Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Listy czytelników: Prawa bezrobotnego

    IP: *.toya.net.pl 25.03.13, 19:06
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    Obserwuj wątek
      • Gość: nana Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.13, 21:13
        W marcu straciłam prace z dnia na dzień. Bez żadnego ostrzeżenia, informacji źle pracujesz. O tak, taka polityka firmy. Dodam , że pracowałam dla agencji pracy. Zgodziłam się na niską pensję, zmianową prace, brak socjalu, nie mówiąc już o haraczu dla agencji czy warunkach pracy. Przez ostatnie 14 dni byłam na 5 rozmowach o pracę. Można mnie nazwać szczęściarą, bo przecież każdy z pracodawców chciał mnie zatrudnić. Ale czy mamy brać wszystkie oferty, godzić się na umowy śmieciowe, niepewne jutro, prace w charakterze małpy w cyrku...a za chwilę kolejne rozmowy, szukanie pracy bo znów zmienia się polityka firmy. Bo nie pasuje do całokształtu..., bo jestem za drogim pracownikiem, bo mam sukcesy. Mam doświadczenie, wykształcenie, zawód obecnie popularny. I co z tego jedyne co mi się proponuje to kolejne umowy śmieciowe, brak pewności jutra. A ja bym chciała w końcu kupić wymarzone auto, zadłużyć się na 30 lat i w końcu urodzić dziecko...Nie wspomnę o wakacjach za granicą....od czasu do czasu super ciuchu... Żyć jak normalni ludzie....Dlaczego odmawia się Nam tego, młodym wykształconym żyjącym w Polsce. Nie mam jakiś wybujałych marzeń, to jest taki standard na który stać każdego młodego człowieka za naszą zachodnia granicą...
        • Gość: Piotr Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 07:54
          osoby, które tu piszą mają zapewne środki do życia - skoro nie przyjmują ofert pracy (sic!) - w doopach poprzewracane i postawę roszczeniową. nawet słynący z socjalu niemcy odcięli już dawno takie jednostki od świadczeń socjalnych.

          rynek jest jaki jest. ludzie z niskimi kwalifikacjami nie mają zbyt kolorowo. taka karma. trzeba było zostać lekarzem, prokuratorem, inżynierem IT..... to by panie miały swoje posadki.

          co do roszczeń do hipoteki to są one doprawdy śmieszne - w bogatych krajach zachodu mniejszość strać na kredyt hipoteczny na dom i to jest normalne, a nie to że jakaś tam kadrówka, czy urzędniczyna zadłuża się na klatkę w bloku. biedota nigdy nie miała własnych domów, podobnie jak nie była właścicielami środków produkcji. biedota najmuje się u kapitału na takich warunkach, jakie aktualnie są dostępne i wynajmuje lokum u właścicieli na takich warunkach, jakie oni im zaoferują.

          jeśli ktoś nie odziedziczył majątku to ma szansę na awans społeczny dzięki zdobyciu konkurencyjnych kwalifikacji. a jak panie studiowały zarządzanie <lol> to teraz mają to na co sobie zapracowały.

          można też stworzyć własny biznes i zostać kapitalistą.

          możliwości jak widać są. i to nie małe. trzeba tylko mieć coś w głowie i ruszyć doopę do roboty. noale paniom się nie chce. panie chcą ciepłych posadek bez wysiłku, hipotecznych mieszkanek i samochodów. to się skończyło i se ne vrati.

          • Gość: Bogda Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 09:57
            Szanowny Panie Piotrze.
            Co do postaw roszczeniowych ludzi proszę się nie dziwić. To jest cecha każdego człowieka. Głodny pragnie jedzenia, młody mieszkający z rodzicami marzy o własnym M itd. Ma Pan rację, żeby to osiągnąć trzeba pracować.
            Pisze pan "osoby, które tu piszą mają zapewne środki do życia - skoro nie przyjmują ofert pracy (sic!) - w doopach poprzewracane i postawę roszczeniową. nawet słynący z socjalu niemcy odcięli już dawno takie jednostki od świadczeń socjalnych."
            Nie zwrócił Pan uwagi na główny wątek autorki listu "Prawa bezrobotnego"-powodu odrzucania propozycji zatrudnienia. Mam wrażenie, ze to Panu w doopie się poprzewracało. Albo jest pan właścicielem środków produkcji odziedziczonych po rodzicach (jeden z tych pracodawców -oszustów), albo karierowiczem (pomysłowym Dobromirem) osiągającym swoje cele po trupach a może ma pan posadkę po znajomości. Nie wierzę, że osiągnął Pan coś w życiu dzięki swojej ciężkiej pracy. Żyjemy w społeczeństwie a społeczność do czegoś zobowiązuje, między innymi do uczciwości.
            Ma Pan rację czasy się zmieniły, i będą się zmieniać. Kij ma dwa końce.
            Im więcej będzie ludzi nie godzących się z opisanymi w liście zachowaniami pracodawców tym lepiej. Sama doświadczyłam tego i popieram autorkę listu.
            • Gość: nana Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dynamic.chello.pl 26.03.13, 11:35
              Mam Pani rację, Pan Piotr nie zrozumiał treści listu. W tym wszystkim nie chodzi o wygodne życie, ale o godne życie, godne wynagrodzenie.
              • Gość: Piotr Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 11:45
                Pan Piotr doskonale zrozumiał treść listu - tzw. godne życie to nieuzasadnione niczym roszczenie jednostek, które nie mają nic do zaproponowania rynkowi pracy.

                każdy ma takie życie na jakie go STAĆ. jedni godne, inni niegodne. to jest normalny porządek społeczny od tysiącleci.
                • Gość: Gość Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.assecobs.pl 26.03.13, 13:21
                  Panie Piotrze, niech więc bierze się Pan do pracy, a nie przegląda fora!
                  • Gość: Koko Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: 176.61.126.* 26.03.13, 15:32
                    Do "Pana Piotra"

                    Chlopie poknij sie w glowe z tym lekarzem i prawnikiem. Sa to zawody najbardziej kontrolowane przez Panstwo, kto moze byc a kto nie. Dlatego stawki sa wysokie.

                    Gosc skonczy medycyne ale do szpitala sie nie dostanie i konczy jak goowniany lekarz domowy. Dostal sie za to syn ordynatora, ktory byl gorszy na studiach. Ten syn pozniej zrobi sobie specjalizacje i zostanie neurologiem.

                    Czemu nie zrobi sie na kazdej medycznej dwa razy wiekszych kierunkow? Lekarzy bysmy mieli tyle co drzew ale to by nie bylo na reke obecnym lekarzom bo stawki by pospadaly.Niech nikt mi nie gada ze nie ma wystarczajaco duzo ambitnych mlodych ludzi.

                    Im wieksze ograniczenia do zawodu tym wyzsze stawki.

                    Jesli natomiast chodzi o wszystkie inne sektory to wniosek jest nastepujacy: przewaga podazy ludzi nad popytem. Dlatego stawki sa niskie.
                    • nick_do_komentarzy Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 15:42
                      Pan Piotr to prawdopodobnie student na utrzymaniu rodziców, który nie przepracował dnia samodzielnie. Przekonany o swojej nieomylności i wartości na rynku pracy.

                      Może niech pan Piotr napisze o tym jak to ci lekarze bardzo dbają o to, aby ich za duzo na rynku nie było. Ile jest miejsc stażowych na np. dermatologię w mazowieckiem rocznie? Jedno czy zero?

                      Ciekawy jestem co Pan Piotr powie jak już co drugi człowiek będzie inżynierem IT i nie będzie pracy. Że trzeba było być archeologiem, bo akurat jest na nich zapotrzebowanie?
                      • idepozapalki Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 27.03.13, 08:43
                        To może ja powiem, nie jestem ani lekarzem, ani informatykiem, ani prawnikiem.

                        Generalnie się zgadzam. Faktycznie, poradniki "jak się zachowywać na rozmowie" pisane przez akurat bezrobotnych pracowników agencji rekrutacyjnych są o kant tyłka potłuc. To prawda.

                        Ale sporo takich wypowiedzi pochodzi nie od takich ludzi, ale od ludzi faktycznie rekrutujących, w konkretnych firmach. Ja też mam do czasu do czasu taką rozmowę do odbycia (jako pracodawca) i muszę przyznać, że gdyby ludzie choć w 20% stosowali się do tego - byłoby bosko. Bo przecież można się choć trochę lepiej ubrać, umyć zęby, umyć się (!), przetrzeć buty ściereczką - i mówię tutaj o ludziach z teoretycznym "wyższym" wykształceniem.
                        Także uwierzcie, poniekąd rynek pracy dostosowany jest do ludzi, którzy na tym rynku pracy szukają. Powodów jest wiele, ale efekt jeden.

                        Dwa: już konkretny przypadek tej Pani. Jeden bardzo konkretny cytat:
                        "Dlaczego jako osoba szukająca pracy - mam godzić się na złe warunki, złe traktowanie, złą płacę, zatajanie informacji i przymuszanie do wykonywania obowiązków do mnie nienależących? Czy jeżeli nie chcę wyrażać na to wszystko zgody, muszę być postrzegana jako ktoś migający się od pracy, leń na zasiłku odstający od rzeczywistości? Dlaczego tylko pracodawcy mogą stawiać warunki i podejmować decyzję o współpracy? Czy MY nie mamy prawa i możliwości stwierdzić, że z tą firmą i tymi ludźmi w takich warunkach nie mamy ochoty pracować?"

                        Nie musi się Pani godzić i się Pani nie zgodziła - nie ma Pani pracy. To rynek pozycjonuje Panią jako pracownika (na bazie doświadczenia i umiejętności) w określonej grupie zarobkowej. Jak się Pani na to nie godzi: trzeba się umieścić w innej. Można to zrobić na dwa sposoby:
                        1. zatrudnić się teraz i pracować nad kwalifikacjami
                        2. siedzieć i pisać listy do gazety.

                        Pani wybrała numer 2. Gratuluję!
                        • Gość: moe Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.homenett.pl 27.03.13, 10:38
                          innej. Można to zrobić na dwa sposoby:
                          > 1. zatrudnić się teraz i pracować nad kwalifikacjami
                          > 2. siedzieć i pisać listy do gazety.
                          >
                          > Pani wybrała numer 2. Gratuluję!

                          3 .Założyć własną działalność :)
                          Ale tutaj lumpenliberalny rząd i ustrój nie pomaga ,ale nawet utrudnia i zabrania jak za komuny
                          • Gość: gość Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.03.13, 15:11
                            Biura i agencje posrednictwa w niemczech dzialaja na zasadzie oszustwa i wyzysku, na wszystkie przewinienia i niestosowanie sie do prawa AÜG Arbeitnehmerüberlssunggesetz przymyka oko niemieckie miniesterstwo pracy i wszelkie organy niemieckiej ekzekutywy.

                            Kto moze zalozyc w niemczech agencje posrednicza? Kazdy. Niema jakichkolwiek formalnych wymagan co do kwalifikacji. Kazda osoba moze zarejestrowac sie w urzednie pracy jako posrednik. Zostajac posrednikiem zobowiazuje sie pisemnie do przetrzegania prawa AÜG, ktore reguluje prawa i obowiazki posrednika wobec pracobiorcow i koncernow i firm wanajmujacych ludzi do pracy.

                            Dla kogo AÜG zostal stworzony? Prawo AÜG ma glebokie korzenie i powstalo pod koniec lat 80tych, kiedy niemcy zachodnie zaczely nachodzic pierwsze kryzyzy gospodarcze i masowe bezrobocie. Dzieki DDR, ktore wtedy jeszcze istnialo na mapie RFN bylo zmuszone traktowac dobrze ludzi pracy na swoim terytorum, aby bron boze niezadowolony proletariat nie zaczynal wzdychac do pelnego zatrudnienia na obszarze DDR. Aby ominac bardzo ostre regulacje niemieckiego kodeksu pracy dotyczycego zatrudnienia koncerny i korporacje potrzebowaly sily roboczej jaka mozna bylo w okresie wyzu zleceniowego zatrudnic czasowo i tak samo predko zwolnic. Lobbysci uzyskali wtedy od politykow mozliwosc podwazajaca kodeks pracy w postaci AÜG.

                            Jak wyglada praktyka w firmach posredniczych w praktyce? AÜG zabrania zatrudniania pracownikow na warunkach gorszych od tych, na jakich pracuja zatrudnieni w zakladzie pracownicy zatrudnieni bezposrednio u pracodawcy. Nie istnieje na terenie niemiec firma, ktora nie pogwlacilaby tego prawa. Pracownicy wypozyczyni pracuje za polowej stawki, ktora im prawnie przysluguje. W wiekszosci niemcy to debile i psychopaci, sterroryzwani przez wlasny rzad, godza sie na kazde warunki i nie znaja swoich praw. Ludzi ktorzy wyrazaja glosno protest i sprzeciw marginalizuje sie a ulubionym srodkiem rozprawienia sie z osobami zaklucajacymi publiczny porzadek jest zamykanie ich w zakladach zamknietych, bez procesu, bez oskrzenia, wystarczy podpis lekarza aby policja moga odizlowac czlowieka na okres nieokreslony od spoleczenstwa. Co roku 200 000 tysiecy ludzi zostaje przymusowo i wbrew woli usunietych, tak krytykom i ofiarom tego systemu zatyka sie w niemczech usta.

                            Firmy posrednicze reklamuja sie w gazetach falszywymi badz nieaktualnymi ogloszeniami o prace "na wabia". Staraja sie zamaskowac przez profesjonalny i budzacy zaufanie wystroj portalu przed potencjalnymi niewolnikami na jakiej zasadzie dzialaja. Dokumenty skladane przez szukajacych pracy sluza do zrabowania danych osobowych, ktore pozniej lukratywnie sie sprzedaje, dane zamieszczone w cv wykorzystuje sie do akwizy potencjalnych nowych klientow ktorym proponuje sie pozniej zwolnienie czesci zalogi i zastapienie jej pracownikami temporalnymi. Tak firmy i korporacje oszczedzaja miliardy euro rocznie na kosztach robocizny.

                            Ludzie zapraszani na rozmowy kwalifikacjynie traktowani sa od samego poczatku jak smiecie. W celu redukcji kosztow firmy dzwonia kilka sekund na komorke a pozniej zadaja, zeby osoba szukajaca pracy oddzwonila na wlasny koszt i przeprowadzaja interview. Czesto przez email wysylana jest ankieta w jaka potencjalny niewolnik musi jeszcze raz wpisac dane z cv i zaznaczych swoje specjalne kwalifikacje np. znajomosci programow komputerowych. Kto nie podporzadkuje sie tym wymogom, stawia pytanie i wyraza niezadowolenie jest uwazany natychmiast i niedowolanie za osobe robiaca problemy i nazwisko laduje w nielegalnej bazie danych. Glownie w ten sposob firmy ty wylapuja ludzi labilnych psychicznie, ale podporzadkiwujacych sie i nie zadajacych pytan podwazajacych caly ten nielegalny, zaborczy i oszukanczy system.

                            Na rozmowie kwalifikacyjnej nagle potencjalnemu niewolnikowi, ktoremu wydaje sie, ze praca na jaka wyslal swoje podanie z ogloszenia istnieje prezentuje sie firme i ogolnikowo tlumaczy, na jakiej zasadzie dziala. Firmy posrednicze buduja na trzech filarach:
                            1. kasuja jednorazowa premie od niemieckiego urzedu pracy i ministerstwa pracy za zakonczone sukcesem poloczenie pracodawcy z pracobiarca, czyli wlasciwie zadanie jakie przystoji do wypelnienia urzednikom z urzedu pracy a z ktorego sie nie wywiazuja, mimo, ze sa sowicie oplacani za swoja "prace" z podatkow
                            2. prowadza rekrutacje i nabor na zlecenie firmy badz koncernu
                            3. prowadza dzialalnosc na podstawie AÜG, czyli zatrudniaja formalnie pracownika ale wypozyczaja go firmom i koncernom. Za takie wypozyczenia otrzymuja pieniadze od firmy, ktore powinny wynoscic tyle samo, co kosztuje zatrudnienie stalego pracownika firmy na tej samej pozycji, w praktyce jednak jest to polowa mniej, niema premi, niema 13stki, niema wielu innych przywilejow. Pracownik pracujacy przez firme posrednicza jest okradany i zyje w nedzy, koledzy z pracy zatrudnieni na stale gnebia takich pracownikow i mobbinguja ich, kaza wykonywac najgorsze prace, terroryzuja, niszcza psychicznie. Maksymalnie pracownik moze byc w ten sposob zatrudniowy w danej firmie docelowej przez maksymalnie 12 miesiecy. Po tym okresie albo zostaje przejety, co w praktyce nigdy niema miejsca, albo zwolniony i jego miejsce zajmuje nowy.

                            Pozniej moze sie okazac, ze firma gdzie trzeba pracowac lezy kilkaset kilometrow od miejsca zamieszkania i rodziny, ale w podpisanej umowie o prace sa klazule, ze niewolnik zobowiazuja sie placic kare w wysokosci jednej dniowki badz wiecej za nieusprawiedliwione nie stawienie sie w miejscu pracy od kazdego dnia. W firmie czesto szef proponuje wynajem mieszania ktore posiada i ktore stoi mu puste i tak czesc tego co placi trafia z powrotem do jego kieszeni. Za dojazdy do miejsce pracy i na widzenia sie z rodzina firma nie placi, a zwrot z podatku to w najlepszym wypadku pokrywa jedna trzecia tych kosztow.

                            Pracownicy rekrutuja sie z cidzoziemcow nie znajacych dobrze jezyka niemieckiego, studentow czy absolwentow, dla ktorych i tak polowa tego co owinni zarobic to duzo pieniedzy, osoby takie nie skarza sie i nie narzekaja, akceptuja wszystko.


                            POzatym przeprowadza sie w rozmowie kwalifikacyjnej wywiad inwilgacyjny i stara sie jak najwiecej informacji zdobyc o strukturach i aktualnych projektach firm, w jakich kandydat do tej pory odbywal praktyki, czy pracowal. Te dane sa wykorzystywane do roznych celow. Ale kandydat musi dojechac na interview na koszt wlasny, chociaz w niemieckim kodeksie pracy prawo wyraznie przwiduje zwrot kosztow tej podrozy przez potencjalnego pracodawce.

                            Powoli do umyslu kandydata dochodzi, ze pracy na jaka zlozyl swoje podanie wcale niema, ze zostal oszukany i wykorzystany, ze napluto mu w twarz.

                            Kwalifikacje osoby przeprowadzajacej interview nie umozliwiaja takiej osobie oceny kwalifikacji kandydata. Chodzi jedynie o ocenienie charakteru i podjecie decyzji, czy z danym czlowiekiem robic mozna wszystko bez jego sprzeciwu. Czesto niewolnik po prostu musi zajac jakies planowe miejsce pracy, ktore w swietle niemieckich przepisow musi byc obsadzone, kwalifikacje i umiejetnosci pracownika naprawde nie graja zadnej roli. Niestety czego ludzie nie wiezda to to, ze w niemczech ponosza odpowiedzialnosc osobista za wady w produkcie, jakie mogly sie tam dostac ze wzgledu na nie przestrzeganie przepisow i norm, a jest tego tak wiele, ze nie sposob ogarnac. Dlatego taki koziol ofiarny, ktorego artefakty sa archiwowane przez nastepne 20-30 lat moze zostac powolany do sadu i obarczony osobista odpowiedzialnoscia za skutki, jezeli dany produkt okaze sie wadliwy.

                            Wszyscy w niemczech ktorzy maczaja swoje szpony w tym bandyckiem procederze, czyli politycy, kapitalisci wlasciciele firm wypozyczajacych pracownikow i wlascieciele firm docelowych zarabiaja na tym procederze przez lapowki i zwykle oszustwa na niewolnikach zarobkowych.

                            Wszystko jest jawnie tolerowane, prasa i masowe media sa srodkiem propagandowym maskujacym prawde i dementujacym fakty.
                            • Gość: gość Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.03.13, 15:25

                              na miejscu okazuje sie, ze firma posrednicza ktora tak zajebiscie prezentuje sie na swoim portalu to raptem jedna podstarzala albo mloda podstrzelona sekretarka w jakims wynajmowanym malym biurze, ktora unika jak ognia zaproponowania filizanki kawy
                        • Gość: gość Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.adsl.inetia.pl 27.03.13, 15:04
                          idepozapalki napisał:

                          Jak się Pani na to nie godzi: trzeba się umieścić w
                          > innej. Można to zrobić na dwa sposoby:
                          > 1. zatrudnić się teraz i pracować nad kwalifikacjami
                          > 2. siedzieć i pisać listy do gazety.

                          3. spakować walizki, wyjechać do normalnego kraju i przekonać się, że ma się jednak wystarczające kwalifikacje, co z resztą zrobiła już spora część Polaków. Więc albo Odra i Nysa w cudowny sposób wpływają na wydajność i podniesienie kwalifikacji pracownika, albo polskim pracodawcom (nie wszystkim!) odbija.
                          • Gość: Karol Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.adsl.inetia.pl 28.03.13, 20:44
                            Otóż to! Jeszcze parę lat i jeszcze trochę ludzi wyjedzie z tego kraju, tych bardziej pojętnych, którzy chcą żyć normalnie, a wcale nie muszą i nie chcą opływać w żadne luksusy to zobaczymy kto tu będzie komu stawiał warunki. W Polsce niestety wielu przedsiębiorcom, a może "przedsiębiorcom" mylą się pojęcia. Nowoczesna gospodarka to silna klasa średnia, a nie XIX wieczna Łódź.
                        • sonia_siemionowna Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 28.03.13, 01:02
                          Gorszych bzdur dawno nie czytałam.

                          Pracowałam jako rekruterka na Zachodzie, tam nie do pomyślenia jest buractwo spod znaku 'szukasz pracy, daj się wykorzystać'.

                          Widać nie słyszał Pan wiele o zachodnich standardach, gdzie poszukujacy pracy może mieć brudne buty, natomiast rekruter-nie.

                          Życze powodzenia w dalszej edukacji.


                          idepozapalki napisał:

                          > To może ja powiem, nie jestem ani lekarzem, ani informatykiem, ani prawnikiem.
                          >
                          > Generalnie się zgadzam. Faktycznie, poradniki "jak się zachowywać na rozmowie"
                          > pisane przez akurat bezrobotnych pracowników agencji rekrutacyjnych są o kant t
                          > yłka potłuc. To prawda.
                          >
                          > Ale sporo takich wypowiedzi pochodzi nie od takich ludzi, ale od ludzi faktyczn
                          > ie rekrutujących, w konkretnych firmach. Ja też mam do czasu do czasu taką rozm
                          > owę do odbycia (jako pracodawca) i muszę przyznać, że gdyby ludzie choć w 20% s
                          > tosowali się do tego - byłoby bosko. Bo przecież można się choć trochę lepiej u
                          > brać, umyć zęby, umyć się (!), przetrzeć buty ściereczką - i mówię tutaj o ludz
                          > iach z teoretycznym "wyższym" wykształceniem.
                          > Także uwierzcie, poniekąd rynek pracy dostosowany jest do ludzi, którzy na tym
                          > rynku pracy szukają. Powodów jest wiele, ale efekt jeden.
                          >
                          > Dwa: już konkretny przypadek tej Pani. Jeden bardzo konkretny cytat:
                          > "Dlaczego jako osoba szukająca pracy - mam godzić się na złe warunki, złe trakt
                          > owanie, złą płacę, zatajanie informacji i przymuszanie do wykonywania obowiązkó
                          > w do mnie nienależących? Czy jeżeli nie chcę wyrażać na to wszystko zgody, musz
                          > ę być postrzegana jako ktoś migający się od pracy, leń na zasiłku odstający od
                          > rzeczywistości? Dlaczego tylko pracodawcy mogą stawiać warunki i podejmować dec
                          > yzję o współpracy? Czy MY nie mamy prawa i możliwości stwierdzić, że z tą firmą
                          > i tymi ludźmi w takich warunkach nie mamy ochoty pracować?"
                          >
                          > Nie musi się Pani godzić i się Pani nie zgodziła - nie ma Pani pracy. To rynek
                          > pozycjonuje Panią jako pracownika (na bazie doświadczenia i umiejętności) w okr
                          > eślonej grupie zarobkowej. Jak się Pani na to nie godzi: trzeba się umieścić w
                          > innej. Można to zrobić na dwa sposoby:
                          > 1. zatrudnić się teraz i pracować nad kwalifikacjami
                          > 2. siedzieć i pisać listy do gazety.
                          >
                          > Pani wybrała numer 2. Gratuluję!
                    • wkwony Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 28.03.13, 13:08
                      taaaa....... "lekarzy byśmy mieli jak drzew..." - i k..wa umieliby tyle co drzewa.
                      • observer_observer Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 29.03.13, 12:41
                        Taaa... a teraz sa sami geniusze. Najelepiej wykonuja jak moga i zdolni ze na Harvardzie wszyscy by mogli robic doktorat z neurologii.

                        Chlopie polowa lekarzy i tak musi byc tylko lekarzami domowymi / pierwszego kontaktu.

                        90% zabiegow dentystycznych to proste plomby badz kanaly.
                        - na zaplobowanie idziesz do takiego za 50PLN na skomplikowany zabieg idziesz do takiego za 200PLN.
                        - teraz kazdy placi przynajmniej 120PLN.

                        Kanalow niestety mialem juz tyle robionych ze na pewnym etapie sam pamietalem co teraz laska bedzie robic. Wiec nie mow mi ze nie da sie zamiast 200 absolwentow miec 400 na kazdej medycznej rocznie ze stomatologii.

                        Rozumiem, ze lekarze medycyny , specjalisci to wiele dodatkowych lat nauki i sie nie kazdy do tego nadaje ale problem polega na tym ze na wozku zwanym lekarz jedzie polowa co powinna najwyzej srednia krajowa miec - w swojej hierarchii lekarskiej to sa ciency jak bolki a roszczeniami co do pensji to chca tyle co wysokiej klasy specjalisci. Jedyny powod dlaczego tak beszczelnie gadaja to fakt ze ich pensje ida z kasy panstwowej czyli niczyjej.

                        Wniosek - jest za male rozwarstwienie wsrod lekarzy.
                • feelhot Jak masz osobniku złośliwy jakiś biznes 26.03.13, 17:40
                  a nie stać cie godnie zapłacić pracownikowi to go nie zatrudniaj tylko pracuj sam, a jeśli nie masz zysków to widocznie nie umiesz albo nie masz ze wzgledu na otoczenie możliwosci prowadzić tego biznesu, to go zlikwiduj i sam pracuj albo sam szukaj innej pracy:P
                  • nchyb Re: Jak masz osobniku złośliwy jakiś biznes 26.03.13, 17:53
                    > am, a jeśli nie masz zysków to widocznie nie umiesz albo nie masz ze wzgledu na
                    > otoczenie możliwosci prowadzić tego biznesu, to go zlikwiduj i

                    gdyby cię posłuchano - to 99% urzędów i państwowych zakładów pracy już by nie istniało, co zrobimy z tymi wszystkimi bezrobotnymi? kto ich utrzyma? bo na razie to właśnie pośrednio utrzymują ich ci, których namawiasz do zamykania biznesów...
                    • feelhot Proste: 26.03.13, 18:47
                      Gdyby państwo nie okradało i nie pasożytowało na społeczeństwie swoimi urzedami, wtedy ludzie mogliby/przy przyjaznych przepisach/ prowadzić opłacalnie swoje biznesy, bez strachu przed zaśnieciem co wymysli jutro urzednik albo kontrola która wpadnie i stwierdzi, ze twoja kasa fiskalna późni sie albo śpieszy wzgledem zegarka kontrolera w zwiazku z czym nalezy sie 200zł mandatu:P
                      Wiele państwowych zakładów padło tylko przez to że rządziła tam klika kolesiów, a jednoczesnie zakład prywatny robiący to samo i czesto kupujący od państwowego maszyny za grosze jakoś funkcjonował/właścicielem był koleś szara eminencja w państwowym, który działał na szkode państwowego/.
                      W latach 1989-1995 był wybuch przedisebiorczości, małych przedsiebiorstw, i co? Zabite zostały przez kolesiów i sitwy polityków i urzedników, którzy z jednej strony nie wprowadzali koniecznych w cywilizowanym kraju przepisów, a z drugiej strony robili wszystko by udowodnić konieczność swojego istnienia, przez tworzenie bzdurnych przepisów i nieżyciowych wymagań. Spójrz na sfere przepisów dla firm w Polsce a w UK-gdzie pomimo niby niskich podatków dochodowych w Polsce opłaca sie otworzyć firme i działac spokojnie bez strachu, że ci urzednik zniszczy życie jedną decyzja?
                      Pozdrawiam.
                      • nchyb Re: Proste: 26.03.13, 19:57
                        > Wiele państwowych zakładów padło tylko przez to że rządziła tam klika kolesió
                        > w, a jednoczesnie zakład prywatny robiący to samo i czesto kupujący od państwow
                        > ego maszyny za grosze jakoś funkcjonował/właścicielem był koleś szara emin

                        moim zdaniem masz dużo racji, ale też wiele z tych zakładów nie padło z powodu tych kolesi, ale dlatego, że kolesie zdecydowali, ze firma ma upaść i by mogli za bezcen wykupić majątki tych upadłych państwowych firm.

                        I nagle sie okazywało, ze ci sami kolesie dobrze działali i firmy pod prywatnym szyldem przynoszą dochody. I co ciekawe, wiele z tych firm ma się teraz dobrze, ale socjale zostały obcięte, zarobki już nie takie. A gdyby pozostały takie, jak wcześniej to i kolesiowie nie daliby rady. Z pustego to nawet Salomonowi nie udało się nalać, więc kolesiowie muszą dbać, by wszystko puste nie zostało :)

                        > rzenie bzdurnych przepisów i nieżyciowych wymagań. Spójrz na sfere przepisów dl
                        > a firm w Polsce a w UK-gdzie pomimo niby niskich podatków dochodowych w Polsce
                        > opłaca sie otworzyć firme i działac spokojnie bez strachu, że ci urzednik znisz
                        > czy życie jedną decyzja?

                        w pełni się zgadzam. Z jednej strony miliony wzajemnie wykluczających się przepisów, kontrole które nie mają na celu niczego uzdrawiać, a jedynie przyłapać przedsiębiorcę na błędzie i dowalić karę. A z drugiej - ciągła, także medialna, nagonka na prywaciarzy, których już od czasów PRL przedstawiano w Polsce niemal jak wilka z bajki o Czerwonym kapturku, źli, oszukujący wszystkich, a szczególnie tych biednych pracowników. I taki pan Duda to tylko dba by ten wilk kapturka nie pożarł. Tylko co ci dobrzy związkowcy przy okazji z koszyczkiem już zrobili? Zabrali babuni dla siebie?...
                        • feelhot Widze, ze jednak w cześci chociaz mnie rozumiesz. 26.03.13, 20:16
                          Nie ma solidarności takiej jak w latach 80'tych, dzialacze zwizkowi to nie zwiazkowcy tylko kolejne pasozyty dbajace o wlasne pasibrzuchy a nie o ludzi. A koniecznych reform ktorych zaniechano, nie dokończono po 1989 roku nadal nie zrobiono, za to umozliwiono by wszystkie koncerny robily co chca i traktowaly Polske jak kolonie-no ale skoro polska wladza na to pozwala to dlaczego maja nie ciagnąc skoro można i robić co chca. WYMYSLA sie podatki, ostatnio od używania auta firmowego w pracy-a niej ja sobie kupie takie auta jakie sam chce-tylko niech minimister pozwoli to auto wrzucic w koszty od razu a pracodawca za nie zapłaci-paliwo-amortyzacja-to sam sobie kupie. To mam auto obcej firmy uzywac, pracować na nim jesli to moj warsztat pracy w calej Polsce i jeszcze mnie minister okrada, a taki starbacks czy inne cholery nie zapłacą złotówki podatku bo sobie koszty zrobili transferując faktury i dochód do firmy w irlandii skąd wytransferowali na bermudy-to jest chore. Jesli minister dziala przeciwko spoleczenstwu a na rzecz koncernow, nie potrafi zajac sie cenami transferowymi i innymi rzeczami to to nie jest minister a pacholek koncernow i szkodnik Polski. RZAD ZAPOMNIAL ZE BOGACI OBYWATELE TO BOGATE PANSTWO.
                      • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Gdyby nie urzędnicy, to biznesmeny zrobiłyby z nas IP: *.dynamic.chello.pl 26.03.13, 23:20
                        niewolników.
                        Uczciwość i sprawiedliwe traktowanie bliźnich nie leży w naturze ludzkiej i musi być wymuszane przez aparat państwowy. Niedoskonały oczywiście (jak wszystko), ale jednak lepiej że jest, bo inaczej byłaby tu Somalia.
                        • nchyb Re: Gdyby nie urzędnicy, to biznesmeny zrobiłyby 27.03.13, 07:11
                          chwalmy więc najwyższego, że uczynił urzędników, cześć mu i chwała i urzędnikom też...
                        • mobisek Re: Gdyby nie urzędnicy, to biznesmeny zrobiłyby 27.03.13, 13:06
                          Jasne, tylko urzędnicy! Urzędnicy powinni sprawdzać, czy masz świeże kanapki do pracy i rzeczywiście fajną fryzurkę zrobił ci fryzjer. Najlepiej ustanowić referendarza, który będzie sprawdzał urzędowo, czy prawidłowo podtarłeś sobie tyłek.
                        • asmok6 Re: Gdyby nie urzędnicy, to biznesmeny zrobiłyby 28.03.13, 09:49
                          Gość portalu: xxxxxxxxxxxxxxxxxx napisał(a):

                          > niewolników.
                          > Uczciwość i sprawiedliwe traktowanie bliźnich nie leży w naturze ludzkiej i mus
                          > i być wymuszane przez aparat państwowy. Niedoskonały oczywiście (jak wszystko),
                          > ale jednak lepiej że jest, bo inaczej byłaby tu Somalia.

                          No i bardzo dobrze, w takim razie musisz zadowolić się połowę mniejszym wynagrodzeniem niż mógłbyś dostać, bo przecież musisz utrzymać jeszcze urzędnika który będzie pilnował żeby było Ci dobrze. Widocznie jesteś bogatym człowiekiem skoro stać cię na utrzymanie takiego anioła zarabiającego więcej niż ty :)
                      • Gość: ewa Re: Proste: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 19:48
                        Jasnn, każdy by chciał by żyło się dobrze i wygodnie ale nie zgadzam się, że Państwo okrada i pasożytuje. Oczywiście, nie wszystkie wydatki są racjonalne i uzasadnione i trzeba to zmieniać, ale generalnie wyobraź sobie że Państwa nie ma. zapraszam - Nigeria, Somalia i parę innych afrykańskich państwami nie są czekają! Państwo jako takie, "żerujące" na obywatelach ma funkcje o których na co dzień nie myślimy - zabezpiecza nas przed ogólnie pojętą wojną i chaosem, daje możliwość oszczędzania pieniędzy, budowania domów, posyłania dzieci do przedszkoli, korzystania z edukacji itp. tam gdzie struktur państwowych nie ma albo są iluzoryczne życie obywateli również jest niepewne i narażone w naprawdę poważny sposób. W takich miejscach ludzie nie zastanawiają się nad godnym życiem tylko nad życiem ogólnie - jak go nie stracić?
                        Z całym szacunkiem, jeżeli ktoś woli narzekać i odmawiać pracodawcom w czasach kryzysu (bo przecież każdy powie że kryzys...) zamiast tymczasowo przyjąć gorszą pracę i robić wszystko by ja zmienić czy przekwalifikować się to coś tu nie gra. Godnego życia (już nie mogę tego sformułowania zdzierżyć) nie zapewni sobie przecież nie pracując w ogóle, prawda?
                        • czemublokujecie_mikonto kochana, nie do końca mnie zrozumiałaś 28.03.13, 13:21
                          Obecne państwo postrzegam jako pasozyta i jednoczesnie twór zupełnie nieelastyczny, bez umiejetności zarządzania itd. NIE twierdze że lekarstwem jest anarchia bo byłoby wtedy 15 strzelanin na mieście dziennie, a pacjenci leżeliby pokotem nie na szpitalnym korytarzu ale na chodnikach.
                          NIE namawiam do cąłkowitego odmawiania pracy, typu nie, bo nie. Ale z drugiej strony winni pracownicy mieć minimalnie chociaz pensje za którą są w stanie sie utrzymać, niekoniecznie minimum jak w Londynie/Ł6,50-Ł7,50/h/ czy ja w Niemczech, ale brutto Ł4,- winny być. PRAWDA jest tez, że jak sie komuś biznes nie kreci to nie rozkreci go zatrudniajac zniecheconych niewolnikow i im nie płacąc bo bedą udawali ze pracują a wszyscy beda sie frustrowali-no sory-nie masz biznesu to zwolnij i zamknij ten biznes. A ogromne sieci handlowe, które przejeły cały krwioobieg gospodarczy mają zyski kosmiczne, które transferują sposobami róznymi do firm matek oraz współpracujących finansowych/np. jedna spółka w irlandii inna na Bermudach/, a w sumie wykazując zero i płacąc zero podatków. Tu wartałoby zapytac ile podatku w Polsce płaci coffeehaeven, biedronka czy tesco-niestety odpowiedzi są żenujące w stylu że płacą VAT i ZUS-który w rzeczywistości płacą klienci i pracownicy.

                          KONIECZNE SĄ REFORMY I TO KONKRETNE-a nie gadanie w sejmie o pierdołach, sprawy zwiazków partnerskich mogli załatwić w tydzień, skoro nie chcą pozwolić na małzeństwa gayom. A skoro prostymi rzeczmi zajmują sie rok-co raz wymyślając i krecąc, obiecując i szczując ludzi na siebie, to jak moga zająć sie powaznymi i koniecznymi problemami-no NIE POTRAFIĄ, NIE SĄ ZDOLNI, NIE SĄ KOMPETENTNI, NIC NIE UMIEJĄ.
                          A efektem tego jest to że ludzie zamiast prowadzić włąsne firmy szukają pracy, a jednoczesnie jest ogólna atmosfera taka jak jest-zapaści gospodarki i biznesów, nikt nie płaci-wszystko sie dymi i dusi zamiast krecić sie i wirować kreując wiecej miejsc pracy i zarobków. A jak nie ma zarobków to i popyt spada i do widzenia;p

                          PAŃSTWO winno być regulatorem rynku, powinno działać dla dobra obywateli by ich chronić i umożliwić im bezpieczną prace, a nie być traktowani jak niewolnicy i złodzieje, obkładani podatkiem od deszczu i od widzimisie ministra, który stwierdzi, że herbata/kawa w firmie jest świadczeniem nienależnym i masz za to płacić ekstra, a na dodatek jak firma da ci auto i każe nim pracować to jeszcze masz zapłacić od tego osobiście podatek bo ty pracodawcy auta nie kupiłeś-no koszmarne jakieś wymysły chorego paranoika. Takie rzeczy to tylko w Polsce potrafią wymyślic. Niech państwo nie okrada, niech zus-u nie bierze 40proc. zarobku brutto-w zamian niech da emerytalną zapomoge jak obecnie marne emerytury/nie mowie o tych co pracowali 25lat pod ziemią w kopalni miedzi i płacili kolosalne składki na emeryture, których nawet połowy w emeryturze im nie oddadzą;p/. A reformowac trzeba, bo w systemie powinni byc mudurowi,służby wszelkie oraz sedziowie i inni. Niech ma przyzwoite wynagrodzenie, ale niech ma zamiast emerytury po 15 latach zapomoge w wieku 67 jak inni, a skoro są służby gdzie nie może tyle pracować-policja i coś innego-to niech ze swoich dobrych pensji płaci odpowiednią składke na lepsza emeryture. Zresztą policjant nie musi cąłe życie pracować w policji, a skoro zarabiał dobrze i inni tez dobrze zarabiają bo nie są okradani zusem -40proc. co miesiac to sobie moga prywatną emeryture zakupić w towarzystwie ubezpieczeniowym, moga odkładać kupując obligacje czy zakładając lokaty w banku, domy kupując i wynajmując-sami decydują z czego bedą mieć emeryture. Państwo winno dac szanse rozwoju, niskie obciążenie i niskie podatki, wtedy wszystko by sie rozwijało. Państwo na NIE OKRADAĆ ale regulowac, żeby była produkcja i masła i chcleba, anie tylko narkotyków i broni-co w warunkach wolnego rynku bez państwa byłoby najbardziej opłacalne.
                          Pozdrawiam.
                          • Gość: Anatol Re: kochana, nie do końca mnie zrozumiałaś IP: *.230.88.8.lubocka.net 28.03.13, 15:31
                            "sory-nie masz biznesu to zwolnij i zamknij ten biznes."
                            No to przecież własnie wiele firm tak zrobiło w ostatnim czasie w związku z tym ilość bezrobotnych się zwiększyła a ilość miejsc pracy się zmniejszyła.
                            Dzięki temu Ci, którzy kogoś zatrudniaja mogą oferowac gorsze warunki a i tak znajdą chętnych

                            " ale brutto Ł4,- winny być"
                            A jeśli ktos zaoferuje Ł3 i ktoś inny tę ofertę przyjmie to Ty wkroczysz i krzykniesz: "nie pozwalam"
                            Co to w ogóle znaczy Ł4 - winny być.
                            Przecież nikt Ci nie zabrania tyle (lub więcej) komuś za pracę płacić.
                            • Gość: miku ty tez nie rozumiesz:P IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.03.13, 23:20
                              Czy on ci zabraniał wziać prace za Ł3,-? To jest subiektywna ocena, ty weźmiesz on nie-wasza sprawa. Chodzi o to że jak sie nie jest bezdomnym i głodnym jednocześnie to sie nie przyjmie uwłaczajacej oferty pracy dla bogatej firmy, którą stać płacic Ł4,-/h bo ona zarabia na godzinie pracy pracownika Ł7,- -pracy którą firma proponuje-czyli za Ł1,-/h. Nie każdy da sie poniżać. Zamknął firme bo nie miał biznesu? Zamknął-ludzi zwolnił. Zaczął szukać pracy. Nie znalazł-wyjechał -tyle. Co nie znaczy że każdy ma pracować za Ł1,-/h bo przeciez taki jest rynek wiec każdy przedsiebiorca robi cyrki w wymaganiach a potem marnuje innym czas bo zaprosił na rozmowe na którą trzeba dojechać, a gdyby w ofercie było że praca za Ł1,-/h to nawet nikt by nie odpowiedział:P
                              JARZYSZ TERAZ?
                          • Gość: ewa Re: kochana, nie do końca mnie zrozumiałaś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.13, 21:20
                            Rozumiem cześć Twoich racji, ale postawę ogólnie w moim odczuciu masz roszczeniową. Fajnie się mówi - biznes nie idzie, to zamykaj i zwalniaj. Państwo zrobić czegoś takiego nie może, musi funkcjonować niezależnie od warunków na rynku, od ilości ludności w wieku produkcyjnym, od dostępu do surowców naturalnych itp. Musi, nie ma wyjścia. Dlatego my się musimy składać - bo Państwo to My. Tak jak kiedyś nie było mitycznego plemienia nazistów, którzy spowodowali wojnę, tak dzisiaj nie ma mitycznego plemienia posłów, senatorów, radnych i innych, którzy kontrolują państwo.To jesteśmy my, sami wybieramy ludzi, którzy stanowią prawo. Jeżeli się nie podoba - głosuj na kogo innego albo startuj samodzielnie. Ostatecznie inicjatywa ustawodawcza społeczeństwa też nie jest zbyt wymagająca i można coś robić. No, ale łatwiej jest wymagać. A ja się pytam - po co jest płaca minimalna? Chyba po to żeby psuć rynek. Podlicz ile osób okrada państwo (czyli mnie, Ciebie i innych) bo uważa, ze państwo okrada jego? Jak wygląda szara strefa? Oszustwa podatkowe? Naprawdę jest co wyliczać i to co wymieniasz (np. sieci handlowe kombinujące ile się da) to oczywiście jest problem, ale tylko częściowy. Prawdziwy problem robimy my sami, bo jako społeczeństwo jesteśmy do dupy i nie umiemy uszanować samych siebie i nie spoglądamy dalej niż czubek własnego nosa.
                            • czemublokujecie_mikonto No nareszcie mówisz ludzkim głosem. 29.03.13, 23:30
                              Wreszcie rozumiesz o co mi chodzi. To tylko frustracja przeze mnie przemawia, bo skoro widze że 15 lat mojej ciezkiej pracy posżło na darmo i właściwie rządzący w mieście, w państwie-swoim stanowieniem otoczenia gospodarczego faworyzowali zachodnie sieci a nie ustanowili jakichś ram by nie było konkurencji nieuczciwej-bo uczciwą -tzn. normalną przetrzymałem nie jedną, i przez tych ćwoków musiałem zbankrutować i ludzi zwolnić a sam wyjechać szukać pracy do UK to po prostu mi przykro. Wiadomo, ze Polska nie jest bogata, kolonii nie miała, płaciła Ł7,--Ł8,-/h nie bedzie, ale skoro nie potrafi tutaj ani rząd zarządzać, ani ludzie współpracować, a wszyscy patrzą jak krecić to może trzeba jakieś warunki graniczne ustanowić-przeliczyć-własnie od tej Ł4,- czy jak ktoś chce Ł3,-/h zaczynając, żeby firma bogata, która ma przewage i czuje ze bezkarnie może zrobic wszystko z konkurencją i z pracownikami musiała trzymać przynajmniej minimum. Włąśnie w Polsce zdarza sie że manager główny firmy, dyrektor zarabia 1000 i wiecej razy niż zwykły pracownik, w UK spotykałem sie z tym że manager zarabiał 2-3 razy wiecej a dyrektor 5-10 razy wiecej niz pracownik i firma działała preżnie i wszyscy zadowoleni-kwestia ustalenia pewnych poziomów.
                              Wcale fajnie sie nie mówi: zamykaj i zwalniaj. Sam to przezyłem i powiem Ci, że to bardzo nieprzyjemne likwidować swoją firme, która powstała od zera, którą sie prowadziło i w nią inwestowało prace nawet po 14 godzin czesto a i cała kase, widząc ze to wszystko były tylko marzenia. I nie ma jak w Hong Kongu-gdzie nie ma pracy minimalnej a płace są wyższe niż w Polsce bo rynkowe. W Polsce taką sytuacje cześć firm uważa za przyzwolenie do kapitalizmu XIXw. Anglii-niestety:(
                              Pozdrawiam i miło mi że rozmawiasz ze mną:)
                          • parabank Re: kochana, nie do końca mnie zrozumiałaś 30.03.13, 03:35
                            > NIE namawiam do cąłkowitego odmawiania pracy, typu nie, bo nie. Ale z drugiej
                            > strony winni pracownicy mieć minimalnie chociaz pensje za którą są w stanie si
                            > sory-nie masz bizne
                            > su to zwolnij i zamknij ten biznes.

                            Czyli jak jest np firma gdzie pracuje wlasciciel + pracownik, ale obaj za grosze (tak czesto jest niestety, kasy starcza na mikre wlasne i mikre cudze wynagrodzenie) to proponujesz likwidacje tych 2 miejsc pracy, i w zamian co? myslisz ze miejsc w markecie jest nieograniczona liczba? Na wykładanie towaru sa dziesiatki chetnych, bez szans na "zatrudnienie". Pacnij sie w leb, lepiej miec 100zl niz nie miec. Chyba ze znasz jakas tajemna metode zywienia sie prana. W glowie sie nie miesci jak takie bzudry mozna wogole wypisywac, pewne, najlatwiej zamknac i kazac sie utrzymywac spoleczenstwu. BO PO GROSZA SIE NIE SCHYLE. A miejsc pracy jest poprostu tyle ze tylko wybierac i krecic nosem.

                            Za zaistniala sytuacje nalezy podziekowac Panu Dudzie oraz "zwiazkowcom" ktorzy czynnie pracuja nad pozbawieniem jak najwiekszej liczby ludzi miejsc pracy, ktorzy robia wszystko aby cala Polska pracowala na smieciowych umowach, byle tylko gornicy mieli emeryturke po 15 latach i 16 pensji w roku. Reszta moze zdechnac z glodu, kogo to obchodzi?
                            • czemublokujecie_mikonto Ty też mnie nie zrozumiałes:P 08.04.13, 17:21
                              A to dlatego że nie czytałeś innych moich postów. Panu dudzie można podziekować za związkowe świństwa i pasozytnictwo tego czegoś, co nazywa sie związkami a związkami nie jest.

                              Nikomu nie zabraniam pracować, jak pracują dwie osoby prowadząc firme i zatrudnią 3-4 pracowników, którzy wiedzą że pracują w małej firmie i mało płaci bo po prostu takie sa realia i sie na to zgadzają to oczywiście niech pracują. Ale robienie wielkiej rekrutacji, nawet przez prywatne firmy polskie czy zagraniczne, które zarabiają duże pieniądze, tylko po to by zaproponowac prace ponad sioły a do tego niewolnicze stawki to jest nieporozumienie. Wtedy mówie, że skoro nie prowadzą biznesu to niech nie zatrudniaja ludzi tylko sami pracują a nie wysługują sie niewolnikami. Bo skoro firma zarabia krocie i ją stac na pracowników oraz robi rekrutacje, to powinna godnie zapłacić. A skoro pan biznesmen zaprasza do swojej willi, opoiwada bajki wymyślone na zasadzie bede gonił po domach jako akwizytor i zarobie na śmieciówce-używając oczywiscie swojego samochodu bez zwrotu koszów-5% od sprzedanych smieci z chińskiego importu tego pana-to mówie takiemu panu-skoro nie ma pan biznesu i nie potrafi pan zatrudnić oraz zapłacić pracownikowi to niech pan sam zostanie domokrążcom zamiast oferować "zatrudnienie" frajerom. To przeciez lepiej jak sierotka zamiast dla takiego "przesiebiorcy" który nie ma biznesu-sama zajmie sie samodzielnie śmieciówką typu oriflame/avon/firma sprzątająca-itd.-z wizytą.
                • Gość: Majkel Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dynamic.chello.pl 26.03.13, 21:03
                  Weź sobie chłopie poczytaj Germinal albo jakieś inne powieści francuskiego pozytywizmu. Własnie na tym etapie kapitalizmu jesteśmy. Jeśli uważasz, że teraz jest Ci dobrze, to jest to wynik jedynie pewnej koniunktury na rynku. Jeśli zmienią się trendy, twoja działka przestanie być potrzebna - pożegnasz się z dostatnim życiem i nikogo nie będą interesowały Twoje kwalifikacje, doświadczenie itp. Po prostu zużyłeś się i jak niepotrzebny produkt rynku pracy można Cię zutylizować. Ot, co...
                • Gość: qwe A ja myśle, że pan Piotr jest j.bniety w głowe IP: *.devs.futuro.pl 27.03.13, 09:05
                  Tak bywa, jak wiatr wieje cały czas w plecy a nad głową świeci cieplutki słońce. Pan Piotr dogłębnie przekonany o swojej jedynej racji nigdy w życiu nie doświadczył jakichkolwiek problemów z pracą. Oczywiście zawdzięcza to wyłącznie sobie i swojemu tak światłemu umysłowi. Gratulacje! Pozostaje wierzyć, że dzieci Pana Piotra będą równie światłe, jak on i nie będzie musiał rewidować swoich skur..skich poglądów na życie. Bo jeszcze, nie daj boże, o sobie by powiedział, że mu się w doopie (ulubione słowo pana Piotra) poprzewracało.

                  Pocieszeniem dla mnie jest, że - jak pokazuje doświadczenie - ludzie podobni bohaterowi mojego wywodu, szybko wchodzą na szczyt, ale jak z niego spadają to łamią sobie kark. I tego panie Piotrze życzę panu z okazji nadchodzących świąt!
                  • arekk79 Re: A ja myśle, że pan Piotr jest j.bniety w głow 28.03.13, 08:37
                    A ja życzę, żeby Piotr zaczął w końcu myśleć a nie tylko powtarzać głupie utarte slogany. Kark niech lepiej ma w całości...
                    antypolityczny.blog.pl/
                • Gość: lolek Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: 168.168.43.* 27.03.13, 14:52
                  pan piotr jest zwyczajnym chamem i burakiem i tyle w temacie - oszolo co dostal mieszkanko bo rodzina sprzedala hektary, prace bo lizal wlasciwe tylki
                • Gość: Aspa Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.cust.o2.ie 27.03.13, 18:01
                  Szanowny panie Piotrze - piszesz pan głupoty bo alboś pan młody i niedoświadczoany, albo starszy, ale także doświadczenia pozbawiony.
                  Jako wieloletni już emigrant z Polski, nad Wislą wykształcony i 'doświadczony' zawodowo zawsze uśmiecham się z pobłażliwością na teksty typu: nie mają nic rynkowi do zaproponowania.
                  Otoż, dziwnym trafem, ci ludzie, którzy w Polsce 'nic rynkowi zaproponowac nie mogą' wyjeżdżają z Polski i nagle się okazuje, że są doskonalymi, cenionymi pracownikami, często awansującymi. Więc jak to jest? Wina pracowników, czy rynku - niedojrzałego, dzikiego?!
                  Co do rekruterów. Wyjechalem z rodzina z Polski jako człowiek dojrzały, z bagazem zawodowych doświadczeń, wliczając w to własna działlność i pracę najemna na stanowiskach kierownicczych. Pracę zawsze znajdowałem prezentujac swój dorobek i pomysły przyszłemu pracodawcy - nie mógłbym rozmawiać z rekrutrem, ktory wie miej ode mnie o pracy, do ktorej chce mnie wynająć. Jednak moja żona, fachowiec swietnie wykształcony i dobrze pracujący w specyficznej branży (skład komputerowy, projektowanie wydawnictw, pre-press), straciła była pracę na skutek 'restrukturyzacji' firmy (która to restrukturyzacja, mówiąc nawiasem, w perspektywie późniejszych lat okazała się bezczelnym rozkradzeniem firmy przez grupke 'menadżerów' spoza branży, ale nasłanych na firmę w celu wprowadzenia nowoczesnego zarządzania. Panowie się oblowili, firma padla, oni poszli restrukturyzować gdzie indziej...). Po owej restrukturyzacji żona odpowiedziała na kilka ogłoszeń o poszukiwaniu fachowca z jej wiedzą i doświadczeniem. I miala do czynienia z wynajetymi przez potencjalnego pracodawcę 'profesjonalnymi rekruterami', którzy mieli ocenić jej przydatność do pracy. Problem w tym, ze oni nie wiedzieli NIC o branży, specyfice pracy, zadaniach... NIC!!! Żona nie przeszła pierwszego etapu rekrutacji, ale - rzecz niesamowita - zleceniodawca owej rekrutacji, niezadowolony z wiedzy PROFESJONALNIE wybranego kandydata, przejrzał wszystkie nadesłane CV osobiście i w te pędy zadzwonił do mojej żony z informacja, że zaszła pomyłka i czy nie zechciałaby podjąc pracy na doskonalych warunkach...
                  Ale myśmy juz wtedy zdecydowali o wyjeździe. I okazało się, że poza Polską rynek nas akceptuje, potrzebuje, dobrze opłaca...
                • arekk79 Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 28.03.13, 08:40
                  Chyba raczej nieporządek społeczny od tysiącleci. Każdy człowiek ma takie same potrzeby żeby żyć, ale jak ktoś usiłuje wmówić że jest inaczej to tylko dlatego że jest głupim kretynem i w dodatku chciwym chamem...
                  antypolityczny.blog.pl/
              • allegropajew Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 27.03.13, 09:56
                Poprzewracało się w doopach i PT. Autorce wpisu, i PT. Panu odpowiadającemu.

                Autorce dlatego, że porównuje przeciętność naszą z przeciętnością w KILKU (no, kilkunastu) NIEPRZECIĘTNYCH krajach w skali światowej. Natomiast polska, to kraj degeneratów, leni, pijaków i nierobów, którzy przeputali (przepili, przeżarli, przechędożyli) najsilniejsze XVI wieczne mocarstwo na świecie w małe gówienko z małymi (wzrostem i sercem) politykierkami. Zdrajca promujący opcję niemiecką jest naszym głównym świętym, a jedyny król, który ruskiego księcia na oczach obu armii na koń na kolano położył i płazem po doopie wytłukł, który umiał wygrać polityczną hucpę między cesarzem a białym i SAM SIĘ KORONOWAŁ
                • Gość: poldek Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: 91.212.223.* 02.04.13, 10:46
                  co za pierdoły
            • Gość: JanKran Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 11:42
              > Im więcej będzie ludzi nie godzących się z opisanymi w liście zachowaniami prac
              > odawców tym lepiej. Sama doświadczyłam tego i popieram autorkę listu.

              wierzę, że Pani doświadcza strasznych "krzywd" od pracodawców gdyz reprezentuje punkt wiedzenia życiowych nieudaczników
              jest jasne, że ludzie takiego sortu będą artykułować swoje roszczenia - np. dziś motłoch na śląsku postrajkował sobie - ale produktywna część społeczeństwa ma prawo się przed tym bronić

              życie jest naprawdę proste: nie posiadasz kapitału to zdobądź poszukiwane kwalifikacje by móc sprzedawać pracę najemną na korzystnych warunkach. na światowym rynku brakuje milionów specjalistów IT
              • Gość: boTAK Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.79.197.96.dasoft.com.pl 26.03.13, 13:25
                Bredzisz synu, bredzisz...
                • geminix Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 15:50
                  Gość portalu: boTAK napisał(a):

                  > Bredzisz synu, bredzisz...

                  Ale jakieś konkrety, czy piszesz bo się nudzisz?
              • Gość: agawa Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.13, 13:28
                zaciekawił mnie "punkt wiedzenia" - czy to coś związanego z jedzeniem? ;)

                a poważnie - "punkt widzenia życiowych nieudaczników" - czy życiowym nieudacznikiem jest osoba, która chce pracować? która wymaga godziwego wynagrodzenia?

                Szanowny Panie - "na światowym rynku brakuje milionów specjalistów IT" - przekwalifikujmy się wszyscy - o to chodzi?

                brednie.
                a Panu Piotrowi życzę zdrowia - bo tego mu chyba brakuje. zdrowia psychicznego.
                • nchyb Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 17:59
                  > a poważnie - "punkt widzenia życiowych nieudaczników" - czy życiowym nieudaczni
                  > kiem jest osoba, która chce pracować? która wymaga godziwego wynagrodzenia?

                  nie mamy wystarczających danych by stwierdzić, ze jedno powinno wypływać z drugiego. pani chce pracować, ale pracy nie przyjmuje, bo jej coś nie odpowiada. Chce godziwego wynagrodzenia, ale czy na pewno jej praca jest tego warta? Niestety, wykształcenie bardzo się zdewaluowało, umiejętności również często nie przystają do wymagań dzisiejszego zatrudnienia i tylko chęć do odpowiednich zarobków rośnie nieproporcjonalnie szybko w stosunku do tego co wielu potencjalnych pracowników oferuje...
                  A co śmieszniejsze, oni często głęboko wierza, ze sa warci (ich praca) naprawde wysokich zarobków...
                  • nick_do_komentarzy Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 18:13
                    Tak, nie mamy zbyt wiele informacji na temat jakiej pracy pani szuka ani jaki zawód wykonuje, tyle, że to nie jest tematem listu.

                    Autorka domaga się zwyczajnie godnego traktowania i uczciwości. A z tym zarabianiem to pan/pani nie trafił/a, bo w Polsce jest niestety normą to, że zarobki często mają niewiele wspólnego z umiejętnościami.
                  • Gość: lika Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.adsl.inetia.pl 26.03.13, 18:22
                    No to DLACZEGO ta sama, identyczna praca w tej samej firmie, (np tesco czy McDonald)
                    pozwala przeżyć w UK i jeszcze cos dosłac do Polski a w Polsce nie da się przezyć???
                    Znam akurat dwie takie osoby które wpierw pracowały w Polsce a potem w UK
                    • nchyb Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 18:49
                      a dlaczego w Polsce zarobki są dużo niższe, a produkty w sklepach droższe? dlaczego za przeciętną pensję Brytyjczyk więcej kupi i paliwa i jedzenia niż Polak? Nie mam pojęcia i uważam to za bardzo niesprawiedliwe.

                      na pewno Polsce nie pomogło czterdzieści kilka lat wyciętych z gospodarczego życiorysu nie pomogło. Na pewno greckie i hiszpańskie doświadczenia pokazują, ze nadmierne wydawanie pieniędzy i zycie państwa na kredyt - nie jest rozwojowe dla gospodarki.

                      Ale nie zmienia to sytuacji - że w porównaniu z warunkami rynkowymi w Polsce i zarobkami w Polsce, bardzo wiele osób nie dostrzega, ze ich umiejętności plasują ich na dole widełek, a nie na górze...
                      • Gość: Buncol zarobki to kwestia koniunktury a nie kwalifikacji IP: *.warszawa.vectranet.pl 27.03.13, 20:53
                        Widze to po swoim doswiadczeniu. Pracowałem jako menedżer zarządzający zespołami od 5 do 40 pracowników. Moje zarobki niezależnie od branży i firmy zawsze przy umowie o pracę kształtowały się między 6 a 7 tys netto. Moze nie była to fortuna ale były to kwoty pozwalajace godnie żyć.
                        Tak było przez ostatnie 8 lat

                        Teraz pech chciał że musze szukać pracy i nagle mimo tych samych kwalifikacji i doswiadczeń jakie miałem jeszcze kilka miesięcy temu nikt mi nie jest w stanie zaproponować nawet połowy tej kwoty.
                        Wszedzie ta sama śpiewka, stanowisko menedżera , super warunki a na rozmowie okazuje się że nie menedżer tylko tak naprawdę handlowiec i nie umowa o prace a zlecenie albo włąsna działaność i nie pensja a sama prowizja

                        Jeszcze rok temu mogłem decydowac w której firmie będę pracował i na jakichw arunkach, teraz oferty pracy są tak nędzne że bardziej opłaca mi się obijać w domu niż podejmowac pracę na proponowanych warunkach
                        • arekk79 Re: zarobki to kwestia koniunktury a nie kwalifik 28.03.13, 08:35
                          Koniunktura to iluzja, w którą wierzy większość tak zwanych ekonomistów. Dopóki gospodarką będzie rządzić dyktatura pieniądza dopóty nie ma szans na poprawę...
                          antypolityczny.blog.pl/
                        • nchyb Re: zarobki to kwestia koniunktury a nie kwalifik 28.03.13, 15:46
                          dla osób niewykwalifikowanych - dobrej koniunktury raczej nigdy nie będzie, a dla pozostałych - zarobki stanowią wypadkową tych obu danych.

                          Ale przyznaję ci rację, ostatnimi czasy sytuacja rynkowa sprawia, ze przy podobnych doświadczeniach, coraz trudniej o podobne zarobki, niestety.

                          Ale też i firmy, by zbliżony poziom przychodów (nie dochodów) osiągnąć, muszą się godzić na niższą marżę, wyższe koszty, a co za tym idzie niższe dochody. A to jak najbardziej przekłada się na zarobki pracowników...
              • Gość: did Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.2-0.pl 26.03.13, 13:32
                Hehe, następny ITiota. Dla takiego ten, kto nie jest inżynierem z branży IT z automatu jest nieudacznikiem... Aż brak mi słów na takich zarozumialców. Ty i Pan Piotr, niezależnie od posiadanych kwalifikacji, dóbr i pewnie niemałego ilorazu intaligencji jesteście po prostu sk00rwysynami! Bram wam empatii; dla was każdy komu się w życiu nie wiedzie, nawet jeśli niewiele w tym jego winy, jest śmieciem, który zrazu musi ustąpić miejsca nadludziom skucesu... Zaiste podłe czasy, że przyszło żyć z takimi bezwzględnymi kanaliami jak WY w jednym społeczeństwie :(
              • Gość: moe Nie brakuje kosmonautów ? IP: *.homenett.pl 26.03.13, 13:52
                Albo Argonautów ?
                Albo płetwonurków ?
                Albo ... dentystów ?
                Albo ... może lekarzy
                Co wy trolle ciągle z tymi informatykami ?
              • Gość: 1_facet Rebelia IP: *.e-wro.net.pl 26.03.13, 14:31
                > życie jest naprawdę proste: nie posiadasz kapitału to zdobądź poszukiwane kwali
                > fikacje by móc sprzedawać pracę najemną na korzystnych warunkach.

                walić twoja wizje na godne życie i społeczeństwo gdzie jedyna szansa na przetrwanie jest zostanie użytecznym niewolnikiem.

                Bedzie sie krew lala bo większość miejsc pracy juz nigdy nie wróci - takie realia socio-technologiczne i problem bezrobocia i sfrustrowanych ludzi będzie tylko przybywać

              • Gość: tz84 Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.03.13, 16:56
                Nie wiem o czym mówisz, ale chyba nie o polskim rynku pracy. On jest strukturalnie w dupie i nie da się z tym nic zrobić jeszcze przez wiele lat "bogacenia się" tego kraju. Tutaj niezależnie od tego czy jesteś lekarzem, specjalistą czy pracujesz na taśmie jesteś dymany na każdym kroku. Jedyne rozwiązanie to przebicie się do kadry managerskiej/zarządczej lub założenie własny biznes, względnie własną praktykę lub kancelarię.

                Pozwól, że rozwinę pojęcie bycia dymanym na swoim przykładzie. Niezależnie od tego jak dobry jestem w ramach swojej korporacji, nie ma bata po 3 latach pracy, żebym moją pensją przeskoczył "entry level" kolegów z Londynu, Monachium czy Paryża. Najśmieszniejsze jest to, że często zarządzam zespołami ludzi z UK, Niemiec, Francji itd., którzy funkcyjnie mi podlegają, ale zarabiają więcej ode mnie. Nie zrozumcie mnie źle, i tak zarabiam 3 średnie krajowe, ale jak dla mnie jest to dymanie na całego. Zwłaszcza, że mój szef zarabia już europejską pensję.
                • nick_do_komentarzy Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 17:10
                  Dodam jeszcze od siebie, że nikt tak skrupulatnie i ambitnie nie dyma drugiego Polaka jak jego rodak. Nawet właściciele firmy (Anglicy) byli często zażenowani pomysłami oszczędności polskich sługusów zwanych menadżerami.

                  Prawda jest taka, że polski rynek pracy to dżungla: tu musisz być wybitny, żeby mieć przeciętną robotę jak nie masz znajomości. I niestety pracy etatowej jest mało i będzie coraz mniej. Albo należysz do tej kasty, którzy jako taką robotę mają albo jesteś wykluczony społecznie, bo nie masz pracy. Ktoś tu pisze o prawnikach - zobaczysz za kilka lat jak na rynku pojawi się te kilkanaście tysięcy ludzi z papierami i jak wtedy będzie z robotą i jakie będą stawki.
                  • Gość: tz84 Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.03.13, 18:29
                    Zgadzam się co do polskich szefów. W większości są po prostu nadzorcami niewolników i nawet jeśli mogą bezboleśnie pozwolić ci zarobić, to nie zrobią tego dla zasady.

                    Nie zgadzam się co do prawników. To prawda, że bardzo wiele osób robi właśnie doktoraty i wejdzie na rynek tą droga, ale to mnie niż jeden rzut aplikantów radcowskich i adwokackich. Niestety ale prawo jest bardzo skomplikowane, a ludzie maja coraz więcej problemów - choćby z obsługą zadłużenia. Pojawiają się też coraz to nowe kategorie przestępstw. Kasy dla prawników nie zabraknie :)
              • nchyb Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 17:56
                > życie jest naprawdę proste: nie posiadasz kapitału to zdobądź poszukiwane kwali
                > fikacje by móc sprzedawać pracę najemną na korzystnych warunkach. na światowym
                > rynku brakuje milionów specjalistów IT

                nie często się z tobą JanKran zgadzam, ale tym razem od a do z popieram Twój post :)

                A co do pani, która na 4 propozycje - nie przyjęła żadnej. Uważam, ze ma do tego pene prawo, ale jednocześnie nie przyjmując ich - powinna utracić prawo do bezpłatnego ubezpieczenia i innych ewentualnych przywilejów osób bezrobotnych. Skoro stać ją, by nie pracować, to stać i na ubezpieczenie itp...
              • Gość: Majkel Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dynamic.chello.pl 26.03.13, 21:06
                I każdy górnik albo budowniczy autostrad skończy teraz nagle Informatykę na MIT? No bez jaj... :) Żyjemy w szalonym tempie zmian w ekonomii, ale ekonomia ma służyć ludziom, a od lat tego nie robi. Byłem liberałem, ale wierz mi, że czym dłużej żyję, tym bardziej uważam, że liberalizm ekonomiczny służy sam sobie i nikomu więcej. Owszem, młodzi gniewni świetnie sobie w nim radzą, ale nie każdy jest taki, a młodym niestety nikt nie jest wiecznie.
              • niewinna Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 22:43
                nie posiadasz kapitału to zdobądź poszukiwane kwali
                > fikacje by móc sprzedawać pracę najemną na korzystnych warunkach. na światowym
                > rynku brakuje milionów specjalistów IT

                Witam,

                Aż się zalogowałam choć zwykle mi się nie chce ale podobnego bzdetu dawno nie czytałam. Ktoś kto ma problemy z podstawowymi zasadami logiki i nie ma pojęcia o elementarnych prawach społeczno-gospodarczych niech wróci do szkoły i uzupełni braki w wykształceniu. Jak nie posiadając kapitału uzupełnić wykształcenie? Przecież jedno drugiemu przeczy!!! Każde zdobycie nowych kwalifikacji a tym bardziej tych pożądanych na rynku pracy kosztuje horrendalne pieniądze. Za każdy kurs, książkę , skrypt, slajdy, zdjęcia,programy trzeba wybulić. Mnie zmiana kwalifikacji i urządzenie firmy już kosztowało 30 tys złotych ( pracownia graficzno-plastyczna) i końca nie widać! Legalne oprogramowanie do firmy, komputery, drukarki, książki ,farby, kursy...Człowieku o czym Ty w ogóle mówisz? Wiedza kosztuje. Owszem można wiele nadrobić drogą samokształcenia ( trzeba to robić praktycznie bez przerwy żeby zachować konkurencyjność na rynku) ale pewnych spraw bez kapitału nie przeskoczysz. Byle kurs z podstawowej obsługi programów graficznych to wydatek paruset złotych nie mówiąc o bardziej renomowanych kierunkach czy kształceniu na uczelniach profilowanych...Pan poleca kształcenie się w piwnicy przyy świeczce na specjalistę w branży IT? Gratuluję lotności umysłu....
                • Gość: oko Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dynamic.chello.pl 27.03.13, 00:50
                  Jakkolwiek jestem przeciwnikiem neoliberalizmu i doskonale rozumiem że nie każdy może być informatykiem, to jednak materiałów w sieci jest niesamowicie dużo i informatyk spokojnie może się uczyć z darmowych materiałów. Są darmowe systemy operacyjne, środowiska programistyczne...
                  • Gość: Grzesiek Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.play-internet.pl 27.03.13, 07:26
                    No tak informatyk może sam się uczyć, tylko najpierw trzeba nim zostać. Po pierwsze trzeba mieć do tego chociaż trochę smykałki i zapału - nie każdy może nim być. Po drugie, ukończenie dobrych studiów informatycznych, na których zostanie przekazany pewien niezbędny i podstawowy kanon wiedzy np. z algorytmiki, baz danych, znacznie ułatwia sprawę. Są oczywiście wybitne jednostki - samouki które żadnych studiów nie potrzebują, ale są wyjątki. A to że informatyk musi uczyć się cały czas, bo technologie i języki programowania się zmieniają jest jasne jak słońce.
                  • nick_do_komentarzy Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 27.03.13, 08:32
                    I naprawdę myślisz, że ktoś szuka samouków z darmową wiedzą internetową?
                    • Gość: oko Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dynamic.chello.pl 27.03.13, 11:00
                      Ależ oczywiście, sam jestem tego przykładem. Darmowa wiedza w tym przypadku oznacza najlepszy poziom. Nie mówię tu o rozwiązaniach komercyjnych typu jakieś Cisco czy SAS ale np o zaawansowanym programowaniu. Ogrom dostępnej wiedzy aż zdumiewa. Oczywiście to nie jest dla każdego - na szczęście i niestety zarazem, bo gdzie teraz ma pracować zwykły człowiek?
                    • Gość: pracujacy Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.open.pl 27.03.13, 14:13
                      Nawet bys nie przypuszczal, ze w najwiekszych organizacjach zaplecze programistyczne pochodzi z DARMOWEJ wiedzy. Im zdolniejsi ludzie (lub z wieksza wiedza) zajmuja sie informatyka, tym wieksza szansa, ze koszta beda jeszcze nizsze. Jestem totalnym samoukiem bez szkoly, a prace dostalem od reki. Przeskoczylem tryb rekrutacji ekspresowym tempem trafiajac od razu do firmy. Nie mialem nawet pojecia ze zostane tak szybko doceniony na rynku pracy. NIKT nigdy nie patrzyl optymistycznie w moja przyszlosc bo nie mialem zadnych kursow ukonczonych ani szkoly. Dzis ludzie nazywaja mnie farciarzem, a za rok beda nazywac mnie zlodziejem, bo bedzie mi sie zylo lepiej. Za 10 lat bede nazywany wyzyskiwaczem.

                      A ja wiem gdzie jest moj sukces. Ja po prostu przygotowalem sie do wykonywanego zawodu. Dzieki bogu nie dostalem umowy o prace, a mialem wybor na umowe smieciowa, co pozwala mi na znaczne oszczednosci i inwestowanie swoich pieniedzy. Dlatego twoja negacja, ktora zostala postawiona a moje doswiadczenie nie pozwala mi jej przyjac, nie ma racji bytu.
                      • Gość: moe Ja was nierozumiem,jak takie bzdury mozecie pisać IP: *.homenett.pl 28.03.13, 10:50
                        Równie wiele wiedzy ogólnie dostępnej jest z zakresu medycyny ,czy ktoś proponuje bycie samoukiem lekarzem ,samoukiem inżynierem mechanikiem,samoukiem inżynierem budownictwa,samoukiem architektem ?.
                        Takie brednie wypisujecie że,aż czapa dymi .
                        Jeżeli bez żadnej podbudowy można zostać inżynierem informatykiem ucząc sie za free z jakiś samouczków ,to to jest gó... po prostu warte.
                • asmok6 Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 28.03.13, 09:55
                  niewinna napisała:

                  > Byle kurs z podstawowej obsługi programów graficz
                  > nych to wydatek paruset złotych nie mówiąc o bardziej renomowanych kierunkach c
                  > zy kształceniu na uczelniach profilowanych...Pan poleca kształcenie się w piwni
                  > cy przyy świeczce na specjalistę w branży IT? Gratuluję lotności umysłu....

                  Kurs podstawowej obsługi programów graficznych?? To teraz do nabycia umiejętności _obsługi_ niezbędny jest kurs? Ten świat jednak schodzi na psy. Przy takim podejściu to rzeczywiście muszą być ogromne koszty zdobycia kwalifikacji. Skoro do podstawowych rzeczy nie wystarcza książka czy instrukcja obsługi.
                  W życiu nie byłem na żadnym kursie obsługi a jednak jestem specjalistą w branży IT. I to dość cenionym. W takiej sytuacji ten żart ze świeczką jest zupełnie nie na miejscu. Bo ja owszem, tak właśnie się kształciłem. Wystarczy umiejętność czytania. A tego uczą w szkołach publicznych. Za darmo.
                  • Gość: moe Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.homenett.pl 28.03.13, 10:53
                    Z kursem uczysz sie rok,bez szkolenia ,samodzielnie,uzyskasz wiedzę nieusystematyzowaną ,z dziurami w umiejętnościach i wyjdzie ci parę lat do tyłu w plecy ,trollu jeden
                    • asmok6 Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 28.03.13, 14:34
                      Gość portalu: moe napisał(a):

                      > Z kursem uczysz sie rok,bez szkolenia ,samodzielnie,uzyskasz wiedzę nieusystem
                      > atyzowaną ,z dziurami w umiejętnościach i wyjdzie ci parę lat do tyłu w plecy ,
                      > trollu jeden

                      Nie generalizuj, nie wszyscy mają takie ograniczenia w zdobywaniu wiedzy. Ja to widzę dokładnie na odwrót. Kurs przekazuje wiedzę po łebkach, bez jej odpowiedniego utrwalania. To raczej taki wstęp do samodzielnej nauki. Równie dobrze można go pominąć.
                      • Gość: moe Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.homenett.pl 28.03.13, 17:26
                        Nie generalizuj, nie wszyscy mają takie ograniczenia w zdobywaniu wiedzy. Ja to
                        > widzę dokładnie na odwrót. Kurs przekazuje wiedzę po łebkach, bez jej odpowied
                        > niego utrwalania. To raczej taki wstęp do samodzielnej nauki. Równie dobrze moż
                        > na go pominąć.

                        Kurs ,kursowi nierówny ,zależy od jego jakości ,kadry.
                        Samodzielna nauka bez mentora może być bez sensu .
                        np.nauka języka przecież można uczyć sie samodzielnie ale na kursie nauczysz sie o wiele szybciej i sprawniej
                        • niewinna Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 29.03.13, 09:37
                          Drodzy dyskutanci,

                          Uznajmy, że sporą dawkę wiedzy można łyknąć przez internet i z książek. Tak było jest i będzie. Pewne zawody są wykluczone z tego trybu co jest jasne jak słońce :lekarz, prawnik, architekt. Ale zapominamy, że żyjemy w kraju gdzie stosy papierków , dyplomów i certyfikatów co poniektórych strasznie jarają i bez tego nikomu pracy w swojej firmie nie dadzą. Chodziłam na rozmowy do firm gdzie jako grafik albo miałam po prostu zrobić ulotkę albo pokazać papiery na to , że tą ulotkę zrobić potrafię...Różnie z tym jest. Oczywiście w tym zawodzie to kwestia drugorzędna ale na etapie rekrutacji moze mieć znaczenie. Jakkolwiek moja praca opiera się wyłącznie na predyspozycjach osobowościowych i smykałce do malowania i rysowania, których to umiejętności ŻADNA uczelnia mnie nie nauczy wciąż jakieś głąby każą mi przedstawiać papiery na to kto nauczył mnie rysować....Czasami odpowiadam PAN BÓG:-) Kończąc powiem tak. Wielu ludzi kończy uczelnie plastyczne, graficzne i błąkają się bez celu po rynku pracy. Ja bez żadnego powtarzam ŻADNEGO papierka w zakresie sztuk plastycznych dostałam dotację na firmę z tej branży i obecnie ją rozwijam, projektuję i sprzedaję swoje produkty. Nie jestem już najmłodsza, ciężko pracowałam kształcą się dosłownie po zmianie w spożywczaku a w weekendy malowałam stare dechy w swoim warsztacie żeby sufit mi nie zleciał na łeb. Ale wiedziałam jedno, że albo się spinam i walczę do końca o swoje albo za parę lat ze względu na dyskryminację kobiet na rynku pracy ze względu na wiek jestem śmieciem bez dochodu i perspektyw:-) Już nawet na pomoce kuchenne i pokojówki nie chcą zatrudniać kobiet po 35 roku zycia...Dzicz..
            • Gość: ankhar Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.173.33.186.tesatnet.pl 26.03.13, 13:34
              "Mam wrażenie, ze to Panu w doopie się poprzewracało. Albo jest pan właścicielem środków produkcji odziedziczonych po rodzicach (jeden z tych pracodawców -oszustów), albo karierowiczem (pomysłowym Dobromirem) osiągającym swoje cele po trupach a może ma pan posadkę po znajomości. Nie wierzę, że osiągnął Pan coś w życiu dzięki swojej ciężkiej pracy"

              To jest charakterystyczne dla osób żyjących z różnych zasiłków i zapomóg. Takie dowartościowanie się - ktokolwiek ma jakieś pieniądze jest złodziejem i oszustem, więc ja wcale nie jestem pasożytem tylko jedynym uczciwym.
              • Gość: Bogda Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 21:33
                I tu osobę zadziwię!
                Jestem pracownikiem z dwudziestodziewięcioletnim starzem pracy i nigdy nie korzystałam z żadnych zasiłków czy zapomóg, nigdy nie byłam zarejestrowana jako osoba bezrobotna. przez 29 lat pracy nie byłam na zasiłku chorobowym. Urodziłam dwóch synów na przełomie lat 88/92 i zaraz po krótkim urlopie wychowawczym wracałam do pracy. Jestem fachofcem w swojej dziedzinie i osiągnełam tyle w życiu by być zadowolonym. Pracowałam w pięciu firmach i poznałam róznych pracodawców czy szefów. W firmach w których rządzili oszuści i karierowicze nie zabawiłam długo, sama rozwiązywałam umowy o pracę.
                Fakt, iz nie toleruję takich zachowań pracodawców nie świadczy o moim niedowartościowaniu, wręcz przeciwnie znam swoją wartość!
                • Gość: miki Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.static.espol.com.pl 26.03.13, 22:36
                  nic dodac, nic ujac :) oby takich jak Pani bylo u nas jak najwiecej
                • Gość: Ela Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 22:48
                  Hmmm, Pani jest fachofcem? Czyli inaczej - z Pani to jest dopiero fachofiec ;). Dobre :). Lepiej by było gdyby była Pani jednak fachowcem....
                  • Gość: Bogda Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 23:01
                    Tak ma Pani rację, popelniłam bład ortograficzny ale ten sie nie myli kto nic nie robi. Czy przez to moja wypowiedź traci sens przekazu?
            • sonia_siemionowna Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 28.03.13, 00:57
              karierowiczem (pomysłowym Dobromirem) osiągającym swoje cele po trupach

              taki ktoś ma swoją nazwę: psychopata :)
            • asmok6 Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 28.03.13, 09:42
              Gość portalu: Bogda napisał(a):

              > Szanowny Panie Piotrze.
              > Co do postaw roszczeniowych ludzi proszę się nie dziwić. To jest cecha każdego
              > człowieka. Głodny pragnie jedzenia, młody mieszkający z rodzicami marzy o własn
              > ym M itd. Ma Pan rację, żeby to osiągnąć trzeba pracować.

              Postawy roszczeniowe tracą sens w sytuacji gdy pracodawcy i pracownicy biorą się z tej samej grupy ludzi. To już nie komunizm, nie ma "kasty" dającej pracę i ludu pracującego.
              Każdy może zostać pracodawcą, każdy może być pracownikiem. Nie ma do kogo kierować takich roszczeń.

              > Im więcej będzie ludzi nie godzących się z opisanymi w liście zachowaniami prac
              > odawców tym lepiej. Sama doświadczyłam tego i popieram autorkę listu.

              Ale jakim prawem chcesz kogoś zmusić żeby był takim właśnie pracodawcą, który zapewni oczekiwane przez Ciebie warunki? Czy ja mogę zgłosić się do Ciebie o pracę i później wydziwiać że nie chciałaś mnie zatrudnić? Że nie potrzebujesz pracownika? No to co? Ludzie w stosunku do których wysuwasz roszczenia też nie potrzebują. Tzn. nie potrzebują konkretnie takiego, na takich warunkach jak ty chcesz. Mają coś do zaoferowania w zamian za coś. Chcesz, bierzesz, nie odpowiada oferta, nie bierzesz.

              Największym problemem w rynku pracy jest chyba to że wszyscy chcą zostać pracownikami, ale nikt nie chce zostać pracodawcą. Dopóki to się nie zmieni to można sobie wysuwać dowolne roszczenia, oczywiście bezskutecznie, bo nikogo nie zmusisz żeby dawał pracę.
              • Gość: Bogda Re: Autorze asmok6 - Takim prawem!: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.13, 10:51
                1/ Czy nie nie widzisz osobo, że postawę roszczeniowa zdefiniowałam jako pragnienie człowieka i żeby zaspokoić te pragnienia trzeba pracować?! W każdym systemie, w którym funkcjonuje człowiek, nie koniecznie w komunie, tego typu postawy funkcjonują i czy chcesz czy nie jest to odwieczne prawo natury! Zadaj sobie pytanie: co by było gdyby straciły sens.
                2/ Czy fakt nietolerancji zlych zachowań jest zakazany prawem i zmuszaniem kogoś do czegoś czego nie chce?. Widocznie osoba ma problemy z umiejetnością czytania ze zrozumieniem. Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Mamy prawo wyboru jako pracodawcy i pracownicy. Mamy również prowo oczekiwać uczciwości. Wiem, że nie żyjemy w krainie utopii ale żyjemy w spłeczeństwie!!!
                • asmok6 Re: Autorze asmok6 - Takim prawem!: 28.03.13, 14:32
                  Gość portalu: Bogda napisał(a):

                  > 1/ Czy nie nie widzisz osobo, że postawę roszczeniowa zdefiniowałam jako pragni
                  > enie człowieka i żeby zaspokoić te pragnienia trzeba pracować?!

                  Ale jakim prawem chcesz do zaspokajania swoich pragnień zmuszać kogoś konkretnego? Dlaczego akurat jego a nie np. mnie, albo sąsiada? Pracodawca to nie jest jakiś oddzielny gatunek. Wszyscy, pracodawcy i pracownicy biorą się ze wspólnej puli ludzi. To są ci sami ludzie, zależy to tylko od wyborów jakich dokonają.
                  Więc te roszczenia kierujesz do kogo właściwie? Do ogółu społeczeństwa?

                  Te wszystkie problemy o jakich wspominasz wynikają z konkretnych uwarunkowań. To nie jest jakaś ogólnopolska zmowa ludzi prowadzących firmy. Zmienią się uwarunkowania to mienią się też możliwości pracodawców, bo u krętaczy po prostu nikt nie będzie pracował.

                  Na razie jest tak że wszyscy chcą być pracownikami a nikt nie chce być pracodawcą. I trudno ludzi za to winić. Dlaczego nie założysz firmy i nie zaczniesz zatrudniać ludzi zapewniając im to wszytko czego teraz oczekujesz? Może z tych samych powodów dla których Ty nie założysz firmy, ludzie którzy je założyli działają tak jak działają?
                  • fundrive Re: Autorze asmok6 - Takim prawem!: 28.03.13, 16:38
                    Dokładnie.
                    Mam takie same skojarzenia.

                    15 lat temu byłem pracownikiem, postanowiłem założyć firmę sprzedającą towary i usługi TYM KTÓRYM ODPOWIADA MOJA OFERTA.
                    W tym celu zatrudniałem ludzi. TYCH, KTÓRZY ZGADZAJĄ SIĘ NA PROPONOWANE PRZEZE MNIE WARUNKI.
                    Teraz okazuje się, że jestem winnym niskich dochodów, "umowom śmieciowym" i przez mnie kobiety nie chcą rodzić dzieci bo boją sie o stabilność zatrudnienia :-)
                  • Gość: Bogda Re: Autorze asmok6 - Takim prawem!: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.13, 21:13
                    1/ Czy pracować oznacza tylko być zatrudnionym? Osoba prowadząca działalność gospodarczą też pracuje w celu zaspokojenia pragnień. Nie sprowadzaj tego co napisałam do jednej grupy-pracowników na etatach.
                    2/ Czy fakt nietolerancji zlych zachowań jest zakazany prawem i zmuszaniem kogoś do czegoś czego nie chce?. Widocznie osoba ma problemy z umiejetnością czytania ze zrozumieniem. Nikt nikogo do niczego nie zmusza!!! Mamy prawo wyboru jako pracodawcy i pracownicy. Mamy również prowo oczekiwać uczciwości!!! Wiem, że nie żyjemy w krainie utopii ale żyjemy w spłeczeństwie!!!
                    Nie wyrywaj zdań z kontekstu przeczytaj spokojnie jeszcze raz pkt. 2.
                    A najlepiej przeczytaj jeszcze raz list "Prawa bezrobotnego" i znajdź tam fragment w którym autorka listu wspomina o wymuszaniu czegokolwiek. Bo z tego co jaz rozumiałam to zadaje ona sobie pytanie czy ma się godzić z przypadkami nieuczciwości dających ogłoszenia ofert pracy. I nie generalizuj od razu, że jest mowa o wszystkich pracodawcach.
            • Gość: Ania Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: 212.244.130.* 29.03.13, 16:02
              Autorka listy powinna dostac medal, w 100% popieram ta dziewczyne= PANIA. Sama jestem w takiej samej sytuacji i opisala co tu duzo mowic SAMA PRAWDE, MOZNA BY NAWET WIECEJ DODAC O TYCH GADACH PELZAJACYCH W FIRMACH I PODCIERAJACYCH DUPY SOBIE KASA A CLOWIEKA MAJACYHC W SAMEJ DUPIE. BRAWA DLA AUTORKI, DZIEWCZYNA MYSLI, CZUJE I ROZUMIE, A NIE ZERUJE, SEPI DAJE DUPY ZA PAREE GROSZY , LIZE TYLKI DEB...OM
            • Gość: yashica Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.13, 17:37
              Brawo!
              W pełni się zgadzam. Ja również jestem od ponad miesiąca bezrobotna. Chodzę to tu i tam. Ukonczylam 2 kierunki studiow,podyplomowke i już od liceum pracowałam w zawodzie.efekt? 1200 na ręke to już marzenie, nie mowiac o pracy w zawodzie i umowę o prace, w ogóle:(
            • Gość: Feministka Re: Piotruś "intelektualista"? IP: *.as13285.net 30.03.13, 09:36
              i ja podpisuję się pod listem. Gdyby wszystkie/wszyscy zostali lekarzami, prawnikami i informatykami, to kto pracowałby na tych wszystkich "inteligentów", takich jak pan Piotruś? Ciekawi mnie jak pan Piotruś produkuje swoje gacie, skarpety, jak piecze swój chleb, jak wybudował swoje mieszkanie itd., itd., itd., bo chyba nie zrobili tego dla niego ludzie o niskich kwalifikacjach i roszczeniowej postawie?
          • Gość: miki Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.static.espol.com.pl 26.03.13, 13:35
            "panie chcą ciepłych posadek bez wysiłku, hipotecznych mieszkanek i samochodów. to się skończyło i se ne vrati."

            przypomnij no mi, kiedy to u na byly takie czasy, ze kazdy mial ciepla posadke, mieszkanko hipoteczne i samochodzik?? zyje na tym swiecie juz 45 lat, ale jak siegam pamiecia, to nijak nie moge sie dogrzebac takich czasow.
            rozumiem swietnie autorke listu, bo sama omijalam i omijam takich pracodacow burakow, intelYgenje w pierwszym pokoleniu, ktora mysli, ze za 7 zeta na godzine moze kupic niewolnika, slodka idiotke do spelniania zachcianek typu : "Pani skoczy mi po krawacik, bo mam spotkanie o 16, a ten sie kawa zalal...". mam dosc kretynskich rozmow kwalifikacyjnych, gdzie znajomosc mojego jezyka obcego sprawdza osoba, ktora sama ledwo duka. mam dosc kretynskich komentarzy : jak to? z pani wyksztalceniem i pracowala Pani dwa lata jako pokojowa w hotelu? cos tu jest nie tak...", ale zaden z tych kretynow nie pomysli, ze czlowiek MUSI pracowac, zeby jesc, a zadna praca nie hanbi. i dla odmiany mam tez dosc tego: za wysokie kwalifikacje". Ludzie, ja mogę byc dr fizyki, ale moje marzenie to piec ciastka??? wyksztalcenie ma mi w tym przeszkodzic? "pracodawcy" sami nie wiedza kogo szukaja, albo i wiedza: najlepiej takiego co darmo bedzie robil. jak nie trzeba placic, to wtedy wszystkie jego dyplomy i umiejetnosci nie maja znaczenia, prawda?
            • geminix Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 16:00
              Gość portalu: miki napisał(a):

              >za wysoki
              > e kwalifikacje". Ludzie, ja mogę byc dr fizyki, ale moje marzenie to piec ciast
              > ka??? wyksztalcenie ma mi w tym przeszkodzic?

              Widzisz, nie rozumiesz. Pracodawca, przyjmując kogoś do pracy zakłada, że ten ktoś jest gotów u niego pracować, a nie szuka po prostu dochodów. Jeśli pieczesz ciastka z doktoratem, to on ma prawo mieć uzasadnione podejrzenia że nie chcesz u niego pracować, tylko szukasz lepszej pracy a u niego pracujesz "na chwilę" i w każdej chwili możesz się "urwać". A co on zrobi jak dostanie kontrakt życia i nagle zwolni mu się połowa załogi z doktoratami?
              Oczywiście są oszuści, po obu stronach zresztą. Ale naprawdę nei szukajcie wszędzie bandytyzmu. To działa w obie strony.
              • nick_do_komentarzy Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 16:20
                Kolego drogi, jak pracodawcy naprawdę zależy na zatrzymaniu pracownika to ma cały szereg ku temu skutecznych narzędzi typu wyższa stawka, premie wypłacane po roku, zakaz konkurencji, odpowiednio skontruowane umowy z długim okresem wypowiedzenia., itp.

                To tylko w Polsce można usłyszeć, ze 'ma się za duże kwalifikacje'. Raczej chodzi o to, że pracownik wykształcony i myślący ma swiadomość swoich praw i będzie pewnie walczył w przeciwieństwie do wąsatego pana Mariana po zawodówce i z zaawansowanym problemem alkoholowym.

                Jak dr fizyki chce u ciebie piec ciastka to powineneś tylko się cieszyć, bo są szanse, że ten sam pracownik może sporo poprawić w procesie wypieku.
              • Gość: miki Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.static.espol.com.pl 26.03.13, 18:36
                nie to Ty nie rozumiesz. nie skresla sie pracownika juz na wstepie, tylko dlatego, ze ma dyplom taki czy sraki. moze ma takie hobby i kolekcjonuje dyplomy roznych uczelni? jezeli ow pracodawca, ten nieszczesny piekarz, ma prawo podejrzewac, ze ja z dyplomem tego przykladowego dr fizyki szukam pracy u niego tylko na 3 m-e, to ja mam prawo podejrzewac, ze jest zwyklym idiota i nie docenia wartosci nowego nabytku. bo pracodawcy - wiekszosc - ma zakodowany stary komunistyczny system" szewc? do butow! krawcowa? do szmat! dr fizyki? na uczelnie!
              • Gość: wiemcomowie Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 19:16
                Pracodawca szuka kogoś kto mu się nie urwie, a jednocześnie zatrudnia na takich warunkach, żeby w razie czego samemu móc bez problemy wywalić kogoś z dnia na dzień.
                Jak pracodawcy rzeczywiście zależy, żeby pracownicy nie szukali nowej pracy, to niech zatrudnia na uczciwych warunkach. Umowa o pracę? Niedługo to dzieci na historii będą się uczyć, że kiedyś coś takiego było.
                Podam na swoim przykładzie. Z chęcią przestałbym szukać nowej pracy, zgodziłbym się na wynagrodzenie niższe nawet 200 - 300zł (więcej nie, bo już nic by mi nie zostało), ale żeby mieć poczucie bezpieczeństwa, wiedzieć na czym się stoi. Przerażające jest życie na umowie zlecenie i innych cudach, gdy codziennie idąc do pracy człowiek się zastanawia czy jeszcze ją ma, a szef celowo utrzymuje atmosferę niepewności.
                Bardzo przykro się czyta wypowiedzi w których młodych ludzi marzących o odrobinie stabilności wyzywa się i wytyka im "roszczeniowość". Tak jestem roszczeniowy, mam takie zbędne dla pracodawcy marzenia - chcę założyć rodzinę, kupić dom i jakiś samochód. Coś co na Zachodzie jest oczywiste, u nas jest traktowane jak luksusowa zachcianka. Nie chodzi tu tylko o wysokość pensji, która jest żenująco niska, ale o to, że my nie możemy nawet myśleć o kredycie, bo mamy... śmieciówki.
                A jutro pewnie znowu przeczytam o kryzysie demograficznym, o wiszącej na włosku katastrofie w systemie emerytalnym, a mądre głowy będą się zastanawiać czemu Polacy nie rodzą dzieci.
                Dajcie nam odrobinę stabilności.
                • Gość: moe Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.homenett.pl 26.03.13, 20:20
                  Umowa o pracę tez jakoś ciebie szczególnie nie chroni .
                  W jakim zakresie uważasz ,że umowa o pracę ciebie chroni,przed zwolnieniem ?
                  • Gość: wiemcomowie Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 21:02
                    Umowa o pracę nie pozwala pozbyć się człowieka z dnia na dzień, daje możliwość korzystania z urlopów, daje wiarygodność kredytową (oczywiście przy odpowiednim dochodzie), możliwość skorzystania z L4, gwarantuje okres wypowiedzenia itd. Człowiek jest PRACOWNIKIEM, a nie zleceniobiorcą. Ostatniego dnia miesiąca wiesz, że pierwszego dnia następnego miesiąca masz pracę. A teraz?
                    Ostatniego dnia miesiąca dowiadujesz się, że jutro podejmą decyzję czy podpisać nowe zlecenie.. I tak w kółko.
                    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy pracujący na zlecenie czy dzieło mają tak przerypane jak ja i mogą się z szefostwem dogadać.
                    Niemniej umowa o pracę zawsze jest większym gwarantem stabilności.

                    Zwłaszcza jak ktoś myśli o założeniu rodziny i marzy o kupnie mieszkania.
                    • Gość: split Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.legnica.vectranet.pl 29.03.13, 16:16
                      Widzicie obywatelu - tu jest wasz problem. Zarabiacie grosze na umowie śmieciowej, mieszkacie w jednym z najbardziej popie...nych krajów, a marzy Wam się rodzinka, dziecko i hipoteka.

                      A później już tylko szubienica...
                • Gość: roxi771 Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.54.17.117.static.telsat.wroc.pl 27.03.13, 11:20
                  Nie o to chodzi, już czas zrozumieć, że w Polsce NIKT nie ma poczucia bezpieczeństwa - NIKT.
                  Ani Pan, ani Pracodawca, ani urzędnik. Jeżeli trudno to zrozumieć, to proszę założyć działalność gospodarczą.Z tą niepewnością jutra trzeba nauczyć się żyć
                • tylko_chwilka Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 27.03.13, 21:13
                  Polać Panu, dobrze gada :) Tu nie chodzi o postawę, że mnie się należy. Chciałabym najnormalniej w świecie założyć rodzinę. Ta głupia umowa na czas nieokreślony gwarantuje mi to, że mam płacone podczas ciąży i przysługuje mi urlop macierzyński. A tak co? Zajdę w ciąże, dostanę kop w dupe i co zęby w ściane? A potem gadanie, że dzieci nikt nie chce w tym kraju rodzić. Ciekawe jak mają to zrobić?
                  A akurat chęć bezpieczeństwa finansowego podczas ciąży w wieku 30 lat nie uważam za postawę roszczeniową.
          • Gość: miki Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.static.espol.com.pl 26.03.13, 13:50
            i jeszcze jedno: kto Ci glabie powiedzial, ze osoby nie przyjmujace oferty pracy maja postawe roszczeniowa i zyja z socjalu? a nie wpadlo do durnego lba, ze mozna zyc z oszczednosci? ze wcale nie trzeba byc zarejestrowanym w urzedzie pracy i pobierac zasilku? ze wcale nie trzeba biebac do mopsu po zasilki?? nie wpadlo, nie? a to takie proste jest...
            • Gość: did Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.2-0.pl 26.03.13, 16:48
              Nie ma się co denerwować kolego, ci idioci myślą, że zasiłek przysługuje każdemu bezrobotnemu przez cały czas trwania bezrobocia i że ten bezrobotny okrada ich z pieniędzy i zbija bąki...
              • nchyb Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 18:01
                zasiłek przez dość krótki okres czasu, ale już bezpłatne ubezpieczenie dużo dłużej, a osoby na umowach cywilnoprawnych do niego prawa nie mają, mimo że często bardziej zasługują...
                • Gość: miki Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.static.espol.com.pl 26.03.13, 19:25
                  pomysl czasem zanim cos napiszesz , to nie boli! osoba bezrobotna moze sama placic skladke ubezpieczeniowa do NFZu; ale rozumiem, ze tego nie ogarniasz, bo najwyrazniej Tobie bezrobotny kojarzy sie z patologia i menelstwem. wiec raz jeszcze powtorze - pomysl, bo to nie boli.
                  • nchyb Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 19:44
                    może, tylko zazwyczaj tego nie robi...
                    ty również pomyśl, skoro twierdzisz, ze nie boli, to nie bój się, może faktycznie cię nie zaboli...

                    bezrobotni zarejestrowani od dawna - to w dużej mierze już zawodowi bezrobotni, którzy po to się rejestrują, by mieć to ubezpieczenie, ale pracy nie szukają wcale. Niejedna osoba na forum się z tym nie kryła.

                    Nie wiem z czym tobie kojarzy się bezrobocie, może faktycznie wyłącznie z menelstwem, mi zaś z kilkoma grupami, tylko w jednej z nich właśnie jest owo menelstwo i patologia i wcale nie jest to najliczniejsza grupa.
                    Ale twierdzenie, ze zarejestrowani bezrobotni sami opłacają swoją składkę jest nawet wesołe, to po co się zarejestrowali? Jeżeli dalej cię od myślenia nic nie boli to daj znać po co, bo chyba nikt rozumny nie wierzy że dzięki UP pracę znajdzie. I ze będzie to dobra praca, z godziwymi zarobkami i jeszcze zgodna z kierunkiem wykształcenia. W takie rzeczy to trudniej uwierzyć niż w duszki i elfy... Ogarniasz? czy zaczęło boleć?
                    • nick_do_komentarzy Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 20:00
                      Kolego, te nieliczne przywileje bezrobotnych są finansowane przede wszystkim ze składek pracujących, więc nie wiem co próbujesz sugerować. Przez 3 lata płaciłem maksymalną stawkę składek społecznych (ok. 85 tys. zł rocznie - powyżej tej kwoty nie odprowadza się już składek zus) i wg ciebie nie zasługuję nawet na te ubezpiecznie zdrowotne?

                      Dwa, nie jestem fanem PUPów, ale przepisy wymagają często tego, aby mieć status bezrobotnego, jak przyjdę i powiem, że nie mam pracy to przecież nikt mi nie uwierzy. I zrozum w końcu, że obecnie wielu bezrobotnych nie ma pracy, bo jej zwyczajnie brakuje, a nie dlatego, że nie chce pracować.
                      • nchyb Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 21:11
                        > Kolego, te nieliczne przywileje bezrobotnych są finansowane przede wszystkim ze
                        > składek pracujących, więc nie wiem co próbujesz sugerować.

                        właśnie to sugeruję - że pracujący finansują te właśnie przywileje. Często, nie zawsze, tym którzy sami nic nie wpłacili na ten właśnie fundusz.

                        > Dwa, nie jestem fanem PUPów, ale przepisy wymagają często tego, aby mieć status
                        > bezrobotnego, jak przyjdę i powiem, że nie mam pracy to przecież nikt mi nie u
                        > wierzy.

                        zadam pytanie - jakie przepisy tego wymagają? poza tymi o pomocy społecznej itp...

                        > wierzy. I zrozum w końcu, że obecnie wielu bezrobotnych nie ma pracy, bo jej zw
                        > yczajnie brakuje, a nie dlatego, że nie chce pracować.
                        jak najbardziej w to wierzę. Wierzę i wcale mnie to nie cieszy. Głęboko współczuję młodzieży, absolwentom szkół średnich i wyższych którzy z nadzieją wchodzą po szkole na rynek i nastepuje zderzenie z paskudną rzeczywistością, gdzie pracy brak. Wierzę i jestem o tym głęboko przekonana - o tym co piszesz.

                        Ale jednocześnie wiem, że równie wielu nie ma pracy - bo nie chce jakiejś pracy, ale chce lekkiej, prostej i dobrze płatnej. I często bez refleksji, ze sami nie przedstawiają nic na tyle atrakcyjnego dla drugiej strony, by ta chciała dużo płacić. Niestety, prawa podaży i popytu tu też działaja...
                        A wielu nie chce pracować, ale status bezrobotnego mieć chce...
                        • nick_do_komentarzy Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 21:24
                          Status bezrobotnego jest wymagany np. po to, aby dostać szkolenie, staż lub dofinansowanie.

                          Napisz teraz proszę jakie są warunki otrzymania zasiłku dla bezrobotnych, ile on wynosi i jak długo się go otrzymuje. Podpowiadam, że aby otrzymać zasiłek to trzeba sobie najpierw na niego zarobić. W polskich realiach ten zasiłek to grosze, na pewno ta kwota nie pozwala tobie normalnie funkcjonować.

                          Co do ubezpiecznia zdrowotnego to konstytucja gwarantuje ochronę zdrowia swoich obywateli bezpłatnie, także wyliczanie kto kogo opłaca nie ma sensu. Okazałoby się, że sporej części ludzi nie stać na taką opiekę jaką otrzymują.
                          • nchyb Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 27.03.13, 07:05
                            > Status bezrobotnego jest wymagany np. po to, aby dostać szkolenie, staż lub dof
                            > inansowanie.

                            tylko i wyłącznie wtedy, gdy jesteś faktycznie osobą niepracującą i tej pracy szukasz, bo przecież raczej nikt nie zwalnia się z pracy i nie zostaje bezrobotnym po to, by właśnie na szkolenie pójść itd... :)

                            > Co do ubezpiecznia zdrowotnego to konstytucja gwarantuje ochronę zdrowia swoich
                            > obywateli bezpłatnie, także wyliczanie kto kogo opłaca nie ma sensu.

                            Konstytucja gwarantuje nam również wiele innych ciekawych rozwiązań :)
                            Ach, ten kraj gdzie prawo prawo znaczy, a sprawiedliwość - sprawiedliwość...
                            cholera, znowu ten budzik za wcześnie zadzwonił... :)
                            Niestety...
                            • tomeczek_44 Najpierw praca, potem szkolenie :) 27.03.13, 15:50
                              nchyb napisała:

                              > > Status bezrobotnego jest wymagany np. po to, aby dostać szkolenie, staż
                              > > lub dofinansowanie.
                              >
                              > tylko i wyłącznie wtedy, gdy jesteś faktycznie osobą niepracującą i tej pracy
                              > szukasz,

                              Ostatnio okazało się, że wcale nie:

                              wyborcza.pl/1,75248,13635698,Praca__a_potem_szkolenia.html

                              UP uzależniają przyznanie szkolenia od tego, czy bezrobotny przyniesie informację, że sam sobie znalazł pracodawcę, który go zatrudni. :)
                              • nchyb Re: Najpierw praca, potem szkolenie :) 28.03.13, 06:48
                                no akurat to dobitnie świadczy moim zdaniem o poziomie obsługi osób bezrobotnych w UP
                                niestety UP wg mnie nie służą żadną pomocą osobom szukającym pracy, a jedynie pomagają tym urzędnikom, którzy inaczej sami też szukaliby pracy... a niestety mają ją, ale w większości źle wykonują...
                    • Gość: miki Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.static.espol.com.pl 26.03.13, 20:00
                      " Ale twierdzenie, ze zarejestrowani bezrobotni sami opłacają swoją składkę jest
                      > nawet wesołe, to po co się zarejestrowali? " GDZIE JA TO NAPISALAM???????????????

                      powiem wprost: nie czytasz ze zrozumieniem!!! nie wiem, moze jestes ofiara reformy szkolnej Giertycha?
                      osoba bezrobotna NIE OZNACZA Z AUTOMATU zarejestrowana w PUP
                      • nchyb Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 21:04
                        ale rozmawiamy o takich w tym konkretnym wątku i o ich wyborach i prawie do rezygnacji z ofert pracy i konsekwencjach tego prawa...
                        nie rozmawiamy o osobach które są zamożne, nie pracują bo mają oszczędności, bądź bogatego tatusia. Nie interesują nas w tym watku osoby, ktore stać na to, by nie pracować całe życie i móc wybierać pomiędzy pracą za 10tys zł tygodniowo a grą w golfa na najlepszych polach golfowych świata. Osobach, którym składka zdrowotna do niczego nie jest potrzebna, bo abonamenty w najdroższych klinikach Europy mają. Nic nam do wyborów takich osób, bo konsekwencje ich wyborów i rezygnacji z pracy, która im nie odpowiada - w żaden sposób nas nie dotyczą.

                        Do zrozumienia tego nawet matura od Giertycha nie byłaby potrzebna, a ty nie zrozumiałaś?

                        • nchyb Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 21:15
                          przy okazji - czy dostrzegasz różnicę pomiędzy osobami bezrobotnymi, a nie pracującymi i niepracującymi. Chyba nie, bo zdaje się piszesz o tych drugich, określając ich mianem tych pierwszych...
                          Może gdybyś chociaż tę giertychówkę ukończyła, byłoby ci prościej?
                        • Gość: miki Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.static.espol.com.pl 26.03.13, 21:36
                          rozmawiamy o osobach, ktore nie zgadzaja sie robic za klauna w firmie i o sposobach rekrutacji, ale Ty jak pijany plotu uczepiles sie bezrobotnych, zasilkow itp. najwyrazniej nie zrozumielas co autorka chciala przekazac w tym liscie. trudno, nic na to nie poradze.
                          • nchyb Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 27.03.13, 07:09
                            skoro tak twierdzisz...
                            to pław się dalej w swoim zrozumieniu ...

                            jeżeli autorkę stać na niepracowanie (takie osoby raczej wiele z urzędami i agencjami krzaczkami nie mają do czynienia - ale ty wiesz lepiej) i dobrowolnie odrzuca każdą propozycję, w której coś jej nie pasuje, to niech odrzuca, a ty z nią.
                            Tylko bez jęków, że państwo ma wam coś zapewnić i że jesteście takie misie, które mówią nalezy mi sie...
                            i tyle, moze zrozumiesz, gdy już od swojego płotu odpadniesz i przetrzeźwiejesz mentalnie...
                            • Gość: miki Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.static.espol.com.pl 27.03.13, 11:06
                              > jeżeli autorkę stać na niepracowanie (takie osoby raczej wiele z urzędami i age
                              > ncjami krzaczkami nie mają do czynienia - ale ty wiesz lepiej) i dobrowolnie od
                              > rzuca każdą propozycję, w której coś jej nie pasuje, to niech odrzuca, a ty z n
                              > ią.

                              no coz misiaczku, nadal nie kumasz. az tak zabolalo, ze ktos moze odrzucic kretynska oferte pracy i nie zdychac przez z to glodu?
                              kobieta nigdzie nie napisala, ze czegos chce od panstwa, ze cos jej sie nalezy, ze ktos ma jej cos dac i utrzymywac dozywotnio. czytam twoje wywody i dochodze do wniosku, ze wtorny analfabetyzm w Polsce, to juz chyba nie margines, tylko istna plaga
                              • nchyb Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 27.03.13, 13:47
                                > no coz misiaczku, nadal nie kumasz.

                                sama ze sobą rozmawiasz? to pogadaj, na jednym poziomie będziecie, mnie już nie bawisz, cześć...

                                ps
                                a ty wtórny czy pierwotny? rozumiesz pytanie, czy ktoś ci objaśni?
                                nie musisz się silić na odpowiedź, ja już tu do ciebie nie zajrzę...
                                • Gość: Mirek Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: 212.180.201.* 28.03.13, 23:58
                                  a nych co dzisiaj paliłeś? Masz problem ze zrozumieniem czy jesteś jakimś problematycznym rekruterem??
                • Gość: mający pojęcie Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 10:55
                  > zasiłek przez dość krótki okres czasu, ale już bezpłatne ubezpieczenie dużo dłu
                  > żej, a osoby na umowach cywilnoprawnych do niego prawa nie mają, mimo że często
                  > bardziej zasługują...

                  Bezpłatne ubezpieczenie? Kolego, stuknij się w swój durny łeb!
                  Po pierwsze, to nie bezrobotny sobie wybiera, czy składka zdrowotna zostanie opłacona. To państwo wymyśliło, że składka jest obowiązkowa, więc niech państwo bezrobotnemu tę składkę opłaca. Trudno, że ktoś kto nie ma dochodów miałby jeszcze płacić jałmużnę na NFZ.
                  Po drugie, jak ktoś Idze do lekarza, to nie z własnego widzimisię, tylko dlatego, że MUSI.
                  Po trzecie, "darmowa" jest sama wizyta, a za większość usług i tak się płaci z własnej kieszeni.
                  Po czwarte, w rzeczywistości nikt nie opłaca składek za bezrobotnego. W praktyce jedynie wirtualne złotówki są przeksięgowywane z budżetu do NFZ, czyli przelewa się z próżnego w puste, więc twierdzenie jakoby pracujący łożyli na składki bezrobotnych jest wierutną bzdurą!
                  Po piąte i ostatnie, nie wiem co za bzdury pleciesz, że na umowach cywilnoprawnych nie ma się ubezpieczenia. Mi na umowie zleceniu zawsze ściągali składkę na ZUS i NFZ - nie było opcji żeby nie płacić.
          • Gość: guru Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dynamic.chello.pl 26.03.13, 16:58
            co za pogarda dla ludzi pracy a fe



          • feelhot Piotrusiu-tobie to sie w główce poprzewracało:P 26.03.13, 17:37
            W kryzysowej Anglii pracownik zwykły w tesco-kasjerka-moze jak ma uzbierany jakis tam wkład dostać kredyt hipoteczny na niższy niż w Polsce procent, na 20-30 lat i kupić jakąś klitke typu 1 bedroom flat leasehold, bo na 2-3 bedroom house freehold to nawet Anglików z kasą nie stać, chyba ze kupili dawno-gdy były niskie ceny. Zwyczajny pracownik może lecieć na wakacje na Mauritius-czego sam jestem przykładem. A co do firmy-to miałem ją kiedyś gdy mieszkałem w Polsce-zarabiałem, płaciłem pracownikom uczciewie-była wolność gospodarcza-ale i brak pewnych koniecznych w normalnym kraju /Polska nigdy nie była normalnym krajem/ przepisów. Majac firme stać mnie było z partnerem, który tez ciezko pracował leciec na Bali. Teraz w Polsce nie stać na nic oprócz domu-za to pracy nie ma. W UK za to ceny takie ze tez nas-Polaków nie stać na porządny dom. Ale skoro domy w Polsce są tak tanie-to kazdego winno być z normalnej pracy stać i na zycie w Polsce, i na wakacje i na dom.
            Ziać chamstwem i złością możesz sobie do woli. Jeszcze napisz jaką firme prowadzisz, aby potencjalni pracownicy nie starali sie o prace u takiego potwora!
          • Gość: VRR Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.unitymediagroup.de 26.03.13, 17:50
            Nie wypowiadaj się o Niemcach, bo nie masz o nich najmniejszego pojęcia. Tutaj najniższy zasiłek (ALG II) wynosi w przeliczeniu średnio ponad 3 tys. zł (zalezy od kosztów mieszkania) na samotna osobe dorosłą + darmowe ubezpieczenie chorobowe obejmujące także opiekę dentystyczną i korony oraz mosty protetyczne.
            Osoba bezrobotna w Niemczech nie ma obowiązku podjęcia pracy w nie swoim zawodzie, a okres pobierania zasiłku ALG II NIE jest ograniczony czasowo, choć co poł roku trzeba ponawiac wniosek o jego wypłacanie. W praktyce jeśli ktos nie chce podjąc pracy, to siedzi w domu, ogląda TV i pobiera 3 tys. zł.
          • Gość: c Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dynamic.mm.pl 26.03.13, 20:18
            i takich właśnie durni jak Pan Piotr należy tępić.
          • Gość: hahaha Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.marsoft.net 27.03.13, 08:48
            Gość portalu: Piotr napisał(a):


            > co do roszczeń do hipoteki to są one doprawdy śmieszne - w bogatych krajach zac
            > hodu mniejszość strać na kredyt hipoteczny na dom i to jest normalne, a nie to
            > że jakaś tam kadrówka, czy urzędniczyna zadłuża się na klatkę w bloku. biedota
            > nigdy nie miała własnych domów

            ha,ha, ha, pan Piotr nie ma zielonego pojęcia o życiu w bogatych krajach zachodnich. Żadna "kadrówka" ani ichnia "urzędniczyna" nie klepie tam biedy, i to że mają domy, mieszkania, kredyty hipoteczne to jest norma a nie wyjątek. Puknij się w makówkę arogancki pajacyku, nawet osoba wykonująca najprostsze prace może tam liczyć na godne życia i szacunek (wiem, wiem, nie znasz tego słowa).
          • arekk79 Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 28.03.13, 08:33
            Jak czytam takie wypowiedzi ja te to ręce opadają. Jak widać tak zwana ekonomia wyprała mózgi niektórym internautom, a może nawet większości niestety... Obecny system kapitalistyczny jest niewydolny i trzeba go zmienić. Inaczej nawet tacy jak Piotr za jakiś czas będą wyć i błagać o robote...
            antypolityczny.blog.pl/
          • Gość: gwarag Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.gtlservice.com.pl 28.03.13, 12:46
            gościu wypad tam skąd wypełzłeś ! nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz, czy każdy musi być lekarzem, inżynierem lub właścicielem firmy ? nie masz pojęcia o bogatych krajach gdzie zwykli ludzie mają pracę która pozwala im żyć na poziomie zapewniającym normalną egzystencję , czy normalny pracujący człowiek to biedota ? bzdury
            czy każdy musi pracować za grosze - jak widać na przykładzie bogatych krajów nie , no ale w naszej rzeczywistości każdemu nowobogackiemu wydaje się że całą resztę to można dymać bezkarnie
          • Gość: marek Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.13, 19:32
            Popieram pana Piotra

            Jestem przedsiębiorcą, prowadzę własną firmę i zatrudniam obecnie około 35 osób. Tylko osoba prowadząca własny biznes, i zaniego odpowiedzialna jest w stanie zrozumieć z jaką się to wiąże odpowiedzialnością , stresem , wysiłkiem itp.

            Jest mi przykro czytać listy takie jak powyżej. Prowadząc rekrutację oczywiście należy od początku informować kandydata jakie są warunki i oczekiwania wobec pracownika. Tego wymaga zwykła uczciwość. Ale proszę również zrozumieć i zaakceptować, że to ja jako właściciel firmy i manager ustalam jakie wartości obowiązują w mojej firmie i czego oczekuje od pracownika. Jeżeli np oczekuję, iż będzie dla mnie wykonywał prace "prywatne" (np. chodził do sklepu po fajki) to pracownik ma wolność wyboru i takiej oferty nie przyjąć.

            Rynek jest jaki jest. Kilka lat temu nie mogłem znaleźć pracowników oferując wynagrodzenie 2000 na rękę. Dzisiaj kandydaci mówią o akceptowalnym wynagrodzeniu na poziomie 1500 netto. Kiedyś płaciłem więce- dzisiaj płacę mniej. Czy ja jestem idiotą żeby płacić ludziom po 3 tys? Przecież to moje pieniądze !!! To ja poręczam osobiście kredyty bankowe na 6 milionów złotych. Jak będę źle prowadził biznes to nawet moje dzieci tego nie spłacą, stracę dom i dorobek całego życia. Moi pracownicy (w wiekszości) o godz 16.30 myją szklanki i jada do domu. Ja pracuję codziennie do 18 lub 19.

            A na spotkania rekrutacyjne przychodzą ludzie którzy na prawdę niewiele sobą reprezentują. Ciężko jest znaleźć kandydata który wie czego chce, ma ochote pracować, akceptuje fakt że w godzinach pracy nie załatwiamy spraw prywatnych, ograniczamy do minimum czas na prywatne rozmowy telefoniczne, nie chodzimy po internecie po stronach w rodzaju facebook, nie spędzamy czasu na rozmowach w rodzaju: co dzisiaj ugotuję na obiad i co się wydarzyło w ostatnim odcinku serialu "Hela". To jest czas za który ja płace pieniądze i oczekuję że będzie on spożytkowany na pracę bo tak się umówiliśmy zawierając umowę.

            Niby niewiele, ale niewielu pracowników ma ochotę sprostać tym prostym kryteriom. Łatwiej jest zrobić ze mnie "kapitalistę", krwiopijcę, zamordystę.

            pozdrawiam i poszukującym prqcy życzę sukcesów
            Marek
            • Gość: kar Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.adsl.inetia.pl 28.03.13, 22:03
              No jak płacisz 1500 to się nie dziw, że pracownicy będą mieli w nosie twój poważny interes życiowy. Każdemu przy takich warunkach chodzą po głowie myśli, że to tylko chwilowa robota, że jeszcze parę miesięcy, rok i trzeba szukać nowego zajęcia, być może też za 1500, ale przynajmniej człowiek od monotonii nie zwariuje. Dajesz ludziom więcej, dajesz im pewność i poczucie stabilności - otrzymujesz w zamian lojalność i traktowanie twojej firmy poważnie i pomoc w realizacji twojego życiowego planu, a z głodu nie zdechniesz i tyłka ci nie urwie. Generalnie z głodu tak łatwo się nie zdycha. Ale ty im nie dasz, bo:
              a) konkurencyjni hochsztaplerzy wiedzeni korwinowską (tak samo jak i ty) logiką chrzanią prawo i zatrudniają ludzi na pół czarno i nie będziesz mógł z nimi konkurować; b) będziesz musiał żyć skromniej i wśród rzeszy nowobogackich, na którym to towarzystwie ci bardzo zależy i nie będziesz cieszył się wystarczającym uznaniem, a prestiż twój będzie niewysoki. No, ale oczywiście wszystkiemu winne złodziejskie podatki, jakby nigdzie indziej ich nie płacili. I tak to się w kółko Macieju kręci nasz nuworyszowski kapitalizm. Frak jednak leży dopiero w trzecim pokoleniu.
              • Gość: marek Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.13, 18:18
                Nie bardzo rozumiem, dlaczego mnie obrażasz i nie na temat usiłujesz suponować, że zależy mi na tym lub tamtym.

                W protestanckim modelu życia i świata ludzi ciężko pracujących i osiągających sukcesy darzy się szacunkiem. Są oni wzorem do naśladowania. Kraje, w których ta religia jest dominująca stoją na znacznie wyższym poziomie rozwoju cywilizacyjnego ( włącznie z szacunkiem dla praw pracowników, a z drugiej strony pracodawców ) niż nasza ojczyzna.Tobie jak rozumiem (katolik?) wygodniej jest obciążać mnie za swoje frustracje i to, że mi się do czegoś chce dojść, jestem w tym skuteczny i szanując pieniądze oferuję za pracę takie a nie inne wynagrodzenie.

                PS. Płacę podatki za siebie i za swoich pracowników
                PS2. Lubię czerpać radość z życia i skromność oraz pokorę zostawiam dla obszarów które dotyczą oceny samego siebie oraz innych ludzi
                PS3 Pracownica którą ostatnio zatrudniłem za 1500 pochodzi z Mazur. U siebie w miejscowości nie miała szans na zatrudnienie. Dzięki możliwości którą jej stworzyłem odzyskała jakiś cel w życiu i znowu czuje się potrzebna. To nie moja opinia tylko jej zdanie
            • Gość: . Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dynamic.chello.pl 28.03.13, 22:09
              Znamienne, że pod tym akurat postem nie ma (przynajmniej w tej chwili) żadnych komentarzy. W pełni zgadzam się powyższym - jest to bardzo rozsądne i ze wszechmiar uczciwe, otwarte postawienie sprawy. Niestety też obserwuję to nad wyraz często, że wielu pracownikom brakuje po prostu etosu pracy (pojęcie zapewne szerzej w tymże pięknym kraju nieznane...), stąd też m.in. wykorzystywanie czasu pracy do wszelkich czynności jak najmniej z nią związanych przy jednoczesnym niezachwianym wyobrażeniu o własnej wysokiej wartości. Piszę to zresztą jako pracownik, ponieważ obserwuję, że tego rodzaju zachowania "gapowiczów" najczęściej odbijają się później na tych "jeleniach", którzy faktycznie rzetelnie pracują. W normalnej sytuacji, gdy dwie strony zgadzają się na taką a nie inną formę współpracy, to się potem obie do zapisów umowy powinny stosować. Np. umawiamy się, że pracować w czasie pracy, a nie pracować poza nim. Prościej tego wyrazić chyba nie można i póki tego rodzaju podstawowe zasady nie zostaną przyswojone, póty światy pracodawcy i pracobiorcy nie będą mogły się spotkać jako dwie równe strony, które chcą coś RAZEM zrobić.
        • Gość: Jarek z Wrocka Masz całkowitą rację !!! IP: *.play-internet.pl 26.03.13, 13:24
          Borykam się z tym samym problemem od kilku lat !! Rekruterzy i inne dziadostwo z tzw agencji pracy to jedna wielka ściema !! Nie uczestniczę w tym cyrku małp tylko szukam znajomości i przez znajomych i dopiero to daje efekty !! Bez tego nigdy już nie znalazłbym pracy !! Smutne ale prawdziwe !! traktujcie te łajzy co nazywają się rekruterzy jak śmieci !! Ignorujcie ich i n ie chodźcie na te głupie spotkania !! Taki pseudorekruter jak nie będzie miał wyników dzięki wam to sam wyleci na zbity pysk z roboty !! Czego im wszystkim życzę z całego serca !!
          • Gość: . Re: Masz całkowitą rację !!! IP: *.dynamic.chello.pl 29.03.13, 21:53
            Może gdybyś zaczął pisać normalne zdania po polsku i kończyć je kropką byłoby łatwiej...
        • adampan Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 27.03.13, 22:19
          No ja nie wiem czy zadłużenie się na 30 lat to życie jak normalny człowiek, chyba coś odwrotnego
        • Gość: . Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dynamic.chello.pl 29.03.13, 21:52
          To proste - nie odpowiadają ci warunki zatrudnienia, to, że szef we własnej firmie robi co chce (póki nie łamie prawa i nie zachowuje się niemoralnie - wolno mu, w końcu to jego podwórko), obawiasz się utraty pracy z dnia na dzień - zatrudnij się sama i zostań swoim szefem. Ze wszystkimi tego konsekwencjami, wadami i zaletami. Bo prawda jest taka, że szef odcina kupony od twojej pracy, ale i ponosi ryzyko, tak samo jest na samozatrudnieniu - jak jest dobrze to jest ci dobrze, jak jest źle, to jest ci źle. W firmie, dopóki nikt cię nie zwolni zazwyczaj jest tak samo - względnie bezpiecznie i bez fajerwerków. Ciężko się oprzeć wrażeniu, że obecnie "młodzi, zdolni i wykształceni" oczekują, że praca sama do nich przyjdzie (przecież są tacy faaajni), min. 5000 zł na rękę, służbowy samochód, odpowiedzialna i rozwojowa praca, a do tego pewność zatrudnienia do emerytury. Tymczasem takich stanowisk (nie tylko w Polsce) jest stosunkowo niewiele i na pewno się ich nie zdobywa pisząc listy do gazety i podważając kompetencje innych osób. Zamiast narzekać - udowodnij, że jesteś od nich lepsza!
          • Gość: tez tak myslę Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.13, 22:24
            Dobre.

            Niestety w naszym kraju jesteś raczej przedstawicielem grupy pracodawców. Analiza jest zbyt trzeźwa.

            pzdr

            Marek
      • Gość: bezrobotny Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 13:28
        Od ponad roku jestem bezrobotny. Byłem na kilkunastu już rozmowach kwalifikacyjnych i powiedzieli mi że się odezwą a jednak do dzisiaj nikt nie zaproponował mi pracy. Już przestałem jeździć na rozmowy kwalifikacyjne bo mnie po prostu na to nie stać. Taki wyjazd kosztuje bilety autobusowe przeważnie z przesiadką około 15 złotych a za taką kwotę mam już dobry obiad dla moich dzieci. Widzę że pracodawcy nie traktują poważnie potencjalnych pracowników więc uważam że niema sensu wydawać pieniędzy na nie poważne rozmowy.
        • Gość: Wojtek To pracodawca ma przyjechać do Ciebie? IP: *.gdynia.mm.pl 26.03.13, 13:46
          No bo nie wiem, jak zdobędziesz pracę, nie stawiając się na rozmowy.
          • Gość: moe To dowodzi,że należy ostrożnie podchodzić do ofert IP: *.homenett.pl 26.03.13, 13:58
            Dlatego,że mozna ,wydać wszystkie pieniądze na same dojazdy,często praca moze być w innym mieście.
            Również praca moze powodować minusowy zarobek ,więcej sie wyda niz zarobi.
            Czyli faktycznie sporo ofert należy z mety odrzucić np. składanie długopisów,remont schodów 8 zł za godzinę itp.
          • Gość: qqq Może np. zadzwonić. IP: 195.82.180.* 26.03.13, 19:17
            Przecież większość rozmów kwalifikacyjnych można z powodzeniem przeprowadzać przez telefon. Po co ta cała szopka ?

            Jeden telefon z pytaniem co dana osoba robiła wcześniej, jakie są jej umiejętności (parę pytań branżowych), zdolności językowe (krótka konwersacja w danym języku) i najważniejsze OCZEKIWANIA PŁACOWE i podejrzewam, że na dzień dobry można by wyeliminować z 50% kandydatów nie spełniających kryteriów, Przy okazji zaoszczędziłoby się czas rekrutującego i rekrutowanego.

            Tyle, że takie podejście nie bardzo odpowiada ejcz-arowcom bo nagle okazałoby się, że jest ich stanowczo za dużo.

            A tak mamy klasyczny samograj, na ogłoszenie zgłasza się kilkadziesiąt osób, każdą trzeba "przesłuchać" na osobności, a więc jedna pani z haeru sobie nie poradzi, trzeba jej zatrudnić koleżankę do pomocy. Cóż za ciężka praca ! Panie rekrutują na jakieś mało istotne stanowisko szeregowego pracownika, a później mogą się żalić w GW, że trudno dzisiaj o pracownika. Ludzie to czytają, piszą wycackane CV, ćwiczą autopromocję, wysyłają jeszcze więcej cv (determinacja !) i historia się powtarza, nadchodzi jeszcze więcej cv, trzeba jeszcze więcej pań zatrudnić do ewaluowania dokumentów, znalezienie pracownika urasta już do rangi zdobycia Mt. Everest itd. itp
            • Gość: tosia Re: Może np. zadzwonić. IP: *.fs.net.pl 26.03.13, 20:53
              popieram - prace w oobecnej firmie zdobylam po 3 rozmowach kwalifikacyjnych - telefonicznych! nie bylo dla nikogo problemem, ze nie ogladali mnie na rozmowie, bo to w koncu nie o wyglad chodzilo, ale o kompetencje.
              i to nie jest odosobniony przypadek - w poprzedniej firmie pierwszy etap rektutacji tez odbywal sie przez telefon - nie trzeba od razu sie spotykac, zeby wstepnie ocenic, czy pracownik sie nadaje.
            • nchyb Re: Może np. zadzwonić. 27.03.13, 15:08
              > A tak mamy klasyczny samograj, na ogłoszenie zgłasza się kilkadziesiąt osób, ka
              > żdą trzeba "przesłuchać" na osobności, a więc jedna pani z haeru sobie nie pora
              > dzi, trzeba jej zatrudnić koleżankę do pomocy

              ty w to wierzysz?
              na ogłoszenie przychodzi kilkadziesiąt do kilkuset ofert - z reguły nastepuje szybki rzut oka na interesujący pracodawcę fragment cv i 90% odpowiedzi trafia na półke - wkrótce do kosza. Zaledwie kilka osób zaprasza się na rozmowy. Dopiero jeżeli żadna z nich nie odpowiada pracodawcy, (lub - co rzadsze - żadnej nie odpowiada praca w tej firmie) sięga się na pólkę i kilku kolejnych zaprasza.
              Ale nikt raczej nie rozmawia ze wszystkimi od nadesłanych aplikacji. Wstępna selekcja większość odrzuca od ręki...
        • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Bezrobotni zarejestrowani nie muszą mieć biletu IP: *.dynamic.chello.pl 26.03.13, 23:26
          Wystarczy "kwit" z pośredniaka. Coś się zmieniło, czy może nie zainteresowałeś się, jak te 15 zł na obiad dla dzieci zaoszczędzić, nie rezygnując z przemieszczania się po mieście?
          • Gość: Grzesiek Re: Bezrobotni zarejestrowani nie muszą mieć bile IP: *.play-internet.pl 27.03.13, 00:54
            A w którym mieście w Polsce zarejestrowany bezrobotny ma darmową/ulgową komunikację?
            • tomeczek_44 Re: Bezrobotni zarejestrowani nie muszą mieć bile 29.03.13, 00:20
              Gość portalu: Grzesiek napisał(a):

              > A w którym mieście w Polsce zarejestrowany bezrobotny ma darmową/ulgową komunikację?

              Zdaje się, że w Warszawie ma ale tylko jadąc do UP na obowiązkową wizytę lub z niej. A to nic nie daje, bo przecież powinien jeździć za pracą po firmach a to kosztuje znacznie więcej.
      • Gość: bezrobotna Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 26.03.13, 13:37
        Ja również zostałam zwolniona nagle, jednak nie miałam problemu żeby umiejscowić swój wykształcony tyłek w kolejnym cyrku. Tak to prawda, czuję się jak małpa w dżungli. To prawda, że pracodawca często kłamie, ubarwia i mami obiecankami, które nie mają szans ziścić się w realnym życiu. Ja na przykład jestem na umowie śmieciowej, pomimo obiecanek, że będzie ta na stałe. Zadawalam się kwotą 1500, pomimo tego, że obiecują gruszki na wierzbie (czekam na te 2200 ) , wykonuje obowiązki swoje i innych, pracuje więcej niż powinnam. To firma rodzinna, więc jako asystentka zamieniam się w nianię, sprzątaczkę itp BO PRZECIEŻ księżniczką nie jestem, tylko kreatywną kobietą po studiach , która żadnej pracy się nie boi i którą można wykorzystac na najniższą krajową.....ehhh trza kupić ten bilet na ryanaira.....
        • marlusia82 Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 13:52
          Szukam pracy od września. Na początku wybieram tylko interesujące mnie oferty. W końcu mam studia, podyplomówkę, znam angielski i trochę niemiecki. Doświadczenie też jest. Mija miesiąc, drugi, trzeci. "No tak, zima. To nie najlepszy czas na znalezienie pracy"- tłumaczę sobie. przychodzi styczeń, moje wymagania spadają. Zaczynam szukać czegokolwiek, choć trochę związanym z tym co robiłam dotychczas. Dzwonią, zapraszają. Dyskretnie pytam o formę zatrudnienia - zlecenie, system prowizyjny bez podstawy, własny samochód (bez zwrotu kosztów amortyzacji), nielimitowany czas pracy - siet! Przecież muszę za coś zapłacić przedszkole, kredyt, za coś żyć i mieć czas dla dziecka. Tak, dla dziecka, bo chcę pracować aby żyć, a nie żyć żeby pracować. To chyba powinno być normalne!
          Mija kolejny miesiąc... Może być nawet obsługa klienta, może być nawet sprzedawca. Okazuje się, że na pierwsze moje kwalifikacje są za niskie (hahaha), na drugie za wysokie, bo może zechcę wygryźć kierownika czy dostać się do biura. Niestety...
          Widać jestem nieudacznikiem, bo potrzebuję i pracować i zapewnić prawidłowy, emocjonalny rozwój własnemu dziecku, żeby w przyszłości nie wyrosło na takich sukinsynów jak niektórzy panowie na tym forum.
          [url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/ex2b73sbrqq404rh.png[/img][/url]
          • Gość: Nieudacznik II Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.pabianice.msk.pl 27.03.13, 20:08
            Marlusia82, czytam ten Twój list i zastanawiam się czy to ja go napisałam? Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Wysłałam już CV na 197 ogłoszeń od czerwca, byłam na 7 rozmowach kwalifikacyjnych (mniejszy lub większy cyrk, czasem do bólu "ustawiany" pod swojego kandydata) i nic. Nawet nie zawsze oddzwonili. Na swoje nieszczęście byłam zatrudniona na stanowisku kierowniczym, więc jak wysyłam cv na przedstawiciela czy do obsługi klienta - nie mam żadnych szans. A po ponad pół roku szukania moje wymagania też drastycznie spadły...
      • Gość: Wojtek Jestem na własnej działalności IP: *.gdynia.mm.pl 26.03.13, 13:45
        Pani Agato, już odpowiadam. Bo polska gospodarka jest jeszcze słabo rozwinięta, a co gorsza skrępowana mnóstwem głupich przepisów.

        Może nigdy nie doświadczyłem podobnych problemów co Pani, ale od 6 lat pracuję na własnej działalności i mimo że czasem jest trudno, to chyba lepsze niż użeranie się z szefem.
      • szmecierecie Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 13:50
        "Chociaż mam swoje lata, notorycznie jestem zmuszana szukać kolejnej pracy. I nigdy ze względu na to, że byłam złym, niekompetentnym, źle pracującym nabytkiem."

        Jacy ci pracodawcy głupi, taki diament, a zawsze wywalają.
        • Gość: miki Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.static.espol.com.pl 26.03.13, 13:57
          a moze nie wywalili, tylko sama odeszla, co??? nie kazdy lubi robic za pajaca na linie...
          • szmecierecie Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 16:53
            Gość portalu: miki napisał(a):

            > a moze nie wywalili, tylko sama odeszla, co??? nie kazdy lubi robic za pajaca
            > na linie...

            Skoro napisała "jestem zmuszana" to chyba nie to samo "notorycznie rezygnuję z pracy".
            • Gość: miki Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.static.espol.com.pl 26.03.13, 18:41
              zmuszana nie znaczy zwolniona przez pracodawce. sytuacja ja mogla zmusic do dobrowolnego odejscia. jeszcze raz powtorze: nie kazdy lubi robic za pajaca i klauna
              • szmecierecie Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 27.03.13, 08:45
                Gość portalu: miki napisał(a):

                > zmuszana nie znaczy zwolniona przez pracodawce. sytuacja ja mogla zmusic
                > do dobrowolnego odejscia.

                Tzn co? Ciągle dzieci rodzi i nie jest w stanie tego pogodzić z pracą czy ciągle przeprowadza się, a może ciągle likwidują połączenia autobusowe i kolejowe więc nie jest w stanie dojechać?

                Pewnie, że nie każdy lubi robić z siebie klauna, ale ta pani najwyraźniej tak.
        • tomeczek_44 Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 29.03.13, 00:22
          szmecierecie napisał:

          > Jacy ci pracodawcy głupi, taki diament, a zawsze wywalają.

          Diamenty są drogie. Tańsi są stażyści (najlepiej bezpłatni).
      • Gość: stary pijak Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: 176.111.229.* 26.03.13, 14:00
        Taki dialog mi się przypomniał:
        Tato: - Jak poszedł egzamin?
        Córka: - no, oblałam.
        - A co się stało?
        - Komisja była głupia.
        - To ty tam poszłaś komisję oceniać?
      • Gość: moe Gdzie moze być Praca:) IP: *.homenett.pl 26.03.13, 14:14
        W wyniku globalizacji ,pracy więcej nie będzie .
        Moze być w kontaktach z Chinami ,towar w tą czyli do nas w drugą ..hm może gotówka (bankowość)
        Transport ,kolej ,drogi(obsługa)
        Energia,prąd musi być.
        Wojsko,a zwłaszcza policja tłumienie zamieszek głodnych polskich roboli.
        Służby specjalne ,to samo ,inwigilacja głodnej hołoty
        Ekonomiści (wyższe wykształcenie ,znajomość chińskiego itp języków).
        Informatycy (dział księgowości,handlu,znajomość ekonomii) .
        To tam w te miejsca jeżeli macie plecy, to się pchajcie .
        Dzieci i zony ,ewentualnie kochanki rożnych polityków (samorządy,posłowie itp)to lecą do administracji państwowej ,liczą tam Vaty i pity he he,tam to ciężej sie wepchać.Może uda sie za sex z jakim kierownikiem referatu ?
        Ja tam nie wnikam liczy sie skutek :)
        • feelhot Re: Gdzie moze być Praca:) 26.03.13, 17:58
          Wiesz co? Jestem ekonomistą, no skończyłem wyższą uczelnie-niestety w Polsce i dla własnej satysfakcji. Niestety nie znam chińskiego a jedynie angielski. Niestety nie znalażłem pracy w UK poza Londynem, a w Londynie znalazłem jedynie zwykłą prace:( 5 lat szukałem pracy za Ł30K+ rocznie i nic. W Londynie na dom mnie nie stać, w Polsce stać mnie na dom bez kredytów, za to w Polsce nie ma dla mnie pracy-no przykro, nawet zwykłej pracy:P Przecież praca nie nazwe siedzenia na kasie w oddziale koncernu, który na sklep zatrudnia 4 razy mniej ludzi, wprowadza normy wykonania w porównaniu do Londynu 2-3-krotnie wieksze a jednocześnie płaci 5 razy mniej niż w Londynie. To jest chore:P
          • Gość: Gosc Re: Gdzie moze być Praca:) IP: *.bb.sky.com 28.03.13, 16:40
            A widzisz - tak ja jak i moja zona mielismy prace w PL za bardzo przyzwoite pieniadze a po wyjezdzie z wariatkowa bez problemow tez znalezlismy prace w UK za o wiele wiecej niz £30k. Zastanow sie nad swoimi kwalifikacjami I znajomoscia jezyka. Powaznie. Wielu ludziom udaje sie miec to wszystko o czym ty jeczysz.
        • Gość: zawody na kryzys Lekarz, ksiądz, mechanik, prostytutka IP: *.dynamic.chello.pl 26.03.13, 23:41
          Kościół będzie istniał zawsze. W ciężkich czasach ludzie nawet bardziej się modlą i nawracają. Potrzebują duchowego wsparcia- ksiądz nie zginie. Lekarz- potrzebny zawsze i każdemu bez względu na okoliczności- wiadomo. Mechanik "od wszystkiego" w warunkach kryzysowych też jest na wagę złota. Ludzie będą mieli sporo starych, psujących się rzeczy bez możliwości ich serwisowania lub wymiany na nowe, a przy tym niezbędnych. W kryzysowych latach 80. fachowcy (często dyplomowani inżynierowie) od pralek, lodówek, telewizorów czy samochodów robili niesamowitą kasę. Prostytutka- wiadomo. Zawsze sobie poradzi. Nawet w najbiedniejszych czasach znajdą się tacy, których będzie na nią stać. Ostatnio jakby więcej "tirówek" na poboczach się widuje, i to mimo mrozu...
      • Gość: pracująca żal mi was IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 15:04
        12 lat temu wytykano mnie palcami za bardzo odważną decyzję życiową i mówiono, że źle skończę (rzuciłam ekonoma rok przed maturą mając średnią ocen powyżej 4). Przez tewszystkie lata bardzo ciężko pracowałam i kształciłam się. Sypiłałam często po kilka godzin na dobę. Zwłaszcza jak zbiegała się sesja na studiach z gorącym okresem w pracy. Od kilku tygodni kompletuję sobie zespół w nowym miejscu pracy i przychodzą moi ówcześni koledzy z klasy... piszą w cv dobra znajomość języka niemieckiego i nie potrafią po niemiecku odpowiedzieć na pytanie gdzie uczyli się języka.
        Nie spałam z nikim, aby znaleźć dobrą pracę, podczas rekrutacji zadaję rozsądne pytania, ktore pomogą mi określić, czy kandydat idzie moim tokiem myślenia i nie oddzwaniam do tych, których ostatecznie nie zdecydowałam sie przyjąć, bo nie mam na to czasu. Jesli ktoś jest ciekaw odpowiedzi, sam dzwoni i dopytuje.
        Swego czasu ciężko pracowałam. Moja duma siedziała głęboko w kieszeni. Nieraz doznałam upokorzenia, ale przetrwałam tamte czasy, bo dążyłam do celu. Teraz mam nieco lżej, ale też nie będzie łatwo. Mam odpowiadac za prace innych... niektórzy wiedza o czym mówie. Mój zespół ma od początku świadomość, że im mniej strosu będe miała przez ich lenistwo, tym chętniej będe negocjowała z górą lepsze warunki pracy. Odezwę sie za pół roku ;)
        • Gość: bezrobotna Re: żal mi was IP: *.dynamic.chello.pl 26.03.13, 15:20
          W takim razie zgłaszam swoją kandydaturę, chociaż by na sprzątaczkę. Szanowna Pani gdzie mogę się wstawić do pracy?
          • tomeczek_44 Re: żal mi was 26.03.13, 15:52
            Gość portalu: bezrobotna napisał(a):

            > Szanowna Pani gdzie mogę się wstawić do pracy?

            "wstawić"? W każdym barze, albo też i w domu. :)
          • Gość: goniec Re: żal mi was IP: *.204.57.163.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.03.13, 21:34
            Mieliśmy taką panią od HR i takich tam w biurze, która kazała nam do niego przyjeżdżać i upijać się o danej godzinie, zwykle koło południa, żebyśmy dojechali na to picie z różnych miejsc w Polsce. Koleżanko M., twoje "wstawić się" było jedyne w swoim rodzaju, to musisz być ty. Nadal nic?
          • Gość: gosc2 Re: żal mi was IP: *.icpnet.pl 26.03.13, 23:11
            "wstawić" można się w pracy, nie do pracy:)
          • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Wstawiasz się do pracy? IP: *.dynamic.chello.pl 26.03.13, 23:48
            To nie dziwota, żeś bezrobotna!
        • konto.do.komentarzy Re: żal mi was 26.03.13, 15:29
          "nie oddzwaniam do tych, których ostatecznie nie zdecydowałam sie przyjąć, bo nie mam na to czasu"
          W tej pogoni, jak widać, zabrakło czasu na naukę kultury.
          • Gość: r-mi[off] Re: żal mi was IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 10:49
            Może gdyby ludzie nie wysyłali po 200 CV hurtem do wszystkich jak leci i nie pisali w nich głupot... to rekruterzy by mieli czas oddzwaniać.
            • nick_do_komentarzy Re: żal mi was 27.03.13, 10:58
              A może gdyby podać przy ogłoszeniu widełki płacowe oraz nazwę firmy zamiast 'lidera branży' to i sporo osób by sobie odpuściło poznawanie tajemniczego pracodawcy?
              • Gość: r-mi[off] Re: żal mi was IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 11:14
                Na pewno tak, powinno być jak w normalnym kraju, że są widełki.

                Niestety przez socjalną euro-durnotę nie można już podawać płci ani oczekiwanego wieku pracownika bo to "dyskryminacja". Więc będzie jeszcze gorzej (bo po prostu pracownicy będą słyszeć wymówki zamiast prawdziwych powodów nie przejścia przez proces).

                U nas akurat nie ma to większego znaczenia, ale jest wiele branż gdzie wiek i płeć jest bardzo ważnym czynnikiem. No i mamy też okresy ochronne dla ludzi 50+... dzięki takiemu wynalazkowi mogą sobie odpuścić jakiekolwiek szukanie pracy, bo nikt normalny ich nie zatrudni.

                Ogólnie rynek cierpi przez nadmierną regulację a ludzie tracą przez to czas. Widełki... raczej nie u nas. Pracownik z firmy zobaczy widełki, będzie 100 złotych więcej niż sam zarabia i dostanie wylew żółci do mózgu.
                • konto.do.komentarzy Re: żal mi was 27.03.13, 14:34
                  > Widełki... raczej nie u nas. Pracownik z firmy zobaczy widełki, będzie 100 złotyc
                  > h więcej niż sam zarabia i dostanie wylew żółci do mózgu.

                  Ojejku, pracownik zobaczy, że gdzie indziej zarabiają więcej za to samo. Jeszcze przyjdzie po podwyżkę i co wtedy? Ukrywanie płac i tworzenie aury tajemniczości wokół pensji jest nienormalne i nie ma żadnego uzasadnienia.
                  • Gość: r-mi[off] Re: żal mi was IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 14:50
                    No to sobie zapytaj kolegę ile zarabia... przyjaciół nie ma, czy jak? Możesz sobie wejść na jakąkolwiek witrynę prowadzącą takie statystyki i sobie zobaczyć. Ten "geniusz" pracownik nie posiada też internetu? Jest pustelnikiem?

                    Widełki płacowe mają za zadanie przyspieszenie rekrutacji a nie prowadzenie w firmie ciągłej licytacji płac. Jeśli każdy w firmie będzie zarabiał tyle samo... to po prostu niektórzy (którzy do tej pory zarabiali mniej) wylecą albo będą zmuszeni zostawać po godzinah. Zarobki to nie jest wypadkowa funkcji losowej.
                  • Gość: Anatol Re: żal mi was IP: *.230.88.8.lubocka.net 28.03.13, 16:20
                    "Ukrywanie płac i tworzenie aury tajemniczoś
                    > ci wokół pensji jest nienormalne i nie ma żadnego uzasadnienia."
                    Nie ma uzasadnienia z punktu widzenia kandydata.
                    Może mieć uzasadnienie z punktu widzenia pracodawcy.
            • konto.do.komentarzy Re: żal mi was 27.03.13, 14:36
              Gość portalu: r-mi[off] napisał(a):

              > Może gdyby ludzie nie wysyłali po 200 CV hurtem do wszystkich jak leci i nie pi
              > sali w nich głupot... to rekruterzy by mieli czas oddzwaniać.

              Po co oddzwaniać. Wystarczy mail. Wklejenie dodatkowego adresu w pole "kopia do" to żaden problem, a treść maila może być jednakowa dla wszystkich, bezosobowa. Jak pracodawcy nie szanują pracowników, to niech nie oczekują nic lepszego w zamian.
              • Gość: r-mi[off] Re: żal mi was IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 14:58
                Dokładnie, też nie rozumiem po co ktoś ma oddzwaniać komuś, że go nie przyjęli. Te stwierdzenie służy redukcji napięć, ludzie źle znoszą odmowę... to jest prawdziwa przyczyna używania tej frazy.
                • agulha Re: odmowa 27.03.13, 17:56
                  Oddzwanianie może być traumatyczne dla obu stron ("ale dlaczego?") oraz czasochłonne, ale kulturalny, krótki e-mail z definitywną odmową powinien być standardem. Tekst można ułożyć raz na zawsze. Można założyć konto do wysyłania tych maili typu "do-not-reply", żeby nie prowokować niekończących się dyskusji. Można nawet za jednym zamachem wysłać go do wszystkich odrzuconych (pod warunkiem użycia opcji kopii ukrytej).
                  Jeżeli kandydat ma kilka propozycji, jedne lepsze, inne słabsze, to informacja, że "ta oferta jest już nieaktualna" pomaga w podjęciu decyzji.
                  • Gość: r-mi Re: odmowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 18:14
                    Trzeba po prostu poczekać tydzień. Jak będą chcieli to zadzwonią, najwyżej można się szybko zwolnić i zmienić pracodawcę.

                    To jest pewien standard i są powody dla których ogólnie się nie odpisuje ani nie oddzwania. Już nie chcę się nad tym rozwodzić, ale pretensje o to - to takie typowo polskie jęczenie na coś co tak praktycznie nie ma żadnego znaczenia.

                    Lepiej skupić się na szukaniu pracy :)
                    • agulha Re: odmowa 28.03.13, 17:50
                      Z całym szacunkiem, zaprzeczę. Nie szukam obecnie pracy i nie mam specjalnie przykrych wspomnień. Właśnie kilka razy dostałam negatywną odpowiedź. Przynajmniej była jasność.
                      A rekrutacja wcale nie zawsze trwa tydzień. Naprawdę nie. Można dostać odmowę (albo z kolei odwrotnie, mogą się skontaktować) nawet po pół roku.
                      A oczekiwanie od pracownika, że będzie na stand-by, gotów "najwyżej się szybko zwolnić" (z trzymiesięcznym wypowiedzeniem...), przy jednoczesnym niewymaganiu niczego od siebie, źle świadczy o potencjalnym pracodawcy.
                      Nie każdy, kto szuka pracy, jej aktualnie nie ma i ma tylko jedną propozycję, na którą odpowiada.
        • feelhot Piszesz tak jakbyś była panienką z HR:P w Polsce. 26.03.13, 18:05
          A po kiego w Polsce wymagasz od ludzi niemieckiego? To jeśli przyjedzie do oddziału firmy niemiecki manager na kontrole to po angielsku sie z nim nie porozumie bez problemu? A skoro nie oddzwaniasz, albo nie wysyłasz maila z odpowiedzią standardową do kogoś z kim rozmawiałas odnośnie pracy-to tylko wskazuje na twoją niekompetencje. W UK jeśli juz cie na rozmowe zaproszą, to napisza do ciebie później list(najcześciej papierowy) albo zadzwonią i rozmawiają objawiając ci dlaczego cie nie wybrali. Takie standardy normalności i profesjonalizmu. W Polsce niestety wciąż jest kolonia i szukanie niewolników:P
          Myśle, że gdybyśm sie spotkali to moglibyśmy sobie ciekawie podyskutować w jezyku angielskim, ale pewnie twoja oferta pracy by mi nie odpowiadała, bo zgodze sie pracować blisko mego nowego miejsca zamieszkania/tam gdzie sobie w Polsce kupie dom/ za małe pieniadze, ale musiałaby to być moja praca marzeń, która dawałaby mi radosć, a jeśli to byłaby po prostu praca, to no cóż-niestety na warunki niewolnicze czy śmieciowe sie nie zgodze. Bardzo chetnie zgodze sie pracować jako samozatrudniony-wtedy jako brytyjska firma wystawie rachunek pracodawcy, tyle że on nie bedzie chciał zapłacić, a kontrakt zawierać potrafie, wiec na każdy zapis sie nie zgodze:P
          • mikrobyznesmen Niemiecki 27.03.13, 16:47
            feelhot napisał:

            > A po kiego w Polsce wymagasz od ludzi niemieckiego?

            Zależy od branży. Niemiecki przydaje się w transporcie i spedycji.
        • Gość: xyz no to gratuluje ALE IP: 195.82.180.* 26.03.13, 18:40
          Zawsze byłem zdania, że sukces powinien być wprost proporcjonalny do wniesionej pracy. Jeżeli rzeczywiście ilość wniesionej pracy za procentowała to gratuluję. Jeżeli bilans pozostaje ujemny to nie ma się czym chwalić.

          Nie wiem natomiast jaki jest cel publicznego onanizowania się nad tym, że całe życie harowało się jak wół, żeby teraz dumnie nazwać się "szefem zespołu". Mimo wszystko większość osób, które wykonuje jakąkolwiek wartościową pracę za cel obiera sobie godne wynagrodzenie adekwatne do jakości i wydajności swojej pracy oraz święty spokój po niej. I tutaj mamy twarde zetknięcie z obecnym rynkiem pracy, a raczej "rynkiem braku pracy", który zamyka większości drogę do jakiejkolwiek pracy, godnego wynagrodzenia i jasnego rozdzielenia pracy z życiem prywatnym, piętrząc jednocześnie wymagania.
        • Gość: mitomanko A nam ciebie. IP: *.dynamic.chello.pl 26.03.13, 23:46
          Dla jasności: nie uwierzyłem w twoją historyjkę. Za bardzo w stylu "jak mała Kasia wyobraża sobie bycie kimś ważnym".
          Powodzenia, pani Nie-oddzwaniam-bo-nie-mam-czasu. Kulturę wynosi się z domu. Nie kupi się jej, niestety.
      • Gość: esada Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.elk.mm.pl 26.03.13, 15:12
        nie jestem osobą bezroboną, prowadzę swoją działalność, ciężko pracuję, żeby zarobić pieniądze, spłacac wszystkie należności, żyję skromnie - traktuję to jako konieczność inwestycji. Całkowicie rozumiem jednak autorkę listu. Rynek pracy to bagno. REKRUTACJA i działy HR to goowno. Co to się na tym swiecie porobiło - kiedyś, żeby być sekretarką, można było skończyć szkołę średnią i kurs maszynopisania. Teraz wymaga się cudów na kiju - najlepiej doktoratu - a nie oszukujmy się, większość osób po studiach, znających średnio obsługę komputera da sobie radę z byciem sekretarzem, sekretarką. Działy rekrutacji wymyślają jakieś odjechane testy rekrutacyjne - zawsze gdy o czymś takim słyszę mam ochotę pokazać środkowy palec. Tu chodzi o podejście do drugiego człowieka - jak można na etapie rekrutacji człowieka zeszmacić, a potem żądać od niego, żeby był oddanym i dobrym pracownikiem?!
        • Gość: Grzesiek Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.play-internet.pl 26.03.13, 16:27
          Problemem jest ogromne bezrobocie......... Zapewniam Cię że na ogłoszenie o typową pracę biurową bez jakiś fajerwerków odpowie kilkaset osób, bardzo często w niezłym wykształceniem, językami itp. Niestety..... ten cały cyrk z rekrutacją, testami i innymi wynalazkami to też sposób na odsiew....
        • Gość: szefbezkompleksów Na cholerę sekretarce studia? IP: *.dynamic.chello.pl 27.03.13, 00:00
          Większość osób po gimnazjum dałoby sobie z tym radę. To przecież żadna wiedza tajemna. Młodzież w komputerach jest oblatana, gorzej może z językami, bo uczyć się nie chce.
          Nie rozumiem ludzi, którzy wolą mieć zdemotywowanego mgr na "gó...anym" stanowisku za "gó...ane" pieniądze (dla jego oczekiwań i ambicji, które są całkiem zrozumiałe), olewającego robotę, który czmychnie jak tylko znajdzie coś lepszego, niż osobę po gimnazjum, która będzie szczęśliwa, że dało jej się szansę na pracę nie fizyczną, będzie super zmotywowana i szybko się ogarnie lepiej niż ten mgr!
          Czyżby kompleksy niewykształconych szefów, chcących mieć pod sobą "inteligentów"? Na szczęście takich coraz mniej. Interesy przejmuje młodsze pokolenie, już wykształcone. Ale czy mądre i bez kompleksów to czas pokaże.
          • Gość: Grzegorz Re: Na cholerę sekretarce studia? IP: *.play-internet.pl 27.03.13, 00:24
            > Większość osób po gimnazjum dałoby sobie z tym radę. To przecież żadna wiedza t
            > ajemna. Młodzież w komputerach jest oblatana, gorzej może z językami, bo uczyć
            > się nie chce.
            > Nie rozumiem ludzi, którzy wolą mieć zdemotywowanego mgr na "gó...anym" stanowi
            > sku za "gó...ane" pieniądze (dla jego oczekiwań i ambicji, które są całkiem zro
            > zumiałe), olewającego robotę, który czmychnie jak tylko znajdzie coś lepszego,
            > niż osobę po gimnazjum, która będzie szczęśliwa, że dało jej się szansę na prac
            > ę nie fizyczną, będzie super zmotywowana i szybko się ogarnie lepiej niż ten mg
            > r!
            > Czyżby kompleksy niewykształconych szefów, chcących mieć pod sobą "inteligentów
            > "? Na szczęście takich coraz mniej. Interesy przejmuje młodsze pokolenie, już w
            > ykształcone. Ale czy mądre i bez kompleksów to czas pokaże.

            Na cholerę..... racja. Po prostu papierek mgr. jest w tym momencie, jak matura w prl. albo jeszcze gorzej.. Inna sprawa że do większości prac w Polsce wcale nie potrzeba wyższego wykształcenia.
        • Gość: r-mi[off] Też rekrutuję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 11:10
          Wielu ludziom dzisiaj lewica nakładła do głów jakiś bzdetów, przez co są totalnie niezdolni do pracy. Bo wszystko dla nich to obraza godności. Najlepiej gdyby szef zawarł wszystkie obowiązki służbowe w 5-cio tomowej powieści a później pisał podanie do pracownika z prośbą o wykonanie obowiązku służbowego numer 8172. Niestety do prowadzenia firm są zbyt głupi, jedyny "ratunek" to praca w urzędzie u wujka po znajomości... tam nie trzeba nic robić, więc super.

          Wiesz po co są te cuda na kiju i głupie pytania? Żeby odsiać roszczeniowych nierobów i ludzi o charakterze totalnie nie nadającym się do pracy.

          Często jest tak, że dzwonię do potencjalnego kandydata a on ma telefon do tego stopnia w dupie, że nie wie nawet co chciałby robić w firmie i jaki aspekt działalności tej firmy go interesuje.

          Głupie odpowiedzi typu "eee, nooo chciałbym pracować" to codzienność.

          Ludzie idą na studia "bo później dobrze płacą", w ogóle się tym nie interesują, są GŁUPI, uważają się za nie wiadomo kogo. Ogólnie bredzisz, u nas żeby pracować na stanowisku programisty nie potrzeba nawet studiów. Ba jak się ktoś dobry znajdzie po podstawówce to też pracę dostanie, i jak będzie tak dobry jak osoba ze studiami to zarobi tyle ile osoba ze studiami. A od ciebie wymagali doktoratu na stanowisko sekretarki? To super, gratuluję!

          > zawsze gdy o czymś takim słyszę mam ochotę pokazać środkowy palec
          No i widzisz, żeby odsiewać ludzi takich jak ty powstały działy rekrutacji. Bo jak przyjdzie klient albo będzie trzeba coś zrobić to strzelisz focha, pokażesz środkowy palec albo głupio skomentujesz jego (jak ci się wydaje) idiotyczne pytanie. Co z tego że ktoś ma 15 doktoratów... i mentalność dziecka z przedszkola?

          Ale niestety prawda jest taka, że osoba której odpowiadanie na takie pytania uwłacza - sama jest naburmuszonym idiotą. Bo jak się później dogada z innymi działami w firmie, albo klientami którzy zadają całe mnóstwo głupich, idiotycznych i uwłaczających paniusi pytań?

          Prywatne firmy to nie PKP, że do "klienta", "szefa" czy innych "głupków" można podchodzić z pretensjami i krzywym ryjem a w "robocie" gadać sobie cały dzień z koleżankami czy spać.

          U mnie nawet gdybyś miała doktorat - to byś odpadła w konfrontacji z człowiekiem po podstawówce który coś UMIE i któremu się CHCE. Bo jesteś leniem i ci się nie chce nawet odpowiedzieć na pytanie. Bo przecież głupie, niedorzeczne a ty jesteś nie wiadomo kim i z byle kim "nie gadasz"... nawet jak ci za to płaci. Parę pytań traktujesz jako atak na swoją godność i "szmacenie" pracownika. To co to będzie jak ci każą pracować?
          • Gość: Bogda Re: Też rekrutuję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 13:39
            I to jest objawienie! Ludzie opamietajcie sie!
            Brak zrozumienia i umiejętności porozumiewania się doprowadza do frustracji.
            Jak pisałam wczesniej kij ma dwa końce i niech Pan to zrozumie.
            Pisze Pan:
            1. "Wiesz po co są te cuda na kiju i głupie pytania? Żeby odsiać roszczeniowych nierobów i ludzi o charakterze totalnie nie nadającym się do pracy."
            Autorka listu jesli odrzuciła propozycje pracy to widocznie przeszła rekrutacje!! Nie została odsiana wiec do pracy się nadaje. Dalej opisała powody swojej frustracji.
            2. "Często jest tak, że dzwonię do potencjalnego kandydata a on ma telefon do tego stopnia w dupie, że nie wie nawet co chciałby robić w firmie i jaki aspekt działalności tej firmy go interesuje."
            To są powody Pana frustracji i też nie omieszkał Pan o nich wspomnieć na forum. Każdy ma do tego prawo.
            3. "Najlepiej gdyby szef zawarł wszystkie obowiązki służbowe w 5-cio tomowej powieści a później pisał podanie do pracownika z prośbą o wykonanie obowiązku służbowego numer 8172. Niestety do prowadzenia firm są zbyt głupi, jedyny "ratunek" to praca w urzędzie u wujka po znajomości... tam nie trzeba nic robić, więc super.
            Jest Pan pracodawcą prowadzącym włana działalność i chwała Panu. Podziwiam takich ludzi bo nie jest to łatwe na wolnym rynku z nękajacymi urzędami, podatkami i daninami. Nie każdy ma takie zdolności. Ciekawi mnie tylko jak pan traktuje swoich dobrych pracowników.
            A może u Pana obowiązek służbowy nr 8172 polegałby na załatwianiu Pana prywatnych spraw?
            • Gość: r-mi[off] Re: Też rekrutuję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 14:43
              My się faktycznie nie rozumiemy. Mam zatrudniać osoby które strzelają focha bo ktoś zadał w ich mniemaniu "głupie pytanie"? Osoba która będzie pracowała z klientami czy Data Collection które zadają mnóstwo "głupich pytań". A później jeszcze będzie mi taki książę albo księżniczka robił(a) bydło w zespole bo się nie będzie potrafił dogadać z ludźmi bez strzelania fochów. Albo zrobi coś źle, ktoś inny poprawi a taka osoba się na niego obrazi.

              To bardzo proste. Ma się szanować ludzi, pracować w zespole i robić to czego wymaga skończenie projektu. A nie szukać dziury w całym, dywagować nad sensem pytań innych, zakresem obowiązków, samochodem szefa i mieć nastawienie jak primabalerina która ma okres. Jak ktoś czegoś nie umie to się ma przynajmniej POSTARAĆ coś zrobić ale niestety dla przeciętnego pracownika z Polski to już jest mobbing i zbyt wiele. Najlepiej gdyby wszystko było rozpisane w zeszycie, jak w podstawówce...

              Może z 5% pracowników z Polski to potrafi. Większość mentalność ma taką, że jeśli można zaszkodzić współpracownikowi i się wywinąć to położą cały projekt, oby tylko odpowiedzialność spadła na kogoś innego.

              Po to jest HR, żeby odsiać ludzi którzy się nie nadają do pracy z ludźmi. I nie są wymagane studia, aby to robić. I tu jest problem. Niestety z Polakami się nie da pracować, bo każdy jest najmądrzejszy i wszystko wie NAJLEPIEJ. A jak się okaże, że jednak nie wie najlepiej to traktuje to co najmniej jako obelgę.

              BTW: Pracownik ma załatwiać prywatne sprawy szefa jeśli to się mieści w jego czasie pracy, bo to szef mu płaci. A jedyne co jest frustrujące to fakt, że ludzie naczytają się tych bzdetów (na forum i w artykule) pomyślą sobie nie wiadomo co i nigdy nie znajdą pracy. I problemy tych ludzi wynikają tylko i wyłącznie z ich nastawienia. Ale oczywiście (jak zwykle!) cały świat jest winny.

              Raczej to dziwne, żebym nie omieszkał wspomnieć o tym o czym omieszkałem wspomnieć :)
              A przedsiębiorcą nie jestem, szkoda nerwów w Polsce na to... właściwie to tak gdzie pracuję wolę zatrudniać obcokrajowców, z Polakami ogólnie strasznie ciężko się pracuje...
              • tomeczek_44 "Pracownik ma załatwiać prywatne sprawy szefa"?! 27.03.13, 16:00
                Gość portalu: r-mi{off} napisał(a):

                > Po to jest HR, żeby odsiać ludzi którzy się nie nadają do pracy z ludźmi.

                A kto odsiewa samych HR?

                > BTW: Pracownik ma załatwiać prywatne sprawy szefa jeśli to się mieści w jego
                > czasie pracy, bo to szef mu płaci.

                A takiego ch*a! Skoro szef nie do tego go/ją zatrudnił, to nie za to mu/jej płaci.
                • Gość: r-mi[off] Re: "Pracownik ma załatwiać prywatne sprawy szefa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 16:07
                  >A takiego ch*a! Skoro szef nie do tego go/ją zatrudnił, to nie za to mu/jej płaci

                  Jak się zatrudnia na umowę o dzieło to się płaci za wykonanie dzieła, jak się zatrudnia 8h dziennie to się płaci za czas i tyle. Z resztą przecież nikt pracować nie każe, jeśli pracownikowi się nie podoba zakres obowiązków to normalnym i logicznym jest rozwiązanie umowy.
                  • tomeczek_44 Re: "Pracownik ma załatwiać prywatne sprawy szefa 27.03.13, 16:22
                    Gość portalu: r-mi{off} napisał(a):

                    > Jak się zatrudnia na umowę o dzieło to się płaci za wykonanie dzieła, jak się
                    > zatrudnia 8h dziennie to się płaci za czas i tyle.

                    Gie prawda. Skoro się za coś płaci, to się tego wymaga, oczywiście. Ale na początku określa się czego się będzie wymagało, prawda?
                    Jeśli zatrudniasz kogoś na umowę o dzieło, a tym dziełem ma być np. zawiązanie ci stu krawatów na najbliższe 100 imprez (albo jeśli zatrudniasz kogoś do wiązania twoich krawatów 8 h dziennie) to oczywiście on/a ma to robić a ty masz za to płacić. Ale w takim układzie takie wiązanie twoich krawatów to nie jest załatwianie twoich prywatnych prac tylko praca pracownika/zleceniobiorcy.
                    Natomiast jeśli zatrudniłeś kogoś do wiązania krawatów a każesz mu/jej robić zakupy dla twojej teściowej to sam sobie biegaj po sklepach bo to twoja (i teściowej) prywatna sprawa.

                    > jeśli pracownikowi się nie podoba zakres obowiązków to normalnym i
                    > logicznym jest rozwiązanie umowy.

                    Zgadza się, najczęściej zresztą kandydat w ogóle nie podejmie takiej pracy. Ale skoro pracownik zatrudnia się do w/w wiązania krawatów bo taki ma mieć zakres obowiązków a prócz tego każesz mu (przykład jak wyżej) robić zakupy wg zleceń Twojej teściowej, to nie tak, że jemu się polecenia nie podobają więc odchodzi - po prostu ty nie możesz oczekiwać że on/a to będzie robić. Sam się tymi zakupami martw (żeby teściowej nie podpaść, czego ci serdecznie nie życzę :) )
                    • Gość: r-mi[off] Re: "Pracownik ma załatwiać prywatne sprawy szefa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 18:05
                      Ludzie to nie roboty, tak jak mówisz to można zatrudnić kogoś co najwyżej do wkręcania śrubki na taśmie.

                      Co do zakresu obowiązków. Jeśli szef chce ten zakres obowiązków poszerzyć... to i tak to zrobi. A jeśli płaci i wymaga żebyś pracował w tym czasie dla teściowej... oczywiście możesz odmówić, jeśli ci przeszkadza pokrewieństwo.

                      Nie można wymagać, można jedynie OCZEKIWAĆ a jeśli wzajemne oczekiwania nie są zbieżne... to albo pracownik się zwalnia albo firma rozwiązuje umowę. Próby regulacji zakresu obowiązków to zwykła fikcja prawna.

                      Przykład: zatrudniliśmy programistę który pisał zły kod. Zwalał winę na brak testera w zespole. Tylko, że u nas się tak nie pracuje... do testerów się posyła kod po wstępnym sprawdzeniu a nie obarcza się ich bezsensowną pracą bo programiście się nie chce wklepać 3 komend i sprawdzić.

                      Gość siedział i nic nie robił... bo on jest programista i tego co pisze sprawdzał nie będzie. Oczywiście został zwolniony, chociaż nie był zatrudniony do roli testera. Ale to nie jest tak, że jak pracodawca zatrudni kierowcę to ma mu zapewnić lokaja do napełniania baku. Sorry, nikt ani zatrudniać ani pracować nie każe.

                      A jak dla ciebie nie będzie pracy? To ma cię pracodawca posłać do urzędu po papiery i po zakupy dla teściowej czy od razu zwolnić i zatrudnić kogoś nowego, z poszerzonym "zakresem obowiązku określonym na początku". Ogólnie świetny system, chyba żeby go zastosować to trzeba byłoby wymieniać pół kadry co miesiąc ;)
                      • nick_do_komentarzy Re: "Pracownik ma załatwiać prywatne sprawy szefa 27.03.13, 18:29
                        Z każdym postem wydaje się Pan coraz mniej wiarygodny. Programistę zatrudniliście? Tylko jakiego sortu?

                        Znam kilku bardzo dobrych programistów i oni zajmują się poważną robotą, nie do pomyślenia jest, żeby mieli parzyć kawę szefowi. Jednostronnie poszerzać zakers obowiązków to można z jakimś desperatem,a nie z profesjonalistą, który nie da się traktować jak chlopiec na posyłki. Sam pracowałem w dwóch firmach i od sprzątania to była sprzątaczka, a jak szefowi nie miał kto przynieść garnituru z pralni to sobie zamawiał tasksówkę i za to płacił dodatkowo. I tu ponawiam pytanie: czy stać Pana na lojalnego pracownika w takim razie? Bo jak widać nie bardzo.
                        • Gość: r-mi[off] Re: "Pracownik ma załatwiać prywatne sprawy szefa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 19:25
                          Płacimy od 3,5-5k euro wzwyż zależnie w którym kraju i zatrudniamy ponad 500 osób. Tylko, że my tutaj zdaje się rozmawiamy o ludziach z niskimi kwalifikacjami, którzy nie potrafią znaleźć pracy (bo jak ktoś jest wziętym programistą to nie ma takiego problemu, że lata codziennie po garnitur do pralni).

                          Ale u nas, programista czy manager nie ma problemu, żeby gdzieś podskoczyć, coś wysłać, jak trzeba podjechać po kogoś innego samochodem, czy pomóc klientowi, etc. A szef nie ma problemu żeby przyjechać z drugiego końca świata i się napić z zespołem, albo rzucić każdemu 5k euro na święta chociaż zarabia kilka milionów e rocznie (i może mieć to w dupie) to nie ma problemów, że co on tam będzie pił czy grał w kręgle z jakimiś księgowymi czy programistami.

                          Tobie po prostu odpowiada taka sztywna organizacja i podział ról. Spoko, jeśli tak lubisz możesz robić całe życie jedną rzecz i być zamknięty w szczelnym korpo-box'ie, oddzielany papierowym świstkiem od wszelkich przykrości i krzywd które czekają w tym złym realnym świecie, gdzie każdy jest twoim wrogiem i próbuje zrobić ci na złość :)

                          Zła wiadomość dla ciebie jest taka, że w korpo słabo płacą a organizacja pracy zmierza w kierunku dużo mniejszego sformalizowania stosunku pracy. Nasz kodeks pracy to relikt przeszłości. Już nigdzie na świecie się tak nie pracuje. Polacy "robią" jedynie po 50h tygodniowo, jak debile a efektów nie widać. Osób nieelastycznych, które nie umieją samodzielnie myśleć i działać w zespole... dzisiaj już mało kto potrzebuje. No może w urzędach i właśnie w dużych sformalizowanych strukturach gdzie jest problem z zarobkami.

                          Ja wolę bardziej otwartą i przyjazną strukturę niż korpo na wzór Niemiecki, ty chcesz wszystko robić wedle standardów i instrukcji. Problemem tego kraju jest to, że każdy wyżej sra niż dupę ma i to tyle. Później pracownik ma szefa w dupie i vice versa. Ty szefowi nie zajdziesz do banku chociaż idziesz obok, bo nie musisz... a jak zapytasz o urlop to usłyszysz "wyp**j" bo szef... też nie musi. Nikt nikomu nie pójdzie na rękę, bo lepiej na wszystko mieć punkt w podpisanym papierze i o wszystko się żreć :)

                          I nie musisz per pan bo w firmie nawet sprzątaczki mówią szefowi po imieniu. Wiem niestety, jak wygląda ta "poważna robota" w Polsce i jeśli myślisz, że to co się dzieje czy tworzy w tym kraju w IT jest poważne... to tylko ci się tak wydaje.

                          "Panowanie" i rżnięcie zachodnich rozwiązań na potęgę nie czyni naszego śmiesznego rynku IT gdzie początkujący programista zarabia połowę tego ile sprzątaczka na zachodzie - poważnym.

                          Wiesz na czym to polega w PL? Niedokadrowane zespoły, deadline'y z dupy, wszystko po kosztach, na wczoraj a ludzie siedzą po 12h dziennie, bo gdyby przekroczyć deadline o 20 minut to by się zesrało ;) A później zamiast o 2 dni przekroczyć są 2 miesiące łatania spagetti.

                          A dlaczego tu piszę? Bo denerwuje mnie głupota ludzi którzy nie rozumieją takiego modelu i narzekają na taką organizację pracy. Skoro chcą formalnie, to niech się zgłoszą do urzędu. Jak ktoś mentalnie tkwi w komunie... to niech nie narzeka że kiepsko płacą a firmy nawet u nas - odchodzą od tych "zajebistych" socjalistycznych wzorców.
                          • Gość: adasq Re: "Pracownik ma załatwiać prywatne sprawy szefa IP: *.radom.vectranet.pl 27.03.13, 22:21
                            wy tu gadu-gadu a takie niezformalizowane firmy w których pracownicy załatwiają prywatne sprawy szefów zwijają się stadami między bożym narodzeniem a wielkanocą
                          • Gość: moe Re: "Pracownik ma załatwiać prywatne sprawy szefa IP: *.homenett.pl 28.03.13, 11:06
                            To mi wygląda na firmę krzak ;)
                            Perfumy ich pracownicy sprzedają na parkingach ;)
                      • tomeczek_44 Papiery tak, teściowa nie :) 27.03.13, 19:08
                        Gość portalu: r-mi{off} napisał(a):

                        > Przykład: zatrudniliśmy programistę który pisał zły kod. Zwalał winę na brak
                        > testera w zespole. (...)
                        > Gość siedział i nic nie robił... bo on jest programista i tego co pisze
                        > sprawdzał nie będzie. Oczywiście został zwolniony, chociaż nie był zatrudniony
                        > do roli testera.

                        Zły przykład. To co opisujesz, było związane tak czy inaczej z pracą. Ja na jego miejscu na pewno bym się zainteresował czemu z moją pracą coś nie tak. Taki już jestem. A zakupy dla teściowej nic do pracy nie mają. Co to w ogóle jest, boisz się swojej teściowej, czy co?! :)

                        > A jak dla ciebie nie będzie pracy? To ma cię pracodawca posłać do urzędu po
                        > papiery i po zakupy dla teściowej czy od razu zwolnić i zatrudnić kogoś nowego, z
                        > poszerzonym "zakresem obowiązku określonym na początku".

                        To znaczy, że jeśli u ciebie księgowa już zrobi wszystko co miała zrobić, to każesz jej robić zakupy dla teściowej, żeby nie siedziała bezproduktywnie?!
                        Po papiery może bym pojechał, nieraz tak miałem, zwłaszcza w sytuacjach awaryjnych np. czyjejś choroby, że trzeba było pojechać i załatwić coś w US czy UC. Ale zawsze było to tak czy inaczej związane z pracą. I co, zwolniłbyś mnie dyscyplinarnie za odmowę robienia zakupów dla teściowej? Tak byś napisał w wypowiedzeniu? :)
                        • Gość: r-mi[odd] Re: Papiery tak, teściowa nie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 19:34
                          To jest, że ogólnie to co jest związane z pracą ... o tym decyduje szef :)

                          > I co, zwolniłbyś mnie dyscyp linarnie za odmowę robienia zakupów dla teściowej?
                          Nie, zwolniłbym cię w związku z likwidacją stanowiska pracy a księgowość zleciłbym firmie zewnętrznej... jeśli byś np. przez 6h dziennie nie mógł sobie znaleźć czegoś pożytecznego do roboty a na moje sugestie odpowiadałbyś że są poza zakresem twoich obowiązków.

                          Pożytecznego, tzn. czegoś co popycha pracę do przodu, jeśli ja potrafię zrobić coś czego ty nie umiesz a oszczędzisz mi czas związany z teściową to ten fakt popycha pracę do przodu. Bo ja nie muszę się dwoić podczas gdy ty się opie*dalasz :) Proste?

                          Tutaj trzeba na chwilę wyłączyć polaczkowe myślenie i zaakceptować ten prosty fakt, że pracownicy mają się tak "dobrze" jak firma. Ja nie rozumiem dlaczego polaczki cały czas zakładają że każdy chce dla nich źle i jest ich wrogiem. Nie spinaj się tak, to tylko zwolnienie. Tzn. jak ktoś by chciał przy okazji robić coś innego to spoko... jak nie ma zadań które odpowiadają to dajemy wypłatę i rozstajemy się w zgodzie.

                          >Zły przykład. To co opisujesz, było związane tak czy inaczej z pracą.
                          Dobry przykład, według niego nie było związane. W sumie mnie to wisi i powiewa, mogłoby nie być związane, gdyby był geniuszem i wszystko pisał w miarę bezbłędnie (raczej niemożliwe). Ale niestety nie był.
                          • Gość: Antoni Re: Papiery tak, teściowa nie :) IP: *.dynamic.chello.pl 27.03.13, 23:53
                            > Nie, zwolniłbym cię w związku z likwidacją stanowiska pracy a księgowość zlecił
                            > bym firmie zewnętrznej...

                            No i piątka - z pożytkiem dla obu stron.

                            > Ja nie rozumiem dlaczego po
                            > laczki cały czas zakładają że każdy chce dla nich źle i jest ich wrogiem.

                            Ja jednak przychylam się do opinii, że polaczkowaty szef jeszcze nie zorientował się, że za pracę nalezy płacić. Zatrudniasz księgową? OK! Chcesz, żeby woziła Tobie ekstra dziecko do przedszkola? A, to co innego, nie tak się umawialiście.
                            • Gość: moe To dowodzi ten wątek IP: *.homenett.pl 28.03.13, 11:09
                              Że nie powinno sie dotować gó...anych firm,powinny one szybko zdechnąć i zniknąć z rynku.
                              Jedynie dotacja na rozpoczęcie działalności to rozumiem, ale potem to won z teściowa i jej zakupami ha ha ha
              • agulha Re: Też rekrutuję. 28.03.13, 22:20
                W niektórych sprawach nie masz racji. Nie masz racji co do stanu faktycznego, prawnego. Chodzi mi o to "załatwianie prywatnych spraw szefa". Otóż były orzeczenia Sądu Najwyższego (już przed laty, ale nadal aktualne), że pracownikowi można zlecać zadania w ramach jego zakresu obowiązków na danym stanowisku/jego kompetencji. Czyli nie powyżej, ale i nie dużo poniżej. Jest sprawą oczywistą, że okazjonalnie bywa, że jest coś drobnego, prostego do załatwienia i nie ma od tego "specjalnych ludzi", więc w normalnym zespole ktoś tę rzecz doraźnie załatwia, niemniej zlecanie inżynierowi kupienia prezentu dla teściowej albo księgowej odwiezienia koszul do prania powinno spotkać się z grzeczną odmową.
                Jeżeli chodzi o "zeszyt z opisem pracy", to wiesz, pracuję w globalnej korporacji i wydaje mi się, że jest dokładnie odwrotnie - to osoby z krajów zachodnich gubią się w nietypowych sytuacjach albo ignorują sprawy, których nie umieją załatwić, bo niekoniecznie są w 100% przypisane do ich obowiązków. Ale ogólnie w każdym kraju i narodzie są dobrzy i oddani pracownicy oraz...Oraz wszelkie inne kombinacje różnych cech, w tym także osoby niezbyt mądre, leniwe, mało efektywne, roszczeniowe itp.
                • tomeczek_44 Re: Też rekrutuję. 29.03.13, 00:18
                  agulha napisała:

                  > W niektórych sprawach nie masz racji. Nie masz racji co do stanu faktycznego,
                  > prawnego.

                  Daj spokój, stan prawny go kompletnie nie interesuje, ponieważ:
                  a/ pracuje poza Polską a my jesteśmy dla niego tylko "roszczeniowymi polaczkami"
                  b/ wyznaje zasadę "Punkt pierwszy - szef ma zawsze rację, punkt drugi - jeśli szef nie ma racji to patrz punkt pierwszy"
                  c/ wyznaje zasadę, że skoro płaci pracownikowi to pracownik ma robić wszystko co tylko szef każe nawet jeśli przyjmował się do pracy w celu robienia zupełnie czegoś innego.

                  Niech spada na szczaw (z mirabelkami)
            • Gość: ona Re: Też rekrutuję. IP: *.dynamic.chello.pl 27.03.13, 17:56
              debilu a ja bym Cię wyslała teraz abys poszukał sobie pracy w dzisiejszych czasachi ja bym Cie wlaśnie odsiała....
              • Gość: r-mi[off] Ja pracuję z poważnymi i dorosłymi ludźmi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 18:08
                W takim razie jedynie się cieszyć że z 99,99% prawdopodobieństwa nie będę aplikował do twojej firmy, co oszczędzi nam obu masę czasu.
              • vinogradoff Re: Też rekrutuję. 02.04.13, 20:43
                Gość portalu: ona napisał(a):

                > debilu a ja bym Cię wyslała teraz abys poszukał sobie pracy w dzisiejszych
                > czasachi ja bym Cie wlaśnie odsiała....
                Dawniej nie bylo rekruterow i firm rekrutujacych a Pracodawca potrafil sam dobrac pracownikow czasami kierujac dodatkowo kandydata na rozmowe do Majstra pod ktorego kierownictwem mial pracowac. Dzis w Polsce praktycznie nie ma juz zadnych powaznych stanowisk pracy wymagajacych wybitnych kwalifikacji, intelektu, pomyslow gdyz kraj zostal spozycjonowany do rezerwuaru Parobkow dla Zachodu i jesli cos sie w Polsce robi to sa to banalne roboty typu jakas sprzedaz, jakies standardowe raportowanie wynikow, akas ksiegowosc, jakies doradztwo, wciskanie jakichs produktow bankowych a wiec praca o kilka poziomow nizej niz byla za komuny gdzie firmy poszukiwaly Projektantow, Technologow, Konstruktorow, wybitnych mechanikow, kierownikow wydzialow zatrudniajacych po 800 osob, itp. Dzis to glownie obwozna sprzedaz pampersow gdzie nie potrzeba zadnych kwalifikacji a tylko troche praktyki i przeczytania jednego skryptu. Juz dzis wiadomo, ze jesli Polacy beda dalej pracowac przy tak glupawych pracach na tak prostych stanowiskach jak dzis to kolejne Pokolenia Polakow beda coraz glupsze.
      • buk-humor-dziczyzna bezrobotny ma prawo nie mieć żadnych praw 26.03.13, 15:12
        bezrobotny ma prawo nie mieć żadnych praw
      • Gość: el Pe Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 26.03.13, 15:53
        z jednej strony Urząd Pracy, które nie może zaoferować nic ciekawego a w zamian zmusza do prania mózgu bzdurami (tworząc miejsca pracy dla swoich własnych pracowników, którzy szkolą z głupot).
        a z drugiej strony pracodawcy, którzy wymyślają takie procedury rekrutacyjne, z którymi już w ogóle nie wiadomo co zrobić. albo wymagają znania na pamięć wszystkich przepisów prawnych, albo organizują zabawę na poziomie przedszkola, typu rozbiliście się na pustyni, co zrobisz?
        zmarnujmizycie.blogspot.com/2013/03/jak-napisac-list-motywacyjny-do-dziau-hr.html
        farsa pogania farsą
      • Gość: e46yey Pozostaje agencja towarzyska. IP: *.204.113.161.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.03.13, 16:28
        Tylko, że tam też trzeba z siebie coś dawać, więc w sumie to chyba też pudło. Sponsoring albo bogate zamążpójście wykluczam. Nikt nie wpakuje się w układ z tak roszczeniową i kapryśną panienką, która wyżej s-a niż cztery ma.
        • Gość: r-mi[off] Re: Pozostaje agencja towarzyska. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 11:36
          - Kochanie zamknęłaś drzwi do mieszkania?
          - Pffffff, czy ty pytasz czy zamknęłam drzwi, oczywiście że zamknęłam, jak można mieć tak głupie, idiotyczne i bezsensowne pytania. Za kogo ty mnie uważasz za głupią? W ogóle mnie nie szanujesz, jak możesz myśleć, że nie zamknęłam drzwi.

          Pewnie byłoby coś w ten deseń :P Niestety dzisiejsze szkolnictwo produkuje niezdolnych do egzystencji, wytresowanych nieudaczników. Wiedza i umiejętności jak Wikipedia (parę formułek na pamięć), mentalność przedszkolaka.

          A później się ludziom wydaje, że szef zatrudnia, płaci pieniądze i jeszcze ma usługiwać. Bo jak zatrudni to prawie jakby dziecko urodził. Nie chce zatrudnić na stałe - oszust! Każe pracować - to mobbing! Zwolni - pozbawia źródeł utrzymania!

          Najlepiej to paczkę pampersów by miał kupić i pieluchy 25-cio letnim koniom zmieniać. Później chcesz coś załatwić w typowej polskiej firmy to kogoś poważnego z kim można się dogadać ze świecą szukać. Bo to trzeba gadać z Magdą z księgowości, Magda stwierdzi, że odpowiada za to Hania z PR-u, Hania, że Bartek z administracji, Bartek powie, że przesłał dokumenty do Hani, Hania, że nie dostała więc pewnie Eliza nie doniosła. Później trzeba prosić dzieci - osłów żeby sprawdzili, co oczywiście jest uważane za straszną potwarz i skazę na honorze (bo przecież toto nieomylne jest!)... i w końcu się okazuje że dokumenty leżały na półce bo Bartuś myślał, że zaniósł ale nie zaniósł. Soryyyyyy!

          Jak w cyrku.
          • nick_do_komentarzy Re: Pozostaje agencja towarzyska. 27.03.13, 12:06
            Obecnie szkolnictwo produkuje zarówno mnóstwo ludzi bardzo dobrych jak i bardzo słabych. Ci dobrzy często zdają sobie sprawę ze swojej wartości i oni odpowiednio kosztują. Pracodawca narzekający na to, że nie może znaleźć odpowiednich ludzi najczęściej oferuje tak mało, że tylko ci słabi ofertę przyjmują. Tani są tylko ci bez doświadczenia, którzy i tak jak już się ogarną to szybko upominają się o swoje.

            A jak cały model biznesowy to zastępowanie ludzi kompetentnych tanimi studentami-stażystami to wygląda to właśnie tak jak opisujesz.
          • Gość: Fafloun Re: Pozostaje agencja towarzyska. IP: *.dynamic.chello.pl 27.03.13, 13:15
            Zadziwiające, jak bardzo polskawy szef ma pod górkę z tymi osłami-pracownikami, a jak już taki osioł wyjedzie gdzieś za granicę, to nagle przemienia się w sumiennego i sprawnego pracownika. Albo coś w powietrzu, albo polskawy pracodawca nigdy nie powinien zostać pracodawcą, bo może i ma talent do prowadzenia budki z kiełbasą, ale o zarządzaniu grupą wie mniej niż 15latek organizujący raidy w WoW'ie.
            • Gość: r-mi Re: Pozostaje agencja towarzyska. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 14:09
              Ludzie którzy tutaj piszą nie wyjechali i raczej nie mają żadnych perspektyw na to, żeby wyjechać.
          • Gość: HR Re: Pozostaje agencja towarzyska. IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.13, 13:47
            A ja powiem tak - cyrk na kółkach, bo szanowny pracodawca - biznesmen nie ma pojęcia o organizacji pracy w swojej firmie, nikt nie wie co ma robić i co do kogo należy... Bo szanowny "biznesmen" nie ma bladego pojęcia jak znaleźć i rozpoznać menadżerów z prawdziwego zdarzenia tylko buli kasę na tu własnie opisywane bezsensowne "cyrki". Przyjmuje nieudaczników z papierkami (dyplomami) i żadnym pojęciu o kierowaniu zespołami ludzkimi. Zasada pierwsza w HR - zdawać sobie sprawę, że pracownik to nie maszyna i przede wszystkim pracuje by żyć a nie żyje by pracować dla (zwykle w jego pojęciu) zachłannego i bezdusznego nieroba.
            Najlepiej zwalać swoje nieudacznictwo na pracowników... Każdy człowiek nadaje się do pracy ale często każdego trzeba inaczej zmotywować i ustalić mu nieco odmienny zakres obowiązków - po prostu trzeba się jednak na tym znać!
      • 1234qwerty Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 16:32
        Kiedyś byliśmy pracownikami a teraz jesteśmy niewolnikami we własnym kraju i lepiej nie będzie bo nikt nie ma w tym interesu. I tyle w temacie.
        • pawel_zet Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 27.03.13, 07:30
          W zupełności popieram. Mamy galopujące bezrobocie i prawdopodobnie jeden z najbardziej liberalnych systemów prawa pracy na świecie. Skręca mnie, gdy czytam te głupie rady rekruterów, którzy za wierszówkę komunikują światu to, co cały świat i tak już dobrze wie. Na szczęście pracują w branży, w której nie ma kłopotów z pracą, ale gdy słyszę opowieści znajomych o ich doświadczeniach, to zastanawiam się, czy polską gospodarkę ratuje tylko powszechna korupcja. Chyba tak, biorąc pod uwagę skalę głupoty i prymitywizmu obyczajowego wśród właścicieli przedsiębiorstw i menedżerów, zwłaszcza w grupie firm MSP. Poziom pośredników to często tragedia. Szczytem niekompetencji było, gdy kiedyś jedna z takich firm rozesłała moje CV (z aktualnymi danymi), jako wzorzec do potencjalnych kandydatów do pracy. I ludzie z tych firm pouczają innych na temat profesjonalnego podejścia do szukania pracy!
          • Gość: r-mi[off] Niezły liberalizm. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 11:52
            Koszty podstawowe zatrudnienia pracownika w Polsce przy niższych płacach dochodzą do 45% pensji. Na "mniej liberalnym" rynku UK to około 10-15% bo pracownik praktycznie nie płaci wtedy ani ZUS-u ani podatków.

            Pewnie jak pracodawca zapłaci 2000 a pracownik zobaczy z tego nie 1150 a 600 to będzie lepiej. Trzeba mniej liberalizmu ;)

            Pensja minimalna 5k miesięcznie brutto i 3 miesiące płatnego urlopu rocznie. Najlepiej niech pracownik z tych 5k - 1500 na rękę dostaje. Nie dość, że będzie miał "lepiej" to uratujemy budżet ;) To jest logika wszelkiej maści lewicowych idiotów.

            A płace są tak niskie jak są przez nieelastyczny rynek pracy, wysokie koszta płac i związki zawodowe. To bardzo proste. Ludzie tyrają za 1100 miesięcznie, żeby było z czego zapłacić 5000 sprzątaczce w KGHM-ie, 40-to letnim emerytom, wiecznie strajkującym górnikom, nierobom na wiecznych urlopach...

            Na tym to wszystko polega.
            • nick_do_komentarzy Re: Niezły liberalizm. 27.03.13, 12:08
              Z tymi związkami to niestety prawda, pół biedy jak jeszcze te pensje są wypłacane z zysku firmy, gorzej jak to podatnicy co roku zrzucają się na nierentownego molocha.

              • Gość: r-mi[off] Re: Niezły liberalizm. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 12:26
                No i widzisz, ja nie rozumiem czemu ludzie w tym kraju cały czas pieprzą o tym wyzysku i kapitalizmie.

                W Poczcie Polskiej jest ponad 100 związków zawodowych i z każdym się trzeba dogadać, każdego związkowca trzymać w robocie a każdemu szefowi sporo zapłacić.

                I co ludziom niby od tego jest lepiej? Znajoma pracowała tam w wakacje w okienku. Za 800 złotych na rękę, realnie pełny etat! Żeby jakiś związkowy BUC mógł skasować 10000 PLN za "dbanie o pracowników" i rozsypywanie rozumów.

                Nasz rynek pracy to jakaś postkomunistyczna karykatura. Jedni robią jak woły a inni się opi*rdalają i pasożytują na ich pracy. To się nazywa podobno "sprawiedliwość społeczna" o którą tak dba solidarność. Tzn. o sprawiedliwy podział wyników pracy ludności (bydła) pomiędzy jej działaczy.
                • Gość: r-mi[off] Re: Niezły liberalizm. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 12:30
                  A jeszcze ... najśmieszniejsze jest to, że za taki stan rzeczy się obrywa małym pracodawcom. Którzy płacą i zatrudniają za swoje, płacą OGROMNE podatki i często kończą z niczym albo w więzieniach za "interpretację" przepisu przez jakiegoś przygłupa urzędasa.

                  Ale oczywiście zawsze widać jedynie "nowe auto szefa wyzyskiwacza" a nie Kluskę siedzącego w celi.

                  To tylko dzięki nim jeszcze ten burdel na kółkach zwący się "polska gospodarka" jeszcze się nie zawalił, ale oczywiście to oni są wszystkiemu winni bo to oni chcą "płacić mało", za to dzielny związkowiec, kiedy już skasuje (tzn. ukradnie) 10000 PLN pensji będzie dywagował o potrzebie "wzrostu płac".
      • feelhot Kilka prostych prawd: 26.03.13, 17:29
        Lata temu prowadziłm firme, która niestety po wielu latach pracy i wzrostu zbankrutowała, musiałem zwolnic pracowników i zamknąć interes. Pracownikom zawsze starałem sie płacić na tyle na ile firme było stać, przeważnie wiecej niż ktokolwiek z konkurencji, bo były pieniądze nie tylko na wode w lecie, ale na kawe i herbate-którą obecnie Rostowski okresla jako nienależną i kradnie ludziom pieniądze opodatkowując ją. Były paczki dla dzieci na świeta, były płatne nadgodziny, były stawki odrobine chociaż wieksze niz w konkurencji, a do tego premie, płatne urlopy z których wzieciem nie było problemu. Były świadczenia. Przyszły hipermarkety-po 10latach walki z nimi i kolejnych latach strat trzeba byo zamknąć sklepy. Moi pracownicy albo wyemigrowali jak ja albo poszli do hipów pracować według niższej niż u mnie stawki, na umowy 1/2 i 2/3 etatu ze zmniejszonymi prawami, urlopami itd.
        Obecnie pracodawcy w ogłoszeniach o prace podają: gwarantujemy atrakcyjną płace, prace w młodym dynamicznym zespole/bo jak jesteś dorosły, masz 40lat lub wiecej to spotyka cie dyskryminacja ze wzgledu na wiek:P/, możliwość rozwoju.
        W rzeczywistości nie podają konkretnie stanowiska, albo wymagań, wzglednie podają niepotrzebne na danym stanowisku umiejetnosci jako warunek brzegowy i konieczny. Nie podają wysokości wynagrodzenia, co jest standardem w normalnych ogłoszeniach o prace. Jedynie w urzedach pracy wszedzie wymagania - orzeczenie o niepełnosprawności-a oferta: 1600zł brutto -umowa o dzieło, zlecenie:P
        Spotkałem ostatnio w portalu ogłoszenie o przyjeciu do pracy z atrakcyjną płacą-podano widełki 1500-4000 brutto-umowa zlecenie-napisałem do nich co mysle o tym atrakcyjnym wynagrodzeniu i poradziłem żeby sobie tą firme zamkneli skoro nie potrafią zapłacić pracownikowi albo pracowali sami.

        Firmy: jeśli chcecie zatrudniać to sprawdźcie ile zarabiacie, ilu pracowników i do czego jest wam potrzebnych-ile firma może im zapłacić. Jesli okazuje sie że nie zarabiacie, biznes sie nie kreci a pracownikowi możecie zaproponować Ł1,- - Ł2,-/h to nie zatrudniajcie, bo ludzie niewolnikami nie bedą. Sami pracujcie zasobami jakie macie. A jak macie biede, straty itd, to zamknijcie te firmy w czortu, po kiego udawać przedsiebiorce skoro sie nie potrafi robić biznesu albo nie jest w stanie w otoczeniu w jakim sie znajdujecie.
        Ja moge pracować na umowe typu kontrakt czy inną, bez płacenia przez Was ZUS itd. tyle że wystawiam Wam rachunek-godzina mojej pracy w Polsce kosztuje minimum 30,-40,-zł/h -sam sobie zapłace ubezpieczenie w Polsce oraz opłaty od firmy w UK.
        Pozdrawiam
        ps. A ludzie chcą pracowac i potrafią! Jeśli tesco extra w Londynie ma obsade na sklepie 4 razy wiekszą niż w Polsce a jednocześnie wiele cen niższych niż w Polsce, a do tego kasjer w Londynie ma norme skasowania 560 produktów na godzine i płaci mu sie Ł7,48h , to dlaczego w Polsce ma sie płacic jakieś smieszne jałmużny pracownikowi w tesco extra, a norme na skanowanie mu ustalać na 1250 produktów na godzine? Toż klient nie zdąży tego zapakować do wózka!To jest chore! Polska to kraj w Europie -a nie kolonia niewolników!
        • nchyb Re: Kilka prostych prawd: 26.03.13, 18:09
          muszę przyznać, ze nie chwytam - jaka jest ta twoja prawda. Nie podołałeś w nowej he he gospodarce rynkowej, zbankrutowałeś, firmę musiałeś zamknąć, ale wiesz doskonale jak inni powinni działać? to dlaczego sam się nie zastosowałeś do swoich prawd i nie prowadzisz prężnie działającej firmy?
          • feelhot Dlatego, iż: 26.03.13, 18:59
            Prowadzenie firmy to nie tylko jej wpływ na otoczenie swoje ale reakcja w otoczeniu na którego głupie przepisy i zbzdury nie masz wpływu, tam gdzie rządzi korupcja nie masz normalnie działającej gospodarki. A jeśli nie masz kapitąłu i możliwości taniego do niego dostepu to nie zrobisz nic jeśli po drugiej stronie ulicy i na kolejnej stanie ci nagle-bez żadnych uwarunkowań czy wymagań prawnych 5 różnych hipermarketów z najwiekszych sieci handlowych. Całe miasto zamiera, firmy giną, walczysz 10lat-ale jak masz spadek obrotów o 80% niewiele zrobisz bez inwestycji. Jak nie masz znajomych kolesiów, którzy ci zezwolą na wygranie przetargu i znajomych firm z którymi otworzysz własna/powiedzmy w 1/10 kapitałowo , a wiecej decyzyjnie udziałów/ galerie handlową (dokładnie wiem o czym mówie-ale tu nie miejsce na reklame przekretów i koncernów oraz wątpliwej uczciwości znanych biznesmenów) to niewiele możesz zdziałac, oprócz zwiniecia swojego biznesu i emigracji. Takie jest życie. I tacy sa urzednicy wytyczający w małym miasteczku miejsca pod 17 hipermarketów bo chca dostac kolejne łapówki jak przy cudownych zmianach planów zagospodarowania i innych byle dostać od sieci hipów i dyskontów wpłaty na wzmocnienie swojego ułożenia sie w życiu;p Jesteś przedsiebiorcą/ chcesz kupić albo wydzierżawić na 99 lat teren-okazuje sie że nie wolno bo teren nie jest przeznaczony na taki cel, tam może być tylko park, szkoła, biblioteka, stacja benzynowa-wszedzie odmowy, przetarg po cichu, bez przetargu gdzie indziej-nagle w tych miejscach w jednym miejscu nowy dyskont-teren miejski, na drugim nowy hip sie buduje-ma sadowne wstrzymanie budowy-no ale musza podwykonawcy budowac inaczej im nie zapłaca. Otwierają i dostają AŻ 500ZŁ MANDAT OD SANEPIDU I 500ZŁ OD JAKIEJŚ TAM INSPEKCJI-w godzine mają wiekszy zarobek. A wybudowane i guzik im zrobią. A najfajniejsze że pozwolenie na budowe podpisała osoba w zastepstwie, która nie miała takich uprawnień, a że nie dostali innych pozwoleń to sobie inaczej poradzili i wszystko nagle jest dobrze:P Nawet Lepper przyjeżdżał i obiecywał ludziom że rozwali tą budowe jak którąś którą ponoć zastopował-oczywiście na obiecankach sie skończyło. Życie jest butalne-rządzi kapitął i nic na to nie poradzisz. A teraz jest jak jest bo ludzie w Polsce sie nie szanują, a koncerny traktują Polske jak kolonie-na zasadzie inwestować niezbedne minimum, nie zapłacić pracownikom, wycisnąć na maksa wszystko i wszystkich a dochód przetransferować do firmy matki:P Choćbyś nie wiem co umiał samodzielnie nic na to nie poradzisz:P
            • nchyb Re: Dlatego, iż: 26.03.13, 19:48
              > Prowadzenie firmy to nie tylko jej wpływ na otoczenie swoje ale reakcja w otocz
              > eniu na którego głupie przepisy i zbzdury nie masz wpływu, tam gdzie rządzi kor
              > upcja nie masz normalnie działającej gospodarki. A jeśli nie masz kapitąłu i mo
              > żliwości taniego do niego dostepu to nie zrobisz nic jeśli po drugiej stronie u
              > licy i na kolejnej stanie ci nagle-bez żadnych uwarunkowań czy wymagań prawnych
              > 5 różnych hipermarketów z najwiekszych sieci handlowych. Całe miasto zamiera,
              > firmy giną, walczysz 10lat-ale jak masz spadek obrotów o 80% niewiele zrobisz b
              > ez inwestycji.

              to wszystko jest prawda i rzecz oczywista, jednak jeżeli przez kilkanaście lat prowadzenia firmy w lepszych warunkach nie udało się właścicielowi firmy nic odłożyć, to może jednak popełnił błąd i nadmiernie wydawał, chociażby na zarobki pracowników, co nie przęłożyło się jednak na dochody i oszczędności firmy?
              i o tym jest mowa właśnie, ze niestety, obecnych wielu pracodawców, działających w takich jakie mają, trudnych warunkach, zwyczajnie nie stać na to, by więcej płacić bo... i tu wpisz cały swój post niestety...
              Ale pracownicy tego nie rozumieją, a byli pracodawcy też nie widza, ze obecne postępowanie wielu pracodawców tymi właśnie warunkami jest podyktowane :)
              Pozdrawiam

              • feelhot tak-nadmiernie wydawał 26.03.13, 20:08
                bo chciał mieć najlepszych i zadowolonych pracowników, bo mottem firmy nie było 3cie auto własciciela z pieniedzy firmy, tylko te pieniadze inwestowało sie w firme, która zaczeła od zera, od pudełka po bananach na bazarze a dorobiła sie 3 sklepów i rzeszy klientów. Mottem firmy było 'Dajemy szczeście klientom'-niestety jak ci sie hipy otworzą wokół i nawet pracujesz inaczej niż konkurencja która pała przed tobą, bo pracujesz jak hurtownia-obrotem, na minimalnej marży-by wygrac zaopatrzeniem jakiego nie ma nikt/nieosiagalne gdzie indziej produkty także luksusowe/, cenami, które w przeliczeniu na koszyk są takie jak w hipie podczas wojny z marketami a niższymi niż sa w hipach obecnie/gdzie hipy opanowały rynek i korzystają/ to bedąc sklepem niejako specjalistycznym, bo bez zywności, nie masz szans w starciu z molochami. Klienci omamieni gazetkami nie interesuja sie co ty masz w promocji, stali klienci przyjdą po perfumy czy coś-ale to garstka. zostanie ci biedny klient szukający tanszego szarego mydła i szamponu familijnego, a przy spadku obrotów o 80 proc. nie utrzymasz sklepów i pracownikow, tym bardziej ze musisz miec atrakcyjny towar caly czas. na niskiej marzy tez nie zarobisz a jak podniesiesz to sam sie zabijesz. marketom gazetki drukują z kasy wydartej od dystrybutorów i koncernow, ty nie masz dodatkowych 7500zł na druk i dystrybucje gazetki tylko na jednym osiedlu obok, a przecież potrzebowałbys tą ilość razy 3-na całe otoczenie, a to jeszcze co tydzień nowa-bo w uk zmiany promocji byly co 4 tygodnie, teraz są co 3, a w polsce gonia co tydzień. W realnym życiu nie wyrobisz. Mozesz tylko jechac na przetrwanie i tak na stratach probujac wszystkiego jechałem 3 lata-na ogromnych stratach. I niestety nie dalo sie dluzej. I tak jestem zadowolony bo cała moja konkurencja padła wcześniej-jedyna perfumeria jaka przetrwala to było w miejscu gdzie w centrum miasta babka miala wlasny lokal i nie musiala wynajmowac, ale po latach i ona padla. Po prostu ludzie nie maja kasy- a jak wydadza dwa razy w miesiacu po pol wyplaty w hipie to na nic wiecej ich nie stać i nic nie poradzisz. HIPy jak weszły i przejely caly krwiobieg gospodarczy to przejely cala Polske bez jednego wystrzalu. To siec decyduje od kogo i po ile kupi, po ile i komu sprzeda. Pojedyncza osoba nie poradzi na to nic. A Polacy nie potrafia wspolpracowac. Wspoltworzylem stowarzyszenie ktore walczylo o nasze prawa, moglbym ci opiowedziec takie historie co sie w miescie, w radzie gminy dzialo i jakie byly historie to mozna ksiazke napisac. A na dodatek ludzie tez ciezko wspolpracuja-bo chcesz cos zrobic proponujesz-a tu jeden nie, bo cos, inny no w zasadzie tak ale nie-no porazka. Jak ktos pracuje i chce pracowac zostaje emigracja-taka jest przykra prawda. I aż zimnem śmiertelnym czlowieka przejmuje perspektywa co bedzie gdy musi sie ze wzgledow niezaleznych od siebie-znowu-kolejny raz zycie zmieniac i wracac do Polski-tego homofobicznego ciemnogrodu pelnego rasizmu, homofobii, bezinteresownej zawisci i podlosci ludzkiej a do tego urzedniczego pasozytnictwa niszczacego gospodarke;P Przykre. ALE TAKIE JEST ŻYCIE I TAKA JEST POLSKA-W pojedynke tego nie zmienisz.
                • nchyb Re: tak-nadmiernie wydawał 26.03.13, 21:18

                  > bo chciał mieć najlepszych i zadowolonych pracowników, bo mottem firmy nie było
                  > 3cie auto własciciela z pieniedzy firmy,

                  ano niestety, znów te stereotypy, a szkoda.
                  ano dziś często wydają mniej na pracowników, jednak nie zbierają na 3 czy nawet 2 auto, ale zwyczajnie starają się przetrwać...

                  a co do reszty się zgadzam i pozdrawiam :)
                  • czemublokujecie_mikonto To nie stereotypy-widziałem takie cyrki u konkuren 27.03.13, 15:10
                    cji, ze az mnie wkurzało. My płaciliśmy ludziom tyle na ile było nas stać, a konkurencja nie chciała płacic za nadgodziny, a np. funduszu wczasowego czy innych rzeczy u nich nie było. Za to widziałem jak jedna firma handlująca owocami i delikasesową żywnością wciskała przeterminowane rzeczy, bo nie potrafiła wczesniej przecenić, a szkoda im było stracić, albo widziałem klientki przychodzące z reklamacją gdy kupiły schowane pod ładnymi splesniałe truskawki, oczywiscie musieli sobie wymienic auto na nowe z zarobku firmy, bo przecież to jest ważniejsze niż obsługa klienta i prowadzenie firmy jak należy.
                    w ogóle mnie to wkurza, my pracowaliśmy kilka lat bez zysku-na zerze-bo staraliśmy sie przetrwać, a koszty wiadomo są, z marketami walczylismy 10lat-i gdyby tylko był jeden to byśmy przetrwali, ale po drugiej stronie ulicy otwarły sie nagle kolejne 2 hipy i po kolejnych 3 latach strat ogromnego rzedu zmuszeni byliśmy zamknąć interes. no trudno-jak sie nie opłaca to dlaczego mam okradać pracownika/skoro mnie na niego nie stac to zwalniam, pracuje, zwalniam dalej i likwiduje firme a nie kaze komus pracować poniżej minimum i za nadgodziny nie płacąc. Jak ktoś tego nie rozumie to potem są cyrki jak we Wrocku-firma przyjmuje na tydzień próbny-bez umowy-bez zapłaty lub z obietnicą ustną zapłaty-ale bez swiadków-później stwierdza, że sie nie nadajesz i biora nastepnego jelenia. Za pierwszy dzień próbny winno byc tak samo płacone jak normalnie i za tydzień też. Minimalnie minimalne wynagrodzenie pro rata.
      • Gość: Nomysz Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.devs.futuro.pl 26.03.13, 18:58
        Fascynują nas dzisiejsi nowobogaccy, którzy nie wiadomo jak i kiedy przeskoczyli z PRL-owskiej biednej szarości w sferę biznesu i dostatku. Podziw i zdumienie budzi ich chamstwo, tupet i bezczelność, a drwinę prymitywizm i kompleksy skrywane za garniturami od Versacego, zegarkami Breguet i innymi drogimi świecidełkami. Skąd w nich tyle buty, siły i niczym nie okiełznanego prostactwa.? Otóż nie ma w tym żadnej tajemnicy. Z badań życiorysów ponad 100 nuworyszy wynika, że są to ludzie najczęściej wychowani w obskurnych kamienicach, drewnianych norach, w których każda rodzina miała swój zawilgocony pokój i nic więcej, gdzie zło dominowało we wszystkich możliwych odmianach. Trwała tam wielopokoleniowa ciągła walka o wspólną kuchnię, toaletę, wodę. Awantury, agresja, bójki, wścibstwo sąsiadów były codziennością. Te domy i te nory położone były w rejonach miasta cieszącego się sławą „złodziejskiego” lub „bandyckiego” a już na pewno „parszywego”, bo najczęściej za ścianą mieszkał element nie pracujący i nie trzeźwiejący. Ta domowa bitwa przenosiła się też na ulicę: o przetrwanie, o przeżycie, gdzie dominowało okrucieństwo i podłość, gdzie jeśli bijesz to przetrwasz, jeśli nie bijesz to będą ciebie bili i zginiesz. O czym można było marzyć w takich warunkach? O własnym mieszkaniu bez obnażonego pijaka na korytarzu, o samochodzie Fiat 126p, i przy ogromnym szczęściu – podróży latem na Węgry, bądź do Bułgarii. A kiedy PRL upadł, to ludzie poczuli, ze teraz ten, któremu się powiedzie, będzie wypoczywać na Karaibach, w marmurowym garażu będzie miał Merca, a pokój z grzybem zastąpi willa z lustrami i basenem. To był wielki wstrząs przyprawiający o zawrót głowy. Nagle wszyscy chcieli mieć wszystko to, co do tej pory było nieosiągalne. W ruch poszły łokcie, paznokcie, zęby i pięści. Za wszelką cenę zdobyć wszystko i to natychmiast. W tej walce i szarpaninie wygrali najsilniejsi, pozbawieni skrupułów, kombinatorzy, bezwzględni, agresywni i zachłanni. I dziś taką mamy klasę przedsiębiorców przyzwyczajonych do agresji, chamstwa, prostactwa i gdy spotykają ludzi, którzy mówią „dzień dobry”, „przepraszam”, „dziękuję”, nie wiedzą jak się zachować i jak rozmawiać… Niby nas fascynują, zadziwiają, ale tak naprawdę, to nie ma im czego zazdrościć, bo choć czasami się starają, to jednak bardzo trudno im uwolnić się od przyzwyczajeń wyniesionych z domowego chlewu…
        Można w to wątpić, można się z tym nie zgadzać, ale to jedyne co przeciwko temu da się zrobić.
        • Gość: Macho Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.myslenice.net.pl 27.03.13, 00:00
          Dodaj jeszcze do tego historyczna pogarde polskiej szlachty wobec nizej urodzony i iscie zbojeckie metody awansu wyzej. Metody ktore nie maja nic wspolnego z wiedza, oglada czy kultura.
      • yeronimo Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 19:09
        ...dobrze napisane, rekruterzy często sami nie mają zielonego pojecia o rekrutacji, nie czytają cv kandydata, co mnie irytuje, fakt przysyłania na rozmowę z doświadczoną zawodowo osobę, kogoś kto ma małe doświadczenie, rzadko opdpisują po rekruatacji, co kłóci się z wizerunkiem dobrego rekrutera. Cieszę się,że ktoś zaczął pisać o różnych szopkach podczas rekrutacji. Często czuć od początku,że to "ustawka" a po rozmowie nigdy się nie dowiemy co nam wpisano w opis np ze nie znamy języka (a go znamy). Wykorzystuje się fakt,że wielu ludzi jest pod ścianą, często oczekiwania są nie adekwatne co do stanowiska, rekruterzy także się spóźniają, gdy ktoś ma pracę , a chce zmienić to umówienie się rano przed 8 lub po 17 graniczy z cudem, a często zależy nam na dyskrecji i bez dnia wolnego aby pójść na rozmowę (albo kilka) się nie obejdzie - dobrze jeszcze jak skończy sie to zatrudnieniem.
        Kiedyś uczestniczyłem w rekrutacji jaka trwała 5 miesięcy, nie rozmawiałem chyba tylko ze sprzątaczką!
        • Gość: NN Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: 192.165.213.* 29.03.13, 07:39
          Bylam kiedys na rozmowie - duza korporacja - jestem psychologiem i znam sie na rekrutacjach, wiele ich tez robilam... przyszly dwie panienki. Moze dopiero co po obronie... na wiecej nie wygladaly. Pojecia o rekrutacji nie mialy za grosz ale zachowanie - choo choooo. Zgnoic i podleczyc swoje kompleksy. Najlepsza byla rozmowa o znajomosci jezykow. Mowie po angielsku, rosyjsku i litwesku. Laska do mnie - czy ma pani jakies certyfikaty? Mowie ze tylko takie, jakie wydawaly uczelnie. Zkrzywila sie niezadowolona. Na to druga - czyli nie zna jednak pani zadnego z jezykow? Wkurzylam sie juz i powiedzialam, ze znam i jesli chca to mozemy zaczac rozmawiac w ktorymkolwiek sobie zycza. Oczywiscie nie zyczyly sobie obrazone i na tym rozmowa sie zakonczyla. Mam do dzis wrazenie, ze po prostu zadna nie byla w stanie sie tego podjac. Wrazen wystarczylo mnie na tyle - ze firme te - i jako potencjalnego pracodawce i jako uslugodawce omijam juz wielkim lukiem....
      • Gość: przedsiębiorczy Recepta na bezrobocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 19:32
        Bezrobotni! Przestańcie winić wszystkich wokół, poszukajcie winy najpierw w sobie.
        Musicie zacząć być w końcu użyteczni. Jeśli nie ma pracy w biurze to pielcie ogródki, odśnieżajcie, róbcie kebaby, cokolwiek!
        Ale najpierw przestańcie być tak dziecinnie roszczeniowi, bo się tylko ośmieszacie.
        • nick_do_komentarzy Re: Recepta na bezrobocie 26.03.13, 19:38
          A tobie dziecko mamusia już przelała pieniążki na życie za ten miesiąc?
          • Gość: r-mi[off] Re: Recepta na bezrobocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 11:25
            Gość ma 100% racji. Napisał parę słów prawdy które powinna sobie wziąć do serca połowa tych roszczeniowych durni którzy się tutaj wypowiadają... a ty piszesz o pieniądzach od matki.

            Nie no super, lepiej jęczeć i o swoją nieudolność obwiniać rekruterów, szefów i ogólnie cały świat.

            Niestety dzisiaj każdy kto kupił sobie dyplom magistra, nic nie potrafi a pracował "nie będzie bo to poniżej godności"... ma wielkie ambicje. A nie nadaje się nawet do sprzątania ulic. Dawniej 95% obecnych magistrów poszłoby do zawodówki i przybijałoby gwoździe. Dziś po 5 latach płacenia nie umieją nawet tyle ile nauczyliby się w zawodówce, ale gwoździ już przybijać nie będą bo to "poniżej godności".

            Zaraz pewnie napiszesz, w UK się da. Tak, się da bardzo dobrze ustawić - nawet bez szkoły i bez dyplomu. Tylko ludzie którzy tu piszą w UK to dopiero by siedzieli na zapomogach. Krótkie okresy zatrudnienia, elastyczny rynek pracy, to jest dopiero "kapitalistyczny wyzysk", nie to co nasz dzielny socjalizm, gdzie można 6 godzin z 8 siedzieć na dupie i jeszcze jęczeć nazywając szefa "c*ujem" ;)

            Niestety jedyny problem z tym, że płaca jest zwykle adekwatna do zaangażowania a socjal bardzo rozleniwia.
            • nick_do_komentarzy Re: Recepta na bezrobocie 27.03.13, 12:51
              Uczepiłeś się tych magistrów jaby krzywdę tobie robili, a prawda jest taka, że w polskich realiach jaka praca by nie była to 'papier musi być'. W dodatku szkoły nakręcają ludzi kształcąc 'przyszłe kadry menadżerskie' i tak to się kręci.

              Gdyby nie nadmierna regulacja zawodów to by wyglądało to inaczej, a teraz to nawet opiekunka do dzieci ma mieć studia wyższe.
              • Gość: r-mi[off] Re: Recepta na bezrobocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 12:56
                Nie! Uczepiłem się idiotów, którzy przez 5 lat płacą w Wyższej Szkółce Pasienia Kóz, 3 razy przyjdą na wykład a później biadolą, że "wielki magister za 1500 ani fizycznie to robił nie będzie".

                W sumie ten sam typ ludzi co wielcy "studenci" którzy poszli na IT/medycynę/prawo bo mamusia im powiedziała, że dobrze płacą po studiach i chciała być dumna z synusia. Później się okazuje, że synuś nic nie umie, pochodził bo musiał... i po prawie pracuje na recepcji za 800 złotych albo wcale.

                Najlepiej jeszcze wziąć nie 1 a 2 kierunki które nas totalnie nie interesują, "żeby było więcej kasy". Później osoba która ma magistra elektryka albo skończyła podstawówkę i założyła firmę... zarabia więcej niż taki "prawnik" po dobrej szkole.

                Ale KAŻDY winny, tylko nie JA. Jak ktoś do czegoś doszedł to na 100% prywaciarz okradający biednych, wyzyskiwanych "roboli".
                • Gość: lopez Re: Recepta na bezrobocie IP: 31.41.234.* 29.03.13, 10:34
                  Misiu, popatrz sobie na wskaźniki gospodarcze, poczytaj o kryzysie, a potem zastanów się nad tym, czy aby na pewno te "mundrości", które wygłaszasz i które cieszą się taką popularnością na rozmaitych forach pełnych młodych gniewnych, wystarczą do opisania rzeczywistości, w której przyszło nam żyć i szukać pracy.
        • feelhot to nie jest takie proste 26.03.13, 19:47
          i nie dla każdego. Ja od dziecka pracowałem i sam zarabiałem na swoje potrzeby typu magnetofon, odlotowe buty, zegarek czy nowa kurtka. Na studiach otworzylem sklepik-kawiarenke w akademiku-a to jeszcze były inne czasy. Teraz co zrobisz? Pójdziesz do banku po kredyt na kase fiskalną oraz wpłaty na zus?To jest nienormalne. Zobacz jak łatwo prowadzic biznes-zacząć, robić cokolwiek w UK-a jaka jest polska rzeczywistość. Całe prawo gospodarcze i skarbowe oraz ubezpieczeniowe ułożone jest tak by cie uwalić w kazdej chwili, a najlepiej by cie wpedzić w długi, zanim jeszcze zaczniesz biznes. ja w uk moge otwierać biznes od razu-i wiem że jak bede ciezko pracował to sam na coś zapracuje a państwo mnie nie okradnie-w polsce państwo mnie okradnie zanim jeszcze cokolwiek zapracuje i zarobie. to jest właśnie chore i tu trzeba reform calego systemu. Bez tego w Polsce nigdy dobrze nie bedzie.
          • Gość: Macho Re: to nie jest takie proste IP: *.myslenice.net.pl 26.03.13, 23:57
            Zgadza sie. Wszelkie dzialania aparatu panstwowego maja na celu wystawienie obywatela na odstrzal tak, aby pozbawic go majatku. Za bezcen. Tylko w Polsce jest mozliwe to, ze niewielka pozyczka moze pozbawic dachu nad glowa.
        • mikrobyznesmen Re: Recepta na bezrobocie 27.03.13, 16:50
          Gość portalu: przedsiębiorczy napisał(a):

          > Musicie zacząć być w końcu użyteczni. Jeśli nie ma pracy w biurze to pielcie
          > ogródki, odśnieżajcie, róbcie kebaby, cokolwiek!
          > Ale najpierw przestańcie być tak dziecinnie roszczeniowi,

          Nie. Najpierw to z płacy za takie w/w prace trzeba móc się utrzymać.
      • feelhot dziekuje za miłe zyczenia 26.03.13, 19:42
        ale jakoś nie kupowałem adidasów ostatnio-tylko nike. jak chcesz to moge ci sprzedać zestaw perfumeryjny albo jakąs wode kolońską tudzież toaletowa. Widze jednak, że przydałby ci sie bardziej jakiś płyn do płukania ust.
      • nikodem_73 Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 21:20
        Mógłby mi ktoś wyjaśnić o co chodzi autorce listu?

        Znaczy, że chciałaby aby pracodawcy byli uczciwi, płacili "godnie" (cokolwiek to znaczy) i byli pełni zrozumienia?

        No ok.

        Też bym chciał aby ludzie byli dla siebie mili, a na świecie zapanował pokój. Jak napiszę o tym list to gazeta go opublikuje?

        Ciskacie tak gromami w pracodawców, że tacy i owacy, że krwiopijce, wyzyskiwacze, oszuści i dranie.

        I tylko jakoś nie ma refleksji nad tym DLACZEGO tacy są.

        Naprawdę WIERZYCIE w to, że w momencie zatrudnienia pracownika człowiek traci duszę, sumienie i poczucie elementarnej przyzwoitości? Tak z automatu? Nie wiem - zostawia w zastaw podczas rejestracji działalności? Bez żartów.

        Pracodawcy, często-gęsto, robią jak robią (opóźniają się z płacami, nie płacą ZUSu, wymyślają dodatkowe zajęcia), bo w porównaniu ze swoimi zachodnimi odpowiednikami są... biedni.

        W naszym pięknym kraju aby dostać się do 500 najbogatszych wystarczy mieć majątek (nie pensję, czy przychód, lecz cały majątek) na poziomie niecałych 10 milionów dolarów. Przecież to żenada. Masz ze dwie kamienice i jesteś bogatszy od ponad 30 milionów rodaków...

        W Polsce jest naprawdę niewiele firm produkujących wyroby drogie/o wysokiej marży z których można by "trzepać kasiorę". Znakomita większość to bieda-firemki, których rezerwy pozwalają na przetrwanie góra paru miesięcy bessy.

        Do tego wszystkiego mamy piękny system gospodarczo-prawny, który zniechęca ludzi do prowadzenia własnej działalności. Jakby (przynajmniej początkowy) brak klientów nie był dostatecznym problemem.

        Przecież na taki ZUS trzeba płacić miesiąc w miesiąc minimum 400 zł (w dwuletniej promocji - później klocka). Wystarczy przez pół roku nie płacić i ZUS wpadnie na wizytę z komornikiem. I co wtedy?

        Dziwicie się, że jest takie bezrobocie? A niby kto ma zatrudniać? No i za co?
        • Gość: r-mi[off] Bo gazetowa hołota jest głupia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 10:45
          Płać za siebie i firmę 1000 PLN ZUSu, za pracownika 2000 (z opłatami i podatkami)...

          On widzi z tego 1150 PLN miesięcznie netto. Ty płacisz miesięcznie 1850 PLN podatków, na dobry początek. A później nieudacznicy z gazety biadolą, że pracodawcy źli, kiedy 2/3 pieniędzy które można by przeznaczyć na pensje zżerają podatki.

          I teraz jak te 3000 zarobić kiedy 22% wartości sprzedaży zżera VAT a tyle samo zysku dochodowy?

          Nieudacznicy biadolą, że "zatrudniają jedynie w zastępstwie"... podczas gdy sami wylobbowali prawo dzięki któremu NIELEGALNYM jest zwalnianie dzieciorobów, którzy ciążę traktują jak chorobę, siedzących non-stop na urlopach.

          Ale powiedz coś, że takimi osobami powinno zajmować się państwo i nie powinny mieć one żadnej ochrony i przywilejów. Łolaboga, co się wtedy dzieje. Zaraz bydło podnosi larum, bo jak się mamy rozmnażać w takich warunkach? W ogóle zwolnij takiego, co to to nie - od razu do kryminału!

          A później poważnych ludzi zatrudnianych na zastępstwo trzeba zwalniać, bo dzieciorób raczył wrócić na 3 miesiące do pracy.
          • Gość: człowiek Re: Bo gazetowa hołota jest głupia. IP: *.dynamic.chello.pl 28.03.13, 17:29
            Takim jak Ty powinno zakazać się prowadzenia firmy ! Człowiek nie żyje tylko po to by zarabiać pieniądze ! Jeżeli rodzina nie jest wartością to czego od takiego oczekiwać !
        • mikrobyznesmen Pani chodzi o to, że... 27.03.13, 17:11
          nikodem_73 napisał:

          > Mógłby mi ktoś wyjaśnić o co chodzi autorce listu?

          O to, żeby nie oszukiwali przy szukaniu ludzi do pracy. A nie tak, że w ofercie napisali, że szukają kogoś na stanowisko sekretarki a okazuje się, że to akwizycja uliczna; albo że oferują umowę o pracę a na rozmowie wychodzi, że umowa zlecenie podpisywana co miesiąc.

          Skoro tacy "pracodawcy" oszukują już na początku to wiadomo, że dalej będzie tylko gorzej.
          • nikodem_73 Re: Pani chodzi o to, że... 27.03.13, 23:40
            Znaczy się, że we WSZYSTKICH wypadkach takie coś miało miejsce, że nie przyjęła posady?

            100/100? To może ona powinna zacząć w totka grać?

            A może było tak, że w ofercie NIE było napisane nic nt. formy zatrudnienia, a pani bardzo pragnie "umowę o pracę na czas nieokreślony"?

            Tak swoją drogą - obowiązujący u nas kult etatu jest momentami wręcz zabawny - ludzie chyba naprawdę nie zdają sobie sprawy, że "czas nieokreślony" nie jest synonimem zwrotu "aż mi się nie znudzi", lecz raczej odpowiednikiem "pracodawca może mnie wykopać z roboty z dnia na dzień, a w najlepszym wypadku dostanę pensję przez trzy miesiące".
            • jop Re: Pani chodzi o to, że... 28.03.13, 16:15
              A mnie to wcale nie dziwi - jest kryzys, więc tym, którzy jeszcze mają pracę, wydaje się, że mogą uskuteczniać dowolną bucówę wobec szukających pracy.

              Byłam ostatnio na kilku rozmowach o pracę. Wszędzie w warunkach widniało: "doświadczenie na tym stanowisku". (Mam, a jakże).

              W circa 50% przypadków w mniej lub bardziej zawoalowany sposób dawano mi do zrozumienia, że oni tak naprawdę to szukają studenta ostatniego roku albo świeżego absolwenta do przyuczenia. Jesteś w stanie wyjaśnić mi w takim razie:

              a) po co w ogłoszeniu widniał wymóg doświadczenia?
              b) po co mnie na tę rozmowę w ogóle zapraszano?

              Aha - i niewysyłanie maila "dziękujemy, ale jednak nie" stało się już normą. Co uważam za megabucówę - bo jak już kogoś zapraszasz na rozmowę, to Twoim psim obowiązkiem jest poświęcenie mu jeszcze 30 sekund na wysłanie szablonowego maila z odmową.

              Brak etatu, dziecko drogie, co zapewne zrozumiesz, jak już skończysz studia i wyprowadzisz się od mamusi, wiąże się z pewnym niedogodnościami. Na przykład nie masz ubezpieczenia zdrowotnego. Jak masz szczęście i pracującego na etacie współmałżonka, to dopiszesz się do jego ubezpieczenia. Jeśli nie - to albo zostaje Ci życie w stresie, że pójdziesz z torbami z powodu głupiego wyrostka, albo wyskoczenie z 350 PLN na ubezpieczenie zdrowotne. A teraz w ramach ćwiczenia policz, jaki % zarobków stanowi te trzy i pół stówki dla kogoś, kto zarabia - a niech bedzie, że polecimy wypasem - 2000 PLN.

              A trzy pensje już 2 x w życiu uratowały mi finansowy tyłek, więc nie pitol, że to takie nic.
      • smok_sielski Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 22:03
        Smuci mnie strasznie ta wylewająca się na forum pogarda - przedsiębiorcy plują na bezrobotnych, bezrobotni nie pozostają im dłużni. Daliście się zmanipulować, napuścić na siebie i niedługo pozagryzacie się ku uciesze (i uldze) rządzacych nami "elit"...
        • nick_do_komentarzy Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego 26.03.13, 22:14
          Właśnie to nie przedsiębiorcy plują, a pracujący rodacy na innych 'nierobów'. Bo tym, którzy pracują wydaje się, że są niezastąpieni i ich bezrobocie nie będzie dotyczyć, bo przecież pracy jest mnóstwo wystarczy tylko chcieć i mieć dobre cv.
        • Gość: max Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dynamic.chello.pl 26.03.13, 22:15
          prawda, zgadza się. Demokracja polega na tym że o prawa trzeba walczyć każdego dnia i tępic głupotę. Nic nie jest dane raz na zawsze jak w tzw. PRLu....
        • Gość: Macho Re: Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.myslenice.net.pl 26.03.13, 23:53
          Smoku najazd jednej grupy spolecznej na druga ma rodowod w traktowaniu chlopstwa przez szlachte i vice versa. Propaganda ma tutaj marginalne znaczenie.
      • Gość: Michał Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 01:12
        To nasze Pastwo ponosi odpowiedzialność za taki rynek pracy. Przez wiele lat jako nasz aut przedstawiano niskie koszty pracy Nie podkreślano ze mamy masę kompetentnych wykształconych i mających chęć do ciężkiej pracy ludzi. Po co kogoś szanować i dobrze wynagradzać przecież za bramą są tysiące innych. To też nasza wina bo wielu z nas otwierając firmy pragnie się szybko dorobić na skróty często kosztem swoich pracowników.Zapominają że nie szanując innych nie szanujemy siebie a taka firma w dłuższej perspektywie nie utrzyma się na rynku. Jako konsumenci nie szanujemy pracy innych wszystkiego dużo i za darmo więc skąd niby mają się wziąść miejsca pracy.Kupujmy zagraniczne produkty w zagranicznych sklepach, naszych handlowców nazywajmy pogardliwie sklepikarzami tylko nie dziwmy się potem brakiem pracy
      • sselrats Trzeba byc idiota zeby sluchac rad kogos kto 27.03.13, 04:56
        nie ma zielonego pojęcia o tym, jak obecnie wygląda rynek pracy, same rozmowy i wreszcie potencjalni pracodawcy oraz ich zasady, a często - brak zasad.
      • Gość: malinka Listy czytelników: Prawa bezrobotnego IP: *.dynamic.chello.pl 27.03.13, 07:49
        Dziewczyno, załóż firmę.
      • Gość: Laura Na pohybel! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 08:25
        Mój były już pracodawca jest mi winien 3 pensje, zatrudniał mnie przez 6 lat na najniższą krajową, pracowałam bez urlopu, robiąc prawie wszystko - od spraw ściśle związanych z branżą po odrabianie prac za jego dzieci, kupowanie mu wódki w pobliskim monopolowym, robienie zakupów jego żonie i jeżdżenie w weekend do jego mieszkania, żeby podać leki choremu kotu. Po 6 latach zostawił mnie bez grosza, a wcześniej oszukiwał, wszystkie oszczędności poszły na przeżycie, bo nie płacił od kilku miesięcy, tylko jakieś małe kwoty typu 500-1000 złotych, co na życie w Warszawie, jeśli na dodatek wynajmuje się mieszkanie, absolutnie nie wystarcza. Człowiek ten sprytnie zdobył moje zaufanie, stworzył pozory koleżeńskich stosunków na linii pracodawca-pracownik, a potem bezczelnie okradł, tak, okradł, bo czym jest pozbawienie pracownika jego pensji z pełną świadomością i premedytacją, kiedy na tę pensję istnieją środki? Czy warto było zatem męczyć się te 6 lat? Dziś już wiem, że nie. Co najmniej o te 3 lata za długo. Dlatego popieram autorkę artykułu, jeśli nie musi, nie powinna pakować się w problem pracy w firmach o niejasnym stosunku do podwładnych. Co innego osoba zdesperowana, która musi mieć pracę, jakąkolwiek, bo wyląduje pod mostem. Ale taki gó...any etat powinien być tylko kołem ratunkowym, a nie planowaną przyszłością. Jestem pełna współczucia dla osób, które są niewolnikami śmieciowych umów w tym kraju. Nawet komuna tak nie poniżyła człowieka pracy, ale ludzie mają krótką pamięć i nie interesują się historią, okres przedwojenny to dla nich firmy z Eugeniuszem Bodo i wesołe piosenki w stylu "Umówiłem się z nią na dziewiątą". Dołęga Mostowicz bardzo prawdziwie ukazał Polskę w swoich książkach, wystarczy poczytać (a jak kto leniwy, obejrzeć w TV, bo często lecą powtórki) "Karierę Nikodema Dyzmy" i "Doktora Murka". Tam obok luksusu czai się skrajna bieda ludzi wegetujących w oficynach kamienic, które w naszych czasach tak bardzo upatrzyli sobie niejacy "czyściciele". Wróciliśmy do czasów, kiedy ludzka bieda znowu stała się obojętna, a do rządzenia rości sobie prawo wąska grupa bogatych chamów (nie ważne, skąd pochodzą, liczy się ich stosunek do bliźniego o niższym statusie finansowym, czego przykładem są te wszystkie "Kulczyki", "Soloże" i "Waltery" gotowi kupować ludzi, jak bydło na targu.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka