Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Tu potrzeba ludzi do pracy

    29.09.14, 20:04
    Z pracą to faktycznie nie ma problemu - idziesz i masz. Problem jest z płacą za tę prace, warunkami pracy itp.
    Obserwuj wątek
      • humbold Tu potrzeba ludzi do pracy 29.09.14, 21:17
        Problemem nie jest brak pracy tylko brak dobrej pracy, czyli pracy gdzie człowiek po 8h normalnie wychodzi do domu i zarabia pieniądze adekwatne do kosztów życia. Czyli pracujesz sam zarabiasz tyle, że wystarczy na wynajem mieszkania, jedzenie, zwykłe auto i wczasy raz w roku...tak jak to jest choćby na Wyspach.

        Prawda jest taka, że jak nie masz dużego domu czy mieszkania po babci to nie ma tutaj czego szukać, bo koszty życia cię zjedzą. Inna sprawa wyzysk i darmowe nadgodziny, nadmiar obowiązków.

        Za PRL przynajmniej poziom życia był niski, ale stabilny: praca i mieszkanie pewne, a dziś pracując po całych dniach bez swojego mieszkania się nie utrzymać.
        • jacek.nie.placek Co za brednie 29.09.14, 23:24
          Za komuny dwie rzeczy były pewne:

          1. Że na mieszkanie będziesz czekał 20-25 lat
          2. Że w każdej kolejce po dobra racjonowane (np. wczasy) pierwsi będą członkowie PZPR, działacze, donosiciele itp.


          A wysokość pensji bywała uwłaczająca godności zawodu.
          • jar.di To Ty bredzisz 30.09.14, 09:14
            Sorry, ale nie masz nawet fioletowego pojęcia o życiu w PRLu albo już Ci się Alzheimer trafił.

            Pensje były małe, ale wystarczały do przeżycia.
            Mimo tumiwiszmu, kombinowania, bubli, prostactwa w PRLu żyło się nieco lepiej niż w wolnej, demokratycznej, azjatycko kapitalistycznej Polsce. Na mieszkanie trzeba było czekac kilka lat (moi rodzice 6 lat), ale lepsze to niż pętla na szyję w postaci kredytu.
            • snajper55 Re: To Ty bredzisz 30.09.14, 13:21
              jar.di napisała:

              > Sorry, ale nie masz nawet fioletowego pojęcia o życiu w PRLu albo już Ci się Al
              > zheimer trafił.
              >
              > Pensje były małe, ale wystarczały do przeżycia.
              > Mimo tumiwiszmu, kombinowania, bubli, prostactwa w PRLu żyło się nieco lepiej n
              > iż w wolnej, demokratycznej, azjatycko kapitalistycznej Polsce. Na mieszkanie t
              > rzeba było czekac kilka lat (moi rodzice 6 lat), ale lepsze to niż pętla na szy
              > ję w postaci kredytu.

              Jeśli się pracowało w milicji, to kilka lat. Ja miałem książeczkę mieszkaniową założoną przez rodziców przed 1973 rokiem. W 1989 roku byłem nadal w tak zwanej zamrażarce z zerową szansą na mieszkanie. Po 16 latach czekania! W PRL nawet papieru toaletowego nie można było kupić. Co pewien czas były "regulacje cen" powodujące, że robotnicy wychodzili na ulice. Drożały podstawie produkty (nie było innych niż podstawowe), za to taniały lokomotywy, więc władza się chwaliła, że średnie ceny nie rosną. Praca ludzi była marnotrawiona, więc w końcu doszło do tego, że niczego nie było. Kononowicz byłby zadowolony. O kłamstwach w mediach i braku wolności już nie wspomnę.

              S.
              • mariuszdd Re: To Ty bredzisz 30.09.14, 14:10
                " Jeśli się pracowało w milicji, to kilka lat. Ja miałem książeczkę mieszkaniową
                > założoną przez rodziców przed 1973 rokiem. W 1989 roku byłem nadal w tak zwanej
                > zamrażarce z zerową szansą na mieszkanie. "

                Nie wiem o jakich czasach piszesz,bo PRL był od (około)46 do 81 roku, potem rządziła junta wojskowa do 89.
                73r to był Gierek ,a za Gierka liczba mieszkań w porównaniu:
                w 1970 było wybudowanych ponad 200 tysięcy mieszkań ,a w roku 2013 wybudowano około 70 tysięcy mieszkań ;)
                PS
                w 73r ponad 220 tysięcy mieszkań
                w 1978 oddano około 300 tysięcy mieszkań
                • snajper55 Re: To Ty bredzisz 01.10.14, 10:21
                  mariuszdd napisał:

                  > Nie wiem o jakich czasach piszesz,bo PRL był od (około)46 do 81 roku, potem rz
                  > ądziła junta wojskowa do 89.

                  Dokładnie napisałem o jakich latach piszę. PRL trwał do 1989 roku.

                  > 73r to był Gierek ,a za Gierka liczba mieszkań w porównaniu:
                  > w 1970 było wybudowanych ponad 200 tysięcy mieszkań ,a w roku 2013 wybudowano
                  > około 70 tysięcy mieszkań ;)

                  No i co z tego, że być może tyle wybudowano? Ile wyburzono? Moi rodzice dostali mieszkanie w tych latach, gdyż zburzono kamienicę w której mieszkaliśmy. Ja czekałem na mieszkanie kilkanaście lat i się nie doczekałem.

                  S.
                  • humbold Re: To Ty bredzisz 01.10.14, 18:17
                    W latach 50 (pod koniec) moja babcia z dziadkiem dostali od zakładu pracy 3-pokojowe mieszkanie. Dodajmy, że pokoje bardzo duże, wysokie + duża kuchnia i łazienka - oczywiście za darmo! (1 km od zakładu). Wszyscy pozostali pracownicy tego zakładu (włącznie z biurowymi jak moja babcia) mieli taką opcję niemalże od ręki (kilka miesięcy czekania). Obydwoje owszem zarabiali mało, ale mieli kąt, pewną pensje, 8h pracy!! i dochowali się dzieci - przy zakładach były żłobki, przedszkola darmowe!! (można było spokojnie pracować). Co ciekawe (bo babcia miała działkę) po kilku latach pracą własną i braci dziadka wybudowali dom...więc mieszkanie oddali, bo go nie potrzebowali.

                    Pokaż mi Snajper gdzie dziś młody człowiek (oni mieli 18-19 lat i ukończone babcia podstawówkę, dziadek średnie) ma takie możliwości? Gdzie ma taki spokój i luz psychiczny?

                    Ok - powiesz to było dawno no to może trochę o rodzicach.

                    Oczywiście też zaraz po ukończeniu szkół dostali pracę w zakładach czy instytucjach, w których pracują do dziś! Też praca w normalnych godzinach - matka nigdy, a ojciec raz w życiu miał nadgodziny :) Oczywiście to zakłady budżetowe, więc spokojnie w nich dociągną do emerytury i choć po pracy bywają zmęczeni to mają pracę na tyle mało intensywną, że są w stanie jej podołać. Oczywiście w latach 80 mogli dostać spokojnie mieszkanie (nauczycielka), ale że nie trzeba było to tego nie robili. Tak więc mieliby podstawowe potrzeby zaspokojone tj. tani lokal + pracę. Owszem kokosów brak, ale malucha w latach 80 już mieli....a pracują na podstawowych niskich stanowiskach. Mogli spokojnie mieć i wychować dzieci - były jeszcze wtedy żłobki i przedszkole pod nosem za darmo!! (ok drobna opłata za śniadanko)....

                    Powiedz mi natomiast co dziś ma zrobić młody, który MUSI skończyć studia, bo go nawet nie zatrudnią w sklepie z ubraniami, nie mówiąc już o jakiejkolwiek pracy biurowej. Kolejna kwestia praca to jedynie sektor prywatny, więc o 8h zapomnij :) Dobrze jest jak kończy się pracę po 10h czasami 12h....oczywiście goła wypłata (bo nadgodziny darmowe), bo dodatki to są, ale w budżetówce oczywiście mam mysli $$ a nie jakieś niby pakiety medyczne czy karnety na ściankę wspinaczkową i inne głupoty. Ponadto praca niepewne, dobry jesteś do 30,35 ewentualnie 40 a co potem? Tempa nie wytrzymasz w korporacji (to już tylko jednostki), a i nikt nie będzie chętny żeby zatrudnić doświadczonego pracownika (bo za dużo wie, nie da się manipulować no i najważniejsze chce więcej KASY!). Oczywiście zarabia się grosze, jak poprzednie pokolenia, ale jest małe jedne ALE koszty są nieadekwatne do tych płac no i dochodzimy do najważniejszego niedekwatne do kosztów MIESZKANIA - wynajmu, kupna itd.

                    I tak dochodzimy do sedna, dziś znajomi, koledzy, rodzina mieszka głównie z rodzicami i NIE w 90% to nie jest wygoda, tylko realny brak możliwości, bo mają umowy na po pół roku czy jakieś zlecenie (albo prowadzą jednoosobową firmę i płacą 1100 zł na ubezpieczenie!) więc w każdej chwili mogą stracić źródło dochodu. Ponadto wynajem kawalerki to minimum 1000 zł samego czynszu dla wynajmującego, dwupokojowe to już minimum 1500....a ludzie zarabiają od 1500 do 1800 to za co mają żyć?

                    Podsumowując nie ma stabilnej pracy, nie ma gdzie mieszkać, nie ma rodzin, dzieci itd. Demografia nie kłamie...niestety.
            • jimn Re: To Ty bredzisz 30.09.14, 23:27
              W pełni popieram. Moi czekali 8 lat, ale wynikało to z tego, że primo w międzyczasie zmieniło im się zapotrzebowanie zamiast jednopokojowego chcieli znacznie większe mieszkanie a wyprowadzka od rodziców z małymi dziećmi do małego mieszkania na drugi koniec miasta na nowe osiedle z jednym sklepem, bez przedszkola, z często nieczynną budką telefoniczną prostu im się nie opłacała, secundo nie chcieli wyprowadzać sie z dużego miasta, w którym się urodzili i gdzie mieszkały ich rodziny. Gdyby pod koniec lat siedemdziesiątych chcieli zmienić miejsce pracy i przeprowadzić sie do małego miasta, które w związku z reformą z 1975 dołączyło do miast wojewódzkich i zaczęło się rozwijać mieszkanie dostaliby niemal od ręki. Jeden z krewnych (młody inżynier z branży chemicznej) skorzystał z takiej możliwości i po kilku miesiącach wprowadził się do nowego mieszkania. Ba nawet na wyrost dostał znacznie większe niż mu przysługiwało. Nie był ani w partii ani w milicji ani w tajnych służbach i nie miał tam jakichkolwiek krewnych czy znajomych.
      • biskup_ateista Tu potrzeba ludzi do pracy 29.09.14, 23:25
        a pracodawcy wspominają nawet o podwyżkach i tylko wspomniają
        • tomeczek_44 Re: Tu potrzeba ludzi do pracy 30.09.14, 10:49
          biskup_ateista napisał:

          > a pracodawcy wspominają nawet o podwyżkach i tylko wspomniają

          ...oraz dają te ogłoszenia i dają...

          Szanowni autorzy, sam fakt zamieszczania ogłoszeń nie świadczy o tym, że ta praca naprawdę jest! Warto by prześledzić ile tych ogłoszeń zakończyło się zatrudnieniem kandydata, który na nie odpowiedział.
      • jacek.nie.placek Zawsze wakaty są na najgorszych stanowiskach 29.09.14, 23:35
        Te normalne. Lepsze oferty są szybciej konsumowane, niezależnie czy chodzi o wyprzedaż telewizorów, czy miejsca pracy.

        Nikomu nie zazdroszczę pracy w charakterze kasjera w markecie, czy w McDonalds, ale do diabła: mamy setki tysięcy bezrobotnych!!!

        Czas się tym zająć. Nikt nikogo nie zmusza do podjęcia byle jakiej pracy, ale osoba, która nie chce pracować nie powinna mieć ani zasiłku, ani ubezpieczenia.

        Większość zasiłkowiczów albo pracuje na czarno i chce mieć ubezpieczenie, albo nie ma zamiaru podjąć żadnej pracy.
        • tomeczek_44 Re: Zawsze wakaty są na najgorszych stanowiskach 30.09.14, 11:00
          jacek.nie.placek napisał:

          > Nikomu nie zazdroszczę pracy w charakterze kasjera w markecie, czy w McDonalds,
          > ale do diabła: mamy setki tysięcy bezrobotnych!!!

          Naprawdę myślisz, że te puste / nie obsadzone kasy w supermarketach to dlatego, że nie ma chętnych? Po prostu - superhipermegamarkety nie chcą zatrudnić więcej ludzi bo wolą zajeździć tych, co już pracują.
      • lonza_szydercow Gospodarka pędzi!!! 30.09.14, 08:49
      • mariuszdd Tu potrzeba ludzi do pracy 30.09.14, 09:19
        Ad Vocem :)
        Łatwiej dostać sie na studia niz do pracy
        Podzielić liczbę miejsc pracy przez liczbę bezrobotnych,to wychodzi 3 albo 4 chętnych na jedno miejsce :)
      • fackir Re: Tu potrzeba ludzi do pracy 30.09.14, 12:32
        a ile z tych ogłoszeń jest tylko po to by zaktualizować bazę danych? ile jest dubli? jeśli ktoś rekrutuje stu pracowników miesięcznie to o czym to świadczy? tak zwiększa zatrudnienie czy ma takę rotację? ... a skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tylu bezrobotnych i jak to możliwe, że w innym artykule można przeczytać, że pracodawcy będą zwalniać w związku z embargiem na Rosję... ?
        • jack173 Re: Tu potrzeba ludzi do pracy 12.10.14, 16:55
          W mazowieckim 5 tysięcy ofert pracy a 200 tysięcy szuka jakiejś roboty,ale nie podcierania tyłków.
      • xynat Tak, jasne. 30.09.14, 13:46
        Oczywiście, że potrzebują pracowników ale wyłącznie młodych, z bogatym doświadczeniem zawodowym i za minimalną stawkę. Najgorsze u pracodawców jest ten wymóg - doświadczenia. Kandydat nie ma doświadczenia więc nie dostanie pracy ale póki nie dostanie pracy na konkretnym stanowisku dopóty nie zdobędzie doświadczenia. I koło się zamyka. Tymczasem pracodawca wiele miesięcy czeka, szuka i trzyma wakat ale nie przyjmie nikogo na przyuczenie. Puste stanowisko pracy generuje koszty a nie przynosi zysku ale wymóg doświadczenia jest nietykalny. Mówi się, że w Polsce ludzie nie potrafią szukać pracy. Jest w tym nieco racji. Ale nie da się ukryć, że pracodawcy nie potrafią szukać pracowników.
      • impresario777 Re: Tu potrzeba ludzi do pracy 03.10.14, 14:19
        zapraszam na stronę: pracapartnerbiznesowy.blog4u.pl/

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka