Gość: MarioWLKP IP: *.szybszy.net 06.06.13, 13:16 Zgadzam się z autorami listów w stu procentach !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Katrin. Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.13, 13:34 Ja też się zgadzam i co z tego? Zwłaszcza odnośnie podawania miejsca pracy i widełek zarobków oraz szczegółów technicznych. Ale dopóki jest tak wysokie bezrobocie i panuje rynek pracodawcy, mój , Twój, Ich, Onych i innych lament nic nie wskóra. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: onet CV ze zdjeciem => w HR pederasta szukajacy chłopca IP: *.dynamic.chello.pl 07.06.13, 11:21 do bzykania ewentualnie stara panna tak mi sie to kojarzy rozumiem, że agencja szukajaca aktorow do filmu potrzebne CV ze zdjeciem, ale na stanowisko np. inżyniera ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inżynier Re: CV ze zdjeciem => w HR pederasta szukajac IP: *.dynamic.chello.pl 07.06.13, 15:56 Owszem, na stanowisko inżyniera zdjęcie jest potrzebne. Jak później pójdziesz do klienta reprezentować firmę, a nosisz lwią brodę i myjesz ją raz na dwa tygodnie, to klient przestanie być klientem, dlatego musisz wyglądać, jak wizytówka firmy. A jak ci się to nie podoba, to zostań freelancerem i łap zlecenia przez internet Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ddd zamknij ryj tępy akwizytorze z ciebie inżynier jak IP: *.dynamic.chello.pl 07.06.13, 17:48 z koziej dupy trąba inzynier sprzedaży to nie inżynier - ćwierćdebil po gimnazjum może wykonywac te "prace" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zarzucić IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.13, 13:42 Nie zapomnę jak panna nie przeczytała mojego CV przed rozmowa rekrutacyjna. She is a keeper. Odpowiedz Link Zgłoś
r1234_76 Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zarzucić 06.06.13, 16:10 Bo tak to jest. Gość rano pisze w mailu, że zadzwoni o 14, i oczywiście nie dzwoni, ani nie pisze. Moje wnioski są następujące: jak się szuka pracy, to z agencjami rozmawiać niestety trzeba. Ale generalnie trudno pajaców traktować poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qazx Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.13, 00:35 Potwierdzam - kiedyś specjalnie pół h zwolniłem się wcześniej z pracy, żeby dojechać do domu i mieć konferencję (poprzez pl HR do pl firmy) z jakimś prezesem ze stanów. No i wielkie G...rekruterka kolejnego dnia rano napiasała mi maila. Więc olałem temat i powiedziałem, że mogą dzwonić po 18...a oni ze to niemozliwe no i tak zostało.... Po 1,5 miesiąca ta sama rekruterka dzwoni z przeprosinami i pyta czy jestem zainteresowany i że może być o 18...podziękowałem...trudno ich poważnie traktować :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olaf Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zarzucić IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.06.13, 16:15 Kandydowałem na dość wysokie stanowisko w jednej z firm oddalonej od mojego miejsca zamieszkania o 150 km. Był to ostatni etap rekrutacji w "poważnej" firmie. Pracodawca wiedział, że przejechałem z dość daleka (rozmawiał ze mną warunkach na trasie), po rozmowie miał się odezwać w ciągu dwóch tygodni z informacją o wynikach. Minęły trzy miesiące i głucho. Po miesiącu sam próbowałem się dodzwonić. Dwukrotnie powiedziano mi, że właściwej osoby nie ma w biurze, że przekażą informację i oddzwonią. Cisza. Drodzy pracodawcy, mam Was w dupie. Zakładam własną działalność, pewnie zacznę od czegoś co można nazwać "handlem z leżaka", ale nie dam się poniżać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 100km nie jade 100km na rozmowe jaknie zwracaja za bilet IP: 134.191.221.* 06.06.13, 16:35 ja nie jade na rozmowe poza miejsce zamieszkania jak nie zwracają kosztów podrózy. Kiedys palnalem taka glupote , pojechalem 220km, a rozmowa o prace to by zart. Firma Nokia Siemens Networks, ja takze z duuuzym doswiadczenie na powazne stanowisko. Potem zero odpowiedzi o rezultatach. A oni, ze takie maja zasady. No wiec, ja tez mam zasady. Nauczylem sie, ze niewazne ile to kosztuje, jak jade poza miejsce zamieszkania to chce zwrotu kosztow, jak nie to nie jade. I o zwrot kosztow pytam na dzien przed rozmowa. Jak odpowiedz jest , ze nie, to dopiero jak termin rozmowy minie wysylam maila, ze bez zwrotu kosztow nie jade. Uwazam, ze jak rozmawiamy powaznie to firme stac na 30zl na bilet. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 100km Re: nie jade 100km na rozmowe jaknie zwracaja za IP: 134.191.221.* 06.06.13, 16:39 A jeszcze dla porownania dam przyklad z mojej przeszlosci. Firma z Niemiec oferowala mi prace. Ja mowie, ze teraz trudno mi podjac taka decyzje. A oni odpowiedzieli, przyjec na tydzen, oplacimy bilety, hotel, bez zobowiazan. Poznasz firme , okolice. I teraz pytanie do panienek z HR- gdzie pracuja fachowcy w HR, Polsce czy Niemczech ? Gdzie jest motywacja do pracy, atmosfera ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: nie jade 100km na rozmowe jaknie zwracaja za IP: *.play-internet.pl 06.06.13, 20:13 Potwierdzam miałem to samo. Ściągali mnie przez całą Polskę do Berlina, więc zaproponowali (a) przelot (klasą ekonomiczną, ale zawsze), (b) hotel i (c) DIETĘ za tą dniówkę. Byłem w szoku! Oczywiście na miejscu w firmie pokój do dyspozycji, woda mineralna, kawa,herbata, ciasteczka do oporu. Nie zgrało mi się na hotele/przeloty, przekopyrtnąłem się pociagiem w dzień przejazdu, ale zwrot kosztów nastąpił w ciągu półtora tygodnia. Wszystko z kulturą i grzecznością. Dla przeciwwagi przykład z jednej z polskich firm: - rozmowa przez pośrednika po pierwsze (akurat laski w miarę kumate, więc ok), - ustalenie terminu rozmowy i miasta (dla mnie także niemal drugi koniec Polski), - dzień przed (czwartek) dowiedziałem się co to za firma, - przyjeżdżam do firmy (piątek) - rozmowa 15 minut typu pierdu-pierdu (równie dobrze mogłaby się odbyć przez telefon), gdzie dowiaduję się, że jednak praca jest w W-wie (odległość kolejnych kilkaset km zarówno od siedziby firmy jak i mojego miejsca zamieszkania) i zaczyna się w następną środę, ALE wyniki rekrutacji będą w poniedziałek (co z logistyką/mieszkaniem/etc?). - zadzwonili we wtorek, że mnie chcą, ale warunkowo mogę się stawić w W-wie w czwartek, choć najlepiej byłoby w środę popołudniu... Oczywiście grzecznie odmówiłem... To pokazuje jaki dystans dzieli polskie spółki giełdowe i zagraniczne koncerny. A rekruterów mamy różnych, zdarzają się osoby na prawdę, z którymi miło współpracuje się i takich, którzy są niesłowni i niepolecam. Podobnie jest z pracodawcami, którzy niepoinformują o zakończeniu jednej rekrutacji (nawet jeśli rezultat jest negatywny), ale bez kozery potrafią zgłosić się za dwa lata jakby nic się nie stało... Polska! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qazx Re: nie jade 100km na rozmowe jaknie zwracaja za IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.13, 00:37 Najgorsze jest to, że to traktowanie na rozmowach później tak samo wygląda w pracy i zamiast pracownika stajesz się niewolnikiem ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miłośnik C++ Re: nie jade 100km na rozmowe jaknie zwracaja za IP: *.centertel.pl 06.06.13, 18:54 Identycznie zostałem potraktowany przez Motorolę w Krakowie :) Kij im w dupę, dziś pracuję dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiek Re: nie jade 100km na rozmowe jaknie zwracaja za IP: *.pool.mediaWays.net 06.06.13, 20:48 Mnie podobnie potraktował Alcatel. Starałem się o dobre stanowisko i jestem wysoko ustawiony, nie jakiś tam przynies, podaj , pozamiataj. Ale już się nauczyłem ich tricków i nie daję soba pomiatać. I naprawdę, nie dawajcie soba pomiatać, stawiać twarde warunki, nie zgadzać sie na pensję minimalną. Takie idiotyczne zachowania psują cały rynek pracy. Dla nas wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: h. Re: nie jade 100km na rozmowe jaknie zwracaja za IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.13, 13:29 i bardzo słusznie, jest więcej niż prawdopodobne, że tak jak nas traktują przy rekrutacji, tak będą po zatrudnieniu, więc jak nie zatrudnią to żadna strata. Też będę tak robić, dzięki za pomysł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxl Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zarzucić IP: 62.29.251.* 06.06.13, 16:37 całkowita racja! W pewnej korporacji panienka tuż po liceum odpytywała mnie z rzeczy, które spokojnie mogłem był wypełnić w necie jako "sto durnych pytań o niczym". Sama nie rozumiała, o co pyta, bo czytała z kartki. Byłem szczęśliwy, że mnie nie chcieli, bo z takim głąbem pracować to żenada. Pewnie reszta nie lepsza, bo skoro zatrudnili takie młode-durne, pewnie obawiają się konkurencji. BTW: postuluję pisanie zarówno lokalizacji, jak i widełek. Za większą kasą pojadę nawet kilkadziesiąt km poza miasto... Odpowiedz Link Zgłoś
leniwa22 Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zarzucić 06.06.13, 16:53 Polscy pracodawcy to źle wykształceni, nadęci gnoje, którzy w porozumieniu z partyjną mamusią lub tatusiem, piastującymi jakies tam stanowisko w urzędzie, poniżają Polaków. Rodzice, mają dostęp do wysoko postawionych urzędasów, którzy dysponują pieniędzmi z Unii, dzielą się z nimi i w ten sposób czują się wielkimi przedsiębiorcami. Zaznaczam, iż drugi na liscie najbogatszych osób w Polsce posiada wykształcenie zawodowe /dawna ZSzZ/. Jak on może traktowac bezrobotnego w sposób zgodny zasadami etyki. Kultury się nie uczy, kulturę się ma wrodzoną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kongo Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: *.yolau.net 07.06.13, 03:25 >Kultury się nie uczy, kulturę się ma wrodzoną. Brednia, polskiego chómanisty. Odpowiedz Link Zgłoś
leniwa22 Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar 07.06.13, 10:36 Kongo ! Brednie to ty wypisujesz. Naucz się ortografii a następnie komentuj. Odpowiedz Link Zgłoś
ponury_swiniarz Z logika na bakier 07.06.13, 12:52 > iż drugi na liscie najbogatszych osób w Polsce p > osiada wykształcenie zawodowe /dawna ZSzZ/. Jak on może traktowac bezrobotnego > w sposób zgodny zasadami etyki. Kultury się nie uczy, kulturę się ma wrodzoną. Piszesz o wyksztalceniu zawodowym i ze czlowiek z takim wyksztalceniem nie potraktuje bezrobotnego zgodnie z zasadami etyki. Potem piszesz, ze kutury sie nie uczy tylko ma sie ja wrodzona. Zdecyduj sie wiec. Wielu milionerow na swiecie nie skonczylo podstawowki bo nie mogli sie wpisac w ustalony i nieelastyczny schemat. I bardzo dobrze traktuja swoich pracownikow. Pani, ktora u mnie sprzata jest prota kobieta ze wsi, wierzy w niektore gusla i zabobony ale jest o wiele wartoscowszym czlowiekiem niz niejeden profesor czy doktor, ktorych w swoim zyciu spotkalem. Proponuje wiec odstosunkowac sie od prostych ludzi, bo bije od ciebie pogarda do nich. Obawiam sie ze gdybys byla pracodawca to nie traktowalabys takich ludzi zgodnie z zasadami etyki. Odpowiedz Link Zgłoś
leniwa22 Re: Z logika na bakier 07.06.13, 17:31 Dot. komentatora "ponury swiniarz". Proponuję, bys nie osądzał mnie , ponieważ od osądzania jest kto inny. Znam wielu przedsiębiorców, którzy źle traktują pracowników a jeżeli chodzi o tego bogacza, to znam go osobiscie, dlatego mogę cos powiedziec na ten temat. Nie mysl, że przemawia przeze mnie zazdrosc. Proszę mnie nie pouczac, ponieważ przeżyłam ponad pół wieku i wiem co mówię. Pana sprzątaczka może nie jest wykształcona a nie "prosta". Bije ode mnie pogarda do takich "kulturalnych przedsiębiorców ", którzy tak wspaniale wypowiadają się na forum. Bezrobotnych bez żadnego wykształcenia traktuję jak ludzi a nie jak zwierzęta, którym pracodawcy rzucają ochłapy. Pracodawcą byłam 30 lat temu i mogę byc obecnie lecz nie potrafię wyzyskiwac ludzi jak to robią "kulturalni pracodawcy". Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi nie dajmy się wciągać w sztuczne konflikty... 06.06.13, 17:10 fakt że to "śmieszne" gdy osoby które zawsze zdobywały prace po znajomościach pouczają innych jak szukać pracy - oczywiście pieprząc komunały i formułki. ale prawda jest taka że prać zdobyć trudno bo zwyczajnie jej nie ma. (tz. robota jest gorzej jeśli chodzi o wynagrodzenia i pozostałe warunki) a to dlaczego jej nie ma jest po równi problemem przedsiębiorców i pracowników. tak więc nie ma co sobie skakać do gardeł ku uciesze polityków, urzędników, księży, związkowców, i dziennikarzy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: el Pe Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zarzucić IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 06.06.13, 17:13 oczywiście, że prawda. za to już widzę jak każdy buc za biurkiem się nadyma albo panicznie śmieje, bo przecież "i tak mam władzę". nie ma co ukrywać - wszyscy ci szefowie i hrowcy to takie głąby jak wszyscy inni. po prostu załapali robotę i wydaje im się, że rządzą światem i boskim swoim umysłem mogą oceniać (wyszydzać) każdego z zewnątrz. zmarnujmizycie.blogspot.com/2013/03/jak-napisac-list-motywacyjny-do-dziau-hr.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Trochę racji, ale głównie marudzenie IP: *.ip.jarsat.pl 06.06.13, 18:23 Obiecywanie oddzwonienia i niewywiązywanie się świadczy o braku profesjonalizmu. Najczęściej agencji, bo to ona prowadzi proces i obiecuje. W Polsce powszechne. Wytykanie na rozmowie braku doświadczenia... brzmi dość absurdalnie, bo przecież pracodawca miał wcześniej nasze CV i widział, kogo zaprasza. Nie spotkałem się, gdybym się spotkał, pewnie bym wyśmiał. Idei CV ze zdjęciem w ogóle nie rozumiem, na całym chyba Zachodzie jest to zabronione, żeby pracodawca nie podkładał się pod zarzut dyskryminacji przy rekrutacji. W USA wysłanie zdjęcia jest dla kandydata minusem. Ale reszt zastrzeżeń to moim zdaniem narzekanie oderwane od rzeczywistości. Podczas rekrutacji to pracodawca ma przewagę, z samej natury procesu - dopóki nie dostaniemy oferty, to on podejmuje decyzję. Podawanie wynagrodzenia nie jest wcale na świecie powszechne, fajnie by było, ale nie jest i na razie nie będzie, bo nie ma jak pracodawców skłonić. Miejsce pracy? Przecież gdzieś się na tę rozmowę umawiamy, to chyba wtedy już wiemy, do kogo?... I wtedy można już z grubsza zrobić wywiad, co to za praca? Jeśli komuś się nie chce przebierać i jeździć, nie ma obowiązku... tylko wtedy proszę nie jęczeć, że nie dostaje się ofert. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MM Re: Trochę racji, ale głównie marudzenie IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.13, 18:42 Masz trochę racji w tym, że jeśli ktoś aplikuje do odległej o kilkaset kilometrów firmy to powinien się liczyć z kosztami dojazdu na rozmowę. Problem w tym, że nader często ktoś się wykosztuje i spotyka się z następującymi sytuacjami: - rekruter nie przeczytał CV ( mnie się zdarzyło, że ani nie przeczytał, ani nawet nie wydrukował z powodu awarii drukarki, więc nie miał pojęcia z kim rozmawia), - rozmowa wypada świetnie i okazuje się, że oczekiwania finansowe są znacznie wyższe niż budżet przewidziany na to stanowisko, - nikt nie oddzwania, nie odpisuje itp. mimo złożenia takowej obietnicy. Gdyby firma musiała pokryć koszty podróży kandydata, to panie z HR zapewne zapoznawałaby się gruntownie z aplikacjami, pytały przez tel o oczekiwania finansowe i trzymały etykiety. Obecnie poszukuję pracy, więc bywam na rozmowach raz w tygodniu. Prawie wszyscy rekruterzy pytają, skąd znam język norweski. No cóż, takie studia ukończyłam, czego nie ukrywam, można przeczytać w rubryce wykształcenie. Odpowiedz Link Zgłoś
watcher_in_the_dark Re: Trochę racji, ale głównie marudzenie 07.06.13, 09:21 Ściąganie ludzi z drugiego końca Polski i potem lekceważenie ich to gmina i takie rzeczy trzeba tępić. Glassdoor i poczta pantoflowa sprawdzają się świetnie, zwłaszcza w małych środowiskach jak skandynawiści. (Znam dwa przypadki, kiedy spore firmy z Trójmiasta zachowywały się niepoważnie w okolicach rekrutacji i stopniowo jest im coraz trudniej zapraszać ludzi na rozmowy). Znaczny rozjazd oczekiwań finansowych z ofertą to inna sprawa. Jeśli zdarzy się raz... cóż, przykre, ale wypadek przy pracy. Ale jeśli zdarza się nagminnie, to ja bym to potraktował jako sygnał, że moje oczekiwania są nierynkowe. Moja praca jest warta tyle, ile dany kawałek rynku jest skłonny za nią zapłacić, a nie tyle, ile ja uważam, że jest warta. Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto Co do podawania wynagrodzenia za granicą to: 06.06.13, 20:53 W wielu firmach "wielkich" i "francuskich" zaprosić mogą na rozmowę jak dostaną Twoje cv i wtedy nie odpowiadasz na ogłoszenie, tylko sam sie zgłosiłeś i Cie pytają ile chcesz zarabiać. W UK jeśli masz ogłoszenie o prace na które aplikujesz masz informacje: -albo konkretna suma/rocznie lub na godzine-jesli jest part time to oznaczone part time, wynagrodzenie roczne pro rata-czyli wg tego co by wypadło rocznie na cały etat a masz część etatu-wiec cześć płacy/ -albo widełki wynagrodzenia plus info czy są bonusy i jakie -albo oznaczenie OTE-czyli praca na samozatrudnieniu i prowizja/najcześciej przerysowane o min.100%/ -albo oznaczenie że wynagrodzenie zgodne z przepisami o płacy minimalnej-wtedy wiadomo, że jest to stawka minimum. Wiesz do czego aplikujesz, do jakiej firmy i na co sie decydujesz jeśli sie zdecydują na ciebie. W Polsce to co zaobserwowałem to jest absurd i porażka totalna:P Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Co do podawania wynagrodzenia za granicą to: 07.06.13, 17:02 czemublokujecie_mikonto napisała: W UK jeśli masz ogłoszenie o prace na które aplikuj > esz masz informacje: > -albo konkretna suma/rocznie lub na godzine-jesli jest part time to oznaczone p > art time, wynagrodzenie roczne pro rata-czyli wg tego co by wypadło rocznie na > cały etat a masz część etatu-wiec cześć płacy/ > -albo widełki wynagrodzenia plus info czy są bonusy i jakie > -albo oznaczenie OTE-czyli praca na samozatrudnieniu i prowizja/najcześciej prz > erysowane o min.100%/ > -albo oznaczenie że wynagrodzenie zgodne z przepisami o płacy minimalnej-wtedy > wiadomo, że jest to stawka minimum. > Wiesz do czego aplikujesz, do jakiej firmy i na co sie decydujesz jeśli sie z > decydują na ciebie. W Polsce to co zaobserwowałem to jest absurd i porażka tota > lna:P Niekoniecznie. Rekrutacje ukryte też są normą, czesto też (szczególnie na wysokie menadżerskie lub specjalistyczne stanowiska) jedyną informacją o zarobkach jest, że są konkurencyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiek Re: Trochę racji, ale głównie marudzenie IP: *.pool.mediaWays.net 06.06.13, 20:58 Zdarza mi się, że agencje pytaja czy moga wysłać moje Cv do jakiejs tam firmy i nie chcą podać mi nazwy firmy. Ja im zawsze i stanowczo mówię, że muszę wiedzieć do kąd moje CV jest wysyłane. I zazwyczaj mówią bo to im zależy , żeby zarobić, chociaż zdarzyła mi się jedna sytuacja, że nie chcieli powiedzieć jaka to firma i na tym etapie zakończyłem proces rekrutacji. A zdarzyła mi sie agencja, która wysłała moje CV do firmy w której aktualnie pracowałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1maruti1 Re: Trochę racji, ale głównie marudzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.13, 09:26 Ostatnio zatrudniałem do pracy. Praca krótkoterminowa, niestety ale stawki też bez rewelacji, choć niewątpliwie ciekawa fucha. Na ogłoszenie o pracę wystawioną tylko na jednym portalu wpłynęło bodajże 100 CV w ciągu 3 dni. Prawdę mówiąc aż mi się przykro zrobiła, że tyle fajnych ludzi szuka taką krótkotrwałą fuchę. Ale do meritum: 1. Zdjęcie - strasznie mnie denerwowało, że wszyscy wstawiali swoje zdjęcia. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że czasami (wbrew mnie) wygląd wpływał na moją ocenę CV. Nie okłamujmy się - jak masz 100 CV to nie poświęcisz więcej niż 3-4 minuty na jedną, bo i tak będziesz siedział z dokumentami cały dzień. Osobiście nauczony doświadczeniami zakazałbym dołączania zdjęć do CV. 2. Długość CV - jak pisałem: masz 3-4 minuty na osobę, czyli na CV i list motywacyjny. Decydują szczególiki przy zatrudnieniu, a najbardziej zniechęcające są wielkie rozpasłe elaboraty. 3. Wynagrodzenie - ja nie wpisałem wynagrodzenia do ogłoszenia o pracę i teraz załuję. Z drugiej strony trochę nie wiem jak to rozwiązać. Jak dasz widełki to z kolei jest to pole do nadinterpretacji (zażądał miminum, czyli jest mało pewny siebie; chciał maksimum, czyli jest nadęty). Przeraziło mnie z kolei to, że wśród 12 przesłuchanych ludzi WSZYSCY zażądali stawki poniżej tego, co zakładałem. Czyli chcieli jeszcze mniej niż chciałem zaoferować, a wcale dużo nie chciałem dać. Czy jest aż tak źle na rynku pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skieaw Re: Trochę racji, ale głównie marudzenie IP: *.dynamic.chello.pl 07.06.13, 09:51 Niestety... Gorzej... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zarzucić IP: *.182.206.45.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 06.06.13, 19:06 HRowów powinno się wieszać jak psy na suchej gałęzi najlepiej za jaja dla przykładu za to jak oni się bawią ludźmi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tiaaa Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: *.play-internet.pl 06.06.13, 20:24 Podobno w mojej obecnej firmie cały czas szukają pracowników. Zagraniczni manago postanowili wystąpić na uczelnianych targach pracy dla ostatnich roczników i absolwentów. Zebrali dziesiątki CV... Zgodnie z wewnętrznym procesem, przesłali informacje o tym do działu HR. A panie z HR co powiedziały? Wszyscy kandydaci byli wcześniej zarejestrowani w systemie (złożyli aplikacje online wcześniej), pytanie czemu nikt ich nie zaprosił na rozmowę o pracę? Skoro HR z jednej strony wie, że jest potrzeba wyrażana przez manago, a z drugiej ma zarejestrowane dziesiątki CV pasujących do profili wakatów to czemu nic nie robi z tym? Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto Bo HR musi pokazać jak ciezko pracuje 06.06.13, 20:56 i to, że jest niezbędny-ja bym ich zwolnił, a zatrudnił na umowe o dzieło psychologa plus specjaliste z dziedziny, w jakiej kandydaci mają pracować, tydzień czasu i pracownicy wybrani. Taniej niż utrzymywac dział hr z kuleżankami od niczego:P Odpowiedz Link Zgłoś
jar_i_mir Re: Bo HR musi pokazać jak ciezko pracuje 07.06.13, 15:09 Odpowiedz, bom ciekawy: Z kim później byś się koedukacyjnie integrował w czasie wyjazdowej imprezy firmowej? Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Bo HR musi pokazać jak ciezko pracuje 07.06.13, 17:03 jar_i_mir napisał(a): > Odpowiedz, bom ciekawy: Z kim później byś się koedukacyjnie integrował w czasie > wyjazdowej imprezy firmowej? A po co jeździć na wyjazdowe imprezy firmowe? Ja z tymi ludźmi pracuję, wystarczy. Na imprezy jeżdże z przyjaciółmi. Jeśli jakiś kolega z pracy do nich należy, to też tam będzie. Dwa razy byłem na firmowej imprezie i wystarczy - nie bawi mnie chlanie do upadłego, nawet, jeśli jest na koszt szefa :) Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Bo HR musi pokazać jak ciezko pracuje 12.06.13, 13:25 > Odpowiedz, bom ciekawy: Z kim później byś się koedukacyjnie integrował w czasie > wyjazdowej imprezy firmowej? "Wyjazdowa impreza firmowa" to jakieś cudo tylko w Bulandzie znane. W cywilizowanych krajach "impreza firmowa" to wyżerka przedświąteczna w samej siedzibie firmy plus ew. wizyta w pubie w piątkowy wieczór. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: *.20.fixed.iol.cz 06.06.13, 21:39 Mi sie najbardziej podoba "wytykanie braku doswiadczenia".Zastanawia mnie bowiem,czy pani/pan z HR zajrzeli do CV przed rozmowa kwalifikacyjna-bo jesli tak i im ten brak doswiadczenia tak przeszkadza,to po co zapraszaja taka osobe na rozmowe :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kongo Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: *.yolau.net 07.06.13, 03:45 >jesli tak i im ten brak doswiadczenia tak przeszkadza,to po co zapraszaja taka >osobe na rozmowe :). To bolszewia, chodzi im o oplucie kandydata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sztajer Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zarzucić IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.13, 21:48 Polski pracodawca to najczęściej prostak, po 3-klasach treflówki, który to do 5-ciu nie umie zliczyć, a któremu to, metodą machlojek i koneksji udało się wykorzystać okres transformacji ustrojowej i założyć działalność. Teraz uważa się za wielkiego Pana i chce, aby cały świat się wokół niego kręcił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PAN_ Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.13, 22:05 gdy ja skończyłem zawodówkę to poszedłem do roboty na swoje i tyrałem po 14h dziennie, po to by mieć co mam. Ty nastomiast bimbałeś sobie w ogólniaku, a potem na studiach. Pewnie na kredycie jechałeś albo na krwawicy rodziców. I masz teraz czelność mnie obmawiać? Do roboty lenie ! Poza tym nikt wam nie każe pracować u mnie, załóżcie sobie firmę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiek HR to niekompetenty IP: *.pool.mediaWays.net 06.06.13, 21:48 Pracuję na poważnych stanowiskach i też mi sie na rozmowach o pracę tacy niekompetenci zdarzają czesto. Uważaja, że ten co aplikuje to chłopiec do bicia. Ale ja tez byłem w pozycji osoby , która zatrudniała. Mam też doświadczenie z zagranicy, szkolenia. Powiem wam tak: jak firma ma stanowisko i robotę do zrobienia to musi kogoś zatrudnić. Nie zrażajcie się jeśli to nie bedziecie wy. Dawajcie twarde warunki, ale realne. Pamietajcie, wy możecie pracować, gdzie chcecie, a "firma x" jest w jednym miejscu i do was nie przyjdzie. To obowiazkiem formy x jest stworzenie warunkow by was przyciagnac. Ich arogancja im w tym nie pomoże. Firma jest zawsze w gorszej sytuacji bo to oni musza cie sciagnać, jak powiesz, że z fotela nie schodzisz dzisiaj, to nie wazne jak bardzo ciebie chcą, nie da sie przenieść firmy w pobliże twojego fotela, muszą cię jakoś z niego ściagnac. Jako zatrudniajacy wiem, i tak samo mowia moi koledzy z USA, duzi manadzerowie z USA, - jak pracownik odchodzi to zawsze jest to strata dla firmy. Bo wiadomo, że odchodzisz dla wiekszych pieniedzy, czyli ty masz lepiej, a firma jak naprade coś robi to ma kłopot na kilka miesięcy. Nie ma im kto roboty zrobic + caly balagan z szukaniem nowej osoby. Za granica rotacja zalogi na poziomie 20% rocznie to tragedia dla firmy. HR-owcy wylatuja z pracy bo nie potrafia zmotywowac do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats W Polsce jest malo pracy bo ekonomia licha 06.06.13, 23:24 wiec trzeba miec realistyczne oczekiwania. A CV ze zdjeciem to wiocha jak malo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pracodawca Bez zdjęcia CV nie wysyłaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.13, 00:28 Są stanowiska do bezpośredniej obsługi klienta. Pracownik na takim stanowisku to ambasador reprezentujący właściciela firmy. Osoba zatrudniona nie może mieć wyglądu osoby roszczeniowej i mieć pretensje do życia, że żyje. Bez zdjęcia w CV, ląduje ono do kosza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prezes Klientów też masz tylko ładnych i w krawacie? IP: *.dynamic.chello.pl 07.06.13, 03:07 A może po prostu burdel prowadzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kongo Re: Bez zdjęcia CV nie wysyłaj IP: *.yolau.net 07.06.13, 03:36 > Są stanowiska do bezpośredniej obsługi klienta. Pracownik na takim stanowisku t > o ambasador reprezentujący właściciela firmy. Pierdu-pierdu - ambasrador. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_do_komentarzy Re: Bez zdjęcia CV nie wysyłaj 07.06.13, 06:34 I po zdjęciu w CV rozpoznajesz kto jest roszczeniowy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zlotamysl Re: Bez zdjęcia CV nie wysyłaj IP: *.85-237-185.tkchopin.pl 07.06.13, 07:48 Jak wygląda osoba roszczeniowa. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klient ty jestes pracodawcą ? hahahaha, niezłe IP: *.dynamic.chello.pl 07.06.13, 11:27 jak widzę pieknego kretyna w obsłudze klienta, który nie rozumie czego chcę od firmy, to zawsze ląduje na niego skarga do centrali i drugi raz nie kupuję w takiej firmie musisz miec kompleks małego fiuta, że szukasz sobie ładnej dzieczynki, albo chłopca do pukania za dodatek do pensji - strategia krótkoterminowa - z jełopami na pokładzie to ty daleko nie zajedziesz, nawet jak będą miss/-ter polonia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: h. Re: Bez zdjęcia CV nie wysyłaj IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.13, 13:45 ja nie potrzebuję, żeby mnie obsługiwał ładny, wystarczy, że będzie uprzejmy i że będzie umiał obsłużyć, jego ładność mi zwisa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: Bez zdjęcia CV nie wysyłaj IP: *.radom.pilicka.pl 07.06.13, 16:36 Nie chodzi tylko o "ładność". Przynajmniej tak mi się wydaje. Po prostu nie każdy wygląd odpowiada konkretnemu stanowisku. Jak chcesz bramkarza do klubu, to nie weźmiesz kogoś, kto wygląda jakby miał dostać jednego strzała i się przewrócić. Jak klientami firmy są głównie nastolatkowie to pewnie weźmiesz kogoś, kto będzie sprawiał wrażenie osoby swobodnej i otwartej (zazwyczaj też ładnej). Jak masz sprzedawać ofertę dla biznesu, zazwyczaj poszukiwany będzie ktoś, kto sprawia wrażenie osoby solidnej i odpowiedzialnej. Z resztą sam dobór zdjęcia dużo mówi o człowieku. Jak będzie to ta ostania praca, a nawet ładna młoda dziewczyna wyśle zdjęcie z plaży, czy w różowych szpileczkach i mini to tej pracy pewnie nie dostanie. Ale jak nie masz mieć kontaktu ze środowiskiem zewnętrznym to rzeczywiście nie powinno to mieć znaczenia. Podejrzewam, że jeśli chodzi o stanowisko programisty to i bez zdjęcie się obędzie. Nawet jakby gdyby miał zdjęcie w dresach, to nie powinno to mieć większego wpływu na wynik. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kongo Re: W Polsce jest ekonomia licha bo mało pracy IP: *.yolau.net 07.06.13, 03:35 > A CV ze zdjeciem to wiocha jak malo Odpowiedz Link Zgłoś
schweppes1 Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar 07.06.13, 06:52 Nikt Wam nie kazał szukać pracy. Pokażcie, że jesteście lepsi i załóżcie własne firmy, zamiast ujadać jak głodne kundle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zlotamysl Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: *.85-237-185.tkchopin.pl 07.06.13, 07:51 Chyba to nie to było tematem artykułu. Gratuluje poziomu szacunku do drugiego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
schweppes1 Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar 07.06.13, 09:44 Pracownicy czy kandydaci mają wiele do zarzucenia pracodawcom, tak samo pracodawcy mają wiele do zarzucenia (przyszłym) pracownikom. Tylko że ujadają i rzucają na forach jedynie pracownicy, bo pracodawcy nawet nie mają czasu pisać o lenistwie, złodziejstwie i niekompetencji pracowników, gdyż muszą szukać zleceń dla firmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nick Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.06.13, 13:55 A to dziwne bo pod każdym nawet króciutkim artykulikiem dotyczącym tematów wygodnych dla pracodawców np zbyt wysokie koszty pracy/pensje, właśnie ujada, nie komentuje, sfora tzw. pracodawców. Najwyraźniej jednak miewają bardzo dużo czasu. Tutaj nie zobaczysz ich wielu bo trudno znaleźć argumenty na obronę nieprofesjonalnego procesu rekrutacji. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_do_komentarzy Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar 07.06.13, 14:14 Bo jako pracodawca nie przedstawiasz żadnych argumentów za tym, żeby nie szanować ludzi starających się o stanowisko. Jeżeli sam wybierasz ludzi niekompetentnych i leniwych to możesz mieć pretensje tylko do siebie. Wielu pracodawców nie może pojąć, że nie da się mieć 'tanio i dobrze'. Jeżeli stawiasz lakoniczną ofertę w ogłoszeniu, nieproporcjonalną do wymagań, to nie dziw się, że dokumenty wysyłają przypadkowe osoby. I jeszcze jedno odnośnie kultury osobistej, której Tobie najwyraźniej brakuje: jesteś najczęściej traktowany podobnie jak traktujesz innych. I nikt tu nie 'ujada', tylko ludzie piszą o swoich doświadczeniach związanych z szukaniem pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olo z drugiej strony barykady IP: 62.22.53.* 07.06.13, 09:12 takie szybkie info: -dlaczego nie podajecie widełek: a) konkurencja będzie wtedy wiedziec ile oferujemy na dane stanowisko, dużo teraz ludzi ściągamy z róznych branż, firma sie mocno rozwija, nie chce zeby po przjerzeniu kilku ofert na pracuju konkurencja widziala moja siatke wynagrodzen. Wynagrodzenie to dobro pracownika, chce to sobie napisac na fejsie - spoko ale ja nie widze potrzeby. b) zalezy od kandydata, zdarzyło mi się zwiększyc budżet bo złapalismy świetnego kandydata, powiedzielismy mu: budzet maksymalnie to x, on chciał x+3k, udąło mi sie to wywalczyć. Gdyby widział widełki pewnie by nie zaaplikował. - dlaczego nie podajecie nazyw firmy (rekrutacje ukryte) bo czasami szukamy kogoś, kto ma zastąpić innego pracownika. Proszenie o LM w takiej sytacji trąci frajerstwem :) Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
sondziarz Re: z drugiej strony barykady 07.06.13, 09:55 Olo, ale twoje obawy co do wiedzy konkurencji o wynagrodzeniach w twojej firmie jest uzasadnione tylko w przypadku pracowników silnie wyspecjalizowanych i posiadających rzadkie umiejętności. Nikt ci nie podkupi kolesia robiącego na taśmie czy na słuchawce. A u nas nawet na stanowiska maksymalnie pospolite i ogólne nikt nie podaje proponowanego wynagrodzenia. No i jak mam jechać pół Polski na rozmowę kwalifikacyjna na stanowisko "asystenta w dziale blabla"? Bilet w dwie strony to 100zł, do tego zmarnowany dzień urlopu. Jakbym wiedział, że mi zaoferują w Warszawie 1600zł na rękę w dużej korporacji to bym się nie fatygował... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zibi Re: z drugiej strony barykady IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 07.06.13, 10:06 No tak straszne, konkurencja sie dowie ile chcecie dac pracownikowi. Moze to w druga strone dziala ? konkurencja da wiecej, a wy przeciez chcecie dac jak najmniej, to samo konkurencja, wiec wszyscy udaja ze nie wiedza ile trzeba dac za konkretna prace. Chodzi o to, ze wstyd napisac, ze za prace kierownicza oferujecie 2-2,5k. Ad B. wlasnie wszystko zalezy od kandydata ! przeciez mozna podac w widelkach wiekszy przedzial i w pierwszej rozmowie telefonicznej weryfikowac czlowieka i jego aspiracje zarobkowe. Zaden z argumentow nie ma innego wytlumaczenia jak obrona interesow firmy i proba zatrudnienia kogos z maksymalna wiedza za minimalna kwote, ale to normalne prawo wolnego rynku. Tylko mozna to troche tez juz podczas rozmowy telefonicznej wyjasnic a nie robic z tego nie wiadomo jaka tajemnice. Najgorsze, ze przez telefon sie pytaja jaka kwota interesuje, zapraszaja na rozmowe, zeby podczas rozmowy zbic cene o polowe - kretynizm. Brak nazwy firmy w ogloszeniu jak najbardziej rozumiem i sie z tym zgadzam, ale dlaczego to dalej jest tajemnica podczas rozmowy ?? skoro HR zdecydowal sie zadzwonic i rozmawiac z kandydatem to juz wypadaloby powiedziec co to za firma, wtedy od razu czesto mozna sobie darowac dalsze podchody. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MM Re: z drugiej strony barykady IP: *.dynamic.chello.pl 07.06.13, 11:45 Szybka piłka: firmy na zachodzie, gdzie podaje się widełki wynagrodzenia też działają w środowisku konkurencyjnym. To żaden argument. Pkt drugi też nie jest argumentem, pokazuje tylko, jak bierne i niekreatywne są działy HR w poszukiwaniu najlepszych kandydatów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XT60 Re: z drugiej strony barykady IP: *.internetia.net.pl 07.06.13, 17:34 Jak ktoś ma dobrą pracę to nie będzie próbował jej zmieniać jeśli nie będzie wiedział że przyniesie mu to korzyści, czyli nie zaaplikuje do konkurencji nie mając pewności że konkurencja lepiej płaci. Poza tym jeśli firma ma w branży opinie kiepsko płacącej, to bez podawania widełek traci wielu kandydatów. Jeśli specjalista z danej dziedziny widzi ogłoszenie na dokładnie takie stanowisko jakie zajmuje i w tym samym mieście, ale nie jest podana nazwa firmy to nie odpowie na nie bo jest duża szansa że będzie aplikował do swojego pracodawcy. Nie podając nazwy w ogłoszeniu firma traci najlepszych kandydatów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bambi7 Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: 83.142.58.* 07.06.13, 10:58 A ja nie do końca... Co do ukrywania nazwy, adresu firmy - to się stosuje nie tylko u nas, na lewo od Odry też. I nie jest to wina HR, tylko samej firmy, która chce być anonimowa aż do pierwszego bezpośredniego kontaktu. I tu kwestia nr 2 - pretensje HR o nieznajomość firmy na spotkaniu. Jeśli już ktoś zaprasza na rozmowę po przebiciu się przez któryś z pierwszych etapów, to MUSI podac adres spotkania (na szczęście zdecydowana większość spotkań odbywa się w firmie docelowej). Wtedy już chyba łatwiej przed przyjazdem odszukać jaka firma tam się znajduje. Tutaj nawet sam kod pocztowy firmy+google wystarcza. Na tym etapie nieusprawiedliwione pretensje wynikają wyłącznie z lenistwa kandydata. Co do zarobków - tu sie jedynie zgodzę, że powinno to być jawne (przynajmniej widełki płacowe). I nie jestem, ani nie byłem pracodawcą lub też HR-owcem. To wszystko powyżej wynika z moich doświadczeń jako kandydata. Odpowiedz Link Zgłoś
droch Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar 07.06.13, 12:06 > Tutaj nawet sam kod pocztowy firmy+google wystarcza. Terefere. Google pokazuje Tobie śliczny, duży biurowiec, w którym siedziby ma ze 30 firm o profilu pasującym do ogłoszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
bambi7 Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar 07.06.13, 17:08 Nie przesadzaj - Polska to nie Manhattan. A jeśli już twierdzisz, że sam kod pocztowy to za mało (w małych miejscowościach to może być faktycznie problem, bo miałem na myśli miasta), to oki - niech będzie że odpisuje Tobie HR maila z informacją o spotkaniu (najczęściej na kilka dni naprzód). Jeśli nie ma w samej treści maila informacji o adresie firmy, to na 100% będzie w tzw. stopce na dole listu informacja dotycząca HR-owca (telefon, żeby np. odwołac spotkanie) lub bezpośrednio do firmy docelowej. Ale mówię tu o sytuacji kiedy przebrnąłeś przez pierwszy etap i są Tobą zainteresowani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: radek Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zarzucić IP: *.demon.co.uk 07.06.13, 12:20 Pracuję od lat w HR w sporej brytyjskiej organizacji i przeglądając polskie ogloszenia o pracę (z czystej rozrywki) uderza mnie przede wszystkim to, że większość stanowisk jest napisana po angielsku, do tego nigdzie nie jest podane proponowane wynagrodzenie. Gdy czytam lub słucham o polskich praktykach HR, to brzmi to czasem jak opowieści z kraju drugiego świata - bez obrazy, szczerze współczuję. Myślałem o powrocie, ale chyba bym zwariował. A zdjęcia w CV umieszczają tylko Polacy :) Odpowiedz Link Zgłoś
ponury_swiniarz Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar 07.06.13, 13:38 No ale w Anglii tez wiele ogloszen nie ma konkretow odnosnie placy. W moim sektorze (finanse) malo ktore ogloszenie zawiera proponowane wynagrodzenie. A wymaganie zdjec w zyciorysie to oczywiscie wiocha. Ale nie wiem czy nie przyszlo to do nas z Francji - jak w 2004 szukalem tam pracy, zdjecie w cv to byla norma. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_do_komentarzy Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar 07.06.13, 14:04 Zależy od branży, np. w finansach generalnie zarabia się dużo, ludzie mają wysokie kwalifikacje i rozstrzał w zarobkach może być bardzo duży. Do tego system wynagrodzeń jest często złożony z kilku elementów. Natomiast jeżeli chodzi o typową, przeciętną i niewymagającą pracę, to wynagrodzenie jest podane przy ogłoszeniu. W Polsce jest tutaj jednak patologia. Zdjęcia wymagają tylko jakieś lumpen-biznesy, najczęściej spółka z o.o. z minimalnym kapitałem, dla poważnej firmy zdjęcie w cv jest kłopotliwe, bo może narazić się na zarzut dyskryminacji, np. ze względu na kolor skóry, więc w sensownych firmach nawet cv ze zdjęciami nie rozpatruje się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: h. Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zarzucić IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.13, 13:23 od pewnego czasu mam taką zasadę, że w CV nie podaję daty urodzenia, ani dokładnego adresu, nie załączam też zdjęcia - gdyż do niczego te informacje nie powinny być pracodawcy potrzebne, ważne jest tylko wykształcenie i doświadczenie. Nie aplikuję na oferty gdzie nie ma podanej nazwy firmy, lub chociaż agencji, oraz na stanowiska tylko w formie żeńskiej Asytentka dyrektora, sekretarka - źle mi się kojarzy, wiadomo "sekretarka-szparka", że zamiast umiejętności normalnej pracy bardziej liczy się bycie kobietą, ale niby dlaczego? od razu jakieś obleśne takie ogłoszenie mi się wydaje, no i prostackie, od razu widać, że taki pracodafca nie wie, że nie powinno się tak dawać ogłoszeń. Każdemu radzę robić to samo, bo my sobie nawysyłamy setki CV z naszymi danymi adresowymi itd, a nawet nie wiemy do kogo trafią itd! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olo Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: 62.22.53.* 07.06.13, 14:51 I bardzo slusznie poniewaz nikogo powaznego te informacje nie interesuja, natomiast Drodzy Kandydaci, zatrudniamy an różne pozycje, od naprawdę prostych prac po .Net`ów i im podobnych i reguła jest jedna: sami walicie babole w CV, wpisujecie liczbe dzieci (faceci też), stan cywilny i tylko nie wiadomo po co mi ta informacja i co ja mam z nią zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
bambi7 Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar 12.06.13, 14:00 Gość portalu: olo napisał(a): > I bardzo slusznie poniewaz nikogo powaznego te informacje nie interesuja (...) wpisuj > ecie liczbe dzieci (faceci też), stan cywilny i tylko nie wiadomo po co mi ta i > nformacja i co ja mam z nią zrobić. To będzie ważne w praktyce bo pokazuje czy dana osoba jest chętna do pozostawania w nadgodzinach (brak dzieci) czy też nie. Podkreślam - mówię o praktyce, bo normalnie w teorii to nie powinno to nikogo interesować... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bufetowa Polscy pracodawcy to w większości prymitywy IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.06.13, 15:25 W Polsce osoby decydujące o zatrudnieniu kandydata do pracy to dyrektorzy lub kierownicy, którzy w większości zajmują swoje wysokie stanowiska po znajomości lub dlatego że zaraz po 1990 r w Polsce nastąpił pewnego rodzaju przewrót. Na początku lat 90 wielu Polaków (bardzo dużo osób z nieciekawą komunistyczną przeszłością) założyło firmy, wiele zagranicznych firm otworzyło w Polsce swoje przedstawicielstwa. Jednak w Polsce w tym samym okresie brakowało osób z wyższym wykształceniem które mogłyby zapełnić wszystkie powstające w tym czasie stanowiska specjalistyczne i kierownicze. Przez pewien okres dla określonej grupy stanowisk w Polsce mieliśmy rynek pracownika, a nie pracodawcy. Osoba która ledwo na trójkach skończyła jakomś tam ekonomię w dwa lata zostawała starszym specjalistą lub kierownikiem. Co doprowadziło do sytuacji że dzisiaj osoby które kończyły studia na początku lat 90-tych zajmują wysokie stanowiska a nie mają do tego predyspozycji, co prawda przez 20 lat zdobyły duże doświadczenie. Tylko jak ktoś jest burakiem to zostaniem nim do śmierci. Śmiać mi się chciało jak dyrektor giełdowej spółki przekręcił nazwę mojego ostatniego pracodawcy. Nazwę wielkiej światowej marki przekręcił na nazwę innej korporacji. Żenadą jest to że dyrektorzy nie czytają przed rozmową rekrutacyjną cv kandydatów. Żenujące są ogłoszenia o pracę znacznie odbiegające od oferty jaka jest przedstawiana podczas rozmowy rekrutacyjnej. Pracodawcy MUSICIE podawać widełki wynagrodzenia, lokalizację miejsca pracy, zakres obowiązków na danym miejscu pracy! Spotkałem się z ogłoszeniem gdzie dodatkowym atutem była znajomość j. angielskiego, a połowa rozmowy odbyła się po angielsku!? Wobec tego w ogłoszeniu powinno być napisane że wymagana jest bardzo dobra znajomość tego języka. Pracodawcy jeżeli trochę bardziej przyłożycie się do tworzenia ogłoszeń to nie będziecie zalewani setkami cv, bo wiele osób nie będzie chciało jeździć 30 km w jedną stronę dla 1500zł netto! Odpowiedz Link Zgłoś
wz43 Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zarzucić 07.06.13, 17:03 Komentując artykuł "Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zarzucić" - mogę powiedzieć z perspektywy ponad 40 lat pracy, że to, co tu napisano i z czym mamy do czynienia na rynku pracy od ponad 20 ostatnich lat w relacjach pracodawca-kandydat na pracownika, to wszystko prawda. Zarzuty pracodawców są po prostu śmieszne. Trzeba sobie jasno i wyraźnie powiedzieć, że pracownik, czy kandydat na pracownika jest traktowany przez pracodawcę przedmiotowo: przyjdź, żebym mógł cię obejrzeć i dowiedzieć się ile na tobie da się z ciebie wycisnąć i na twojej pracy zarobić. Wynika to z zaprogramowanej przez kapitalistów sytuacji na rynku pracy. Wyzysk buduje fortuny pracodawców żerując na biedzie wyzyskiwanych pracowników. Jeden z zajmujących się szukaniem kandydatów na pracowników w dużej firmie powiedział szczerze na którymś z portali o sposobie ich wyboru: "kiedy trafia do mnie 300 podobnych podań na 1 stanowisko pracy, to mam kupę papierów na biurku - więc biorę je i podrzucam do góry, a potem wyciągam pierwsze z brzegu i w ten sposób dokonuję wyboru kandydata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wekio Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: *.ajc.com.pl 12.06.13, 09:55 Proszę, powiedzcie mi czemu was oburza to, iż pracodawca próbuje ocenić ile może zarobić zatrudniając kogoś. Przecież oto chodzi w całym prowadzeniu firmy - by zarobić. To nie jest instytucja charytatywna by zatrudniać osoby, które nie rokują, że się zarobi i w dłuższym okresie czasu trzeba będzie do nich dopłacać. A dla wszystkich sfrustrowanych takim podejściem proponuje założyć własną firmę i postawić się z drugiej strony barykady by się przekonać jak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KtośTam Re: Kandydaci do pracodawców: możemy wam dużo zar IP: *.dynamic.chello.pl 12.06.13, 13:16 Poniżej znaleziony list do prezesa firmy "Dla domu z pomysłem", który jest sygnałem od pracownika. Witaj Szefie Długo zastanawiałem się co mam napisać w liście do dyrektora swojej firmy. Ale pomyślałem sobie ,że skoro jesteśmy pracujemy w jednej firmie i jesteśmy sobie równi to porozmawiam z Tobą jak równi sobie bo w gruncie rzeczy czym tak naprawdę się różnimy? Niczym.Tyle tytułem wstępu Trochę o mnie: Na przełomie ostatnich lat aż do dnia dzisiejszego opierając się na swoich doświadczeniach zrozumiałem ,że aby dobrze obsłużyć klienta trzeba poniekąd wcielić się w jego skórę; zrozumieć i wybadać jego potrzeby poprzez uważne słuchanie a także umiejętność zadawania odpowiednich pytań, które są kluczem nie tylko do sprzedaży ale przede wszystkim do zaspokojenia potrzeb klienta. Zawsze starałem się postępować w myśl maksymy "Obsłuż klienta, tak jakbyś sam chciał być obsłużony", dzięki czemu zdobyłem renomę i zaufanie swoich klientów , którzy rozpoznają mnie także poza pracą. Dowodzi to temu ,że nie jestem dla Nich zwykłym doradcą czy też sprzedawcą ale Kimś kto wniósł w ich życie pozytywne zmiany. Sprawia mi to bardzo dużą satysfakcję, która motywuje mnie do dalszej pracy gdzie miarą mojego sukcesu jest zadowolenie klienta. Jestem też przede wszystkim nikim innym ale AMBASADOREM naszej firmy. Tu jest początek i tu też jest koniec wszystkiego co wiążę się ze sprzedażą,klientem itp. Zastanawiasz się czemu właśnie to wszystko opisuję - dlatego byś zdał sobie sprawę jak ważnym jestem ogniwem w naszej firmie. Możesz tego nie dostrzegać z racji swojego stanowiska,nie mam pretensji o to. Każdy ma swój cel i nie każdy odnajduje się w swojej roli. Mawia się,że każdy chciałby być prezesem ,dyrektorem itp a ja mówię zdecydowanie NIE. Świetnie się czuje w roli handlowca,doradcy. Jestem niczym lekarz na froncie wojny ,który rozwiązuje problemy na wczoraj a czasami ratuje życie. Chcę kontynuować misję i dalej się rozwijać swoje umiejętności. Dasz wiarę,że po 2 latach pracy jestem w stanie odczytać o czym klienci marzą lub jak chcą zrealizować swój pomysł? Zdajesz sobie sprawę ile takich osób obdarzonych takimi zdolnościami jest w kraju? Na pewno niewielu. Wielu z pracowników przychodzi po to by odpękąć kolejny dzień do emerytury. Ja nie zaliczam się do nich. Buduję ,czasami dosłownie nie tylko relacje z klientami ale też spełniam ich marzenia. I tu dochodzimy do kolejnego wątku, jak każdy z nas czy Ty ,czy ja mamy marzenia. Marzenia zależą od naszych możliwości, przeistaczają się w cele do zrealizowania. Jednakże do realizacji tych celów potrzebne są środki. Zakładam ,że zrealizowałeś lub realizujesz swoje marzenia ja niestety nie. Od 2 lat tkwię w miejscu. Chciałbym poprzez realizacje swoich marzeń realizować siebie co wpłynie na wzrost satysfakcji mojej a to z kolei przełoży się na satysfakcję klienta. Niestety nie jest mi to dane , powodem są niestety ale zarobki ,które od momentu mojego zatrudnienia nie wzrosły. Mój były kierownik mawiał ,że jeśli kto stoi w miejscu to tak naprawdę się cofa. Oczywiście ,są różne dodatki do mojej pracy typu akcjonariat czy premie lecz tak naprawdę najważniejsza sprawa to płaca zasadnicza ,która starcza na utrzymanie mnie ale jeśli chodzi o założenie rodziny (to moje marzenie) czy kupno mieszkania/domu/działki (to też moje marzenie) wykracza ponad moje możliwości. Dlaczego tak jest? Czy w jakimś stopniu jestem gorszy od Ciebie? Stanowczo mówię nie.To ja stoję w pierwszym szeregu na "polu bitwy" z klientami. To ja odpowiadam też poniekąd za Ciebie, za markę, za prestiż, za zaufanie klienta do mojej firmy. Czy nie powinienem być wynagradzany odpowiednio i sprawiedliwie? Dzięki wzrostowi płac na najniższych szczeblach wcale nie stracimy! Wręcz zyskamy! Wiernego i pracowitego pracownika ,który będzie wkładał w swoją pracę więcej niż tylko dwie ręce ale i serce. Jak to się przedłoży na klienta? Na pewno efekt będzie wymierny. Dla Ciebie jestem jedną z cyfr i zmienną ale dzięki mnie i wielu innym podobnych do mnie to Ty jesteś tam gdzie jesteś:) Chciałbym ,żeby działało to także w drugą stronę. Twój Pracownik Odpowiedz Link Zgłoś