Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    citibank - czyli dilbertyzm globalny

    IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.01, 23:09
    kochani citibankerzy, pokazmy ze nasza korporacja, tfu tfu, zasluguje na miano
    ojczyznu dilbertow.
    Obserwuj wątek
      • Gość: trzytrzy Re: citibank - czyli dilbertyzm globalny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.01, 23:16
        nie citibank ale inny bank. gosciom, a sa nimi na ogol przedstawiciele innych
        firm wydaje sie przepustki tymczasowe na ktorej wpisuje sie nazwe firmy. Kiedys
        pojawil sie konsultant z Artur Andersen. I tak tez mial napisane na
        wizytowce/przepustce przyczepionej do garniaka. Gosciu pojawia sie u jednej z
        kierowniczek a ta ''Panie Arturze, niech Pan chwile poczeka''
        • Gość: daag Re: citibank - czyli dilbertyzm globalny IP: *.*.*.* 14.08.01, 08:48
          sytuacja tej samej maści co wyżej opisany pan artur:
          firmy współpracujące z zagranicą na szablonach faxów mają czasami taką wklejkę
          best regards / pozdrawiam. i taka właśnie cała fraza poszła do holandii. po
          kilku dniach przychodzi odpowiedź: dear mr pozdrawiam!
          • Gość: pingu Re: citibank - czyli dilbertyzm globalny IP: *.ean.be 14.08.01, 10:00
            Do pewnej firmy, ktora miesci sie przy ul. Estkowskiego dzwoni kpewnego
            pieknego dnia klient i mowi, ze chcialby rozmawiac z p. Estkowskim. Na co
            osoba odbierajaca telefon, nie dajac sie zbic z tropu: ''Ale on nie zyje''.
            Kto wie, moze ten pan tez byl od Pana Artura ?
          • Gość: kropka Re: citibank - czyli dilbertyzm globalny IP: *.pagi.pl 31.08.01, 14:21
            U nas pracownicy pisza zwykle na koncu "z powazaniem" i kiedys przyslali do nas
            pismo z USA, na ktorym adresatem byl... "Z. Powazaniem"
      • sith Re: citibank - czyli dilbertyzm globalny 01.09.01, 16:59
        Tego się nie da opowiedzieć to trzeba przeżyć
        • Gość: robercig Re: citibank - czyli dilbertyzm globalny IP: *.citicorp.com 25.10.01, 19:20
          I co Ja mam Wam Wszystkim, drodzy Kochani ludzie dzięki którym jeszcze nie zwariowałem pracując w Cebecie
          (Citibank) powiedzieć o Citibanku (teraz połączonym z BH) i dilbertyzmie tam się szerzącym i tam mającym swoje
          źródło?
          Przede wszystkim dzięki za to, że są jeszcze ludzie, którzy wiedzą i poważają swoją tożsamość i nie przybierają
          "filozofii" firmy jako swojej osobistej - a takich debili w tym banku są setki ( w moim dziale ok. 25-ciu).
          Pracuję z młodymi chłopakami, ale juz tak zdewociałymi, ze mnie strzela!
          Studiuje psychologie (muszę opłacać studia - dlatego pracuję w tym syfie, a nie moge teraz pozwolić sobie na
          zmianę, czyli przerwę w pracy) i jestem wyczulony na "debilizm" polegający na dobrowolnym zrzekaniu się
          swojej osoby na rzecz jakiejś tam gównianej firmy - CZŁOWIEK SAM W SOBIE JEST ZAWSZE NAJWAŻNIEJSZY!!!
          NIE żadna praca, firma czy idea (chociaż jeżeli chodzi o idee, to mozna dyskutować...).
          I czemu mnie to boli, przecież to sprawa tych chłopaków, a nie moja?
          Może tylko przeraża mnie myśl, ze takich ludzi, takich firm jest na świecie dużo.
          Ludzie, gdzie jesteście WY, NATURA, PIĘKNO I WZNIOSŁOŚĆ?
          POZDRAWIAM WSZYSTRKICH CO CZUJĄ, A "FIRMOWYM DEBILKOM" ŻYCZĘ NOWYCH OCZU (MĄDRYCH
          OCZU) ABY PRZEJRZELI - NIE CHCĘ ŻYĆ WŚRÓD DEBILI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          ROBERT
          • Gość: iks Re: citibank - czyli dilbertyzm globalny IP: 10.128.135.* / *.acn.pl 25.10.01, 21:12
            co za pieprzenie! niby mniej sie dajesz indoktrynowac pseudokultura
            korporacyjna od innych? jesli tak uwazasz, to znaczy ze prostytuujesz sie w
            imie wyzszych celow (ach studia!), ale inni tez moze takie posiadaja; od wielu
            lat walcze we wlasnej firmie czesto majac mniejsze dochody niz jako najemnik,
            ale przynajmniej bez kompromisow moralnych; polowa uczestnikow tej listy
            marzylo o pracy w zagranicznej korporacji, pracuje w takiej i bedzie ja
            zmieniac na inna podobna, mozna sie z tych molochow troche podsmiewac, ale po
            co totalnie wybrzydzac i krytykowac wspolpracownikow?
          • Gość: Bart Re: citibank - czyli dilbertyzm globalny IP: *.jpmorgan.com 26.10.01, 09:52
            Gość portalu: robercig napisał(a):

