Gość: Internautka IP: *.radom.vectranet.pl 19.06.14, 00:56 Dawno tak dobrego tekstu nie czytałam . Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: bezrobotny Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.connectic.pl 19.06.14, 09:28 To bardzo ciekawe, ludzie wybrzydzają ,twierdzą ,że się nie opłaca podchodzić do pewnych prac. Mam taki przykład: praca do której przyjmują każdego: ochrona oraz prace pomocnicze w hipermarketach. W tym pierwszym mozna nawet utrafić oferty pracy za 4 zł netto, można jednak zarobić więcej bo służby trwają 24h. Po odliczeniu biletu i spędzeniu 24h poza domem można zarobić jakieś 85zł.... Prace pomocnicze w hipermarkecie: stawki 7zł BRUTTO,to 5.80 netto częstoi za pracę w nocy i fizyczne! Bezrobocie dziedziczne.Ja bym postawił przed każdym bezrobotnym ofertę pracy ( która pasuje do jego profilu) za 2, 2,5tyś netto. Jeśl;i taka osoba odmówi znaczy ,że bezrobotną być chce.(oczywiście przedstawiony wakat to praca 160h, umowa o pracę). Ciekawe ile takich ofert obecnie jest w polsce.... Towary luksusowe.Ale czy chodzi o międzynarodowe wycieczki, czy nieużywane spodnie ( czyli nie z lumpeksu) za 100zł? A czy towarem luksusowym jest np. kiełbasa lisiecka za 30zł/kg, bo przecież można kupić mortadelę za 6.99zł/kg lub parówki w podobnej cenie. Do autora: Panie profesoerze, po roku 90 prawdziwym luksusem jest mieć pracę z pewnym pracodawcą/wynagrodzeniem, a więc komunalno - budżetowe wakaty obstawione wiadomo przez kogo. Żeby praca była na całe życie albo przynajmniej na 20 kolejnych lat? I napiszę jeszcze jeden przykład. Najwyższy socjal w polsce , jaki można otrzymać z MOPS to 580zł ( 240 zł przelewem na konto co miesiąc,pozostałe to dodatki za prąd, gaz itp). Pracując za 5zł netto/h to ile godzin trzeba przepracować? Wydaje mi się Pani profesorze, że Pana artykuł jest przesączony teorią. W województwach takich jak świętokrzyskie, podlaskie ludzie na budowach fizycznie pracują za 7-8zł/h. To ile godzin trzeba podkreślam fizycznie przepracować aby zarobić 2500zł? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o kurna Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.06.14, 11:25 Dlaczego tak jest? Problemem jest jeden szczegół. Ludzie ze slumsów pozostają w slumsach, bo nie wiedzą, że można inaczej. Nikt im nie pokazał, nikt nie nauczył, to skąd maja wiedzieć? Dziecko też nie wie, co to znaczy 'gorące'. To jedno z wielu abstrakcyjnych słów, które słyszy dookoła. Nie wie, dopóki nie dotknie gara na kuchni. Ja też nie wiedziałem, że można inaczej. Myślałem, że będę specem IT za 20-30 €/godz. Dopóki nie spotkałem właściciela małej przetwórni w Niemczech, który w chwili szczerości przyznał, że zarabia 60K€/mies. Przekraczało moją wyobraźnię, że można tyle zarabiać. Zastanowiłem się, spokojnie policzyłem, zostawiłem IT (chociaż nie do końca, stanąłem po drugiej stronie, jako bardzo świadomy user) i zająłem się własną działalnością. Wracając do tematu. Bezrobotni dostrzegają, podobnie jak Ty, że oferowane zajęcia są nawet nie warte tego, żeby zwracać na nie uwagę. Ale nie wiedzą co i jak można inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emil Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.netcologne.de 21.06.14, 12:23 Kolego, prosze o kontkat: emi_2014 (at) mail . com , dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosciu Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.dynamic.chello.pl 01.07.14, 09:54 Przepraszam, to specjaliści techniczni są oceniani wg godzin pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gośćportalu Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.tktelekom.pl 19.06.14, 09:47 Wszystko ładnie pięknie opisane. Tylko jest jedno ale. Gdy się zarabia marne grosze, do tego dochodzi dojazd, który też kosztuje, to nie wystarcza czasem nawet na podstawowe potrzeby. Co innego jest mieć do pracy 10 minut, a co innego dojeżdżać godzinę albo i więcej codziennie.Co to za sztuka zarobić 1000zł albo 1100zł i na przejazdy wydać 300zł albo 400zł. A jakieś drugie śniadanie, coś do picia jak jest ciepło, czasem człowiek musi za swoje kupić robocze ciuchy itd. Można pracować, ale żeby jakoś funkcjonować mieć na podstawowe potrzeby: jedzenie, ubranie, rachunki. Nie można takimi teoriami jak w artykule mierzyć wszystkich ludzi i wrzucać do jednego worka. Jak jeden ma na miesiąc 4tys. lub 5tys. to chyba mu jest łatwiej, niż temu co ma 1200zł lub coś koło tego. Proponuję popracować za około 1200zł od rana do wieczora z sobotami o dopiero wtedy się przekonać i formułować teorie o bezrobotnych z pokolenia na pokolenie. "Syty głodnego nie zrozumie..." Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy... 19.06.14, 10:31 ale czy pan profesor kiedykolwiek pracował w normalnej firmie, firmie która w żaden sposób nie siedzi w naszej kieszeni? to ze ponad 50% ludzkości żyje w biedzie to nie wynik "bierności" ale braku możliwości. to że bieda przenosi się "z ojca na syna" to nie efekt przenoszenia wzorców zachowań ale braku możliwości załatwienia(!) dobrej pracy dziecku itd. itd... tak więc słowa tego pana odbieram jak manipulację guru sekty który tłumaczy neofitom że za mało się starają i dlatego nie mogą dostąpić "oświecenia"... guru sekty - to dobre porównanie - sekty urzędniczej.. jest ci źle bo za mało pracujesz za małe płacisz daniny sam sobie jesteś winien. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy.. 19.06.14, 11:16 truten.zenobi napisał: > ale czy pan profesor kiedykolwiek pracował w normalnej firmie, firmie która w ż > aden sposób nie siedzi w naszej kieszeni? Nie ma takich firm. Każda firma siedzi w naszych kieszeniach. To podstawa biznesu. > to ze ponad 50% ludzkości żyje w biedzie to nie wynik "bierności" ale braku moż > liwości. Na bezrobocie składa się wiele czynników. Pan profesor trafnie wyodrębnił jeden z nich, dotąd pomijany, co nie oznacza wcale, że jest to jedyny czy główny czynnik. Ale rozwiązywanie problemu polega zazwyczaj na usuwaniu wielu małych błędów, a nie jednego dużego. > to że bieda przenosi się "z ojca na syna" to nie efekt przenoszenia wzorców zac > howań ale braku możliwości załatwienia(!) dobrej pracy dziecku Załatwienia dziecku dobrej pracy??!! Takie załatwianie nosi nazwę nepotyzmu i jest generalnie piętnowane. Pewnie sam to piętnujesz, gdy akurat dotyczy obcych. Mentalność Kalego... Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy.. 19.06.14, 11:56 Pewnie sam > to piętnujesz, gdy akurat dotyczy obcych. Mentalność Kalego... nie, piętnuję tylko wtedy gdy chodzi o publiczne stanowiska. problemem zaś jest to że bardzo często bez "wsparcia" rodziny nie da się znaleźć pracy pozwalającej na w miarę cywilizowany byt (czyli przede wszystkim opłacenie jakiegoś lokum) tak więc samo zjawisko ocieniam jako coś normalnego, patologią zaś jest to że brakuje alternatyw. > Na bezrobocie składa się wiele czynników. Pan profesor trafnie wyodrębnił jeden > z nich, z tym ze widzę inne bardziej istotne czynniki a te o których pan profesor wspomina bardziej zakwalifikował bym jako skutek lub objaw a nie przyczynę. > Nie ma takich firm. Każda firma siedzi w naszych kieszeniach. To podstawa bizne > su. może źle się wyraziłem - w naszej podatników kieszeni... z tym że faktycznie w naszym kraju odpowiednie podpięcie do publicznej kasy "To podstawa biznesu" wielu firm i wielu "ludzi sukcesu" - i być może dla nich to nie do pojęcia że można inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy.. 19.06.14, 21:30 truten.zenobi napisał: > nie, piętnuję tylko wtedy gdy chodzi o publiczne stanowiska. problemem zaś jest > to że bardzo często bez "wsparcia" rodziny nie da się znaleźć pracy Jedynym wsparciem rodziny powinno zapewnienie odpowiedniego wykształcenia. Ewentualnie, przekazanie własnego biznesu dzieciom. Załatwianie syneczkowi pracy "po znajomości" jest moralnie naganne, bo to znaczy, że kto inny, lepszy, nie dostanie tej pracy. > > Na bezrobocie składa się wiele czynników. Pan profesor trafnie wyodrębnił > jeden > > z nich, > z tym ze widzę inne bardziej istotne czynniki a te o których pan profesor wspom > ina bardziej zakwalifikował bym jako skutek lub objaw a nie przyczynę. Ale to, że ludzie są leniwi i nie chcą szukać pracy jest skutkiem czego? > może źle się wyraziłem - w naszej podatników kieszeni... > z tym że faktycznie w naszym kraju odpowiednie podpięcie do publicznej kasy "To > podstawa biznesu" wielu firm i wielu "ludzi sukcesu" - i być może dla nich to > nie do pojęcia że można inaczej. Akurat profesorowie powinni siedzieć w "naszych kieszeniach" bo nauka jest z nich finansowana. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy.. 20.06.14, 06:12 Załatwianie syneczkowi pracy "p > o znajomości" jest moralnie naganne, bo to znaczy, że kto inny, lepszy, nie dos > tanie tej pracy. i tu wchodzimy w moralność kalego. w praktycy nie jest to takie jednoznaczne- chociażby dlatego że proces rekrutacyjny prowadzony w formie pozwalającej obiektywnie ocenić kwalifikacje kandydata jest kosztowny. na większość stanowisk tak naprawdę proces rekrutacyjny w zdrowych warunkach gospodarczych polegał by na zadaniu jednego pytania "chcesz pracować?" że zwykle "polecenie" oznacza że osoba polecająca w jakiś sposób ręczy za kandydata.... problemem jest sytuacja w której nie możesz w inny sposób znaleźć pracy a Twoi znajomi Ci nie pomogą bo są tak samo "w czarnej dupie" jeśli chodzi o pracę. a jest to szczególnie dotkliwe w przypadku młodych ludzi wchodzących na rynek pracy - nie czarujmy się, większość ma przeciętne wykształcenie, przeciętne zdolności, i często całkowity brak doświadczenia. czyli jak mają znaleźć dobrą pracę na start - a od tego jak zaczną dużo zależy jak sobie później będą radzić! i nie chodzi mi o to by ojczulek załatwił posadę dyrektora - bo to faktycznie można ocenić negatywnie moralnie ale o to że często po prostu brakuje prostej informacji o wakacie na stanowisku które jest w zasięgu i adekwatne do kwalifikacji i umiejętności dzieciaka. brakuje też "poręczenia" że ten pryszczaty szczyl będzie się starał dobrze pracować... tyle i tylko tyle. > Ale to, że ludzie są leniwi i nie chcą szukać pracy jest skutkiem czego? skutkiem złego założenia? bo może nie są leniwi? może chcą pracować? a pracy po prostu nie ma? bo firmy polskie zniszczono, bo nie można "ot tak" założyć działalności gospodarczej, bo coś tam jeszcze... OK ja wiem że jest jakiś % "zawodowych bezrobotnych" ale nie czarujmy się utrzymujące się przez 25 lat wolnej polski wysokie bezrobocie to nie efekt lenistwa. zwróć też uwagę że Ci mało mobilni i leniwi polacy w ilości prawie 3 mln wyjechali do pracy za granicę ... nie masz jakieś dysonansu poznawczego? mamy armię "zawodowych bezrobotnych"? to dlaczego hodujemy sobie kolejne pokolenie np. poprzez podnoszenie wieku emerytalnego? > Akurat profesorowie powinni siedzieć w "naszych kieszeniach" bo nauka jest z ni > ch finansowana. i tak i nie... i tak - tu chyba nie trzeba wyjaśniać dlaczego to jest naturalne i nie - bo jeśli chce się zrozumieć istotę jakiś zjawisk nie można opierać się li tylko na teoretycznych rozważaniach - zwłaszcza tam gdzie mowa o praktycznych zastosowaniach/działaniach - czyli min ekonomii. poza tym nie neguję tego że jako profesor siedzi w naszej kieszeni tylko przypuszczam ze całe jego życie takie było więc jego wiedza i opinia jest czysto teoretyczna. a sądząc po wieku to gdzie zdobywał swoją wiedzę? na kursach marksizmu-leninizmu? może te opinie są krzywdzące dla pana profesora - nie znam człowieka to tak naprawdę nie wiem - ale odnoszę jego wypowiedź do obserwowanej przeze mnie rzeczywistości i widzę takie całkowicie oderwanie od realiów. może moje opinie są krzywdzące dla pana profesora - nie znam człowieka... podobnie jak on bezrobotnych - ten sam mechanizm Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi a i jeszcze taki drobiazg 20.06.14, 08:46 myślę że teoretyzując nie ma zupełnie sensu powoływać się na "amerykę" - zupełnie inna historia, tradycja, inne źródła problemu ... a jak już to bardziej adekwatne jest analizowanie przypadku Detroit a nie gett "afroamerykanów" Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy.. 20.06.14, 10:14 truten.zenobi napisał: > w praktycy nie jest to takie jednoznaczne- chociażby dlatego że proces rekrutac > yjny prowadzony w formie pozwalającej obiektywnie ocenić kwalifikacje kandydata > jest kosztowny. na większość stanowisk tak naprawdę proces rekrutacyjny w zdro > wych warunkach gospodarczych polegał by na zadaniu jednego pytania "chcesz prac > ować?" Czasy, gdy wystarczała tylko chęc do pracy się skonczyly, i tego wlasnie ludzie nie potrafia zrozumiec. Bo chcieliby "jakiejs zwyklej" pracy, zeby mogli sobie poprzekladac papierki, pokserowac, zadzwonic tu czy tam, zeby mieli wrazenie, ze sa potrzebni. Ale takich ludzi nie potrzeba, potrzeba natomiast takich co cos potrafia, albo maja potencjal zeby sie nauczyc. Nie jest prawda co mowisz o rekrutacji, rekrutacja musi ocenic kompetencje kandydata, ale na taka rekrutacje ludzie sie obrazaja, bo obnaża ich niekompetencje. > że zwykle "polecenie" oznacza że osoba polecająca w jakiś sposób ręczy za kandy > data.... A ile jest warte takie polecenie, w kŧórym jeden kumpel od wódki ręczy za drugiego, albo tatuś ręczy za syneczka? > racy - nie czarujmy się, większość ma przeciętne wykształcenie, przeciętne zdol > ności, i często całkowity brak doświadczenia. czyli jak mają znaleźć dobrą prac > ę na start - skoro są przeciętni, dlaczego należy im się "dobra" praca? > a od tego jak zaczną dużo zależy jak sobie później będą radzić! Nie. To jak sobie ktoś radzi zależy od osobistych cech, a nie od pułapu z którego zaczeli. > > Ale to, że ludzie są leniwi i nie chcą szukać pracy jest skutkiem czego? > skutkiem złego założenia? bo może nie są leniwi? może chcą pracować? a pracy po > prostu nie ma? bo firmy polskie zniszczono, bo nie można "ot tak" założyć dzia > łalności gospodarczej, bo coś tam jeszcze... Oczywiscie, ze mozna. Wiem bo sam zakladalem. > OK ja wiem że jest jakiś % "zawodowych bezrobotnych" ale nie czarujmy się utrzy > mujące się przez 25 lat wolnej polski wysokie bezrobocie to nie efekt lenistwa. > zwróć też uwagę że Ci mało mobilni i leniwi polacy w ilości prawie 3 mln wyjech > ali do pracy za granicę ... nie masz jakieś dysonansu poznawczego? Ale nikt nie twierdzi, ze opisywane zjawisko jest odpowiedzialne za cale bezrobocie, czy nawet za wiekszosc. Jednak ono istnieje, i jemu tez warto sie przyjrzec. A co do tych 3 mln. za granica - cala ta emigracja kieruje sie moze do 4 krajow. Tak, te kraje daja prace, bo wypracowaly sobie biznesy latami i ogolnie im sie poszczescilo historycznie. Natomiast wszystkie pozostale kraje na swiecie maja takie czy inne problemy. Nie jest sztuka isc pomieszkac do sasiada, jak sie ma brudno u siebie w mieszkaniu. > a sądząc po wieku to gdzie zdobywał swoją wiedzę? na kursach marksizmu-leninizm > u? Akurat jesli chodzi o poglady, to Tobie blizej do marksizmu-leninizmu niz temu profesorowi. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi "z polecenia" 20.06.14, 21:55 pozwolisz że swoją odpowiedź rozbiję na kilka wątków. > A ile jest warte takie polecenie, w kŧórym jeden kumpel od wódki ręczy za > drugiego, albo tatuś ręczy za syneczka? tak oceniasz poręczenie Twoich przyjaciół? ja na to patrzę inaczej. jeśli ktoś mi kogoś poleca, zwłaszcza jeśli jest wewnątrz organizacji i zna faktyczne potrzeby firmy, to 1. zna osobę polecaną więc są spore szanse że wie o niej więcej niż ja będę w stanie sprawdzić w procesie rekrutacji. 2. dbając o swoje dobre imię nie wprowadzi mnie na minę. dbając o interes przyjaciela/dziecka nie zrobi tego także - czyli będzie załatwiał pracę tam gdzie kandydat będzie miał największe szanse powodzenia - a i w drugą stronę gdzie praca spełni oczekiwania kandydata. 3. może być mediatorem w negocjacjach tak by warunki umowy były jak najbardziej korzystne dla obydwu stron. 4. moim zdaniem "polecenie" ma dużo większy wpływ na pozytywną motywację do pracy niż przeczołganie przez skomplikowany proces rekrutacji. 5. polecenie to w zasadzie "tylko" informacja... tylko i "aż"! oczywiście ważnym elementem też jest to jak jest oceniana osoba polecająca... ale to w zasadzie nie neguje metody rekrutacji a wręcz przeciwnie... po prostu polecać mogą tylko osoby które same są pozytywnie oceniane. i tu wracamy do problemu bezrobocia. polecenie działa w tedy gdy osoba polecająca jest pozytywnie oceniana. jednak przy takim bezrobociu są spore szanse że kogoś takiego w otoczeniu osoby szukającej pracy zabraknie. i co wtedy? jakie ma alternatywy? niestety u nas staje się 1/100 kandydatem któremu tak naprawdę trudno się przebić z informacją o sobie... (pomijając fakt że musi przekonać pracodawcę że jest lepszy niż pozostałych 99 kandydatów) zresztą czym że innym są te wszystkie opinie, świadectwa pracy, listy polecające i referencje? > skoro są przeciętni, dlaczego należy im się "dobra" praca? dobra czyli adekwatna do wiedzy, umiejętności, zainteresowań i zaangażowania. > Nie. To jak sobie ktoś radzi zależy od osobistych cech, a nie od pułapu z które > go zaczeli. nie neguję cech osobistych bo pewnie mają one duże znaczenie i w przypadku jednostek pozwalają nawet wielokrotnie startować z dna i osiągać sukces. jednak dobry start znacząco ułatwia życie, zaś zły może znacząco je utrudnić. prosta sprawa dobry start to kapitał doświadczenia, znajomości, prestiżu... Jak można to negować? > Oczywiscie, ze mozna. Wiem bo sam zakladalem. a potrafisz tak "z bańki" powiedzieć jak rozliczyć samochód osobowy w firmie? kiedy premia wchodzi w podstawę ozusowania i świadczeń a kiedy nie? i odnieść się do kilkuset tysięcy innych niuansów prawnych za które odnosny urząd może Ci dowalić wielotysięczną karę? > Ale nikt nie twierdzi, ze opisywane zjawisko jest odpowiedzialne za cale bezrob > ocie, czy nawet za wiekszosc. Jednak ono istnieje, i jemu tez warto sie przyjrz > ec powiem tak 10-20% działań generuje 60-80% efektów - myślę że warto skupić się na głównych źródłach problemu to i efekty będą największe. skupianie się na drobiazgach może jest i ważne z punktu widzenia poznania ale w zasadzie marnuje energię Nie jest sztuka isc pomieszkac do sasiada, jak sie > ma brudno u siebie w mieszkaniu ja bym to ują trochę inaczej - porównał bym do dzieci wolących spędzać czas u sąsiada bo rodzice narobili takiego syfu że ani nie ma co ani gdzie zjeść w domu. za to mają kasę na ciągłe libacje i czas na ciągłe kłótnie. być może jest tak ze więcej jest krajó których obywatele żyją w takim samym, lub jeszcze gorszym syfie. z tym ze zwróć uwagę iż większość ościennych krajów jednak jest lepszych. > > a sądząc po wieku to gdzie zdobywał swoją wiedzę? na kursach marksizmu-le > ninizm > > u? > > Akurat jesli chodzi o poglady, to akurat nie była wycieczka dotycząca poglądów ale sposobu w jaki najprawdopodobniej zdobywał swoją wiedzę. braku doświadczenia za to bogatej wiedzy teoretyków których teorie doprowadziły niejedno państwo do ruiny. zresztą teraz powtarzając jak mantrę twierdzenia amerykańskich badaczy nijak nie zastanawia się nad tym że ich eksperci/doradcy ani nam nie pomogli ani nie pomogli sobie a może wręcz doprowadzili do takich klęsk jak w Detroit Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: "z polecenia" 21.06.14, 12:15 truten.zenobi napisał: > pozwolisz że swoją odpowiedź rozbiję na kilka wątków. > W swojej analizie mieszasz 2 zjawiska, które wcześniej chciałeś rozdzielić. Mianowicie: zatrudnianie na stanowiska: A: kluczowe, specjalistyczne i B: przeciętne, nie wymagające kwalifikacji. Jeśli mowa o sytuacji A, to po kolei: 1, 2. Rekomendacja może się przydać do odsiewu kandydatów, ale NIGDY nie zastąpi rekrutacji. 3. Nigdy się niczego takiego nie praktykuje. 4. To jest jednorazowy bodziec motywacyjny, który trwać może góra miesiąc. Natomiast pracuje się latami. 5. Rekrutacja to też informacja, tyle że dokładniejsza i bardziej obiektywna. W sytuacji B: 1. Owszem, rekomendacja powie mi więcej niż rekrutacja nt. np. sumienności pana X, ale.. 2. Kluczowe słowo "interes". O to tu głównie chodzi. Zauważ, że nie załatwia się pracy tam gdzie dana osoba ma największe szanse powodzenia, tylko tam gdzie sami mamy możliwości - a to jest zazwyczaj tylko jedno miejsce. A w interesie rekomendowanej osoby, jest to by w ogóle dostać pracę. Poza tym kwestia utraty dobrego imienia w ogóle nie istnieje - mało kto jest tak zły, by zatrudniający był niezadowolony, a nawet jeśli to i tak rekomendujący zawsze ma prawo umyć ręce bo to do zatrudniającego należy decyzja. W efekcie, takie rekomendacje kierują się tylko jednym interesem - interesem rekomendowanego aby dostał pracę tam, gdzie akurat ma znajomych. 3,4,5 - patrz wyżej. Zadam ci pytanie: czy kiedykolwiek rekrutowałeś? Bo mam wrażenie, że to co piszesz, to jedynie twoje wyobrażenia o rekrutacji. Ja sam rekrutuję i wiem, że gdybym polegał tylko na rekomendacjach, daleko bym nie zajechał. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: "z polecenia" 21.06.14, 18:26 > Zadam ci pytanie: czy kiedykolwiek rekrutowałeś? Bo mam wrażenie, że to co piszesz, to jedynie twoje wyobrażenia o rekrutacji. powiem tak uczestniczyłem w procesie rekrutacji ale tyko we własnej firmie byłem osobą decyzyjną. dodatkowo a z racji zajmowanych stanowisk bardzo często mogłem sobie poobserwować jak to wygląda w różnych firmach i instytucjach. dlatego uderza mnie Twoje wyolbrzymienie roli procesu rekrutacji. bo w praktyce jest tak że firm nie stać, nie mają odpowiednich fachowców, naśladują jakieś ogólnie "przyjęte wzorce" - chociaż pewnie nie za bardzo wiedza czemu konkretne działania służą. mogą sobie na takie działania pozwolić tylko dlatego iż jest duże bezrobocie więc i kandydatów nie brakuje - po odrzuceniu tych w sposób oczywisty nie przystających ci co pozostają z dużym prawdopodobieństwem jakoś sobie dadzą radę a jak nie to za miesiąc zorganizuje się kolejny nabór - czyli de facto okres próbny staje się tak naprawdę właściwym "procesem rekrutacji". jeśli masz inne doświadczenia to tylko pogratulować! tak czy inaczej wielokrotnie firmy w których coś robiłem przyjmowały ludzi po znajomości czy z "polecenia". oczywiście różnie na tym wychodziły - min poprzez takie przyczyny jak opisujesz... z tym że te przypadki określił bym jako nadużycie/wykorzystanie relacji rodzinnych, powiązań służbowych/politycznych itp. ale tu bym określił że zawiodła ocena osoby polecającej, lub wręcz zatrudnienie pomimo takiej negatywnej oceny. jednakże w sytuacjach gdy te relacje były poprawne to zatrudnienie osoby polecanej zwykle się sprawdzało. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: "z polecenia" 21.06.14, 23:16 truten.zenobi napisał: > bo w praktyce jest tak że firm nie stać, nie mają odpowiednich fachowców, naśla > dują jakieś ogólnie "przyjęte wzorce" - chociaż pewnie nie za bardzo wiedza cze > mu konkretne działania służą. Każda firma ma swoje praktyki, a ta którą ty opisujesz jest po prostu niedorozwinięta. Dziwię Ci się, że będąc w branży IT nie doceniasz rekrutacji i wystarczające jest dla Ciebie czyjeś poręczenie. W mojej firmie jest program rekomendacji, ale nie daje on kandydatowi żadnego bonusu, rekrutację musi przejść tak czy siak. Ja sam rekrutuję, z tych których zaproszę na rozmowę przyjmuję może 10%. Muszę stosować takie kryteria, bo wiem, że ten kto nie da sobie tam rady, będzie obciążeniem dla innych w pracy. A stworzenie stanowiska pracy na okresie próbnym, wdrażanie kogoś w wiedzę i procesy jest na tyle kosztowne, że kandydat musi rokować. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: "z polecenia" 22.06.14, 07:11 > Dziwię Ci się, że będąc w branży IT nie doceniasz rekrutacji to może nie tak. po prostu nie przeceniał bym procesu rekrutacji zwłaszcza źle przeprowadzonego, a z drugiej strony uważam że zatrudnianie po znajomości jest oceniane głownie przez pryzmat stereotypów związanych z nepotyzmem jaki panuje w państwowych instytucjach. proces rekrutacji poprawnie przeprowadzony, merytorycznie powinien dostarczyć nam obiektywną ocenę kandydatów i pozwolić wybrać najlepszego. tyle że nawet wtedy należy także brać pod uwagę sens ekonomiczny. zwykle "każda bardziej skomplikowana analiza jest tak samo dobra jak strzał na pałę", szybkie wybranie spełniającego oczekiwania wariantu może się dużo bardziej opłacać niż żmudne poszukiwanie optymalnego rozwiązania tyle i tylko tyle. będąc w branży IT nie doceniasz rekrutacji i wystarczające je > st dla Ciebie czyjeś poręczenie. no cóż... masz rację.. tylko ilu szefów normalnych firm jest w stanie ocenić moje kwalifikacje? Ba! czasem jest tak że żyjemy 2 różnych światach, niby mówimy po polsku ale w różnych językach.. ;) oczywiście w większych firmach, gdy dział IT to nawet kilkanaście osób ma kto oceniać ale to wcale nie oznacza że ci ludzie potrafią przeprowadzić test sprawdzający wiedzę (może tu brakuje trochę innej wiedzy - wiedzy pedagogicznej) ot prosty przykład zaczerpnięty z testów kwalifikacyjnych w jednej firmie pada pytanie o określenie które adresy IP należą do jednej sieci na podstawie maski - czyli sprawdzenie czy kandydat tak naprawdę rozumie jak to funkcjonuje a w innej pytanie o klasy adresów IP - to wiedza "akademicka" tyleż ciekawa co bezużyteczna. tak więc tu, tak jak i na inne kluczowe/newralgiczne stanowiska widzę potrzebę rzetelnej oceny kwalifikacji i osobowości. i zdaję sobie sprawę ze głupie oszczędności najpewniej srogo się zemszczą. ale co z stanowiskiem np. księgowej? czy do poprawnego wprowadzenia FV do systemu potrzebna jest szczegółowa znajomość ustawy o księgowości, VAT i CIT? ile czasu zajęło by Ci przeszkolenie przeciętnie rozgarniętej osoby? 1h? 2? ps i tak a propos motywacji jeśli ktoś znajomy mnie polecił to mam bardzo silną motywację gdyż nie tylko ze nie chcę mu popsuć opinii, nie tylko że nie chcę popsuć swojej opinii w jego oczach, ale też zdaję sobie sprawę ze informacja o moich osiągnięciach jak i wpadkach rozejdzie się wśród wspólnych znajomych - a to już nie jest tylko kwestia prestiżowa to ma wpływ na mój budżet ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: "z polecenia" 22.06.14, 11:08 truten.zenobi napisał: > po prostu nie przeceniał bym procesu rekrutacji zwłaszcza źle przeprowadzonego, To po prostu należy go przeprowadzać dobrze. > zwykle "każda bardziej skomplikowana analiza jest tak samo dobra jak strzał na > pałę", szybkie wybranie spełniającego oczekiwania wariantu może się dużo bardzi > ej opłacać niż żmudne poszukiwanie optymalnego rozwiązania > tyle i tylko tyle. Przykro mi ale powyższe to bzdura. Może jak szukasz kogoś do kopania rowów, to jesteś w stanie rzutem oka go ocenić, ale do bardziej zaawansowanych zadań już nie. > no cóż... masz rację.. tylko ilu szefów normalnych firm jest w stanie ocenić mo > je kwalifikacje? Źle podchodzisz do sprawy. Nie chodzi o to by oni ocenili dokładnie wszystkie Twoje kwalifikacje, ale by ocenili czy akurat Ty nadajesz się do konkretnej pracy. A to już każdy szef powinien być w stanie zrobić. > w jednej firmie pada pytanie o określenie które adresy IP należą do jednej siec > i na podstawie maski - czyli sprawdzenie czy kandydat tak naprawdę rozumie jak > to funkcjonuje > a w innej pytanie o klasy adresów IP - to wiedza "akademicka" tyleż ciekawa co > bezużyteczna. To dowodzi tylko tego, że są kiepscy rekruterzy i faktycznie taka rekrutacja jest stratą czasu. Ale to nie przekreśla sensu całego procesu. > ile czasu zajęło by Ci przeszkolenie przeciętnie rozgarniętej osoby? 1h? 2? Nie znam się na księgowości, ale u mnie przeszkolenie do wykonywania jakichkolwiek samodzielnych zadań (branża IT) mogłoby zająć: - dość rozgarniętej osoby - 3 miesiące - przeciętnie rozgarniętej - tyle samo, z tym że pewnie i tak potem nie radziłaby sobie z połową zadań, które robi ta rozgarnięta, albo zajmowałoby jej to więcej czasu. Zatem widzisz, że poświęcenie nawet jednego całego dnia na rekrutację, ma ekonomiczny sens. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: "z polecenia" 22.06.14, 18:12 każdy chciałby być piękny młody zdrowy mądry i bogaty jednak w realnym życiu różnie bywa. nie neguję potrzeby rekrutacji zwłaszcza gdy masz siły i środki by to zrobić dobrze a stanowisko jest ważne dla firmy. tyle że śmiesznie wygląda skomplikowana rekrutacja na stanowisko gdzie wynagrodzenie jest niewiele wyższe niż najniższa krajowa. gdy "tak czy owak wygrywa Nowak", lub gdy rekrutujący jadą wg jakiegoś tam szablonu nie za bardzo wiedząc po co to robią. nie neguję tego co piszesz tylko nie potępiam dróg na skróty. zwłaszcza w odniesieniu do sytuacji o której pisałem rozpoczynając ten wątek. zatrudnienie młodego człowieka nie wymaga jakieś szczególnej rekrutacji bo poza wyjątkowymi geniuszami nie powinien na początek trafić na kluczowe stanowisko (1. a jeśli trafia na takie stanowisko tylko i wyłącznie w wyniku znajomości to jest to szkodliwe - chociaż często dla tego człowieka korzystne - dobry start naprawdę dużo daje! 2. a znane mi są(z literatury fachowej) praktyki z dobrych firm gdzie osoby przyjęte docelowo na takie stanowisko najpierw "przeczołguje się" po całej firmie - czyli z ulicy na stołek nie siądziesz i żadna rekrutacja tego nie zmienia - ma "tylko" dobrać właściwą osobę do szybkiej ścieżki awansu.) ale ważne jest by zaczynał w miejscu w którym będzie zdobywał jakieś doświadczenie związane z zawodem który sobie wybrał a nie np. od wykładania towaru (no chyba że studiuje marketing ;) ) i w tym sensie dobra praca jest taka jeśli np. przyszły inżynier popracuje jako ślusarz a nie przy kserowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi w obronie dróg na skróty 22.06.14, 08:50 proste pytanie gdy samochód oddajesz do "mechaniorów" robisz im najpierw testy kompetencyjne czy opierasz się na opinii innych (np. kumpla)? (myślę że porównanie jest adekwatne gdyż zlecasz wykonanie pracy wielokrotnie tańszej niż wartość majątku który powierzasz... a w zasadzie ryzykujesz nie tylko majątkiem ale też zdrowiem i życiem) Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: w obronie dróg na skróty 22.06.14, 11:12 Myślę, że wszystko zależy od branży. W jednych łatwiej oprzeć się na opinii, w innych trudniej. Ale myślę, że w każdej branży zatrudniający powinien i tak zrobić jakiś krótki test. truten.zenobi napisał: > proste pytanie > gdy samochód oddajesz do "mechaniorów" robisz im najpierw testy kompetencyjne c > zy opierasz się na opinii innych (np. kumpla)? > (myślę że porównanie jest adekwatne gdyż zlecasz wykonanie pracy wielokrotnie t > ańszej niż wartość majątku który powierzasz... a w zasadzie ryzykujesz nie tylk > o majątkiem ale też zdrowiem i życiem) Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Modern Times 20.06.14, 22:18 > Czasy, gdy wystarczała tylko chęc do pracy się skonczyly, i tego wlasnie ludzie > nie potrafia zrozumiec. pomimo postępu technicznego jest jeszcze bardzo dużo stanowisk nie wymagających jakiejś szczególnej wiedzy czy umiejętności. to że pracodawcy mogą sobie pozwolić na cyrki przy zatrudnianiu na te stanowiska wynika li tylko z przewagi monopolisty. > Bo chcieliby "jakiejs zwyklej" pracy, a co w tym złego? Bo chcieliby "jakiejs zwyklej" pracy, zeby mogli sobie > poprzekladac papierki, pokserowac, zadzwonic tu czy tam, zeby mieli wrazenie, > ze sa potrzebni. nie mylmy tylko "zwykłej pracy" z "biurokratyczną fikcją" Nie jest prawda co mowisz o r > ekrutacji, rekrutacja musi ocenic kompetencje kandydata, ale na taka rekrutacje > ludzie sie obrazaja, bo obnaża ich niekompetencje. np. co innego jak przyjmujesz główna księgową a co innego księgową do wklepywania faktur. pierwszą musisz dokładnie przemaglować bo od tego zalezy w zasadzie wszystko a co innego osobę która przy jakimś tam ogólnym ogarnięciu i po szkoleniu stanowiskowym jest w stanie dobrze wypełniać swoje obowiązki - więc jaki jest sens bawić się w skomplikowane formy rekrutacji? > Czasy, gdy wystarczała tylko chęc do pracy się skonczyly, no cóż postęp wypiera ludzi zarówno z pracy fizycznej jak i w coraz to większym stopniu prac umysłowych. oceniam że by zaspokoić większość podstawowych potrzeb materialnych wystarczy efektywna praca około 5% ludności w wieku produkcyjnym. powstaje pytanie co z pozostałymi? mają udawać że pracują jako urzędnicy/politycy, przedstawiciele handlowi, prawnicy, telemarketerzy, itp. - i wq..ać innych? Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Modern Times 21.06.14, 11:42 truten.zenobi napisał: > pomimo postępu technicznego jest jeszcze bardzo dużo stanowisk nie wymagających > jakiejś szczególnej wiedzy czy umiejętności. No właśnie nie ma, a jak są to są uznawane za pracę "poniżej mojej godności". > oceniam że by zaspokoić większość podstawowych potrzeb materialnych wystarczy e > fektywna praca około 5% ludności w wieku produkcyjnym. > powstaje pytanie co z pozostałymi? mają udawać że pracują jako urzędnicy/polity > cy, przedstawiciele handlowi, prawnicy, telemarketerzy, itp. - i wq..ać innych? Już dyskutowałem z Tobą na ten temat jakieś 1.5 roku temu. Odpowiedz Link Zgłoś
der-chef Re: Modern Times 21.06.14, 12:06 tycho99 napisał: > truten.zenobi napisał: > > > No właśnie nie ma, a jak są to są uznawane za pracę "poniżej mojej godności". > Co to znaczy "praca poniżej mojej godności"? Jedynie płaca może być poniżej godności. Żadna praca nie hańbi, hańbą są za niskie wynagrodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
tycho99 Re: Modern Times 21.06.14, 12:31 der-chef napisała: > Co to znaczy "praca poniżej mojej godności"? Jedynie płaca może być poniżej god > ności. Żadna praca nie hańbi, hańbą są za niskie wynagrodzenia. Nie wiem. Zapytaj tych, którzy stosują to pojęcie aby usprawiedliwić swoje bezrobocie. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: Modern Times 21.06.14, 18:52 > jak są to są uznawane za pracę "poniżej mojej godności" nie twierdze że takiego zjawiska nie ma, ale bywa i tak ze ludzie zapieprzają za darmo "by mieć co wpisać w CV" za kasę nie ma dla nich pracy bo mają za małe doświadczenie. ale za darmo mogą już normalnie pracować na każdym stanowisku (OK ja wiem przypadek który opisuję to patologia ale właśnie dobrze obrazuje że osoby po studiach/szkole dają sobie jakoś radę rzucone na głęboką wodę) powiem jeszcze tak ja posiadając zawód, wykształcenie, sporą wiedze IT, itp nie byłem dość dobry by znaleźć nawet jakąś prostą pracę (prostą ale płatną "trochę" więcej niż "najniższa krajowa"). ale jakoś bez problemu założyłem i poprowadziłem małą firmę. co ciekawe wchodziłem na rynek pracy w czasie przemian i osoby które mi mówiły o braku doświadczenia same też go nie miały - doświadczenia w funkcjonowaniu w gospodarce rynkowej. (zresztą, gro tych firm już nie istnieje) czyli oceniając po sobie dość sceptycznie podchodzę do tych wszystkich "kręcących nosem" na kwalifikacje dzisiejszej młodzieży, ich motywacje itp. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeczek_44 Trutniu, zdefiniowałeś to idealnie! 26.06.14, 09:41 truten.zenobi napisał: > bywa i tak ze ludzie zapieprzają za darmo "by mieć co wpisać w CV" > za kasę nie ma dla nich pracy bo mają za małe doświadczenie. ale za darmo mogą > już normalnie pracować na każdym stanowisku Zaiste: * na pytanie o pracę (i płacę) kandydat słyszy "Pan/i nie ma odpowiednich kwalifikacji / doświadczenia" * na pytanie o darmowy staż / wolontariat kandydat słyszy "Niech Pan/i przyjdzie, zawsze coś się znajdzie" Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi niestety to nie definicja 26.06.14, 18:23 i nie teoretyczne dyrdymały... po prostu opisałem co widziałem. niestety jest tak że "młodzi zdolni pełni zapału" nie mają szans na pracę. nie neguję wagi doświadczenia ale 1. gdzieś je trzeba zdobyć 2. przechodząc z firmy do firmy i tak startuje się prawie od 0 3. z powodzeniem zastąpi je odpowiednie wsparcie 4. a odnosząc się do IT to w zasadzie cały czas musisz się uczyć i zdobywać doświadczenie - to co robiłeś lat temu 5 już niewiele znaczy. czyli nie ma żadnych racjonalnych przesłanek takiego traktowania ludzi młodych poza wykorzystaniem możliwości jakie daje monopolistyczna pozycja na rynku pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arnold Re: łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.14, 08:08 edynym wsparciem rodziny powinno zapewnienie odpowiedniego wykształcenia. Ewen > tualnie, przekazanie własnego biznesu dzieciom. Taaak, wszyscy mają dobre wykształcenie i co, a nic, bezrobocie wzrośnie do 50% bo nikt nie zatrudni tylu gryzipiórków. Czy zakładasz że wszyscy powinni mieć własny biznes? Jaki? Trudno przekazać dzieciom stragan z pietruszką bo już większość nią handluje a popyt jest stały i dla nowych brak miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy.. 20.06.14, 08:52 gościu napisał "zapewnienie odpowiedniego wykształcenia" a nie "zapewnienie wyższego wykształcenia" odpowiednie to takie które z jednej strony jest adekwatne do zdolności i zainteresowań a z drugiej odpowiada potrzebom "rynku pracy" być może własnie błąd polega na tym ze dobre wykształcenie utożsamiamy z wyższym - stąd oczekiwania by kandydat do prac prostych i banalnych miał 3 fakultety i znał 5 języków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arnold Re: łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.14, 09:12 Masz rację, tylko nikt nie potrzebuje dzisiaj tokarzy, frezerów, elektryków, mechaników maszyn, stolarzy itp. Obecnie potrzeba tylko telemarketerów do wciskania staruszkom garnków i kocy. Nie ma przemysłu to i miejsc pracy brak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moe Re: łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy.. IP: *.homenett.pl 20.06.14, 16:03 Ubogacają Chińczyków i przemysł Niemiecki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam Re: łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy.. IP: *.xdsl.centertel.pl 21.06.14, 08:16 Zgadzam się. Siedzi sobie profesor na państwowej posadzie, nieźle płatnej jak na polskie warunki i poucza maluczkich. Ludzie pracujący w budżetówce właściwie nigdy nie dorośli, są jak dzieci, które rodziców zamieniły na dobrego wujka-państwo, który ich utrzymuje. Wystarczy wspomnieć o cięciach a wydzierają się jak rozpuszczone dzieciaki, którym ktoś chce zabrać lizaka. A biedę i pozycję społeczną dziedziczy się po rodzicach. Człowiek inteligentny z biednej rodziny nigdy nie osiągnie tyle co niezbyt rozgarnięte dziecko dziecko profesorów. Z mojego roku etaty asystenckie i możliwość robienia doktoratu dostały właśnie dzieci wykładowców choć na roku byli lepsi studenci też chętni podjąć się kariery akademickiej. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy.. 21.06.14, 10:59 wiek inteligentny > z biednej rodziny nigdy nie osiągnie tyle co niezbyt rozgarnięte dziecko dzieck > o profesorów. to może nie do końca tak. znam wiele osób które dzięki inteligencji, pracy własnej, uporowi wybiły się ... aczkolwiek zwykle poza publicznymi firmami i instytucjami. z drugiej strony znam wiele przypadków gdzie dobrze postawiony ojciec załatwił posadę - dziś może nie dzieli nas aż taka różnica jak na początku naszych "karier" ale mimo wszystko ich posady dają większą stabilizację życiową a ileś lat "dorabiania się" tworzy dość sporą różnicę materialną. tak więc nie jest tak że nie da się ale negowanie wpływu dobrego lub słabego startu jest bzdurą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o kurna Re: łatwo się wymądrzać żyjąc z publicznej kasy.. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.06.14, 11:34 Coś w tym jest. Kiedyś czytałem artykuł o jakimś partyjnym pikniku, bodajże Samoobrony, gdzieś na ścianie wschodniej. Był tam też jakiś znaczniejszy działacz. I ten gostek nie mógł opędzić się od lokalnych partyjniaków, którzy co chwila do niego podchodzili, że mają dorosłe dziecię i żeby pchnąć je w górę. Odpowiedz Link Zgłoś
stanislaw32 Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie 20.06.14, 15:23 "Ludzie nieaktywni zostają zatrzaśnięci w jednowymiarowej klatce czasu teraźniejszego. Nie planują, nie mają oczekiwań, myślą tylko: ja dzisiaj, ja teraz, ja tutaj. " Bardzo ciekawe ale wszyscy mistrzowie duchowosci mowia o tym wlasnie ze aby byc szczesliwym nie wolno zyc ani przeszloscia ani przyszloscia ale wlasnie terazniejszoscia... No ale artykul byl o tym jak to ludzie powinni wziac sie do roboty a nie jak uczynic ich szczesliwymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moe Obóz koncentracyjny IP: *.homenett.pl 20.06.14, 15:57 Tam tez pracowano za zupę i czasem chleb i nawet mieli luksus drelich na grzbiecie i dach nad głową Faceta powinno sie opluć za takie artykuły Odpowiedz Link Zgłoś
xiv Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie 20.06.14, 15:55 "Pracują, działają, ale nie w tej przestrzeni, w której powinny być." Jak ja się cieszę, gdy pan profesor wie w której "przestrzeni" pownienem być. I całe szczęście, że ta "polaczkowa" przestrzeń, gdzie ludzie z tutałami profesorskimi wiedzą lepiej jak inni powinni żyć i się zachowywać, nie jest już moją przestrzenią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: haa Pewnie dlatego jest tyle samobojstw IP: *.elpos.net 20.06.14, 17:37 z lenistwa.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ehe Tzn. ILE? IP: *.adsl.inetia.pl 22.06.14, 00:34 Podaj misiu jakieś dane, które uzasadnią twoje "tyle". A przy okazji: w krajach biednych, tych naprawdę biednych jest dużo mniej samobójstw i anoreksji. Więc nawet, jeśli udowodnisz, że samobójców u nas jest nadmiar, to będzie to znaczyło, że jesteśmy ...drugą Finlandią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AnkaW Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.14, 19:25 Mimo braku pracy nie wszyscy emigrują. Ci, którym na rynku pracy nie wyszło, często wracają na garnuszek rodziców. Według danych Eurostatu w Polsce z rodzicami mieszka ponad 40 proc. osób do 35. roku życia. - Tak. Widzimy pokolenie trzydziestolatków siedzących w domu, dorosłych ludzi, którzy po studiach wracają na utrzymanie rodziców. To zjawisko społeczne wynikające z poczucia zagrożenia. Dziś nikt nie śpieszy się do dorosłości. Kategoria dorosłości stała się wręcz kategorią zagrożenia. Bycie dzieckiem, młodzieżą to bycie bezpiecznym. ---------- To tylko część prawdy. Jeżeli zarabiam 1200 a kawalerka kosztuje miesięcznie 8 stów, to nie mam szans się usamodzielnić. Owszem zawsze jest opcja wspólnego wynajmu mieszkania ale czy każdemu pasuje muzyka na pełny regulator za ścianą współlokatora.... W domu rodzinnym o tyle dobrze, że zna się przyzwyczajenia domowników i wiadomo jak w nim żyć. Poza tym dlaczego się zakłada, że jak ktoś mieszka z rodzicami to nie ma ochoty na dorosłość? Znam i to ładnych parę osób, które mieszkają z rodzicami/teściami i nigdy mi się ze słowem NIEODPOWIEDZIALNY czy LEŃ nie kojarzy. Dopóki w tym kraju o pracę będzie ciężko, a Polak traktowany będzie jak przynieś podaj pozamiataj i jeszcze nie myśl, że na legalu to nigdy nie zmieni się nam myślenie. Dobrze zrobili Ci, co wyjechali za granicę, tam z pensji minimalnej żyje się na poziomie i bez strachu o jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
kotkameleon1 Bezrobotni z pokolenia na pokolenie 20.06.14, 21:27 Po uważnej lekturze komentarzy pozostaje dodać tylko jedno. Kolejny przykład "mądrej głowy" która swoją wiedzę czerpie zewsząd tylko nie z życia codziennego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.14, 21:59 Wniosek prosty. BEZWZGLEDNA pomoc TYLKO dla mezczyzn. Dosc juz tej babskiej feminizacji pracy. Rowne pensyjki a baba w pracy to dno dna. Kawusia, pretensje, zwalanie winy i plotki. Meczyzna to pracujący wół a i tak nie ma zadnego wsparcia. ŻĄDAM wsparcia finansowego TYLKO dla mezczyzn aby wyrownac dysproporcje miedzy jakoscią a babskim partaczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kleopatra24 Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.06.14, 13:50 chłopy = nieroby Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :/ Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.14, 20:57 Weź się, trutniu, do roboty, a nie żądaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: D Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.dynamic.mm.pl 21.06.14, 07:37 Kompletny brak szacunku ukryty pod płaszczykiem grzeczności. Kto jest zadowolony? Miliony biernych panów. Skąd taka wypowiedź, oparta na jakiej podstawie? Przecież miliony to już sporo mężczyzn. Możemy stopniować chęci i ochotę każdego, ktoś chce i ma większą ochotę, ktoś mniejszą, ale tu mówimy o bierności i zadowoleniu milionów. Wyssane z palca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jareczek Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.14, 08:41 Dla osób z moim wykształceniem nie ma pracy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pracujący Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.14, 09:55 to spal dyplom i udawaj nie wykształconego Odpowiedz Link Zgłoś
ulanzalasem Bezrobotni z pokolenia na pokolenie 21.06.14, 12:41 Miliony biernych panów, a co pan miał z matematyki w szkole ? Już emeryt, ale ochroniarz dorabia sobie...ale gdyby miał za to żyć z takiej pracy to stwierdziłby że nie jest sobie w stanie wyobrazić jakby to miało wyglądać. A takie stawki lub zbliżone są w wielu pracach, zawodach, często bez urlopów, wakacji, bez zwolnień lekarskich jak się choruje, w podłej atmosferze. Pomysł Balcerowicza i każdej ekipy rządzącej na Polskę to - bardzo niskie koszty i "jakoś to będzie". Polska bez kasy z FRD, z OFE, poprzedniej i obecnej transzy z UE jest prawie bankrutem, coś jak Grecja, a my i tak żylismy na niższym poziomie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: given5 Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.as13285.net 21.06.14, 13:04 No to po co sie na sile forsuje ten system ktory wlasnie tak wplywa na psychike ludzi w nim zyjacych? Po co? W okresie zimnej wojny kapitalistyczny zachod ukrywal skrzetnie swa nedze by wydac sie lepszym od komuny, i bezwole na obszarach do ktorych spychal i zamykal takich jakich ten artykul opisuje, tworzac getta - a reszta odwracala wzrok, i wciaz grala jak jej zagrano bo im dawano mozliwosci - lepsze szkoly, lepsze mieszkania, lepszy dostep do wszystkieg ktorych tamci, zepchnieci, nie mieli przez cale pokolenia. A skad sie wzila rewolucja w Rosji - bo juz dalej sie nie dalo zepchnac wiec trzeba bylo cos zrobic i wyciagnac z bagna cale rzesze, co i zrobiono. Sami sobie by nie dali rady, tak jak nie daja rady ci na zachodzie - ani i ci teraz w Polsce po zmianie systemu z komuny na kapitalizm. Zamiast wierzyc w wolny rynek i czekac az wiekszosc zgnije, zabrac do roboty wspolnie sie trzeba i odeprzec te banialuki o konkurencji i samodzielnym wyciaganiu sie z blota o wlasnych silach podczas gdy inni, lacznie z wlasna rodzina, depcza? Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Bezrobotni z pokolenia na pokolenie 21.06.14, 13:28 Nie od dziś wiadomo, że mężczyźni są słabsi psychicznie od kobiet i łatwiej się załamują nawet drobnymi niepowodzeniami. Kobiety zwykle muszą ogarną pracę zawodową, wychowanie dzieci i dbanie o dom, podczas gdy facetowi sprawia problem zawiezienie dziecka do przedszkola, gdy wcześniej tego nie robił. Również mężczyźnie nie mają tak podzielnej uwagi jak kobiety i zadko są tak dobrze zorganizowani jak kobiety. I oczywiście wolniej dostosowują się do zmian w otoczeniu. Gorzej znoszą np. choroby, częasto porzucają swoje chore lub niepełnosprawne dzieci. Niestety, ale tak naprawdę poza siłą fizyczną nie mają żadnej przewagi nad kobietami!1111 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Finity's End Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.14, 15:38 I? Dziecko, czy ty masz 20 lat? Czy ktoś cię skrzywdził? Jest nas tu na tym kawałku skały w kosmosie 7 miliardów. Może zamiast pluć, zacząć robić coś konstruktywnego, żeby wszystkim było lepiej? Bez kobiet nie byłoby mężczyzn, bez mężczyzn nie byłoby kobiet. Naprawdę chcesz się bawić w wyliczanki "a ten ma to a ta ma tamto?" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.14, 21:02 No i sam widzisz jak to jest gdy ci ktoś wylicza. Zwykle kobiety muszą tego słuchać, a wy nie przyzwyczajeni :P Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie 02.07.14, 20:03 A co boli Cię prawda? Poza tym, jak nie masz kontrargumentow to się nie odzywaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matwiej Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.14, 00:54 Hahahahaha!!! Pewnie jesteś samotną, starą i sfrustrowaną księżniczką, której żaden normalny facet nie chce i się tu z żalu produkujesz, próbując się dowartościować biedna paniusiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elo Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.adsl.inetia.pl 22.06.14, 02:37 Jak zwykle spod tego nicka - brednie przeplatane idiotyzmami. Mezczyzni nie maja podzielnej uwagi? To przedstaw nam moja droga przykaldy na podzielnosc tej kobiecej uwagi - ja przedstawie przyklady na podzielnosc uwagi mezczyzn. Mezczyzni 'zadko' (sic!) sa tak dobrze zorganizowani jak kobiety? To napisz ile zamachow stanu zorganizowaly kobiety a ile mezczyzni, ile akcji ratunkowych organizuja kobiety a ile mezczyzni, w ilu fabrykach procesy produkcyjne sa ustalone przez meskich specjalistow i czy w ogle znasz takie w ktorych to stanowisko pelnia kobiety? Cieszy mnie ze stwierdzilas ze poza sila fizyczna mezczyzni nie maja zadnej przewagi nad kobietami - zatem mozemy w koncu zakazac feminizmu i wprowadzic akcje afirmacyjne dla mezczyzn bo skoro kobiety we wszystkim maja przewage to trzeba ta nierownosc zniwelowac. W jednym jak widac mezczyzni zawsze mieli, maja i beda mieli przewage nad kobietami - a mianowicie w rozumieniu i poslugiwaniu sie logika... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.14, 07:46 Odwracanie kota ogonem to nie logika, wszystkie swoje wady przypisujecie kobietom. Kobieta jest "zmienna" i "niezdecydowana", zwłaszcza przy wyborze partnera- tylko jakoś jak się już zdecyduje, to nie porzuca go z dziećmi 20 lat później dla młodszego. Kobiecą psychiką rządzą hormony- a tymczasem największy i najbardziej szkodliwy wpływ na psychikę ma testosteron (wojny, morderstwa, wypadki spowodowane głupotą). Przykłady można mnożyć, nie wycieraj sobie gęby logiką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elo Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.adsl.inetia.pl 22.06.14, 21:08 Argumenty to dla ciebie cos zupelnie obcego? NO tak - jestes kobieta, nie musisz sie do nich odnosic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.dynamic.vectranet.pl 22.06.14, 22:57 Sugerujesz, ze u kobiet nie wydziela sie testosteron? Odpowiedz Link Zgłoś
tomeczek_44 Nie zaczynaj(my) tu wojny damsko-męskiej :) 26.06.14, 09:37 Dyskusja chyba odbiegła od zasadniczego tematu... :) Gość portalu: elo napisał(a): > przedstaw nam moja droga przykaldy na podzielnosc tej kobiecej uwagi Proszę bardzo: Kobiety bez trudu 'ogarniają' treść kilku seriali, każdego w innej stacji TV. A mężczyźni potrafią 'ogarnąć' tylko dwa mecze rozgrywane jednocześnie na mundialu. :)) > To napisz (...) ile akcji ratunkowych organizuja kobiety a ile mezczyzni, Chyba wchodzisz na poważne tematy życia i śmierci, więc podam dwa poważne przykłady: * Florence Nightingale - organizatorka wzorowego szpitala w Londynie a potem organizatorka szpitali polowych i w ogóle opieki na d rannymi podczas IWŚ * Irena Sendlerowa - przed IIWŚ pracownica opieki społecznej, podczas wojny ratowała dzieci z getta warszawskiego i == organizowała ich dalsze życie "po aryjskiej stronie" == Obie były wzorami właściwego organizowania sobie zadań i czasu. > mozemy w koncu zakazac feminizmu i wprowadzic akcje > afirmacyjne dla mezczyzn bo skoro kobiety we wszystkim maja przewage to trzeba > ta nierownosc zniwelowac. Transseksualiści zaczną się zastanawiać nad sensem zmiany płci z męskiej na żeńską. Skoro za męską będzie się dostawać jakieś dodatkowe punkty... :)) Odpowiedz Link Zgłoś
niewinna Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie 01.07.14, 21:17 Gdyby nie to wszechobecne samcze lobby, które zrobi wszystko aby nie dopuścić kobiet na intratne stanowiska gdzie ważne są logika i myślenie organizacyjne to byście zobaczyli, że to wy jesteście dla nas a nie my dla was. Ale to się powoli zmienia i wasze postękiwania na nic się zdadzą. Przykład? Na zakończeniu roku u mojej córki w szkole w klasach 3-6 dyplomy za pierwsze miejsca w konkursach matematycznych i logicznych odbierały ....dziewczynki :-) Ja nie twierdzę, że wszystkie kobiety mają wybitne predyspozycje. Acz są wśród nas kobiety zaiste wspaniałe i duchem i ciałem i tych najbardziej boją mali, zakompleksieni, mierni faceci. Ale na stołkach załatwionych przez tatusia. Nie rodzą, nie wychowują, nie ogarniają domu, zajęć dodatkowych, konfliktów rodzinnych. imprez rodzinnych tylko łażą do roboty i jeszcze marudzą. Ludzie co za gatunek. ;-) Ave woman ! Odpowiedz Link Zgłoś
no_easy_way_out A tymczasem na innym forum 27.06.14, 16:14 ty piszesz > Nie od dziś wiadomo, że mężczyźni są słabsi psychicznie od kobiet i łatwiej się > załamują nawet drobnymi niepowodzeniami.cytuje: tymczasem DZIS napisane na innym forum: "Chyba jedyna istotna wada bycia facetem: jak się wszystko wali, to nikt nie będzie miał pretensji do kobiety, jeżeli ona powie, że nie wie co robić, nie ma już sił, jest bezradna, rozpłacze się i niech ją facet ratuje. Facetowi tego nie wolno robić, to nie do pomyślenia. No i faceci tego nie robią, walczą do końca chociaż czasem chcieliby się rozpłakać i poddać (a może to tylko legenda?). " To co w koncu o psychice mezczyzn i kobiet "powszechnie wiadomo?" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arte Nie znam bezrobotnych IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.06.14, 14:59 Znam tylko tych, którzy są zmuszani do roboty za grosze. Pozwólcie ludziom pracować na własny rachunek, czyli kasujcie te różne państwowe daniny dopiero kiedy zarobią na siebie i rodzinę a szybko się przekonacie, że lenistwo nie dotyczy nawet 1% społeczeństwa. Z pracą mam zawsze tylko jeden problem, i jest nim państwo oraz prawo, które stanowi. Wkurza mnie pieprzenie tego rodzaju jak w tym artykule, kiedy ewidentnie państwo zajmuje się produkcją bezrobotnych w celu dostarczania taniej siły roboczej zazwyczaj zagranicznym montowniom. Właśnie przed chwilą czytałem o pracy za 4 zł godzina. Kto przy zdrowych zmysłach weźmie taką robotę, gdyby tylko mógł pracować samodzielnie, choćby sprzedając owocowe herbatki z przydrożnego stolika? Pretensje kierować do państwa, a nie do ludzi, bo wielu z nich ma mimo wszystko poczucie godności i nie dziwię się, że są dumni iż za psie pieniądze nie robią. Odpowiedz Link Zgłoś
flyer Bezrobotni z pokolenia na pokolenie - pierdu 21.06.14, 16:55 "nie przekazują dzieciom modelu działania" - wychowałem się w rodzinie, w której oboje rodzice pracowali na etatach i też nie przekazywali mi jakiegokolwiek "modelu działania" - dla dziecka to tabula rasa. A że faceci z niektórych środowisk nie chcą pracować - jak słyszą ciągle opowieści jak koleś zarobił w parę godzin tyle, co oni mogliby zarobić na etacie w miesiąc [albo rok], to tez by mi się nie chciało pracować. Wzorując się na Łodzi ;> - [uwaga przykład abstrakcyjny, choć oparty na faktach] wyłażę na wąską ulicę i zatrzymuję samochody, aż mi kierowcy nie dadzą kasy, od każdego po piątalu - 10 samochodów i mam dniówkę, 200 samochodów i mam pensję miesięczną. ;> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elo Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie - pierdu IP: *.adsl.inetia.pl 22.06.14, 02:41 Zeby zarobic w pare godzin tyle co ty zarabiasz w miesiac to dopiero trzeba miec kwalifikacje! W wielu przypadkach ogromne doswiadczenie, kapital, a nawet odpowiednie geny wiec nie mysl ze to spada z nieba! Co do pracy ktora wymysliles - moze byc tak ze zarobisz w tej waskiej uliczce te 200 zlotych ale mozesz rowniez zaliczyc jakis wyrok albo nawet polamany nosek - nie ma ryzyka, nie ma zabawy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eend I to jest akademicki przykład co mają w główkach IP: *.idzik.pl 21.06.14, 19:01 i w czym tkwią "teoretycy pracy" . Gorsze jest to, iż ci ludzie są często WYKŁADOWCAMI na uczelniach wyższych i jeden z drugim sączą młodym ludziom w głowy TAKIE "wiadomości". Efekt nie jest trudny do przewidzenia. Facet tak się zatracił w swojej niewiedzy, tak odrealnił, że mam wrażenie jego lewitacji w innym wymiarze. Dobrze byłoby zejść na ziemię i uczciwie a solidnie podszkolić się w REALIACH RYNKU BEZROBOCIA W POLSCE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zygfryd Zawszony rząd dobry jest tylko w wysyłaniu ABW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.14, 19:57 A nie rzeczywistej pomocu ludziom. Nie potrafi wykorzystać potencjału ludzi. Syf na maxa. Gorsi tylko cyganie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: luki349 Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.icpnet.pl 21.06.14, 22:39 ja chciałbym zauważyć pewien mechanizm: rząd aby zniechęcić ludzi do palenia podnosi akcyzę (czyli podatek), a więc na mocy powyższego artykułu i komentarzy można śmiało powiedzieć, że podatek od pracy jest tak wysoki iż skutecznie zniechęca ludzi do niej. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: Bezrobotni z pokolenia na pokolenie 29.06.14, 07:06 problem tylko taki że jeśli chodzi o palenie to ludzie dają radę ominąć restrykcje ( papierosy "importowane", "tytoń kolekcjonerski", itp) za to nowe regulacje wykończyły około 40% legalnie prowadzonych kiosków. z kolei jeśli chodzi o restrykcje tworzące zmonopolizowany rynek pracy tak naprawdę nie dają się ominąć - bo wyjazd czy praca na czarno tak naprawdę niczego nie rozwiązują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ehe Bieda to stan umysłu IP: *.adsl.inetia.pl 22.06.14, 00:36 To między innymi brak pomysłu, żeby pracować. Biedny bo głupi, a głupi bo biedny. Tylko dzieci szkoda, bo one to wchłaniają z mlekiem matki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cv Re: Bieda to stan umysłu IP: *.dynamic.chello.pl 22.06.14, 07:40 Głupota to stan umysłu.A duma z niej i chwalenie się nią publicznie,to choroba. Najlepszym lekarstwem na tę chorobę jest właśnie bieda. Gdy znajdziesz się w biedzie,wtedy przypomnij sobie swoją "mądrość". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pracujący inaczej Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.06.14, 20:19 " W efekcie mamy miliony biernych, ale zadowolonych z siebie panów - mówi prof. Augustyn Bańka z SWPS" - szkoda, że nie wspomina ile mamy milionów biernych, bezrobotnych zadowolonych z siebie pań-utrzymanek żyjących z partnera. Ponadto, jak śmie ten szanowny pan profesor tworzyć kosmiczne teorie, skoro sam pewnie całe życie siedział, jak pasożyt, na budżetowym korycie w jakiejś uczelni (Akademii Pana Kleksa), która corocznie produkuje bezrobotnych psychologów. Niech spróbuje na wolnym rynku swoich mądrości (bez pieniążków z budżetu) i po kilku latach tej "radości" spłodzi realistyczny artykuł. Odpowiedz Link Zgłoś
adherent1 Pokazanie zagrożeń to jedno. 29.06.14, 09:40 Problemem jest pokazanie jak przeciwdziałać zagrożeniom. Środków przeciwdziałających bezrobociu jest wiele. Jednym z nich jest skracanie przeciętnego obowiązkowego czasu pracy. Tak postąpiono w prawie wszystkich rozwiniętych krajach świata. W Polsce mamy rocznie jeden z najdłuższych indywidualnych czasów pracy liczony godzinowo. Skutkiem między innymi to, że ~8 pracujących zabiera pracę jednemu bezrobotnemu. Innym skutkiem jest stałe ograniczenie możliwości należytego wzrostu wydajności pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Trust--n01 Bezrobotni z pokolenia na pokolenie IP: *.olsztyn.vectranet.pl 30.06.14, 08:02 Sam pan niech sobie idzie tyrać pseudo profesorze za 1680 za miesiąc, mnie nie chciało by się za to nawet wstać z łóżka, nie mówiąc już o goleniu. Debile! Odpowiedz Link Zgłoś
6marcheweczka Pan profesor utrwala stereotypy 30.06.14, 11:33 Pan profesor powiedział, ze: "Zawsze tak było, że do luksusowych towarów mieli dostęp głównie starsi ludzie, którym nie są już one tak potrzebne" Owszem, w uproszczeniu dostęp do luksusowych towarów zwykle mieli starsi. To sie zmienia , bo dostep do towarów luksusowych moze miec takze - młody lub w srednim wieku ( jak ma szczęscie,dobra prace, ktora pozwala na wiele lub zamozna rodzinę) albo starsi - jesli sie dorobili przez lata. Na jakiej podstawie Profesor uwaza,ze dobra luksusowe sa mi mniej potrzebne niz 30 latkowi? W jakim wieku człowiek ma przestac lubic drogie auta, perfumy,markowe ubrania , luksusowe wakacje i knajpy ze smacznym jedzeniem? Co niby mam zrobic z dorobkiem zycia wg Pana Profesora? Dorobek zycia tez nie jest mi potrzebny? Jaki miałby byc cel pracy człowieka 35+ , ktory ma dom, ubrania i pare innych rzeczy ? Ma oddać je jako wsparcie ulubionej partii politycznej czy dla Rydzyka? Mierzi mnie traktowanie osób starszych jako osób , ktorym niewiele potrzeba , bo wiadomo co potrzeba osobie po 40 tce? Szklanka na zęby, testament dla wnuków i polisa na zycie. To,ze emeryci w Polsce sa często biedni nie znaczy,ze musza byc biedni zawsze i ze im mic ładnego i drogiego nie potrzeba.Wystarczy pojechac do innych krajów,zeby zobaczyc,ze ludziom starszym luksus nie szkodzi . Dlaczego moja mama nie miałaby dostac drogiej luksusowej kawy zamiast Biovitalu? Dlatego,ze ponoc luksus nie jest jej potrzebny? Zenada :( A swoja droga czy Panu Profesorowi, ktory tak na oko jest ze 20 lat starszy ode mnie nie wystarczyłaby muszka i garnitur z lumpeksu? Wszak markowe ciuchy nie sa mu juz tak bardzo potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś