Gość: bezrobotna 30-latk
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.01.05, 12:56
mam 30 lat, od ponad 2 lat jestem bezrobotna. juz stracilam wiare ze jestem
cos warta. z kazdej strony atakuja mnie artykuly o pieknych, młodych i
zdolnych, o karierze jaka robia i o kolejnych akcjach typu: grasz o staz dla
tych wybitnie utalentowanych.
a ja jestem przecietna. ani glupia ani nadzwyczaj mądra. Koncze studia
zaoczne, ale co mi one daja? teraz kiedy mam 30 lat a wszedzie szukaja do 28
r. z.? ewentualnie do 30?
chyba przyjdzie mi sie powiesic, mam dosc tego marazmu, szczerze mowiac
jestem juz na takim etapie ze boje sie ze w koncu prace dostane. bo
zdziczalam. siedze w domu i gdyby nie wyjazdy na wyklady-stalabym sie
odludkiem.
chetnie bym sie douczala, jakies kursy jezykowe (a nuz bym dzieki temu
dostala prace) ale mnie nie stac. kwadratura kola. pracodawcy chca bog wie
kogo a ja nie mam pieniedzy na to by sie doksztalcic i dopasowac do
obowiazujacych wymagan czyli: najlepiej znajomosc 3 jezykow obcych, minmium 2
fakultety oraz biegla obsluga wszystkich programow jakie kiedykolwiek
wymyslono. a wszystko to po to by zostac sekretarka.
eh...mam dosc, jestem zalamana...ile mozna szukac pracy??