rafal86bielany
01.07.11, 15:20
Witam. Opiszę swoją przygodę z firmą Germaz i mam nadzieje ze kogoś uchroni to przed problemami. rozmowę kwalifikacyjną przeprowadzałem z dyrektorem Markiem Sroką który zapewnił mnie ze praca jest na umowę o prace i zarobki będą w wysokości 2200 zł netto i po okresie próbnym przejdę do serwisu forda lub nowego mitsubishi , okres próbny miałem na dziale produkcji specjalnej przy naprawie starych wojskowych Honkerów. Moim kierownikiem był Andrzej Straburski - ignorant, alkoholik. Potrafi obciąć pół wypłaty bez uzasadnienia . Moje zatrudnienie okazało sie na umowę zlecenie a zarobki w granicach 1700 zł . dyrektor Sroka zbywał mnie głupimi tekstami a interwencja u prezesa A. Mazura była nieskuteczna. Prezes okazał sie takim samym ignorantem jak kierownik i dyrektor. Moja sytuacja nie jest odosobniona. w takiej samej sytuacji jest wielu pracowników tylko ze siedzą cicho bo mają zobowiązania finansowe i nie mogą walczyć o swoje. Cała moja historia w germazie skończyła się nagle bez jakiejkolwiek informacji o nieprzedłużeniu umowy. Dzień przed końcem umowy zostałem zapewniony przez kierownika Skraburskiego że wszystko będzie dobrze i ironicznie zaprosił mnie do pracy. Dnia następnego rano 0 6.30 zapytał po co tu jestem skoro nie mam nowej umowy.ODRADZAM PODEJMOWANIA PRACY W TEJ FIRMIE BO JEST ONA TAK SAMO DZIADOWSKA JAK WIĘKSZOŚĆ JEJ KIEROWNIKÓW I DYREKTORÓW . ZWYKLI PRACOWNICY SĄ TRAKTOWANI JAK CIEMNA MASA . NIGDY NIE MA Z KIM POROZMAWIAC I NIKT NIE PODEJMIE ŻADNEJ DECYZJI. DYREKTOR SROKA OBIECUJE WSZYSTKO NA ROZMOWIE A PÓŹNIEJ WSZYSTKO OKAZUJE SIĘ OBIETNICĄ BEZ POKRYCIA.