Gość: Daria
IP: *.wroclaw.vectranet.pl
20.09.10, 19:15
Nie ukrywam że sytuacja u mnie diametralnie się zmienia z dnia na dzień, były momenty jak miałam dwie prace na raz. Oczywiście co za tym idzie, kasa była, stać na dużo i zaoszczędzić można było również. Odbiło się to na moim zdrowiu i ogólnie psycha zaczęła siadać. Od jakiegoś czasu szukam pracy, w przelocie pracowałam w KRD ale nie ukrywam - nie nadaje się, nie jestem słupkiem sprzedażowym (choć pracowałam na obsłudze klienta a nie sprzedaży), normy to mi się kojarzą bardziej z PRL-em, zwłaszcza że jest to typowa norma ilościowa a nie jakościowa. Ekipa na która trafiłam, baaardzo faja, liderka idealna, jak dla mnie to ona powinna zajmować stanowisko kierownicze, no ale jak mówię, człowiek jest słupkiem, jak nie ma normy to bat w postaci pkt ujemnych. No ale cóż, coś za coś, kasę można zarobić "łatwo i przyjemnie'.... Pojawia się pytanie, zostać i spinać się ze sobą, pozwolić na to 'zniewolenie' ciut zacisnąć zęby i napie****ać jak zła, byle tylko ta kasa, czy nie pracować wbrew sobie, męcząc się i wstając rano do pracy ze słowami na ustach "ku***a mać, nie wytrzymam"... Nie wiem czy dobrze, ale wybieram BYĆ, szukam pracy może i bez kokosów, ale takiej która będzie dawała względne zadowolenie, bez nagonki "norma norma norma!"....