Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.12, 11:24
    Jakby kobiety były lepszymi fachowcami to by zarabiały więcej. To jest biznes, tu się liczy zysk, tu się wynagradza tych którzy ten zysk przynoszą.
    Dlatego też przestańcie produkować takie gówna na zamówienie "przemysłu równouprawnienie".
    Obserwuj wątek
      • Gość: mg Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.adsl.inetia.pl 18.01.12, 11:19
        hahaha, dzięki, że mnie rozśmieszyłeś.
        ps. skąd wziąłeś maszynę do przenoszenia w czasie? czy to u ciebie naturalne opóźnienie?
        • Gość: bachor Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.02.12, 15:01
          MAAAAMOOOO! TSEM KUPE!
        • andrzejto1 Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 10.02.12, 15:45
          Gość portalu: mg napisał(a):

          > hahaha, dzięki, że mnie rozśmieszyłeś.
          > ps. skąd wziąłeś maszynę do przenoszenia w czasie? czy to u ciebie naturalne op
          > óźnienie?

          Jak domniemywam zrozumienie tych prostych prawd przekracza twoje zdolności??
          Płaca jest regulowana przez rynek. I przez konkurebncje na nim. Twoja praca jest warta tyle, za ile ktoś inny zgodzi się ją za Ciebie wykonać. Ni mniej ni więcej.
      • Gość: abc xyz Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.dynamic.chello.pl 18.01.12, 13:09
        "Jednak praca kobiet przecież to nie tylko kwestia pieniędzy. - Tu ważny jest także prestiż - tłumaczy Alicja Moszyńska. - Co się stanie, gdy jej dziecko ktoś zapyta, kim jest twoja mama, a ono nie będzie w stanie odpowiedzieć, bo jego mama po prostu siedzi w domu? Jak taka kobieta będzie się czuła?"

        Tym feministkom na łeb padło... Wychowywanie dzieci i dbanie o dom to dla nich "po prostu siedzenie w domu" a taka matka to obciach dla dziecka ale już np. odmóżdzająca praca w jakimś urzędzie to pewnie prestiż. Może dla tego dziecka by lepiej było, żeby jego matka była np. jakąś karierowiczka, liżącą dupę szefowi (i nie tylko dupę), której w ogóle nie ma w domu a potem taki niewychowany bachor wyrósłby na nastoletniego bandytę. To dopiero byłby prestiż.
        • Gość: Berkano Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.as13285.net 23.01.12, 06:29
          no tak, kobieta nie może lizać du...py szefowi, ale facet-tatuś to może?
          Weź się ogarnij, bo nie tylko "myślisz" stereotypami, ale chyba znasz to lizanie szefowi z własnego doświadczenia. Przypomnę ci głąbku intelektualny, że dzieciak ma również ojca, który nie zrobi żadnej łaski jak zajmie się produktem własnej chuci. A bandytami z reguły zostają chlopcy, którzy są synami ojców-bandytów.
          • Gość: bezsens Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.02.12, 15:52
            z tego postu tak bije schematami i ograniczonym myśleniem, że aż mam ochotę zgłosić go do usunięcia. Przykłady:

            > no tak, kobieta nie może lizać du...py szefowi, ale facet-tatuś to może?
            tatuś, jak nie liże, to i tak zarabia godnie. Byleby spełniał się w swoich obowiązkach, nie wchodził z wazelinką czy też bez. U większości kobiet szansa na porównywalne zarobki wiedzie niestety przez d*pę (i nie tylko, jak sama zauważyłaś) szefa. Przykro mi, taka smutna prawda. Bardzo szanuję kobiety z realną wiedzą i treściwym doświadczeniem. Takich jest bardzo mało, większość legitymuje się 'doskonałymi wynikami na studiach' a potem czarna dziura - zero znaczących projektów na koncie, zero osiągnięć, zero wyróżnień. U mężczyzn sporo jednak jest takich właśnie 'wpisów' które bardzo łatwo potwierdzić przez internet - kto brał udział w projekcie i kto dostał nagrodę - to jest konkretnie na zawołanie.

            > Przypomnę ci głąbku intelektualny, że dzieciak ma również ojca,
            > który nie zrobi żadnej łaski jak zajmie się produktem własnej chuci.

            Spoko, chętnie zostanę w domu na czas wychowania dziecka, w tym czasie pracodawca będzie mi płacił pensję, w dodatku nie zostanę natychmiastowo zwolniony, a żona w tym czasie weźmie drugi etat i będzie mnie utrzymywać. No i dziecko oczywiście. Spotkam się z kolegami, wpadną mecz obejrzeć, piwa się napiją (ja nie, bo się opiekuję dzieckiem), będę mógł cały dzień siedzieć i czytać książki i czasopisma i jeszcze będę mógł zrobić pyszny obiadek, a w dodatku nareszcie doprowadzę dom do takiego poziomu czystości jaki lubię. I wszystko to z uśmiechem na ustach, bo żona wychodzi o 7 rano i wraca o 22, więc mam cały dzień spokój, dziecko w końcu śpi ponad 16h na dobę, a w nocy nie spało. Zamienię się od razu, w tym momencie - piszesz sie na taki układ? Warunek -ty na dwóch etatach przynosisz do domu tyle samo pieniędzy ile mężczyzna - bierzesz wszelkie nadgodziny, nie tracisz kasy na 'pierdzioły' pracujesz na premie w dwóch zakładach jednocześnie, a zamiast drogiego samochodu poruszasz sie komunikacją miejską albo ze znajomymi.

            > A bandytami z reguły zostają chlopcy, którzy są synami ojców-bandytów.

            Tak, a synek papieża też ma szanse na biskupstwo! Bredzisz - nie chodzi o to, kim był ojciec, ale jakie wartości pielęgnuje się w domu. Nie słyszałem o przypadku, gdzie dziecko adoptowane przez normalnych rodziców, chociaż ma ojca bandytę - samo zostało bandytą. To jakaś twoja chora (i to bardzo) teoria rodem z kolorowych gazetek ku ogłupieniu mas...
        • gostek_2 Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 23.01.12, 08:41
          niewychowane bachory często zostają też wykształconymi chamami
          kto ciebie wychowywał?
        • Gość: kropecka Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.adsl.inetia.pl 10.02.12, 12:14
          I takie właśnie artykuły budują stereotyp, iż kobieta która wychowuje dziecko i na jego rzecz rezygnuje z kariery zawodowej to po prostu kura domowa, która "siedzi w domu", zapewne bąki zbija i staje się nikim. Brawo dla Alicji Moszyńskiej "mentorki kobiet biznesu".
          • Gość: młoda matka Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.146.119.82.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.02.12, 13:03
            To nie stereotypy ino szczera prawda!!! Mnie nie stac na powrót do pracy. Pewnie wróce dopiero jak moje dziecko dostanie sie do państwowego przedszkola, co graniczy z códem...
      • Gość: mag Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.85-237-178.tkchopin.pl 20.01.12, 21:33
        "(...) siedzi w domu (...)" - wspaniałe! Jeszcze w żadnej pracy nie urobiłam się tak jak przez 2 lata opieki nad własnym dzieckiem! Polecam wszystkim ciężko pracującym panom - szczególnie tym "fachowcom". Dopiero wtedy powiem - czapki z głów, bo opieka nad dzieckiem to niejednokrotnie nie tylko wysiłek fizyczny czy psychiczny. Trzeba po prostu schować dumę i ambicje zawodowe do kieszeni i to jest dla Panów-fachowców jeden z murów nie do przejścia.
        • Gość: aga Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.e-wro.net.pl 20.01.12, 21:56
          Śmieszą mnie te lewacko-feministyczne teksty! Holandia, Szwecja...to niech lewaki i feministki w ramach równouprawnienia zagwarantują POLAKOM I POLKOM minimalną pensję taka jak jest w normalnych krajach, czyli czekamy na min. pensje w kwocie ok. 900 euro na miesiąc, czyli ok. 3500zł, a jak ktoś nie ma pracy, to zasiłek, taki jak w normalnych krajach, czyli ok. 600-800 euro!
          • agulha Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 22.01.12, 22:51
            Słówko "niech" niczego nie załatwia. Na pewno jest nam gorzej niż Szwedom czy Holendrom, ale takie proste porównywanie pensji jest także niesłuszne. Nawet jeżeli benzyna czy żywność kosztują tyle samo (a nie kosztują - jedzenie w Szwecji jest droższe), są różnice w innych opłatach. Niektóre z naszych wydatków są niższe dlatego, że ludzie, którzy tych usług lub towarów dostarczają, też zarabiają mniej niż ich koledzy na Zachodzie. Niektóre - nie wiem, dlaczego. Przykłady (mówię ogólnie o Zachodzie, a nie akurat o Holandii czy Szwecji): ceny transportu (pociągi, komunikacja miejska), opłaty za parkowanie, opłaty za wjazd do centrum miasta samochodem, ceny wynajmu mieszkania lub opłat czynszowych (jak powiedziałam headhunterowi angielskiemu w ramach pogawędki - uzasadniania, czemuż nie chcę przenieść się do W. Brytanii - ile płacę raty kredytu+wszelkich opłat za moje spore mieszkanie i zapytałam, co bym za taką sumę miała tam, to się zaczął śmiać i powiedział "pudło kartonowe!"), pani sprzątająca, niania do dziecka. A co do zasiłków, to np. w Skandynawii one nie biorą się z powietrza, tylko każdy należy do związku zawodowego i płaci składki na wypadek bezrobocia!
          • ar.co Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 23.01.12, 10:37
            To "niech" POLACY I POLKI pracują z taką wydajnością jak pracownicy "w normalnych krajach". I nie chodzi o czas pracy - bo tu oczywiście polactwo potrafi się wykazać, ho ho, dłużej siedzą w pracy niż żyją - tylko o rzeczywistą wydajność. Jaka praca, taka płaca...
            • villianna Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 23.01.12, 17:01
              No popatrz, badania wykazują, że Polacy mają bardzo wysoką wydajność w stosunku do stawek jakie zarabiają. Inaczej zachodnie firmy nie przenosiłyby swoich siedzib do Polski. Chyba, że masz inną wiedzę, inną teorię i zamierzasz się nimi z nami podzielić?
          • aazz91060 Do agi 10.02.12, 11:43
            Popieram twoja wypowiedz w calej rozciaglosci. Dajcie przynajmniej jednemu z rodzicow zarobic na godne utrzymanie rodziny, a potem pier,.dolcie swoje wypaczone tezy, oczywiscie jezeli ktos zechce tego sluchac. Najgorsze jest, ze w takich drazliwych tematach, najwiecej maja do powiedzenia zgorzkniale biurwy i kochajacy inaczej faceci. Pieprzony wyscig szczurow.!
        • andrzejto1 Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 10.02.12, 15:47
          Gość portalu: mag napisał(a):

          > "(...) siedzi w domu (...)" - wspaniałe! Jeszcze w żadnej pracy nie urobiłam si
          > ę tak jak przez 2 lata opieki nad własnym dzieckiem! Polecam wszystkim ciężko p
          > racującym panom - szczególnie tym "fachowcom". Dopiero wtedy powiem - czapki z
          > głów, bo opieka nad dzieckiem to niejednokrotnie nie tylko wysiłek fizyczny czy
          > psychiczny. Trzeba po prostu schować dumę i ambicje zawodowe do kieszeni i to
          > jest dla Panów-fachowców jeden z murów nie do przejścia.

          Ja akurat samodzielnie wychowuję dwoje. Więc daruj mi te opowieści, bo ich nie kupuję.

          I też pracuję.
      • tyberium11 Koń w pracy: ile kosztuje bycie koniem 22.01.12, 22:41
        ile zarabiałby koń gdyby nie był koniem?
        ile zarabiałby słoń gdyby nie był słoniem?
        ile zarabiałoby dziecko gdyby nie było dzieckiem?
      • zergall Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 22.01.12, 23:23
        Nie ma ważniejszej i trudniejszej pracy, niż wychowanie własnych dzieci na porządnych ludzi. Szacunek dla każdej kobiety, która poświęca się w tym celu.
        • Gość: mimi Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.s11.a040.ap.plala.or.jp 23.01.12, 06:08
          Popieram. Odwalcie sie od kobiet.
          Kobieta powinna miec zagwarantawana emeryture juz za fakt urodzenia i wychowania dziecka.
          • ar.co Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 23.01.12, 10:40
            Oczywiście, pod warunkiem, że tę emeryturę będzie jej płaciło to urodzone i wychowane dziecko.
            • villianna Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 23.01.12, 16:58
              Oczywiście. Dzieci powinny płacić składki jedynie na emeryturę swoich rodziców.
              • nikodem_73 Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 10.02.12, 12:09
                Tylko po co wtedy system ubezpieczeń społecznych? (podpowiedź - jak dziecko nie chce utrzymywać rodzica to już dziś mamy w prawie obowiązek alimentacyjny, którzy działa w obie strony)
                • Gość: kropecka Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.adsl.inetia.pl 10.02.12, 12:16
                  A po co nam już teraz system ubezpieczeń społecznych? Spełnia swoją rolę?
              • Gość: kobieta Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.man.poznan.pl 10.02.12, 12:27
                dziecko nie musi płacić składek na swojego rodzica, bo jeżeli rodzić pracuje to ZUS co miesiąc mu je zabiera - bzdurą jest więc twierdzenie, że za ileś lat nie b edzie miał kto na nas pracować - niech każdy pracuje na siebie, ZUS również!!!
          • Gość: gostek Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.Red-88-9-1.dynamicIP.rima-tde.net 10.02.12, 23:08
            > Popieram. Odwalcie sie od kobiet.
            > Kobieta powinna miec zagwarantawana emeryture juz za fakt urodzenia i wychowan
            > ia dziecka.

