Gość: tomek28 Ci absolwenci na zarobki nie narzekają IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.10, 20:24 Zgadzam się z opiniami że po biotechnologii nie ma w Polsce pracy. Sam jestem absolwentem tego nieszczęsnego kierunku. Wyslalem jakies 100 cv na same ogloszenia typu przedstawiciel medyczny-bylem na 1 rozmowie. Zreszta moja mama jest lekarzem i mowi ze to nie jest łatwy kawałek chleba. W gruncie rzeczy to zwykla akwizycja, taki przedstawiciel handlowy od lekow. Jak ktos jest obrotny to na premiach nawet dobrze zarobi, ale niech mu tylko spadnie sprzedaż to jest zazwyczaj out. Ludzie z mojego roku rowniez nie maja pracy w zawodzie-część zostala na uczelni zeby zrobic doktorat za marne grosze (i to zazwyczaj w pokrewnych dziedzinach niz biotechnologia), wiekszosc po zrobieniu doktoratu i tak nie dostala pracy na uczelni. Część pojechala za granice, ale co tam dokladnie robią to nie wiem. Jeden kolega pracowal w duzej rzezni w Iralndii-fizycznie. Inna kolezanka pojechala do stanów i twierdzila ze jest rewelacja, ma dobrą prace w laboratorium, ale jak ją zapytalem kiedy wpadnie do polski to powiedziala ze nie ma kasy na bilet... Ja sam mialem szczescie w nieszczescie ze znam dobrze angielski, dostalem prace zaraz po studiach jako młodszy ksiegowy w dużej firmie outsourcingowej, z mysla ze to tylko na chwile (potrzebowalem kasy) a przeciez w pare miesiecy znajde prace w zawodzie. I tak do teraz szukalem, a jestem 4 lata po studiach. Naliczylem ze na rozne ogloszenia zwiazane z praca w zawodzie wyslalem juz jakies 150 aplikacji. Wbrew temu co piszą w tym artykule, ogłoszeń pojawia sie mało, a wiekszosc to tylko oferty na przedstawicieli. Zreszta wystarczy wejsc np. na pracuj.pl, wybrac kategorie "biotechnologia/farmaceutyka" i zobaczycie co sie wyswietli. Dlatego olałem biotechnologie, skonczylem studia podyplomowe z rachunkowosci i ide w tym kierunku. Zmieniałem już 3 razy prace, w obecnej zarabiam 2 razy tyle co w pierwszej firmie, czyli wlasnie te 4 tys brutto (tyle ze jako księgowy a nie biotechnolog). Moja dziewczyna (po finansach i bankowosci) zarabia niewiele mniej wiec po slubie moze dostaniemy kredyt na 2 pokoje z kuchnia na 40 lat :-))A wiedza o genach musi mi pozostac jako ciekawostka, napewno juz nic na niej nie zarobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b738 Re: Ci absolwenci na zarobki nie narzekają IP: *.mia.three.co.uk 25.06.10, 20:52 mnie nie pociągały żadne studia w Polsce, więc 10 lat temu wyjechałem na Zachód. Pomimo łatwości studiowania w Anglii, też jakoś nie miałem chęci. W końcu wszystko postawiłem na to, co od zawsze mnie pociągało. Wydatek niemały, z dodatkami/modułami coś ponad 100k euro, ale warto było. Od 7 lat..jestem pilotem w jednej ze znanych linii lotniczych. Szkolę się dalej (kosztowne to !) i wkrótce przesiądę się na A340. Tak, że nie trzeba kończyć Akademii Morskiej. Są zawody, gdzie bez jakichkolwiek studiów zarabia się więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
69daro Najwyzsza pora przejrzec na oczka 25.06.10, 20:49 papiery,dyplomy na niewiele sie zdaja,liczy sie fach w reku.Jestem po zawodowce i pracuje ze mna tez jako fizyczny gosc z wyksztalceniem/magister,inzynier/,malo tego ja do pracy mam 20 minut z buta,on dojezdza 70 km w jedna strone,zenada.I po co mu sie bylo uczyc,tracic czas na jakies smieszne lekurki z polskiego,he,he Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaro Re: Najwyzsza pora przejrzec na oczka IP: *.multimo.pl 25.06.10, 22:28 Chłopie skoro piszesz że to inżynier to chyba nie lekturki a fizyka i matma. Odpowiedz Link Zgłoś
tuitam_online Tylko po co kończyć robotykę żeby być handlowcem? 25.06.10, 21:18 Czy nie jest to marnowanie 5 lat życia oraz pieniędzy swoich i podatników (takie kierunki to jednak są głównie w państwowych uczelniach) na studiowanie automatyki & robotyki? Zdecydowanie lepszy byłby kierunek typu "sprzedaż automatyki i robotyki" czyli ekonomia+trochę techniki. Po prostu bezsens. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Tylko po co kończyć robotykę żeby być handlow 25.06.10, 21:49 > Czy nie jest to marnowanie 5 lat życia oraz pieniędzy swoich i > podatników (takie kierunki to jednak są głównie w państwowych > uczelniach) na studiowanie automatyki & robotyki? Zdecydowanie > lepszy byłby kierunek typu "sprzedaż automatyki i robotyki" czyli > ekonomia+trochę techniki. Po prostu bezsens. Ja się od dawna zastanawiam czemu uczelnie, które normalnie idą za każdą nową modą otwierając "nowoczesne" kierunki, po prostu nie stworzą kierunku "inżynieria sprzedaży". Zapotrzebowanie na "fachowców" jest. :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Tylko po co kończyć robotykę żeby być handlow IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.06.10, 22:45 Przepracowalem w robotyce 30 lat na zachodzie. Widac ze nie ma Pan pojecia o temacie. To nie sprzdaz chleba chrupkiego. Tyle na temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krecik Ja dopiero dwa lata ale sie nie chwale :) IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 26.06.10, 04:19 Moze masz i nieco racji, ale tak nie do konca. Tak sie zlozylo ze 6 lat temu skonczylem Automatyke Napedu Elektrycznego na PW na specjalnosci Automatyka i inzynieria komputerowa. I co? Mialem pecha jak konczylem bezrobocie bylo cos ok 20% i wiekszosc kolegow zostala wlasnie handlowcami, jeden szukal pracy jako inzynier (gosc mial leb jak sklep), ale sie poddal i zostal na doktorat. Czesc cos ok 4-tego roku wogole rzucila studia jak sie zorientowali jakie perspektywy ich czekaja. Ok do tematu. Jestem gotow sie zalozyc, ze nie wszyscy zostali handlowcami w branzy stricte automatycznej, gdzie jest wymagana jakas wiedza. Czesto poszli pracowac w branzy bardzo luzno zwiazanej z elektryka, np. handel kabelkami, bezpiecznikami, systemami alarmowymi, monitoringu, programatorami, oscyloskopami, itd. Dla mnie osobiscie to jednak marnowanie czasu mlodych ludzi i pieniedzy podatnikow, bo nie oszukujmy nie potrzeba studiowac 5 lat, zeby sprzedawac kabelki czy systemy alarmowe. Ja osobiscie zaryzykowalem i wyjechalem z Polski. Poduczylem sie jezyka, ewaluowalem dyplom i szukalem pracy w zawodzie. Znalezienie pracy zajelo mi cos ok. 3 lat, ale w koncy cierpliwosc i szczescie dopisalo. Projektuje czesc elektyczna walcarek do blach (przewody, zabezpieczenia, napedy, sterowniki PLC, HMI, SAF itd) i nie zgodze sie, ze trzeba posiadac niewiadomo jaka wiedze i umiejetnosci, zeby tym handlowac (projektowac takze). Owszem trzeba sporo wiedziec i pamietac, ale nie jest to nie wiadomo co. Dajmy na to szukam napedu do takiego a takiego silnika, wyciagam katalog, OK, DC/AC ?cykl pracy, prad znamionowy, napiecie, itd... ooo jest, biore drugi katalog (lub instrukcje) i szukam zabezpieczenia do napedu i mam jak wol: standartowy dajmy na to 25A, szybki 50A, nie bawie sie jakies wyliczenia, poszukiwanie harakterystyk bezpiecznikow, rysowanie krzywych - nie ma takiej potrzeby. Wszystko zostalo juz przez kogos policzone. Dajmy na to potrzebuje rezystor hamujacy, wyciagam kolejny katalog, gdzie mam tabelke z ktorej na podstawie napedu i cyklu pracy (stosunek pracy silnikowej/generatorowej - inna sprawa, ze nikt w mojej pracy nie byl w stanie mi okreslic jakie sa wlasciwie proporcje dla walcarek) wybieram wlasciwy rezystor -> nic absolutnie nie licze. Dodam, ze raz nieco naszego handlowca z ABB nieco przetrzepalem i zaczalem go wypytywac o niektore rzeczy troszke dokladniej i fakt faktem gosc sporo pamietal jezeli chodzi o asortyment, ale jego wiedza byla jednak dosc powierzchowna i na konkretna porade nie ma co liczyc. Moim osoba, ktora zostanie handlowcem zaraz po studiach, szybko wiekszosc zapomni, a w glowie zostana glownie tableki. Prawdziwym skarbem i fachowcem jezeli chodzi o handlowca to moze byc osoba, ktora zdobylaby najpierw doswiadczenie projektowe a pozniej zostala handlowcem. Dopiero wtedy taki ktos moze sluzyc prawdziwa porada, znajac wszystko od podszewki i majac rozeznanie w asortymencie. Jezeli chodzi o prace w dziale utrzymania ruchu, to tez bywa roznie. Spotkalem kilka osob (roznych narodowosci), ktore widac, ze wiedzialy co w trawie piszczy i lepiej znaly te maszyny niz ja, ale wiekszosc nie za specjalnie wiedziala o co chodzi, nie za bardzo nawet wiedzialy co z czym i jak dziala (w razie awarii i tak dzwonia do nas i my naprawiamy). Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Ja dopiero dwa lata ale sie nie chwale :) 26.06.10, 09:06 > Czesc cos ok 4-tego roku > wogole rzucila studia jak sie zorientowali jakie perspektywy ich czekaja. Ja znam jednego, co studia techniczne rzucił właśnie na 4 roku, bo znalazł sobie posadkę w banku jako wciskacz kredytów i miał dzięki temu już pewne zatrudnienie, a i tak już wiedział, że po studiach w zawodzie roboty raczej nie znajdzie. Przez te 4 lata tylko marnował pieniądze podatników, bo i tak skończył na robocie, którą mógłby wykonywać ze średnim wykształceniem. > Prawdziwym skarbem i fachowcem jezeli chodzi o handlowca to moze byc > osoba, ktora zdobylaby najpierw doswiadczenie projektowe a pozniej zostala > handlowcem. Dopiero wtedy taki ktos moze sluzyc prawdziwa porada, znajac > wszystko od podszewki i majac rozeznanie w asortymencie. W teorii tak, ale w praktyce ktoś z doświadczeniem już o robotę będzie miał łatwiej w projektach, więc bawienie się w handlowca nie ma za bardzo sensu. Tym bardziej, że to w pewnym sensie może być spaleniem mostów. O ile specjalista techniczny z jakiejś dziedziny na PH będzie mile widziany, to w razie chęci powrotu, PH na specjalistę technicznego może już się nie nadawać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krecik Re: Ja dopiero dwa lata ale sie nie chwale :) IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 26.06.10, 14:45 Nie chodzilo mi o to, ze polowa rzucila studia. Ale kilka osob zrezygnowalo (tak miedzy koncowka 3 a poczatkiem 4 roku), jak wzieli pod uwagen liczbe warunkow (naklad wlasnej pracy niezbedny do ukonczenia studiow) i perspektywy zawodowe po ich ukonczeniu. Czesc stwierdzila, ze to nie to co chcieliby w zyciu robic. > W teorii tak, ale w praktyce ktoś z doświadczeniem już o robotę będzie miał > łatwiej w projektach, więc bawienie się w handlowca nie ma za bardzo sensu. Tym > bardziej, że to w pewnym sensie może być spaleniem mostów. O ile specjalista > techniczny z jakiejś dziedziny na PH będzie mile widziany, to w razie chęci > powrotu, PH na specjalistę technicznego może już się nie nadawać. Tu sie zgodze. Jezeli chodzi o sens przejscia na handlowca to jest jeden. Kasa. Jak sie dobrze trafi to mozna sporo wiecej zarobic jako PH. Odpowiedz Link Zgłoś
paktom Re: Ja dopiero dwa lata ale sie nie chwale :) 21.07.10, 09:39 dystansownik napisał: > Przez te 4 lata tylko marnował pieniądze podatników, To nie on marnował pieniądze podatników, ale nasza zacofana gospodarka o poziomie trzecioświatowego bantustanu marnuje potencjał naukowo-techniczny który mamy wciąż na dobrym poziomie (edukacja to dział który po 1989 roku najmniej udało się zniszczyć). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inz. poliglota Re: wow !!! moge Cie dotknac ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.10, 10:03 to rozumiem, ze przez 3 lata byles zmywakiem za granica, skoro tyle jednak zajelo szukanie pracy zgodnej z wyksztalceniem ? wiesz ja mam inny problem... firma - koncern amerykanski mieszczacy sie w wawie wysyla mnie (nas - chyba pare osob) do belgii / holandii, bowiem tam zaden inzynier nie bedzie pracowal za 40-50 EUR dziennie. i to my mamy wlasnie odwalic tam jakas fuche typu dokumentacja elektryczna, sterownicza, byc moze cos jeszcze. w kazdym razie wydaje mi sie ze bede cieciem i sprzedtu w ogole nie "pomacam". pytanie - jest to moja 1 robota noi okres jest na 3 miechy - czy godzic sie na takie warunki ? wiadomo, 3 miesiace sie wytrzyma ale z tego co podpatrzylem w korespondecji e-mail oni sobie chca, zebym ja tak latal w tamten rejon co 2-3 tyg i to do konca roku 2011 :-) chyba ich popier...... skoro to jest taka nedzna kasa, a ja znam jezyki obce i mam do nich smykalke, to moze probowac zostac na miejscu ? jakos sie zaczepic ? przeciez to jest jawne wykorzystywanie ludzi.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krecik A w domu wszyscy zdrowi ? IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 26.06.10, 14:33 Nie chodzilo mi o to zeby sie chwalic, tylko o to, ze kolega wyzej nieco przesadzil z tym, ze potrzeba nie wiadomo jakich wiadomosci, zeby sprzedawac automatyke. Nie trzeba nawet wiedziec niewiadomo czego, zeby projektowac automatyke. > to rozumiem, ze przez 3 lata byles zmywakiem za granica, skoro tyle jednak zajelo szukanie pracy zgodnej z wyksztalceniem ? Rozumiem ze w Polsce wszyscy po studiach pracuja w osrodkach badawczych i trzepia niebotyczna kasiorke. Wow chyba najwyzszy czas na przeprowadzke. Powielasz kolego slogany. To ze nie pracowalem w "zawodzie" nie oznacza, ze siedzialem na zmywaku :) Po drugie zadna praca nie chanbi, ja tam osobiscie nie widze powodu dla ktorego mialbym sie nabijac z ludzi pracujacych na zmywaku. Przynajmniej wlasna praca uczciwie zarabiajaj na zycie. > wiesz ja mam inny problem... firma - koncern amerykanski mieszczacy sie w wawie > wysyla mnie (nas - chyba pare osob) do belgii / holandii, bowiem tam zaden inz > ynier nie bedzie pracowal za 40-50 EUR dziennie. i to my mamy wlasnie odwalic t > am jakas fuche typu dokumentacja elektryczna, sterownicza, byc moze cos jeszcze > . w kazdym razie wydaje mi sie ze bede cieciem i sprzedtu w ogole nie "pomacam" Nikt nie bedzie robil za 40-50 (~5/h)EUR jako inzynier. Sorry, ale wiecej zarobi na zmywaku z ktorego nieco wyzej sie nabijales. Dwa, nawet w Polsce co Ty mozesz zrobic za te 800 EUR/3200zl na miesiac. Fajnie jak jestes singlem i rodzice Cie ustawia na start, ale jak masz sie sam wszystkiego dorobic od zera i dajmy to tego zalozyc rodzine, kiedy babcie sa za mlode i nie przypilnuja Ci dziecka. Powodzenia zycze. Wozek dla dziecka to wydatek 1500zl. > skoro to jest taka nedzna kasa, a ja znam jezyki obce i mam do nich smykalke, t > o moze probowac zostac na miejscu ? jakos sie zaczepic ? Pytales czemu zajelo mi to 3 lata? 1. Trzeba w miare plynnie mowic w danym jezyku. 2. Biegle czytac i pisac. Mam na mysli biegle, co znaczy ze masz bardzo duzy zasob slownictwa i czytasz praktycznie jak po Polsku, a nie ze slownikiem pod reka. Tego w 6 miesiecy sie nie nauczysz. 3. Wyobraz sobie, ze nikt nie czeka tam na Ciebie az przyjdziesz i zaaplikuesz do nich. W tym momencie wchodzisz na rynek i konkurujesz z miejscowymi i niestety musisz czyms kogos do siebie przekonac. 4. Tu gdzie mieszkam nie ma zbyt wielu miejsc pracy w zawodzie elektryka/automatyka. Zycze powodzenia jak myslisz, ze zycie poza granicami Polski jest takie latwe i piekne. > przeciez to jest jawne wykorzystywanie ludzi.... A jak myslisz dlaczego Polacy robia jako podwykonawcy dla "zachodnich" firm? Dlaczego koncerny otwieraja u nas swoje fabryki? Nawet Chinczykom zaczyna sie oplacac w Polsce inwestowac. Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: A w domu wszyscy zdrowi ? 10.07.10, 02:14 Juz ci pisalam, 800-1000 euro plus polska pensja, bo chyba pisales jakos 2 tys na reke to razem 1300-1500 euro czyli jak najbardziej przecietna pensja belgijskiego inzyniera. Do tego te 40-50 euro na dzien to tylko dieta, mieszkanie i przeloty masz zapewnione. Nie wiem skad ci sie bierze przekonanie, ze tam inzynier zarabia duzo wiecej. Srednia pensja inzyniera w 15-letnim doswiadczeniem to ok. 4500-5500 brutto, ile z tego wyjdzie netto to zalezy od ogolnej sytuacji zyciowej, czy partner pracuje, ile masz dzieci, czy oszczedzasz na emeryture lub dom (znizka podatkowa). Jesli chcesz sie zaczepic w Belgii to : 1. ogromnie nie lubia zatrudniac obcjokrajowcow na wyzsze stanowiska, szczegolnie teraz w kryzysie 2. musisz biegle wladac conajmniej niderlandzkim i angielskim, bardzo czesto wymagane jest zebys plynnie mowil tez po francusku i niemiecku (belgia jest trzyjezyczna) Poniewaz tez jestem inzynierem to znam rynek i jest bardzo kiepsko. odkad nie przedluzyli mi kontraktu prawie lata temu bo zaczal sie kryzys - nie moge znalezc roboty w zawodzie. Pracuje wiec w restauracji. Zarabiam wlasnie 40-70 euro dziennie plus napiwki, nie przemaczajac sie i nie stresujac sie. Moj miesieczny zarobek za prace na pol etatu (w umomowie jest 20 godzin, pracuje 4 dni w tygodniu) wynosi wlasciwie tyle ile zarabialam na stanowisku mlodszego inzyniera w bardzo znanej australijskiej firmie zajmujacej sie produkacja aparatow sluchowych najnowszej generacji. Brutto na umowie mam 850 euro, nadgodziny i napiwki to kolejne tyle, z powodu nieskiego progu podatkowego mam na reke jakies 1400 euro - nie przemeczam sie, nikt nie wymaga ode mnie odpowiedzialnosci a szef doskonale wie, ze z powodu pracy na pol etatu obowiazuje mnie pieciodniowy okres wypowiedzenia. Cos mi nie pospaduje i adios, nikt mnie tam nie zatrzyma jak nie zechce pracowac. Plus mieszkania w tym kraju jest w tym, ze nawet jak cie zwolnia z jednej roboty to na kasie w makro zarobisz niewiele mniej i jakos przeczkasz. Minus - nauka dwoch jezykow to minimum 3 lata zeby dosc na poziom pozwalajacy na poprawne pisanie i czytanie oraz swobodna rozmowe. Wiec co mowie bo opanowania angielskiego na poziomie native zajelo mi 6 lat. Pierwsze 3 to podstawa, kolejne 3 sa potrzebne na doszlifowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
paktom Re: Tylko po co kończyć robotykę żeby być handlow 21.07.10, 09:36 Gość portalu: gosc napisał(a): > Przepracowalem w robotyce 30 lat na zachodzie. Widac ze nie ma Pan > pojecia o temacie. To nie sprzdaz chleba chrupkiego. Tyle na temat. Źle zrozumiałeś przedmówcę, chodzi o to że Polska to tak zacofany kraj iż zamiast specjalistów, prawdziwych inżynierów, potrzebuje co najwyżej tzw. inżynierów sprzedaży do różnych Saturnów czy Media Markt'ów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Tylko po co kończyć robotykę żeby być handlow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.10, 23:13 Trollu, handlowiec w branży technicznej wymaga specjalistycznej wiedzy, tak jak przedstawiciel medyczny. Handlowiec dobiera bardzo często produkt do potrzeb klienta, przygotowuje dokumentacje przetargowe, w tym zestawienia, rysunki, schematy itp. Masz 0 pojęcia. PH- techniczny więcej zarabia, bo i praca bardziej pochłania. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Tylko po co kończyć robotykę żeby być handlow 26.06.10, 08:58 > Trollu, handlowiec w branży technicznej wymaga specjalistycznej wiedzy, tak jak > przedstawiciel medyczny. Handlowiec dobiera bardzo często produkt do potrzeb > klienta, przygotowuje dokumentacje przetargowe, w tym zestawienia, rysunki, > schematy itp. Haha porządny inżynier jako PH w branży technicznej, to tak jak absolwent medycyny jako przedstawiciel medyczny. Można wciskać kit, że musi mieć wiedzę, żeby jak najlepiej doradzić czym dobrze leczyć pacjentów, ale ostatecznie i tak jest niczym więcej jak lepszą formą pani w sklepie, która Ci doradza jakie ziemniaki najlepiej wybrać. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
chomskybornagain1 Re: Tylko po co kończyć robotykę żeby być handlow 26.06.10, 02:04 kierunki na uczelniach zależą od dwu zmiennych: 1. kwalifikacji i umiejętności kadry 2. dotacji. Jeśli są wykładowcy z automatyki to uczy się automatyki, jeśli są dotacje na biotechnologię to uczy się biotechnologii. Z potrzebami rynku nie ma to nic wspólnego. Ja skończyłem kierunek wyśmiewany przez ludzi, przynajmniej 10 lat temu tak było; nasz zakład mieścił się gdzieś na strychu (i pewnie to się nie zmieniło), a teraz, biorąc pod uwagę powyższe posty, zarabiam krocie. Odpowiedz Link Zgłoś
paktom Re: Tylko po co kończyć robotykę żeby być handlow 21.07.10, 11:05 chomskybornagain1 napisał: > kierunki na uczelniach zależą od dwu zmiennych: > 1. kwalifikacji i umiejętności kadry > 2. dotacji. > > Jeśli są wykładowcy z automatyki to uczy się automatyki, jeśli są dotacje na > biotechnologię to uczy się biotechnologii. Z potrzebami rynku nie ma to nic > wspólnego. Fanatyczna wiara w tzw. rynek prowadzi do batustanizacji kraju. To państwo musi kreować rozwój gospodarki a nie wiara w jakiś rynek czy innego Boga. Gdyby Korea Południowa wierzyła w rynkowe brednie zamiast budować państwowe Czebole to do dziś byłaby takim zacofanym barachłem jak Filipiny, Indonezja czy Polska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inzynier Re: Tylko po co kończyć robotykę żeby być handlow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.10, 22:43 > Czy nie jest to marnowanie 5 lat życia oraz pieniędzy swoich i > podatników (takie kierunki to jednak są głównie w państwowych > uczelniach) na studiowanie automatyki & robotyki? Nie, to nie jest marnowanie zycia i pieniedzy. Typowa w tym kraju wypowiedz osoby ktora nie ma pojecia o branzy technicznej. Nawet najbardziej wyrafinowana konstrukcje trzeba sprzedac klientowi bo inaczej jest ona po prostu zbedna. A zeby temu klientowi nalezycie doradzic konieczna jest wiedza wieksza niz ta ktora musi dysponowac konstruktor ktory przewaznie zajmuje sie jakims detalem Odpowiedz Link Zgłoś
paktom Re: Tylko po co kończyć robotykę żeby być handlow 21.07.10, 09:32 tuitam_online napisał: > Czy nie jest to marnowanie 5 lat życia oraz pieniędzy swoich i > podatników (takie kierunki to jednak są głównie w państwowych > uczelniach) na studiowanie automatyki & robotyki? Zdecydowanie > lepszy byłby kierunek typu "sprzedaż automatyki i robotyki" czyli > ekonomia+trochę techniki. Po prostu bezsens. To polska gospodarka odstaje niemiłosiernie od poziomu polskiej edukacji. Wiele krajów (nawet kilka w cywilizowanej części Europy) może nam zazdrościć poziomu kształcenia, niestety rynek pracy w dziedzinie wysokich technologii mamy gorszy niż w Wietnam czy Gabon. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna Re: Ci absolwenci na zarobki nie narzekają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.10, 23:16 Artykuł wiarygodny. Byłam specjalistką ds. wynagrodzeń w trzech fabrykach i mniej więcej się zgadza, inżynierowie budowy maszyn zazwyczaj zarabiali w okolicach 4000 brutto, woj. pomorskie. Oczywiście takie pensje mieli po ~2 latach po podwyżkach, na wstęp było to ok. 3000 brutto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mietek JESTEM Tegorocznym Maturzystą IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.10, 00:41 Witam, jestem tegorocznym maturzystą z Warszawy, nadchodzi okres gdzie zastanawiam się ostatecznie nad kierunkiem studiów. 30 czerwca mają zostać opublikowane wyniki z matur, dodam iż zdawałem matme i fizykę rozsz(wynik po ok 70-80%). Przeczytałem całą dyspute o niepotrzebnych kierunkach, które są przereklamowane. Jakie wy byście polecili kierunki maturzyście który jest kompletnie zagubiony w stertach pierdół, i suzka miejsca gdzie mógłby się odnaleźć. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
chomskybornagain1 Re: JESTEM Tegorocznym Maturzystą 26.06.10, 02:07 W Polsce brakuje ludzi, którzy by wypieprzali zbędnych i głupich urzędników, ale chyba nie ma takich studiów :( Odpowiedz Link Zgłoś
paktom Re: JESTEM Tegorocznym Maturzystą 21.07.10, 09:52 chomskybornagain1 napisał: > W Polsce brakuje ludzi, którzy by wypieprzali zbędnych i głupich urzędników, al > e > chyba nie ma takich studiów :( A co ty masz do urzędników? Ciężka praca za psie pieniądze i na pewno dużo bardziej korzystna społecznie niż praca bankstera czy domokrążcy wciskającego różnoraki syf ludziom. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: JESTEM Tegorocznym Maturzystą 26.06.10, 08:53 > Jakie wy byście polecili kierunki maturzyście który jest kompletnie > zagubiony w stertach pierdół, i suzka miejsca gdzie mógłby się > odnaleźć. > Ja bym polecił te kierunki, które Cię przede wszystkim interesują. Obecna polityka edukacyjna opiera się na tym, żeby nakłaniać ludzi na "rozsądne" kierunki, czyli np. zamiast humanistycznych wybierać techniczne, po których pozornie jest więcej pracy. Jednak w praktyce z tą pracą też nie ma tak lekko, że sama czeka aż tylko skończysz studia, a gwarantuję Ci, że na cięższych kierunkach bez odrobiny własnego zainteresowania, po prostu przed ich ukończeniem będziesz miał już dość. Btw z praktycznie zawsze opłacalnych kierunków, to pewnikami są tylko kierunki medyczne (medycyna, stomatologia, farmacja), ale z taką maturą się tam nie dostaniesz. Jeśli naprawdę nie masz pomysłu, a chcesz coś co się opłaci, to informatyka, czy telekomunikacja + nauka języka i emigracja. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
michu_z_dzichu Re: JESTEM Tegorocznym Maturzystą 28.06.10, 12:03 Gość portalu: Mietek napisał(a): > Jakie wy byście polecili kierunki maturzyście który jest kompletnie > zagubiony w stertach pierdół, i suzka miejsca gdzie mógłby się > odnaleźć. Wybierz kierunek studiow, ktory wydaje Ci sie interesujacy, a nie taki, ktory ktos poleca. Tylko wtedy mozesz sie w taka dziedzine mocniej zaangazowac i cos wiecej osiagnac. Rzecz druga, ale nie mniej wazna: angielski, angielski i jeszcze raz angielski (idealnie do angielskiego jeszcze jeden jezyk obcy), bez tego, mowiac brzydko, jestes w ciemnej d..ie! Odpowiedz Link Zgłoś
paktom Re: JESTEM Tegorocznym Maturzystą 21.07.10, 09:51 Gość portalu: Mietek napisał(a): > Witam, jestem tegorocznym maturzystą z Warszawy, nadchodzi okres > gdzie zastanawiam się ostatecznie nad kierunkiem studiów. 30 czerwca > mają zostać opublikowane wyniki z matur, dodam iż zdawałem matme i > fizykę rozsz(wynik po ok 70-80%). Przeczytałem całą dyspute o > niepotrzebnych kierunkach, które są przereklamowane. > > Jakie wy byście polecili kierunki maturzyście który jest kompletnie > zagubiony w stertach pierdół, i suzka miejsca gdzie mógłby się > odnaleźć. > > Pozdrawiam Wszystko jedno, byle zgodny z zainteresowaniami i przede wszystkim zagranicą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inzynier Re: Ci absolwenci na zarobki nie narzekają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.10, 22:39 Zgadzam sie, te pensje sa moim zdaniem nawet lekko zanizone. U nas po budowie maszyn inzynierowie zarabiaja ponad 5/miesiac po okolo 5 latach stazu. Prowincjonalne miasteczko. Odpowiedz Link Zgłoś
paktom Re: Ci absolwenci na zarobki nie narzekają 21.07.10, 09:42 Gość portalu: anna napisał(a): > Artykuł wiarygodny. Byłam specjalistką ds. wynagrodzeń w trzech fabrykach i > mniej więcej się zgadza, inżynierowie budowy maszyn zazwyczaj zarabiali w > okolicach 4000 brutto, woj. pomorskie. Oczywiście takie pensje mieli po ~2 > latach po podwyżkach, na wstęp było to ok. 3000 brutto. Czas przeszły to chyba właściwe określenie, bo nie kojarzę by w Polsce jeszcze jakieś firmy budowały maszyny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej Re: Ci absolwenci na zarobki nie narzekają IP: 62.73.210.* 26.06.10, 02:50 Jestem nawigatorem na norweskiej platformie wiertniczej. Zarabiam rocznie ok. 600,000 NOK netto mając 8 miesięcy urlopu (system pracy: 2 na 4 tygodnie). Współczuję inteligentnym, wykształconym ludziom, którzy pensję w wysokości 1200EUR brutto uważają za kokosy. Przecież to marna wegetacja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inzynier bogacz Re: Ci absolwenci na zarobki nie narzekają IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.06.10, 23:30 natomiast mediana wśród absolwentów politologii wynosi 1000 ale napewno nie euro . hahahahhaha buhahahahhaha ehhehehehehe ale śmiesznie jest się z nich nabijać hahahhaahha zawsze można się pocieszać że ktoś ma przegwizdane i marzy o pracy jako ph w spożywce mając tytuł mgr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alek Re: Ci absolwenci na zarobki nie narzekają IP: 91.189.74.* 19.07.10, 10:41 ja w to nie wierzę trendy sie zmieniają analitycy w 70 sie mylą przewidując rpzyszłość kryzysu jakoś wiekszosć nie przewidziała albo siedziała cicho Odpowiedz Link Zgłoś
praktyk1977 Ci absolwenci na zarobki nie narzekają 20.07.10, 18:21 Zmiany koniunktury są faktem w hodowli trzody mamy „świńską górkę” co ileś lat mamy lata chude i tłuste nie konicznie co 7 lat. Tam gdzie jest złoto najpierw są pionierzy, dziennikarze a zachęceni artykułami frajerzy na końcu, gdy już pozamiatane. Dlatego należało się w 1990r otworzyć kiosk, w maju 2005r sprowadzać samochody, w 2006r otworzyć hurtownie budowlaną w 2007 firmę wykończeniową – bo bez uprawnień można działać a trzeba działać szybciej niż inni . Według zasady: ZAWSZE PRZED MOTŁOCHEM LUB INACZEJ NIŻ MOTŁOCH. Jak większość na początku 2008r kupowała akcje trzeba było sprzedawać, jak w 2009r sprzedawali trzeba było kupować. Jak wszyscy szli na Marketing trzeba było nie iść. Jak uczyli się angielskiego należało się uczyć chińskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
paktom Co za brednie!! 21.07.10, 09:28 Automatyka i robotyka??? W zacofanym nadwiślańskim bantustanie nie ma pracy w tym zawodzie! Sam kończyłem takie studia, a dziś pracuję jako programista (niestety software, a nie sterowników PLC czy mikrokontrolerów). Systemy automatyki produkuje i programuje się w wysokorozwiniętych krajach, chcecie pracy w tym zawodzie jedźcie do Niemiec, w Polsce potrzeba robotników na linię produkcyjną czy kasjerek do supermarketu. Ja i tak mogę mówić o sporym szczęściu że udało mi się znaleźć dobrą pracę choć nie w moim zawodzie, a był czas że zastanawiałem się nad pracą w Biedronce za 1800zł brutto (też nieźle jak na Biedronkę). Odpowiedz Link Zgłoś