Gość: xp
IP: 80.48.238.*
01.04.04, 08:50
Jestem na nich wsciekla. Zatrudnili mnie za marne 900 zl, czekalam miesiac na
wlasne stanowisko pracy (biurko, komputer) i na zakres obowiazkow. Przez cale
2 miesiace zapomnieli, ze mnie zatrudnili. Prawie nikt nie dawal mi zadnych
polecen, nikt nie kierowal moja praca. Wszystkie polecenia ktore dostalam
wykonalam bardzo dobrze. Fakt, ze przez duza czesc czasu sie nudzilam i sama
wymyslalam sobie prace, ale to chyba nie moja wina, ze nikt mi niczego nie
zlecal. Od poczatku mialam tez podkladane swinie przez pocioty szefa, ktore
uznaja ze wszystko im tu wolno, bo i tak szef ich nie zwolni. Teraz nastapila
chyba jakas nagonka na mnie, bo szef zaproponowal, zebym byla tlumaczem na
zywo na konferencjach i spotkaniach. Niestety musialam powiedziec, ze tak
dobrze jezyka nie znam, bo co innego luzne rozmowy, zalatwianie spraw przez
telefon w obcym jezyku, czy inne drobniejsze sprawy, a co innego takie
tlumaczenie - tu trzeba znac biegle jezyk i jeszcze umiec tlumaczyc. Ja nie
skonczylam zadnej filologii, tylko napisalam w cv, ze dobrze znam jezyk (ale
nie biegle). Nie wiem co o tym myslec, ale wydaje mi sie, ze niesprawiedliwie
mnie traktuja. Prawdopodobnie z powodu tego jezyka nie przedluza mi umowy...