            Idac tym tropem: kazdy lekarz, strazak, policjant, etc. powinien miec zapewniona emeryture po kilkunastu latach pracy ratujacej zycie i zdrowie ludzkie. Czy aby na pewno o to chodzi?

            Moze lepiej byloby wprowadzic

            - do wspolnego rozliczania sie malzonkow zasade ze mozna z niego skorzystac tylko wtedy jesli pokrywa skladke emerytalna dwoch osob - jesli jedna osoba nie pracuje to trzeba ja zaplacic (chocby w wersji minimalnej) z pensji drugiej osoby, jednoczesnie odliczajac od dochodu; zeby zadzialalo, nalezaboly zwiekszyc kwote wolna od podatku

            - wprowadzic regulacje wspierajace zatrudnianie na czesc etatu w instytucjach publicznych
        • Gość: kava Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.12, 14:10
          jak się poświęca, to niech lepiej tego nie robi, bo z poświęcającej się matki pociechy za dużej nie ma.
          pracujaca mama 2ulatki
        • Gość: r_xxx Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.12, 14:22
          Reasumując :)
          Urodzenie dziecka jest potwornie kosztowną decyzją. Kara jest dotkliwa i kiedyś tam może to zdecydować o tym czy przeżyjesz czy nie. Po rozwodzie, w ciężkiej chorobie czy na emeryturze.
          Posiadanie dziecka grozi śmiercią lub kalectwem... Zawsze tak było :). Problem medyczny przeszedł tylko w problem społeczny.
      • Gość: mimi Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.s11.a040.ap.plala.or.jp 23.01.12, 06:17
        "Jednak praca kobiet przecież to nie tylko kwestia pieniędzy. - Tu ważny jest także prestiż - tłumaczy Alicja Moszyńska. - Co się stanie, gdy jej dziecko ktoś zapyta, kim jest twoja mama, a ono nie będzie w stanie odpowiedzieć, bo jego mama po prostu siedzi w domu? Jak taka kobieta będzie się czuła?"
        Kto to jest ta pani Moszynska? Gdzie pracowala i ile ma dzieci?
        Mimo, ze sama pracuje wychowujac dziecko, jestem pelna szacunku dla kobiet poswiecajacych zycie dzieciom. A pani Alicja do jakiegos obozu pracy sie nadaje, nie do ksztaltowania opinii publicznej.
        Natury nie przeskoczymy, fizyki tez nie. Kobiety czuja, ze dziecko nalezy i zalezy od nich. Czuja tez, ze doba ma 24 godziny, a dzienny zastrzyk sil ograniczony. Na dwa fronty (w pracy i w domu) malo ktora ma predyspozycje. W urzedzie, szkole, polskim uniwerku OK, ale jako specjalista w prywatnej firmie-zapomnij; tam sie pila pneumatyczna pracuje, to nie jest praca dla kobiety obarczonej dziecmi.
        Ludzie puknijcie sie w czolo.
        Jesli juz chcecie dbac o kobiety zagwarantujcie im minimum socjalne a nie ochronki czyli zlobki 24 godziny na dobe.
        Dla kapitalisty tania sila robocza jaka jest kobieta, porzucajaca rodzina i harujaca 24 godziny wydajniej niz dwoch facetow razem wzietych, jest jak darem niebios.
        Wniosek: feministki na uslugach wielkiego kapitalu.
        • Gość: Berkano Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.as13285.net 23.01.12, 06:49
          ci kapitaliści wykorzystujący kobiety(to prawda) to nie feministki tylko mężczyźni. Gdyby nie feministki, nasze prababki, to dzisiaj nie wiedziałabyś jak włączyć komputer, bo pewnie skończyłabyś ze 4 klasy jakiej szkółki niedzielnej(do rodzenia nie trzeba żadnego wykształcenia przecież). Współczesne Polki, kobiety tzw. strażniczki domowego ogniska tracą to co wywalczyły sobie dawniej kobiety, a wywalczyły nie tylko dla siebie, ale i dla współczesnych kobiet. Dałyście się wmanewrować w nienawiść do kobiet mających czelność nie zgadzać się z tym co mężczyźnie wymyślili dla kobiet, a feaceci to skrupulatnie wykorzystują.
          Ziemia to planeta wolnej woli, tylko dlaczego wolną wolę mogą mieć mężczyźnie, a kobiety upominające się o równe traktowanie, to przebrzydłe i wąsate femninistki? Też mam męża i dzieci, pracowałam i wychowałam dzieci i JESTEM FEMINISTKĄ. jestem dumna z tego, bo feminizm to idea, dzięki której moja córka może być istotą ludzką na równi z Jej bratem( nie w Polsce oczywiście). Jeśli kobieta nie chce być tylko gospodynią domową, chce cały czas iść na przód, to niech idzie. Mężczyźni też poświęcają się swojej pracy(często kosztem rodziny) i nie myśl sobie, że każdy z nich ma jakiekolwiek wyrzuty sumienia, że nie może dziecku poczytać bajki, albo siedzieć całą noc przy chorym dziecku, a rano dalej zasuwać w domu.
          Obudźcie się moje drogie, bo za chwilę założą wam fizycznie burki, bo te mentalne to założyli wam jakieś 20 lat temu.
          • kochanic.a.francuza Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 23.01.12, 14:52
            "Gdyby nie feministki, nasze prababki, to dzisiaj nie wiedziałabyś jak włączyć komputer, bo pewnie skończyłabyś ze 4 klasy jakiej szkółki niedzielnej(do rodzenia nie trzeba żadnego wykształcenia przecież). "

            I chwala feministkom za to. Szkoda tylko ze wziely sie tak energicznie za edukowanie kobiet, a zupelnie zapomnialy o edukacji mezczyzn. Efekt: kobiety otrzymaly prawa, glosuja, ksztalca sie, zarabiaja. Jednoczesnie nigdy wczesniej nie pracowaly tak ciezko, jak obecnie.
            W wszystko przez to, ze feministki to i dawniej i dzis, kobiety z wyzszych sfer, ktore ciezkiej pracy nigdy nie znaly, a dzieci, jesli mialy, oddawaly na wychowanie guwernantkom.
            • e_wok Ze co? 10.02.12, 13:24
              Racja, bo "kiedys" spoleczenstwo skladalo sie wylacznie z kobiet z wyzszych sfer.
              Nie bylo praczek, szwaczek, robotnic w fabrykach ani darmowych wolow roboczych zatrudnionych 24/dobe w rodzinnym warsztacie. Nie, byly same ksiezniczki. Dopiero feministki wszystko zepsuly, krowy gupie.
              • Gość: gość Re: Ze co? IP: *.awakom.net 10.02.12, 16:04

                > Nie bylo praczek, szwaczek, robotnic w fabrykach ani darmowych wolow roboczych
                > zatrudnionych 24/dobe w rodzinnym warsztacie.

                były i tak naprawdę są nadal, co prawda przybyło kobiet wykształconych, spełniających się w pracy zawodowej, z ambicjami, ale większość przymuszona jest do bylejakiej pracy zarobkowej za marne pensje z przyczyn czysto ekonomicznych. Z jednej średniej krajowej nawet małej rodziny utrzymać się nie da. Inną rzeczą jest presja (i to głównie kobiet!) na to że kobieta pracująca w domu to tłuk i mus jest pracować zawodowo, chcesz czy nie bo jak nie to jestś leniwa, głupia i ograniczona.
                I tak zamiast sobie pomóc wzajemne to kobiety sobie dowalają obowiązków i poczucia winy z niemożności doskoczenia do wymagań dzisiejszych czasów. Ile kobet może powiedzież że jest zadowolonych z siebie i ze swojego życia? chyba niezbyt wiele.

        • Gość: gość portalu Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.sds.uw.edu.pl 23.01.12, 08:50
          Gość portalu: mimi napisał(a):

          > "Jednak praca kobiet przecież to nie tylko kwestia pieniędzy. - Tu ważny jest t
          > akże prestiż - tłumaczy Alicja Moszyńska. - Co się stanie, gdy jej dziecko ktoś
          > zapyta, kim jest twoja mama, a ono nie będzie w stanie odpowiedzieć, bo jego m
          > ama po prostu siedzi w domu? Jak taka kobieta będzie się czuła?"
          > Kto to jest ta pani Moszynska? Gdzie pracowala i ile ma dzieci?

          Nie odróżniasz poglądów p. Moszyńskiej od poglądów, które przytacza.

          > Kobiety czuja, ze dziecko nalezy i zalezy od nich.

          Od ojca dziecko nie zależy?

          > ale jako specjalista w prywatnej firmie-zapomnij; tam sie pila pneumatyczna pracuje, to nie > jest praca dla kobiety obarczonej dziecmi.

          Zdajesz sobie sprawę, że dzieci mają zwykle matkę i ojca?
          • kochanic.a.francuza Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 23.01.12, 14:46
            "Zdajesz sobie sprawę, że dzieci mają zwykle matkę i ojca?"
            Maja ojca, w teori. Tu tez natury nie przeskoczymy-mezczyzni nie czuja macierzystwa, odpowiedzialnosci. Datego tak duzo z nich odchodzi, zanim dzecko sie narodzi, abo zaraz po narodzinach. Jak tu ktos wyzej napisal: mezczyzni nie maja poczucia winy, ze wracaja pozno i nie czytaja dzieciom ksiazek.
            No i co. Przywiazac ich do tych dzieci? Taki jest czlowiek. Wyglada wiec na to, ze to, ze powinno sie edukowac mezczyzn, a nie kobiety.
          • Gość: kropecka Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.adsl.inetia.pl 10.02.12, 12:22
            Czy gdzieś w artykule jest informacja, iż Pani Moszyńska nie przytacza swoich poglądów, tylko jakieś tam poglądy kogoś innego?
            A nawet gdyby tak było, to jeśli je przytacza, znaczy że się z nimi zgadza - skoro je cytuje swoim nazwiskiem, znaczy że się pod nimi podpisuje.
      • Gość: gosc portalu Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: 193.176.225.* 23.01.12, 09:44
        Mieszkam w Holandii. Moje dzieci sa w zlobku od 7.00 do 17.30. czyli 10,5 godziny dziennie (3 dni w tygodniu). Wiele znanych mi osob tak ma. Nie wiem skad wziely sie informacje, ze dzieci w Holandi sa tylko po 5-6 godzin dziennie w zlobku.
        • Gość: gość portalu Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.adsl2.static.versatel.nl 10.02.12, 14:20
          Potwierdzam. Również mieszkam w Holandii i z pewnością nie prawdą jest, iż dzieci tutaj spędzają tak małą ilość godzin w żłobkach. Należałoby również zwrócić uwagę na fakt, iż urlop macierzyński w Holandii trwa zaledwie 16 tygodni, więc znacznie mniej niż w Polsce, co w praktyce stawia kobietę przed wyborem praca, albo oddanie zaledwie kilkumiesięcznego dziecka w ręce opiekunek w żłobku...
      • nameja Regulacje emerytalne nie mają nic wspólnego 23.01.12, 10:44
        z pracą kobiet. Pracuje, czy jest w domu, każdej matce jak psu buda należy się finansowe zadośćuczynienie od ojca dziecka za okres bezskładkowy. Jeśli matka idzie na urlop wychowawczy, to ojciec niech też ma w tym swój udział. To ma szczególne znaczenie skoro ok 1/3 małżeństw się rozwodzi. A nawet gdyby nie, to mąż przecież nie zawsze ma kaprys sprawiedliwie dzielić się pensją czy emeryturą.
        • Gość: Berkano Re: Regulacje emerytalne nie mają nic wspólnego IP: *.as13285.net 23.01.12, 19:36
          piszesz o kaprysie dzielenia się emeryturą lub nie z żoną, oni w tej chwili są tak "wyedukowani", że stwierdzają jawnie i bezczelnie, że żona "siedząca w domu" czyli rodząca i wychowująca ich wspólne dzieci, okrada po prostu pana domu. On przecież "haruje" całe życie na tego darmozjada, a ona jeszcze czegoś żąda po rozwodzie, kiedy to pan i mąż postanawia wymienić zużytą żonę na młodszy model. I nieważne, czy żona po urodzeniu i odchowaniu kilkorga dzieci wraca do pracy(oczywiście gorzej płatnej), on dalej twierdzi, że ją utrzymuje.
          Uwierzcie, że porządnych i uczciwych mężów jest mniej niz cwaniaków "wyedukowanych" przez religie, rodzinkę(własną), otoczenie i media. Dzieje sie tak dlatego, że pieniądzem i ciałami kobiet rządzą mężczyźni, a kobiety nie są absolutnie, ale to absolutnie solidarne z innymi kobietami, które mają gorzej od nich. Nie myślą przy tym o tym, że taki paskudny świat zostawią swoim córkom, które prawdopodobnie natrafią na gnojka "wyedukowanego" przez takie mamusie jak one same.
          • joseph.007 Re: Regulacje emerytalne nie mają nic wspólnego 10.02.12, 10:36
            Gość portalu: Berkano napisał(a):

            > Uwierzcie, że porządnych i uczciwych mężów jest mniej niz cwaniaków "wyedukowa
            > nych" przez religie, rodzinkę(własną), otoczenie i media.

            Możesz uściślić, któraż to religia zaleca swoim wyznawcom rozwodzenie się ze starzejącymi się żonami i nie płacenie im alimentów?
        • aazz91060 Re: Regulacje emerytalne nie mają nic wspólnego 10.02.12, 11:54
          nameja napisała:

          > z pracą kobiet. Pracuje, czy jest w domu, każdej matce jak psu buda należy się
          > finansowe zadośćuczynienie od ojca dziecka za okres bezskładkowy. Jeśli matka i
          > dzie na urlop wychowawczy, to ojciec niech też ma w tym swój udział. To ma szcz
          > ególne znaczenie skoro ok 1/3 małżeństw się rozwodzi. A nawet gdyby nie, to mąż
          > przecież nie zawsze ma kaprys sprawiedliwie dzielić się pensją czy emeryturą.
          Zacznij myslec mozgiem, a nie c,.ipa. W czym jestes lepsza od meza?
      • Gość: Ala Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: 212.122.223.* 23.01.12, 11:38
        No cóż. A dlaczego nie są?? Bo pracują na dwóch etatach: w domu i w pracy. Szczerze mówiąc nie znam faceta, który obskoczyłby oba i jeszcze był fachowcem. A chcę zaznaczyć, że praca w domu trwa właściwie całą dobę, bo nie tylko trzeba coś zrobić, ale i myśleć z wyprzedzeniem. Dlatego też faceci mogą się dokształcać, bo mają to z głowy. A swoją drogą jak przeliczyć na zysk wychowanie dziecka?? Nauczenie go samodzielności, wykonywania podstawowych czynności i umiejętności dawania sobie rady w życiu?? To nie jest przypadkiem zysk i to dla wszystkich??
      • Gość: iskram Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.dynamic.chello.pl 23.01.12, 11:44
        Z tego artykułu można tylko wywnioskować wasza niewiedzę na temat wychowania człowieka
        jedno jest pewne że tylko matka jest zdolna tyle poświecić ,duma ,ambicja nijak ma się do tego kiedy wynosi sie człowieka wyżej siebie ,nie zapominajcie że dziecko to człowiek ,i matkę cieszą jego sukcesy i ze powstaje człowiek \mezczyzna tego nie zrozumie ,a to z racji ze jest meżczyzną zostałi inaczej ukształtowany przez naturę do zycia -On mówi ze wie , natomiast kobieta wie lepiej i po co te kruszenie kopii/ Męzczyzno nie walcz z kobietą , bo zawsze przegrasz -nawet z ta kasą!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: maria Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.12, 21:25
        nigdzie nie udowodniono, że mężczyżni pracują lepiej i przynoszą większe zyski; kobietom płaci się po prostu mniej, a one to akceptują, bo wszyscy tak robią; czas też zagonić ojca do roboty przy dzieciach, nich jego pracodawca zauważy że dzieci mają matkę i OJCA i obeje są za dziecko odpowiedzialni - wtedy nie będzie tej dyskryminacji matek

        słusznym jest aby w małżeństwach emerytury były liczone jako majątek wspólny obu małżonków/partnerów, w razie rozwodu do podziału i wyrównania
      • Gość: nn Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.play-internet.pl 24.01.12, 02:10
        Bardzo niesprawiedliwy zarzut - jestem technikiem architektem i inżynierem ekonomistą - projektuję strony internetowe i rozwijam się w dziedzinach, ktore niektórzy wciąż uważają z męskie. Rozmowy kwalifikacyjne , ktore odbyłam w swoim życiu były miłe do momentu jak ktoryś z panów doczytał się, że mam tytuł inżyniera. Inna sprawa jest taka, że nawet pracując na zlecenia moje wynegocjowane stawki są znacznie niższe od tego co otrzymują mężczyźni. Bo choć jestem profesjonalna - a od tego dbam o dopracowaną i niepowtarzalną stronę wizualną - to i tak jestem mniej wiarygodna.
        Zaczynam widzieć nadzieję w internecie, gdzie być może uda mi się pracować "anonimowo" pod męskim imieniem ;)
        • Gość: Berkano Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.as13285.net 24.01.12, 20:57
          mam nieodparte wrażenie, że w Polsce, słowo i wiarygodność kobiety zaczyna być dwa razy tańsza od słowa i wiarygodności mężczyzny, choćby był największym kretynem.
          • Gość: bankier Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.02.12, 10:53
            tylko w Izraelu słowo i wiarygodność zamężnej kobiety ma podobną wartość do słowa mężczyzny,
            bo za to słowo ktoś odpowiada.

            w pozostałej części świata nie ma komu wychowywać samicy na ludzi i nie ma komu
            brać za te istoty odpowiedzialności.

            stąd coraz głupsze generacje niewiast chcą uzyskać finansowanie swojego koorewstwa
            ze środków budżetu państwa. To kolejny krok w upadku tej pokoorwionej cywilizacji :D
            - niewiasty wierząc we własne kłamstwa utraciły resztki kontaktu z rzeczywistością.

            czas na koniec świata ! :D
      • Gość: gość Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.dynamic.chello.pl 24.01.12, 15:42
        Jak można pisać, że kobieta pracująca w domu, wychowująca dziecko "siedzi w domu"? Przecież to jest praca na kilka etatów. Sama teraz jestem na wychowawczym a nie urobiłam się nigdy tak pracując w korporacji.
      • Gość: Mixer Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.aster.pl 10.02.12, 10:23

        Stosunek do kobiet-pracowników rodzących i wychowujących dzieci to jest kwestia kultury i klasy w przekroju całego społeczeństwa.
        Jak wiemy komuniści razem z faszystami zniszczyli prawdziwe elity w naszym kraju.
        Następnie gwałtowne zmiany społeczne (czyli także gospodarcze) zawsze wynoszą na szczyty największą kloakę społeczną, dno z dna, no i taki margines stał się w Polsce elita biznesową. Swołocz będzie traktowała drugiego człowieka odpowiednio do swojej wartości.
        Trzeba lat zanim muł osiądzie na dnie tam gdzie jego miejsce. A póki co można z kraju wyjechać.
      • damiann_38 Statystyczna Polka rodzi 1,2 dziecka 10.02.12, 10:26
        Statystyczna Polka rodzi 1,2 dziecka, a czytając artykuł można odnieść wrażenie, że kobiety nic innego nie robią. Poza tym przypuszczam, że najwięcej dzieci rodzą kobiety o małych ambicjach zawodowych. Po trzecie, wiele kobiet (szczególnie tych z ambicjami zawodowymi) wymaga od mężów aktywnego współuczestnictwa w wychowaniu dzieci.
        • Gość: kropecka Re: Statystyczna Polka rodzi 1,2 dziecka IP: *.adsl.inetia.pl 10.02.12, 12:31
          A może najwięcej dzieci rodzą kobiety, które chcą mieć dzieci? Taka oczywista odpowiedź to nie przyszła ci do głowy?
          A może większość kobiet wymaga aktywnego współuczestnictwa w wychowywaniu dzieci od męża, ale tylko niektóre są w stanie to wyegzekwować (bo np. reszta facetów to palanty)?
        • Gość: młoda matka Re: Statystyczna Polka rodzi 1,2 dziecka IP: *.146.119.82.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.02.12, 13:15
          Ja mam duże ambivcje zawodowe, jestem lekarzem weterynarii, specjalizuje sie w internie, robie tez podstawowe zabiegi chirurgiczne, ale najbardziej kocham "pediatrie". Urodziłam niedawno dziecko i nie mam mozliwosci wrocic do pracy bo opiekunki do dziecka chca dokladnie tyle ile ja zarabiam, a za co dojechać do pracy? Splacamy kredyt wiec nie stac nas na dokladanie do mojej pracy. Maż na szczeście zarabia na tyle duzo ze jest w stanie nas utrzymac. On by bardzo chcial wiecej czasu spedzac z dzieckiem ale musi zarabiac, bo moja pensja nie wystarczy nawet na rate kredytu.. Porazka totalna!!!!!!! Na nastepne dziecko juz sie z pewnoscia nie zdecyduje..
      • Gość: asia Mamo Pracuj serwis dla mam, które chcą pracować IP: *.noc.fibertech.net.pl 10.02.12, 10:28
        jest serwis Mamo Pracuj dla mam, które chcą pracować. Ogłoszenia o pracę, pomysły na biznes, porady, artykuły, historie sukcesu! Zapraszam na www.mamopracuj.pl i na FB. Im nas więcej tym lepiej słyszalny jest nasz głos!
      • Gość: bankier Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.02.12, 10:48
        znowu seksistowskie bzdury kolejnej myślącej jajnikami niepełnosprawnej
        intelektualnie kobiety.

        płaca jest za pracę a nie za realizowanie swoich interesów reprodukcyjnych!

        zrozumcie to swymi małymi i chciwymi mózgami niewiasty!

      • Gość: mi70 Zatem zadekretujmy: niech odtąd kobirty nie rodzą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.12, 10:57
        Zatem zadekretujmy - niech odtąd kobiety NIE RODZĄ DZIECI :) I wszyscy będą zadowoleni ;) - ciekawe jak długo... No a jak coś tam się urodzi wśród ciemnej biedoty to odebrać i do publicznej placówki wychowawczej gdzie zajmą się nim opiekunowie na etacie a wiec z emeryturę a jakieś matki-darmozjady ;P
      • truten.zenobi tytuł powinien być: ile kosztują przywileje... 10.02.12, 11:02
        bo tak naprawdę gro problemów nie wynika z różnicy płci a różnych ustawowych przywilejów.
      • Gość: młoda matka nie stać mnie na powrót do pracy IP: *.146.119.82.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.02.12, 13:00
        Jestem lekarzem weterynarii z Warszawy. Zarabiam ok 2000zł, tyle też żądaja opiekunki do dzieci, żłobek prywatny, bo do państwowego nie mamy szans sie dostać, (dla mnie nie wchodzi w gre) kosztuje od 1500zł, dojazd do pracy autem (ok 25km w 1 str) to koszt samego paliwa ok 600zł, utrzymanie auta ok 300zł... Reasumując: koszt mojej pracy to ok 2800zł miesiecznie a zarobki 2000. Brałam tez pod uwage dojazdy do pracy autobusami, ale biorac pod uwage czas (auto ok 30-45min w 1 str, autobus 1,5-2godz w 1 str) wyjdzie jeszcze drożej bo opiekunka musiala by pracować średnio o 3 godz dziennie dłużej.. Zmiana pracy na bliżej, nie wchodzi w gre, bo kto zatrudni młoda matke?
        • Gość: aldi Re: nie stać mnie na powrót do pracy IP: *.as13285.net 10.02.12, 13:36
          Przyznam, że nie rozumiem pretensji - dziwi cię to , że inne kobiety (opiekunki) chcą za swoją pracę tyle samo ile ty dostajesz za swoją? Myślałaś, że kupisz czyjś czas i pracę za jakieś grosze ? Takie kalkulacje to należało przeprowadzi przed urodzeniem dziecka i przed dzieckiem zmienić pracę na lepiej płatną. Jeśli zaś mąż tak dobrze zarabia to co za problem, żeby wydać te parę stówek na twoje dojazdy i żebyś została w pracy - jeśli masz szansę na lepsze zarobki.
          • Gość: młoda mama Re: nie stać mnie na powrót do pracy IP: *.146.119.82.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.02.12, 15:32
            Dziwi mnie raczej to że przeciętnej polki nie stac na nianie, a w starej UE jest to norma. Na głowie stoi ten nasz kraj kochany. Żeby chociaż żłobki i przedszkola państwowe były dostępne.. A tak babo, chciałaś dzieciaka to teraz sie męcz.. Nastepnemu pokoleniu zabiora jeszcze babcie wydłużając wiek emerytalny, państwo idealne do chowania dzieci, nie ma co...
            A jak było by mnie stac na dokładanie do mojej pracy to bym sie nie zastanawiała tylko wracała, bo kocham moja prace..
      • Gość: olka Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.60.citypartner.pl 10.02.12, 13:05
        Ja jestem na urlopie wychowawczym i bardzo cieszę się, że mam taką możliwość. Rozumiem, że są rodzice, którzy muszą oboje pracować, bo jedno nie daje rady utrzymać całej rodziny. Dziecko ląduje w żłobku i to jest zło konieczne. Ale nie rozumiem, kiedy oddaje się dziecko do tego przybytku lub zostawia z opiekunką tylko dlatego, że ktoś ma tzw. ambicje, żeby iść do pracy albo nie chce mu się "siedzieć" w domu z dzieckiem bo to jest nudne. Nie wiem jak może być ważniejszy rozwój zawodowy, albo przerzucanie papierów na biurku od własnego dziecka.
      • Gość: mama Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.adsl.inetia.pl 10.02.12, 13:30
        Mam 32 lata, od 10 pracuje w tej samej firmie, na tym samym stanowisku. Większość czasu przepracowałam po 8 godzin, 6 lat temu urodził się synek, byłam 2 lata na wychowawczym - bezpłatnym, potem kiedy młody mógł iśc do przedszkola ( 2,5 roku) wróciłam do pracy. Pracowałam po 5 godzin od 10 - 15. Kilka miesięcy temu wróciłam do pracy na pełen etat, układ godzin pracy 10-18.
        Przepracowałam tak 5 miesięcy i była to najgorsza decyzja mojego życia. Na obecną chwilę, w domu jestem gościem, wychodzę z domu o 9 rano wracam przed 19. I tak cały tydzień, cały miesiąc. Mieszkam z mężem i synkiem, wiadomo, cały dom na mojej głowie. Wszystko od A do Z, więc kiedy wracam o 19 tej do domu, zastanawiam sie w co włozyc ręce. Posprzątać?, ugotować obiad na kolejny dzień? wyprasować, wstawić pranie, trzeba jeszcze z dzieckiem troche popracować, jakieś czytanie, pisanie literek. Zanim sie obejrze zbliża sie 21, troche późna pora na odkurzanie mieszkania i ścieranie kurzy, więc, robie to w wekendy, jak akurat mam wolna sobotę. I tak ostatnio widzę że to wszystko kompletnie mnie przerosło. Jestem zmęczona psychicznie, tempo w jakim zyję, jesli można nazwać to zyciem , jest zawrotne, ciagle jestem poddenerwowana, ciagle wszystko na wariata, Brakuje mi rak do pracy, musiałabym się roztroić aby to wszystko ogarnąć.
        Fakt lepiej zarabiam, ale.. Widzę i czuje ze wszystko ucieka mi przez palce.
        W domu kazdy spędza czas sam ze sobą. najbardziej zal mi dziecka i wstyd mi że nie mam dla niego tyle czasu, ile chciałabym mu naprawde poświęcić.
        Nie moge ciagle wybierać; iśc z dzieckiem na spacer czy wkońcu umyc okna, iśc z nim na plac zabaw czy uprasować ta wielką górę ciuchów. Boje się że któregos dnia, będe chciała z nim porozmawiać a on mi powie, że nie mamy o czym, bo nigdy niemiałam dla niego czasu. Szkoła i telewizja nie wychowaja za mnie dziecka. Skoro założyłam rodzinę to chce z nia być, cieszyć się nia.
        Dlatego postanowiłam że rzucam pracę, nie uciągne tak dłużej, nie ogarniam kompletnie całej tej sytuacji. Zostaje jeszcze miesiąc i opuszczam to miejsce. Nie wiem co będzie dalej. Zdaję sobie sprawę że w dzisiejszych czasach jest bardzo trudno o pracę, ale, ja mam teraz wybór albo praca albo rodzina - inaczej wszystko się zawali
        • Gość: ciekawy Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: 193.0.236.* 10.02.12, 14:15
          Sam jestem mezem i ojcem i mam w zwiazku z twoim postem pare pytan.
          1. czy twoj maz ma jakies ograniczenia ruchowo/fizyczne?
          i jesli odpowiedz brzmi nie to czy:
          a. nie potrafi prasowac?
          b. nie umie umyc okien?
          c. nie umie posegregowac rzeczy do prania , zapakowac je do pralki, uprac i rozwiesic?
          d. jest alergikiem i nie moze scierac kurzu czy odkurzac?

          Nauczylas go ze tylko Ty potrafisz zrobic to dobrze czy tez zawsze robila to za niego mama?
          • Gość: mama Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.adsl.inetia.pl 10.02.12, 14:26
            Wstyd sie przyznac, ale takie fakty. Mąż jest tak wychowany i nauczony, że jego zdaniem skoro przyszedł z pracy to swoje juz zrobił. Nie moge liczyc na żadna pomoc z jego strony.
            Tak go mama wyręczała, ze teraz ma dwie lewe ręce. Juz sie do tego przyzwyczaiłam, choc walczyłam z tym kilka lat. jak mi nie pasuje to mogę się wynieść...to recepta na szczęście mojego Męża. Ale nie o tym chciałam dzisiaj. Chodzi o fakt że sytuacja jest taka iz człowiek staje przed takim wyborem, z jednej strony trabia o nizu a z drugiej mozemy liczyc tylko na własne ręce do pomocy
            • Gość: tpcqc Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: 83.1.81.* 10.02.12, 16:09
              temat jest banalnie prosty:
              skoro maz uwaza ze po pracy nie ma obowiazkow zrob to samo
              ugotuj obiad tylko dla siebie i dziecka, wypierz pranie swoje i dziecka itd.
              • Gość: bankier Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.warszawa.vectranet.pl 11.02.12, 20:40
                i okaże się natychmiast, że laska jest zupełnie zbędna, bo pranie robi pralka a jedzenie restauracja.

                pranie i gotowanie to możliwości wykazania się kobiety w domu, bo inne czynności najczęściej
                niewiastom zupełnie nie wychodzą.

                dlaczego kobiety są ślepe i nie widzą swojej realnej wartości w życiu mężczyzny ?
        • Gość: Volga Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.saint-gobain.com 10.02.12, 14:16
          Bardzo Ci wpsolczuje ale:

          Mieszkam z mężem i synkiem, wiadomo, cały dom na
          > mojej głowie.
          Wszystko od A do Z,

          Czemu to WIADOMO?

          Ja nie mam jeszcze dzieci, ale moj narzeczony NA ROWNI ze mna sprzata odkurza, zmywa, robi zakupy i gotuje.

          I to jeste jeden z powodow dla ktorych jestesmy razem, i mozemy myslec o dziecku.

          Tesknie za Polaska ale po przeczytaniu tego artykulu i watku, ciesze sie ze mieszkam w UK, mam partnera o otwartym umysle i pracodwance ktory przestrzega zasad ronwoupranienia.
          • Gość: kozica Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.slu.se 10.02.12, 14:59
            Wkurzajace te teksty w rodzaju "tylko matka jest zdolna tyle poświecić", "jest meżczyzną i został inaczej ukształtowany przez naturę do zycia"... Moj mezczyzna tylko dwoch rzeczy nie mogl za mnie zrobic - urodzic dzieci i karmiec je piersia. Ze wszystkim innym radzi sobie tak samo jak ja. Mysle, ze to glownie kwestia wychowania i myslenia facetow, a takze kwestia systemu, ktory wspiera rozny podzial obowiazkow. Mieszkam w Szwecji i, po pierwsze moj mezczyzna zupelnie inaczej mysli, dla niego to normalne, ze oboje rodzice robia przy dziecku dokladnie to samo (oprocz rodzenia i karmienia piersia ;)), a po drugie, system pomoga, bo mozna na przyklad podzielic sie po rowno urlopem rodzicielskim (a do tego jest dlugi i mozna brac go nie na caly etat, np. mozna pracowac 50 %, a byc na urlopie 50 %). Ostatnio nawet wprowadzili sporo odpis od podatku, zalezny od tego jak rowno rodzice sie podziela urlopem rodzicielskim - im "rowniej" w danym roku, tym wiekszy odpis od podatku ;)
        • cryptorchid Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 10.02.12, 14:52
          Mieszkam z mężem i synkiem, wiadomo, cały dom na
          > mojej głowie.

          Dlaczego wiadomo? Mój narzeczony też w domu nie kiwnął nigdy palcem, ale odkąd mieszka ze mną to musi. Marudzi, nie lubi tego, czasem się o to kłócimy, ale ja też nie lubię sprzątać, a samo się nie zrobi. Nie mieści mi się w głowie, że sprzątanie i gotowanie mogłoby być tylko na mojej głowie. Nie rzucaj pracy tylko zagoń do niej męża .
      • Gość: gość portalu Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.adsl2.static.versatel.nl 10.02.12, 15:14
        Moją intencją nie jest atak na kobiety, a w mojej opinii one same są sobie winne. Tkwią w błędnym kole, które same napędzają.

        Przechodząc do rzeczy. Nie od dziś wiadomo, że kobiety wolą "niegrzecznych chłopców", bo tacy są fajniejsi, bardziej rozrywkowi, zaskakujący, namiętni itp. itd. Zatem jako młode kobiety właśnie takich mężczyzn sobie wybierają, bo również w ich mniemaniu wszyscy inni, to nic nie warte ciepłe kluchy. I tak żyją sobie pseudo-szczęśliwie do momentu pojawienia się dziecka w ich życiu. I nagle, te same kobiety oczekują od swych mężczyzn cudownej przemiany... Natura, naturą i tak już jest, że ci z większą dozą testosteronu są mniej skłonni do odnalezienia się w rodzinnym ognisku i problemy związane z podziałem opieki nad potomstwem zaczynają się namnażać.

        Reasumując, kwestia zarobków obu płci, podziału ról "domowo-dzieciowych" i ogólnie pojętego partnerstwa nie jest kwestią państwa czy nawet pracodawców, ale kwestią chęci obojga ludzi, w których życiu pojawił się potomek. I nawet w Polsce można się dogadać, podzielić rolami, rozdzielić/dogadać godziny w pracy, o ile się chce - przede wszystkim mężczyźnie! A kobiety spoglądając na mężów swoich znajomych/koleżanek, którzy współuczestniczą w prowadzeniu domu jak na ciepłe kluchy i mało męskie osobniki umacniają brak tendencji do zmian w kierunku umocnienia partnerstwa (zwłaszcza jeżeli w ten sposób mówią o tychże mężach/partnerach swoim mężom/p.) I błędne koło się zamyka. Kobiety zostają w domu i z jednej strony cieszą się, że mąż zarabia, a z drugiej narzekają, że on nigdy skory do pomocy nie jest.

        Tyle w temacie.
        • Gość: komi Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą IP: *.tktelekom.pl 10.02.12, 16:00
          Masz rację i tak naprawdę tragedię mają te kobiety dopiero wtedy, gdy ten ich mężczyzna ich zostawia, po prostu przestaje finansować ją i dzieci. Wtedy z rączką w nocniku budzą się nawet te najbardziej skore do poświęcania się dla dzieci i płaczą, a jak to tak? przecież ona całe życie w domu i dla domu, przecież on powinien utrzymywać do śmierci... Tyle że on zazwyczaj już od dawna jest innego zdania...
      • Gość: Anek A gdzie kuźwać w tym wszystkim dobro dziecka???? IP: 217.96.80.* 10.02.12, 16:03
        Jak szanowne autorki artykułu zamierzacie obliczyć ile jest warte dobre wychowanie, nauczenie dziecka, że praca jest ważna ale więzi rodzinne, odpowiedzialność za małego człowieka, którego się urodziło są do kuźwy nędzy ważniejsze?!
        Może warto by było walczyć o uświadomienie przedsiębiorców, że kobiet jest takim samym pracownikiem jak mężczyzna i należą jej się takie same zarobki, na tym samym stanowisku? Samo urodzenie dziecka jest dla organizmu kobiety męczące, zmienia się ciało i psychika - skoro wszystko wyceniacie, to może i to warto wycenić? Jak dla mnie za urodzenie jednego dziecka kobieta powinna przechodzić na emeryturę o trzy lata wcześniej, ale mieć je wliczone do emerytury jakby je przepracowała - wyliczyć średnią z ostatnich zarobków.
        Poza tym urlop macierzyński w wysokości 4 miesięcy to jakaś pomyłka - nie wyobrażam sobie zostawiać mojego małego człowieczka w obcych rękach w tym wieku, bo nie każdy ma dziadków, którzy mogą się nim zająć!
        Polityka prorodzinna tego kraju jest równa zeru. Szkoda energii na tłumaczenie feministkom i materialistom, że dzieci to nasza przyszłość. Wychowanie ich na dobrych ludzi, którzy będą żyć w szacunku do rodziców - to powinien być priorytet.
        Niestety priorytetem w tej chwili jest dojenie obywateli na każdym kroku. Rząd zapomniał, że został wybrany jako przedstawiciel narodu i powinien o naród dbać. A matki i wychowywanie dzieci powinno być na pierwszym miejscu.
        I na koniec - czytając ten artykuł miałam wrażenie, że wręcz kobiety są w nim namawiane na rezygnację z bycia matkami. Gdzie tu sens gdzie logika???
        • agulha Re: A gdzie kuźwać w tym wszystkim dobro dziecka? 10.02.12, 23:03
          > Poza tym urlop macierzyński w wysokości 4 miesięcy to jakaś pomyłka - nie wyobrażam sobie zostawiać mojego małego człowieczka w obcych rękach w tym wieku, bo nie każdy ma dziadków, którzy mogą się nim zająć!
          Zajmij się polityką, żeby wpłynąć na priorytety państwa, może coś wywalczysz. W USA urlop macierzyński płatny trwa dwa tygodnie. Nikt nie zmusza nikogo do zostawiania małych człowieczków, tylko matka z ojcem muszą się zastanowić, jak życzą sobie zorganizować opiekę nad swoim własnym dzieckiem. Masz prawo do urlopu wychowawczego. Bezpłatnego, owszem. A co mają powiedzieć ludzie, którzy muszą opiekować się chorym członkiem rodziny? Mają całe 14 dni rocznie możliwego zwolnienia lekarskiego. A osoba z chorobą Alzheimera wymaga całodobowej opieki. Domów opieki mało, prywatne drogie i co chwila afera, że w którymś fatalnie traktują podopiecznych. Dla Ciebie ważne w tym momencie życia byłoby dostawanie pieniędzy przez kilka lat na opiekę nad zdrowym dzieckiem, ale są także inne - uzasadnione - potrzeby w budżecie. A pomyśl o matkach, które nie mają szczęścia mieć umowy o pracę. One Ci na pewno tych 4 płatnych miesięcy i max. 3 lat z ubezpieczeniem zdrowotnym zazdroszczą!
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka