killatha 15.02.12, 14:20 chętnie zmienię miejsce pracy; jestem inżynierem energetykiem z 20 letnim stażem; problem w tym, że nie ma dla mnie nic interesującego Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
eovin W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dobrze? 15.02.12, 17:09 Trudno nie oczekiwać jedynie pewności zatrudnienia, gdy: 1. jw. - ciężko o pracę, a co dopiero interesującą i gwarantującą rozwój (także wśród młodych, zdolnych i z dobrym wykształceniem); 2. chce się być samodzielnym i mieć przynajmniej na opłacenie lub dołożenie się do rachunków i własne skromne potrzeby (już nie mówię o kredycie na własne, nawet najmniejsze M, by nie mieszkać do czterdziestki z rodzicami). To nie chodzi o brak mobilności, ale o te zwykłe, przyziemne sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Profit IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.12, 17:12 Chętnie zamienił bym pracę na lżejszą lepiej płatną z lepszą organizacją. Niestety jeszcze nie znalazłem takowej. Ponadto mam pewne profity takie jak: staż pracy (mogę marudzić w dowoli o podwyżki i inne), auto służbowe i zawsze pełny bak paliwa- swoim jeżdżę przez łykend aby go przepalić., znajomości, kolegów, płatne fuchy, znam dobrze szefa i umiem się ustawić odpowiednio frontem aby moją dupą ulicy nie zamiatano. Nowa praca musi pod kątem w/w rzeczy odpowiednio zrekompensować w płacy. Inaczej nie trudno wpaść spod deszczu pod rynnę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aix Statystyki...dla debili IP: *.compower.pl 15.02.12, 20:00 Mają się do życia jak.....w * niech sobie je wpakują matołki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dob IP: *.182.132.14.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 15.02.12, 20:07 w ciągu ostatnich ośmiu lat zmieniałam pracę co dwa lata (mniej więcej, niektóre kończyłam po okresie próbnym, bo nie było sensu się męczyć), teraz mam pracę w której czuję się dobrze, awansowałam po 1,5 roku, zmieniłam i stanowisko na bardziej odpowiedzialne i kreatywne i dostałam sensowne pieniądze. i pewnie popracuję na nim jeszcze z 1,5 roku zanim odczuje, że potrzebuję kolejnego znaczącego skoku w karierze. wśród moich znajomych schemat jest podobny 2 lata to max bez jakiejś zmiany na lepsze. na szczęście ja mam szanse rozwijać się w obrębie obecnej firmy. Odpowiedz Link Zgłoś
herer78 Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dob 27.04.14, 17:39 a takich to się powinno wystrzelać. Jak pracodawca ma chcieć awansować skoro co dwa lata musi szukać nowych ludzi do pracy. Jak ma firma przynosić dochody i zwiększać zatrudnienie skoro jest taka fluktuacja. Jak masz w związku z tym otrzymać awans? Gość portalu: a napisał(a): > w ciągu ostatnich ośmiu lat zmieniałam pracę co dwa lata (mniej więcej, niektór > e kończyłam po okresie próbnym, bo nie było sensu się męczyć), teraz mam pracę > w której czuję się dobrze, awansowałam po 1,5 roku, zmieniłam i stanowisko na > bardziej odpowiedzialne i kreatywne i dostałam sensowne pieniądze. i pewnie pop > racuję na nim jeszcze z 1,5 roku zanim odczuje, że potrzebuję kolejnego znacząc > ego skoku w karierze. wśród moich znajomych schemat jest podobny 2 lata to max > bez jakiejś zmiany na lepsze. na szczęście ja mam szanse rozwijać się w obrębie > obecnej firmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dob IP: *.waldex.3s.pl 27.04.14, 21:09 jak czytam, że praca jest "kreatywna", to już sobie wyobrażam co to za "specjalistyczna" i "merytoryczna" praca musi być. Odpowiedz Link Zgłoś
herer78 Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dob 27.04.14, 21:20 tzn??? to sobie wyobraź googla, ibm, yahoo, apple. tam jest praca specjalistyczna, merytoryczna i kreatywna. u mnie jest podobnie: kreatywnie i merytorycznie. do cholery jasnej człowieku jak by się pojawił temat o powtarzalności zajęć w pracy to byś pisał, że jest nudno jak w d... jak jest kreatywnie też źle. nie dogodzi Ci. Ale może się mylę. Gość portalu: gość napisał(a): > jak czytam, że praca jest "kreatywna", to już sobie wyobrażam co to za "specjal > istyczna" i "merytoryczna" praca musi być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dob IP: *.waldex.3s.pl 28.04.14, 21:21 nic nie "załapałeś" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: www 3 lata max IP: 222.128.41.* 16.02.12, 05:24 3 lata to max dla mnie... zmiana pracy to zawsze szansa na podwyzke plus nowe wyzwania.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: najmądrzejszy W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dobrze? IP: *.play-internet.pl 16.02.12, 07:52 Artykuł na poziomie przedszkola - ktoś zrobił ankietę, przypuszczam, że nawet internetową, bo najtaniej, i całym przekonaniem wysnuł odpowiednie wnioski. Każdy rozsądny wie, że 12 lat to się chyba tyczy wyłącznie biurokratów lub ludzi z tzw. spółek skarbu państwa. Odpowiedz Link Zgłoś
watchawk Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. 16.02.12, 09:41 Rzeczywiscie tego typu statystyki nieodrozniajace sektora panstwowego, gdzie 40 lat na jednym stanowisku to normalka i prywatnego gdzie staz 4 lat to niesamowity szmat czasu niewiele sa warte. Dodatkowo w artykule nic tez nie jest wspomniane o przypadkach gdy to praca zmienia pracownikow ze wzgledu na reorganizacje czy upadek firm tylko opisuje rynek pracy jako sielanke gdzie nic gorszego jak stagnacja czy rutyna nie moze sie zdarzyc. Dla wielu osob to raczej dowcip z kategorii czarnego humoru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: worek bez dna usłyszałam, że za często zmieniam pracę IP: 109.95.202.* 16.02.12, 09:21 Na ostatniej rozmowie kwalifikacyjnej usłyszałam od rekrutera, że za często zmieniam pracę. Jestem studentką IV roku, mam za sobą dwie praktyki, jeden staż, potem pracowałam 8 miesięcy, w kolejnej pracy 6 miesięcy, teraz pracuje 9 miesiąc i szukam innego zatrudnienia. Zapytacie dlaczego? Bo jestem studentką i nikt nie oferuje mi normalnej pracy na podstawie umowy o pracę a jedynie nic nie warte umowy o dzieło. Raz zarobię 500zł raz 1800zł na miesiąc. Żadnej stabilizacji finansowej nie mam. A uczelnię opłacić co miesiąc muszę, mieszkam sama bo rodzice mi wcześnie zmarli, więc sama opłacam mieszkanie i za coś jeść muszę! Mam dość tego jak traktuje się w tym kraju młodych ludzi! Wszyscy z góry zakładają, że studenci to nie mają potrzeb finansowych, bo rodzice im na wszystko dają. Często jest tak, że to studenci jeszcze muszą pomagać rodzicom i dokładać się do domowego budżetu, ale co to obchodzi pracodawcę czy rekrutera? Czy pełny etat na umowę o pracę to już za duże wymagania pracownika? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paweł Re: usłyszałam, że za często zmieniam pracę IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.14, 13:17 Skończ studia i jedz za granice i olej ten dziki kraj gdyby niemiec się dowiedział że ma pracować za 300-500 euro miesięcznie to napluł by takiemu pracodawcy w twarz. Odpowiedz Link Zgłoś
zobtenmann glupia propaganda 16.02.12, 10:24 Promocja "mobilnosci" to glupoty dla lemingow. Chodzi z grubsza o to, by pracownik byl przekonany, ze normalne jest to, ze go sie zwalnia po kilku miesiacach/latach ot tak sobie i jeszcze myslal, ze to dla niego dobre. Czyli wykorzystac, wyzac, kopnac w d... i zatrudnic kolejnego leminga. W normalnej firmie mozna pracowac cale zycie. Nierzadko robiac kariere od szeregowego pracownika do dyrektora wysokiego szczebla, a nawet wspolwlasciciela. Cywilizowane firmy najwartosciowszym, sumiennym, lojalnym pracownikom po kilku latach pracy oferuja udzialy (jestem tego najlepszym przykladem) i taki pracownik staje sie wspolnikiem, co bardziej motywuje go do pracy, bo odtad czesciowo "robi na swoim". I raczej tego domagajacie sie od szefow, a nie idiotycznie zmieniajcie prace co 2 lata w pogoni za podwyzkami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: glupia propaganda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.12, 10:32 Zgadzam sie. Jak praca jest dobra (godziwe wynagrodzenie, spokój, miła atmosfera, itp) to zacholere jej nie zmienicie i będziecie pracować w niej nawet dłużej niż 12 lat. Piszę to z własnego doświadczenia. Ambicji mi nie brakuje. Po prostu jak sie trafi na odpowiednią firmę i odpowiednie stanowisko, to się tak łatwo z tego nie rezygnuje. Taką firmą nigdy nie będzie wielka korporacja, która raczej wykańcza pracownika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: najmądrzejszy Re: glupia propaganda IP: *.play-internet.pl 16.02.12, 11:07 Zależy od firmy. To, że pracownik z wieloletnim stażem staje się z czasem udziałowcem to ideał. Scenariusz dla nielicznych. Praktyka jest raczej taka, że awansuje się ludzi z zewnątrz np. poprzez tzw. programy menedżerskie. Dlaczego z zewnątrz? Bo wygodniej jest wziąć 'świeżaka' i go zindoktrynować - taki to nie będzie widział całego syfu na dole i będzie mniej skłonny kwestionować polecenia zarządu. Odpowiedz Link Zgłoś
ferdek_bagietka Re: glupia propaganda 17.02.12, 20:19 jest praca i "praca"... pracuję 18 lat firmie, w dość wyspecjalizowanym fachu, w którym dopiero po czterech - pięciu latach pracy można powiedzieć o człowieku, że załapał o co w tym chodzi. w tej dziedzinie nie da się oszczędzać zatrudniając wciąż nowych stażystów, liczy się doświadczenie, im dłuższe tym lepsze. nie lubię generalizować, ale te teorie o częstych zmianach są dobre w odniesieniu do sprzątaczek, którym może być obojętne w jakim biurze uruchamiają odkurzacz i mopa, albo do wszelkiej maści "menedżerów" czyli specjalistów od robienia "niczego z niczego za wielkie pieniądze". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sdf Re: glupia propaganda IP: *.free.aero2.net.pl 17.02.12, 22:16 z ciekawości a co to za fach Odpowiedz Link Zgłoś
ferdek_bagietka Re: glupia propaganda 18.02.12, 14:24 taksator urządzania lasu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GallA W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dobrze? IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.12, 11:00 Nie zatrudniam zbyt często zmieniających pracę, jeśli nie potrafią zagrzać miejsca w jednej firmie na dłużej niż 2 lata to znaczy, że i w mojej wykorzystają czas tylko po to bym w nich zainwestował (kursy, szkolenia, zdobywanie doświadczenia praktycznego), zwrotu z takiej inwestycji w ciągu 2 lat raczej się nie spodziewam. Krótko mówiąc - zmarnowany czas i pieniądze. I trzeba będzie szukać następnego pracownika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skoczek bagienny m in do Galla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.12, 11:20 ręce i cycki opadają na te rewelacje i wypowiedzi tego tam wyzej co nie zatrudnia. I bardzo dobrze! Po co mi nastepny szef, ktoremu ucze kierownika tego, co za wlasna ciezka kase przyswoilem na kursach!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GallA Re: m in do Galla IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.12, 11:30 Tą swoją kursoteoretyczną wiedzę zachowaj dla siebie i innych naiwnych, a do tego czasu idź na kurs za własną ciężką kasę pt. "Co zrobić by mi ręce i cycki nie opadały na widok wypowiedzi z którą się nie zgadzam". Coś mi się wydaje, że jak takiego kursu nie zaliczysz, możesz się w najbliższym czasie nabawić kontuzji rąk bądź cycków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: najmądrzejszy Re: m in do Galla IP: *.play-internet.pl 16.02.12, 11:42 "(...) w mojej wykorzystają czas tylko po to bym w nich zainwestował (kursy, szkolenia, zdobywanie doświadczenia praktycznego), zwrotu z takiej inwestycji w ciągu 2 lat raczej się nie spodziewam." A próbowałeś sobie zadać kiedyś pytanie, dlaczego ktoś miałby z twojej firmy odejść skoro "tak wiele" oferujesz? Podpowiedź: jeżeli warunki pracy są adekwatne do wymagań to z takiej pracy się raczej nie rezygnuje. Nie jestem pracodawcą, ale mogę Tobie doradzić coś w twojej sytuacji. Zamiast narzekać i bać się tego, że z każdej strony ktos chce Ciebie wykorzystać, to propnuję nie ponosić ryzyka inwestycji w kursy, a wziąć tylko pracowników z wieloletnim stażem w jednym miejscu i z przebytymi kursami. Najszybciej tacy się znajdą u konkurencji :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GallA Re: m in do Galla IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.12, 12:58 Nie narzekam, tylko piszę, że nie ulegam tak modnej zasadzie zatrudniania skoczków, którzy z własnego doświadczenia wiem, powodują czasem więcej szkód niż przynoszą pożytku, nie zamierzają się wiązać z firmą, tylko traktują ją jako trampolinę, ich krótkofalowe działania często w dłuższej perspektywie są dla firmy bardzo niekorzystne. Nie wiem czy aż "tak wiele" oferuję, ale staramy się trzymać razem i nie dopuszczać do praktyk korporacyjnych, póki nam się to uda, póty będziemy mieli przyjemność i korzyść z wykonywanego zajęcia i jeśli kogoś dopuszczamy do naszego grona to chciałbym, żeby stał się częścią zespołu i go rozwijał, a nie tylko wykorzystywał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skoczek bagienny no comment IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.12, 13:08 wolę w tym czasie popracować nad swoimi cyckami, o rękach nie mówiąc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: najmądrzejszy Re: m in do Galla IP: *.play-internet.pl 16.02.12, 13:33 "Nie narzekam, tylko piszę, że nie ulegam tak modnej zasadzie zatrudniania skoczków (...)" Ale Ty mylisz przyczyny ze skutkiem. "Skakanie" jest właśnie skutkiem, najczęściej teogo, że ktoś znalazł atrakcyjniejszą pracę gdzie indziej (nie wmówisz mi, że ktoś dobrowolnie zmienia pracę na gorszą). Ja w ostatniej firmie też miałem min. 5 lat pracować i wierzyłem w zapewnienia, że zarząd jest zainteresowany długoterminową relacją. Problem był jednak taki, że dla mnie była przewidziana wyłącznie rola 'woła roboczego', a awanse, podwyżki i szkolenia to były w działach tzw. support i ogólnego zarządu, które to są wyłącznie kosztem dla firmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GallA Re: m in do Galla IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.12, 14:46 "Skoczek" to nie ktoś kto zmienia pracę bo musi, bo nie może się w niej spełnić, bo jest wykorzystywany etc. Nigdzie nie pisałem, że ktoś dobrowolnie chce zmienić pracę na gorszą, może się nie zrozumieliśmy. Ja tak nazywam ludzi, którzy zatrudniają się w kolejnych firmach bo to ich zdaniem dobrze wygląda w CV i piszą potem np. że tworzyli wizerunek jakiejś firmy w internecie a pracowali tam raptem 1,5 miesiąca i to nie na stanowisku, które cokolwiek takiego umożliwiało ;-) wtedy pryska złudzenie o doświadczeniu zdobytym w poważnej firmie. Albo manager, który wparowuje do firmy jako mentor od sprzedaży, wyciska z pracowników siódme poty, zwiększa sprzedaż po czym zwija się do kolejnej firmy bo widzi, że już pada morale wyciskanych i pójdą na zwolnienia, poszukają innej pracy i wtedy się okaże jaki z niego był wódz. A znalezienie na ich miejsce kolejnych i wyszkolenie to wymierne straty dla firmy, których chwilowy wzrost sprzedaży nie zrekompensuje. Albo programista, który zostawia rozbabrane projekty, bo już może sobie wpisać w CV jakąś tam znajomość konkretnego systemu, z naciskiem na jakąś, bo potem okazuje się jak niskie były jego umiejętności, przykłady można mnożyć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: najmądrzejszy Re: m in do Galla IP: *.play-internet.pl 16.02.12, 17:04 W każdej dziedzinie są dyletanci oraz profesjonaliści. A "skoczki" to ewidentnie dają sygnał pracodawcy, że sami nie wiedzą czego szukają. Niestety, ze swojego doświadczenia odnoszę wrażenie, że w Polsce działa tzw. selekcja negatywna i kandydaci wartościowy przepadają w konkurencji właśnie tych przebojowym co to umieją 'się sprzedać', czyli naciągać fakty i wpisywać bzdury do CV. Odpowiedz Link Zgłoś
zobtenmann Re: m in do Galla 16.02.12, 18:06 > Niestety, ze swojego doświadczenia odnoszę wrażenie, że w Polsce działa tzw. se > lekcja negatywna i kandydaci wartościowy przepadają w konkurencji właśnie tych > przebojowym co to umieją 'się sprzedać', czyli naciągać fakty i wpisywać bzdury > do CV. W porzadnych firmach rekrutacje do zespolu prowadzi kompetentny kierownik, ktory potrafi ocenic kwalifikacje. Jak ktos sie zna i wie o co pytac, to pol godziny rozmowy wystarczy zeby sie zorientowac w kompetencjach kandydata. Po prostu pyta sie delikwenta co wczesniej robil, pyta sie o szczegoly rozwiazan, jakich uzyl w swoich poprzednich projektach, czemu takie a nie inne, jak to nich doszedl, daje sie kilka prostych problemow do rozwiazania, zeby sprawdzic sposob podejscia do problemu itp. "Czarusie" maja to do siebie, ze sa swietnie obeznani w ogolnych haslach, rzucaja dziesiatkami terminow, akronimow, technologii, metodologii, sprawiajac wrazenie obeznanych. Wykladaja sie na szczegolach i prostych problemach. A problem jest taki, ze rekrutacje prowadza dzialy HR na podstawie kwestionariuszy "jakie technologie znasz wcale/slabo/dobrze?" bez jakiejkolwiek weryfikacji odpowiedzi albo "menedzerowie" ze znajmoscia rowniez samych hasel i nazw. Nikt nie ocenia POTENCJALU pracownika. Dlatego olac prace w takich firmach, bo jaka rekrutacja, takie zarzadzanie. W ogole praca w korporacjach to nieporozumienie. Prawie zerowa elastycznosc, sekcierska atmosfera, niezdrowa rywalizacja, sztampowe zadania... Porzadne male i srednie firmy (mowa o firmach technologicznych i to raczej z segmentu zaawansowanych technologii) moze na poczatku placa mniej, ale daje genialne mozliwosci realizacji swoich pomyslow (duza elastycznosc). No fakt faktem, ze na razie nie jest ich zbyt wiele, ale wiecej niz by sie moglo pesymistom wydawac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Nie mam zamiaru nabijać kasy polskiemu prywaciarz IP: *.jmdi.pl 16.02.12, 23:15 owi od "małej lub średniej firmy". Niech się pie...! Wolę pracować w korporacji, budżetówce lub na swoim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skoczek bagienny Re: m in do Galla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.12, 08:26 "Skoczek" to nie ktoś kto zmienia pracę bo musi, bo nie może się w niej spełnić, bo jest wykorzystywany etc>>> ale tak tak to zabrzmiało, jakbyś właśnie tak uważał... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Darek Re: m in do Galla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.12, 08:49 Odpowiedz jest prosta dlaczego są skoczki. Jeżeli uda ci się trafić do dobrej firmy a byłeś w innych gorszych to pracy nie zmienisz ( lub nie zmienisz tak szybko). Ale jeśli jesteś do firmy, która jest nastawiona na wyzysk i ciężką pracę i wiesz ile zarabiają znajomi na podobnych stanowiskach to po co się męczyć i tracić czas i pieniądze. Jak trafiasz do firmy wszystko jest fajne ale jak dowiesz się o szczegółach to jest rożnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matt W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dobrze? IP: *.adsl.inetia.pl 17.02.12, 14:54 12 lat w jednej firmie. Gdzie? Jedyni ludzie których znam z takim stażem to Ci na państwowych posadkach którzy przyrośli do stołków bo może kokosów nie ma ale za to jest bezpiecznie i ciepło - a spróbuj podejść to ugryzą. Natomiast 12 lat u prywaciarza? Na produkcji? Z chęcią takich zobaczę. Jak do tej pory maksymalnie wytrzymałem 3,5 roku. Że co? Że zainwestowali w kursy? Tylko w te do których ich już prawo lub sytuacja zmusiła-sam jeździłem suwnicą przez 2 lata bez papierów, do czasu aż jeden klient nie miał poważnego wypadku po którym jego plecy i kręgosłup wymagał rocznej rehabilitacji-bez tego pewnie by nawet tego kursu nikomu nie zrobili. Rząd podnosi czas pracy do 67 roku życia-kto to wytrzyma? Tych co nazywają mnie skoczkiem zapraszam do przemysłu ciężkiego, jak się wysmarkają na czarno po 8 godzinach pracy przestaną gadać o skoczkach i tych dyrdymałach o nieszanowaniu pracy. Potrafię ciężko pracować i uczciwie ale dla polskiego pracodawcy to znaczy-zruch.... klienta w du.. Dopiero jak człowiek odchodzi nagle się orientują że przez 3 lata człowiek zawsze był o czasie, że zawsze robił co do niego należało, że nie wynosił z firmy-tylko wtedy już jest za późno. Przy odrobinie szacunku, godziwiej zapłacie i jako takich i realnych możliwościach rozwoju nikt nie odchodzi z firmy tak po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dob 17.02.12, 15:12 nie wszyscy pracodawcy sa zachwyceni faktem, ze przyszly/niedoszly pracownik, nie przepracowal X lat w jednym miejscu, kreca nosem i nie spieszno im do zatrudniania takich osob. im dluzej wiec pracujesz w jednym miejscu, tym lepiej, ale im czesciej ja zmieniasz, tym gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
hydrograf A może zastraszeni bezrobociem... 17.02.12, 18:44 ... a także stosunkiem pracodawców do (potencjalnych) pracowników zmieniających pracę. Polscy pracodawcy chcą pracowników b.m.w. (biernych, miernych ale wiernych), a oni dobrowolnie nie zmieniają pracy. Kto ma w swoim CV więcej prac niż 1 na 7-8 lat może zapomnieć o znalezieniu nowej roboty. W rozwiniętych, innowacyjnych gospodarkach, kto nie zmienia pracy raz na kilka lat wystawia sobie złe świadectwo: "jestem bierny i ograniczony" - w oczach polskich pracodawców to zaleta. Odpowiedz Link Zgłoś
jacutin Re: A może zastraszeni bezrobociem... 17.02.12, 20:27 Gościu, większej bzdury nie słyszałem. Jeśi pracujesz i rozwijasz się w jednym miejscu pracy bo masz tam takie możliwości i jasną ścieżkę rozwoju, to idiotyzmem byłoby zmieniać pracę. Takie podejście (gdzie mile widziane jest skakanie z firmy do firmy) preferują tylko wsiowi headhunterzy, którzy często nie mają nawet pojęcia o branży do której rekrutują. Poziom tych researcherów jest coraz niższy i odwrotnie proporcjonalny do odległości od wsi z której pochodzą Odpowiedz Link Zgłoś
kotylia5 Re: A może zastraszeni bezrobociem... 17.02.12, 23:01 Nie zgadzam się z tobą. Może w marketingu czy produkcji takie postawy są promowane, ale w mojej dziedzinie ,czyli weterynarii na pewno nie. Właśnie że cenię sobie wierność,lojalność i długoterminowość w kontakcie z pracownikiem. Tym bardziej że tego wymagają klienci.Oni zdecydowanie nie lubią, jak ciągle zmieniają się osoby z którymi mają kontakt. Nie ma nic gorszego niż pracownik/lekarz/ który ''wpada ''do nas na chwilę. Bo już tam-gdzieś na horyzoncie widzi inną pracę. Być może na tzw ''swoim''. A pobyt u mnie traktuje,jak kolejny ciekawy wpis we własnym CV. Jak można na takiej osobie polegać? Jak planować przyszłość firmy, myśleć o rozwoju-skoro nie ma się pewności,że po paru miesiącach nie powie mi Pa? .Mimo ,że zainwestuje się w taką osobę własny czas, pieniądze i wiedzę jaką się posiada. Więc nie wszędzie wygląda to tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jvm Re: A może zastraszeni bezrobociem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.12, 00:05 Ciekawe rzeczy piszesz... W amerykańskim oddziale mojej firmy(IT, a więc motor innowacji i jednocześnie możliwość przebierania w ofertach pracy) przeciętny staż wynosi prawie 11 lat. Ludzie którzy zaczynali na początku lat 90 jako zwykłe mrówki teraz dowodzą kilkudziesięcioosobowymi działami. Prawdę powiedziawszy trudno mi sobie wyobrazić, żeby, w dowolnej branży, szeregowy pracownik przeszedł do nowej firmy na stanowisko menadżerskie - wszak nie ma przecież pojęcia ani o funkcjonowaniu nowej firmy, ani o zarządzaniu ludźmi. To samo tyczy się zapewne przeskoków z pozycji menadżerów niskiego szczebla do członków zarządu, ale nie osiągnąłem jeszcze tego etapu, więc się nie wypowiadam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dobrze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.12, 20:02 Trudno zmieniać pracę,w przypadku takich trudności jakie są teraz z jej znalezieniem.Lepszy jest pracownik, który zatrzymuje się na dłużej i utożsamia się z firmą.Dążenia firmy przejmuje jako swoje i dąży do nich.lepsze to niż zachowanie wielu młodych, którzy tylko "zaliczają"kolejne firmy.Nie warto w nich inwestować, bo zaraz uciekają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dobrze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.12, 21:25 Najłatwiej mówić o zmianie pracy co 2-3 lata. Ale są zawody, w których trudno coś zmienić, np. ciekawe jak wyobrażają sobie np kadrową czy księgową, bądź pracowników typu murarz, ślusarz itp. którzy często zmienia pracę, w takich zawodach trudno mówić o rozwoju czy częstych zmianach i awansach, a i zarobki wszędzie są podobne. Często zmieniają pracę tylko ci, co nie wiedzą czego chcą bądź artyści. Nawet 20 - 30 lat w jednej firmie na jednym stanowisku nie jest niczym złym dla dobrych specjalistów, jest czas aby się dokształcać i wykorzystywać swoją wiedzę, a nie ciągle na nowo poznawać obyczaje, zwyczeje w nowej firmir oraz zddobywać nowe układy i znajomości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kalina Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dob IP: 80.72.34.* 18.02.12, 16:18 no tak tylko ze ta firma musi nadal istniec. Mnie od 2000 roku padły lub zostały przejęte 3 firmy, w których pracowałam. Zawód ano właśnie księgowa. Trzeba mieć na uwadze ze nowy własciciel ma zwykle swoja księgową. W końcu firmy padaja lub są z innych względów likwidowane w naszej rzeczywistości wcale nie tak rzadko, a ich pracownicy muszą się jakoś zagospodarować. W tej sytuacji nic mnie tak nie wkurza jak zarzut head huntera - dlaczego pani tak często zmienia pracę? Mam jedną koleżankę, która się strasznie dziwi że można tak często zmieniać pracę, ona pracuje w tym samym miejscu już 20 lat. Jej pracodawcą jest ZUS Odpowiedz Link Zgłoś
zamiastki Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dob 17.02.12, 23:09 Pracowałem w jednej firmie 14 lat. Odszedłem na własną prośbę. Od tego czasu zmieniam pracę, średnio co 2 lata. Nie jest łatwe, bo na rynku brakuje ofert dla ludzi w wieku 50+. Nawet tych, którzy są wykształceni, doświadczeni i mobilni. Po trosze tłumaczy to poniższa historia, ale całej prawdy nie oddaje. empiro.blox.pl/2011/09/Metafora-lekiem-na-rutyne.html Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwy-superman W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dobrze? 18.02.12, 03:49 Jak poczytalem troche wasze komentarze to ze smiechu oplulem monitor... Ale do rzeczy Wiekszosc z Was (tzw internautów, przeciwników ACTA tudziez studentów, absolwentów , ludzie mlodzi) chce powiedziec ze: idziecie na studia (bo mama kazala) chociaz dla srednio-rozgarnietego nastolatka jasne jak slonce jest ze NIE MA SZANSY na prace po 5- ciu latach danych studiów (np ekonomia, stosunki miedzynarodowe itp kierunki na TOPie). Nastepnie jak juz se postudiujecie... ups przepraszam spedzicie czas na studiach ku uciesze miernych profesorów wyksztalconych gdzies w latach 60-tych PRL-u liczycie na dobra prace w np korporacji badz cywilizowanej firmie miedzynarodowej... Naprawde majac takie myslenie pekam ze smiechu czytajac szczyty naiwnosci. Po skonczonych przez Was studiach (czyli po 5 latach Juwenaliów, palenia trawy, chlania i bzykania sie, sponsoringów) nie znajac zadnego jezyka poza "body language" szukacie pracy oooo przepraszam wysylacie CV przez internet i... CZEKACIE !!! Rewelacja. Gratuluje przystosowania do wspólczesnego swiata Wam absolwentom a Profesorkom w BMW i Mercedesach (za wasze i panstwowe pieniadze) gratuluje patentu na szybka duza kase za NIEprzygotowanie studencików do rzeczywistosci. A teraz podsumowanie: W calej cywilizowanej Europie sa tzw Kredyty Studenckie (NIE te bankowe) tylko panstwowe na zaplacenie studiów. Oddajesz nieoprocentowana kase po skonczeniu studiów i masz to rozlozone na kilkanascie lat- to raz. Dwa- baza naukowa w krajach typu UK, Niemcy czy Francja to jakies lata swietlne od Polskiej. Wiec nie rozumiem tzw ambitnych do ich pedu by studiowac w Polsce. Trzy w Polsce nikt nie gwarantuje Ci ze dostaniesz prace po studiach (przepraszam po pobycie na uczelni...). Wiec nie histeryzujcie ze Wam zle bo sami se winni jestescie. Studiowalem 100 lat w Polsce, 13 lat pracowalem w jednej firmie panstwowej po czym wyjechalem. I dziwie sie ze ludzie (zwlaszcza mlodzi) jeszcze tam próbuja cos zrobic, szukaja pracy narzekaja i studiuja...studiuja...studiuja... Po czym nawet nie znacie angielskiego ! Wiec po cholere Wam studia w Polsce ? Wy nie wyjezdzajcie z Polski, Wy UCIEKAJCIE z kraju gdzie od kilku lat stolica jest w Smolensku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Morf Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dob IP: *.net013-g1.isko.net.pl 18.02.12, 04:34 Ależ to bez sensu . Jeśli ktoś nie nauczył się czegoś tutaj , to tym bardziej nie zrobi tego za granicą . Od wyjazdu nie przybędzie mu inteligencji , a studia zagraniczne są trudne , zwłaszcza jeśli nie zna się angielskiego ;-) Po co więc ma wyjeżdżać ? Dokąd ? Gdzie mu będzie lepiej , skoro nic nie umie i nie potrafi ? Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dob 18.02.12, 12:52 Jesteś trollem, pewnie w dodatku pijanym, ale odpiszę. " Jak poczytalem troche wasze komentarze to ze smiechu oplulem monitor... Ale do rzeczy Wiekszosc z Was (tzw internautów, przeciwników ACTA tudziez studentów, absolwentów , ludzie mlodzi) chce powiedziec ze: idziecie na studia (bo mama kazala) chociaz dla srednio-rozgarnietego nastolatka jasne jak slonce jest ze NIE MA SZANSY na prace po 5- ciu latach danych studiów (np ekonomia, stosunki miedzynarodowe itp kierunki na TOPie). " Jasne, powiedz to tej masie absolwentów wyżej wymienionych kierunków, w tym i mnie, że po ekonomii 'NIE MAM SZANS' na pracę. Btw., od pierwszego roku pracy zawodowej moja stawka to min. 50 tys. euro rocznie - to pewnie to bezrobocie tak działa... "Nastepnie jak juz se postudiujecie... ups przepraszam spedzicie czas na studiach ku uciesze miernych profesorów wyksztalconych gdzies w latach 60-tych PRL-u liczycie na dobra prace w np korporacji badz cywilizowanej firmie miedzynarodowej... " Bo w korporacjach i na uczelniach to pracują ludzie z wykształceniem zawodowym lub po 7miu klasach podstawówki.... Skądś ty się urwał w ogóle? "Po skonczonych przez Was studiach (czyli po 5 latach Juwenaliów, palenia trawy, chlania i bzykania sie, sponsoringów)(...)" Lepsze to niż zaiwaniać dzien w dzień jak niewolnik do marnej roboty. " nie znajac zadnego jezyka poza "body language" szukacie pracy oooo przepraszam wysylacie CV przez internet i... CZEKACIE !!! " Bo jak się ma kwalifikacje to nie biega się po budowach "po robotę", tylko czeka się na zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną po wysłaniu dokumentów. "A teraz podsumowanie: W calej cywilizowanej Europie sa tzw Kredyty Studenckie (NIE te bankowe) tylko panstwowe na zaplacenie studiów. Oddajesz nieoprocentowana kase po skonczeniu studiów i masz to rozlozone na kilkanascie lat- to raz." Ja w Niemczech studiowałem tyle czasu i jakoś do tej pory nic nie spłacałem. Znajomi też nie. Myślisz, że skarbówka niem. się 'jebła' :D? "Dwa- baza naukowa w krajach typu UK, Niemcy czy Francja to jakies lata swietlne od Polskiej. Wiec nie rozumiem tzw ambitnych do ich pedu by studiowac w Polsce. " Naszą "bazę naukową" rozwalili Niemcy oraz kilkadziesiąt lat komuny. "Trzy w Polsce nikt nie gwarantuje Ci ze dostaniesz prace po studiach (przepraszam po pobycie na uczelni...). " A gdzie ktoś gwarantuje? "Studiowalem 100 lat w Polsce, 13 lat pracowalem w jednej firmie panstwowej po czym wyjechalem. " Po twojej frustracji widać, że wyjazd chyba tylko twój stan pogorszył. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iwona ja nie narzekam IP: *.adsl.inetia.pl 18.02.12, 08:39 W jednej firmie (co prawda przez lata ona zmieniała się i rosła) pracuję 19 lat. Zaczynałam od stanowiska kasjerki, potem była fakturzystka. Od 12 lat jestem główną księgową. Jest mi tam dobrze. Mam pracę blisko domu. Nie tracę czasu na dojazdy. Poza tym firma nie stała przez te lata w miejscu. Wiem więcej, niż rzesze tzw. mobilnych. Nie czuję, że stoję w miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szaman Idiotka ktora pisala ten tekst powinna sie zwolini IP: *.dynamic.chello.pl 18.02.12, 09:15 Idiotka ktora pisala ten tekst powinna sie zwolinic z pracy w ramach "mobillnosi" Glupi babsztyl! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: ja nie narzekam IP: *.waldex.3s.pl 18.02.12, 10:03 bo nie masz porównania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leń W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dobrze? IP: *.147.159.245.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 18.02.12, 09:36 Cały czas zastanawiam się co to znaczy mobilny pracownik? Czy to taki, którego można ganiać jak psa z jednego końca kraju na drugi? Dlaczego praca w jednym miejscu ma być zła? Człowiek nie samą pracą żyje. Ma dzieci, które chodzą do szkoły. Jego dzieci i sam ma kolegów, znajomych. Nie żyje w próżni praca - dom. Udowadnianie konieczności bycia mobilnym to nowe niewolnictwo. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dob 18.02.12, 12:40 Gość portalu: leń napisał(a): > Cały czas zastanawiam się co to znaczy mobilny pracownik? Czy to taki, którego > można ganiać jak psa z jednego końca kraju na drugi? Dlaczego praca w jednym mi > ejscu ma być zła? > Człowiek nie samą pracą żyje. Ma dzieci, które chodzą do szkoły. Jego dzieci i > sam ma kolegów, znajomych. Nie żyje w próżni praca - dom. Udowadnianie konieczn > ości bycia mobilnym to nowe niewolnictwo zgadzam sie z Toba w 100%. zreszta coz to za zycie? Odpowiedz Link Zgłoś
ferdek_bagietka Re: W jednym miejscu pracujemy 12 lat. Czy to dob 18.02.12, 14:33 ano właśnie... zdaje się, że spece od współczesnego rynku pracy chcą za wszelką cenę wmówić nam, że praca jest celem życia i dobrem najwyższym, dla którego mamy być gotowi na wszelkie poświęcenia. a nie sposobem na zapewnienie sobie środków na życie, na rodzinę, na realizację pomysłów niezwiązanych bezpośrednio z pracą. ani się spostrzegliśmy, a socjalizm, który niby pożegnaliśmy 23 lata temu, wyłazi zza kotary, zza drzwi, zewsząd. inaczej ubrany, zamaskowany, ale śmierdzący z daleka socjalizmem. a co w przypadku ludzi, którzy prócz pracy poświęcają się różnorakiej działalności lokalnej ? po przeprowadzce związanej ze zmianą pracy mają nagle pokochać Szczecin tak samo jak wcześniej kochali rodzinny Rzeszów ? (nazwy miast przykładowe, nie mam awersji do żadnego z nich). Odpowiedz Link Zgłoś