Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    zarobki szefa a moralność

    19.01.13, 19:32
    Wyobraźmy sobie małą prywatną firmę np. budowlaną/meblarską... . Firma to szef, pięciu solidnych robotników , księgowa i sekretarka. Firma ma dobrą renomę w regionie i od dziesięciu lat regularne zlecenia, średni dochód miesięczny to 100 tys. zł. Wszyscy w firmie zatrudnieni są na pełny etat. Jakie wynagrodzenie powinni otrzymywać waszym zdaniem poszczególni pracownicy, tak aby pracodawca nie został posądzony o wyzyskiwanie? Czy podział 60 tys. dla szefa a 40 tys. do podziału dla pozostałych jest uczciwy?
    A może powinny zostać wprowadzone prawne uregulowania np. o tym, że różnica wynagrodzeń poszczególnych pracowników, których czas pracy jest taki sam również w sektorze prywatnym nie może przekraczać np. 50%.

    Nie mam jeszcze zdania na ten temat, tylko pytam, więc proszę o nieposądzanie mnie o zazdrość, zawiść, czy co tam jeszcze.
    Obserwuj wątek
      • Gość: abc Re: zarobki szefa a moralność IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.13, 19:44
        > Nie mam jeszcze zdania na ten temat, tylko pytam, więc proszę o nieposądzanie m
        > nie o zazdrość, zawiść, czy co tam jeszcze.

        Zostań szefem, a wyrobisz sobie zdanie bardzo szybko.
        • 0_maria Re: zarobki szefa a moralność 19.01.13, 19:47
          Gość portalu: abc napisał(a):

          > Zostań szefem, a wyrobisz sobie zdanie bardzo szybko

          Wygląda na to, że Pani/Pan już sobie wyrobiła/wyrobił. To może się Pani/Pan podzieli tym zdaniem?
      • Gość: ehhhh Re: zarobki szefa a moralność IP: *.xdsl.centertel.pl 19.01.13, 19:50
        To co proponujesz to czysty socjalizm. Czy jeżeli firma przez jakiś czas będzie przynosić straty, to co pracownicy będą pracować za darmo, albo dokładać do interesu ? W systemie kapitalistycznym premią za ryzyko prowadzenia własnej działalności są ponadprzeciętne dochody. Inna sprawa to opodatkowanie pracy, przez które mamy wysokie bezrobocie. Praca nie powinna być opodatkowana, a system emerytalny gruntownie zreformowany. Wszelkie próby redystrybucji dochodów do gorzej sytuowanych obywateli są chore, bo zabija się w ten sposób inicjatywę i kreatywność - bo po co się starać, skoro państwo i tak dołoży ? Państwo co najwyżej powinno wspierać tworzenie nowych miejsc pracy - ale sensownych. W Polsce nie mamy niestety gospodarki kapitalistycznej, tylko postkomunistyczny socjalno-urzędniczy moloch. Gdyby tu panował prawdziwy kapitalizm, bo mielibyśmy już dawno kasy jak lodu i naturalną stopę bezrobocia. Państwo nie musi być bogate, to obywatele mają tacy być. Obywatel ma pewne obowiązki wobec państwa - płaci jakieś podatki, służy w armii jeśli trzeba, dba o wspólny interes narodu etc., ale na tym koniec - w pozostałych przypadkach to państwo jest dla obywatela, a nie odwrotnie.
        • Gość: Zuzza Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opera-mini.net 19.01.13, 19:54
          To właściciel buduje firmę od podstaw, inwestuje w lokal i ziemie i ponosi ryzyko. Oczywiste jest że firma i pracownicy ma przynosić zysk. A zarobki? Minimalna krajowa i już! Pracownik i tak znajdzie sposób aby sobie "dorobić" na boku nieważne jak dużo byś płacił.pa.
          • vag-auto Re: zarobki szefa a moralność 19.01.13, 23:47
            Jeżeli zgodzi się za minimalną pracować, a praca będzie należycie wykonana, to czemu nie.
        • 0_maria Re: zarobki szefa a moralność 19.01.13, 20:37
          Gość portalu: ehhhh

          Czy zarobki o połowę wyższe niż innych pracowników to nie byłaby wystarczająca premia za ryzyko prowadzenia własnej działalności? Nie chodzi o to, żeby oddawać podatek państwu, tak jak zaproponował prezydent Francji, ale o uczciwszy podział dochodu w firmie. Czy to nie jest przekroczenie pewnej granicy moralnej jeżeli szef zarabia 1000% tego co zarabia pracownik najniższego szczebla? Przykład , który podałam wyżej nie był najlepszy, bo to zjawisko częściej spotykane w dużych spółkach.
          Czy nie lepiej byłoby patrzeć na sąsiadujące ze sobą ładne domki z ogródkami niż na wille otoczone slumsami? I wreszcie czy człowiek mało przebojowy, ale uczciwy i pracowity nie zasługuje na dobrą opiekę medyczną, edukację i coroczne wakacje? Wszyscy mamy zakładać własne firmy? Jednoosobowe nie za bardzo się opłacają.
          • Gość: ehhhh Re: zarobki szefa a moralność IP: *.xdsl.centertel.pl 19.01.13, 21:12
            Co ta komuna z ludźmi zrobiła to ręce opadają. W Europie zachodniej człowiek mało przebojowy, ale uczciwy i pracowity zarabia godnie. Nawet jak straci pracę to dostanie socjal za który może normalnie żyć, ale przez to tworzą się tam takie patologie że masakra - jest cała masa ludzi, którzy z siedzenia na zasiłkach zrobili sobie sposób na życie. Dlaczego ktoś ambitny i zaradny ma się równać ze zwykłym menelem ? Albo ktoś kto poświęcił lata na ciężką nieraz naukę i zdobywanie doświadczenia ma zarabiać tylko nieco więcej od kogoś kto macha tylko łopatą ? Ludzie nie są równi i nigdy nie będą, ale ci którzy stoją niżej będą dążyć do tego żeby wejść do najbogatszej kasty, wystarczy że nie będzie się im w tym przeszkadzać.
            • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 19.01.13, 21:22
              bredzisz jak gimnazjalista

              interlokutola ci napisala, że ktos "ambitny i zaradny", kto "poświęcił lata na ciężką nieraz naukę i zdobywanie doświadczenia" ma prawo do wynagrodzenia za swoją pracą, nie mniejsze niż jakiś zaćpany menel którego całym życiowym wysiłkiem bylo odziedziczenie biznesu
              • Gość: ehhhh Re: zarobki szefa a moralność IP: *.xdsl.centertel.pl 19.01.13, 21:33
                Skoro zaćpany menel odziedziczył biznes to pewnie szybko zbankrutuje - 30 % firm jest w stanie przetrwać pierwszą wymianę pokoleń, drugą już ledwo 3 czy 5%, więc zaćpany menel ma szanse bliskie 0 i szybko wróci do właściwego dla siebie stanu czyli nędzy. Tak działa rynek cymbale.
                • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 19.01.13, 21:50
                  póki nie zbankrutuje, a to mu może zająć parę lat, otrzymuje spory zasiłek ja na zaćpanego menel, cymbale
      • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 19.01.13, 21:17
        jeśli 100 tys./m-c zostaje po odjęciu wszystkich kosztow stalych oprocz plac to wlasciciel tak powinien żąglowac umowali żeby została mu prawie cała stówa
        1. robotnicy na działalność z niskim zusem - koszt 1,5/sztuka dodatkowo każdy wystawia szefowi lewe faktury na kilka tys./mc, które ten odlicza sobie od podatku dochodowego - drobny robol bl budowlany ma stawke 5%, a firma z kilka mln obrotu będzie na liniowym 19%. umiejętne wykorzystanie różnicy stawek sprawi, że robole będą za darmo
        nawet nie oplaca się brać bezrobotnych z PUP na prace interwencyjne
        2. sekretarka - tu jest wiele mozliwości - osoba z orzeczeniem, możliwosc dofinansowania z PRFON ok. tys. zł, stazysta z PUP, studentka zaoczna - koszt stanowiska 500 do max 1000 zl
        3. ksiegowosc sie outsorcinguje, koszt prowadzenia ksiegowosci osobie fizycznej prowadzacej DG to okolo 400 zl

        wlascicielowi zostalo na czysto 99 tys.

        dla chcacego nic trudnego
      • lopi123 Re: zarobki szefa a moralność 19.01.13, 23:38
        Durna jesteś? Masz za.....ć za minimum i się cieszyć, że robisz na chwałę swojego Pana PryncypAŁA. A ta się pyta jak właściciel ma dzielić się ze swoimi niewolnikami. To jest kapitalizm.
      • vag-auto Re: zarobki szefa a moralność 19.01.13, 23:45
        Odpowiedź jest banalna: zarobki pracowników mają być takie, za jakie pracownicy zgodzą się pracować i jakie pracodawca zgodzi się wypłacać.
        • snajper55 Re: zarobki szefa a moralność 19.01.13, 23:54
          vag-auto napisał:

          > Odpowiedź jest banalna: zarobki pracowników mają być takie, za jakie pracownicy
          > zgodzą się pracować i jakie pracodawca zgodzi się wypłacać.

          A ja mam odrobinę inne zdanie.

          Zarobki pracowników powinny być najniższe z tych, za jakie pracownicy zgodzą się pracować i jakie pracodawca zgodzi się im wypłacać.

          Wynagrodzenie to cena pracy, która jest towarem jak każdy inny. Każdy rozsądny człowiek kupuje jak najtaniej produkt wymaganej przez siebie jakości. Przedsiębiorcy powinni być ludźmi rozsądnymi.

          S.
          • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 20.01.13, 08:06

            > Zarobki pracowników powinny być najniższe z tych, za jakie pracownicy zgodzą si
            > ę pracować i jakie pracodawca zgodzi się im wypłacać.

            to jasne, że każdy właściciel biznesiku rozumuje tak jak ty. obrotny koleś będzie miał koszty pracownicze na poziomie bliskim zeru

            forum.gazeta.pl/forum/w,23,141908567,141911022,Re_zarobki_szefa_a_moralnosc.html

            warto jednak zadać sobie pytanie JAK tacy desperaci pracują?
            jak jest jakość niewolnika tyrającego po 16 h/doba * 7 dni w tygodniu i zdychającego z niedożywienia i niewyspania i ile spraw spieprzy zanim padnie na ryj i trzeba będzie go zastąpić innym niewolnikiem.
            w warunkach widma śmierci głodowej i 50, 100, 500... chętnych na swoje miejsce niewolnik zgodzi się NA WSZYSTKO i to zatrudniający/zlecający powinien mieć dość rozumu aby nie zgadzać się na obciążenie niewolnika, którego on nie udźwignie, nie dlatego że to jest moralne, tylko dlatego że poczynione w ten sposób oszczędności są krótkookresowe i przynoszą straty w długim okresie czasu. większość ludzi jednak (w tym właściciele biznesików) przedkładają mniejszą bieżącą korzyść ponad większą odległą w czasie.

            dowodem na to, że kryterium najniższej stawki doprowadza tylko do katastrofy jest funkcjonowanie ustawy o zamówieniach publicznych, dzięki której przetargi wygrywają firmy oferujące usługi poniżej kosztów realizacji, skutkiem czego jest seria bankructw w budowlance i rozp*dolone realizacje, których nie ma za co skończyć. nad jakościa tych dzieł nawet się nie będę rozwodził.

            rolą państwa jest takie ustawienie warunków brzegowych aby powyższe nie zachodziły. rynek sam tego nie wyreguluje.
            • snajper55 Re: zarobki szefa a moralność 21.01.13, 02:13
              Gość portalu: JanKran napisał(a):

              > to jasne, że każdy właściciel biznesiku rozumuje tak jak ty. obrotny koleś będz
              > ie miał koszty pracownicze na poziomie bliskim zeru

              nie tylko biznesiku ale i biznesu. W moim poście chyba nie doczytałeś tego:

              "Każdy rozsądny człowiek kupuje jak najtaniej produkt wymaganej przez siebie jakości."

              > warto jednak zadać sobie pytanie JAK tacy desperaci pracują?

              Dlaczego desperaci? Pracują tak, aby pracy nie stracić. Jeśli pracują źle, są zwalniani.

              S.
              • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 21.01.13, 08:24
                Dlaczego desperaci? Pracują tak, aby pracy nie stracić. Jeśli pracują źle, są z
                > walniani.

                działają tak aby pracy nie stracić, a nie pracują , dopóki nie znajdą czegoś innego i nie walną z dnia na dzień starej roboty, przy okazji robiąc tyle szkód ile tylko mogą

                wiem snajper, że ty masz misje, ale w to twoje pie*dolenie o klarownych prawach wolnego rynku mogę uwierzyć najwyżej gimnazjaliści, a nie ludzie którzy kilkanaście lat przepracowali dla różnych firm i wiedzą jakimi durnymi fiutami bywają ich właściciele, czy managerowie w koropo.
                • snajper55 Re: zarobki szefa a moralność 21.01.13, 13:57
                  Gość portalu: JanKran napisał(a):

                  > działają tak aby pracy nie stracić, a nie pracują , dopóki nie zn
                  > ajdą czegoś innego i nie walną z dnia na dzień starej roboty, przy okazji robią
                  > c tyle szkód ile tylko mogą

                  To są wyobrażenia cienkiego Bolka, którego największym marzeniem jest nasranie szefowi pod drzwi.

                  > wiem snajper, że ty masz misje, ale w to twoje pie*dolenie o klarownych prawach
                  > wolnego rynku mogę uwierzyć najwyżej gimnazjaliści, a nie ludzie którzy kilkan
                  > aście lat przepracowali dla różnych firm i wiedzą jakimi durnymi fiutami bywają
                  > ich właściciele, czy managerowie w koropo.

                  Wiem. Są tacy ludzie, którzy każdego swojego szefa uważają za durnego fiuta. A siebie za ho, ho, ho. Tacy zwykle siedzą na bezrobociu i dorabiają na czarno jakimś zbieraniem owoców czy malowaniem ścian.

                  S.
          • vag-auto Re: zarobki szefa a moralność 20.01.13, 13:18
            Ale pracodawca automatycznie będzie dążył do wybrania najtańszej opcji, jeżeli tylko w negocjacjach powstanie jakiś zakres, więc nie trzeba o tym pisać. W większości przypadków zakres zostanie zniwelowany, bo pracownik obetnie mu dół, a pracodawca górę i pozostanie konkretny, utargowany punkt :)
      • snajper55 Cena szynki a moralność 20.01.13, 00:17
        Ile powinna kosztować szynka, aby hodowca zarobił, masarz nie dokładał, handel coś zyskał a klient mógł ją kupić. Ale nie każdy klient, bo wszak szynka to wędlina luksusowa i nie każdego powinno być na nią stać. Jak tę cenę ustalić aby była ona moralna? A także cenę skupu żywca, marżę sklepu i zarobek masarza. Tymi problemami zajmował się właśnie socjalizm. Tak się zajmował, aż nie było już szynki, której cenę wielu mądrych ludzi ustalało.

        S.
        • 0_maria Re: Cena szynki a moralność 20.01.13, 01:14
          snajper55

          znaczne podniesienie płacy minimalnej mogłoby do czegoś takiego doprowadzić, ale regulacja taka o jakiej pisałam w moim pierwszym poście raczej nie. Piszecie, że pracownik ma otrzymywać tyle za ile zgodzi się pracować, ja bym dodała jeszcze, że za tyle na ile pozwala na to prawo obowiązujące w danym państwie.
          Szkoda, że argument o socjalizmie zamyka dziś wszystkie dyskusje o potrzebie zwalczania nierówności społecznych. Przecież już widzimy, że ten odwrotny kierunek, kiedy tej szynki jest za dużo, nie jest wcale lepszy.
          • snajper55 Re: Cena szynki a moralność 21.01.13, 02:20
            0_maria napisała:

            > znaczne podniesienie płacy minimalnej mogłoby do czegoś takiego doprowadzić, al
            > e regulacja taka o jakiej pisałam w moim pierwszym poście raczej nie. Piszecie,
            > że pracownik ma otrzymywać tyle za ile zgodzi się pracować, ja bym dodała jesz
            > cze, że za tyle na ile pozwala na to prawo obowiązujące w danym państwie.

            Niestety, wynagrodzenie minimalne to niepotrzebny i nic nie dający pracownikom propagandowy element prawa pracy. Cena pracy powinna być ustalana tak jak wszystkie ceny - przez prawo popytu i podaży.

            > Szkoda, że argument o socjalizmie zamyka dziś wszystkie dyskusje o potrzebie zw
            > alczania nierówności społecznych. Przecież już widzimy, że ten odwrotny kierune
            > k, kiedy tej szynki jest za dużo, nie jest wcale lepszy.

            Ponieważ nierówności społecznych nie powinno się zwalczać. Są one niezbędne, aby społeczeństwo normalnie funkcjonowało. Gdyby wszyscy mieli równo to nie byłoby potrzeby się szkolić, zdobywać nowe umiejętności, doskonalić się. Po co na przykład byłoby prowadzić firmę i ryzykować, skoro można być pracownikiem i mieć święty spokój?

            S.
            • agulha Re: po co firma 21.01.13, 23:05
              Po co na przykład byłoby prowadzić firmę i ryzykować, skoro można być pracownikiem i mieć
              > święty spokój?
              A tu zaoponuję. Spotkałam wielu ludzi, którzy prowadzili firmę/działalność z innej motywacji, a mianowicie: żeby nie musieć nikomu podlegać, nikogo się słuchać, żeby być na swoim i samemu o sobie decydować.
        • Gość: JanKran reductio ad absurdum IP: *.opole.hypnet.pl 20.01.13, 08:32
          tani chwyt retoryczny

          BTW to co nazywasz "szynką" składa się około 1/3 z mięsa...
      • Gość: jaco Re: zarobki szefa a moralność IP: *.dynamic.chello.pl 20.01.13, 02:00
        A jak firmie powinie się noga i wszystko padnie też zadasz takie pytanie?

        Zadaj pytanie: upadek firmy a moralność pracownika, który nie chce pracować za darmo i ucieka jak szczur z płonącego statku. Czy powinny być regulacje prawne, że pracownik ma dołożyć własną kasę do biznesu w razie ciężkiej sytuacji?

        Czasami czytam to forum i zastanawiam się, czy ludźmi tu piszącymi kieruje taka szczera dziecięca naiwność czy skrajna głupota

      • agulha Re: zarobki szefa a moralność 20.01.13, 02:21
        Nie jestem przedsiębiorcą i nigdy nie byłam/nie będę, ale Twoje postulaty budzą moje najgłębsze zdumienie. Po pierwsze, ciekawe, czy masz istotnie tak dobre informacje o "dochodzie" firmy, czy nie mylisz go z przychodem. Szczególnie, że niektóre obciążenia są rozliczane w stosunku rocznym, a są i takie wydatki, które ponosi się rzadziej (konieczność wymiany zepsutej maszyny), na co musi być rezerwa.
        Kwestia nr 1 to podział szef-pracownicy. Moim zdaniem, nic nikomu do tego, ile ma szef. Niech każdy patrzy na to, ile jemu zaoferowano i jak się jego traktuje. Czy mu się opłaca pracować w takich warunkach, w takim wymiarze, za tyle pieniędzy plus ewentualne inne elementy wynagrodzenia i jak się to ma do możliwości w innych firmach. Nie zgadzam się z przedmówcami, że to musi być kwota "najniższa". Pracuję w branży, gdzie płaci się dobrze, występuje pewne zróżnicowanie. Jeśli wejdziesz w tę branżę i zaproponujesz "najniższe stawki, za które ludzie zgodzą się pracować", to dostaniesz najgorszy sort pracowników - odpady z lepszych firm oraz początkujących - i szybko pójdziesz z torbami.
        Kwestia nr 2 to płace poszczególnych pracowników. Fakt, w Polsce różnice są większe niż w niektórych innych krajach (a mniejsze niż w jeszcze innych), w jednej firmie głową muru nie przebijesz. Jak zrobisz socjalizm, to Ci w firmie zostaną same panie sprzątające i panowie ochroniarze (bo będą mieć pensje wyższe od średniej), a nie znajdziesz albo nie utrzymasz specjalistów. Tak już świat jest urządzony, że jedna godzina pracy wysokiej klasy specjalisty jest wyceniana wyżej niż jedna godzina pracy osoby bez żadnych kwalifikacji. Już nie mówiąc o tym, że specjalista często pracuje zadaniowo. Poza tym gdyby Ci się udało coś takiego sztucznie przeforsować, to managerowie czy inni pracownicy poradzą sobie, podobnie jak radzili sobie w poprzednim ustroju. Pensja będzie 150% pensji pani sprzątaczki, ale pojawią się zlecenia, premie, bony albo inne cuda. Albo przyjmowanie do pracy żon i córek, żeby w spokoju mogły urodzić i iść na zwolnienie i macierzyński.
        • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 20.01.13, 08:47
          Tak już świat jest
          > urządzony, że jedna godzina pracy wysokiej klasy specjalisty jest wyceniana wy
          > żej niż jedna godzina pracy osoby bez żadnych kwalifikacji.

          bujasz w obłokach

          LEKARZ weterynarii w Warszawie zarabia płacę minimalną
          tyle samo ile sprzątaczka w tej samej lecznicy dla zwierząt
          zysk właściciela do kilkadziesiąt tys.

          niestety nie każdy ma kapitał aby otworzyć własną lecznicę
          po 2 - gdyby nagle powstało 10 x więcej lecznic to i tak część z nich musiałaby upaść z braku zapotrzebowania na tego typu usługi

          jak to się ma do twojej teorii o wysokich pensjach specjalistów wysokiej klasy?

          w czym jest lepszy asystent badań klinicznych od weterynarza? w czym jest lepszy monitor badań klinicznych od weterynarza? tylko w tym, że struktura biznesu, w którym pracuje, oraz kwoty jakimi obracają koncerny farmaceutyczne spowodowały wykształcenie się takich, a nie innych relacji płacowych. ten mechanizm nie jest uniwersalny.

          • agulha Re: zarobki szefa a moralność 20.01.13, 09:34
            Ja nie mówię, że to działa zawsze. Mówię tylko o statystyce. Jako lekarka zarabiałam mniej od wielu, wielu osób z niższymi kwalifikacjami. Wśród moich znajomych większość stanowią osoby z wyższym wykształceniem, a zakres zarobków jest dosyć duży - nie wszystkich wolny rynek docenił. Niemniej średnia jest zapewne wyższa niż wśród osób z wykształceniem podstawowym. Oczywiście wykształcenie formalne (podst.-śr.-wyższe) to tylko jeden z elementów oceny.
            Weterynarze też bywają monitorami, ponieważ ludzie raczej dążą do tego, żeby zarabiać więcej, a nie mniej. Granice są otwarte, wielu lekarzy poradziło sobie inaczej niż ja, a mianowicie wyjechali. Poza tym osobie wykształconej zwykle łatwiej się przekwalifikować. Jeżeli lekarz weterynarii pracuje w Warszawie za płacę minimalną, to albo traktuje to jako rodzaj stażu i ma jakiś pomysł na późniejszą działalność, albo jest chyba niezaradny życiowo - dlaczego nie zmieni fachu? Tylko leczenie zwierzątek?
            Jak pensje monitorów pójdą drastycznie w dół, pomyślę o kolejnej zmianie zajęcia.
            Pensje zwykle bywają zależne od pozamerytorycznej uciążliwości pracy - a przynajmniej powinny. Praca od poniedziałku do piątku od 9 do 17, jako pożądana przez większość rodaków, bywa opłacana gorzej niż praca zmianowa albo praca z wyjazdami i wracaniem do domu o 22 - taka jak moja. Znajoma, jak wyemigrowała do Australii, dostała pracę nieźle płatną i wiążącą się z regularnymi delegacjami do Europy. Po prostu nikt nie chciał tak pracować.
            Nie twierdzę, że każdy specjalista pracuje za wyższą stawkę za godzinę niż każda osoba bez kwalifikacji, ale czy naprawdę sądzisz, że statystycznie ta reguła się nie sprawdza?
            • Gość: abc Re: zarobki szefa a moralność IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.13, 10:20
              > wiej się przekwalifikować. Jeżeli lekarz weterynarii pracuje w Warszawie za pła
              > cę minimalną, to albo traktuje to jako rodzaj stażu i ma jakiś pomysł na późnie
              > jszą działalność, albo jest chyba niezaradny życiowo - dlaczego nie zmieni fach
              > u? Tylko leczenie zwierzątek?

              Oczywiście może, może np. układać glazurę, lub wyjechać do pracy na zmywaku (obecnie w tym zawodzie 80-90% to kobiety), a tak na marginesie przy obecnej znacznej "nadprodukcji" lekarzy weterynarii powstały jeszcze dwa kolejne wydziały weterynarii (Poznań i Kraków).
            • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 20.01.13, 10:20
              Jeżeli lekarz weterynarii pracuje w Warszawie za pła
              > cę minimalną, to albo traktuje to jako rodzaj stażu i ma jakiś pomysł na późnie
              > jszą działalność, albo jest chyba niezaradny życiowo - dlaczego nie zmieni fach
              > u? Tylko leczenie zwierzątek?

              1. może kocha zwierzęta i chce im pomagać
              2. z tego co piszesz to nie kwalifikacje wynika, że to nie kwalifikacje merytoryczne mają wartość tylko "zaradność życiowa" cokolwiek to znaczy
              3. gdyby wszyscy byli "zaradni" to musieliby się chyba pozabijać o dobrze płatne fuchy, których jest mniej niż merytorycznie przygotowanych do tego osób

              co powiesz o zaradnych życiowo i wysoko-wykwalifikowanych, zarabiających pięciocyfrowe pensje, którzy wypadli z rynku z powodu np. wychowania dziecka, długiego leczenia, innych zdarzeń losowych i rynek ich już definitywnie nie chce, bo np. mają 40 na karku i przerwę w życiorysie. nagle przestali być zaradni i wykwalifikowani?

              to co piszesz to tylko przejaw racjonalizacji, obrony wiary w sprawiedliwy świat, którego nie ma.
              • agulha Re: zarobki szefa a moralność 20.01.13, 14:37
                Jeśli ktoś aż tak kocha zwierzęta, że chce im pomagać kosztem zarabiania najniższej krajowej, to jego wybór i jego hobby. Chcącemu nie dzieje się krzywda. Także wiele lekarek pracuje dla hobby, mając bogatego męża.
                Jeżeli ktoś z wyższym wykształceniem w trudnym zawodzie, wykształceniem obejmującym dużo wiedzy z nauk podstawowych i stosowanych, jedyne możliwości przekwalifikowania widzi na zmywak albo do układania glazury, to nie jest z nim dobrze, naprawdę.
                Liczba "fuch" na rynku nie jest ograniczona, a przynajmniej nie tak banalnie, jak tu piszesz. Można samemu wymyślić jakieś pole działalności, można pracować zdalnie dla firmy globalnej, można wreszcie zdecydować się na emigrację albo pracę mobilną.
                Osoby zaradne życiowo, niezależnie od poziomu wykształcenia, jakoś tak zawsze mają, że zamiast usiąść i płakać, oraz twierdzić, że się nie da, znajdują sobie sposób zarobkowania.
                Ale Ty chyba oczekujesz jedynie potwierdzenia, że nie ma gorszej życiowo sytuacji, niż być absolwentem weterynarii mieszkającym w Warszawie i nieposiadającym własnej lecznicy - tak?
                • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 20.01.13, 15:30
                  Wybrałaś pieniądze zamiast satysfakcji z pracy w wyuczonym zawodzie i nie jesteś najwyraźniej szczęśliwa ze swoim wyborem, bo gdyby było inaczej nie musiałabyś sama siebie tak gorliwie przekonywać że każdy kto dokonał innego wyboru to frajer, który sam sobie jest winny.
                  Pomyśl tylko czasem, że właśnie dzięki takim frajerom masz to co masz, bo gdyby każdy weterynarz, czy biolog chciał być CRO to zarabialibyście 20% tego, co teraz i nie wiadomo czy w ogóle dostałabyś się do tego zawodu.
                  • agulha Re: zarobki szefa a moralność 21.01.13, 01:31
                    Zdziwisz się, ale moją motywacją do zmiany zajęcia akurat nie były finanse, chociaż oczywiście spodobało mi się to, że zarabiam teraz dużo więcej. I wiesz co? Jestem dużo przyzwoiciej traktowana. Oczywiście liczę się z możliwością zmiany tego stanu rzeczy, obniżenia płac, i mam obmyślone plany B.
                    Nie każdy, którego zirytują niskie płace w zawodzie wyuczonym np. weterynarza lub biologa, nadaje się do zawodu CRA (nie CRO, tak na marginesie) - chociaż oczywiście, wielu by się nadało. Nie odczuwam głębokiej wdzięczności dla tych, którzy pozostali w zawodzie wyuczonym. Jeżeli wykonywanie tego zawodu jest dla nich korzystne, dogodne, przyjemne lub perspektywiczne, to nie uważam ich za frajerów. Są osoby, które potrafią bardzo dobrze gospodarować zarobionymi pieniędzmi, jak również cieszyć się życiem i wolnym czasem.
                    Nie lubię natomiast wysłuchiwać narzekań osób, które twierdzą, że jest im bardzo źle (czasami zresztą celowo pomijając część faktów i informacji, tak żeby dowieść tej założonej tezy), a jednocześnie kurczowo trzymają się aktualnej sytuacji, nie dążą do jej zmiany w żadną stronę i z góry odrzucają wszelkie sugestie (niekoniecznie porzucenia lubianego zawodu). Mam takie osoby w otoczeniu (NIE, nie lekarzy weterynarii) i działają mi na nerwy.
      • Gość: JanKran z jednym muszę się zgodzić... IP: *.opole.hypnet.pl 20.01.13, 09:28
        ingerencja PAŃSTWA POLSKIEGO w gospodarkę jest tylko i wyłącznie destrukcyjna

        rażący przykład, który wszyscy znają to dopłaty do kredytów hipotecznych, które przyczyniły się do wywindowania cen mieszkań za zakres granic rozsądku. za grube miliony, które de facto trafiły do kieszeni deweloperów można było wybudować mieszkania czynszowe. przykładów można mnożyć i mnożyć....

        rząd polski to nie rząd niemiecki, czy szwedzki, który na pierwszym miejscu stawia interes narodowy. polskie władze to tylko banda skorumpowanych złodziei - im mniej mogą ingerować w gospodarkę tym mniej nakradą i zniszczą.
      • Gość: Margo Re: zarobki szefa a moralność IP: *.rfc.pl 20.01.13, 13:54
        Z tego, co piszesz, to zarobki w Waszej firmie są bardzo dobre - szef zarabia 60 tys. a najniższa płaca (sekretarki?) jest na poziomie 5 tys. Chyba nie powinniście mieć powodu do narzekań?

        Szef zarabia dużo wiecej od Was, ale gdyby nie on - jego pomysł na biznes, inwestycje które poniósł, ryzyko, które ponosi, sprawne zarządzanie, to nie mielibyscie pracy.

        Czy kalkulując jego dochody, wzięłaś pod uwagę to, że rozkręcając biznes musiał wyłożyć jakąś tam gotówkę na zakup lokalu, maszyny etc.? Poza tym Wy macie stałe gwarantowane umowa pensje. Ciekawe, czy gdyby w jakimś miesiącu nie było zysków, to czy zgodzilibyscie sie nie brać wynagrodzenia?

        A pomysł by ograniczyć różnice w pensjach w ramach 1 firmy do 50% jest kuriozalny. Ja nie prowadzę działalności, pracuję na etacie, jako specjalista. Zarabiam 12 tys. Na te 12 tys. naprawde się musze napracowac i nastresować, jestem wciaz pod telefonem, o spokojnym urlopie mogę sobie pomarzyć. Jeśli zrobię błąd lub nie dopilnuję czegoś, firma może płacić kary rzędu kilkuset tysięcy. Zgodnie z Twoją zasadą moja pensja i pensja recepcjonistki nie powinny sie różnić o więcej niż 50%? Jesli firma mi i podobnym ludziom nie zapłaci odpowiedniej kasy, to pójdzie z torbami, bo ja inną, dobrze płatną pracę znajdę w miesiąc.
        • 0_maria Re: zarobki szefa a moralność 20.01.13, 14:39
          Gość portalu: Margo
          Satysfakcję czerpie się raczej z tego, że zarabia się dużo, a nie z tego, że inni zarabiają dużo mniej. Tak mi się wydaje.
          • Gość: Margo Re: zarobki szefa a moralność IP: *.rfc.pl 20.01.13, 18:38
            Tu nie chodzi o satysfakcję, ale o rynkową wartość danej pracy. Firma nie może płacić specjaliście stawki rozniacej sie na niekorzyść od stawki rynkowej, bo ów specjalista odejdzie. A nie może tez płacić pracownikom mniej wykwalifikowanym stawek zawyżonych, bo po prostu się nie utrzyma na rynku - pieniądze bowiem znikąd się nie biorą.
            • Gość: Margo Re: zarobki szefa a moralność IP: *.rfc.pl 20.01.13, 19:00
              A "moralność szefa" o której piszesz, to dla mnie takie kształtowanie zarobków w firmie, żeby - jesli firmę na to stać - ludzie zarabiali godne pieniądze i byli uczciwie traktowani (zgodnie z kodeksem pracy, z odplatnoscia za nadgodziny, z poszanowaniem życia prywatnego). Ale to nie ma nic wspólnego z równym podziałem, ani z windowaniem zarobków.

              • 0_maria Re: zarobki szefa a moralność 20.01.13, 19:11
                Samo apelowanie o wielkoduszność pracodawców raczej nic nie da potrzebne są przepisy, jakie?
                • Gość: Margo Re: zarobki szefa a moralność IP: *.rfc.pl 21.01.13, 12:35
                  Są przepisy... Kodeks pracy.

                  A zarobki kształtowane są przez rynek pracy i nie można w nie bezkarnie ingerować odgórnie, z kilku powodów - w szczególności podnoszenie kosztów zatrudnienia powoduje, że firm nie stać na nowych pracowników, a to z kolei jest przyczynek do bezrobocia i stagnacji gospodarczej. Nawet jeśli firmę stać w danym momencie na wyższe pensje lub dodatkowych pracowników, to nie wiadomo, czy będzie ją na to stać za pół roku. Z tego tytułu w firmach preferowane jest czasami zatrudnienie podwykonawców, którzy życzą sobie 2 razy większą kasę, niż zwiększenie kosztów stałych przez zatrudnienie pracownika - bo firma nie wie, czy na zwiększone koszty stałe będzie ją nadal stać za kilka miesięcy.
                  Poza tym sztuczne windowanie płac, przyczynia się do inflacji. Gdy wszyscy mają więcej, to niekoniecznie więcej za to kupią.
                  Dodatkowo kasa w ręku przedsiębiorcy przekłada sie na tworzenie nowych miejsc pracy. Część pójdzie na nowe auto i wycieczkę, ale jest znacznie większe prawdopodobieństwo, że przedsiebiorca zainwestuje w nową działalość, niż wówczas, gdy ta kasa - poprzez jakieś regulacje prawne - trafi w ręce zwykłych pracowników. Opłaca się, żeby przedsiębiorcy sie bogacili, bo dzięki nim są nowe miejsca pracy.
                  I nie mówię, że pracownicy maja zasuwać za 100 zł - jednak nie ma lepszej metody na wyższe zarobki, jak zdrowy rynek pracy, na którym jest konkurencja. Dlaczego w IT są takie dobre zarobki? Wcale nie dlatego, że trzeba sie dużo uczyć, ale dlatego, że jest konkurencja i pracownik może wybrzydzać - jeśli pracodawca A zaproponuje mu za mało, to pójdzie do B.
            • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 20.01.13, 19:05
              Gość portalu: Margo napisał(a):

              > Tu nie chodzi o satysfakcję, ale o rynkową wartość danej pracy. Firma nie może
              > płacić specjaliście stawki rozniacej sie na niekorzyść od stawki rynkowej, bo
              > ów specjalista odejdzie

              albo nie odejdzie (bo np. nie wie ile jest warta jego praca, boi się zmian, boi się ludzi, musiałby się przeprowadzić a nie chce/nie może itd., itp.). wg ciebie jeśli któryś z warunków zaistnieje to już można takiego specjalistę zajeździć, n'est-ce pas?

              ludzie twojego pokroju nie kumają, że wartość rynkową danej pracy trzeba jeszcze umieć wyegzekwować i nie mieści im się w głowach, że są tacy którzy tego nie potrafią. albo wręcz przeciwnie doskonale kumają i polują na frajerów :P
              • Gość: matja Re: zarobki szefa a moralność IP: *.ptim.net.pl 20.01.13, 19:17
                Są tacy i tacy. Ale wystarczy, że część osób na rynku egzekwuje "do granic bólu" i średnia dla wszystkich rośnie. Jeśli 10 osób na rozmowie przyjdzie i powie "za mniej niż 5 tysięcy miesięcznie nie pracuję", a 11 powie "za 4000 będę pracował", to tę ostatnią przyjmą (przy założeniu równych kwalifikacji, itd.). Gdyby 10 poprzednich powiedziało, że za 3500 przyjmą ofertę, to tej za 4000 by nie przyjęli. Tak działa rynek pracy. Problem (dla pracowników) pojawia się, gdy bezrobocie jest duże i to szukający pracy zaniżają swoje oczekiwania. Problem dla pracodawców pojawia się, gdy jest brak specjalistów z danej branży i wynagrodzenia wywindowane są ponad rozsądny poziom,
                • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 20.01.13, 19:36
                  Jeśli 10 osób na rozmowie przyjdzie i powie
                  > "za mniej niż 5 tysięcy miesięcznie nie pracuję", a 11 powie "za 4000 będę prac
                  > ował", to tę ostatnią przyjmą (przy założeniu równych kwalifikacji, itd.). Gdyb
                  > y 10 poprzednich powiedziało, że za 3500 przyjmą ofertę, to tej za 4000 by nie
                  > przyjęli. Tak działa rynek pracy.

                  i przyjdzie jeden, który NIE WIE jakie są stawki i krzyknie tysiaka :))))
                  ech, dziecko, dziecko

                  a rynek pracy to jest może w za Odrą czy na Wyspach, ale tu w Polandii co najwyżej targowisko z parobkami
                  • Gość: Margo Re: zarobki szefa a moralność IP: *.rfc.pl 21.01.13, 12:41
                    Zarobki w poszczególnych branżach nie są owiane aż taką tajemnicą... Wystarczy wejść na wynagrodzenia.pl lub podobny portal, a jeśli ktoś jest takim ciapą, że nie potrafi z grubsza sie zorientować w stawkach i zażyczyć sobie rozsądnej kwoty, to może rzeczywiście nie jest więcej wart niż ten 1000....

              • Gość: Margo Re: zarobki szefa a moralność IP: *.rfc.pl 21.01.13, 13:18
                > ludzie twojego pokroju nie kumają, że wartość rynkową danej pracy trzeba jeszcz
                > e umieć wyegzekwować i nie mieści im się w głowach, że są tacy którzy tego nie
                > potrafią. albo wręcz przeciwnie doskonale kumają i polują na frajerów :P

                Niestety rynek pracy to nie jest ochronka (może poza zakładami pracy chronionej). Są odpowiedznie przepisy chroniące pracowników - kodeks pracy, ustawa o pracy minimalnej, ustawa o przeciwdziałaniu dystryminacji - i one wystarczą. Jeśli ktoś nie potrafi zadbać o swój interes, to dodatkowe ustawy też mu nie pomogą. Nie wiem, czy wiesz, że pracownicy mogą sie konsultować między sobą odnośnie wynagrodzeń (nawet jeśli pracodawca w regulaminie pracy im tego zakaże, to będzie to zapis niezgodny z prawem). Jeśli ktoś mając te same kwalifikacje i zakres obowiązków dostaje dużo mniej niż inni, to wystarczy, aby zgłosił to do sądu pracy.
                Prawo chroni pracowników. Ale żeby umieć z tego korzystać, to trzeba mieć choć minimum wiedzy, odwagi, czy chociażby asertywności. Jednak nie jest rolą państwa wspierać nieśmiałych... Na szczęście takich chorobliwie wycofanych ludzi, godzących sie z tym, co Bóg da, jest chyba na szczęście nie aż tak wiele.
                Większym problemem jest bezrobocie, któe sprawia, że część pracowników nie ma praktycznie wyboru i musi cieszyć się, że w ogóle ma pracę, a nie narzekać na pracę... Z tym trzeba walczyć, bo to brak wyboru sprawia, że ludzie pracują za najniższą krajową lub za jeszcze mniej - na czarno. Ale z tym nie da sie walczyć wprowadzając nowe prawa pracownicze, ani sztucznie podnosząc zarobki, bo to prowadzi do skutku dokładnie odwrotnego.

                Obecnie minimalne wynagrodzenie to 1600 zł brutto dla pracownika. Łącznie z kosztami pracodawcy (brutto brutto) to 1931 zł. Nie liczę tu kosztów stworzenia stanowiska pracy, tj. lokalu, biurka, narzędzi, utrzymania stanowisk nieprodukcyjnych. Niech człowiek narzekający na pracodawców, spróbuje otworzyć własną dzialaność i samodzielnie zarobić 1931 zł - miesiąc w miesiąc.
                Jak mu sie uda to super, w takim razie niech stworzy jeszcze drugie stanowisko pracy za choćby minimalną średnią krajową... Najlepiej jeszcze dla kogoś bez kwalifikacji. Życzę powodzenia.
              • Gość: Margo Re: zarobki szefa a moralność IP: *.rfc.pl 21.01.13, 13:21
                > albo wręcz przeciwnie doskonale kumają i polują na frajerów :P

                A na frajerów nie poluję... Wręcz przeciwnie, dbam o to, aby moi pracownicy dobrze zarabiali, bo zależy mi na ich zadowoleniu, zaangażowaniu i lojalności.
        • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 20.01.13, 15:53
          Jasne, że dzielenie dochodów w firmie wg jakichś proporcji to kompletna bzdura. Wtedy kowalski zatrudniony w doskonale prosperujacej firmie X zarabiałby 100 razy więcej, niż Nowak, który robi to samo w firmie krzak, która ledwo wiaże koniec z końcem.

          Chodzi o coś innego - ekstremalne wykorzystywanie dlatego, że rynek na to pozwala. Czy przedsiębiorca, który sam sto tys. zysku ma prawo dążyć do zerowych kosztów pracy poprzez umowy śmieciowe, płacenie poniżej minimum egzystencjalnego, wykorzystywanie pracowników do pomocy w oszukiwaniu urzędu skarbowego itd. itp.

          gdyby np. ten koleś ze stówą zysku płacił każdemu robolowi + sekretarka po 1,5 k netto (co jest porządną stawką za prosta prace) i przestrzegał kodeksu pracy to nie sobie robi co chce z całą resztą. może nawet tą forsą palić w kominku, bo ta reszta jest tylko i wyłącznie JEGO.
          • 0_maria Re: zarobki szefa a moralność 20.01.13, 16:32
            Gość portalu: JanKran

            Nie da się ocenić stopnia trudności pracy. Niektóre zawody można wykonywać bez przygotowania np. sprzątaczka, ale zawód sprzątaczki będzie trudny dla kogoś, kto nie lubi sprzątać. Druga grupa zawodów to zawody wymagające poświęcenia wielu lat na naukę - lekarz, programista, architekt, tłumacz, weterynarz... Nie da się jednak ocenić tego czy zawód lekarza jest trudniejszy od zawodu architekta, bo to zależy od indywidualnych predyspozycji. I dlatego uważam, że różnice w dochodach nie powinny być tak duże, bo każda praca jest potrzebna.
            W komunizmie każdy był jednakowo biedny, a czy chęć, żeby każdy był jednakowo zamożny to coś złego? Dlaczego?

            • Gość: zorro Re: zarobki szefa a moralność IP: *.tarnowskiegory.vectranet.pl 20.01.13, 17:43
              > W komunizmie każdy był jednakowo biedny,

              I dlatego robotnik szanował lekarza, inżyniera czy innego wykształciucha, a dzisiaj sprzątaczka nawrzuca c.h.u.j.ó.w lekarzowi bo ten lekarz nie zasługuje na szacunek. Większość wykształciuchów też szanowała ludzi z warstw niższych gdyz zdawali sobie sprawę z tego że bez nich utoną w gó...e.
            • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 20.01.13, 18:24
              właśnie dlatego, że nie da się arbitralnie wycenić trudności różnych zawodów niech wynagrodzenia wycenia rynek w cywilizowanych granicach, bez bandytyzmu.

              nie ma nic złego w tym że jeden weterynarz zarabia nawet i milion/m-c na swoim biznesie, daj mu boże zdrowie, ale pod warunkiem że jego pracownicy - też weterynarze - nie zdychaja z głodu. a teraz właśnie tak jest, że zdychają. swego czasu był na gazeta.pl artykuł o pani weterynarz, samotnej matce, którą wrzuca się z socjalnej kawalerki na ulicę, bo ta nie dopełniła jakichś tam papierologii przed/po śmierci matki - głownego najemcy. kobieta ta spełniała wymagania dochodowe na takie mieszkania (płaca minimalna na 2 osoby) i kazano jej ustawić się w kolejce po mieszkanie socjalne.

              takie przypadki są BULWERSUJĄCE a jest ich cała masa i z każdym dniem przybywa
              bulwersujące jest to, że w tym pojebanym kraju specjalisty z doświadczeniem w zawodzie, po trudnych studiach nie stać nawet na najskromniejsze samodzielne utrzymanie się.

              znam taka firemke, w której inżynier automatyk-programista z 10 letnim doswiadczenie,, od którego zależy sprawne funkcjonowanie wszystkiego, co ta firemka wytwarza ma na umowie 1,5 netto, które widuje najczęściej raz na kwartał. koleś pracuje 12-14 godzin dziennie, przepracowuje cały urlop. powiecie co on tam robi? skoro jest dobry niech idzie do innej firmy? tak, jest zajebiście dobry. ale ma problem: boi się ludzi. do firmy trafił z polecenia jeszcze na studiach i na dobrą sprawę nie zna innego życia.
              czy ten koleś zasługuje na swój los tylko dlatego że jest tak zahukany, że ani piśnie siedząc głody, bez grosza kolejną bezpłatną nadgodzinę?
              kodeks pracy teoretycznie powinien chronić przed tego typu wyzyskiem, ale to nie działa.
              i to jest problem. nie nowa willa byznesmena, tylko to czyim kosztem ją buduje. to, że taki bandyta nawet tych marnych groszy nie wypłaca swojemu najważniejszemu pracownikowi, bo wie że ten się nie zbuntuje, najwyżej padnie ze zmęczenia, ale to może jeszcze nie dziś...
              • Gość: nick Re: zarobki szefa a moralność IP: *.tktelekom.pl 20.01.13, 21:11
                Fajnie mieć takie hobby jak kolega automatyk :) Pracuje na takim samym stanowisku w Poznaniu, tutaj nie spotkalem sie, żeby ktoś ze stażem 10 letnim dostawał mniej niż 3000 netto bez nadgodzin, ale jak ktoś lubi być dymany, no to sorry...
                • 0_maria Re: zarobki szefa a moralność 20.01.13, 21:26
                  Gość portalu: nick
                  Ciekawe jaki dramat kryje się za takim brakiem empatii.
            • raptor.1 Re: zarobki szefa a moralność 21.01.13, 16:56
              0_maria napisała:

              > W komunizmie każdy był jednakowo biedny, a czy chęć, żeby każdy był jednakowo z
              > amożny to coś złego? Dlaczego?

              To nieprawda.W PRL-u bylo duze zroznicowanie,tyle,ze moze robotnik tzw. niewykfalifikowany
              zarabial nie malo.To byl jedyny system moralny,bo wynagrodzenie podlegalo zasadzie
              "kazdemu wedlug jego potrzeb".
              Natomiast chec zeby kazdy byl jednakowo zamozny jest tylko zyczeniem wynikajacym z altruizmu,
              ktore nie moze byc urzeczywistnione z powodu praw jakie rzadza tym swiatem.
      • jacekk13 chcesz socjalizmu to jedź do Skandynawii 20.01.13, 15:00
        Chyba nie masz pojęcia z czym się wiąże prowadzenie firmy. Nikt by nie zakładał firmy dla tak marnego zysku. Problem jest odmiennz. Za duzo skomplikowanzch przepisow i za duzz fiskalizm
        • raptor.1 Re: chcesz socjalizmu to jedź do Skandynawii 21.01.13, 17:59
          Bardzo chetnie bym tam zamieszkal.
      • Gość: matja Re: zarobki szefa a moralność IP: *.ptim.net.pl 20.01.13, 19:04
        Jeśli firma ma dobrą renomę, czyli (jak rozumiem) wykonuje swoje zlecenia dobrze, z dobrą jakością, itd., to znakiem tego, że zarówno szefostwo jak i pracownicy są co najmniej nieco powyżej przeciętnej (bo niestety polska przeciętna to kiepska jakość, nieterminowość itd.). Z tego wynika, że pracownicy (jeśli pracowaliby wszyscy równie dobrze) powinni zarabiać więcej niż średnio w firmie tego typu. Zakładając, że średnia płaca w takiej firmie w regionie to 5500 brutto, to nasz przykładowy pracodawca mógłby "dawać" 6000zł brutto. Daje to 7250 kosztu per zatrudniony, przy 5 osobach 36250. Tak, podział 60/40 wydaję bardziej, niż uczciwy.
        • Gość: Margo Re: zarobki szefa a moralność IP: *.rfc.pl 21.01.13, 13:29
          > Zakładając, że średnia płaca w takiej firmie w regionie to 5500 brutto, t
          > o nasz przykładowy pracodawca mógłby "dawać" 6000zł brutto. Daje to 7250 kosztu
          > per zatrudniony, przy 5 osobach 36250. Tak, podział 60/40 wydaję bardziej, n
          > iż uczciwy.

          Właśnie to mnie też poruszyło, że temat nie powstał dlatego, że jakiś pracodawca zatrudnia ludzi na czarno, wykorzystuje darmową pracę po godzinach, czy płaci minimalną krajową, ale akurat płaci bardzo dobrze, ale ludzi kole w oczy, że sam zarabia dużo lepiej.
      • lilith76 Re: zarobki szefa a moralność 21.01.13, 12:23
        Wychodzę z założenia, że po to się zakłada firmę, ponosi koszty, ryzyko, żeby dobrze zarabiać i dostatnio żyć. Dysproporcje wobec reszty załogi mogą być dowolne.
        Gdy ja jako pracownica na etacie zarabiam wystarczająco, to wali mnie ile razy więcej zarabia właściciel tej firmy. Może i 1000 razy więcej.
        Gdy ja jako pracownica na etacie zarabiam minimalną krajową, to zarobi właściciela kilkanaście razy większe uważam za chamstwo (inna sprawa, że mam nadzieję w takiej sytuacji się nigdy nie znajdę).

        To tak jakbyś dostała w spadku czteropokojowe mieszkanie i kazali ci wynająć jeden pokój, bo to niemoralne tak mieszkać, gdy inni mają tylko M3 ;)
        • agulha Re: nadmetraż 21.01.13, 23:00
          > To tak jakbyś dostała w spadku czteropokojowe mieszkanie i kazali ci wynająć je
          > den pokój, bo to niemoralne tak mieszkać, gdy inni mają tylko M3 ;)
          To także już było - w poprzednim ustroju. Jak ktoś miał za duże mieszkanie w przeliczeniu na liczbę osób w rodzinie, to mieli prawo mu kogoś dokwaterować. W późniejszym okresie - musiał składać podanie o zamianę na mniejsze i tylko to go chroniło przed dokwaterowaniem. Moja babcia mieszkała w mieszkaniu poniemieckim - wielkie, ale na szczęście mało atrakcyjne (piece kaflowe, zimna woda, brak łazienki, wc na półpiętrze).
      • 0_maria Re: zarobki szefa a moralność 21.01.13, 14:14
        www.oxfam.org/sites/www.oxfam.org/files/cost-of-inequality-oxfam-mb180113.pdf
        Ciekawy raport Oxfam o skrajnym bogactwie
      • nchyb Re: zarobki szefa a moralność 21.01.13, 14:36
        > Wyobraźmy sobie małą prywatną firmę np. budowlaną/meblarską... . Firma to szef,
        > pięciu solidnych robotników , księgowa i sekretarka. Firma ma dobrą renomę w r
        > egionie i od dziesięciu lat regularne zlecenia, średni dochód miesięczny to 100
        > tys. zł.

        mówisz o dochodzie, czy przychodzie? 1200000 dochodu w skali roku na malutką firemkę w PL to dużo...

        co do podziału - zgodnie z decyzją szefa, bo wszak jeżeli będą straty, to watpię by współpracownicy solidarnie się na podatki i zaległości zrzucali. Zapłata często bywa większa u tych, co większe ryzyko ponoszą... :)
        • 0_maria Re: zarobki szefa a moralność 21.01.13, 15:06
          Richard Wilkinson: Nierówność ekonomiczna szkodzi społeczeństwom
          www.ted.com/talks/richard_wilkinson.html
          Was Nick Hanauer’s TED Talk on Income Inequality Too Rich for Rich People?
          business.time.com/2012/05/18/was-nick-hanauers-ted-talk-on-income-inequality-too-rich-for-rich-people/
          Przepraszam, że tyle linków, ale to wszystko ciekawe i na temat. :-)
          • Gość: kafe biba Re: zarobki szefa a moralność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.13, 15:57
            W systemie kapitalistycznym premią za ryzyko prowadzenia własnej działalności są ponadprzeciętne dochody-ten przedsiębiorca ryzykuje swoim majątkiem to jedno.

            A sprawa ewidentnego wyzysku to coś zupełnie innego.

            Mam radę: zatrudnijcie się w budżetówce, to wtedy zobaczycie (albo i nie) jak często zwykle biurwy rąbią nas wszystkich na kasę.
            • 0_maria Re: zarobki szefa a moralność 21.01.13, 17:32
              Gość portalu: kafe biba

              Ogromne zróżnicowanie płacowe występuje też w spółkach Skarbu Państwa, przykład byłego prezesa Narodowego Centrum Sportu pokazuje, że nie zawsze wysokie zarobki to cena za jakość pracy. Może to nawet większy problem niż prywatni wyzyskiwacze, właściciele dużych spółek. (przyznaję, że mój wcześniejszy przykład nie był najlepszy:-))
              Często pojawiają się argumenty, że nie powinno się innym zaglądać do portfela. Chcesz to zostań przedsiębiorcą, znanym dziennikarzem, prezydentem, ambasadorem... Ale to nie jest niestety takie proste, bo w krajach o znacznych różnicach w zarobkach status społeczny się dziedziczy. Jeżeli prapradziadziuś był w PZPR to mój wnuk będzie mógł tylko pomarzyć o karierze w MSZ. Więc to znajomości i historia naszej rodziny w dużym stopniu decydują o karierze i zarobkach a nie my sami, nasza pracowitość. (?)
              Chciałabym się mylić.

              Od czego zależy Wskaźnik Nierówności Społecznej - index Giniego? Od mentalności ?
          • Gość: Margo Re: zarobki szefa a moralność IP: *.rfc.pl 21.01.13, 17:41
            Zgadzam sie z tym, że ogólny dobrobyt jest dla społeczeństwa bardziej korzystny niż duże rozwarstwienie społeczne. Ale w Polsce nie mamy aż tak dużego rozwarstwienia, w porównaniu do niektórych państw (Brazylia, Meksyk, Rosja...), gdzie z jednej strony masz multimilionerów, a drugiej slamsy. Z drugiej strony całkowita równość też nie jest dobra, bo nie motywuje do przedsiębiorczości. Pomijając u nas jakies szczególne jednostki z listy kiluset najbogatszych Polaków, to standard życia przedsiebiorców nie odbiega jakoś znacząco od standardu życia zwykłych ludzi. Może jedzą lepszą szynkę na kolację, stać ich częściej na wakacje za granicą i mają większe domy i auta, ale to nie jest różnica tego rzędu, że jedni mieszkają w pałacu, a drudzy w kartonie. Nie biorę tu pod uwagę kloszardów, bo to jest patologia, ale o normalnych, pracujących ludziach.

            • Gość: JanKran Re: zarobki szefa a moralność IP: *.opole.hypnet.pl 22.01.13, 11:09
              Gość portalu: Margo napisał(a):

              > Zgadzam sie z tym, że ogólny dobrobyt jest dla społeczeństwa bardziej korzystny
              > niż duże rozwarstwienie społeczne. Ale w Polsce nie mamy aż tak dużego rozwars
              > twienia, w porównaniu do niektórych państw (Brazylia, Meksyk, Rosja...)

              bzdury piszesz, bo akurat struktura społeczna i kultura w polandii jest analogiczna do wyżej wymienionych, pomimo że geograficznie i administracyjnie jesteśmy w Europie.

              Z drugiej strony całkow
              > ita równość też nie jest dobra, bo nie motywuje do przedsiębiorczości.

              pokaż mi chociaż JEDEN kraj, w którym panuje całkowita równość

              s
              > tandard życia przedsiebiorców nie odbiega jakoś znacząco od standardu życia zwy
              > kłych ludzi.

              to przedsiebiorcy są NIEZWYKŁYMI ludźm??? really?
              co w nich takiego niezwykłego

              ktoś z jednoosobową DG, kogo nie stać nawet na zapłacenie ZUS jest wg ciebie przedsiębiorcą, czy nie jest?

              ktoś kto pracuje na dziełach dla wielu klientów jest przedsiębiorcą, czy nie jest?

              a taki, co zarabia na pośrednictwie, np. wysyłając polaków do pracy przy taśmie za granicą, jest przedsiębiorcą, czy nie jest? i co społeczeństwo ma z takiej "przedsiębiorczości", że taki pożal się boże właściciel agencji "Centrum wyzysku" jest kimś lepszym, niż ci których wysyła do roboty za kilka euro/godzina? co społeczeństwo ma z takiej "przedsiębiorczości"? jakie ponadprzeciętne zdolności i kompetencje trzeba mieć aby taką prowadzić?
              takich gó...anych biznesików można mnożyć i mnożyć - agencje w obrocie nieruchomościami, deweloparka (na szczęście upadają), agencje modelek i wreszcie banki i inne tzw. "instytucje finansowe". jakie niby ryzyko ponoszą ci "przedsiębiorcy" skoro nie mają kosztów prowadzenia działalności? całe ich koszty to kawałek biura i wynagrodzenia, których nie chcą wypłacać.
              jeśli jeden z drugim popłynie to tylko z powodu własnych błędów w zarządzaniu projektami, planowaniu wydatków, zabezpieczenia należności.

              nie, nie chcę tym gó...jadom nic zabrać. niech sobie mają nawet i milion zysku/m-c. tyle tylko, że gadanie że należy im się nagroda za ryzyko to jakaś piramidalna bzdura, bo ci akurat "przedsiębiorcy" żadnego ryzyka nie ponoszą.
              • raptor.1 Re: zarobki szefa a moralność 24.01.13, 01:30
                Gość portalu: JanKran napisał(a):

                > nie, nie chcę tym gó...jadom nic zabrać. niech sobie mają nawet i milion zysku/
                > m-c. tyle tylko, że gadanie że należy im się nagroda za ryzyko to jakaś piramid
                > alna bzdura, bo ci akurat "przedsiębiorcy" żadnego ryzyka nie ponoszą.

                Slusznie,to sa wyzyskiwacze a nie biznesmeni,pozal sie boze.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka