Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Zawód: head hunter. Obalamy mity o "łowcach głów"

    25.09.14, 20:10
    tez zostane head hunterem panie szechter. bede lowil lby w pejsami
    Obserwuj wątek
      • jacek.nie.placek Re: Zawód: head hunter. Obalamy mity o "łowcach g 25.09.14, 22:15
        Szczerze mówiąc chyba tylko raz spotkałem sensownego head huntera. A miałem z nimi do czynienia dziesiątki razy. Większość to całkowicie nieprofesjonalne, niemające pojęcia o specyfice branży korporacyjne lemingi.

        Wystarczy nauczyć się kilku tanich chwytów i można świetnie wypaść w dowolnej rekrutacji.
      • sselrats "Zawód Head hunter" 26.09.14, 00:56
        A może hEad hunTer albo heaD hUnter itd...
      • sselrats Nareszcie jest jakaś praca 26.09.14, 00:57
        ...
      • klawo-egon-jak-cholera Zawód: head hunter. Obalamy mity o "łowcach głów" 26.09.14, 11:09
        Jeden akapit (trzeci od dołu) zaciekawił mnie bardzo, i mam nadzieję otrzymać odpowiedź.
        Jeżeli poprzedni pracodawca był chamem i prostakiem mobbingującym wcześniej obecnego kandydata (który odszedł z jego firmy), to dlaczego ma on nie powiedzieć prawdy, że robił poprzedni szef to co robił. Skoro wiadomo, że on się bardzo źle o kandydacie wyraża, bo ktoś do niego zadzwonił i spytała się. Mimo, że kandydat jest dobrym pracownikiem i specjalistą.
        Co w takiej sytuacji.
        • jar.di Re: Zawód: head hunter. Obalamy mity o "łowcach g 26.09.14, 21:58
          Dobre pytanie. Ja nie jestem "head hunterem", pracuję w branży farmaceutycznej i rekrutuję (na ogół przez owych łowców głów) ludzi do mojego zespołu.
          Dobry specjalista zawsze się obroni. Ta rekrutacja to trochę jak gra, pokazujesz polityczną poprawność :-) i klasę właśnie nie wieszając psów na ex pracodawcy. My w branży i tak wiemy kto jest k..sem i ludzie od niego odchodzą. Jeśli ktoś się "źle wyraża" o kandydacie i nie może tego poprzeć twardymi faktami, to sprawa jest jasna. I nawiasem mówiąc może być bardzo złym świadectwem dla szefa. Miałam takie sytuacje, i nie robiło to na mnie wrażenia. Z jednym wyjątkiem, kiedy od poprzedniego szefa kandydata dostałam spokojne i bez emocji fakty. Ale ja tego szefa znam od kilkunastu lat i wiem, że mogę mu ufać. Head hunter tego nie wie, więc nie daj mu okazji do przypięcia Ci jakiejś łatki. Im też zależy, żeby "sprzedać" kandydata, oni z tego żyją. Nie chodzi o najlepszego, chodzi o takiego, który spodoba się klientowi.
          I tak zupełnie BTW i dla śmiechu, przeczytaj sobie kryminał Jo Nesbo "Łowcy Głów". Moim zdaniem najlepsza książka tego autora, ale absolutnie nie sugeruję, ze head hunterzy kradną obrazy :-), ale można się nieźle obśmiać z technik wojskowego przesłuchiwania kandydatów. A trochę śmiechu i luzu nigdy nie zaszkodzą :-)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka