Gość: Mina IP: *.turboline.skynet.be 13.08.01, 22:00 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: pingu Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.ean.be 14.08.01, 09:48 Moze chociaz przystojny ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daag Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.*.*.* 14.08.01, 12:27 Gość portalu: pingu napisał(a): > Moze chociaz przystojny ? no co ty ewa? chcesz dilberta ustrzelić na kolację??? ;o) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pingu Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.ean.be 14.08.01, 13:06 Tak tylko pytam. Moze chociaz udreki psychiczne da sie choc troche zrekompensowac wrazaeniami estetycznymi. Bo jak nie, to pozostaje sie zastrzelic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mina Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.turboline.skynet.be 14.08.01, 14:52 Zeby tak bylo, to faktycznie pol biedy. Niestety, musze Was rozczarowac. Wyobrazcie sobie piecdziesieciolatka kreujacego sie wizualnie na Gatesa (z efektem nieco groteskowym), ktoremu w dodatku strasznie nieladnie pachnie z ust, a ma zwyczaj wyglaszania dlugich przemow pouczajacych pracownika tete a tete. Chryste, juz ladnych pare lat minelo, a ja nadal pamietam ten fetorek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pingu Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.ean.be 14.08.01, 17:40 BRRRRRRRR..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mina Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.turboline.skynet.be 14.08.01, 23:55 Ten czlowiek to legenda branzy. Np. jako inzynier uwazal sie oczywiscie za mistrza slowa pisanego. Jego zdaniem ludzie od PR, w charakterze ktorych zatrudnial dziennikarzy, nie potrafili pisac. Przekreslal im kazde zdanie. Koniec koncow pracownicy z dluzszym stazem w firmie podpowiadali przejmujacym sie nieszczesliwcom, ze ich poprzednicy grzeszyli wieksza inteligencja i miast sie przejmowac, odkryli metode. Metoda owa polegala na niewprowadzaniu ZADNYCH poprawek do przedstawionego tekstu. Po prostu wychodzili z gabinetu wzbogaceni o nowe wskazowki, co i gdzie maja zmienic, odczekiwali 20 minut, wkraczali z tym samym tekstem, znowu byly poprawki (w zupelnie innych miejscach), i tak przez caly dzien Bozy roboczy. pod koniec dnia Pan Prezes z duma i zmeczeniem oswiadczal, ze wreszcie mimo ich tepoty udalo mu sie doprowadzic tekst do stanu uzytecznosci, a oni (ci PR-owcy znaczy) sa beznadziejni i tylko wzgledy spoleczne hamuja go (Prezesa) przed wyrzuceniem ich na zbity pysk. Chcecie wiecej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daag Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.*.*.* 16.08.01, 08:31 o to jakby kolejne wcielenie dyrektora buraka... wal, zawsze to miło poczytać o takich tuzach międzynarodowego biznesu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pingu Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.ean.be 16.08.01, 09:49 Jasne, ze chcemy. Czytajac takie rzeczy zawsze zaczynam spogladac innymi oczami na otaczajaca mnie rzeczywistosc i niestety stwierdzam, ze to co widze wokol to najwyrazniej norma. To tylko ze mna cos nie tak... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ???? Re: Dilberta znam osobiscie IP: 212.244.50.* 20.08.01, 13:12 O Boniu! Jakbym widziała opis mojego szefa. Czy my przypadkiem nie pracujemy w tej samej firmie??????????/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tommie Re: Dilberta znam osobiscie IP: 195.94.222.* 20.08.01, 16:17 Witam, To jest krótka opowieść o słynnej amerykańskiej konsultantce Marcie Sickles (ksywa "she makes me sickles"). Otóż Marta potrafiła zrobić korektę strony tytułowej raportu, zmieniając duże litery z tak: "To Jest Tytuł Raportu" na tak: "To jest tytuł raportu". Asystent wklepywał pracowicie zmiany w komputer, drukowął, po czym Marta mówiła: "Nie! Żle zrobileshs!" i zmieniała na tak: "To Jest Tytuł Raportu". Raz zdarzyła się potrójna zmiana (wersja a,b,a i znów b). I to nie było tak, ze ona jak porównała, to dochodziła do wniosku że jednak tak będzie lepiej niż inaczej. Ona po prostu w ogóle nie pamiętała co mówiła dziesięć minut wcześniej... tom Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mina Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.turboline.skynet.be 20.08.01, 21:26 No, to tak cos jak Prezesuncio. Droga Kulezanko ?????, prosze podac jakis znany tylko pracownikom firmy szczegol, to sie dogadamy co to ewentualnego dzielenia niedoli. Na audiencje u prezesa zawsze sie dlugo czeka. Bez jego akceptacji (a wpieprza sie dokladnie we wszystko, na czym sie nie zna, starannie omijajac to, na czym sie zna) nie ma mowy o wypuszczeniu w swiat czegokolwiek, bo mozna zaplacic glowa. Ale prezes nie ma czasu, i albo mowi "prosze mnie lapac", wiec czlowiek zamiast pracowac wystaje kilka godzin przed gabinetem (najczesciej bezskutecznie), albo wyznacza godzine audiencji na 22.00. Po czym o 22.00 wychodzi i mowi, ze porozmawiamy jutro. I tak dzien za dniem mija, dead line juz dawno wybila, po czym jest sie wzywanym do prezesa po informacje, ze znowu sie nic nie zrobilo! Rekord w akceptowaniu projektu przez prezesa wynosi 2 (slownie: dwa) lata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ???? Re: Dilberta znam osobiscie IP: 212.244.50.* 21.08.01, 08:06 Nie, jednak pracujemy w róznych firmach, ale nasi szefowie moglibyć braćmi. Mój ma jeszcze jedną zaletę chce wszystkich uczyć tego czego sam nie umie, przy czym kto się już z czymś zapoznał i wcześniej załapał niż on, oddala od projektu aby nie był przypadkiem mądrzejszy od niego. dot.: Mina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michelle Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.itcomp.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.04, 19:13 cieszę się że nie jestem sama. Moj szef , z zawodu kolejarz, po zasadniczej, dorobkiewicz - złomiarz, każdego z nas poucza . Czynność ta polega na stwierdzaniu: jest Pani kretynka, idiotką, darmozjadem,itd. kto pani dał dyplom? itd. Nic nie robię, tylko czytam "kodeksa" i ten p.....ny SN ( tutaj oczywiści cytat )Poprawia tworzone przez mnie umowy tak, że mi się włos na głowie jeży i odmawiam modlitwy, żebym tych umów nie musiała egzekwować. Ostatnio kazał w pięć minut poprawic kontrakt na pięć milionów. Czytając moje uwagi stwierdził, że jestem niedorozwinięta i zaczał dyktować. Spisałam to, naniosłam na kontrakt i rozpoczęłam aktywne poszukiwanie pracy. Nie będzie mnie tam kiedy wszystko szlag trafi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: the gosc Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.tch.harvard.edu 26.08.02, 00:31 skad go kurwa, znasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: huanita Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.09.02, 11:32 Nie tak dawno nasz szef zrobił nam karczemną awanturę, że nie zgadza mu się kwota z wydruku magazynu. Zestresowane zaczęłyśmy szukać błędu w rozchodach (różnica była rzędu czterech tysięcy zł). Po chwili moja koleżanka odkryła, że szef dał nam zlecenia na podstawie wydruku sprzed kilku miesięcy. I teraz uwaga: jak mogłyśmy nie dopilnować, żeby zrobił to ze świeżego wydruku. Ani słowa przepraszam rzecz jasna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.inet.com.pl 01.02.03, 13:58 No własnie. Znamy tylu Dilbertów, a oni sobie radzą. Awansują, lekceważą inteligentnych pracowników, wręcz się ich pozbywają i rządzą. Jak długo tak będzie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Azorek Re: A ja znam Scotta IP: *.class146.petrotel.pl 20.09.03, 00:59 A ja znam osobiście samego Scotta Adamsa, czasem chodzimy na browarek wieczorem :) Ogólnie jest spox, tylko trochę śmierdzi :/ Odpowiedz Link Zgłoś
azm2 Re: Dilberta znam osobiscie 30.09.03, 10:07 Oglądam właśnie komiks z Dilbertem we wczorajszej GW. Pytanie: który to jest Dilbert: ten w okularach i ze sterczącym krawatem, czy ten w garniturze i z dwoma czarnymi rożkami na głowie? Bo gdy czytam posty na tym wątku, to się gubię. Czy mnie też dopadła dilbertoza? :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wally Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.class146.petrotel.pl 27.10.03, 15:34 Ten w brylach i krawocie, ten drugi z diablimi rogami to sam Mefistofeles. 8-EI Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg Re: Dilberta znam osobiscie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.04, 03:59 Dilbert to ten w okularach i krawacie, całkiem fajny i rozsądny gość, natomiast jego szef ( ten ze sterczącymi włosami ) to jak wyjęty z waszych opisów. Przy okazji polecam "Zasadę Dilberta" Scota Adamsa. Poprawia humor i pozwala przeżyć w biurze. Odpowiedz Link Zgłoś