Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    NIE WIERZĘ, ŻE JEST AŻ TAK ŹLE

    12.12.04, 21:07
    Pracuję zawodowo od kilkunastu lat. W tym czasie kilkukrotnie zmieniałem
    pracowdawców (czasem z mojej własnej woli, czasem mnie wywalali), zmieniałem
    również branżę. I, prawdę mówiąc, ani razu nie trafiłem na szefa-oszusta,
    który nie płaci pensji, albo kantuje przy rozliczaniu godzin. Nie byłem też
    świadkiem wyrzucania bez powodu, albo przyjmowania do pracy "kolesiów".
    Wiem oczywiście, że doświadczenia 1 człowieka to za mało, ale - trochę chyba
    do myślenia daje...
    Nie wszyscy szefowie są złodziejami i furiatami. Nie wszyscy mobbingują
    pracowników i podszczypują co ładniejsze pracownice. Dlatego obraz polskiego
    pracodawcy jawiący się w trakcie czytania wątków tego forum - jest ewidentnie
    zafałszowany.
    Obserwuj wątek
      • Gość: smart Re: NIE WIERZĘ, ŻE JEST AŻ TAK ŹLE IP: *.retsat1.com.pl 12.12.04, 21:20
        Widzisz - ja zakładam, że jak komuś jest dobrze, to nie koniecznie się tym
        chwali. Natomiast jak komuś jest źle - no, to już prędzej.
        Więc może nie nie jest tak, że te opinie nie oddają prawdy, bardziej - jedną,
        tą przykrą, stronę medalu.

        A przy okazji - z tego, co piszesz wynika, że po prostu masz farta.
        Ja już też trochę doświadczenia zawodowego mam, i też kilku pracodawców za
        sobą, i trafiłam zarówno na bardzo fajnych szefów, jak i na takich, którzy
        ludźmi zarządzać nie powinni...


        Pozdrawiam
        smart
      • Gość: bo nie jest Re: NIE WIERZĘ, ŻE JEST AŻ TAK ŹLE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.12.04, 21:26
        Jak ktoś jest zadowolony z szefa to raczej tego nie opisze na forum. Ja miałem
        trzech i dzięki temu jacy byli mogę sie uczyc na ich błędach, a jest dużo do
        nauki, oj jest.... :)i za to jestem im wdzięczny.
        • maizy_corny Re: NIE WIERZĘ, ŻE JEST AŻ TAK ŹLE 21.12.04, 13:52
          moze moja opinia wniesie tu wiecej swiatła: pracowałam juz w kilku miejcach i
          było dosłownie "na przemian" - raz legalna umowa i wszystko ok, potem
          przeciwnie. Teraz znow pracuje w normalnym miesjcu u normalnych fajnych ludzi.
          Wniosek jest tendencyjny: "to zależy gdzie się trafi"
      • losiu4 Re: NIE WIERZĘ, ŻE JEST AŻ TAK ŹLE 21.12.04, 16:46
        odpowiedx jest jedna: zależy gdzie się trafi. Bo uwierz, że na ten przykład w
        urzędach i firmach państwowych gros ludzi zatrudnianych jest po znajomości.
        Wiem, bo pracowałem w takich firmach. Co do reszty - zgoda - faktycznie nie
        wszyscy pracodawcy są furiatami i złodziejami, ale niestety dość często takie
        przypadki się zdarzają... z typowa odzywką: jak się nie podoba - to wyjazd...
        pod bramą czeka 10 chętnych.

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: mgrinzpartizanu Re: NIE WIERZĘ, ŻE JEST AŻ TAK ŹLE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 18:39
          to jak to w końcu jest ?
          tak, żeś narzekał na ludzi co przyjeżdżają do naszego niezbyt pięknego miasta ?
          a teraz mówisz, że nie wierzysz, że jest tak źle ???
          oj oj, ja tu widzę niekonsekwencję, skoro "źli" przyjezdni zabierają nam pracę, to dlaczego nam "zabierają" i pracują za nieższe stawki, o czym się z lubością rozpisywałeś ?
          heh ?
          zabierają nam pracę , bo u nich właśnie "cudowni" szefowie pozwalniali wielu, zmusili do pracy po 14 godzin łamiąc kodeks i reszcie nie płacą, isn't it ?
          albo bo "cudowny" inwestor strategiczny z kapitałem zagramanicznem wykupił konkurencyjną fabrykę i zamienił ją w hutrownię importowanych wyrobów, isn't it ?
          po za tym skoro, "źli" przyjezdni robią za zaniźone stawki, to ktoś ich wziął za te stawki i ktoś spowodował, że te stawki są aż tak niskie, kosmici to qrva zrobili ???
          a może małe skrzaty to zrobiły ?
          mi się wydaje, że to zrobili "szefowie", isn't it?
          opowiem Ci więc o moich szefach z poprzedniej firmy:
          był taki, co raz zarządał ode mnie wydrukowania dokumentu na drukarce, która nie była zainstalowana, komputery pracowały w sieci, więc bez hasła i loginu administratora sieci nie było możliwości zainstalowania sprzętu, więc rzecz jasna, że się nie udało, a co z tym szefem ? wnioskował c h u j mi o naganę ...
          bo stwierdził, że utrudniam i nie chcę wykonać polecania...
          kolejne wydarzenie z szefem, a proszę cię bardzo...
          na wykonanie pewnych czynności w dziale produkcyjnym potrzeba określonego czasu, on zarządał, aby to zrobić szybciej niż pozwala proces technologiczny, nie udało się więc pare osób dostało naganę...
          co jeszcze... z moim byłym szefem będę miał proces w sądzie, o niezapłacone nadgodziny i oszukał mnie na paru fakturach (musiałem pokryć koszty rozmów służbowych ze służbowej komórki z włansj kasy, odjął mi od pensji koszty faktur od operatora przy końcowym rozliczeniu...)
          innemu kolesiowi zatrudnionemu pare miesięcy wcześniej wpie..ł naganę za zły stan budynku, oczywiście nagana w papierach jest, a to, że koleś nie może odpowiadać za stan ścian mających kilkadziesiąt lat to chyba jasne...
          sprzątaczki wywalił aby oszczędzić a my biuro musieliśmy sprzątać po godzinach pracy... a z tych oszczędności co pare miesięcy nowy samochód kupował i chwalił się meblami gdańskimi do domku...
          zresztą to jego metoda, bierze absolwentów za minimum krajowe, psuje w papierach, a potem "dokąd pan chce z takim świadectwem i opinią iść" i ludzie zaiwaniają za dwóch, bo on im nasra w papierach, więc muszą siedzieć grzecznie i modlić o to by przedłużył kolejną umowę czasową...
          otóż, jak szedłem do sądu zobaczyć akta sprawy okazało się, że koleś sfałszował pare dokumentów, antydatując jakieś protokoły przekazania itp. ...
          po za tym znikły dzienniki ochrony, które mogły świadczyć o nadgodzinach...
          po za tym pamiętam, że przez rok nie było dnia bez zjeby, czepiał się wszystkich, ludzie zarabiali minimum krajowe, a pare osób co donosiły na innych miały ekstra 200 zł za sku..enie, mnie też kiedyś wezwał i opie..ł, że mu nie melduję co inni mówią, ciągle awansował jakąś ścierę, której opłacał studia i mieszkanie, a kiedy ona popełniała błędy w kartotekach, to inni musieli za nie płacić, ponieważ nie zgodziłem się ponosić odpowiedzialności za jej błędy i udowodniłem mu jej błędy w kartotekach (dziewczyna nie umiała podstaw dodawania i odejmowania ani słowa po angielsku, a miała 2000) wkrótce wyleciałem ze zje..ą opinią pod fałszywym zarzutem, o to też jest sprawa w sądzie...
          koleś potrafił wywalić kierownika który był normalny mówiąc "praca to nie klub towarzyski" a do ludzi potrafił beszczelnie mówić "żyjemy w kapitaliźmie i trzeba być brutalny dla ludzi", a kiedy mnie wywalał, chociaż go o nic nie prosiłem, bo miałem go serdecznie dosyć koleś na odchodnem dorzucił "bo mnie tu matki z dziećmi na rękach błagały i płakały, a pan nic ?"
          no i najlepsze, tam nie było żadnych szkoleń, rzucano absolwenta na głęboką wodę, a jak się popełni błąd to dyscyplinarka, ludzie przychodzili po studiach i wiadomo, że nie umieją wielu rzeczy, wówczas on stwierdzał "co za debile, to ja po to biorę inżynierów, aby umieli wszystko a nie się pytali"
          to najgorszy oszust i sadysta...
          cytując Zapasiewicza z CK Dezerterów; "w języku ludzi kulturalnych nie ma dostatecznie obraźliwych słów którymi można nazwać pana osobę"
          ja pochodzę z dzielnicy Praga, kląć umiem, ale na takich szefów to już mi się słownictwo skończyło, bo też nie znajduję słów dostatecznie obraźliwych i tyle...
          amen

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka