Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-)))

    IP: *.dialup.telenergo.pl 21.12.04, 13:36
    Przyszedł do mnie mój szef ) o! Myślę sobie – będą jaja) – Mam problem –
    mówi. – Złapałem wirusa w swoim komputerze.
    Pytam go: jakiego szef ma windowsa?
    Widzę, że czoło mu się marszczy (myśli )); wiec spieszę z pomocą: - Windowsa
    98, 2000, millennium, nt-ek czy Xp-ek? – spytałem.
    A on na to: - Nooooo... ja mam windowsa 99 !!!! )))
    Tacy ludzie rządzą firmą!
    A trzeba wam wiedzieć, ze jesteśmy najlepsi na świecie (to słowa drugiego
    szefa))

    Pzdr.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Murzyn Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.dialup.telenergo.pl 21.12.04, 13:42
        Dodam tylko, że jestem tu nowym "pisarczykiem" i zamierzam zrobić z tego
        prawdziwy cykl opowiastek o moich szefach (debilach) i szefowej (debilce);
        zaręczam, ze są to prawdziwe historie jak najbardziej z życia (zawodowego)
        wzięte:-)) Miłej lektury:-))
        • Gość: Zaratustra Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: 5.5R5D* / 167.127.24.* 21.12.04, 23:15
          Nastepny nierozgarniety tak zwany informatyk.
        • Gość: Romio Zmień mi pan czcionkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 23:57
          Przypadek z mojej pracy:
          Do mojego biura wpada Dyrektor. Łapie mnie za rękę, szarpiąc krzyczy "Panie,
          szybko qu..a, szybko" i wyciąga mnie z biura. Ja przerywam śniadanie, zostawiam
          nadgryzioną kanapkę i biegnę za nim... coś strasznie pilnego musi być - myślę
          sobie. W końcu zaciągnął mnie do swego biura i przedstawia mi problem - "Panie
          zmień mi pan qu..a czcionkę". Patrzę na jego notebooka, żaden dokument nie jest
          otwarty, tylko piękną tapetę na pulpicie widać, "hmm o co mu chodzi" - myślę
          sobie. Po jakimś czasie zorientowłem się o co mu chodzi i ........zmieniłem mu
          rodzielczość. No i poszedłem zjeść przerwane z powodu tej nagłej sprawy
          śniadanie.

          P.S. Wpisuję się po raz pierwszy, więc pozdrawiam wszystkich. Jeszcze będzie
          można spotkać moje wpisy.
          • Gość: frustrat Re: Zmień mi pan czcionkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 17:57
            osz fak, aleś z grubej rury walnał że o mało monitora nie zaplułem :-D
          • Gość: Pozd Ja za to zaplulem monitor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 22:48
            dobre...zmien mi pan qu..a trzcionke :D
          • Gość: abc hahahahahaha IP: *.gprs.plus.pl 27.10.07, 22:49
        • xplict Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 24.03.07, 13:29
          Mój drogi "pisarczyku" a jak myślisz, dla kota Twojej sąsiadki groźniejsza
          będzie FIV czy FIP ?
          tak jak Ty jesteś informatykiem, a ja lekarzem weterynarii. Znamy się na tym a
          nie na czymś innym, więc to robimy i dostajemy za to pieniądze. Skoro Twój szef
          to taki "debil" to jakim cudem to nie ty jesteś jego szefem a on Twoim?????
          Więcej pogody ducha życzę. I pobłażliwości w kontakcie z niewiedzą. Nikt nie
          musi znać się na wszystkim. Nawet nie powinien.
          • Gość: pks Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: 151.92.176.* 27.07.07, 09:58
            To, że ktoś jest szefem (szczególnie tu w kraju) nie świadczy jeszcze o jego
            wiedzy, ale o szerokich plecach i układach. Nikt od niego nie wymaga znajomości
            programowania, ale obsługując komputer powinien wiedzieć przynajmniej na czym
            pracuje, chyba że ogląda na nim tylko gołe d... . Na wysokich stanowiskach
            raczej nie uświadczysz specjalistów, chyba że od gnojenia podwładnych, ale
            takich, których łatwo można zastąpić.
      • Gość: Też Murzyn Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.larr.lodz.pl 22.12.04, 14:26
        To Ty jesteś niestety od tego, zeby wiedziec, jakiego Twój szef ma Windowsa.
      • Gość: franek Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.rsqmanagement.com 06.01.05, 15:05
        A co złego w tym że twój szef nie wie jakiego ma windowsa na kompie???
        To ma znaczyć że jest głupi?? Bardzo żle świadczy to o twojej mądrości.
        Właściwie to pokazuje jej brak.
        • viking2 Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 03.05.05, 03:27
          Nie, to szef jest glupi. Jezeli Murzyn jest od tego, zeby wiedziec jaka wersje
          okienek ma szef, to jest to dlan nowosc: nikt mu jeszcze nie powiedzial. Gdzie
          zatem procedury wdrozenia nowego pracownika? A pewnie ich wogole nie ma. A kto
          odpowiada za to, ze nie ma? Moze Murzyn, co? Albo dozorca?
          A jesli szefowi sie nie chcialo opracowac/wdrozyc procedury, to powinien zdawac
          sobie sprawe, ze spojrzec na swoj wlasny ekran - i przeczytac jaka ma wersje -
          trwa o wiele krocej, niz wycieczka Murzyna z jego pokoju do szefa i spowrotem.
          Inaczej mowiac, zmarnowal czas Murzyna, za ktory w dodatku sam placi. Czyli, ze
          na domiar zlego jest tez i bezmyslny.
          • Gość: gość Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: 135.245.72.* 12.06.07, 14:28
            cool!
        • Gość: baba Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 19:14
          Gość portalu: franek napisał(a):

          > A co złego w tym że twój szef nie wie jakiego ma windowsa na kompie???
          > To ma znaczyć że jest głupi?? .

          TO ZNACZY ZE JEST BARDZO GŁUPI
          Mój szef idiota powiadał tylko idiota nie umie wprowadzic rysunku do komputera
          cóz do tej pory on sam nie splamił sie właczeniem kompa
          I jak tu zachowac dobre zdanie o swoim szefie
          ps a jeszcze jedna uwaga do franka, no cóz swiat idzie z postępem zarówno
          pracownicy jak i szefowie powinni sie rozwijac jesli tego nie robia to wypad z
          kierowniczego stanowiska:)
          • Gość: ajmax Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.aster.pl 01.09.07, 10:42
            Znam szefa, który obraca wagonami towarów, a do pisania e-maila
            używa sekretarza. On ma 68 lat i nie widzi powodu, żeby tracić czas
            na poznawanie możliwości kompa, systemów i zmieniających się
            aplikacji. Jak mawia: "szkoda czasu, do komputera zawsze można wziąc
            dziewczynę za 2000 zł". Kiedy wreszcie wy, aroganccy PC-towcy
            (celowo nie piszę informatycy), zrozumiecie, że jesteście tylko
            dodatkiem do PC-ta, jak Windows, czy Office?
      • Gość: sol Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 23:25
        miała być cała seria czekam na dalsze "perełki"!Już po wstępie czuję że szef
        należy do licznej grupy tych "bystrzejszych"
        pozdrawiam i czekam
      • agata781 Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 07.01.05, 12:50
        Mój szef jest teraz na etapie uczenia się obsługi komputera(firma jest na rynku
        lokalnym ponad 10 lat)ale robi to dyskretnie jak nikogo nie ma w pracy.Muszę
        przyznać że jak na laika po 40 idzie mu całkiem dobrze.
      • Gość: Murzyn Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 10:11
        Witam wszystkich! Na początek sorki za ciszę (brak czasu). Dziś kolejna
        perełka, proszę zwrócić uwagę na ten text skopiowany w oryginale. P.S. Franiu,
        nie chodzi tu pokazanie głupoty (choć może czasem...:-)), ale o paranoię, która
        toczy wiele polskich firm! Zarzucając mi głupotę, raptem po kilku zdaniach sam
        pokazujesz na jakim poziomie dryfujesz. pzdr.

        Oto text:


        Za pośrednictwem przedstawiciela hestia

        W Opolu ul.rejmonta 18

        Dotyczy;szkody nrxxx/xxx/04
        \



        ODWOŁANIE
        Od decyzji o o 0dmowie wypłaty odszkodowania
        Pismo nr xxx/xxxx/xx/04


        UZASADNIENIE


        Nie zgadzamy się z odmową przyjęcia odpowiedzialności w przedmiotowej
        szkodzie.
        Faktycznie w dn.xx.xx.04telefonicznie zgłoszono problem z kontrahentem
        dotyczący naszego wyrobu.Nie znaliśmy ani przyczyn oraz zakresu problemu toteż
        Nie odpowiedzieliśmy na pismo skierowane donas nr.l.dz.1872/SLSM/09/04.
        W piśmie tym ZAWARTO INFORMACJE ,iż NIE DOSTARCZENIE DOKUMENTÓW
        O Które się państwo do nas zwracali SPOWODUJE WSTRZYMANIE załatwienie sprawy
        do czasu ich dostarczenia. Do dnia dzisiejszego problem nie został nadal
        rozwiązany toteż żadnych dokumentów na dzień dzisiejszy nie możemy
        dosłać.Natomiast wiemy z całą pewnością ,że problem nie dotyczy jak zapisano w
        przedmiocie szkody wycofania z rynku wadliwych rolet od
        kontrahenta.Niezrozumiałym jest zatem dokonany przez Państwow/w zapis
        przedmiotu szkody bowiem nie wynika to przede wszystkim ze zgłoszenia
        telefonicznego gdyż powiadomiliśmy, że wysyłamy ludzi ażeby sprawdzili problem
        na miejscu
        a rzadnych dokumentów potwierdzających fakt (wycofywania wadliwych xxx - towar)
        nie przedłożyliśmy.Zatem uważamy ,że wydanie decyzji w przedmiotowej sprawie
        jest bezprzedmiotowe ,a co najmniej przedwczesne ,zwłaszcza w kontekście pisma
        z dn.20.09.04
        Ponadto powołują się państwojako uzasadnienie swojej odmowy na par42ustęp4 i2
        pkt.1 ogólnych warunków ubezpieczenia chociaż chociaż otrzymanym prze zemnie
        egzemplarzu dołączonym do polisy (ogólne warunki ubezpieczenia
        odpowiedzialności cywilnej z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej lub
        użytkowania mienia OC/xxxx/xxxx) nie ma takiego paragrafu o nr.42
        Reasumując uważamy ,że przedmiotowa decyzja powinna być uchylona,a
        postępowanie zawieszone(wstrzymane) do czasu przedłożenia przez nas
        całejdokumentacji związanejze sprawą i złożenia stosownych wyjaśnień ,a przede
        wszystkim do momentu wskazania przedmiotu szkody ijej
        wysokości


        z poważaniem


        Prawie całe pismo (z wyjątkiem nr dokumentów oraz towaru) jest oryginalne,
        zwłaszcza błędy (!) - trzeba Wam wiedzieć, że mój szef ma wykształcenie wyższe
        (zdobyte po około 10 latach nauki:-)). A jego styl i pisownia... Poezją jest
        zaiste :-))
        C.D.N.
        • Gość: Marek/Do Murzyna Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: 5.6.1D* / *.vc.shawcable.net 14.01.05, 22:07
          Szacunek dla Ciebie za ten temat.Wiesz dlaczego wiekszosc do tej pory Cie
          krytykowala.Przeciez to logiczne to sa ludzie podobni do "Twojego" szefa
          KOZIOLKI-MATOLKI-ODPORNI na WIEDZE.Juz "widze" ich reakcje jak zobacza moja
          wypowiedz..........Lepiej sie pouczcie-"KOMPUTEROWCY",albo lepszy z was efekt
          bedzie przy SZPADELKU!!!!!!!!!!
          • meggs Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 12.06.07, 18:43
            Mój szef też pisze w takim stylu. Ale ma MNIE po to, żeby te błędy wyłapać i
            doprowadzić tekst do stanu logicznej zrozumiałości, zanim puści go w swiat.
            Żeby sie później nikt nie śmiał..
            • meggs Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 12.06.07, 18:52
              tzn. mój szef pisze mi z grubsza o co mu chodzi i kilka najważniejszych
              stwierdzeń a ja to ubieram w odpowiednie słowa i dopisuję całą formalną resztę.
              I ten układ sprawdza sie od lat. szef jest od ogólnej koncepcji i podejmowania
              decyzji, nie musi bawić sie w dobieranie i szlifowanie słów. a ja nie widzę
              powodu, żeby się z tego śmiać.
              • turzyca Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 14.06.07, 16:43
                No wlasnie! On jest od tresci, Ty od formy - podzial obowiazkow jasny i
                klarowny. Gdyby szef murzyna powiedzial "napisz pisemko w tej i tej sprawie,
                zrobili to i to, nie zrobili tego i tego, nasza odpowiedz jest taka i taka" to
                byloby ok. Ale on tego nie zrobil. Jesli taki niestrawny gniot idzie do klienta
                to swiadczy o firmie mocno tak sobie.
              • Gość: Dziadek Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.08, 19:23
                nareszcie ktoś rozsądny.
          • pacor1 Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 31.01.08, 14:15
            hehehehehehe
        • kora3 O matko!:) 27.08.07, 20:45
          Jesli to oryginal :) z oryginalu to ... ja Cie nie mogę :)

          sama sadzę literówki na forum, błędy rzadziej :) zajmuję sie zawodowo pisaniem i
          ciarki mi przeszły już po w/w, dniu dzisiejszym itepe, ale ortografy są po
          prostu miodzio:)
      • Gość: Piana Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.imet.tu-clausthal.de 17.01.05, 10:57
        Pytam sie szefa to ile bede zarabial?
        On mowi "nie wiem 1200 czy 1400 euro miesiecznie,
        ale nie martw sie z glodu nie umrzesz" i dalej nie wiem ile bede zarabial.
      • skupionyedi Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 30.04.05, 11:55
        Swojego czasu, ludzie czesto napytanie o wersję wingrozy mówili '97'. A to dla
        tego, ze '97' waliło ich po oczach za każdym razem kiedy office'a odpalali.
        • Gość: Murzyn Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 13:41
          Witajcie! Baaardzo długo tu nie zaglądałem.... Za co sorki! Mam nowy kąsek
          baardzo smaczny:

          Wczoraj zadzwonil do mnie Szef!
          - Panie M... napiszemy maila do firmy P... Niech Pan pisze.... (cisza... okolo
          20 sek.)
          - szefie jest pan tam? - spytalem.
          - taa... (i dalej cisza...)
          W koncu zaczyna:
          - niech pan napisze tej pani... eeee.... "Czekamy... eeee... na
          potwierdzenie... eee... yyyy... eee... (wrecz slychac bylo trzask 3 szarych
          komorek! - taki byl to wysilek!) ... eeech... spotkania w... piatek!" (napiecie
          z wysilku w rownie slyszalny sposob spadlo!)
          (znowu kilku sekundowa cisza!)
          - "Najpierw... (kontynuuje) eee... niech pani... eeech... prosze... eee...
          przyjechac do... yyyy.... J...(nazwa miasta) aaa... pozniej pojedziemy doo...
          S... (nazwa innego miasta)"!
          (znowuu nastala cisza... jedynie w sluchawce slychac bylo sapanie i ponownie
          wzrastajace napiecie! - zlapalem sie za glowe i 'ojej!' ze smiechu lzy zaczely
          mi kapac na notatnik:-))) - kolega z biura juz to zauwazyl i sam zaczal sie
          smiac mimo,ze nic nie slyszal!-pyta co sie dzieje? odp. po cichu szef dyktuje
          mi maila i strasznie sie meczy)
          Wtem szef mowi: - eee... "czasowo... eee... dostosujemy sie... eeech"
          -MOGLBY PAN TEZ MYSLEC! (sic!!!):-)))
          - szefie... moze: "...dostosujemy sie do Pani mozliwosci" - podpowiedzialem.
          (ledwo wytrzymalemzeby nie parsknac do sluchawki! podejrzewam,ze mialem
          purpurowy kolor twarzy od powstrzymywania sie!- moj kolega to widzial i sam sie
          smial do rozpuku!)
          - yyy... kontynuowal moj Szef - eech... nooo... dobra... Niech pan to jeszcze
          raz przeczyta!
          Przeczytalem.
          - eee... to nie brzmi! (bystrzak!:-)))
          (znowu nastala kilku sek. cisza... oprocz sapania i stekania oczywiscie!)
          - eee... (oho! rozpedza sie - pomyslalem i kolejne lzy zaczely mi kapac)...
          eee..."oczekujemy... eee... na potwierdzenie... eee... spotkania... eee... w
          piatek!" ... eeech... (wrecz poczulem zapach ozonu! - tak szaraki byly
          przeciazone!) ... "plan spotkania"... eee... eee... mmmnn... ghhh...
          yyy..."będzie"... eee... yyy... "taki" ... "wpierw"... NIE! NIE BRZMI!... "na
          początku..." (probuje nowa mysl) ... eee... TEZ NIE! "Najpierw... prosze
          przyjechac... do J...(nazwa miasta)... aaa... potem... pojedziemy...
          do ...yyy... S...(nazwa miasta)"
          (napiecie chwilowo spadlo!)
          - eee... (zaczyna nasz inzynier!) - eee... Jak tam bylo dalej panie M...???
          (zapomnial!)
          Przeczytalem mu (jak by mi sie siku chcialo to mial bym juz mokro!)
          - NIEEE!!! - mowi dalej - Eee... yyhhh... mmmnn...INACZEJ NAPISAC TO TRZEBA!
          Eee... "Myyy... dostosujemy... sieee... yyy... do Pani... eech... czasuuu..."
          TEZ NIE! PPROSZE JESZCZE RAZ WSZYSTKO PRZECZYTAC! (glowa opadala mi zaraz za
          szczeka na podloge!)
          Przeczytalem.
          - TO NIECH PAN NAPISZEEE... TAAK: "Oczekujemy na potwierdzenieee... eee...
          terminu... spotkania... eee..."
          - W piatek 17.03. - pomoglem (I TO BYL BLAD!)
          - taa... eee... eee... eee... I... to drugie zdanie... eee... (cisza kilka
          sekund! - pewnie na odpoczynek!)
          - eeech... "Najpierw pojedziemyyyy... yyy... do S...(nazwa miasta) NIE! ... do
          J...(nazwa miasta)... eeech... aaa potem do S...(nazwa miasta)... yyy...
          czasowo... yyy... dostosujemy sie..." NIE!
          TAK NAPISZEMY!: eee... eee...
          - Moze ja powiem szefie - sprobowalem.
          -NO! NIECH PAN MOWI!
          - "Jezeli termin Pani odpowiada to zapraszamy najpierw do J...(nazwa miasta) a
          pozniej pojedziemy do S...(nazwa miasta)"
          - TIAA... aaa... eee... z tym... ta... eee.godzina? - pyta.
          -To moze... (strumien lez juz niekontrolowanie wodospadem opada mi na
          stol!)... "Godzine wizyty dostosujemy do Pani"
          - Taaa... yyy... hhh...mmmnn... NIE! NAPISZEMY TAAAK: "Oczekujemyyy... eech...
          na potwierdzenie terminu spotkania... yyy... w Pt. (17.03.). Jeżeli ten
          termin... (oho! rozpedza sie! - pomyslalem) ... yyy... Pani odpowiada to
          zapraszamy najpierw do J...(nazwa miasta) a pozniejjj..." TTAK JAK JUZ PAN
          POWIEDZIAL... eee... "pojedziemy do S...(nazwa miasta)".
          - I ostatnieee... eee... mmmnnghh... "Godzinę wizyty... dossstosujemyyy... do
          Pani"!

          Ufff... staralem sie jak najwierniej oddac to co slyszalem w sluchawce
          telefonu. Na prawde trawlo to okolo 12 min.! 3 mikrozdania w prawie kwadrans! -
          to chyba rekord Guinessa!!! :-)))))))

          Pzdr.
          • mrowka69 Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 08.08.06, 15:52
            umieram ze smiechu!!! ;)))))))
          • kora3 Wiesz co Murzynie ? Pewnie Cie to bawi, ale 27.08.07, 21:10
            musisz sobie zdać sprawe z tego, ze nie każdy ma latwośc pisania, czy dyktowania
            tekstu.
            Mnie tez jest trudno np. przez telefon z miejsca zdarzenia podyktowac tekst tak,
            by ktos tylko mial to co dyktuję napisać i tyle. Natomiast piszę - z
            latwosciąKwestia skupienia mysli w tym momencie jedniczesnie na wielu
            szczegołach, formie, konstrukcji tekstu i w moim przypadku, takze na tym,, by
            jakiegoś istotnego szczegółu nie pominąć, nazwiska nie przekrecic. Czasem musze
            to robic, rzadko i wtedy zdaje się na tego, kto owego dysktowania słucha. Wątpie
            by ta osoba się z tego smiala :) bo samej idzie jej dokladnie tak samo, jak ma
            to zrobic...

            Poza tym, jak pisalam - sa ludzie, ktorym w ogóle trudno przychodzi przelewanie
            informacji na papier. Mój ojciec nalzey do takowych. Po prostu tak chaotycznie i
            dziwacznie pisze, ze jako dziecko nie rozumiałam tresci jego listow:)
            Teraz już rozumiem , ale dalej czyta sie go kiepsko. Na szczęscie mój tato nie
            ma koniecznosci pisania pism do ludzi. To co on podpisuje jest albo prywatne,
            albo jest to gotowy formularz :), gdzie sie zaznacza coś, albo projekt, wiec to
            jest całkiem zrozumiale, naturalnie dla kogoś kto się na tym zna:)

            Chęci do pisania czegokolwiek poza smysami:) i prywatnymi mailami (też na
            krótko) oraz umiejętnosci takowych nie ma też mój facet. Nie sadzi jakiś
            rażacych byków stylistycznych, czy orto, ale po prostu od perspektywy samej
            napisania jakiegoś gownianego sparwozdania z czegoś tam, opinii i jakiś
            dyrdymałow robi mu sie gorzej :)
            Podobnie, jak mój ojciec - jest szefem, w dodatku takim, co ma nad sobą jeszcze
            innego szefa :). Prwcuje w specyficznej "firmie" i branży. Nie zostal nim przez
            plecy, ani znajomosci, ani kasę, tylko bardzo grzecznie go o to poproszono, a on
            wyrazil swą zgodę.Ide o zaklad, kasa przeciw orzechom, że na pewno nie
            moglibyscie sie zamienić:) a nawet za murzyna tam niełatwo byłoby Ci sie dostać
            i to wcale nie jest złośliwa uwaga, bo ja też nie mialabym szans :) Raczej
            niewiele osób - taka branża i takie wymagane kwalifikacje.
            Raz z powodu braku pracownika umiejącego tworzyć te zasrane sprawozdanka (mial
            L-4) mój facet wyslal do szefostwa pismo o tresci"
            Uprzejmie informuję, ze sparwozdanie zostało zrobione tak, jak jest, bo nasz
            wydział nie dysponuje teraz pracownikiem, który to zwykle robi (L-4). Bardzo
            zaluje, ale liczę, ze zadwolicie sie tym co jest.
            Pragne dodać, ze ponawiam jednoczesnie prośbę o etat, o który proszę od 4
            miesięcy, bo nam ludzi brakuje! z powazaniem itede"

            Przyjeto, bez sprzeciwu i .. bez tego dodatkowege etatu :)
            tak wiec sam widzisz, bywa rózniscie :)
        • Gość: gosia Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.06, 14:29
          ale bzudry i co w tym śmiesznego?? w połowie odpadłam tego sie nie da czytać.
          może facet na poczekaniu chciał maila napisać a nie mógł się skoncentrować. a
          Tobie to widać dużo nie trzeba żeby beczeć. pierdoły nieziemskie. i co,
          zamierzasz cały cykl tego typu bzdur tu zamieszczać? o dżizas
          • Gość: TrAnik cieszmy sie... IP: *.novartis.com 12.01.07, 13:12
          • Gość: TrAnik Nalezy sie cieszyc... IP: *.novartis.com 12.01.07, 13:17
            ...ze kazdy szef ma wspanialego i bystrego pracownika, ktory potrafi pociagnac
            cala firme do przodu. Genialni niestety szeregowi pracownicy, niedocenieni moga
            jedynie wylac swoje zale do losu na tym forum by poczuc sie lzej i moze tez
            podniesc swoja samoocene. Ciekawe, jaka jest srednia wieku autorow tych postow?
            • lucusia3 Re: Nalezy sie cieszyc... 12.06.07, 16:09
              Nie jest ważna średnia wieku ani pracownika, ani szefa. jak ktos jest matołem, to jest nim i w wieku 20 lat i 70ciu.
              Ja tez miałam rozmowę z szefową pewnej jednostki i spytałam o adres mailowy, bo konkrety chętnie prześlę poczta elektroniczną. Pani odpowiedziała, że ma pocztę i zaczęła wołać sekretarkę, żeby jej znalazła jaki ma adres mailowy. Znalazły.
      • Gość: Rages Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.hstl6.put.poznan.pl 16.03.06, 14:22
        Witam

        Kilka słów do ludzi śmiejących się ze słabostek własnych szefów.

        Moim zdaniem szef jest od decydowania, i tylko z tego należałoby go rozliczac.
        Im wyższy stopień trafności jego decyzji, tym mniej musi umiec w pozostalych
        dziedzinach.

        A jeżeli wypracowuje dochod, ktory czyni oplacalnym zatrudnienie ludzi od
        komputerow, jezyka i organizacji, to czego sie czepiacie?

        Czy to nie tak, ze pracujecie jako wsparcie dla tych szefow?

        Rages
        • Gość: nord Kilka słów do Ragesa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 12:19
          Nie. Szef NIE jest tylko od decydowania. Jeśli uważasz, że jest tylko od
          decydowania (rządzenia), to znaczy, że ABSOLUTNIE NIE NADAJESZ SIĘ NA SZEFA.

          Szef to również autorytet, wiedza, mądrość życiowa. Za takim ludzie pójdą. Dla
          takiego będą CHĘTNIE pracować i przy takim będą mogli się więcej nauczyć.

          Ja sam jestem "szefem" i powiem, że śmieję się do rozpuku z tych rzeczy, które
          tu są opisywane. Więcej takich perełek - bo faktycznie poziom baaaardzo dużej
          liczby polskich "szefów" jest żenujący.

          Fakt - wypracowany dochód to bardzo ważna sprawa. I chylę czoła przed szefami,
          którzy są skuteczni. Ale np. Stalin też był skuteczny (oj i to jeszcze jak!) -
          ale państwo kulało. Nie tędy droga. Szef oczywiście nie musi wiedzieć jakiego ma
          Windowsa jeśli jego firma wypracowuje zysk.

          Jednak nie powinien się ośmieszać w innych kwestiach - przykład z treścią maila
          dyktowanego pracownikowi przez 12 minut (kilka zdań). Toż to przypomina "Mocium
          panie" z Zemsty Fredry - dzieło, z którego śmiejemy się do dziś.

          Więcej pokory panowie ( i panie) "szefowie".

          Pozdrowienia
          • Gość: Rages Re: Kilka słów do Ragesa IP: *.hstl6.put.poznan.pl 18.03.06, 17:39
            Widzę, że zostałem źle zrozumiany. Więc śpieszę z wyjaśnieniami.
            Z lektury niniejszego forum wyłania się jednoznaczny obraz "szefa-idioty-
            zyciowego-nieudacznika". Wspolczuc ludziom, ktorzy takich szefow maja, ale...
            chyba w czepku sie urodzilem, bo nigdy jeszcze takie nie spotkalem (prawie, nie
            liczac budzetowki).
            Moim celem nie jest obrona wszystkich szefow, ktorzy sie nie nadaja do pracy,
            ale... przeciez ktos chyba w tym kraju pracuje?

            Naprawde uwazam ze szef jest od podejmowania decyzji. I jezeli robi to dobrze
            to dla mnie moze byc nieudacznikiem we wszelkich innych dziedzinach zycia. Zeby
            uniknac nieporozumien: podejmowanie decyzji to nie autorytarne rzady. To sztuka
            (SZTUKA!!!) korzystania (nie wykorzystywania!) z wiedzy osob mu podleglych.

            Apropos maila: ciekawy jestem ile razy pani, która miała owego maila wysłać,
            próbowałaby go napisać, gdyby dostała polecenie napisania maila do X w którym
            ma byc Y i Z. Zdazylaby w 12 minut?

            Smiem tez twierdzic, ze jezeli szef proboje byc autorytetem za wszelka cene dla
            podwladnych...
            • Gość: Murzyn Re: Kilka słów do Ragesa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 11:44
              WItam,
              Uściślając maila pisałem ja (mężczyzna:-)) W naszej firmie panuje zasada,"że
              szef ma zawsze rację". Na moje nieszczęście mam tych szefów 3 + "oblubiennica"
              (ble!) I jeśli brakuje komunikacji między szefami to łatwo sobie wyobrazić jak
              to wpływa na proces produkcyjny kiedy pracownik dostaje np. 4 różne polecenia
              dot. tego samego zadania, i które są ze sobą sprzeczne! - to po 1. Po drugie
              między nimi panuje kolosalna różnica charakterów! I tak. Pierwszy z nich jest
              totalnym autokratą i chamem a do tego cholerykiem (i nie wykonaj teraz jego
              polecenia!); drugi - jest... idiotą, bezmuzgie Yeti, zero pamięci, zero
              pomyślunku etc.(najlepiej oglądnąć nową wersję "Różowej Pantery" - Insp.
              Clusseau - to właśnie on!); trzeci - najnormalniejszy z nich, ale mający
              najmniejszą władzę w spółce - niestety decyzyjnie nie wiele może; a
              czwarta... "oblubiennica" - to najlepiej nic nie mówić, bo jeszcze popełnie
              jakieś przestępstwo - napiszę tylko tyle, że wcina się we wszystko co jest
              robione i uważa się za Alfę i Omegę, a najczęściej nie ma racji...
              Dobra koniec tej charakterystyki!
              Na odchodnym dodam jeszcze tylko, że mój szef wczoraj okazyjnie zawoził towar
              do naszego odbiorcy i kedy dotarł do nich na magazyn zadzwonił do mnie i pyta: -
              Panie M..., mam tutaj fakturę i wz-tki od Pana, podpisali mi to i co ja mam z
              tym dalej zrobić? (sic!)
              Nawiązując do powyższych komentarzy uważam, że szef powinien wiedzieć, że kopia
              faktury i wz-tki wraca do sprzedawcy... Wiem oczywiście,że zaraz odezwą się
              głosy, iż szef nie musi wcale tego wiedzieć, ale czy na pewno??? Chcąc być
              dobry szefem należy się orientować przynajmniej po łebkach w tym co się w
              firmie dzieje! A skoro nasza firma działa już od 15 lat to chyba jest to dość
              długi okres czasu na to by się zorientować w pewnych sprawach dot. własnego
              przedsiębiorstwa?
              Pzdr.
              • Gość: ja Re: Kilka słów do Ragesa IP: 80.48.73.* 31.03.06, 22:22
                po tej charakterystyce (chodzi mi o liczbę szefów, ich opis i oblubienicę) mam
                wrażenie, że pracujemy w tej samej spółce...
              • Gość: suatilja Re: Kilka słów do Ragesa IP: *.vline.pl / *.65.rev.vline.pl 17.04.06, 21:54
                Taki mundry a nie wie jak sie pisze "bezmózgie"...

                Zreszta.. Nie kazdy szef ma obowiazek ładnego pisania(moze nie jest totalnie
                humanista?), znajomosci przepisow(zna specyfikacje techniczne tego, czym np
                handluje, ale na robocie papierkowej sie nie zna), czy dokładnego mycia kibelka..

                Od tego ma ksiegowa, sekretarke, sprzataczke... i Ciebie, prawda? A skoro jest
                to jego przedsiebiorstwo i jakos tam sobie dziala, no to chyba kompletnym idiota
                nie jest?
                • Gość: Murzyn Re: Kilka słów do Ragesa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 14:48
                  Nie nie jest kompletnym idiotą. Dlatego post nosi tytuł "Perełki mojego..." -
                  czyli jak nazwa wskazuje są to rzeczy wybrane. Boss ma również dobre pomysły,
                  lecz zdecydowanie częściej trafiają się "perełki" :-)
                  • Gość: trpaslik Re: Perełeczka dentystyczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 21:07
                    Jakiś czas temu szef wezwał mnie na "dywanik". Wchodzę, szef ładnie "zagaja"
                    rozmowę pytając jak tam moje kłopoty dentystyczne (miałem poważny zabieg kilka
                    dni wcześniej). Odpowiadam, że już całkiem ok, na to szef zasiada za biurkiem,
                    otwiera buzię i demonstruje brak zęba z przodu mówiąc: ee wczoraj mi wypadł.
                    Dla mnie bomba: zamiast słuchać jak mnie beszta gapiłem się na jego dwójkę czy
                    też raczej brak. Hihi :-)
                    pozdro
        • Gość: Kasia Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 21:12
          Jem kanapkę, drugą w trakcie dnia. Wchodzi szefowa:
          -" Drugi raz wchodzę a Ty jesz drugą kanapkę!!!" - z wielkim wyrzutem mówi.
          -" Taak, ale ta jest z czym innym" - odpowiedziałam bez namysłu.
          Ją zamurowało i wyszła :). Na moje nieszczęście nie jest zbyt błyskotliwa. A
          można było tak miło pogawędzić ;D.
          ps. Na szczęście właśnie się zwolniłam z pracy. Nie ma nic gorszego, niż mieć za
          przełożonego głupszego od WSZYSTKICH.
          • Gość: sprytny_rolnik Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.net136.okay.pl 30.04.06, 12:49
            ha! dobre :)
            • Gość: anuśka Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.centertel.pl 02.05.06, 09:28
              Moja poprzednia szefowa to była perełka sama w sobie, no i totanie niedouczona.
              Robiła z siebie inteligentke, a po czasie pracy tam przypadkiem wygadała
              się, że jest po zawodówce odzieżowej! Jak rozmawiała z klientami to
              brzmiało to mniej wiecej tak "Bo Pani to ma ten, no, bo widać po włoskach
              że to jest no jak by to powiedzieć, łupież, natomiast jesli wloski maja
              lupiez to musi Pani sobie sie tego łupieżu pozbyć, natomiast wiadomo, że
              łupież to tego, może być chorobą spowodowany, natomiast sądze, że Pani
              choruje i to poważnie bo ma Pani łupież".

              Miała takich swoich perełek troszkę, a firmę ma tylko dzięki swojemu
              mężowi, który jest zaradny, wykształcony i chciał, by się jego żona
              zajeła czymś innym niż wydawaniem kasy na ciuchy.
              • annajustyna Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 02.05.06, 10:16
                Ciekawe, czy konwersacje w alkowie tez na takim poziomie prowadza...
                • Gość: kasiulkaa Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.centertel.pl 02.05.06, 11:02
                  Na następny dzień po tym jak znowu dostałam smsa od mojego szefa
                  (prowadzą z żoną wspólnie firmę) z treścią "tak szalenie mi się podobasz,
                  nawet nie wiesz jak pragnę Cię mieć" (nie powiem szefuncio też szalenie mi
                  się podobał, ale jakoś nie chciałam się plątać w romans, bo dla mnie to
                  bez sensu), moja szefowa mówi "tylko sobie nie myśl że Piotr cię podrywa
                  bo to jest najwierniejszy mąż na świecie, a to że spogląda czasami w
                  twoją stronę to tylko dla tego że masz ładne buty zawsze. Myśle że akurat
                  moje buty najmniej go obchodziły;)))






                  • annajustyna Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 02.05.06, 12:27
                    I co? Zmienilas prace?
                    • Gość: kasiulaa Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.centertel.pl 02.05.06, 14:10
                      zrobiłam coś lepszego. Postawiłam na nogi własną firmę:-)ale jeszcze
                      troszke tam pracowałam niestety.
      • Gość: kolacjowy joe Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.aster.pl 08.05.06, 20:13
        Mail od szefa: "W związku z decyzją dyrektora (xy) zabrania się jedzenia poza
        terenem firmy"

        Nie powiem niezły był ubaw jak kolega zza biurka poszedł się spytać czy kolację
        w domu może zjeść...
      • Gość: as Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.06, 12:35
        jestem wlasnie na "wypowiedzeniu" - sama sie zwalniam
        zbieglo sie to wszystko z moja wyplata, którą powinnam dostać 30-2 (mniej
        wiecej)
        5. nic, ide do babki-szefowej z haslem ze na konto mi wyplata nie wplynela
        ona: jak to przeciez robilam przelew i czemu pani tak pozno do mnie z tym
        przychodzi
        ja:... byl dlugi weekend itd.
        po dluugich wyjasnieniach okazalo sie....
        ze babka myslala ze wyplata jest forma zaliczki tzn zanim zabiore sie do pracy
        dostaje kase
        dlugo dlugo sie smialam
        nie wiem jak to firma w ogole funkjonuje
        dobrze ze dzis ostatni dzien
        (a zwalniam sie bo jak widac roboty za duzo tu nie ma)
        • Gość: elo Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.chello.pl 16.05.06, 11:28
          Faktem jest, że wielu szefów intelektem moze nie grzeszy czy wiedzą w jakims
          tam temacie ale oprocz stołków z zasiedzenia czy układu to przeciez owi głupsi
          od Was szefowie stworzyli firmy w których pracujecie:)
          Szef nie musi nawet umiec właczyc kompa, on ma byc dobrym menagerem, dobrze
          lobbowac i wiedziec do których drzwi zapukac zeby kontrakt załatwic a od
          murzynskiej roboty ma pracowników.
          • Gość: jaga Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.06, 14:21
            A to nie można nie być idiotą jeśli się nie zna programów komputerowych?

            Moja córka korzysta z komputera od przedszkola, a informatykę ma w szkole
            od podstawówki. Dla niej znajomość komputera jest jak umiejętność czytania
            i pisania czyli "grzmi samo i samo się błyska".
            Ale nie ma mnie za idiotkę...

            Moja babcia umiała czytać ( głównie książeczkę od nabożeństa ), a pisać to
            ledwo, ledwo. A ja czczę ją miłością wielką...

            Jest mnóstwo głupich szefów, ale twierdzenie, że szacunek do szefa musi być
            wprost proporcjonalny do znajomości przez niego programów komputerowych to
            czysty idiotyzm.

            No,ale jeśli ktoś zna się tylko na komputerach...?

            • Gość: Murzyn Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.06, 10:45
              Witam, Nie charakteryzuję tutaj mojego szefa po znajomości obsługi komputerów:)
              Bynajmniej nie chcę też udowadniać czy jest idiotą czy nie! Dla mnie jest! I to
              nie dlatego, że nie radzi sobie z kompem! Moje przykłady to tylko wyrwane z
              kontekstu przypadki (jest ich znacznie więcej! - tylko nie mam czasu na ich
              opisywanie); Jednak coś musi być w tym, że przez naszą firmę przewinęło się
              mnóstwo ludzi i po tygodniu, dwóch sami podchodzili i delikatnie dawali do
              zrozumienia, że cos z nim jest nie tak... Pozdro
      • Gość: ~jA Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.icpnet.pl 20.05.06, 20:25
        wszyscy narzekają że szefowie są lekko tępawi, ja mogę o moim dyr. powiedzieć tyle ze jest czowiekiem bardzo inteligentnym, niestety kompletnie nie umie prowadzić rozmów z pracownikami, zazwyczaj patrzy wtedy albo na buty albo sprawia wrażenie jakby innych totalnie ignorował nie wiem z czego to wynika, mam jeszcze jedną przełozoną która jest z kolei totalnym tumokiem, biega tylko po biurze i szuka okazji żeby kogoś zj**ać z byle powodu, rozumiem oczywiście że taka jest rola przełożonego żeby zwracać uwagę jeśli coś jest nie tak, ale sposób w jaki ona to robi jest powalający, w dodatku brak jej jakichkolwiek manier. przyszła kiedyś do biura i zaczęła używać antyperspirantu na oczach wszystkich (do łazienki ma z 10 metrów), innym razem spadły jej chipsy na podłogę więc nie rozdrabniając się pozbierała je i zjadła, ostatnio siedząc przy kompie wcinała surową paprykę a nas opieprza jak tylko wyciągniemy chociażby ciacho, oczywiście nikt z nas nie jest takim jełopem żeby jeść nad klawiaturą tylko ona kladzie kanapki i ciasteczka między myszką komputerową i telefonem, a już najbardziej powalający był tekst jak koleżanka wyciągała z torby kanapkę żeby z nią wyjść a ona już od razu krzyknęła "nie jedz przy kompie" po czym dodała "ja też nie powinnam", nic dziwnego że dyr, nie lubi rozmów z innymi pracownikami skoro niższy szczebel już tak się prezentuje, a co dziwniejsze właśnie ludzie na najniższym potrafią się czasem wykazać większą kulturą i kompetencjami niż ich przełożeni, reasumując najwyższy szczebel jest inteligentny ale mało komunikatywny, średni jest niestety mało rozgarnięty a najniższy to ludzie często lepiej wykształceni niż ci wyżej no i zbut długo w takich warunkach nie wytrzymują bo praca w takich warunkach przestaje być rozwijająca intelektualnie i nie zaspokaja potrzeb społecznych...
      • Gość: rusek Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.icpnet.pl 07.08.06, 09:00
        Wpada do mnie do biura szef i mówi, żebym mu wytłumaczył o co chodzi w projekcie, który leży u niego na biurku. A ja odparłem, że nie jestem władny, by tłumaczyć rzeczy stworzone przez projektanta. A on do mnie: "Czy to była jakaś iluzja do mnie? Co za bezwładny?! Masz mi to wytłumaczyć..." No i umarłem...
        • Gość: MURZYN Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 14:55
          Z OSTATNIEJ CHWILI! "Szefowa" zabrała jednego z kierowników do toalety z
          linijką! Zaczęli mierzyć długość listków papieru toaletowego! Tańszego (papier
          ścierny!) o zwiększonej objetości i droższego o nieco mniejszej(ale gatunek
          papieru lepszy)! Po odwinięciu obu rolek "najmądrzejsza na świecie szefowa"
          stwierdziła, że opłaca się kupować papier "ścierny"!!!!!!!!!!
          • zegna Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 25.08.06, 16:10
            Zleciłam ogłoszenie do GW, pomyliło im się na www.gazeta.pl/praca strasznie...
            Firma ma siedzibę w K-cach, ale ogłoszenia były na kilka filii, a oni wsżędzie
            powpisywali, że woj. śląskie, np. 'Warszawa, śląskie'.
            I ona mi tłumaczy jak idiotce, że mam do nich zadzwonić i kazać im to
            pozmieniać, mniej więcej tak:
            Ona: Niech to pozmieniają, bo tam są błędy! Bo Wrocław tooooo ...
            Ja: Dolnośląskie.
            Ona: No właśnie. A tylko Katowice to górnośląskie.
            Ja: M. (jej imię) nie ma takiego województwa, śląskie.
            Ona: Noooo. A Warszawa to mał..., mał...
            Ja: Mazowieckie, M., mazowieckie
            Ona: Hihihi (głupiuteńki śmiech). Bo mi się to zawsze myli!

            Bez komentarza...
          • Gość: Murzyn Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 13:38
            Witajcie Again!:-) Kolejna perełka!
            Spotykam mojego mistrza (szefa) na korytarzu, widze, że czegoś chce. Pokazuje
            mi jakąś odległość rękami i zaczyna:
            - Ma Pan tam???
            - !!!??? (o co ci chodzi człowieku!? - myslę ledwo ukrywając usmiech)
            - No! Ma Pan tam tee... Na cztery?
            - !? Na cztery...? Co - szefie!?
            - Noo... te, na cztery stanowiska!
            - !? (udałem,że mi coś do oka wpadło, żeby nie zobaczył, że z niego leje)
            - Na cztery stanowiska! Przedłużacz!!!
            - Nie, szefie nie mam!:-))))))))))))

            Pzdr.
      • Gość: belinda Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 14:48
        "Aha, i kupę proszę robić w domu"... bez komentarza.
      • Gość: bezimienna Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.06, 18:22
        moja przed każdym weekendem częstuje nas informacją,że lada chwila likwidują
        firmę...
        • torpiczka Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 13.09.06, 18:46
          więc przed następnym weekendem ją uprzedź i sama zapytaj kiedy likwidują :)
      • Gość: Pallo Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.mpss.osi.pl 13.09.06, 22:35
        Rzeczywiscie niektorzy szefowie nie grzesza inteligencja. I jak to jest, ze w
        biznesie idzie im calkiem niezle. Maja firmy, domy, samochody i kase na niezle
        wakacje. A my, tacy inteligentni, u nich musimy robic. A niech to cholera
        wezmie...
      • Gość: Ewa Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 09:37
        Pare miesiecy temu przepalila sie zaroweczka na stoisku, pytam sie szefa, czy
        kiedys wymienial te smieszne halogeny. On: "No tak,a le dawno, ale ja juz nie
        wiem jak to sie robi". Ja:"Okl ide kupic dwa halogenki tej samej mocy i je
        zamontuje itd." ON:"Ewa, ale proszę jak będziesz wykrecac zarowki to...ZGAS
        SWIATLO!!"
        bEZ KOMENTARZA:)
        • Gość: worker Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.55-241-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 15.09.06, 20:46
          Jak to czytam to az mi sie wlosy na glowie jeza. Wiem, ze szefowie moga byc
          powiedzmy "nierozgarnienci", ale niektore tu opisane przypadki sa niesamowite :)
          Ja akurat pracuje w budzetowce, nie narzekam na swoja prace (na place owszem),
          nie mam ochoty za wszelka cene zmieniac pracy. Moj szef jest calkowitym
          zaprzeczeniem opisywanych tu przypadkow. Gosc zna sie na wszystkim co sie
          dzieje w "firmie", nie jest oczywiscie ekspertem w kazdej dziedzinie, ale wie
          czym sie to je, ma ogolne pojecie. A czasem nawet wiecej niz ogolne. Sam
          widzialem u niego literature (z ktorej korzysta a nie ktora zapycha mu regaly) -
          = poradniki, ksiazki itp. dotyczace odpowiednich dzialow naszej "firmy". I
          mimo, iz jest to tylko maly urzad w malej miejscowosci to moge z cala
          odpowiedzialnoscia napisac, ze gosc zna sie na rzeczy, probuje wszystko
          unowoczesnic, pchnac na lepsze tory. I zwykle sie mu udaje. Nie wszystko zalezy
          od niego ale chlop sie stara. I jest zwykle mily dla pracownikow, owszem jak
          trzeba to spieprzy ale rzadko mu sie to zdarza. Nie oznacza to, ze wszyscy
          super pracuja, ale on ma w sobie duzo wyrozumialosci.

          Zycze wszystkim takich szefow.

          Sobie w przyszlosci tez :)
          • Gość: zx spectrum Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.06, 20:31
            Jezus Maria, "Rogaty" czyta ten topic!!! :-)
          • Gość: zibi Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.prenet.pl 07.10.06, 20:48
            Mój szef jakiś czas temu wpadł na pomysł, żeby kierownikom niższego szczebla
            wprowadzić listy codziennych czynności - był to jego pomysł na kontrolę czy je
            wykonują. Oczywiście nic nie robili tylko wypałniali listę. Co trzeci dzień
            pisali to samo, bo albo już zapomniał co pisali wcześnie, albo listy gubił. Po
            kilku miesiącach wydało się, że prawie wcale ich nie czytał (nie sprawdzał
            także, czy czynności zostały wykonane). Przygoda z listami trwała ponad rok.
            Największy ubaw był na zebraniach, podczas których padały propozycje
            modyfikacji list. Kolega tworząc tabelę pierwszą kolumnę zatytułował Lp. Szef
            mówi: "Nadszedł czas zmiany Liczby pojedyńczej..." Do końca nikt mu nie
            wyjaśnił znaczenia LP ;-)
            • Gość: Murzyn Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 12:20
              I kolejna sytuacja:

              Jeśli znacie charakterystyczny humor z filmu "Rejs" czy też "Miś" to
              posłuchajcie tego:

              Dzwoni telefon wewnetrzny...
              Odbiera Marcin (nasz magazynier)...
              (w słuchawce Ryś-nasz Boss): - przyszła folia..l
              Marcin: - przyszła? Jaka?
              Ryś: - jaka!?
              Marcin: - no... jaka... folia?
              Ryś: jak to jaka!? Z Erg...(*nasz kontrahent)!
              Marcin: - A! Już idę ją rozładować!
              Ryś: - A co, przyszła???
              Marcin: - A nie!?
              Ryś: - To ja się pytam! Czy przyszła!? :-)))

              Pozdro!:-)
              • Gość: AstonMartin Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 10:20
                Tez pracuje w tej firmie!:-) Ostatnio wymyslilismy jak przebiegalo stworzenie
                naszej firmy (nazwę zmienilismy celowo!)

                GENESIS:
                Na poczatku byl... Ryś(wspolwlasciciel);
                Wyszedl na srodek hali, podrapal sie po brodzie i powiedzial: - Hmm... Hmm...

                Tak powstal RAMAB! :-)
                • Gość: Portugalka Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.06, 16:07
                  Mój szef (osoba, mówiąc oględnie, pełniąca dośc wysoką funkcję w administracji
                  państwowej) przyszedł kiedyś do pracy w koszulce z napisem "Tu leży bumelant" :D
          • Gość: zxc Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.06, 22:13
            ja też znam takiego! nie jesteś przypadkiem z gm? :)
      • on-na Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 28.12.06, 20:02
        No, to ja dołożę swoje. Szef kazał łączyć rozmowę z kimś tam w firmie XYZ w
        innym mieście. Zajęte. Zajęte. Zajęte. Wszystkie telefony zajęte. Trudno.
        Przełączam sie do szefa i informuję, ze spróbuję za 2 minuty, na razie wszystkie
        linie zajęte, przez ten czas zrobię kawę. Szef wsadza głowę do sekretariatu i
        pyta z troską:
        - Na pewno zajęte? A kierunkowego nie zapomniała pani wykręcić?
        Ugryzłam się w język, żeby nie odpowiedzieć prowokacyjnie: "O Jezuniu, a to trzeba?"
        • Gość: jariwajariwa Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: 213.199.251.* 28.12.06, 20:19
          No to i ja przytoczę zdarzenie,niedawne zresztą.
          Instytucja kultury:na sali ekspozycyjnej przygotowywana jest
          szopka,figurki,zwierzątka,itd.itp.W pewnym momencie pani(kierowniczka jednego z
          działów)pyta-a ta kobieta w szopce to kto????
          Kobieta lekko po 50-tce -historyk z wykształcenia
          No i co Wy na to??-opisana sytuacja jest autentyczna!!
          • Gość: Kortyzon Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.chello.pl 02.01.07, 20:45
            Urząd miejski:zastępca szefa dzwoni do działu księgowego i w panice rzuca
            hasło: KASA!
            Chcące zaspokoić swojego chlebodawcę pracownice gromadzą w pośpiechu wszelkie
            informacje dotyczące min. stanu środków pieniężnych na rach,bankowych, spłaty
            kredytów i tym podobnych rzeczy. Oddzwaniają aby przekazać informację a tu
            okazuje się, że mogły sobie podarować całe zamieszanie bo mu chodziło w jakich
            godzinach otwarta jest kasa w urzędzie!
            Dodam,że kasa znajduję się obok jego gabinetu.
            • Gość: Murzyn Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 12:40
              Moj "Szef" ma umysl scisly - to znaczy, ze ma za ciasny leb i najprostrze
              czynnosci (rowniez myslenie!) przychodza mu z trudnoscia... :-))) Mamy nowa
              pieczatke: podzielona na dwie czesci (na gorze namiary na glowna siedzibe firmy
              a na dole namiary na oddzial, wk torym pracuje);'
              Przyszedl, odbil pieczatke na karteczce i pyta: - Ona tak zawsze odbija!?
              Ugryzlem sie w jezyk, zeby mu nie odpowiedziec: - Nie, tylko we wtorki od 10,30
              do 14,30! :-))))
              • Gość: t Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.c160.msk.pl 22.01.07, 22:49
                Eee tam.
                Moze tuszu malo tym razem zostalo na niej albo co. Moze nie dobijala, albo
                podbijal na nierownej powierzchni.
                • Gość: MURZYN Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 11:21
                  Nie, to była całkiem nowa pieczątka z tuszem i odbijał na równej powierzchni!
                  On taki jest w rzeczywistości...:-)
      • Gość: Lilka Re: Troche inna perełka - fakt autentyczny! IP: 83.12.96.* 26.01.07, 07:58
        Perełka mojego, na szczeście już byłego szefa :)
        Poczatki pracy w nowej firmie, na nieszczescie pojawił sie rowniez nowy szef
        głowny. Jako, ze chcial sie pokazac jako osoba znajaca sie na zarzadzaniu
        zasobami ludzkimi wymyslil podczas jednego ze spotkan, ze pracownicy firmy bede
        musieli raz w tygodniu uczestniczyc w zajeciach sportowych - w ramach
        integracji! Firma sponsoruje!
        Poniewaz w firmie bylo wiecej mezczyzn, nastala dluga dyskusja jakie to maja
        byc zajecia (panowie optowali za siatkowka, panie za plywaniem).. W efekcie
        szef sie zdenerwowal i dal nam tydzien czasu do namyslu i podjecia decyzji co
        to ma byc.

        Osatecznie ustalilismy, ze to ma byc albo jazda konna albo basen/pływanie

        Mija tydzien.. Szef przychodzi do pokoju, gdzie siedzialam - razem z
        kolezankami i zaczyna rozmowe - zwracajac sie do mojej kolezanki.
        - No i jak Pani XXX - zdecydowaliscie jakie to maja byc zajecia?
        - Tak - odpowiada ona - ustalilismy, ze chcemy albo zajecia z jady konnej albo
        zajęcia na basenie.
        Na to moj szef...
        - Hymm.. jazda konna powiada Pani.. No to może ja będę KONIEM A PANI BĘDZIE
        MNIE UJEŻDZAĆ!!!!!!!!

        Caly pokoj zamarł.. a szef w najlepsze zaczal rechotac...
        Taki "super" żarcik ;)))))



        Usalilismy
        • Gość: Murzyn Re: Troche inna perełka - fakt autentyczny! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 12:15
          Mój "Mistrz" znowu się popisał:-)
          Przychodzi do jednego z naszych pracowników: - Panie T... słyszałem, że wam
          rzeczy poginęły z targów?
          - Tak, krzesełko i stolik znikły, ale krzesełko się już znalazło:-)
          - A ten stolik to... całkiem znikł!?...

          :-))))
          • Gość: Murzyn Perełeczek ciąg dalszy:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 10:28
            Mam spotkanie z kontrahentem, który dostarcza nam surowiec. Siedzimy sobie i
            rozmawiamy w miłej atmosferze. Dostaliśmy od nich świetną cenę konkurencyjną do
            dotychczasowej u innego dostawcy. Przychodzi mój "Mistrz" - po wstepnej
            prezentacji przechodzi do sedna sprawy i z branżowego miną cwaniaka mówi:
            - Ten towar to skąd idzie, z Włoch?
            - Nie, trochę dalej... - odpowiada moja kontrahentka.
            - A więc z Azji!
            - Dokładnie:-)
            - Nooo to wie Pani! Skoro ten towar idzie z BLISKIEGO... CZY TEŻ DALEKIEGO
            WSCHODU (!?) to cena musi być niższa!
            Pani kontrahent popatrzyła na mnie z miną mówiącą "Co to za imbecyl"?
            Mrugnąłem okiem marszcząc brwi...
            Szef się stwierdził, że już wszystko załatwił i wyszedł, a ja z zakłopotaniem
            tłumaczę Pani: - Przepraszam za tego pana, jest... lekko oderwany od
            rzeczywistości!:-)
            Usmiechnęła się ze zrozumieniem i dodała: - No tak, bliski czy daleki wschód to
            niewielka różnica raptem 8000 km...
            - Taak, w pojęciu mojego szefa Azja to taka wysepka na morzu śródziemnym:-)
            - Ha ha! A Antaktyka to to samo co Antarktyda i to białe i to białe:-)
            Nie ma to jak w dobrym humorze prowadzić negocjacje... Oczywiście z obowiązkową
            obecnością szefa w strategicznym momencie!:-) Pozdrawiam
            • Gość: marta Re: Perełeczek ciąg dalszy:-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.07, 16:40
              Może szef ma jednak mądrzejszą głowę niż ty. Wie, że stamtąd - to tylko tandeta.
              • Gość: Murzyn Re: Perełeczek ciąg dalszy:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 14:44
                Poczytaj wcześniejsze wpisy, bo juz mi się nie chce tłumaczyć...
              • akami Re: Perełeczek ciąg dalszy:-) 08.08.07, 14:55
                Tak, szczególnie dużo tandety np. elektroniki czy z branży
                komputerowej sprowadza się z Japonii, Tajwanu czy Singapuru.
                Kretynka...
            • Gość: Moniala Re: Perełeczek ciąg dalszy:-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.07, 14:29
              Murzyn to ty szefa nie zrozumiałeś. Skończ już niego robić debila bo sam na
              gorszego wychopdzisz. Takich jak Ty mam w pracy więc się poznałam już na
              takich "mądrych" osóbkach jak ty.
              • Gość: Murzyn Re: Perełeczek ciąg dalszy:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.07, 10:13
                Mało wiesz jeszcze mniej rozumiesz... Nie podoba ci się ten topik to go omijaj
                szerokim łukiem:-) Załóż sobie własny - "Mam murzynów więc niech zapier.... i
                siedzą cicho!" - prawda w oczy kole...
                • Gość: Moniala Re: Perełeczek ciąg dalszy:-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.07, 12:29
                  Widzisz nawet mnie nie zorumiałeś. Pracuję dla kogoś ale moi "koledzy",których
                  nie lubię tak myślą jak ty.
                  A tak na marginesie to mnie zastanawia dlaczego ludzie o niskim IQ czują się
                  nierzadkobardziej inteligentni od tych z wyższym od nich?
            • Gość: renia Re: Perełeczek ciąg dalszy:-) IP: *.globalconnect.pl 01.06.07, 14:58
              > - Taak, w pojęciu mojego szefa Azja to taka wysepka na morzu śródziemnym:-)
              > - Ha ha! A Antaktyka to to samo co Antarktyda i to białe i to białe:-)

              a co to jest 'Antaktyka'...?
            • Gość: renia Re: Perełeczek ciąg dalszy:-) IP: *.globalconnect.pl 01.06.07, 15:03
              > - Ha ha! A Antaktyka to to samo co Antarktyda i to białe i to białe:-)

              tej Pani zalecałoby się powrót do szkolnej ławki...
              albowiem;

              Antarktyka - znajdujący się na półkuli południowej obszar, który obejmuje
              Antarktydę wraz z lądolodami oraz otaczającymi ją częściami 3 oceanów.

              Arktyka jest najdalej na północ wysuniętym obszarem Ziemi otaczającym biegun
              północny.
              • Gość: BEBEBE Re: Perełeczek ciąg dalszy:-) IP: *.toya.net.pl 18.06.07, 00:33
                Ja pierdziele, ale ty jesteś mądra !!! ROTFL. ale to i tak dużo na
                tle "przekroju społeczeństwa"- wiesz ze trzeba Wikipiede otworzyć-kopiuj-wklej
                i "zabłysnać" na forum. to naprawdę duzo, doceniam ! ;) Murzyn- wiem o czym
                piszesz ;) pzdr ;)
        • Gość: macboy2 Re: fakt, perełka- " fakt autentyczny" IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.08, 10:49
          Dla mnie perełką jest zbitka słów "fakt autentyczny".
          Szanowni Państwo.
          Fakt to fakt.
          Konia z rzędem temu, kto zna "fakt nieautentyczny".
          Pozdrawiam nieomylnych i przemądrzałych pracowników.
          Inny pracownik (I nie murzyn)
      • Gość: biambam Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: 212.2.100.* 11.05.07, 23:35
        uśmiałam się
      • Gość: Halina Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.chello.pl 24.05.07, 19:09
        cytuję moją panią kierownik : ,,Dziewczyny często się mylają" (zamiast mylą).
        Wspomę, że kiedyś pani kierownik upuściła torebkę a wraz z typowo torebkową
        zawartością wypadły...pogniecione, chyba używane koronkowe majtki! Było mnóstwo
        śmiechu, ale szefowa nie specjalnie się tym przejęła.
        • Gość: Murzyn Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.07, 10:22
          Ma widocznie (szefowa) dystans do siebie:-) Moi nie mają go zupełnie:-( Mają
          natomiast "patent na nieomylność"... Taka ciekawostka: W ostatnim czasie
          (miesiąc), w wyniku zmian na rynku pracy, odeszło od nas około 10 pracowników
          (takich porządnych z paroletnim stażem i doswiadczeniem! W marketingu pracowało
          nas jeszcze w ubiegłym roku 15 osób - obecny stan to 5 z czego jedna pracuje w
          domu (ciąża); Generalnie większość pracowników jest "na wylocie" ze mną
          włącznie (osobiście czekam do końca września, bo wówczas dzieciątko mi się
          narodzi:-))) Nie wiem jak sobie poradzą bez osób, które można nazwać podporami
          tej firmy... Ale faktem jest, że będzie wesoło:-) Pzdr.
      • Gość: pdf do krytykantów Murzyna IP: *.adsl.inetia.pl 30.05.07, 00:17
        Sporo osób krytykuje założyciela tematu, z oburzeniem broniąc prawa szefa do
        niekompetencji i niewiedzy. Myślałby kto, że tak wszyscy szanujecie swoich
        przełożonych, ha ha.. pewnie wam łyso, bo w opowieściach Murzyna odnajdujecie
        cząstki siebie:)) Też nie wiecie, jakiego macie windowsa, nie umiecie napisac
        maila.. Śmiać mi się chce, jak próbujecie wasze zmieszanie zamaskować atakami w
        rodzaju "szef nie musi się znać na wszystkim", "to czemu szef jest waszym
        szefem, skoro głupi?" i tym podobne. He he..
        Któryś tu próbował popisać się wiedzą - weterynarz jakiś, że niby jak można nie
        wiedzieć, co będzie groźniejsze dla twojego kota.. Człowieku! Ale to chybiona
        analogia! Murzyn opisuje głupotę swojego szefa, pracownika tej samej firmy. Taki
        ktoś POWINIEN znać się na tym, co Murzyn (przynajmniej z grubsza). A ty
        wyjeżdżasz z chorobami kotów na forum i z pretensjami do autora wątku, że nie
        wiedziałby, co dolega Mruczkowi.
        • mhmmhm1 Re: do krytykantów Murzyna 31.05.07, 15:42
          ale wiesz w czym jest problem? że ani te historyjki nie są śmieszne, ani szef
          nie jest takim kretynem...
          jak historia z pieczątką - facet zauważył, że dotąd była inna itd itd...
          kolega ma chyba jednak jakieś kompleksy... ja nie chciałabym pracować z kimś,
          kogo uważam za idiotę... tylko idiota chciałby pracować z idiotą...
          • Gość: Murzyn Do mhmmhm1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.07, 14:08
            "Tylko idiota chciałby pracować z idiotą" - hmm... tylko idiota ocenia kogoś po
            wątkach zamieszczanych na tych łamach... Ale sprobujmy wytlumaczyc: 1. pracuje
            w takim regionie, gdzie z pracą nie bylo najlepiej do niedawna, dlatego jej
            zmiana nie byla taka prosta:-) Obecnie zmiana pracy jest prostsza i w tym
            kierunku działam (y):-) 2. Mój szef... jest naprawdę idiotą, lecz nie zamierzam
            tego udowadniać! 3. Moim celem było przedstawienie "dziwnych" rzeczy, na które
            trafiam niemal codziennie:-) Niektóre są smieszne, inne zaś straszne! 4. Nie
            zamierzam tutaj udowadniać swojej wartości ani popisywać inteligencją, bo nie o
            to chodzi. Jak widać z wpisów jedni to rozumieją inni nie! Tyle:-)
            A tak na marginesie: wczoraj w zakładzie, gdzie jestem szefem produkcji nasi
            ludzie przeprowadzili strajk włoski, bowiem nasza firma ma wyrobioną markę w
            Polsce i w Europie, a warunki pracy i zarobki są żenujące! Problem polega na
            tym, że "ograniczenie" szefostwa przekracza wszelkie granice! To takie
            podejście do człowieka jako niewolnika/narzędzia... Owszem mój post jest jakąś
            formą odreagowania, jednak zaręczam, że opisywane przypadki nie są przeze mnie
            ubarwiane a jest ich natomiast znacznie więcej tylko nie mogę ich tu zamieścić,
            bo mogłoby to zaszkodzić mnie i innym pracownikom:-( pzdr.
          • Gość: Alberto Re: do krytykantów Murzyna IP: *.chello.pl 18.06.07, 21:24
            Ten szef jest idiotą, o czym świadczą wyłowione przez Murzyna perełki.
            Szef powinien wiele umieć i wiele wiedzieć inaczej da się oszukać na każdym
            kroku. Szefowanie to nie tylko zarządzanie zasobami ludzkimi, musisz znać się
            na dziedzinie którą sie zajmujesz. A wogóle osoba, która przez 15 minut pisze,
            tfu, dyktuje maila... hymmm napewno ma wyższe wykształcenie, czy tą firmę
            prowadzi 3 latek.
            • 80c51 Re: do krytykantów Murzyna 27.10.07, 10:31
              A ja się nie zgadzam. Do uznania szefa za idiotę _nie_wystarcza_, że nie potrafi
              sobie poradzić z komputerem. Ujmę to inaczej: vi. Posadzę Cię przed nim. I
              powiem, żebyś zrobił cokolwiek. Np. zamienił w długim tekście wszystkie wyrazy
              zaczynające się na M, kończące na n i zawierające w środku 3 małe litery na
              'd.pa'. I, jeśli nie zrobisz tego w minutę- powiem, żeś idiota. Bo program na
              rynku jest od 30 lat.
      • daisy7733 Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 14.06.07, 14:50
        szef do koleżanki z magazynu:
        żabko daj mi te plemniki!
        • bartoo Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) 15.06.07, 22:34
          Mój poprzedni szef wyrzucił akumulatorki z cyfrówki bo myślał, że to są baterie.
          Dodam tylko, że ma doktorat z nauk technicznych.

          Jeden z poprzednich zastępców dyra, przez chyba rok mówił zamiast "Helpdesk" -
          "Helpdysk"...

          O aktualnym nie piszę ale zbieramy jego "perełki" bo też ma niezłe "halo" w
          kilku tematach.
          • Gość: Murzyn Re: Z cyklu: "Perełki mojego szefa":-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.07, 11:12
            HAHAHAHA Bartoo - może pracowałeś w mojej firmie!?:-)
            • Gość: Murzyn N O W I N A !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.07, 11:24
              Witajcie! Mam świetną nowinę!:-) Otóż dzisiejszego ranka otrzymałem info
              dotyczące mojej zawodowej przyszłość! Od miesiąca na rynku pracy jest prawdziwe
              zatrzęsienie nowych ofert i tylko "łoś" nie spróbowałby szczęścia. Ja
              spróbowałem i jak się juz pewnie domyslacie otrzymałem odpowiedź pozytywną!:-
              ))) Jutro idę na ostatnie spotkanie gdzie, mam nadzieję, sfinalizuję temat!
              Warunki postawiłem uczciwe i mam nadzieję, ze właściciele z nowej firmy
              zaproponują mi zbliżone, a może lepsze;)
              W tym miejscu chciałby wszystkim Wam podziękować za bycie ze mną na tym forum i
              wspieranie mnie - będę tu oczywiście zaglądał, ale mam nadzieję, że w formie
              widza, którego ten post już nie będzie dotyczył!:-)
              "Pałeczkę" przekazuję mojej koleżance, która jest hmm... na początku drogi i
              teraz to Ona będzie kontynuować "dzieło":-)))

              Pozdrawiam serdecznie!

              Maciek vel Murzyn

              • winieta Re: N O W I N A !!!!! 26.07.07, 18:40
                Wszystkiego najlepszego na nowej drodze pracy:) Chociaż i tak pewnie już
                poniewczasie.
                • Gość: JUŻ NIE-MURZYN:-) Re: N O W I N A !!!!! Winieta... IP: 217.197.69.* 09.08.07, 09:19
                  Powczasie, powczasie! Dzięki serdeczne! Od 01.08. walczę już w nowej
                  firmie: kompletna zmiana klimatu!!! Po pierwszych dniach już widać
                  przepaść dzielącą poprzednią pracę z obecną! Inna kultura, szefowie -
                  póki co - świetni, współpracownicy też (jedna osoba po podobnych
                  przejściach co ja)! Zatem trzymajcie kciuki za mnie! Pozdrawiam!
                • Gość: Murzyn -już nie!;) Re: N O W I N A !!!!! IP: *.punkt.pl 13.12.07, 12:53
                  dzięki bardzo! Dzięki! Po 5 miechach w nowej pracy mogę śmiało się pochwalić, że
                  już definitywnie zostawiłem paranoję za sobą;) To inna klasa ludzi (Szefostwo),
                  inna kultura, zarobki etc... życzę każdemu takiej pracy;) Pzdr. I Wesołych Świąt!
                  • Gość: noemi5858 Re: N O W I N A !!!!! Co mi pani miny robi !!! IP: *.3s.pl 29.06.08, 18:04
                    Kiedy myślałam na jednym z prań mózgu że mu się już na biurko
                    zrzygam od tego durno przemądrzałego gadania .Swoja drogą to żadna
                    klasa , tak jest gdy z chama pan . Nie życzę wam pracy u takich
                    ludzi.
      • naprawdetrzezwy Firma to serwis komputerowy? 07.08.07, 20:10
        Bo może szef zna się na rządzeniu, a taka duperela jak jakiś debilny numer w nazwie systemu operacyjnego jest dla niego bez znaczenia?
        Mi na przykład wbito do głowy, że to ziemia krąży wokół słońca.
        NIGDY nie wykorzystałem tej zbędnej informacji w praktyce.
        Nawet gdy pojechałem do Siofok w 1999 obejrzeć zaćmienie słońca.
        Zjawisko było fantastyczne bez względu na to co krąży wokół czego.

        Zauważ, że wiesz, jakie numery ma nieudolna podróba systemu operacyjnego, a mimo to nie jesteś szefem...
        ;>>>
        • serval perełki :) 08.08.07, 16:09
          zacytuję moją ukochaną panią dyrektor (zaznaczam, ze w naszej firmie
          jest ona naprawdę lubiana, zna się na rzeczy i w ogóle same
          superlatywy).
          wchodzę kiedyś do jej gabinetu, ona tak patrzy po polkach i nagle
          mowi:
          - kto mi kuwetki podpie..ł??

          padłam na plecy...
          • serval Re: perełki :) 08.08.07, 16:11
            *p.o.d.p.i.e.r.d.o.l.i.ł miało tam być :)
        • parispari Re: Firma to serwis komputerowy? 31.08.07, 14:24
          Bo pewnie nie ma błękitnych oczu idioty...
          • parispari Re: Firma to serwis komputerowy? 31.08.07, 14:25
            Odpowiedź do Naprawdetrzezwego...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka