! W tyli świat!... IP: *.aster.pl 24.05.10, 23:16
          Masz dzieci? Nie jest łatwo zorganizować z nimi wyjazd, chyba im
          starsze tym trudniej. Siedzę w kraju, czasem wyjadę gdzieś naukowo
          na dwa tygodnie-miesiąc. Dorobek mam przyzwoity, współpracę
          międzynarodową dużą.

          Och, zapomniałam - i jeszcze mąż zarabia 5-6 razy więcej ode mnie,
          chyba mam w głębokim poważaniu stypendia w innych krajach. Czy nie
          można ludzi oceniać po dorobku - są punktacje, listy itp. i dać im
          święty spokój, jak i gdzie chcą pracować.

          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Laboga! W tyli świat!... 25.05.10, 08:04
            > Masz dzieci?

            Nie mam dzieci, ale mam wielu kolegów, którzy byli na postdokach z dziećmi i
            było OK.


            > Och, zapomniałam - i jeszcze mąż zarabia 5-6 razy więcej ode mnie,

            Ostatecznie, tak dobrze zarabiający mąż nie musi tam jechać za żoną.


            > Czy nie
            > można ludzi oceniać po dorobku - są punktacje, listy itp.

            Po dłuższym pobycie za granicą młodym naukowcom zazwyczaj zmienia się pojęcie o
            tym, co jest przyzwoitym dorobkiem. To co w Polsce liczy się jako przyzwoity
            dorobek, na zachodzie zwykle uchodzi za dorobek słaby.

            Przynajmniej do czasu, aż to się nie zmieni w polskiej nauce - jest to jeden z
            ważnych powodów, by pojechać na postdoka. Pozbyć się samozadowolenia. A dopiero
            szeroka likwidacja samozadowolenia pozwoli na gruntowną reformę nauki polskiej.


            Zresztą... nie ma co dyskutować. Jeśli już same władze instytucji naukowych
            ustalają wymóg postdoka, to idzie ku lepszemu. Oddolne głosy niezadowolenia nic
            już nie zmienią. Narzekać to można by, gdyby było na odwrót - że młodzi naukowcy
            żądają ustanowienia nowoczesnych zasad, a władze marudzą, że nie. A tak, to jest
            dobrze. Oby tak dalej.
            • Gość: elel Re: Laboga! W tyli świat!... IP: *.itc.pw.edu.pl 25.05.10, 08:17

              > Zresztą... nie ma co dyskutować. Jeśli już same władze instytucji naukowych
              > ustalają wymóg postdoka, to idzie ku lepszemu. Oddolne głosy niezadowolenia nic
              > już nie zmienią. Narzekać to można by, gdyby było na odwrót - że młodzi naukowc
              > y
              > żądają ustanowienia nowoczesnych zasad, a władze marudzą, że nie. A tak, to jes
              > t
              > dobrze. Oby tak dalej.
              >

              gdyby tak jeszcze młodzi naukowcy mogli wyrażać swoja opinię.
              A tak dopóki się nie zrobi habilitacji - to można sobie pogadać - byle nie
              krytykować zanadto władzy uczelnianej. (bo przecież nikt ich nie zatrudni, nie
              obronią doktoratu, lub nie zrobią habilitacji - sposobów na niepokornych jest
              mnóstwo) Dobrze jak mogą sobie pogadać z kierownikiem zakładu czy też katedry
              (bo i tego czasami nie mogą).
            • Gość: bonobo Re: Coz... czasem warto spojrzec z innego punktu! IP: 132.170.6.* 25.05.10, 17:22
              "Po dłuższym pobycie za granicą młodym naukowcom zazwyczaj zmienia
              się pojęcie o tym, co jest przyzwoitym dorobkiem. To co w Polsce
              liczy się jako przyzwoity dorobek, na zachodzie zwykle uchodzi za
              dorobek słaby."

              Dokladnie tak... Wyjazd do dobrego osrodka zagranicznego zazwyczaj
              pozwala na spojrzenie na praktycznie wszystko (co zwiazane jest z
              dzialalnoscia naukowa) z zupelnie innego punktu widzenia!
      • Gość: mamanauczelni Trzeba wypchnąć młodych w świat IP: 82.160.252.* 24.05.10, 23:52
        Brzmi to wszystko pięknie z punktu widzenia pewnego ideału kariery naukowej. Co z rodziną? Zostawienie męża i dzieci? Może oni emigrują na pół roku? Czy ktoś za to też zapłaci (szkoły, praca dla współmałżonka)? Idea mobilności naukowców lansowana w projektach nowych ustaw prawie całkowicie zablokuje drogę na uczelnię kobietom (realizującym się także w rodzinie).
        Poza wszystkim - czy rozwój technologii komunikacyjnej nie pozwala na kontakt z zagranicą? Internet, wideokonferencje, komórki - umiemy z tego korzystać.
        Zmienianie miejsca zamieszkania w poszukiwaniu pracy to nie ideał tylko patologia.
        • Gość: bambi7 I to tyle w tym temacie... IP: *.internetia.net.pl 26.05.10, 21:52
          Minister Edukacji ostrzega - rodzina albo uczelnia. Wybór należy do Ciebie.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka