Gość: bo_gna
IP: *.torun.mm.pl
22.04.13, 15:13
To była już druga moja poważna praca, a mam 26 lat. Naprawdę się staram, nie olewam, drugi raz nie wykorzystałam swojego urlopu bo nie było kiedy. Może powinnam być szczęśliwa, bo dwa razy mi się udało, pewnie trzeci raz też mi się uda. Ludzie mówią, że takie czasy, teraz trzeba być elastycznym, nikt się za nikim nie ogląda. Ja jednak się przyzwyczajam do ludzi, do miejsca, do obowiązków... Przeglądając codziennie oferty pracy czuję znużenie, poczucie, że nawet jak znajdę to pewnie znowu po roku powiedzą papa, jest kryzys, redukujemy zatrudnienie, będziemy pamiętać. Cytuję: "młoda jesteś to sobie poradzisz". Jak to będzie wyglądało za parę lat? 5 lat po studiach i po roku w każdej firmie? Pytania na rozmowach, czemu Pani się tam nie udało? Co robię źle? Mam dwa kierunki studiów i jeszcze studia podyplomowe. Mam obraną drogę, rozwijam umiejętności, robię kursy, znam dwa języki, które mogę wykorzystać. No i co z tego? I tak, pewnie każdy się boi, że zaraz zajdę w ciążę. Nie mam środków na własną działalność. W jednej firmie żegnała mnie Pani, która już by mogła przejść na emeryturę, ale podpisano z nią umowę. Pomagałam jej przy najprostszych czynnościach przy komputerze. Nie mam do niej żalu, podpisała umowę i korzysta. Chciałabym coś w życiu osiągnąć. Musiałam się wyżalić, pewnie dużo tutaj osób w podobnej sytuacji. Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęścia