Gość: Gość
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.01.13, 00:58
Mała, ale niezwykle znacząca firma. Jeśli chodzi o rynek Polski - jednak dosyć szowinistyczna. Wystarczy spojrzeć na płeć osób pełniących funkcje kierownicze - sami mężczyźni. Kobiety są sprowadzone do roli asystentek. A i tu kompetencje nie gwarantują zatrudnienia. Doszłam w firmie do ostatniego etapu rekrutacji na stanowisko asystentki. Po spotkaniach z pozostałymi dwiema pracownicami działu administracyjnego, do których miałabym dołączyć, oraz spotkaniu z "partnerami" firmy - dla których miałabym bezpośrednio wykonywać zadania - odczuwałam, że bardzo spodobały się moje kompetencje oraz osobowość. Nic dziwnego, że dotarłam do ostatniego etapu - spotkania z prezesem. Niestety, tutaj wszysko wyglądało pięknie, dopóki nie wyrwało mi się, że mam dwuletnie dziecko. Od razu spotkałam się z niechęcią i marudzeniem, że na pewno będę chodziła na zwolnienia, będę niepunktualna i szkodziła firmie. Na nic pomogły moje zapewnienia, że będzie inaczej, ponieważ mam pełną opiekę dla dziecka (babcie, opiekunka). Po spotkaniu dostałam odpowiedź, że jednak firma nie jest zainteresowana współpracą. Cóż, na co liczą szukając młodej kobiety na asystentkę? Chyba że będzie bezpłodna, bo w końcu albo ma albo wkrótce może mieć dzieci. EWIDENTNA DYSKRYMINACJA!