            > i jestem wyczulony na "debilizm" polegający na dobrowolnym zrzekaniu się swojej osoby na rzecz
            jakiejś tam gównianej firmy - CZŁOWIEK SAM W SOBIE JEST ZAWSZE NAJWAŻNIEJSZY!!!

            Podejmujac prace dokonujesz transakcji wymiennej. Ty oferujesz pracodawcy swoj czas i
            zaangazowanie a w zamian otrzymujesz nie tylko pieniadze ale mozliwosci pewnego rozwoju. W wielu
            firmach panuje specyficzna atmosfera, czy jak to moj poprzednik okreslil "kultura korporacyjna". I prawda
            jest, ze wielu ludzi w mniejszym lub wiekszym stopniu jej ulega. Jednak Twoja postawa swiadczy jedynie
            o glebokim nieprzystosowaniu spolecznym i braku zdolnosci adaptacyjnych. Nikt nie wymaga od Ciebie,
            abys stal sie jak to opisujesz >>zdewocialym debilem<< ale nie pluj na reke ktora Cie karmi i pozwala
            studiowac (co moim zdaniem jest raczej pomyslem chybionym). Nie mam ostatnio zbyt dobrego zdania o
            Szitku, co potwierdza fakt, ze jak widze strategie rekrutacyjna i dobor kadr maja naprawde baaardzo
            kiepski.
          • Gość: Lechu Podzielam zdanie iksa IP: 10.129.136.* / *.acn.pl 26.10.01, 09:55
            Od siebie dorzucę, że najprawdopodobniej czeka cię rozdwojenie jaźni. Przecież
            pracodawca wymaga od ciebie lojalności oraz identyfikacji z firmą. Ty to
            zaakceptowałeś. Z drugiej strony twoje ja chce zostać niezależne. Posiadasz
            odrobinę przyzwoitości, że to dostrzegasz i to ci przeszkadza. W tym przypadku
            tylko mądry inaczej nie zostanie schizofrenikiem. Rozwiąż ten problem dla
            wlasnego dobra.
            Pozdrawiam
            • Gość: KR$ Zglupieliscie do cna? IP: *.mannesmann.de 27.10.01, 12:53
              Czy co sie z wami stalo? To pracodawca zywi mnie, czy ja jego? Obydwie strony powinny wspolpracowac, ale
              to nie znaczy, ze moja firma ma ze mnie robic malpke w klatce, zabierac mi cale zycie i wymagac ode mnie
              utozsamiania sie z jej celami - na to to trzeba sobie zasluzyc. Inaczej pracuje sie tylko dla kasy.
      • Gość: Mina Re: citibank - czyli dilbertyzm globalny IP: *.turboline.skynet.be 26.10.01, 11:24
        Ja natomiast popieram roberciga. Zawsze robie wielkie oczy, widzac kolejnego
        znajomego, ktory doznaje cudownego przeksztalcenia osobowosci na skutek kultury
        korporacyjnej. Przepraszam, ale nie mam specjalnego szacunku dla takich ludzi.
        Nie kwestionuje lojalnosci wobec firmy - jest to dla mnie rzecz oczywista -
        problem w tym, ze obecnie korporacje przesuwaja do niebezpiecznych granic
        pojecie owej lojalnosci. I wydaje mi sie, ze tak naprawde wiekszosc osob, ktore
        pozwala firmie wlazic buciorami w wyglad, zycie rodzinne i prywatne, chyba
        sobie troche w brode pluje, ze na to pozwalaja. Zdaje sobie sprawe, ze sa to
        upokorzenia, na ktore czasami po prostu trzeba sie godzic - nie kazdego stac na
        kontestacje, ale niepokojaca jest niezdolnosc przyznania sie do tego nawet na
        anonimowym forum. A jesli korporacja rzeczywiscie komus mozg przerobila i on
        swiecie wierzy, ze cele i wartosci firmy sa jego celami i wartosciami, to
        jeszcze gorzej. Tylko nie plujcie na mnie, ze troche dalej na zachod jest
        lepiej, to sie moge wymadrzac. Z gory dziekuje.
        • Gość: Karol Lojalnosc to jedno a kontrola to drugie IP: *.man.polbox.pl 26.10.01, 11:54
          Znam przypadek goscia ktory wylecial z pracy w pewnym tow. ubezpieczeniowym za
          to ze w swoich prywatnych listach umiescil kilka uwag na temat swojego szefa.
          Oficjalny powod zwolnienia byl oczywiscie inny ale szef w 4 oczy powiedzial mu
          zeby na przyszlosc uwazal co pisze i z jakiego konta.
          • Gość: Bart Re: Lojalnosc to jedno a kontrola to drugie IP: *.jpmorgan.com 26.10.01, 12:04
            Gość portalu: Karol napisał(a):

            > Znam przypadek goscia ktory wylecial z pracy w pewnym tow. ubezpieczeniowym za
            > to ze w swoich prywatnych listach umiescil kilka uwag na temat swojego szefa.
            > Oficjalny powod zwolnienia byl oczywiscie inny ale szef w 4 oczy powiedzial mu
            > zeby na przyszlosc uwazal co pisze i z jakiego konta.

            Powod faktycznie dziwny... Albo uwagi byly bardzo dosadne, albo szef przewrazliwiony. A swoja droga,
            kontrola prywatnej korespondencji?
          • Gość: agulha Re: Lojalnosc to jedno a kontrola to drugie IP: 10.131.128.* / *.acn.pl 26.10.01, 21:28
            Chwila, co to znaczy "prywatny list"? Jeśli jest to list napisany do kumpla w
            czasie pracy, na służbowym komputerze i ze służbowego konta, to może ktoś po
            prostu sprawdzał, co pracownicy robią w czasie pracy? To rzeczywiście trzeba
            być samobójcą, żeby w takich warunkach pisać źle o szefie...
            • Gość: KR$ Re: Lojalnosc to jedno a kontrola to drugie IP: *.mannesmann.de 27.10.01, 12:57
              Jest to taki sam prywatny list jak ten ktory wysylasz w zaklejonej kopercie. Niewazne, ze pisany z pracy, na
              firmowym komputerze, itp. itd. Szef powinien odpowiadac za naruszenie prywatnej korespondencji. Na zachodzie
              pare firm (powaznych) beknelo za to - mam nadzieje, ze do nas 'cywilizacja' tez dojdzie.
              • Gość: knockout Re: Lojalnosc to jedno a kontrola to drugie IP: *.piekary.oho.com.pl 27.10.01, 13:12
                taaak oczywiscie nie zgadzam sie z ostatnim postem. Ktos siedzi w pracy, za co
                dostaje placone, wiec niech rozwija firma a nie pisze do kolegow. To moze
                zrobic po pracy.
                A sam fakt pisania o szefie niemilych rzeczy (nawet jesli sa prawda) z
                firmowego konta i w czasie pracy nie najlepiej swiadczy o inteligencji owego
                pracownika.
                i jeszcze jedno - tak sie sklada, ze ponad 70% duzych firm kontroluje internet
                swoich pracownikow i koniec. Albo sie to akceptuje albo mozna zmienic prace.
                pozdrawiam i milego weekendu zycze
                • Gość: pedro Re: Lojalnosc to jedno a kontrola to drugie IP: 192.168.14.* / 192.168.14.* / *.121.135.226.host.de.colt.net 28.10.01, 01:40
                  Można też iść do prokuratora. Pracodawca nawet w Polsce nie ma prawa do cenzury
                  poczty pracowników - jest to naruszenie praw obywatelskich i jako takie jest
                  przestępstwem. A co do 70% - to nie wiem jak to liczysz: pracowałem juz w kliku
                  firmach, o co najmniej kilkunastu innych mam dobre pojęcie co się w ich IT
                  dzieje i nie słyszałem by ktoś próbował takich akcji. Więc nie wiem czemu wam
                  się wydaje że jest to powszechna praktyka. Może jest powrzechna w firmach Krzak
                  spzoo ale w takich miejscach się po prostu nie pracuje...

                  W każdym razie gdyby mnie wyrzucono z pracy za to co wyczytano w moim mailu to
                  gwarantuję wam że skończyło by to się w sądzie.
                  • Gość: robercig cebet cd. IP: *.citicorp.com 29.10.01, 10:47
                    Do barta:
                    Gdybym miał, drogi barcie odpowiedzieć na Twoja "diagnozę" mojej osoby, którą wystawiłeś li tylko
                    na podstawie kilku napisanych przeze mnie linijek, to musiałbym popełnić afront wobec swojej
                    osoby; musiałbym znizyć się do poziomu Twoich wypowiedzi... Stracić szacunek do samego siebie to
                    ostatnia rzecz o jakiej marzę i dlatego min. pozostawiam Twoje konfabulacje samym sobie i ... Tobie.
                    Oceniać kogoś po kilku wierszach...
                    W ogóle kogoś oceniać...
                    brrr...
                    Quelle horreur!

                    Do imć iksa: jw.
                    Do innych: dzięki za wypowiedzi.
                    Do Wszystkich: Czy powiedziałem, że nie znosząc atmosfery wazeliniarstwa w pracy źle ja wykonuję,
                    olewam?! A to mi się zarzuca. Wykonywanie swoich obowiazków (co wiąże sie z profesjonalizmem -
                    tylko taki sens widzę jeżeli już coś robię) to jedno, a olewanie - jak tam ktoś pisał "kultury firmy" to
                    drugie.I proszę nie bawić się tu w omnibusów i przeprowadzać szczegółowej diagnozy bez
                    znajomosci faktów.
                    Jak widzę mośków jest więcej niż myślałem...
                    Wszystkich (prawie) pozdrawiam.
                    ps. Ciekawe Kto teraz poczuje się dotknięty???
                    • Gość: Bart Re: cebet cd. IP: *.jpmorgan.com 29.10.01, 15:25
                      Za diagnoze przepraszam, faktycznie nie powinienem reagowac tak ostro. Niemniej jednak tego
                      rodzaju wypowiedzi dzialaja na mnie jak plachta na byka. Z jednej strony piszesz o IDEALACH, a z
                      drugiej przyznajesz sie, ze siedzisz w tej "gownianej" firmie. Czyli robisz to wbrew sobie i
                      jednoczesnie bardzo niepochlebnie wyrazasz sie o wspolpracownikach... Gdzie zatem TE IDEALY?
                      Czy nie jest to prostytuowanie sie? Pewnie, ze duze firmy sa w stanie i umieja przeprac ludziom
                      mozgi... Skoro jednak Ty sie nie dales, ja sie nie dalem i wiekszosc z ludzi ktorzy odpowiedzieli na
                      Twoj list pewnie tez - to chyba tylko dobrze swiadczy o Tobie i innych. Ale po co zaraz tak ich ponizac
                      (tj. tych >>debili<<)? Zawsze wychodzilem z zalozenia, ze skoro im z tym dobrze to niech sobie tkwia w
                      tym swoim swiatku. Ja robie to co do mnie nalezy i wiem, ze robie to dobrze... Nie musze po pracy z
                      nimi leciec na pifffko i dyskutowac o >core values<. Dla mnie kontakt z firma konczy sie zazwyczaj o 20
                      tej dnia powszedniego. I tyle.
                      • Gość: robercig Re: cebet cd. IP: *.citicorp.com 29.10.01, 16:20
                        Zgadzam się z Tobą bracie barcie.
                        A z tym siedzeniem w firmie wbrew swoim ideałom, to może to jakaś niemoc, spadek formy...?
                        Dzięki za wypowiedź.
                        pozdrawiam,
      • gale Re: citibank - czyli dilbertyzm globalny 30.10.01, 08:59
        Dilbertoza w Citi jest dostrzegalna z zewnątrz. Zapraszam na
        www.citibank.prv.pl

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka