Gość: BHPowiec
IP: *.dialup.supermedia.pl
17.04.02, 21:45
Oto autentyczny list nadesłany do ZUS jako odpowiedź na żądanie udzielenia
bliższych informacji, dotyczących wypadku przy pracy obywatela Antoniego P, z
Błędowa.
Szanowni Państwo!
Jestem z zawodu murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego,
trzypiętrowego budynku. Po zakończeniu prac stwierdziłem, iż mam trochę cegieł
porozrzucanych wkoło siebie. Zdecydowałem się nie znosić ich na dół, lecz
spuścić w beczce używając liny na bloku, przytwierdzonym do ściany na trzecim
piętrze budynku. Jak pomyślałem, tak zrobiłem.
Zabezpieczywszy linę na dole, wszedłem na dach i zawiesiłem na niej beczkę, po
czym załadowałem ją cegłami. Następnie zszedłem na dół i odwiązałem linę,
przygotowawszy się do jej silnego - zaznaczam - trzymania i powolnego
opuszczania 150.kilogramowego ciężaru.
Nadmieniam, że w raporcie z wypadku określiłem moją wagę ciała na cyrka 80 kg.
Jakież było moje zaskoczenie, gdy nagłym szarpnięciem do góry straciłem
orientację, jednak liny nie puściłem. Wraz z liną ruszyłem w szybkim tempie do
góry, tuż przy ścianie drąc łokcie do krwi. Gdzieś w połowie budynku spotkałem
się z opadającą beczką. To tłumaczy pękniętą czaszkę oraz złamany lewy obojczyk
i wystawiony lewy bark..
Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale kontynuowałem gwałtowne wciąganie, nie
zatrzymując się do momentu, gdy kostki mojej prawej ręki zaklinowały się w
bloku. Na szczęście pozostałem przytomny i byłem w stanie trzymać mocno linę,
pomimo bólu i poniesionych ran. W tym momencie beczka uderzyła o ziemię, w
wyniku czego jej dno pękło a zawartość wypadła.
Nadmieniam, że obolały na drugim końcu liny ważyłem nadal 80 kg. W tej sytuacji
zacząłem gwałtownie spadać i w połowie budynku ponownie spotkałem się z
pękniętą beczką, która tym razem wznosiła się do góry. W efekcie mam popękane
kostki i rany szarpane nóg.
Z przykrością muszę stwierdzić, że gdy leżałem półprzytomny i obolały na stosie
cegieł, nie mogłem wstać ani się ruszyć a ponadto przestałem trzeźwo myśleć i
puściłem linę ważącą 5 kg, to pusta beczka ważąca jednak nadal 25 kg przeważyła
ciężar liny i spadając z wysokości trzeciego piętra połamała mi nogi.
Mam nadzieję, że udzieliłem Państwu wyczerpujących wyjaśnień, potrzebnych do
zakończenia postępowania w mojej sprawie oraz że jasne jest w jakich
okolicznościach zdarzył się ten wypadek.
Z poważaniem Antoni P.